Powered By Blogger

środa, 26 sierpnia 2015

KONTAKT CE3 … (1)



 ELEONORA -Zofia Piepiórka



http://astro.jasiu.pl/byk.htm   GWIAZDOZBIÓR BYKA 


Motto:  “Grupa ufologiczna z USA , Albert S Rosales Humanoid and other strange encounters
Minneapolis, Minnesota, Sunday, August 09th, 2015, @ 22:30 hrs. (Central)—Multiple witnesses observe a peculiar ring of lights, which hovered in the nighttime sky for up to an hour. At least one witness reports that the lights were visible for up to an hour. We wonder whether the formation might have been advertising lights, but some witnesses reported that some of the lights disappeared before the rest of them did, which seems to us to militate against their being part of an advertising display. We would like to invite anyone who witnessed the formation of lights, or anyone who knows what the cause of them was, FROM Nuforc

Przetłumaczone automatycznie

„Chcielibyśmy zaprosić kogoś, kto był świadkiem powstawania światła, lub kogoś kto wie, co było ich przyczyną, od Nuforc”
Odpowiadam na pytanie.  Wybrali do kontaktu milion ludzi na Ziemi, a więc również w USA - czego dowodem jest zdjęcie pana Albert S Rosales (na końcu art.)


Złota flara…


Czwartek 27.07.2015 Udostępniłam na Facebooku mój drugi wywiad dla „Radia Islander”, w którym wyjaśniłam jak będzie wyglądało powtórne przyjście Jezusa Chrystusa z nieba – z Kosmosu oraz z jakiego gwiazdozbioru. Chrześcijanie oczekują na jego powtórne przyjście i to jest sens i cel wiary od 2000 lat.  Czy Kościół przygotował  wiernych  na to najważniejsze wydarzenie w dziejach Kościoła? NIE! W „Radio Maryja” powtarzają jak echo słowa papieża św. Jana Pawła II „Niech stąpi Duch twój…” Czyj duch? Wielkiego Manitu…?     https://www.youtube.com/watch?v=zZMWi_t_Nqg

Sobota 01.08.15 Byłam na wsi i ok. godz. 23.00 zobaczyłam w kierunku północnym na niebie na wysokości Gdyni dziwną kołysząca się gwiazdę. Był to statek kosmiczny ,który wielokrotnie widziałam na przestrzeni wielu lat. Nawiązałam kontakt wzrokowy z tą „gwiazdą”. Zobaczyłam na jego pokładzie stojącego wysokiego mężczyznę w jasnym kombinezonie. Za nim widziałam kilku innych mężczyzn w takich samych kombinezonach. Siedzieli przy długim pulpicie pełnym przycisków i co chwilę spoglądali na ekrany monitorów na ścianie. Mężczyzna, który patrzył na mnie był młody, miałam długie, ciemne falujące włosy do ramion. Miałam wrażenie, że patrzy na jakiś ekran – do którego i ja miałam podgląd i dlatego widziałam wnętrze statku i załogę. Potem odwrócił się do kolegów i coś robili, a następnie długą chwilę patrzył przez dużą panoramiczną szybę na ziemię stojąc do mnie plecami. Patrzyłam tam gdzie on i widziałam na dole lasy i brzeg Zatoki Gdańskiej, wiedziałam że to Gdynia. Usłyszałam, że z Gdyni wybiorą ludzi do kontaktu. Wybrali 20 osób. Po tygodniu wybrali tysiące ludzi w Polsce, a w sumie milion ludzi na Ziemi. Usłyszałam, że stare programy zostaną im wymazane i otrzymają nowe programy.

Poniedziałek  03.08.2015 r ok. godz. 22.15 było już ciemno. Robiłam zdjęcia ORBÓW w Strefie 3c 123, gdy na wschodzie pojawił się dziwny, duży, jasny obiekt i powoli przesuwał się na zachód. Gdy go zobaczyłam (nawiązałam kontakt wzrokowy) lekko skręcił w praw i jakby przyśpieszył. Miał dziwny geometryczny kształt… Co to jest ? Na samolot za duży i w dodatku był cały oświetlony złotym blaskiem.  Może to flara? - ale ten kształt zupełnie nie pasował! Stałam wpatrując się i analizując dziwny obiekt 1-2 minuty. Przypomniałam sobie, że w ręku trzymam aparat, szybko podniosłam go do góry i wykonałam zdjęcie. Spojrzałam na mały ekran i wydawało mi się że nic nie wyszło. Trzymając jeszcze aparat w górze spojrzałam na dziwny obiekt, ale już go tam nie zobaczyłam, nagle znikł! Długo stałam wpatrując się w to miejsce na niebie…  Wróciłam do domu i zastanawiałam się co to było i skąd? UFO nadleciało od wschodu, a tam w ciemne noce nad horyzontem widnieje gwiazdozbiór BYKA, w którym są gromady gwiazd zwane Hiady i Plejady. Pozornie na jego tle znajduje się Radioźródło 3c 123… Czyżby to był „sygnał” dla mnie, że  lecą do Ziemi ?

