Powered By Blogger

poniedziałek, 24 lutego 2020

Rzecz o trylobitach




Stanisław Bednarz


Każdy handlarz skamielin wam to powie: najlepiej sprzedają się amonity, a trylobity dopiero po amonitach. Dla mnie fascynujące są - jak je nazywam - pluskwy morskie, które pasły się na dnach oceanów, czyli trylobity. Są kolczaste, ogoniaste, ślepe, świetnie widzące, duże i małe… Grupa wymarłych paleozoicznych zwierząt, należąca do stawonogów. Trylobity pojawiły się we wczesnym Kambrze, a wyginęły z końcem Permu, podczas Wielkiego Wymierania Permskiego (Epizod P/T)…

Grzbiet trylobitów przykryty był kalcytowym pancerzem, stanowiącym zewnętrzny szkielet i chroniącym zwierzę przed drapieżnikami. Składał się on z trzech części, czyli tak zwanych tarcz: Nazwa tej grupy zwierząt oznacza trzy płaty i została wprowadzona w Niemczech w XIX wieku. Wierzchnia część zwierza pokryta była zwapniałym pancerzem, który często się zachowywał w zapisie kopalnym, spodnia – chityną, która już nie.

Trylobity osiągnęły szczyt swojego rozwoju w Kambrze, a później w Ordowiku. Wiele gatunków wymarło w końcu Kambru, a potem podczas Wymierania Ordowickiego. W Kambrze były podstawowymi skamieniałościami przewodnimi. W Sylurze i Dewonie były jeszcze częste, ale ich zróżnicowanie było o wiele mniejsze. Z końcem Syluru stały się bezużyteczne jako skamieniałości przewodnie, czyli te do oznaczania wieku skał. W ostatnich dwóch okresach ery paleozoicznej – czyli Karbonie i Permie – ta grupa stawonogów stanowiła już rzadkość, a z końcem Permu wymarła całkowicie, ostatnie osobniki znajdujemy w osadach południowo-wschodniego USA. Najczęściej miały około 3-10 cm, ale w Maroko, Portugalii spotyka się osobniki do 80 cm , a są i mniejsze np. 1,5 mm. Te płytkowodne miały bardzo skomplikowaną strukturę oka ale np. te głębokowodne w ogóle nie widziały.













Były kolczaste i gładkie. Skamieniałości trylobitów są znajdowane bardzo licznie. Zwierzęta te zrzucały bowiem swoje pancerze kilka razy w ciągu życia. Stąd też pojedynczy osobnik mógł potencjalnie pozostawić po sobie kilka skamieniałości. Najstarsze trylobity pojawiają się w połowie dolnego Kambru. Okres kambryjski do pojawienia się ich nazywany bywa Kambrem przedtrylobitowym. Najstarszym trylobitem są osobniki z rodzaju Holmia. Na dużym obszarze Gór Świętokrzyskich odsłaniają się dolnokambryjskie piaskowce formacji z Ociesęk. Formacja ta reprezentuje dwa zespołowe poziomy trylobitowe: Holmia- i Protolenus-, Z tych powodów ta świętokrzyska wieś staje się Mekką dla kolekcjonerów.

Trylobity w tych skałach są naprawdę liczne. Najmłodsze trylobity spotykamy w Permie najczęściej w USA, ale to już wegetacja przed zniknięciem. Co ciekawe osady Kambru Gór Kaczawskich w Sudetach nie zawierają trylobitów Do dziś sklasyfikowano około 4 tys. gatunków. Tajemnic ich życia codziennego, pokarmu, wydalania, prawdopodobnie nie poznamy. Mam jakąś głupią nadzieję, że pewnego dnia jakiś statek rybacki w swych sieciach znajdzie trylobita to by była sensacja przy której żyjąca skamieniałość ryba Latimeria blednie.


Moje 3 grosze


No cóż, ja też pragnąłbym, by trafiło się takie znalezisko! I kto wie, czy gdzieś w jakimś zapadłym (dosłownie i w przenośni) kącie dna Wszechoceanu nie znajdują się niedobitki różnych wygasłych gatunków zwierząt morskich w rodzaju trylobitów, morskich skorpionów alias wielkoraków, łodzików i prostej skorupie no i oczywiście legendarnych Megalodonów czy dinozaurów wodnych…




Chciałbym tylko przypomnieć Czytelnikom dawną, bo jeszcze z XIX wieku, powieść sci-fi Erazma Majewskiego pt. „Profesor Przedpotopowicz” (1898), którego bohaterowie: rzeczony naukowiec, jego służący Stanisław i towarzysz podróży lord Puckins of Puckinstone pojechali do Karstu Dynarskiego, gdzie po straszliwym trzęsieniu ziemi otwarła się głęboka dziura w ziemi. I tam właśnie wędrując w Czasie pierwszymi żywymi istotami, jakie napotkali, były Olenus i Asaphus – trylobity z zarania życia na Ziemi… Dr Majewski przebił tym samym samego Juliusza Verne’a, który w „Podróży do środka Ziemi" [1864]) zatrzymał się „tylko” na dinozaurach! Oczywiście polecam lekturę obu tych fascynujących powieści.

Czy żyją gdzieś na Ziemi kryptydy z czasów Paleozoiku? Mówi się, że nie, bo to ponad pół miliarda lat temu, więc żadne nie mogłyby dożyć do naszych czasów, ale…




Słynny przedwojenny pisarz i podróżnik Antoni Ferdynand Ossendowski w swym absolutnym bestsellerze „Przez kraj ludzi, zwierząt i bogów” (1922) opisuje podziemne państwo Agharty (Agharti) które zamieszkują m.in. żółwie o 16 nogach. Czyżby więc chodziło właśnie o trylobity ukrywające się gdzieś w planetarnych podziemiach? A dlaczego nie? Mogły one zmienić środowisko po pogromie dwóch epizodów Wielkich Wymierań – Epizod Ordowik/Sylur (O/S) i Epizod Perm/Trias (P/T). przystosowały się do życia pod ziemią i przetrwały, podobnie jak np. rzeczona Latimeria, więc największe odkrycia są wciąż przed nami!   



niedziela, 23 lutego 2020

Pancernikami dookoła świata




Stanisław Bednarz


Osobliwy pochód pancerników USA dookoła świata

Z historii marynistyki - pancerniki przeżywały swoje 5 minut na początku XX wieku. W II wojnie światowej były już przestarzałe i spychane do roli baterii przeciwlotniczych oraz eskorty konwojów. Ale wtedy w 1909 były synonimem potęgi 22 lutego 1909 zakończyły wielki spektakularny pokaz swej siły, czyli rejs dookoła świata.
U schyłku prezydentury Theodore Roosevelt wysłał szesnaście pancerników wraz z eskortą w podróż dookoła świata. Podróż trwała od 16 grudnia 1907 r. do 22 lutego 1909 r. Na początku rejsu kadłuby były pomalowane prawie w całości na biało.



