Powered By Blogger

wtorek, 23 czerwca 2015

To straszne słowo EBOLA…

Ofiary Eboli stają się zombies...?


Jelena Gałanowa


Trzeci człowiek, który umarł na gorączkę krwotoczną Ebola, powstał z martwych! Po raz pierwszy w historii wykonano zdjęcie człowieka-zombi! Umarłszy na Ebolę, wskrzesił się w ciągu kilku godzin po tym, jak lekarze stwierdzili jego śmierć! 


Żywi i martwi


Taka informacja obiegła Internet na początku października 2014 roku. Do tekstu załączono zdjęcie czarnoskórego człowieka, którego twarz była pokryta wrzodami, a oczy patrzą na nas niewidzącym wzrokiem. Dalej pisało się o informacjach o pierwszych zmartwychwstałych ofiarach gorączki krwotocznej Ebola, które pojawiły się w liberyjskiej gazecie rządowej. Przedstawiciele WHO potwierdzili tą informację i włączyli do akcji lekarzy i wojsko: dwóch ludzi, którzy powrócili do życia wzięto pod dokładną obserwację.

Szybko się wyjaśniło, że ta informacja jest czystej wody kaczką dziennikarską, ale nie tak całkiem… Fotografia jest fałszywką. Przedstawia ona ucharakteryzowanego na zombie aktora, który grał w filmie grozy „28 Days Later” (2002, reż. Danny Boyle – uwaga tłum.) Jednakże co się tyczy tej dwójki to faktycznie uznano je za zmarłych, a one ożyły: tak czy inaczej nikt nie sprostował informacji z liberyjskiego dziennika. Dwie wiejskie kobiety – Doris Kwon i Ma Kebe – ożyły w tym momencie, kiedy niesiono je już na cmentarz. Wiadomo, że chora Ma Kebe przeleżała w domu przez dwa dni bez wody i pomocy medycznej, zanim stwierdzono jej śmierć. Opowiadano i o umarłym mężczyźnie, który leżał na bezdechu na ulicy, jednakże zaczął on wymachiwać rękami, kiedy przyszli po niego grabarze.

Te zdarzenia są autentyczną prawdą. Ale ci ludzie naprawdę nie umarli, tylko pomyłkowo wzięto ich za umarłych. Bywa i tak. Jednakże niewyjaśnionym pozostaje jeden fakt: świat jest przerażony atakiem śmiercionośnego wirusa, a bezsilny przed możliwą pandemią wymyśla takie niewiarygodne pogłoski!


Dziwi mnie jedno - dlaczego nie pali się zwłok ofiar Eboli?


Intrygi CIA albo…?


Wielu ludzi bulwersuje to, czym jest i skąd się wzięła ta gorączka krwotoczna Ebola. Uważa się, że wirus przeszedł na ludzi od małp – goryli i szympansów. Jednakże istnieje hipoteza, że wirus ten został stworzony sztucznie podobnie jak wirus HIV odpowiedzialny za AIDS. Po co? Jest kilka wariantów odpowiedzi. I wszystkie zgadzają się co do tego, że:
v gorączka krwotoczna Ebola to broń B – biologiczna - stworzona w celu redukcji populacji ludzi na Ziemi, czyli depopulacji. Autorzy tej hipotezy są przekonani, że chodzi przede wszystkim o tzw. kolorowych. Uczeni są przekonani, że stworzono wirusa, który atakuje tylko czarnych, żółtych i „szaroburo-malinowych” – słowem wszystkich, tylko nie białych. Prawda jest taka, że teoria ta została obalona: kilkoro Europejczyków też zachorowało i zmarło.
v Drugi wariant: jest to broń B wymierzona w ludność afrykańską. Wirus Eboli został zsyntetyzowany w laboratoriach CIA i przerzucony na Czarny Kontynent, by stać się środkiem walki z komunizmem i nacjonalizmem w Centralnej Afryce.
v Trzeci wariant: wirus stworzono w interesie kompanii farmaceutycznych. One chcą teraz wypuścić na rynek szczepionkę, którą zrobiono na podstawie dwóch komponentów: wirusa Ebola i wirusa wścieklizny. Początkowo zarażono ludzi, a potem zmusi się ich do zakupów szczepionek i lekarstw, żeby wzbogaciły się farmaceutyczne grube ryby.