Gdy „wrzuciłam” zdjęcia na komputer na dużym ekranie zobaczyłam jasny dziwny obiekt, który zobaczyłam na niebie. Tylko to jedno zdjęcie… i wszystko nagle znikło. Wszyscy ufolodzy wiedzą, że  obserwacje UFO najczęściej trwają kilka minut lub sekund, ale czasami dłużej…





Analiza obserwacji

Dla mnie to jest oczywiste, ale dla innych niekoniecznie, dlatego muszę wyjaśnić parę sprawę, gdyż mają to związek z moimi badaniami kamiennych kręgów oraz z gwiazdozbiorem BYKA na którego tle zobaczyłam tajemnicze UFO.

Z moich wieloletnich badań wynika iż w ustawieniu kamiennych kręgów  w Odrach są odwzorowane  Hiady, a w Węsiorach – Plejady. Jest to wielkie w skali odwzorowanie gwiazdozbioru Byka na Kaszubach w Polsce, w ustawieniu kamiennych kręgów. Plan geodezyjny kamiennych kręgów to jednocześnie PLAN BAZ KOSMICZNYCH HIAD i PLEJAD na terenie Polski. Kilka z nich wcześniej zlokalizowałam i opisałam.

We wrześniu 1993 roku w nocy, podczas przesilenia astronomicznego nakręciliśmy film. Nikt z nas nie spodziewał się, że właśnie tam dojdzie do KONTAKTU CE3 z przedstawicielem cywilizacji Hiad czyli Jezusem Chrystusem. Na ten temat przed laty w 1994 roku Marzena Burczycka - Woźniak napisała art. dla „NS” zat. „Obraz niewidzialnego na kasecie wideo” oraz dla „WW” zat. „ISKRA” gdzie o tym wspominam. To niezwykłe spotkanie również opisałam w książce zat. „Z pamiętnika jasnowidzącej Tajemnice kamiennych kręgów”.

 DLACZEGO akurat w kamiennych kręgach w Odrach doszło do KONTAKTU CE3? Gdy zrozumiałam czym są kamienne kręgi w Odrach - Plan HIAD - wówczas zrozumiałam dlaczego tajemniczy Gość stanął przy kręgu „33-niebieski” od strony zachodniej, przy jednym z kamieni obwodowych. Okazało się, że tam gdzie stał jest kamień z wyrytym znakiem. Tajemniczy Gość w ten sposób wskazał słońce oraz planetę z jakiej pochodzi, a ja miałam to zrozumieć! „Bądź mądra, pisz wiersze…” i ucz się astronomii! Naukowcy, którzy od dziesięcioleci badają te kamienne kręgi mówią co innego!! Z ich badań i TEORII naukowych wynika iż jest to tylko cmentarzysko Gotów i dlatego nie widzą w ich ustawieniu żadnego planu astronomicznego. Kim są naukowcy i komu służą?

Dla kogo i po co od tysięcy lat zostały przygotowane plany astronomiczne w ustawieniu kamiennych kręgów?!!! Czy ich konstruktorzy wiedzieli, że wszystko zostanie zmanipulowane i dlatego przygotowali dla nas informacje zakodowane za pomocą kamieni, aby KAŻDY myślący CZŁOWIEK mógł to zrozumieć? Są one wskazówką skąd przybędzie  Jezus Chrystus. Jako przedstawiciel cywilizacji Hiad w ten sposób ujawnił ich bazy kosmiczne w Polsce. Oczywiście Hiady mają również swoje bazy kosmiczne na całej Ziemi. Obserwacje ich statków kosmicznych w Gdyni, w kamiennych kręgach i wielu innych miejscach na terenie Polski - szczególnie w miejscach gdzie są ich bazy wg planu kamiennego planu -  opisałam w książce i w kilku artykułach. Oprócz mnie, widzi te obiekty wiele osób, ale nie rozumieją o co chodzi - no bo „po co to tam lata??”

Pisałam wielokrotnie iż POZORNIE na tle gwiazdozbioru BYKA znajduje się bardzo odległa radiogalaktyka opisana przez astronomów jako „Radoźródło 3c 123”. Miejsce tej radiogalaktyki wg kamiennego planu gwiazdozbioru BYKA zostało odwzorowane na terenie Strefy 3c 123 na Kaszubach. To miejsce dokładnie wskazały mi „płonące drzewa” i od tej pory rozpoczęłam wieloletnie  samodzielne poszukiwania i badania. Okazało się iż jest tam stara Baza Kosmiczna Króla Jahwe z czasów Pierwszej Cywilizacji – o czym pisałam wielokrotnie. Żyjemy w Czwartej Cywilizacji i ostatniej, która miała to zrozumieć i przygotować, gdyż OBCE CYWILIZACJE z gwiazdozbioru Węża(szaraki) i Smoka wraz z demonami, które okupują Ziemie zniszczą cywilizację i planetę. Wszyscy ufolodzy wiedzą, że OBCY także mają swoje bazy kosmiczne na Ziemi i dzięki manipulacji genetycznej posługują się armią hybryd ludzkich lub implantują ludzi, aby służyli im do realizacji ich celów. 
Wszyscy znamy symboliczny opis biblijnego Raju, Adam i Ewa oraz symbolicznego gadającego Węża siedzącego na symbolicznym drzewie - RODU CZŁOWIEKA! Cywilizacja Węża zwodziła Adama i Ewę i tak jest do dzisiaj. A to „drobny” przykład jak oni działają: „Przesłania  Gracjany” od szaraków czyli cywilizacji Węża.  Co mówi szarak -  przedstawiciel cywilizacji Węża do hybryd lub zaimplantowanych ludzi na Ziemi? Proszę posłuchać o czym mówi Gracjana oraz proszę zwrócić uwagę na figurę Buddy. W życiorysie Buddy wspomniano iż w czasie medytacji chroniła go wielka kobra – symbol cywilizacji z  gwiazdozbioru Węża, która zwodzi ludzkość od zarania dziejów cywilizacji Człowieka na Ziemi. Buddda był hybrydą szaraków czyli ich „człowiekiem”.




