Powered By Blogger
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nocne Światła. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nocne Światła. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 24 czerwca 2018

Widmo na torach - legenda kolejowa



Michaił Gernstein


Dziwne widmowe światło prawie przez sto lat pojawiało się nad szynami kolejowymi w okolicy osiedla Mako, (NC, USA). Kolejowi dróżnicy nosili tam dwie latarnie, żeby ich sygnały nie zostały pomylone z „sygnałami” tego Nocnego Światła.

Nikt nie jest w stanie określić dokładnej daty, kiedy nad liniami kolejowymi w stanie New Jersey pojawiło się to widmowe światło. Widzieli je miejscowi kolejarze jeszcze w latach 20-tych, i w przeciągu wielu lat Nocne Światło przyciągało tłumy ciekawskich. Zaczęto nazywać je „lampą przywidzenia”.


Legenda o Lesterze Clammonsie


Do roku 1970, światło stało się popularną miejscową atrakcją. Wielu mieszkańców miasta Long Valley, NJ, podjeżdżało nocą do linii kolejowej, żeby zobaczyć „lampę przywidzenia”. Pojawiające się w oddali, w ciemną porę doby światło, kołyszące się z boku na bok, jak lampa w ręku szybko idącego człowieka. Kiedy ono pojawiało się bliżej, ludzie widzieli, że światło wisiało nad szynami samodzielnie. Próby zbliżenia się do źródła światła kończyły się na niczym: „lampa” po prostu gasła i zapalała się znów daleko za plecami obserwatora.

Pojawiła się także legenda miejska, że kiedyś na tej linii kolejowej służył konduktor nazwiskiem Lester Clammons, lubiący wypić. Do jego obowiązków należało sprawdzać sprawność hamulców w wagonach. Pewnego razu Lester postanowił sprawdzić coś pomiędzy wagonami i upadł. Nie zginął i można powiedzieć, że się wykpił Kostusze – odcięło mu tylko prawą rękę.

Ze szpitala Clammons wyszedł z hakiem zamiast prawej ręki. Kompania kolejowa dała mu pracę wedle jego sił. Lester został dróżnikiem i kontrolował szyny w Township (administracyjna terenowa jednostka w USA) Washington. Po zapadnięciu ciemności wieszał lampę na swym haku, zaś młotek do opukiwania styków szyn nosił w zdrowej ręce. Niestety, Lester zaczął pić jeszcze więcej, zalewał winem swe nieszczęście. Pewnego razu poszedł do pracy tak pijany, że nie zauważył nadjeżdżającego pociągu…

Jego śmierć była tak szybka, że Clammons nie zdążył zrozumieć czy nawet poczuć. No i jego duch z przyzwyczajenia wychodzi do pracy do naszego świata oświetlając sobie drogę lampą…

Istnieje jeszcze druga wersja tej legendy głosząca, że Clammons został jedynym żyjącym człowiekiem po straszliwej katastrofie kolejowej. Fragmenty wagonu przytrzasnęły mu rękę. Mężczyzna oczekiwał pomocy, ale potem poczuł zapach spalenizny i zrozumiał, że wkrótce ogień zabierze się za niego. Lester dobył narzędzia z torby i odpiłował rękę, ale nie zdołał powstrzymać krwotoku i umarł razem z płonącym wagonem.


Zaczyna się dochodzenie


W 1976 roku, pracownik NASA – inż. Robert Jones – zebrał grupę uczonych i specjalistów z różnych dziedzin w celu zbadania dziwnych anomalii w Nowym Jorku i New Jersey. Grupę tą nazwał Vestigial (Ślad).