Wielka Biała Flota…


…przepłynęła ponad 43.000 mil (69.200 km). Rejs miał przesłanie dla świata, że marynarka amerykańska jest zdolna do operowania globalnego. Kanał Panamski nie był jeszcze ukończony i flota musiała przepłynąć przez Cieśninę Magellana. Okręty płynęły według kompasu i poruszały się zgodnie z zaplanowanym rozkładem. W każdym kolejnym porcie mieszkańcy tysiącami wychodzili oglądać i witać formację. Gdy flota dotarła do Jokohamy Japończycy niby wrogowie wylegli na plaże dziesiątkami tysięcy.

Czternastomiesięczna podróż była wielkim testem dla amerykańskiej floty. Formacja była obsadzona przez 14 tys. marynarzy. Flota była wizualnie imponująca, ale przestarzała. W tym czasie w służbie brytyjskiej znajdowało się już kilka nowej generacji pancerników tzw. drednotów, ale najnowszy amerykański USS South Carolina nie był jeszcze zwodowany. To pancerniki z lat 1900-1903 wzięły udział w tym pochodzie. Dwa najstarsze USS Kearsarge i USS Kentucky pochodziły z XIX wieku i były już nieprzystające do ówczesnego pola walki.






Obierając USS Connecticut jako jednostkę flagową, formacja pod dowództwem kontradmirała Robleya D. Evansa wypłynęła z Hampton Road 16 grudnia 1907. Udała się przez Trynidad, Rio de Janeiro, Punta Arenas, Callao, Zatokę Magdaleny, Meksyk do San Francisco. Do tego ostatniego portu okręty dotarły 6 maja 1908. 

W San Francisco kontradmirał Charles S. Sperry przejął dowództwo po chorym poprzedniku. 7 lipca 1908 Flota Atlantyku opuściła port i udała się do Honolulu, a później do Auckland w Nowej Zelandii, Sydney i Melbourne w Australii. Następnie okręty odwiedziły Manilę na Filipinach, Jokohamę w Japonii, Colombo na Cejlonie.

3 stycznia 1909 jednostki dotarły do Suezu w Egipcie. Wtedy dotarła do floty wiadomość o strasznym trzęsieniu ziemi na Sycylii. W geście przyjaźni zaoferowano poszkodowanym Włochom pomoc. USS Connecticut, Illinois, Culgoa i Yankton udały się do Messyny. Załoga pancernika Illinois wydobyła z ruin ciało amerykańskiego konsula i jego żony.

9 stycznia 1909, po opuszczeniu Messyny, flota zatrzymała się w Neapolu. Później odwiedziła Gibraltar i 22 lutego 1909, dotarła do Hampton Road. Tam prezydent Roosevelt uroczyście powitał ją.


Moje 3 grosze


Bardzo ciekawy epizod. Przypomina mi wakacje 1986 roku, kiedy to na Bałtyk wpłynęła amerykańska grupa uderzeniowa pancernika USS Iowa w tym krążownik przeciwlotniczy USS Fort Ticonderoga i 10 jednostek asysty. Miałem okazję zobaczyć Iowę jak płynął do Rønne na Bornholmie i potem jak szedł przez Cieśniny Duńskie z Århus do Oslo. To było coś niesamowitego - stalowa góra najeżona lufami dział - 9 x 406 mm. W czasie remontu w 1984 zdjęto mu baterie oerlikonów i boforsów (20 i 40 mm) oraz 127-ek, ale za to dano 32 BGM-109 Tomahawki z czego 4 z głowicami jądrowymi i 4 wyrzutnie pocisków przeciwokrętowych RGM-84 Harpoon oraz plot. Terrier. Poza tym okręty te miały współpracować z innymi jednostkami w ramach programów SDI/NMD. NB, od tych okrętów większe były tylko japońskie Yamato i Musashi, które były uzbrojone m.in. w działa 9 x 460 mm i o zasięgu 40 km.

 USS Iowa w na wodach duńskich w okolicy Aarhus
USS Iowa - widok ogólny od strony dziobu

Poza USS Iowa był jeszcze w służbie USS Missouri oraz USS New Yersey a ich zadaniem było artyleryjskie wsparcie desantów piechoty morskiej, konwojowanie statków w Cieśninie Ormuz i ochrona grup uderzeniowych lotniskowców. Od 2012 roku są to okręty-muzea i to był koniec pancerników na wodach Wszechoceanu.


sobota, 22 lutego 2020

Zaginiony samolot malezyjski (32)





Czip Rotschilda i zeznanie kapitana X

Z postępem czasu, coraz więcej autorów rozwija konspiracyjną teorię o wymuszonym lądowaniu  samolotu z lotu MH-370 gdzieś na Oceanie Indyjskim, np. na wyspie Diego Garcia, gdzie się znajduje amerykańska baza wojskowa USAF, US Navy i amerykańskich Sił Kosmicznych. Pojawiły się niepotwierdzone informacje, że na pokładzie zaginionego Boeinga-777 znajdowała się grupa utalentowanych specjalistów od software’u z Chin, pracujących dla prywatnej firmy Freescale Semiconductor Ltd. w Teksasie. Ci zaś mieli opracować rewolucyjny mikroczip Kinesis KL-03 o wielkości 2 mm umożliwiający futurystyczne operacje wojskowe i szpiegowskie. Czip ten pozwoli konstruować drony wielkości muchy, rozsiewać chemiczne i biologiczne toksyczne czynniki, infiltrować elektronikę w rozmaitych przyrządach, także w pojazdach cywilnych i wojskowych. A co jest najważniejsze: można je implantować w ciało człowieka.