"Czy to możliwe, że wszystkie wysoko zaawansowane technologie, które stworzyliśmy, takie jak lasery, bomby atomowe, satelity, komputery, statki kosmiczne i tak dalej, istniały w odległej przeszłości w czasach cywilizacji wcześniejszych przed "Adamem i Ewą"? Według relacji biblijnych nic nie jest nowe i mamy nie tylko pisemne dowody wskazujące na to, że wcześniej istniały cywilizacje przed Adamem. Badacze odkryli we wszystkich zakątkach świata fizyczne dowody, które wskazują na istnienie wysoko zaawansowanych starożytnych cywilizacji”

Wróćmy do mojej obserwacji UFO i zdjęcia…

Stojąc na terenie Strefy 3c 123 i robiąc zdjęcie lecącego i świecącego w kolorze złotym UFO  zastanawiałam się co to jest i dokąd leci??

Dlaczego był w kolorze złota? Zanim znikł pozwolił się sfotografować! Długo stałam zamyślona patrząc na wschód. Coś mi to przypominało… Przypomniałam sobie jak w 2004 roku nadawałam SYGNAŁ do Radioźródła 3c 123, czyli do Bazy Kosmicznej Króla Jahwe, a odpowiedzi otrzymałam w sposób akustyczny... Pisałam wówczas o ZŁOTEJ FLARZE, która poleciała w kosmos… Czy po latach  to jest odpowiedź na mój sygnał? Czy tutaj się zmaterializuje?


W maju 2014 roku (10 lat później) ponownie nadawaliśmy sygnały, ale w sposób akustyczny przy pomocy profesjonalnego sprzętu - co zostało zarejestrowane na filmie Yt. 

Były sny i wizje na ten temat o czym pisałam wielokrotnie, m.in. „Egzamin z fizyki czyli akcelerator, HAARP, bazy kosmiczne i złota flara!”
„STREFA 3c 123… jest NAJWIEKSZYM PORTALEM w Polsce i w Europie dla RADIOŹRÓDŁA 3C 123 pozornie na tle gwiazdozbioru BYKA. „Mapa – zasięg STREFY 3c 123…”  https://www.facebook.com/notes/zofia-piepi%C3%B3rka/mapa-zasi%C4%99g-strefy-3c-123-czyli-aktywny-system-obronny-ziemi-poszukiwany-czakram/504036236288920

Baza Króla Jahwe i my - Czwarta Cywilizacja wciąż na tym samym terenie... Ezoterycy nazywają takie miejsca CZAKRAMEM. Częstotliwość promieniowania tej bazy kosmicznej odpowiada kolorowi  fioletowo - różowy, granatowy i inne niewidzialne fale kosmiczne. Każdemu psychotronikowi ten kolor, czyli promieniowanie mówi iż jest to korona CZŁOWIECZEŃSTWA, najwyższy poziom Duchowy Człowieka. Jej częstotliwość promieniowania widoczna jest na zdjęciu, które wykonałam dwa miesiące wcześniej tj. 08.06. 2015r.






CDN.

niedziela, 23 sierpnia 2015

Ludzie porzucili te miejsca



Margarita Troicyna


Najbardziej znanym miastem duchów z obszaru postsowieckiego jest Prypeć (Kijowski Obwód, Ukraina). W dniu 27.IV.1986 roku, po katastrofie w Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej całą populację Prypeci ewakuowano.
Miasta duchów, miasta-widma, to są zamieszkałe punkty porzucone przez ludzi. One nie mają żadnego odniesienia do zasiedlenia ich przez dawne cywilizacje, w niektórych z nich jeszcze kilka dekad temu kipiało życie. Ale z różnych przyczyn one okazały się nie do zamieszkania i dzisiaj przyciągają tylko turystów…



Craco (N  40°23 - E  016°26, Włochy)


Miasto znajduje się na południu kraju, nieopodal Matery. Z jednej strony przypomina on ogromną górę, zabudowana domami i różnymi konstrukcjami. Są tam także dziwne budowle, a w szczególności normandzka wieża i zamek zbudowane w XVIII wieku. Ale ulice miasta porosły trawą i burzanem.

W 1963 roku miało tam miejsce silne trzęsienie ziemi, które spowodowało wiele ofiar w ludziach i zniszczenie budynków. Miejsca te uznano za niebezpieczne i mieszkańcy porzucili miasto. Trzeba dodać, że na terenie tego miasta nakręcono niektóre epizody znanego filmu „Pasja” i kilku innych.