Jones pojechał do Long Valley i przekonał się, że „lampa człowieka z hakiem” to nie jakiś wymysł. Maszyniści opowiadali mu, że mają specjalną instrukcję – nie zwracać uwagi na świetlne sygnały w Township Washington. Widmowe światło nie tak po prostu sobie lata nad szynami – ono potrafi podszywać się pod sygnały dróżników czy światła semaforów – dosłownie wprowadza zamęt.
- Szliśmy wzdłuż torów i, nie zobaczywszy niczego, wracaliśmy z powrotem – opowiadał Jones w wywiadzie dla miejscowej gazety – potem jeden z nas się odwrócił i światło było tam, gdzie przed chwilą przeszliśmy. W nocy jest trudno ocenić odległość, ale ono wisiało jakieś 300 m od nas. Biała, świetlista kula o rozmiarach futbolówki czy nieco większa zbliżała się do nas kiwając się z boku na bok. To najwidoczniej zrodziło legendę o lampie, kiwającej się w ręce widma. Przyjrzawszy się zjawisku przez lornetkę stwierdziłem, że kula tak naprawdę składa się z dziesiątków jak nie setek mniejszych światełek. Ona pulsowała światłem albo przemieszczała się falistym ruchem, a nie kołysała się. Podbiegliśmy do niej, ale nocą biec po podkładach jest trudno. Kula zgasła, kiedy się do niej zbliżyliśmy.

Przed wszczęciem dochodzenia, Jones chciał się dowiedzieć, co czują na tym odcinku osoby sensytywne i media. On przywoził na to miejsce ekstrasensów po jednemu, żeby nie mogli się zmówić. Wszyscy zatrzymywali się na jednym i tym samym miejscu mówiąc, że w tym miejscy kiedyś „stało się coś strasznego”. Pewna kobieta-medium wpadła tam w histerię i wróciwszy do siebie powiedziała, że poczuła tam „niespodziane psychiczne doznanie”. Prawdę rzekłszy, opowiadania o tym, że coś tam się kiedyś stało, u ekstrasensów się nie pokrywały. Jedna z kobiet wyczuła, że w „latach 40-tych popełniono tam morderstwo”, aczkolwiek światło nad torami obserwowano na długo przez II Wojną Światową.

Uczeni dogadali się kolejową kompanią Conrail (Railroad) żeby zatrzymać wszystkie pociągi na czas trwania eksperymentów. W 1976 roku, ten odcinek wykorzystywano tylko do przewozów rudy żelaznej i kompania mogła sobie pozwolić na takie przestoje.



Niewidzialne światło


Wieczorem, 20 listopada, członkowie grupy Vestigial i ochotnicy z miejscowego college’u zaczęli przygotowania do doświadczeń. Ustanowiono trzy punkty obserwacyjne przy torach kolejowych. One utrzymywały łączność pomiędzy sobą i stanowiskiem dowodzenia przy pomocy przenośnych radiotelefonów. Obserwatorzy mieli lornetki i aparaty fotograficzne. Wzdłuż torów uczeni ustawili czujniki połączone przewodami z  przyrządami o wysokiej czułości o wartości 30.000 USD. Pomiędzy szynami rozpięto ponad półtora kilometra posrebrzanego drutu miedzianego, podłączonego do wzmacniacza i oscylografu w vanie w punkcie dowodzenia. Inne przewody szły prosto do szyn w celu przekształcenia ich w jeden wielki czujnik. Na środkowym posterunku obserwacyjnym postawiono aparat fotograficzny na trójnogu, załadowany błoną czułą na promieniowanie podczerwone.

O godzinie 22:21 zameldowano o dwóch obserwacjach żółtawego światła ze stanowiska obserwacyjnego nr 1. Światło zbliżało się do sztreki na niedużej wysokości, a potem rozmieściło się nad szynami i zaczęło się kołysać na boki. Obserwatorzy na posterunku nr 2 obserwowali tory przez lornetę i włączyli radar, ale niczego nie zaobserwowali.

Z 1-go posterunku doniesiono, że światło znajdowało się nad szynami w odległości 90-120 m. Na drugim posterunku spróbowano zrobić zdjęcie wskazanego miejsca, ale znowu – jak poprzednio – niczego nie widzieli.

W tej samej chwili kilka przyrządów na stanowisku dowodzenia zaczęło dawać dziwne wskazania. Częstotliwość prądu płynącego pomiędzy szynami, zmieniła się o kilka rzędów wielkości. Inne przyrządy pokazały, że elektryczny opór szyn znacznie się zmienił. Liczniki GM zaświergotały. Po 1’35” światło nagle znikło, jakby je wyłączono. W tej samej chwili wskazania przyrządów wróciły do normy.