Twórcy tego czipu: Wang Peidong, Chen Zhijun, Cheng Zhihong i Jing Li, którzy byli właścicielami patentu, i który każdy z nich jest 20% udziałowcem, mieli podróżować z Kuala Lumpur do Pekinu, lotem MH-370. Po uznaniu ich za zmarłych, stuprocentowym udziałowcem stała się firma Freescale, kontrolowana przez grupę inwestycyjną Blackstone Group Ltd. Partnership z kapitałem 200 mld USD. Jej największym akcjonariuszem jest amerykański magnat finansowy Nathaniel Rothschild.[1]

Prawa do udziału zostały przeprowadzone już w trzy dni po zniknięciu malajskiego samolotu. To otwiera drogę do teorii spiskowej: Czy specjaliści komputerowi zmierzali do komunistycznych Chin po to, by przekazać im tą kluczową technologię? Redaktor naczelny czasopisma „Veterans Today” Gordon Duff opublikował informacje wspierające jego twierdzenie o tym, że nie jest możliwe, że światowe mocarstwa nie wiedziały o tym, jakie były dalsze losy zaginionego samolotu:
Wiemy o tym, że Boeing 777-200 jest samolotem z systemem fly-by-wire z kontrolnymi mechanizmami, które umożliwiają CIA „w przypadku nagłej potrzeby” na zdalne sterowanie taką maszyną. Potwierdziła to, że istnieje już taki design i implementacja firma Boeing Co., Raytheon Co. i kilku komercyjnych pilotów. Opisy wydarzeń w czasie lotu MH-370 zamieszczone przez „New York Times” i innych mediach głównego nurtu mediach były nieprecyzyjne i mylące. Kiedy tylko ogłoszono zaginięcie lotu MH-370 malezyjskich linii lotniczych, to zaczęła się masywna tajna akcja poszukiwawcza. Nikt nic o niej nie mówi, nic nie ma o niej napisane, a jej skali do dziś dnia nikt nie zna.[2] 

Poza tym Duff dalej twierdzi, że to co podawała światowa prasa o zaginięciu i katastrofie MH-370 to bzdury, w rzeczywistości lot był cały czas monitorowany przez satelitarny system i współpracujące ze sobą stanowiska NORAD-u przy pomocy tajnego urządzenia zainstalowanego na pokładzie Boeinga. I to nie jest żadna fantazja – już w grudniu 2006 napisał o tym naukowy publicysta John Croft na stronach czasopisma „Flight Global”:
Firma Boeing uzyskała amerykański patent na system, który po aktywacji odbiera pilotom wszelkie możliwości sterowania samolotem i skieruje go na inne miejsce przeznaczenia. Tego „odpornego” autopilota mogą aktywować także sami piloci, kiedy padną pokładowe czujniki, albo mogą przejąć sterowanie samolotem agentury CIA (lub inne) jeżeli kontrolę w kokpicie przejmą np. terroryści. Boeing twierdzi, że cały czas poszukuje i testuje sposoby, którymi można zwiększyć bezpieczeństwo i efektywność światowej floty powietrznej.[3] 

Przypomnijmy, że w tym samym czasie, już w 2006 r., Raytheon Corporation otrzymała również kontrakt na wdrożenie „Advanced Route Assessment System” (ARES) we współpracy z już istniejącym systemem pod nadzorem CIA.

Było też zeznanie jednego pilota, nazwijmy go Kapitanem X, który lata samolotem Boeing-777, i skomentował to dla „New Eastern Outlook”:
To wspaniały, bezpieczny samolot. Większość systemów ma potrójną redundancję, więc jeśli jeden kompletny obwód się zepsuje (a nie mam na myśli tylko jego części), zwykle na pokładzie są dwa kolejne, które przejmą jego rolę. Został zaprojektowany z myślą o łatwości użytkowania, aby piloci z krajów trzecich mogli z nim latać. Funkcje bezpieczeństwa i zwolnienia zostały również wbudowane w malezyjskie samoloty. Jest w nim wiele systemów komunikacyjnych: trzy radia VHF, dwa systemy SatCom, dwa systemy radiowe HF, plus transpondery, monitorowanie w czasie rzeczywistym CPLDC i ADS B za pośrednictwem SatCom i ACARS przez VHF, HF i SatCom. Dyspozytorzy zawsze wiedzą, gdzie jesteśmy - znają naszą pozycję, wysokość, prędkość i tak dalej. Wiedzą także, jakie komputery i system nawigacji pokazują nam na desce rozdzielczej. Wielki Brat widzi wszystko! Nie można wyłączyć tylko kilku urządzeń sterujących, a jednym z nich jest układ monitorowania silnika. Malezyjski samolot, podobnie jak nasz 777, miał silniki Rolls Royce Trent. Rolls Royce wynajmuje nam nasze silniki i zdalnie monitoruje ich aktywność, dopóki silniki działają. Kilka lat temu jeden z naszych Boeingów-777 wykazywał stopniowy wyciek oleju. Ta awaria nie była tak poważna, że ​​wywołała ostrzeżenie w samolocie, ale mieli problem z Rolls Royce'em. Mają siedzibę w Anglii, więc skontaktowali się z naszą agencją, która wysłała wiadomość do załogi za pośrednictwem SatCom i powiadomiła ich o prośbie Rolls Royce'a o dokładne monitorowanie ciśnienia oleju i temperatury silnika w lewym silniku. Załoga odpowiednio się założyła. Samolot wylądował bez żadnych problemów, ale po upuszczeniu na ziemię lewy silnik wyłączył się, co zapewnił zamienny system operacyjny, który nie pozwala na wyłączenie silnika, gdy maszyna jest w powietrzu, tylko na ziemi. Przyzwoita technika. Najważniejsze jest to, że Rolls Royce monitoruje te silniki w 100% podczas pracy.[4]

 Zwolennicy spisku MH-370 wierzą zatem, że samolot był stale monitorowany nawet po tym, jak „oficjalnie” zniknął z cywilnych ekranów radaru. Twierdzą, że na pokładzie były ukryte systemy, które mogłyby przejąć kontrolę nad samolotem i skierować go na lądowanie. Ten pogląd jest nie tylko domeną autorów przesuwających cienką linię między faktami a fikcją. Sir Tim Clark, dyrektor generalny Emirates Airline, obsługujący 127 samolotów Boeing-777, powiedział, że jest bardzo niezadowolony z dochodzenia w sprawie tego zdarzenia i powiedział: Uważam, że sterowanie samolotem zostało przejęte z zewnątrz i był on pod kontrolą do samego końca[5].[6]  



Dr Miloš Jesenský 





[1] Co do MH-370, to przypominamy, że podobna sytuacja miała miejsce w przypadku naszego lotu do Smoleńska, gdzie na pokładzie jednego samolotu znalazły się główne osoby w państwie: prezydent, marszałkowie, dowódcy rodzajów wojsk i parlamentarzyści... Był to dokładnie taki sam błąd, który potem powielili szefowie Freescale.
[2] DUFF, Gordon: „Flight 370: The CIA Hoax.” Dostupné na https://www.veteranstodayarchives.com/2014/03/27/flight-370-the-cia-hoax-gordon-duff/
[3] CROFT, John: „Boeing autopilot would seize back control from hijackers”. Dostępne na https://www.flightglobal.com/boeing-autopilot-would-seize-back-control-from-hijackers/70937.article
[4] „About the Malaysian airlines Boeing 777 that disappeared”. Dostępne na http://lorenzo-thinkingoutaloud.blogspot.com/2014/03/about-malaysian-airlines-boeing-777.html
[5] SPAETH, Andreas:  „Emirates Head Critical of MH370 Investigation.” Dostępne na https://www.spiegel.de/international/business/mh370-emirates-head-has-doubts-about-investigation-a-996212.html
[6] Przekład z j. słowackiego – R.K.F. Leśniakiewicz.

piątek, 21 lutego 2020

Flota USN-NASA już istnieje!