Dudleytown (N 41°48’28” – W 073°21’08”, CT, USA)


To porzucone miasto jest położone u podnóża trzech gór: Mt. Bald, Mt. Budberry i Mt. Coldfoot-Triplets i ze wszystkich stron jest otoczone lasami. W ciągu kilku wieków mieszkali w nim ludzie, ale z wieloma mieszkańcami zdarzały się różne nieszczęścia. Ma to ponoć związek z wykonaniem onegdaj wyroku śmierci na księciu sir Edmundzie Dudleyu, który próbował obalić króla (Henryka VII Tudora – przyp. tłum.).


Potem, już w późniejszych czasach, jeden z miejscowych farmerów zaczął twierdzić, że w Dudleytown zamieszkuje siła nieczysta, i właśnie tam na niego napadł jakiś potwór. Wielki oddźwięk wywołała tragedia w rodzinie gen. Swifta. Jego żona zginęła od uderzenia pioruna w czasie burzy, zaś jej mąż zwariował zanim zmarł… Także w tym mieście umierały lub ginęły bez wieści całe rodziny. I tak np. u niejakiego Johna zmarła żona, a po pewnym czasie jego dwie córki zaginęły w lesie. Potem spalił się dom, który należał do jego rodziny. Ciała gospodarza nie znaleziono do dziś dnia… Przerażeni pogłoskami o diabelskiej działalności ludzie zaczęli uciekać z miasta i powoli zostało ono całkowicie opuszczone.

[W USA znajduje się jeszcze jedno miasto-widmo o podobnej nazwie Doodletown w stanie Nowy Jork, ale nie związane są z nim tak straszne legendy… – przyp. tłum.]


Bodie (N  38°1244 - W  119°0044″, CA, USA)


Miasto zbudowano na miejscu pokładu złota, który odkryto w 1859 roku przez niejakiego Williama S. Bodie w górach Sierra Nevada, w okolicach jeziora Mono. Z samym Bodiem jest związane nieszczęśliwe wydarzenie – zamarzł on w czasie burzy śnieżnej i osadę nazwano tak na jego cześć. W 1876 roku znaleziono tutaj jeszcze jeden pokład złota i tutaj zaczęły masowo przybywać ofiary gorączki złota. Ilość mieszkańców miasteczka w tym czasie wzrosła dziesięciokrotnie.
Ale stopniowo złota bonanza się wyczerpała i ludzie zaczęli wyjeżdżać. A na koniec dwuletni dzieciak bawił się zapałkami i zaprószył ogień. Pożar strawił większą część miasta. Potem miało w nim miejsce kilka zbrodni, po których wyjechała z miasta reszta mieszkańców.
Mówi się, że w Bodie pojawia się teraz duch trzyletniego chłopca, który zginał w kopalni, gdzie zabrał go ze sobą jego ojciec. W tym miejscu, w którym pochowano chłopca, stoi pomnik w kształcie anioła. Niejednokrotnie zdarza się, że małe dzieci turystów przechodząc koło tego pomnika zaczynają biegać i się śmiać, jakby z nimi się ktoś bawił…


Bannack (N  45°0940 - W  112°5944″, MO, USA)


To miasto także powstało w czasie gorączki złota. Wszystko zaczęło się w połowie pozaprzeszłego wieku, kiedy to w potoku Grashopper znaleziono złoty samorodek niewielkich rozmiarów. Po tym wydarzeniu zaczęli się tu zjeżdżać poszukiwacze złota i nad strumieniem powstało osiedle, które nazwano Bannack – na cześć zamieszkującego kiedyś te tereny indiańskiego plemienia. Na początku lat 80. XIX wieku, Bannack zaczął upadać, wydobycie złota się kończyło i ludzie zaczęli stamtąd uciekać. Dzisiaj miasto ma status pomnika historii. Kilkadziesiąt domów, które się ostały w mieście,  są w stanie zakonserwowania.
I tutaj także jakoby pojawiają się duchy i widma. I tak na zdjęciach wykonanych przez turystów na miejscu spalonego drewnianego saloonu jest widoczna rozmyta postać męska… Mówi się, że jest to szeryf opuszczonego miasta nazwiskiem Henry Plummer, powieszony w lutym 1865 roku, na zasadzie sądu Lyncha. Obwiniono go o współpracę z miejscowymi bandytami.
I jeszcze jeden znany duch z Bannack – fantom 12-letniej Dorothy Dunn, która utonęła w strumieniu w dniu 4.VIII.1916 roku. Wkrótce po tym wydarzeniu, widmo dziewczyny w niebieskiej sukience zaczęło objawiać się jej przyjaciółkom, a potem i innym ludziom. Najczęściej widziano ją w okolicy ruczaju, gdzie stał dom Dunnów, a także nie wiadomo czemu w hallu miejscowego hotelu. Psychotronik Greg Burchfield twierdzi, że udało mu się nawiązać kontakt z widmem i zapisać głos zmarłej.