Kiedy wywołano zrobione tam zdjęcia, uczeni zrozumieli, że światło jakimś sposobem ich zdezorientowało. Stojący przy statywie Richard Lurkin niczego nie widział, ale na siedmiu kadrach filmu uczulonego na promienie podczerwone widać było jakiś obiekt, który od czasu do czasu otaczała świetlista aureola. Zwykły aparat fotograficzny z wysokoczułym filmem także utrwalił na niej jakiś obiekt świecący nad szynami.

W ciągu dalszych eksperymentów, kula nie życzyła sobie pojawiać się w okolicy przyrządów. Ona latała gdzieś w oddali drocząc się z uczonymi. Jednakże pewnego razu dla sprawdzenia aparatu fotograficznego z filmem czułym na IR sfotografowali dwóch członków grupy idących w nocy wzdłuż szyn. Ku ich zdumieniu, na zdjęciach widać było tą samą kulę, która poruszała się w ślad za uczonymi. Ludzie na szynach niczego nie zobaczyli ani nie poczuli…


Ostatnie doświadczenia


Grupa zdecydowała się sprawdzić, czy ta kula ma coś wspólnego z elektrycznością. Inż. John Berkenbrush skonstruował specjalne przewody elektryczne i podłączył je do szyn, w celu znalezienia punktu maksymalnej koncentracji pola elektrycznego. Kiedy „lampa” pojawi się pomiędzy nimi, to będzie można zmierzyć jej minimalny ładunek elektryczny.

Przez 8 piątków pod rząd (ruch pociągów dla celów grupy był wstrzymywany tylko w piątki) kula nie pojawiała się wcale, albo ignorowała tą przemyślną konstrukcję. Wreszcie w dniu 6.V.1977 roku, siedmioro uczestników eksperymentu ujrzało białe światło. Dwa posterunki obserwacyjne były postawione w odległości 250 m w obie strony od aparatu. Światło było widziane przez wszystkich członków ekipy z dwóch posterunków. Ci, którzy znajdowali się bliżej aparatu widzieli dwa światła. One zawisły na wysokości paru metrów nad szynami i w odległości 7,5 m od przewodów. Jones stwierdził, że kula ma pochodzenie elektryczne.

Próby członków grupy potwierdzenia legendy o jednorękim Clammonsie zakończyły się fiaskiem. W archiwach kompanii Conrail Railroad nie znaleziono żadnych śladów o takim człowieku ani wydarzeniach, które mogłyby stanąć u podstawy tej legendy. W miejskich szpitalach także nie udało się znaleźć śladów po pobycie w nich Lestera Clammonsa. Jones doszedł do wniosku, że legenda o tym dróżniku została wymyślona.

Niestety, doświadczenia prowadzone przez grupę Vestigial przyciągnęły masę ciekawskich. Ściągali tam młodzieńcy, którzy chcieli się sprawdzić. Świecili latarkami tam, gdzie powinna być całkowita ciemność, palili ogniska i pałętali się po torach tym samym przeszkadzając uczonym. Obawiając się, że w tych warunkach ktoś straci nie tylko rękę ale i głowę, Conrail Railroad zdecydowała się na wstrzymanie ruchu pociągów, a rudę żelazną transportowano wywrotkami. W 1980 roku torowiska rozebrano, a szyny wysłano na przetop. Nasypy przekazano przedsiębiorstwu budującemu gazociąg. Zamiast torów wykopano rowy dla rur wysokociśnieniowych. Widmowe światła znikły na zawsze – najwidoczniej nie wytrzymały takich przemian…

W ślad za światłami znikła także grupa Vestigial, a notatki o niej znikły ze stronic dzienników. Być może badacze natknęli się na coś strasznego, przerażającego i przerwali badania widząc, że zapędzili się za daleko.
- Robert Jones zmarł w 1991 roku- opowiada ufolog John Keel. – Przez te wszystkie lata on milczał. Archiwum grupy przepadło bez śladu. Jej członkowie przez czas jakiś pracowali dla IBM i po zamknięciu miejscowej filii tej firmy rozjechali się po całym kraju. Żaden z nich nie puścił pary z ust i nie pisał na temat zjawisk anomalnych.