W ostatnich latach pojawiło się wiele stwierdzeń, które wspierają wynik jednego z największych naruszeń bezpieczeństwa w historii amerykańskiego wojska. Według raportów amerykańska marynarka wojenna - USN i NASA mają w pełni sprawną flotę kosmiczną. Co ciekawe, te „oskarżenia” są poparte przez wysoko postawione osoby, takie jak senator Daniel K. Inouye, który powiedział:
- Istnieje mroczny rząd z własnymi siłami powietrznymi, własną marynarką wojenną, własnym mechanizmem pozyskiwania funduszy i zdolnością do kontynuowania działań własne idee interesu narodowego, wolne od wszelkich kontroli i równowagi oraz wolne od samego prawa.


Mówią, że prawda jest gdzieś tam. Ale gdzie to jest? Jak odróżnić to, co ważne, a co nie, jeśli chodzi o życie Kosmitów, UFO i technologię pozaziemską - jeśli oczywiście istnieje?

Prawda jest taka, że w dzisiejszym społeczeństwie cienka linia dzieli to, co jest rzeczywiste, a co nie.

W ciągu ostatnich kilku lat pojawiło się wielu „informatorów”, którzy mówili - a niektórzy ośmieliliby się udowodnić - że rządy na całym świecie mają dostęp do niezwykle zaawansowanych technologii. Innymi słowy, technologii Obcych.

Jeden z najlepszych cytatów na temat życia Kosmitów i Ich obecności pochodzi od Paula Hellyera, byłego kanadyjskiego ministra obrony oraz człowieka odpowiedzialnego za połączenie kanadyjskich sił powietrznych, armii i marynarki wojennej w jedną zjednoczoną siłę, znaną jako Kanadyjskie Siły Zbrojne. Pan Hellyer powiedział:
- Dziesiątki lat temu goście z innych planet ostrzegali nas przed tym, dokąd zmierzamy, i oferowali pomoc. Ale zamiast tego my lub przynajmniej niektórzy z nas zinterpretowaliśmy Ich wizyty jako zagrożenie i postanowiliśmy strzelać jako pierwsi i zadawać pytania po… bilionach, a mam na myśli, że tysiące miliardów dolarów wydano na projekty, o których zarówno Kongres, jak i Naczelnego Dowódcę trzymano celowo w ciemności.

Ale Hellyer nie jest jedynym, który odważył się mówić o życiu Kosmitów i pozaziemskiej obecności. W rzeczywistości wielu astronautów/byłych astronautów zrobiło to samo.

Dr Brian O’Leary, były astronauta NASA i profesor fizyki w Princeton powiedział:
- Istnieje wiele dowodów na to, że kontaktujemy się z nimi, że cywilizacje obserwują nas od bardzo dawna, że ich wygląd jest dziwny z jakiegokolwiek rodzaju tradycyjnego materialistycznego zachodniego punktu widzenia. Że ci goście używają technologii świadomości, używają toroidów, używają współobrotowych dysków magnetycznych do swoich układów napędowych, które wydają się być wspólnym mianownikiem zjawiska UFO.

Czy ci ludzie kłamią? Czy ich słowa nie zostały dobrze zrozumiane?

A jest ich więcej. Gordon Cooper – były astronauta NASA, inżynier aeronautyki, pilot doświadczalny, jeden z siedmiu pierwszych astronautów z Project Mercury – pierwszego amerykańskiego załogowego programu lotów kosmicznych powiedział, że:
- Moim zdaniem oni obawiali się, że wywołałoby to panikę w społeczeństwie, gdyby wiedzieli, że ktoś ma pojazdy o takiej wydajności… więc zaczęli kłamać na ten temat. A potem myślę, że musieli zakryć kolejne kłamstwo, powiedzmy poprzez inne kłamstwo, aby zakryć swoje pierwsze kłamstwo, teraz nie wiedzą, jak się z tego wydostać. Przyznanie, że wszystkie te administracje powiedziały wiele nieprawd będzie bardzo kłopotliwe… [i, że] istnieje wiele pojazdów pozaziemskich krążących wokół.

Lista tychże jest długa i będzie o niej inny artykuł.

Co ciekawe, oprócz wszystkich powyższych, jednym z najbardziej kontrowersyjnych demaskatorów jest zdecydowanie Gary McKinnon, człowiek, który jakoś miał włamać się do najbardziej tajnych plików Pentagonu.

Po naruszeniu bezpieczeństwa McKinnon złożył kilka nadzwyczajnych oswiadczeń, mówiąc o tym, co spotkał na komputerach w ściśle tajnej wojskowej bazie danych.

Najwyraźniej amerykańska marynarka wojenna i NASA mają w pełni operacyjną flotę kosmiczną.

McKinnon powiedział, że jednym z najbardziej nietypowych plików, na jakie natrafił, był arkusz kalkulacyjny Excel, w którym wymieniono informacje o „oficerach pozaziemskich”.[1]

Jednak, jak wspomniano wiele razy, to, co powiedział McKinnon, można interpretować na wiele różnych sposobów. Jednak wielu demaskatorów i badaczy UFO zgadza się, że jedno jest pewne, owi „oficerowie” nie byli bazowani na planecie Ziemia.

Oprócz ciekawej listy, McKinnon znalazł oferty dla „tajnej floty kosmicznej”, która składała się z dziesięciu okrętów wojennych, nazwy wszystkich były poprzedzone prefiksem USS. McKinnon uważa, że ta tajna flota kosmiczna jest obsługiwana przez rząd Stanów Zjednoczonych.

- Znalazłem ten arkusz Excel, który mówił o pozaziemskich oficerach i pomyślałem: „O mój Boże, to jest niewiarygodne!” – powiedział Gary McKinnon.

Chociaż wiele osób kwestionuje autentyczność twierdzeń McKinnona, prawda jest taka, że musimy tylko spojrzeć na to, co powiedzieli inni ludzie w przeszłości, aby uzyskać szerszy obraz tego, co naprawdę się dzieje.