Centralia (N  40°4812- W  076°2030, PA, USA)


To górnicze miasteczko zostało założone w 1854 roku, przez wielką kompanie węglową Locust Mountain Coal and Iron Co. Początkoweo miasteczko kwitło, ale w 1868 roku miało tam miejsce słynne zabójstwo inż. Alexandra Raya, autora projektu Centralii. Poszły plotki, że przed śmiercią Raya przeklął mieszkańców, życząc im wszystkim by „płonęli w ogniu piekielnym”. Przekleństwo to zaczęło zbierać żniwo dopiero po upływie stulecia. W maju 1962 roku w mieście palono śmieci. Strażacy zauważyli, że ogień rozprzestrzenił się pod ziemią. Zgasić tego podziemnego pożaru się nie udało i w czasie kilku lat ogień przeniknął do podziemi kopalni… Miało stało się nieprzyjazne dla mieszkańców i większość z nich przeniosła się w inne miejsca. Chociaż niektórzy zostali – pośród nich był burmistrz i miejscowy duchowny. Ponadto historia Centralii natchnęła reżysera Christophe’a Gansa do nakręcenia filmu „Silent Hill” w 2006 roku (a także Michaela J. Basetta do nakręcenia „Silent Hill: Apocalypsis” w 2012 roku oraz autorów gier do stworzenia serii 21 gier komputerowych na ten temat  – przyp. tłum.)


Bluffton (N 30°4915 - W 098°2929, TX, USA)


Miasto powstało w II połowie XIX wieku. W 1940 roku zostało zatopione, a wszystkich mieszkańców przeniesiono gdzie indziej. Nowy Bluffton jest położony o 40 km od starego. Jakieś 3 lata temu, w Teksasie miała miejsce katastrofalna susza. Wiele jezior wyschło, i na dnie jeziora Buchanan „pojawiły się” ruiny budynków. Pomiędzy nimi fundament dwupiętrowego hotelu, ruiny fabryki bawełny i pozostałości po stacji benzynowej…   




Sanzhi (N  25°1539,45 - E  121°2839,63, Tajwan)


To miasto-widmo zbudowano na północnym wybrzeżu wyspy, nieopodal Taipei. Sanzhi zaplanowano jako „miasto przyszłości”, „łupinowe miasto”, „UFO miasto” przez elitę budowniczych. Ale przy jego budowie zaczęły się nieszczęścia przytrafiające się robotnikom. Poszedł chyr, że miejsce to jest nawiedzane przez duchy… Pomimo tego, że budowę udało się zakończyć, opowieści o diabelstwach tam grasujących odstraszyły skutecznie chętnych do zamieszkania w tym mieście. Tak więc postanowiono Sanzhi przekształcić w strefę kulturową, ale turyści też nie kwapili się przyjeżdżać. Kiedy władze postanowiły wyburzyć te nikomu niepotrzebne budynki, Tajwańczycy wyrazili masowy protest – byli oni przekonani, że miasto stało się miejscem pobytu duchów zmarłych. Tak więc futurystyczny „projekt wieku” powoli przekształca się w ruiny.



Mołoga (N  58°1159 - E 038°2628, Rosja)


To miasto onegdaj znajdowało się w pobliżu Rybińska. Mołogę zatopiono pod koniec lat 30. XX wieku, w procesie budowy nowej hydroelektrowni, by podwyższyć jej moc. Mieszkańców przesiedlono na inne miejsce, ale niektórzy woleli pozostać tam i zginąć, nie chcąc opuszczać rodzinnego miasta. Teraz oni przekształcili się w widma. Od czasu do czasu spod wody pokazują się dachy domów i kopuła cerkwi… Ostatnimi czasy organizuje się tam podwodne wycieczki po Mołodze – tej rosyjskiej Atlantydzie.


Tekst i ilustracje – „Tajny XX wieka” nr 8/2015, ss. 32-33

Przekład z j. rosyjskiego – Robert K. Leśniakiewicz © 

sobota, 22 sierpnia 2015

Życie na wulkanie



Władimir Basow


Dnia 1.IV.1974 roku, mieszkańcy miasta Sitka, AK, USA przerazili się zobaczywszy czarny dym nad wulkanem Edgecumbe. Ale okazało się, że miejscowi żartownisie przynieśli w pobliże krateru kilkanaście starych opon i podpalili dla primaaprilisowego kawału.

Istniejące na Ziemi wulkany okazują ogromny wpływ na życie naszej planety. Ich działalność zmienia relief ziemi, wpływają na pogodę, maja wpływ na ogromne masy ludzi mieszkających w ich pobliżu, którzy muszą się salwować ucieczką przed ich śmiercionośna lawą.




Diagramy obrazujące ilość materiałów wulkanicznych wyrzucanych przez superwulkany i wulkany


Wulkaniczna zima


Rok 1816 wszedł do historii naszej planety jako „rok pozbawiony lata”. Wtedy właśnie w Europie Zachodniej i Ameryce Północnej królowała niezwykle zimna pogoda. Do dnia dzisiejszego, 1816 rok jest najzimniejszym rokiem od początku dokumentowania obserwacji meteorologicznych. W USA rok ten nazwano eighteen hundred and frozen – tysiąc osiemset zamarzły. Przez ponad wiek przyczyny tego kataklizmu były nieznanymi. I właśnie w 1920 roku, amerykański badacz klimatu William Humphreys znalazł wyjaśnienie dla tego „roku bez lata”. Związał on zmianę klimatu z erupcją wulkanu Tambora na indonezyjskiej wyspie Sumatra, najsilniejszym ze wszystkich obserwowanych. Erupcja ta spowodowała śmierć 70.000 ludzi, co stanowi największą ilość ofiar wybuchu wulkanicznego w historii Ludzkości. Jego erupcja w kwietniu 1815 roku wywołała wyrzut ogromnej ilości pylistej tefry w atmosferę. (Był to wybuch o mocy 7°VEI, który wyrzucił ok. 150 km³ popiołów w atmosferę – przyp. tłum.) I właśnie to stało się bezpośrednią przyczyną wulkanicznej zimy na Półkuli Północnej.