W naszych czasach miejsce, nad którym pojawiały się światła wygląda jak przesieka w lesie. Rowerzyści przejeżdżają tutaj by skrócić sobie drogę, nic nie wiedząc o jej tajemniczej przeszłości.


Moje 3 grosze


A jednak nie jest tak do końca. Przypomina mi się pewien incydent z BOL lecącym nad linią kolejową, który wystraszył mnogich mieszkańców małopolskiego Jordanowa w dniu 4.VI.1992 roku. A to było tak, jak opisałem to w książce „Projekt Tatry” (Kraków 2002):

To była chyba najbardziej spektakularna obserwacja NOL-a w Jordanowie!
Trwała ona blisko 3,5 godziny i jej świadkami było wiele osób – w szczególności mieszkańców ulicy Mickiewicza. 4 czerwca 1992 roku, w godzinach 18:00 – 23:30, nad doliną Skawy, powoli przemieszczała się czerwono świecąca pulsującym światłem kula. Obserwowana ona była przez panie Annę i Agatę M., rodziny pp. G. i L., B. oraz G. - razem ponad 20 osób! Wszyscy zgodnie oświadczyli, że BOL ukazał się w rejonie Targoszówki i zmierzał w kierunku Bystrej Podhalańskiej, gdzie ostatecznie znikł. Krakowski student UJ – pan Achilles Serwiusz Filipowski zaobserwował tego NL z domku letniskowego na Staszkowej Polanie w Sidzinie!
Przelot BOL-a spowodował panikę niektórych mieszkańców – sądzili oni, że zaczął się atak atomowy! – co akurat nie jest takie dziwne, jako że w latach 60. i 70. Jordanów był na liście pierwszoplanowego uderzenia jądrowego ze strony NATO i USA – o czym nas informowała Rozgłośnia Polska Radia Wolna Europa – a chodziło tu o magazyny Ludowego Wojska Polskiego położone w okolicy stacji PKP. Inni domniemywali, że były to radzieckie lub czeskie próby z rakietami, ale kiedy stwierdzono, że „to coś” porusza się wolno i pulsuje światłem o częstotliwości 1-2 Hz – porzucili tę myśl.
Wiarygodność świadków tej obserwacji jest wysoka. Blask bijący od BOL-a był tak silny, że oświetlał wysokie cirrusy wiszące na dużej wysokości, co obserwowano ze znacznej odległości.

Od wydarzeń w USA różni się to tylko tym, że już się nie powtórzyło. Co więcej, to była ostatnia manifestacja takiego BOL-a na tym terenie, bo wcześniej takie NL obserwowano w rejonie wsi Wysoka i nad doliną Skawy. Być może coś takiego się jeszcze powtórzy?


Źródło – „Tajny XX wieka” nr 1-2/2018, ss. 30-31
Przekład z rosyjskiego - ©R.K.F. Leśniakiewicz  

poniedziałek, 18 lipca 2011

Pomarańczowe Nocne Światła nad Śląskiem


Nocne Światła nad Śląskiem







FOTKA zrobiłem panorame z 2 fotek zaznaczyłem tor lotu świateł od prawej do lewej strony czyli wschód-zachód
                  MAPA na mapie zielony kolor to miejsce obserwacji (działki ogr) wyżej na mapie zaznaczyłem pomaranczowymi kropkami promien obserwacji
                  od prawej ku lewej stronie obiekty te leciały po dwie lub jedno trwało to około 15-dwadzieścia min 22,30 do około 22,50 (M.Książek)



W dniu 26 czerwca 2011 roku otrzymałem taki email od mieszkanki Górnego Śląska:

Właśnie byłam świadkiem dziwnego zjawiska - jestem zszokowana .Jeżeli jesteście zainteresowani to proszę o odpowiedź.
Elżbieta G. (adres poczty elektronicznej znany)

Oczywiście sprawa mnie zainteresowała i odpisałem, w zamian otrzymując kolejny email:

Na wstępie zaznaczę że jestem poważną osobą nie dopatruje się jakiś dziwnych rzeczy czy zjawisk. W sobotę 25/06/2011 wracałam z pracy do domu, mieszkam w Rybniku jechałam od strony Kędzierzyna -Koźla drogę znam bardzo dobrze ,przemierzam ja niemal codziennie dojeżdżając do wioski ( miejscowości) Rudy zauważyłam na niebie w kierunku południowym dziwne światło miało barwę pomarańczowo żółtą (raczej trudno określić) jednoznacznie, zadziwiające było to że świeciło bardzo intensywnie, ale nie raziło nie było również jakiejś poświaty w około, no i wielkość porównywalnie jeżeli gwiazda na niebie to wielkość 10 gr. to światło było wielkości 50 gr. tkwiło nieruchomo, bardzo zwolniłam jazdę. Od strony południowo zachodniej zauważyłam jeszcze trzy takie światła nieco mniejsze również o takiej samej barwie i co najdziwniejsze pozostałe punkty świetlne zaczęły się przemieszczać z niewiarygodną prędkością ustawiły się: (zob. rys.) przy czym czerwone oznaczenie to światło największe, w tym czasie dojechałam do parkingu, zatrzymałam się i zadzwoniłam do domu dalej obserwując zjawisko.

Była godzina 00:02 całe zjawisko mogło trwać ok. 7-10min. Nagle trzy światła nie jednocześnie zaczęły w bardzo szybkim tempie się przemieszczać w stronę południowo zachodnią z nie wiarygodną prędkością aż znikły w tym czasie największe światło zaczęło również sie oddalać w kierunku południowym ciągle było widoczne ale juz jako bardzo mały punkt na niebie w tymże czasie pojawił się na niebie samolot  prawdopodobnie lecący do Katowic , jadąc dalej w kierunku domu nadal jeszcze obserwowałam punkt na niebie , był bardzo mały aż znikł zupełnie. Macie jakieś sensowne wyjaśnienie tego dziwnego dla mnie zjawiska?

Być może coś na radarach lotniska zostało zaobserwowane do Katowic z tamtego miejsca jest myślę że ok. 50km.

Niestety nie mam takich możliwości, by to sprawdzić, i miałem zamiar odłożyć informację do archiwum, ale...

* * *

W dniu 3 lipca 2011 roku skontaktował się ze mną na komunikatorze GG mieszkaniec Górnego Śląska, Pan Marian Książek, który poinformował mnie o obserwacji dziwnych obiektów na nocnym niebie. A oto jego relacja o obserwacji tych NL:

marian
03-07-2011 13:16:08
chcę ci napisać moje ciekawe zdarzenie

robert
03-07-2011 13:16:23
ou, no to wal!!

marian
03-07-2011 13:16:35
byłem wczoraj na działce u teściowej na ognisku

robert
03-07-2011 13:16:49
i co??

marian
03-07-2011 13:16:53
odwoziłem gości do domów
03-07-2011 13:17:07
była 22,30

robert
03-07-2011 13:17:09
tak

marian
03-07-2011 13:17:19
posłuchaj do końca
03-07-2011 13:18:05
wracałem sam samochodem w kierunku zachodnim  zobaczyłem na niebie światła pomarańczowe
03-07-2011 13:18:37
najpierw dwa przemieszczały się wolno po niebie na tle zachmurzonego nieba
03-07-2011 13:19:21
pod katem ok. 40 stopni  po paru sekundach zobaczyłem 3 pomarańczowe światła

robert
03-07-2011 13:19:33
??

marian
03-07-2011 13:20:17
razem było 5  jestem pewny że widziałem  jakiś obiekt albo obiekty 

robert
03-07-2011 13:20:31
możliwe
03-07-2011 13:20:45
gdzie to było??

marian
03-07-2011 13:21:11
zauważyłem że te światła pomarańczowe były jakby razem  bo wszystko przesuwało się po niebie jednakowo

robert
03-07-2011 13:21:43
może to były jakieś balony-lampiony??
03-07-2011 13:21:53
one dają bardzo ciekawe efekty świetlne
03-07-2011 13:22:04
była jakaś impreza w okolicy??

marian
03-07-2011 13:22:20
jechałem przez miasto tychy  obiekt lub obiekty leciały w kierunku północnym czyli w kierunku Katowic

robert
03-07-2011 13:22:39
a zatem nadleciały od południa??