Co do wirusa wścieklizny, to tutaj też należy wspomnieć film „28 dni później” – w nim świat też nawiedza pandemia wścieklizny, którą powoduje wirus, który „uciekł” z laboratorium. Na jego podstawie uczeni chcieli sporządzić lekarstwo… Wniosek: nie warto kupować szczepionek, bo ona bardziej zaszkodzi, niż pomoże i należy się leczyć samodzielnie: np. wcierać w skórę miksturę z wapna i soku z cebuli. Liberyjscy ludowi uzdrawiacze twierdzą, że ta mikstura czyni cuda. Zaś w Nigerii krążą słuchy, że dla profilaktyki należy pić ciepłą, osoloną wodę. Im więcej – tym lepiej. Wiadomo, że czworo ludzi zastosowało się do tej rady i zmarli – z powodu zastosowania tej procedury…

Sami Afrykańczycy – z tych, którzy odznaczają się głęboką religijnością – wierzą w to, że wirusa nasłał na nich sam Pan Bóg. To jest kara Boska. Tak właśnie Wszechmogący postanowił ukarać ich za straszne grzechy: korupcję i homoseksualizm.


Tekst i zdjęcia – „Tajny XX wieka” nr 50/2014, s. 3

Przekład z j. rosyjskiego – Robert K. Leśniakiewicz ©

poniedziałek, 22 czerwca 2015

UFO: Oni obserwują nas całe życie!



Aleksiej Zjutin


Całkiem niedawno, w czasie mojego dyżuru (jestem felczerem w Pogotowiu Ratunkowym) zaobserwowałem UFO. Zdarzenie to wcale nie będące pierwszym tego rodzaju w moim życiu. Chciałbym podzielić się moimi obserwacjami z Czytelnikami „Niewydumannych istorii”.


W czasie dyżuru


I tak oczekując obok samochodu na pacjenta, ujrzałem na niebie powoli przelatujące UFO w postaci wielkiej gwiazdy. NLO świecił jaskrawym, błękitnym światłem i leciał powoli zmieniając trajektorię lotu. Świecenie wokół niego jakby się zmniejszało.

Pokazałem go kierowcy karetki i obserwowaliśmy razem przez jakieś trzy minuty. Potem NLO poleciał za dom i znikł nam z widoku.

W czasie drugiego dyżuru na nocnej zmianie też zaobserwowałem UFO. Tej nocy była wspaniała pogoda. Póki karetka jechała na wezwanie, patrzyłem w okno i naraz zauważyłem NLO w kształcie dysku. Poruszało się ono bardzo powoli, dlatego mogłem obserwować to dokładnie. NLO świeciło się jakimś dziwnym światłem, przypominającym światło gwiazdy. Po upływie około minuty UFO znikło.


Dziesiątki przypadków


W moim życiu zaobserwowałem ponad dziesięć NOL-i. Po raz pierwszy w dzieciństwie – NLO w postaci pomarańczowej kuli (BOL) lecącej z ogromną prędkością.

Potem jak byłem w VII klasie. Wraz z ojcem siedziałem na ławce przed domem  i zobaczyliśmy na niebie lecący powoli czarny dysk.

Po raz trzeci na lotnisku widziałem kilka kul wiszących nieruchomo. Takich zdarzeń było wiele. NOL-e widziałem także w wojsku. Pewnego razu, już po demobilizacji, stałem obo0k domu z babcia i sąsiadem. We troje obserwowaliśmy UFO w kształcie białej kuli, które z ogromną prędkością opuściło się z nieba i zawisło nad garażami – to przybliżała się, to oddalała. Po jakichś trzech minutach kula poleciała w niebo i znikła z ogromną prędkością.


Przylatują i teraz


Ostatnimi czasy UFO pojawiają się coraz częściej. To, ze widzimy je częściej, niż inni ludzie – to jest u nas rodzinne. W październiku 2014 roku, mój ojciec widział trzykrotnie NOL-e nad fabryką, w której pracował. Była to początkowo czerwona kula, a potem żółta kula i dysk, wyglądający na metaliczny.

Moje obserwacje NLO zazwyczaj maja miejsce w czasie dyżurów. Niedawno widziałem NLO w postaci dużej, niebieskawej gwiazdy powoli lecącej na niebie w okolicy dworca kolejowego, przez trzy dni – dyskokształtny obiekt, który leciał nabierając wysokości i do tego zmieniającego swój kształt.