Wszyscy pamiętają także islandzki wulkan z trudno wymawialną nazwą Eyjafjallajökull, który wiosną 2010 roku spowodował niemało kłopotów. Ich główną przyczyną był wyrzut popiołu wulkanicznego, który poraził ruch lotniczy w Północnej Europie.

Ze strefy przy wulkanie ewakuowano 500.000 mieszkańców (w rzeczywistości tylko 1500 w dwóch rzutach – przyp. tłum.). Zamknięto międzynarodowy port lotniczy w Keflaviku. W dniach 15 i 16.IV.2010 roku, wysokość słupa popiołów wynosiła 13 km. Znacznie w rozprzestrzenieniu pyłów nad Północnym Atlantykiem pomógł rozkręcający się niż nad Islandią.

W rezultacie tego, wiele europejskich i amerykańskich krajów musiało przerwać komunikację lotniczą. Setki tysięcy podróżujących służbowo i prywatnie ludzi musiało skorygować swe plany podróży. Według obliczeń Międzynarodowego Stowarzyszenia Transportu Lotniczego – IATA, każdodniowe straty towarzystw lotniczych wynosiły nie mniej niż 200 mln USD.

Wybuch islandzkiego wulkanu przeszkodziło przywódcom wielu państw przylecieć na pogrzeb prezydenta Polski – Lecha Kaczyńskiego, który zginał w katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem w dniu 10.IV.2010 roku. Nie odbyły się wizyty oficjalne głów państw, sympozja i znajdy naukowe, konferencje i kolokwia.

Islandzki popiół dotarł także do terytorium Rosji. Jego obecność zarejestrowano w rejonie półwyspu Kola, na południu Centralnego Federalnego Okręgu, w niektórych rejonach Przywołżskiego, Południowo- i Północn0kaukaskiego Okręgu Federalnego. W dniu 16 kwietnia, cząstki pyłu wulkanicznego dosięgły Moskwy. Ich badanie pod mikroskopem wykazało obecność odłamków kryształów plagioklazu – (KAlSi3O8 – NaAlSi3O8 – CaAl2Si2O8) – i pumeksu.

Należałoby jeszcze zauważyć, że fraza „żyję jak na wulkanie” jest adekwatna nie tylko dla mieszkańców Islandii. W ustach Filipińczyków, którzy mieszkają w okolicach czynnych wulkanów Mayon i Pinatubo ma ona swój dosłowny sens.


Roztopiona lawa


Uczeni-wulkanolodzy z pełną odpowiedzialnością za słowa twierdzą, że nasza planeta jeszcze nie ostygła i ostygnie nieprędko. Płyty tektoniczne, z których składa się powierzchnia Ziemi, znajdują się w ciągłym ruchu: one schodzą się i rozchodzą, zderzają się, nachodzą jedna na drugą. Kiedy naciski mechaniczne okazują się zbyt silne i w płytach pojawiają się naprężenia – wtedy pojawiają się trzęsienia ziemi. A do tego jak na krawędziach uskoku pojawiają się szczeliny, przez które wypływa lawa, wtedy mamy wybuch wulkanu.  No i do tego mieszkańcy tych regionów maja duże problemy. Przy pierwszych przejawach erupcji, oni szybko porzucają swe domy i szybko uciekają w bezpieczne rejony. Śmiałkowie, którzy ryzykują pozostanie na miejscu, mogą paść ofiarami lawiny rozpalonych kamieni (spływu piroklastycznego – uwaga tłum.) czy ponieść męczeńską śmierć w potoku rozżarzonej lawy.

Łańcuch wulkanów jest skoncentrowany na obszarze Ognistego Pierścienia Pacyfiku. Tak zwany Ognisty Pas Azjatycki ciągnie się od Sumatry do północnego końca Japonii, przechodząc przy tym przez Filipiny. To właśnie tutaj zagadkowe, niszczycielskie podziemne siły spotkały się z harmonijnym pięknem Przyrody.

Biura turystyczne pragną wyciągnąć maksymalne zyski z drzemiących wulkanów. Organizują one wycieczki ekstremalnych turystów do kraterów. Do tego przewodnicy opowiadają drobiazgowo historię każdego wulkanu, opisując miejscowe uroki i osobliwości.