Co ciekawe, senator Daniel K. Inouye, najwyżej oceniany azjatycko-amerykański polityk w historii Stanów Zjednoczonych powiedział:
- Istnieje mroczny rząd z własnymi siłami lotniczymi, własną marynarką wojenną, własnym mechanizmem pozyskiwania funduszy oraz zdolnością realizowania własnych pomysłów dotyczących interesu narodowego, wolnych od wszelkich kontroli i równowagi oraz wolnych od samego prawa.

Oprócz senatora Inouye, cytowany jest Lord Admirał Hill-Norton, były szef sztabu obrony, pięciogwiazdkowy admirał brytyjskiej Royal Navy, przewodniczący Komitetu Wojskowego NATO, mówiący że:
- W naszej atmosferze znajdują się obiekty, które są technicznie daleko przed wszystkim, co możemy rozmieścić, i że nie mamy możliwości powstrzymania Ich przed przybyciem tutaj… [i] że istnieje poważna możliwość, że jesteśmy odwiedzani od lat przez Ludzi z Kosmosu, z innych cywilizacji. Naszym obowiązkiem jest na wypadek, gdyby niektórzy z tych ludzi w przyszłości lub teraz stali się wrogo nastawieni, aby dowiedzieć się, kim są, skąd pochodzą i czego chcą. Powinno to być przedmiotem rygorystycznych badań naukowych, a nie rozpisywania się przez gazety tabloidowe.

Fakt czy fikcja? 

Może to być bardzo trudne do powiedzenia, ale warto wspomnieć, że istnieje wiele dowodów, które wskazują - przynajmniej częściowo - że społeczeństwu nie powiedziano wszystkiego na temat UFO, życia Kosmitów i Ich niezwykle zaawansowanej technologii.

Chodzi o to, że gdyby taka Tajna Flota Kosmiczna istniała naprawdę, nie zauważylibyśmy tego? Czy astronomowie amatorzy nie zauważyliby już dowodów na istnienie floty? Jakie są szanse, że jeśli coś takiego istnieje, nikt na planecie nie zauważył tego na niebie, w pobliżu Księżyca itp.?

Czy podoba się Wam to?


Moje 3 grosze


Nie, to mi się nie podoba. Nie sądzę, by poziom współczesnej techniki rakietowej pozwalał na skonstruowanie wielkich okrętów kosmicznych uzbrojonych w broń rakietową i laserową broń radiacyjną, których załoga liczyłaby 300 i więcej osób. Gdyby coś takiego było budowane na orbicie wokółziemskiej, to zostałoby natychmiast dostrzeżone i zlokalizowane. To pewnik.

Osobiście jestem przekonany, że istnieją okręty – takie normalne, nawodne i podwodne – które są uzbrojone w broń ASAT. Istnieje więc taka flotylla,   a chodzi tu o flotyllę okrętów wyposażonych w broń rakietową klasy woda-przestrzeń kosmiczna lub głębina wodna – przestrzeń kosmiczna - czyli pociski, które byłyby w stanie zestrzelić z orbity dowolnego satelitę nieprzyjaciela, jak zrobiono to w przypadku satelity szpiegowskiego NRO[2] USA-193/NROL-21 w dniu 21.II.2008 roku o godzinie 03:26 GMT/04:26 CET, który to satelita został zniszczony na orbicie antybalistycznym pociskiem rakietowym typu SM-3 Block I A wystrzelonego z pokładu krążownika USS Lake Erie i trafił satelitę na wysokości 247 km. Tak już nawiasem, to do akcji przeciwko USA-193/NROL-21 skierowano poza krążownikiem rakietowym USS Lake Erie także dwa niszczyciele rakietowe: USS Decatur i USS Russel, także wyposażone w pociski SM-3. Tak więc może chodzić właśnie o takie jednostki wyposażone w broń ASAT. I wtedy faktycznie – dokument widziany przez McKinnona ma sens.

A zatem taka flotylla istnieje na pewno, ale nie lata (na szczęście) w Kosmos, ale jest fragmentem amerykańskiego systemu SDI/NMD znanego jako „wojny gwiezdne”. I to prawdopodobnie do przebicia tego właśnie systemu Rosjanie opracowali swe ultra- i hipersoniczne systemy pocisków manewrujących. I znów rozwinięto śmiertelnie niebezpieczną spiralę zbrojeń, obłędu pochłaniającego siły i środki, które można by było przeznaczyć na rozwój Ludzkości.

Do czasu… 

  
Przekład z angielskiego - ©R.K.F. Leśniakiewicz



[1] W oryginale użyto słowa non-terrestrial – co można przetłumaczyć także jako nieziemskich.
[2] National Reconnaisance Office – Narodowe Biuro Rozpoznania. 

czwartek, 20 lutego 2020

Zaginiony samolot malezyjski (31-7)