Ciekawe, czyżbym był kimś szczególnym, że Ich tak często widzę? A może Pozaziemianie lubię mnie i ojca i często się nam pokazują…?


Tekst – „Niewydumannyje istorii” nr 3/2015, s.11

Przekład z j. rosyjskiego – Robert K. Leśniakiewicz ©   

niedziela, 21 czerwca 2015

Chińskie „zapalniczki”



Aleksander Michajłowicz Wołkow


Przeczytałem w 15 numerze „Niewydumannych istorii” z 2014 roku opowiadanie Jarosława Bondarczuka z Tarnopola pt. „Noworoczni przybysze” i już śpieszę go rozpracować. Widział on albo UFO albo jakieś anomalne zjawisko. Jest przekonany, że obserwował on nic innego, tylko chińskie balony-lampiony. Ostatnimi czasy bardzo często są wypuszczane w Rosji i innych krajach WNP w noworoczne święto.

W pozaprzeszłym (2013) roku, w pogodną noc wyszliśmy większym towarzystwem na ulicę, z początku z podziwem obserwowaliśmy jaskrawą jasnopomarańczową gwiazdę. Wtedy jeszcze niczego nie wiedzieliśmy o istnieniu tych latających lampionów. W ślad za pierwszą „gwiazdą” poleciała, druga i trzecia… - już całkiem niedaleko od nas. Przyjrzawszy się dokładnie UFO dostrzegliśmy, że w każdej z tych „gwiazd” płonie knot.

My też postanowiliśmy sobie kupić taki chiński latający lampion. Dostać go można było całkiem prosto.

Okazało się, że ta zabawka jest bardzo sprzyjająca wybuchowi pożarów. Nocą, w 2014 roku wyszliśmy cała gromadą puszczać ognie sztuczne… Potem rozłożyliśmy lampion i podpaliliśmy knot. Lampion poleciał w stronę najbliższej brzozy. Zaczepił się o gałązki na samym czubku drzewa, a potem całkiem się zaplątał i to tak dokładnie, że nie byliśmy w stanie go zbić pałkami. Potem się zapalił i przeszła nam ochota do żartów. Gałązki drzewa zaczęły się palić i jeszcze trochę, a wybuchłby pożar wierzchołkowy – w sąsiedztwie dzielnicy mieszkaniowej i to w apogeum święta! Sami rozumiecie, że następstwa mogły być opłakane. Na szczęście nie doszło do tego. Lampion po 20 minutach zgasł, ale tlił się jeszcze długo wisząc na gałązkach. Takie latające pochodnie mogą dolecieć gdziekolwiek – choćby na poddasze czy wylądować komuś na odkrytym balkonie w odległości nawet kilku kilometrów.

…UFO istnieją. Ja sam byłem kiedyś naocznym świadkiem pojawienia się Nieznanego Obiektu Latającego. A w przypadku Jarosława to wszystko było banalnie proste, jak sądzę.


Moje 3 grosze


To prawda – te chińskie latające lampiony-montgolfiery faktycznie mogą nieźle udawać UFO. I prawdą jest, że są w stanie być prawdziwymi bombami zapalającymi. Także w Polsce są one znane i ich użycie jest zakazane. Jak pokazują statystyki PSP i OSP często-gęsto są przyczyną pożarów traw, stogów, kop siana czy lasów.

Także i u nas lampiony te – szczególnie puszczane seriami – wiele razy były brane za TRUFO, czemu trudno się dziwić – jaskrawe, pomarańczowo-czerwone krople światła na ciemnym niebie wyglądają wypisz-wymaluj na typowe BOL-e. stąd bardzo łatwo o pomyłkę. Moi znajomi z KKK i innych organizacji byli zasypywani stertami zdjęć właśnie takich lampionów-montgolfierów wypuszczanych nawet w czasie urodzin, imienin czy wesel.