Jednym z najczęściej odwiedzanych przez turystów wulkanem Azji jest filipiński Pinatubo – o wysokości 1486 m n.p.m. Wiosną 1991 roku doszło do jego erupcji. I jakby ogromny dżin odciął nożycami stożek wulkanu. Na okoliczne wsie runęły rzeki lawy, lahary i lawiny kamieni. W rezultacie tego kwitnące osiedla ludzkie zostały zmiecione i zginęły setki ludzi…


Jezioro kraterowe wewnątrz wulkanu Pinatubo

Turyści lubią się fotografować na tle dymiącego wulkanu Mayon

Ruiny kościoła w zburzonego w 1814 roku w czasie erupcji wulkanu Mayon


U Wrót Piekieł


Emerytowany pilot USAF Harry James pokochał filipińską przyrodę, kupił tam domek, żeby nie siedzieć bezczynnie stworzył firmę turystyczną i regularnie prowadzi wycieczki do krateru wulkanu Mayon. Położony on jest kilkadziesiąt kilometrów na pd-wsch. od stolicy Filipin – Manili. Mayon ma idealną formę stożka. Jego wysokość wynosi ok. 2500 m. Wspinaczka do krateru trwa jakieś 5-6 godzin. Po drodze turyści robią przerwy. Zaproszony filmowiec robi filmy i zdjęcia ze wspinaczki po to, by każdy amator tropików wywiózł ze sobą wspomnienia z tutejszych atrakcji.

W czasie wspinaczki, klienci Mr. Jamesa mogą do oporu zapoznawać się z otaczających ich księżycowym krajobrazem i gładzią ogromnego jeziora, które znajduje się nieopodal krateru. Harry daje turystom przykład i śmiało rzuca się w zielone wody jeziora, które miejscowi nazwali Wrotami Piekieł. Pokazuje on turystom, jak nasycona solami woda wypycha kapiącego się na powierzchnię [jak w Morzu Martwym]. Po tej egzotycznej kąpieli, Mr. James pokazuje turystom szczeliny, z których wydobywają się kłęby przegrzanej pary, przy czym cała grupa znajduje się w bezpiecznej odległości.

W przekładzie  miejscowego narzecza słowo Mayon oznacza piękniś… Ale ten wulkaniczny piękniś ma okrutne usposobienie i nieprzewidywalny charakter. Jego erupcje są tak nagłe, że niejednokrotnie Mayon powodował u miejscowych panikę. I np. w 1993 roku w czasie erupcji zginęło 79 osób, które pracowały na swoich polach marząc o lepszych plonach. Spływy piroklastyczne momentalnie pozbawiły ich nadziei, planów i życia.
- Oni się upiekli tak, jak kurczaki na grillu! – z nutkami przerażenia w głosie mówi miejscowy dziennikarz Suravajan.

Nadzwyczajnie ludzie mieszkający u podnóża wulkanu czują mistyczny strach przed dyszącym ogniem olbrzymem. Uważa się, że w kraterze mieszkają złe duchy. I rzeczywiście: w odróżnieniu od innych wulkanicznych potworów, które przed erupcją wyrzucają niewielkie ilości lawy i dosłownie uprzedzają ludzi o niebezpieczeństwie, Mayon budzi się szybko, gwałtownie i potężnie, działa nieprzewidywalnie i zabija bezlitośnie, co potwierdzają fakty historyczne.

Największe erupcje wulkaniczne do 2000 r. 

Największe trapy lawowe


Podstępne duchy


W 1592 roku franciszkański mnich o. Esteban Solis zebrał kilka tysięcy miejscowych mieszkańców z różnych wiosek i przywiódł ich ku podnóżu góry. On zdecydował się pokazać tubylcom, że potrafi przy pomocy swoich modłów i wiary uspokoić i pokonać złe duchy wulkanu.
- Wespnę się na górę i pokonam złe duchy wulkanu! Tym właśnie dokażę wam, jak silny jest mój kościół i moja wiara! To pomoże i wam dojść do Boga! – oznajmił on poganom. Jednakże wyprawa ta zakończyła się tragedią. Na podejściu do krateru nawdychał się on gazów siarkowych i oddał Bogu ducha. Po tym wypadku, kościół zbudowany z trudem przez franciszkanów opustoszała.

- Nasze złe duchy okazały się silniejsze od waszego Boga! – stwierdzili miejscowi.
Jedna z najstraszniejszych erupcji Mayona miała miejsce w 1616 roku. Śmierć poniosło setki ludzi. jednakże erupcja w 1766 roku była najbardziej niszczycielską. Dziesiątki wiosek zostało zdmuchniętych z powierzchni ziemi, spopielonych potokiem lawy o szerokości 50 m, który przez trzy dni spływał po wschodnim stoku. Ślad za pierwszym wybuchem i potokiem lawy, Mayon był aktywny jeszcze cztery dni, wyrzucając ogromna ilość pary i błota. Lahary do szerokości 70 m runęły w dół po zboczach góry w promieniu do 30 km, zmiatając wszystko co stało im na drodze. Zginęło 3000 osób. Zabiły ich potoki lawy a potem lahary. W ciągu dwóch miesięcy Mayon zalał okolicę lawą i zasypał popiołem. O tych tragicznych stronach historii Harry James opowiada turystom, czym podwyższa im dawkę adrenaliny.