Gorzej niż na Marsie


Akwen na Oceanie Indyjskim, gdzie miało dojść do zniknięcia lotu MH-370 należy do najmniej zbadanych zakątków naszej planety. Podczas gdy naukowcy przygotowali bardziej szczegółową mapę, jej dokładność nie była zbyt duża i przy całym szacunku dla ich pracy, nie można wybaczyć, że gdyby utracony Boeing miał być przeszukany bezpośrednio na Marsie, poszukiwacze mieliby lepsze narzędzie topograficzne pod ręką.
Chociaż brzmi to jak paradoks, wiemy znacznie więcej o powierzchni Czerwonej Planety, oddalonej o 200 milionów kilometrów, dzięki zdjęciom satelitarnym, niż o większości powierzchni ukrytej pod powierzchnią oceanów świata. W południowym regionie Oceanu Indyjskiego mapowanie sonaru płaskorzeźby morskiej miało miejsce w latach 60. XX wieku, na długo przed uruchomieniem GPS. Pozycja statków była bardziej skomplikowana i nie tak dokładna jak obecnie, podobnie jak w przypadku wyników pomiarów zapisanych na papierze milimetrowym.
Aby pomóc w zlokalizowaniu lotu MH-370, Walter Smith i Karen Marks, eksperci z NOAA,[1] opracowali mapę o powierzchni 1400 x 2000 kilometrów. Wykorzystali potoki danych ze sonarów statków poszukiwawczych, a także dane z satelitów rejestrujących nawet niewielkie zmiany poziomu morza. Ma to do pewnego stopnia wpływ na morfologię dna i pozwala pośrednio zrekonstruować jego profil. Podmorskie łańcuchy górskie tworzą małe anomalie grawitacyjne, więc więcej wody gromadzi się nad nimi, tworząc lokalne „wybrzuszenia” na powierzchni.
Dokładność tej mapy jest nie mniejsza niż ćwierć mili, ale wciąż była przydatna dla poszukiwacza. Rzeczywiście profil dna morskiego jest ważny dla określenia kierunku prądów morskich wpływających na możliwą migrację szczątków lub kadłuba utraconego samolotu, chociaż najlepszym sposobem na wykrycie ich na głębokości ponad pół kilometra są nadal echoloty i sonary. Fakt, że mimo wszystko poszukiwacze w tym obszarze zawiedli, być może z powodu braku wysiłku; kompleksowe mapowanie dna oceanu zajęłoby zdaniem Waltera Smitha i Karen Marks około dwóch stuleci i kosztowało setki milionów dolarów.[2]
Właśnie dlatego australijscy naukowcy z wdzięcznością skorzystali z okazji na początku czerwca 2014 r., Aby nagrać niezwykły dźwięk o niskiej częstotliwości wychwycony przez parę okrętów podwodnych na Oceanie Indyjskim u zachodniego wybrzeża Australii w czasie lotu MH-370. Naukowcy z Curtin University of Technology w Perth przeanalizowali sygnał, aby sprawdzić, czy był to dźwięk samolotu wpadającego do oceanu.[3]
Jednak nawet tutaj pojawiła się „klątwa” zagubionego Boeinga-777. Zakończyła się ona niepowodzeniem.
W czerwcu 2014 r. Rząd australijski zatrudnił prywatną niderlandzką firmę Fugro Survey do największej i najbardziej kosztownej eksploracji oceanów w historii po poprzednim procesie selekcji. 60 milionów dolarów było uczciwą ceną za zbadanie 60.000 kilometrów kwadratowych oceanu, którego dno leży około sześciu kilometrów pod powierzchnią. Statek oceanograficzny RV Fugro Equator dołączył zatem do chińskiego statku RV Chu Kche Chen i amerykańskiego MV Go Phoenix, podczas gdy flota poszukiwawcza miała zrobotyzowane okręty podwodne z sonarami i kamerami.
Jednocześnie bieżący obszar poszukiwań został oznaczony bardziej na południe niż wcześniej. Dokonano tego poprzez ponowną analizę danych satelitarnych dotyczących ruchu zaginionego samolotu. Przedefiniowany obszar „siódmego łuku” został wyznaczony w odległości 1500 kilometrów na południe od Perth w postaci wąskiego bumerangu o powierzchni 60.000 kilometrów kwadratowych. Poszukiwania, które trwały trzy lata, nie przyniosły jednak oczekiwanych rezultatów, chociaż inny zaangażowany rząd Malezji zatrudnił prywatną firmę Ocean Infinity, a Ocean Indyjski wraku samolotu nie wydał. Pomimo wszystkich starań, najlepszej dostępnej wiedzy naukowej, najnowocześniejszej technologii, modelowania i porad wysoko wykwalifikowanych ekspertów, samolot nie został zlokalizowany - stwierdzili we wspólnym oświadczeniu urzędnicy z Australii, Malezji i Chin.[4]


Zmaterializowane ślady duchów


Pod koniec czerwca 2015 r. Była to jednak wielka niespodzianka, ponieważ na wybrzeżu francuskiej wyspy Reunion na Oceanie Indyjskim, siedemset kilometrów na wschód od Madagaskaru, można było oczekiwać, że przypływ samolotów wyrzuconych od samego początku należał do utraconego lotu MH-370. Dwumetrowy metalowy artefakt wyglądający jak klapa do skrzydła Boeinga-777 został znaleziony przez personel firmy zajmującej się czyszczeniem plaż w pobliżu Saint-Andre. Francuski Urząd Bezpieczeństwa Lotnictwa Cywilnego, we współpracy z malezyjskimi i australijskimi kolegami, poinformował między innymi, że numer BB670 odpowiadający kodowi obsługi technicznej został zaznaczony po jednej stronie artefaktu, podczas gdy mechanik lotniczy Air Australia działający na Reunionie podał 657-BB dla dziennikarzy. Jednak eksperci byli tak zgodni co do interpretacji, że premier Australii Warren Truss nie wahał się powiedzieć, że jest „prawie pewien” jego pochodzenia z lotu MH-370.[5] Naprawdę zmaterializowały się ślady duchów.
Następnie transport lotniczy skrzydła do Francji w celu przeprowadzenia dalszych badań w laboratorium Ministerstwa Obrony w Tuluzie z pomocą ekspertów Boeinga i Australijskiego Urzędu ds. Bezpieczeństwa Transportu. Znaleziona część zostanie zbadana najnowocześniejszymi środkami, zwłaszcza za pomocą mikroskopu elektronicznego. W ten sposób powinniśmy rozpoznać, jak pękła część - powiedział francuski ekspert Pierre Bascary.[6] Jednak na podstawie tej analizy nie można oczekiwać cudów - powiedział jego kolega Jean-Paul Troadec.
A jednak zdarzył się jakiś cud. W rzeczywistości jest prawie pewne, że jest to lot MH-370, ale poszukuje się odpowiednich dowodów prawnych - powiedział Xavier Tytelman[7], francuski specjalista ds. bezpieczeństwa lotnictwa, 5 sierpnia 2015 r. Zgodnie z oświadczeniem malezyjskiego ministra transportu Liowa Tionga Lai, wewnątrz pękniętej klapy, którą inżynierowie Malaysia Airlines umieścili podczas kontroli, znaleziono pieczęć i wymienione zapisy dotyczące konserwacji maszyny.[8] Tak więc kwestia identyfikacji została rozwiązana w sposób zadowalający poprzez sprawdzenie znalezionego numeru seryjnego, planów produkcji, zastosowanego materiału, procesu produkcyjnego i analizy chromatograficznej śladu koloru.
Eksperci zbadali również kawałek pnia znaleziony w pobliżu szczątków, w wyniku czego stwierdzono, że pochodzi on z tak poszukiwanego samolotu. Nie można tego jednak powiedzieć o innych szczątkach odkrytych na wybrzeżu Reunion przez jego mieszkańców. Ich odkrycie zostało ogłoszone dnia 2 sierpnia 2015 r. przez BBC[9], która miały być drzwiami samolotu odkrytymi na południe od Saint Denis. Według brytyjskich reporterów na ten temat były obce opisy i prawdopodobnie logo.
I tutaj historia się komplikuje. Azharuddin Abdul Rahman, wysoki przedstawiciel malezyjskiego urzędu lotnictwa cywilnego, powiedział dla Associated Press, że nie było to drzwiami samolotu, ale kawałkiem krajowej aluminiowej drabiny. Jednocześnie przedstawiciele lokalnych władz zaprzeczyli, że wzięli pod uwagę inne możliwe fragmenty statku powietrznego. Czy w to uwierzymy? 2 sierpnia 2015 r. Sky News poinformowało, że pewna ilość szczątków samolotu leży na plaży w innym miejscu niż fragment, który był już badany przez ekspertów we Francji. Policja miała włożyć kolejny fragment do zamkniętego pojemnika i odmówiła komentarza.[10]
Fotoreporter AFP widział, jak policjanci zbierają kawałki metalu pokryte przez chińskie znaki, które były przymocowane do czegoś, co przypominało uchwyt.[11] Brytyjski dziennik „The Daily Telegraph“, odnosząc się do lokalnych mieszkańców, napisał, że szczątki samolotu mógł zostać wyrzucony na Reunion kwadrans wcześniej, ale nikt nie był świadomy zagubionego lotu MH-370. Nicolas Ferrier twierdził na przykład, że na plaży na początku maja znalazł niebieskie siedzenie, które jak inne znaleziska spalono jako śmieci.[12]
Melezja zwróciła się z prośbą do rządów okolicznych wysp o pomoc w poszukiwaniach dalszych szczątków. Wyspa Mauritius znajdująca się o 225 km od Reunion, wysłała samoloty w celu monitorowania akwenu, a dalsze poszukiwania prowadziły jednostki Straży Przybrzeżnej. Podobnie było także na Madagaskarze, Komorach, Seszelach i Malediwach.[13]
Nie zawiedli także mieszkańcy Reunion, którzy przeszukiwali brzegi swej wyspy. Ludzie tutaj są uważniejsi. A wielu z nich sądzi, że każdy metalowy przedmiot znaleziony na plaży jest pozostałością po locie MH-370. jednakże tutejsze wybrzeże jest całe usiane przedmiotami i szczątkami, które ocean cały czas wyrzuca na brzegi – wygłosił w swym przemówieniu o chwalebnej inicjatywie swych rodaków Jean-Yves Sambimanan – rzecznik rady miejskiej Sant-Andre.[14]