Natomiast prawdziwe balony-montgolfiery są widziane tylko w okolicach lotnisk i to raczej rzadko. Ostatnio widziałem taki balon kilka dni temu na tle porannego nieba i nawet udało mi się zrobić jego zdjęcie. No, ale ten balon na UFO raczej nie wygląda i nikt – w dzień – się nie pomyli. Inaczej w nocy, kiedy pracują palniki ogrzewające powietrze w czaszy balonu. Ale takie balony w nocy raczej nie latają i nie zdarza się, by mylono je z UFO…


Zdjęcia i tekst – „Niewydumannyje istorii” nr 3/2015, s. 11
Przekład z j. rosyjskiego – Robert K. Leśniakiewicz ©    

sobota, 20 czerwca 2015

NIE DAJMY SIĘ ZWARIOWAĆ!



Zazwyczaj nie zabieram głosu w pewnych sprawach, ale ostatni list od organizacji AVAAZ nawołujący do podpisania petycji w sprawie uciekinierów z Bliskiego Wschodu, którzy uciekają do Europy doprowadził mnie do wzburzenia, no bo czytajmy:

Drodzy przyjaciele,

Przerażone dzieci uciekają od wojny i głodu. Dryfują w pordzewiałych łodziach gdzieś na Morzu Śródziemnym. Modlą się o to, by nie utonąć.
Możemy przyjść im z pomocą – nareszcie! Za kilka dni – po raz pierwszy w dziejach – rządy krajów UE zagłosują nad humanitarnym planem ratunkowym, oznaczającym ocalenie wielu żyć i zapewnienie bezpiecznego schronienia uchodźcom.
Niestety Polska dołączyła do Czech, Wielkiej Brytanii i Hiszpanii grożąc odrzuceniem planu. Co gorsza, nasz rząd traktuje nas jako wymówkę. Twierdzi, że Polacy i Polki nie chcą pomagać!
Mamy tylko kilka dni, by zamienić ten negatywny przekaz, obecny w Polsce i innych europejskich krajach, w masowy apel o empatię i współczucie. Avaaz może złożyć naszą petycję bezpośrednio na ręce europejskich przywódców. Podpisz już teraz! Pokażmy im, że nie zgadzamy się na wyrok śmierci dla zdesperowanych uciekinierów.
Przed naszymi oczami rozgrywa się największy kryzys uchodźczy od czasów II wojny światowej. Każdego dnia setki prześladowanych i dotkniętych traumą rodzin próbuje dostać się do Europy – miejsca, które daje nadzieję na schronienie z dala od lęku i strachu. Kiedy pokój w Syrii wydaje się niemożliwy do osiągnięcia, wejście na łódkę okazuje się jedyną szansą na przetrwanie. Zwiększenie ilości bezpiecznych i legalnych sposobów dotarcia do granic UE ograniczy liczbę migrantów, którzy ryzykują życie.
Liban, Turcja i Jordania przyjęły łącznie cztery miliony syryjskich uchodźców. Polska – jedynie 115 osób. Plan ratunkowy przewiduje przyjęcie do UE zaledwie 20 tysięcy migrantów, rozdzielonych na 28 państw. Program ma też zwiększyć skuteczność operacji ratowniczych na morzu, dzielić się odpowiedzialnością za duże liczby uchodźców w krajach południa Europy oraz zwalczać przemytników.
Choć strategia ta nie przystaje w pełni do skali problemu, to tak naprawdę pierwszy – i bardzo ważny – krok. Rozwiązania, które proponuje mogą już teraz ulżyć niewiarygodnemu cierpieniu. Dołącz do naszej kampanii! Eksperci są zgodni – tylko zdecydowane i masowe poparcie opinii publicznej da nam pewność, że plan nie zostanie zduszony w zarodku.
Unia Europejska jest pełna dobrych ludzi, którzy podzielają poczucie wspólnoty i wiarę w ludzkość. Niech nasi przywódcy o tym pamiętają. Już teraz niewielkie darowizny od społeczności finansują operacje ratunkowe na Morzu Śródziemnym. Od Niemiec po Grecję, od Włoch po Wielką Brytanię, członkowie i członkinie Avaaz dołączają do programów wspierających osiedlanie się całych rodzin. Historia wielokrotnie już pokazała, że dla tułaczy w potrzebie wiele drzwi stoi otworem. Teraz nasza kolej.