Dla fanów nocnej egzotyki ten biznesmen wynajmuje samolot od miejscowej kompanii lotniczej. Lata on krążąc nad kraterem wulkanu Mayon. Z góry rozpościera się niesamowity obraz. Pasażerowie mogą obejrzeć rozbłyski jasnego światła i fontanny pomarańczowych iskier. Wszystko to przypomina im, że wulkan Mayon jest wciąż czynny i niebezpieczny.
- Jego erupcje można porównać ze skurczami porodowymi planety. Tylko że tutaj możecie widzieć, jak kurczą się trzewia Ziemi – mówi Harry James turystom tającym oddech ze strachu i rozkoszy…


Tekst i ilustracje – „Tajny XX wieka” nr 8/2015, ss. 26-27
Przekład z j. rosyjskiego – Robert K. Leśniakiewicz ©   

piątek, 21 sierpnia 2015

Trzecie jądro Ziemi

Tradycyjny pogląd na budowę kuli ziemskiej


Andriej Lieszukonskij


O tym, jakie jest właściwie jądro Ziemi, wiemy bardzo mało. Być może nawet mniej, niż o planetach Układu Słonecznego i nawet dalekich gwiazdach. Dostać się na takie głębiny jest niemożliwością, i dlatego informacje na temat jądra naszej planety pochodzą z badań geofizycznych. Unikalne odkrycie amerykańskich uczonych – jeżeli rzecz jasna zostanie potwierdzone – obali przyjęte teorie o budowie ziemskiego jądra, a także o budowie naszej planety w ogóle.


Tylko teoria


Przypuszczenie na temat istnienia we wnętrzu Ziemi obszaru o podwyższonej gęstości rzucił brytyjski uczony Henry Cavendish jeszcze w XVIII wieku, jednakże dopiero w 1897 roku, niemiecki sejsmolog Emil Wiechert udowodnił istnienie ziemskiego jądra. W 13 lat później, amerykański geofizyk Beno Gutenberg określił głębokość jego zalegania – 2900 km. Potem stopniowo świadectwa o jądrze (od razu mówię – teoretyczne) się mnożyły. Uczeni ustanowili, że ono dzieli się na rzadkie płynne jądro zewnętrzne o promieniu równym 3470 km i twarde, stałe jadro wewnętrzne (podjądro, subjądro) o promieniu 1300 km.

Zdobycie próbki materii choćby jądra zewnętrznego jest niemożliwością. Ludzkość jeszcze nie wymyśliła świdra, które byłoby w stanie pokonać choćby dziesiątą część głębokości jego zalegania. Tak więc mamy nic prócz domysłów. Zgodnie z obowiązującą teorią, jądro Ziemi swym składem przypomina jądra komet czy meteorytów, jednakże składa się z lżejszych pierwiastków: siarki (S), krzemu (Si), fosforu (P) i tlenu (O)…   


Tak jak „matrioszka”


Uczony z miasta Urbana, IL, USA Siaodun Sun próbuje zrozumieć, jak zbudowane jest ziemskie jądro już od 10 lat. I oto wreszcie udało się mu dokonać szokującego odkrycia. Okazuje się, że jądro naszej planety nie jest podwójne, ale potrójne!

Sun i jego koledzy badali wnętrze naszej planety przy pomocy sondażu sejsmicznego, z wykorzystaniem trzęsień ziemi. Metoda ta jest nienowa, ale Sun zmienił ją: zaczął śledzić nie fale pierwotne, jak robiono to dotąd, ale tzw. aftershock – sejsmiczne „echo” trzęsienia ziemi i wtórne, zanikające fale.

No i wkrótce się okazało, że podjądro Ziemi wcale nie jest litą, metaliczną kulą, jak uważało się to wcześniej. Jest ono zbudowane bardziej skomplikowanie. W nim znajduje się malutkie, trzecie jądro bardziej gęste. Według danych Suna, „przednie” subjądro, które okazało się teraz drugim, ma wszystkie klasyczne właściwości, które mu przypisywano. Kryształy jego materii są ułożone z południa na północ, wzdłuż linii sił pola magnetycznego. Także odpowiada temu skład chemiczny.

Natomiast mniejsze jądro wewnętrzne ma swe inne właściwości. Jego kryształy skierowane są ze wschodu na zachód. Jego składu chemicznego na razie nie udało się ustalić, ale według badań, odbiega on znacznie od klasycznego.

Zaktualizowana wersja budowy naszej planety


Prawdziwy szok


Jak twierdzą uczeni, odkrycie trzeciego jądra może całkowicie zmienić teorię o powstaniu Ziemi. Już jest jasne, że wewnętrzne jądro przeżyło kilka etapów wewnętrznej ewolucji geologicznej. Jednakże ich detale da się ustalić dopiero przy szerokim użyciu „metody Suna”.

Odkrycie to może mieć nie tylko naukowe, ale także praktyczne zastosowanie. Badając trzecie jądro uczeni będą w stanie lepiej pojąć procesy przebiegających we wnętrzu Ziemi. A szczególnie miejsca i czasy epicentrów niszczących trzęsień ziemi, trapiących Ludzkość w czasie całej jej historii.

[Trzecie jądro Ziemi może być namacalnym śladem kolizji Ziemi z planetą Thea, wskutek której powstał Księżyc jakieś 4 GA temu… - przyp. tłum.]


Tekst i ilustracje – „Tajny XX wieka” nr 9/2015, s.3

Przekład z j. rosyjskiego – Robert K. Leśniakiewicz ©