Bezskuteczne poszukiwania w morskich prądach


Wedle wszelkich danych, część szczątków samolotu została zniesiona przez morskie prądy z prawdopodobnego miejsca katastrofy w pd-wsch. części Oceanu Indyjskiego aż do odległegj o 4000 km wyspy Reunion. Jednak opinie naukowców różniły się i nadal różnią się możliwością odkrycia dalszych dowodów. Na przykład oceanograf Roland Triadec powiedział, że Reunion to tylko ziarnko maku zagubione na Oceanie Indyjskim, a prawdopodobieństwo wyrzucenia na jego plaże innych szczątków jest niewielkie. Jednak jego kolega naukowy Vassen Kauppaymuthoo z sąsiedniego Mauritiusa sprzeciwił się mu: Jeśli obiekt znaleziony na Reunionie jest rzeczywiście częścią malezyjskiego samolotu, który spadł do wody na Oceanie Indyjskim, w okolicy należy odkryć inne szczątki.[15] Jego pogląd został również poparty modelem matematycznym opracowanym przez australijską agencję naukową CSIRO, której komputerowi eksperci modelowali dane dotyczące prądów oceanicznych, prędkości i kierunku wiatru, a także wielkości fal.
Inne ustalenia wkrótce potwierdziły dokładność tych szacunków. W pierwszym tygodniu sierpnia 2015 r. inne obiekty pojawiły się najprawdopodobniej na wybrzeżu Reunion, pochodzące z niefortunnego lotu MH-370. Według premiera Malezji Najiba Razaka pokrowce na siedzenia i elementy okien znaleziono w tym samym miejscu, w którym zaledwie kilka dni wcześniej fale wyrzuciły klapę skrzydła. Co ciekawe, francuskie władze były niepoprawnie niechętne ogłosić rząd z Kuala Lumpur, podczas gdy australijscy poszukiwacze pozwolili, aby wątpliwości całkowicie zniknęły: Więcej materiałów zostało przekazanych policji.  one poddawane przeglądowi, ale nie wydaje się, aby którykolwiek z obiektów pochodził z samolotu. Jeśli te sprzeczne informacje od malezyjskich, australijskich i francuskich poszukiwaczy są również mylące w dzisiejszych obradach, możemy sobie wyobrazić, jakie zawstydzenie przygotowali dla rodzin i krewnych zaginionych pasażerów: Dlaczego, do diabła, niektórzy to potwierdzą, a inni nie? - zapytała Sara Weeks z Christchurch, która miała brata na pokładzie.[16]
Nawet to pytanie pozostaje nierozwiązane do dnia dzisiejszego, chociaż ustalenia dotyczące przedmiotów wchodzących na pokład zagubionego Boeinga są kontynuowane.
Pod koniec lutego 2016 r. więcej szczątków zostało wyrzuconych na wybrzeża Afryki Południowej, a eksperci uważają, że dwie części kadłuba najprawdopodobniej pochodzą z utraconego lotu MH-370. Wymiary, zastosowany materiał i konstrukcja w pełni odpowiadały temu. Jednym z obiektów jest prawie metrowy metalowy fragment ze znakiem ostrzegawczym „Nie stawać!”
Analiza stwierdza, że są prawie pewne szczątki lotu MH-370 - powiedział w oświadczeniu australijski minister transportu Darren Chester. Według niego lokalizacja znaleziska w pełni odpowiada temu, gdzie według obliczeń modelu obiekty mogą przenosić prądy morskie.[17]
Tymczasem amerykański prawnik Blaine Gibson odkrył wrak na wybrzeżu Mozambiku podczas prywatnego wyszukiwania i poinformował o kolejnym znalezieniu podejrzanych przedmiotów z Nosy Boraha Island niedaleko Madagaskaru w czerwcu 2016 r. Fotografie torebek damskich, torby dziecięcej Angry Birdz, muzułmańskiej czapki modlitewnej, pustych skrzynek z elektroniką, które opublikował w sieciach społecznościowych, ponownie przyciągnęły uwagę świata, podobnie jak zaostrzyły rany tych, którzy przeżyli. Leżały na tym samym osiemnastokilometrowym odcinku plaży, na którym znalazłem wrak samolotu - powiedział dziennikarzowi BBC.[18] Gibson nie był członkiem zespołu śledczego, ale poświęcił swój wolny czas na własny koszt. Ta decyzja skłoniła go do wzięcia udziału w wydarzeniu upamiętniającym pierwszą rocznicę tragedii i od tego czasu przeprowadził on poszukiwania na Malediwach, Mauritiusie lub Birmie.
W oparciu o wiedzę fachową tych fragmentów eksperci zasugerowali, że podczas ostatniej fazy lotu niefortunny Boeing spadł niekontrolowanie na powierzchnię Oceanu Indyjskiego. W międzyczasie władze Australii i Malezji poinformowały, że żaden z pilotów, którzy najwyraźniej byli nieprzytomni lub nie sprawowali kontroli nad samolotem, na przykład z powodu wyczerpania paliwa, najwyraźniej nie panował nad samolotem. Pojawiły się jednak opinie, że samolot mógłby lądować w kontrolowany sposób. Szybujący, schodzący lot doskonale wyjaśniłby, dlaczego szczątki nie zostały odkryte w wcześniej zidentyfikowanych strefach poszukiwań. W związku z tym wnioski australijskich śledczych potwierdziły hipotezę o katastrofie lotniczej. Klapy na skrzydłach samolotu były w pozycji podczas lotu, gdy uderzyły w powierzchnię. Prawa klapa w momencie, gdy prawdopodobnie oderwała się od skrzydła była w neutralnej pozycji,[19] powiedział raport australijskich śledczych z listopada 2016 r.[20] Kontakt satelitarny z samolotem potwierdza to, że Boeing przed zniknięciem szybko się zniżał.
W piątą rocznicę tragedii malezyjski minister transportu Anthony Loke oświadczył 8 marca 2019 r., że jeśli ktokolwiek może go przekonać o skuteczności nowych technologii w odkrywaniu zaginionych samolotów, jest otwarty na wznowienie poszukiwań.[21] Jesteśmy bardziej niż chętni do rozpoczęcia kolejnych poszukiwań - skomentował reporterom i osobom, które przeżyły zaginionych pasażerów MH-370, a ekspert ds. bezpieczeństwa lotniczego Philip Baum dodał: Wierzę, że wrak zostanie odkryty i odkryje przyczynę wypadku. Ale nie jestem pewien, czy tak się stanie w moim życiu.
Tajemnica zaginionego Boeinga 777 pozostaje niewyjaśniona...