Z nadzieją i zaangażowaniem,

Alice, Bert, Luca, Marigona, Luis i Mélanie wraz z całym zespołem Avaaz

I moja odpowiedź:

do Alice

Tego nigdy nie podpiszę.
Dlaczego?
Ci tzw. "uciekinierzy" to V kolumna islamskiego terroryzmu w Europie.
To nie są biedni, uciekający przed wojną ludzie - to są ci, którzy zamierzają zacząć świętą wojnę przeciwko Europejczykom.
Zresztą pomyślcie - czy można nazwać biednymi ludzi, których stać na przejazd na 3600,- USD od osoby? Niejedna polska rodzina nie ma takiej sumy!

Z poważaniem - ….

UZASADNIENIE:

Po pierwsze – nie rozumiem, dlaczego Polska i Polacy mają ponosić ciężary arabskiej awantury na Bliskim Wschodzie. Awantury wywołanej przez CIA i służby NATO oraz Izraela w celu obalenia legalnych rządów Algierii, Tunezji, Libii, Egiptu, Syrii i Iranu. Wbrew temu, co głosi nasza propaganda, nie mamy żadnego interesu w tej akcji, która jest w interesie Europy Zachodniej, a nade wszystko USA.
Po drugie – dlaczego Polska ma przyjmować uciekinierów, którzy są de facto i de iure obywatelami państw kolonialnych, których metropoliami są Wk. Brytania, Francja, Holandia, Belgia, Hiszpania, Portugalia, Włochy i Niemcy. To są ich obywatele i poddani, więc niech te państwa teraz o nich zadbają. Polska bardzo dobrze robi, że nie weźmie w tym udziału i nie będzie ponosić kosztów pobytu tych ludzi na swoim terytorium. Polska już ma problem z uciekinierami z Czeczenii i innych krajów WNP, a ostatnio z Ukraińcami uciekającymi przed wojną ze Wschodniej Ukrainy. Tymi uciekinierami UE jakoś się nie przejmuje…?
Po trzecie – ci, którzy tutaj przyjeżdżają będą stanowili szpicę wojującego islamu w Europie. Będzie to V Kolumna arabskiego religijnego nacjonalizmu. Zauważmy, że w największej masie są to młodzi ludzie, którzy w każdej chwili mogą przedzierzgnąć się w „zielonych ludzików” i podjąć działania partyzanckie, rozpoznawcze i dywersyjne. Gotowy scenariusz działań mają na Krymie i na Ukrainie.
Po czwarte – nie zdziwiłbym się, gdyby się okazało, że uciekinierzy ci są sponsorowani przez ISIS i przez ISIS będą dozbrajani i finansowani. Podobnie CIA podkarmiała tzw. „opozycję demokratyczną” w PRL. Skończyło się na militarnym rozbrojeniu i gospodarczym osłabieniu Polski oraz o zdeprecjonowaniu jej roli na arenie międzynarodowej – co się im doskonale udało.
Po piąte – napływ cudzoziemców do Europy ma charakter operacji przygotowawczej do pełzającej inwazji i jako taki powinien być wstrzymany, a osoby, które się tu przedostały – wyłapane i odesłane z powrotem do kraju, z którego przybyły. Z braku miejsc pracy zasilą oni szeregi mafii i przestępczości zorganizowanej, jak np. Nigeryjczycy.
Po szóste – należy odizolować i zlikwidować ogniska konfliktów na Bliskim Wschodzie, bo to one są źródłem tego potopu uchodźców.

Niestety – jak znam życie, to nikt nie zastosuje się do powyższego i potok uchodźców wciąż będzie zalewał Włochy, Grecję i Hiszpanię. I to stanie się casus belli i początkiem III Wojny Światowej – wojny islamu z chrześcijaństwem, na której wyjdą – jak zwykle – oba Supermocarstwa, a spustoszone Europa i Bliski Wschód staną się pobojowiskiem – a jak to wygląda, to popatrzcie sobie na zdjęcia ze Wschodniej Ukrainy…

Czy tego chce Europa i Europejczycy? Czy tego chcemy my – Polacy doświadczeni przez 123 lata niewoli, 5 lat niemieckiej okupacji, 45 lat Polski Ludowej (która aż nie była taka zła, jak nam wmawiają solidaruchy i solidurnie ze styropianu) i 25 lat totalnego bezhołowia w tzw. „wolnej” Polsce alias Klechistanie? Czy chcemy kolejnej wojny, która przetoczy się przez nasz kraj? Czy naprawdę tego nam potrzeba?