marian
03-07-2011 13:24:12
robert... znasz mnie i wiesz że mam trochę wiedzy na ten temat... jestem pewny że widziałem obiekt lub obiekty to trwało kilka  minut  pomyślałem że dojadę do domu i spod domu przyglądnę się temu zjawisku
03-07-2011 13:24:40
ale pod domem nic już nie zobaczyłem ....

robert
03-07-2011 13:25:09
jasne - pytam, żeby wyeliminować przyczyny naturalne
03-07-2011 13:25:17
lub spowodowane przez człowieka

* * *

Kolejne informacje o obserwacji takich NOL-i wpłynęła od Pana Książka w dwa tygodnie później - 17.07.2011 r. Zapis rozmowy na GG:

właśnie wróciłem z działki spieszę cię powiadomić cię że cała eskadra świateł pomarańczowych  było około 40 jestem pod wrażeniem tego widowiska  było nas 8 osób na działce to obserwowaliśmy około 22,30  przez pół godziny w sumie ...

00:53:49
te same światła, które widziałem dwa tygodnie temu  ten sam kolor leciały jedno za drugim  ale tym razem leciały z kierunku wschód -zachód patrząc z miejsca Tychy w kierunku północnym  wszyscy byliśmy pod wrażeniem....moja żona, teściowa, szwagier ze swoja kobieta, znajomi  dwa małżeństwa ...

00:56:53
któraś z osób krzyknęła że widzi dziwne światła  szybko wzięliśmy drabinę i weszliśmy na dach altany  skąd obserwowaliśmy to wydarzenie  byliśmy zdumieni to co widzieliśmy a tym bardziej że było tych świateł tak dużo a było około 40 a może i więcej 

00:58:30
wszystkie światła pomarańczowe poruszały się równomiernie jedną prędkością  jakby były połączone ze sobą ...

01:04:56
światła nie migotały nie zmieniały wielkości trudno okreslić odległość jaka była widziana z miejsca  obserwacji mogło być daleko  jakieś 30 stopni nad horyzontem ...światła  przesuwały się po niebie w różnych odstępach  ale jednakowej prędkości tak jak wcześniej napisałem  że wyglądało tak jakby były połączone

01:09:08
nie mogę stwierdzić skąd te światła wylatywały ponieważ w miejscu skąd obserwowaliśmy jest sporo drzew wysokich  więc te światła wychodziły zza drzew  a znikały na zachodnim niebie jakby przygasały wydaje mi się jak i obserwujących moich  znajomych i rodziny że w tym miejscu daleko były chmury
01:09:58
jestem ciekaw czy ktoś ze śląska obserwował te światła

Poza tym na ten temat Pan Książek nadesłał mi link do portalu: http://katowice.naszemiasto.pl/forum/watek/502942,4268,fwid,fkid.html, gdzie rozgorzała taka dyskusja na ten temat:

światła na niebie Grzegorz. czy ktoś widział ciąg świateł żółto-czerwonych poruszających się bezszelestnie w sobotę ok godz 23
było ich około 30 i kierowały się w kierunku Gliwic lecąc cały czas w równych odstępach.
co to mogło być
2010-07-05 09:40:54

Interesujące... Ciekawe, czy ktoś jeszcze widział?
2010-11-15 11:04:44

właśnie natrafiłam na ten wpis. Otoż widziałam to zjawisko w nocy. Te światła płynęły tak grupkami niektóre ciągle, niepowiem-bo się trochę wystraszyłam. Mieszkam w Zawierciu i mam świadka na to co widziałam. Też się zastanawiałam co to ale to było dawno więc już nawet o tym zapomniałam.
 2011-01-01 19:20:54

Nad Knurowem (dzielnica Szczygłowice) też coś takiego było... :) dzisiaj, przed chwilą :)
2011-01-06 18:32:37

w Tychach 05.01 około godziny 22.00-22.30 przeleciało około 50 obiektów z południa na północ.
2011-01-06 18:33:23

Jestem mieszkanką Dolnego Śląska dokładniej z wsi Chmielno. Ja również widziałam światła na niebie było ich mnóstwo. To było coś bardzo dziwnego... Była godzina 00.05. 2011-01-16 00:12:54