Nie dajmy się zwariować euro-cwaniakom, euro-demagogom i euro-populistom, którzy chcą wyciągać kasztany z ognia polskimi rękami! Nie będziemy płacić za łajdactwa zachodnioeuropejskich kolonizatorów, którzy teraz stanęli w obliczu kryzysu, któremu są winni przede wszystkim oni sami!         


Opinie z KKK


...całkowicie się z tobą zgadzam... mamy własne problemy. Nie ma pieniędzy na  NIC - emerytury, szkoły, kulturę, o zdrowiu nie wspomnę... (Artemida)

Ja się podpisuję, ale pod tym co napisał Robert.
Mnie się wydaje, że to pieprzone ISIS ma wielką satysfakcję z tego, że Europę zalewa masa/biomasa wyznawców kolejnej durnej religii rodem z Bliskiego Wschodu, i że ci ludzie będą destabilizować i "nawracać" Europejczyków na jedynie słuszną wiarę, narzucać swoje prawa i system wierzeń wprowadzając zamęt, a również i terror w kulturze europejskiej.
Europo, OBUDŹ SIĘ! (Aga Draco)

Panie Robercie, czytam z zaciekawieniem wszystkie pańskie emile, ale nie mam czasu odpowiadać. Wielokrotnie się wypowiadałam o uciekinierach. Jestem przeciwna przyjmowaniu ich w Europie. Afryka jest duża i bogata,
tam ich miejsce. Państwa, z których uciekają,  zniszczyła Ameryka, więc nie my mamy za to płacić. Muzułmanie w Polsce to wielkie uśpione niebezpieczeństwo. Z wyrazami przyjaźni... (Atena)

Przeczytałem Pana tekst o emigrantach vel. uciekinierach z Bliskiego Wschodu, z obszarów wojny i faktycznie, to co wyprawia Ewa Kopacz mówiąc bublicznie o przyjmowaniu uchodźców (100 rodzin chrześcijańskich z Syrii), to ręce opadają. Fajnie to zkomentował Kukiz "zacznijmy od siebie", czyli pomagajmy swoim. Ile w Polsce rodzin potrzebuje nagłej pomocy róznego typu, od prawnej do remontu domu... A sama Pani z telewiji, remontująca domu, sobie z tym nie poradzi. I moje pytanie, gdzie w tych parafiach jest Kościół? Gdzie pomoc ze strony Kościoła, innmi słowy, gdy dach się wali wielodzietnej rodzinie... A tu wybawienie przychodzi od Pani z telewisji i cała Polska to ogląda...
Fakt, w dziesiejszych czasach nie sposób przejść obok sprawy emigracji z krajów arabskich, zwłaszca gdy badania dowodzą, że w roku 2050 Europa będzie islamska. Pamiętam takich naukowców, coś tam wrzucili do komputera i wyszło im, że Polska za lat parę będzie wasalem Turcji, a ta trzonem odradzającego się Państwa Islamskiego na wzór dawnego imeperium osmańskiego.
A sama zaś religia islamska? No cóż, podobno Mahomet pisał, że... można usłyszeć w programach na jej temat. ale historycy jednogłośnie stwierdzają, że był analfabetom. Poza tym mężem bogatej baby, a poza tym w swoich kopalniach zatrudniał niewolników, zazwyczaj innowierców. Czyli znów zabobony itp.
Dane statystyczne mówią, że już dzisiaj w niekórych krajach europy, co drugie dziecko przychodzące na świat pochodzi z rodziny Emigrantów, a co piąte ogólnie...
I na koniec moja teoria spiskowa, odwołuje się do tzw. Przyczyny i Skutku. Tłumaczę. Na skutek wojen ludzie emigrują. Oczywiście. Taki jest przekaz. Ale odwołam się do teorii własnej - P i S. Przyczyny są inne. Według mnie komuś zależy na zniszczeniu tożsamości europejskiej. Stąd fale emigracji. Powszechny liberalizm. Powszechne przyzwolenie na związki partnerskie i adopcje dzieci... MOże bredzę. Ale kiedyś oglądałem taki film dokumentalny o nazistach i jeden z nich wygrażał, że jeszcze wrócą, a muzułmanie będą ich bronią. (M.S.)


Komu może zależeć na rozpanoszeniu się islamu w Europie i trzeciej wojnie światowej? Paradoksalnie tylko Stanom Zjednoczonym. Dlaczego? Bo silna Europa = silna konkurencja, to oczywiste. Poza tym USA musiałyby walczyć na dwa fronty - z jednej strony UE, z drugiej potężniejące z dnia na dzień Chiny i Rosja. Dokładnie w takiej kolejności. Europa walcząca z islamem staje się wspaniałym rynkiem zbytu dla przemysłu Ameryki. Jednym słowem - same korzyści. Stąd się bierze wariacka (na pozór) polityka amerykańska na Bliskim i Środkowym Wschodzie. W imię zysków i wzmocnienia zdychającej gospodarki USA. (Daniel Laskowski)    

piątek, 19 czerwca 2015

Akwafobia



Nellia D. Fofanowa


Kiedy wydarzyła się ta historia, miałam wtedy 13 lat. Mieszkaliśmy wtedy nad rzeką Sylwa, w mieście Kungur (Permskaja Obłast’). Wiele dzieci w tym kraju umiało pływać już od pieluch. A ja nie byłam wyjątkiem.


Na wyścigi


Pewnego dnia na brzegu zebrała się grupa młodzieży, i na wyścigi popłynęliśmy na drugi brzeg rzeki. Stopniowo wszyscy zostali za mną, jedynie trzymała się mnie 25-letnia kobieta nazwana „Staruszką”. Płynęłam jako pierwsza i jej nie widziałam. Na głębinie ona dogoniła mnie i dla żartu zaczęła mnie łapać za nogi. Machnęłam nimi kilka razy energicznie, bryzgi poleciały jej do oczu i się odczepiła.

Na przeciwnym brzegu wypatrzyłam dla siebie przesmyk w trzcinach i tam popłynęłam. Kiedy tam dopłynęłam, nie odpoczęłam, a ruszyłam z powrotem. „Staruszka” najwidoczniej zawróciła na nasz brzeg i pozostałam sama w wodzie.


Czy jest ktoś w niebie?


Na głębinie naraz ręce zrobiły się ciężkie, a z nogami też było nie porządku. Miałam wrażenie, że coś złapało mnie pod kolanami i ciągnęło w głębinę. A ja się nawet temu nie sprzeciwiam, tylko patrzę na brzeg i most przez rzekę, a woda mnie trzyma w jednym miejscu, nie daje płynąć do przodu. Kiedy już zaczęłam tonąć, spojrzałam w niebo i w myślach powiedziałam – Jeśli jest tam ktoś, niech mi pomoże - i pomyślałam o ojcu. On poszedł na front w listopadzie 1941 roku, a ja się mu urodziłam już po jego odejściu, 13.II.1942 roku. W trzy miesiące później ojciec zginął. W ostatnim liście napisał do mamy: Mario, ja do dziś dnia nie wiem, kto się u nas urodził…

Tak więc miałam powód, by pomyśleć o ojcu, a z głębiny rozległo się jakieś głuche westchnienie, jakby śmiertelnie zmęczonego, ogromnego zwierzęcia. W głowie zadźwięczało słowo – Idź! Początkowo znów poczułam ręce a potem nogi. I wreszcie cicho, bardzo cicho popłynęłam.

Co najciekawsze: weszłam na swój brzeg dokładnie w tym samym miejscu, w którym wskoczyłam do wody, jakby w ogóle w rzece nie było prądu wodnego. I chociaż był i to nawet silny, to mnie w ogóle nie wiedzieć czemu, nie zniosło w dół rzeki…


Drugie ostrzeżenie


Potem, kiedy miałam już 25 lat, pojechałam na wycieczkę do Kungurskiej Jaskini Lodowej na brzegu rzeki Sylwy. Był lipiec i lipcowy upał. Turyści pobiegli na brzeg i rzucili się w wodę. A ja po tej mojej przygodzie w rzece zaczęłam bać się wody, ale w towarzystwie powoli, bo powoli, ale weszłam do wody po kolana. I ponownie usłyszałam głos w głowie – Nie powinnaś tego robić! Nie poszłam dalej. Kto wie, co by się stało, gdybym tego nie posłuchała?
Teraz nawet na basen chodzę rzadko, a jak tylko dotknę wody, to od razu przypominają mi się te dwa zdarzenia…


Tekst i ilustracja – „Niewydumannyje istorii” nr 3/2015, s. 21
Przekład z j. rosyjskiego – Robert K. Leśniakiewicz ©