Cytat: czy ktoś widział ciąg świateł żółto-czerwonych poruszających się bezszelestnie w sobotę ok godz 23
było ich około 30 i kierowały się w kierunku Gliwic lecąc cały czas w równych odstępach .
co to mogło być  2011-03-17 23:55:39

jest tajne porozumienie Polski z USA dotyczące tajnych baz wojskowych; ćwiczeń z użyciem super nowoczesnych samolotów wojskowych/nowoczesne, super tajne obiekty latające spodki, monopol USA/. jedna z takich baz jest w okolicach na wschód, południowy-wschód od Krakowa, ewentualnie Słowacja granica z Polską. w/w obiekty jako maskowania używają m.in. tytułowych świateł lub np. koloru, barwy nieba. należy podczas obserwacji zwracać uwagę na anomalię wokół obiektu np. wrażenie nocnego zdjęcia nieba /nieruchome gwiazdy/ a inne gwiazdy. tytułowe obiekty są często widywane nocą na trasie wschód-zachód /prawdopodobnie rejon bazy w Ramstein, Niemcy/. ...albo lasery 2011-03-20 09:02:37

ktoś się bawi laserami?
Inne wytłumaczenie?
Już tu Obcy lecą po nas, aby nam dokopać; zawsze pojawiają się przed większymi nieszczęściami, podobnie jak tzw. objawienia.
Drżyjcie ludy Jerycha!!
(:- ))  2011-04-07 11:24:29

hej mam pytanie która dyskoteka bądź firma, puszcza snop światła taką iluminację tworzącą koła na niebie?  2011-06-26 12:54:18

witam was..... też widziałem takie coś i to parę razy.... będzie z 4-7 razy, ostatnim razem to było wczoraj albo nawet dziś.... miałem u siebie imprezę i wyszłem się przewietrzyć i zobaczyłem te obiekty lecące jak by z Lwówka Śląskiego.... i kierowały się w stronę Jeleniej Góry... jednym ciągiem (nie piłem wtedy bo byłem organizatorem i mam 4 światków na to, 2 pijanych i 2 nie) .... ale mniejsza o to dyskoteka to na pewno nie była bo dyskoteka nie ma zasięgu gdzieś na około z 80 km.... i u mnie była różnica bo startowały z jednego miejsca wszystkie i leciały w jednym ciągu ale nie w takich samych odstępach.... i było ich z 50 sztuk..... i innym razem leciały z za horyzontu i leciały w stronę Zielonej Góry a to jakieś 80 stopni od wczorajszego kierunku przemieszczania się obiektów.... i było ich z 200 sztuk..... i leciały w jednym kierunku ale o wiele mniejszych odstępach..... 2011-07-11 13:09:45

16 lipca 2011 godz. 22,30 widziałem te światła na niebie było ich bardzo dużo 30-40 napisz do mnie chcę uzgodnić z tobą w tej sprawie marek7k@interia.pl 2011-07-17 21:47:53

mieszkam w tychach widziałem to zjawisko 30-40 świateł leciały w jednym kierunku zachodnim proszę napisz do mnie w tej sprawie mój znajomy jest badaczem ufo (Robert Leśniakiewicz) mój adres marek7k@interia.pl
2011-07-17 21:54:49

bardzo proszę o kontakt w tej sprawie marek7k@interia.pl
2011-07-17 22:16:40

16 lipca 2011 godz 22,30 widziałem te światła na niebie było ich bardzo dużo 30-40 napisz do mnie chcę uzgodnić z tobą w tej sprawie marek7k@interia.pl

Zdjęcie fenomenu - http://tinypic.pl/3irwmu9jp0g2

* * *

Nie pozostało nam nic, jak tylko czekać na dalsze wypadki. Opisy sugerują, że mogły to być jakieś lampiony-mondgolfiery wypuszczane z okazji różnych imprez, ale z kolei płyną one z wiatrem i nie odlatują z wielkimi prędkościami jak w opisanych wypadkach. Jakąś rację może mieć internauta, który sugerował jakieś powiązania zaobserwowanych zjawisk z wojskami NATO czy USA. Poza tym jestem pewien, ze można spokojnie wyeliminować iluminację laserową – to nie ta kategoria zjawiska.

Jordanów 2011-07-18