Podsumowanie: chronologia poszukiwań zaginionego lotu MH-370


·              24.III.2014 – nieznany samolot malezyjskich linii lotniczych spadł w oddalonej części Oceanu Indyjskiego. Oznajmił to premier Nadjib Razak, który sie powołał na nową analizę zapisów danych z satelitów. Miejsce katastrofy jednak pozostało nieznane.
·              29.I.2015 – malezyjski Urząd Lotnictwa Cywilnego oficjalnie uznał przypadek zniknięcia samolotu za katastrofę. Ten krok pozwolił na wypłacenie odszkodowań rodzinom ofiar.
·              30.VII.2015 – na brzegi francuskiej wyspy reunion na Oceanie Indyjskim morze wyrzuciło część samolotu, który pochodził z zaginionego Boeinga-777. Eksperci od samolotów obejrzeli wszystkie wykonane zdjęcia tego przedmiotu długiego na 2,5 m. Specjaliści orzekli, że może tutaj chodzić o flaperon czyli kombinację lotki i klapy z tylnej części skrzydła.
·              13.X.2015 – pojawiła się informacja o tym, że na południu Filipin pojawiły sie szczątki malajskiego samolotu - niepotwierdzona.
·              2.III.2016 – na brzeg Mozambiku morze wyrzuciło część wraku Boeinga-777. Prawdopodobnie chodziło o część samolotu, który znikł bez śladu podczas lotu z malajskiego Kuala Lumpur do chińskiej stolicy Pekinu.
·              16.III.2016 – fragment, który znaleziono na wyspie Reunion na Oceanie Indyjskim, prawdopodobnie nie pochodzi z zaginionego samolotu lotu MH-370. Rzeczony fragment znalazł na Reunion Johny Beque – ten sam, który na wyspie w lipcu 2016 roku część skrzydła z zaginionego samolotu.
·              7.X.2016 – fragment skrzydła znaleziony na Mauritiusie pochodzi od zaginionego samolotu malezyjskiego z rejsu MH-370. Potwierdziły to malezyjskie i australijskie urzędy.
·              17.I.2017 – szczątków samolotu poszukiwały ekipy Australii, Chin i Malezji. Akcję zakończono bez sukcesu po 1046 dniach.
·              10.I.2018 – władze Malezji i amerykańska firma Ocean Infinity podpisały umowę o wznowieniu poszukiwań zaginionego samolotu. Statek poszukiwawczy wysłany przez Ocean Infinity idał sie do strefy poszukiwań już dnia 2.I.2018 roku i następnie przeszukał obszar o powierzchni 25.000 km² znajdującej się na północ od akwenu poprzednich poszukiwań.
·              29.V.2018 – zakończono oficjalne poszukiwania zaginionego samolotu. Poszukiwania, które miały trwać do kwietnia, zostały przedłużone dwukrotnie do 29 maja.
·              30.VII.2018 – malajskie urzędy upubliczniły informację niezależnej ekipy poszukiwawczej, że samolot został świadomie sprowadzony ze swej trasy i leciał 7 godzin po urwaniu się łączności. W dalszym ciągu nie dało się ustalić przyczyn zniknięcia tego samolotu, ale możliwości działania jakiejś trzeciej siły nie da się wykluczyć.[1]


Zebrał i opracował - dr Miloš Jesenský       



[1] Przekład ze słowackiego R.K.F. Leśniakiewicz. 



[1] National Ocean and Atmospheric Authority – Narodowa Agencja ds. badań Oceanów i Atmosfery.
[2] AMOS, Jonathan: „MH370 spur to 'better ocean mapping'.” Dostępne na https://www.bbc.com/news/science-environment-27589433
[3] O´CONNOR, Andrew: „MH370: Curtin University team checks undersea recorders for sounds of plane crash.” Dostępne na https://www.abc.net.au/news/2014-05-29/curtin-university-team-researches-mh370-sounds/5487054
[4] PERRY, Juliet – BERLINGER, Joshua – STERLING, Joe -  BLOOM, Deborah: „MH370: Search suspended but future hunt for missing plane not ruled out.” Dostępne na https://edition.cnn.com/2017/01/17/asia/mh370-search-suspended/index.html
[5] O´ SULLIVAN, Matt: „MH370: Reverse modelling to determine final resting place 'almost impossible', says Warren Truss.” Dostępne na https://www.smh.com.au/business/companies/mh370-reverse-modelling-to-determine-final-resting-place-almost-impossible-says-warren-truss-20150731-giorwh.html
[6] „Experts meet in Paris over Boeing 777 debris”. Dostępne na https://www.thelocal.fr/20150803/experts-to-meet-in-france-over-boeing-777-debris
[7] „MH370: les experts vont faire parler le fragment d'aile”. Dostępne na https://www.nouvelobs.com/monde/20150805.AFP5725/mh370-les-experts-vont-faire-parler-le-fragment-d-aile.amp
[8] SPYKERMAN, Neville – AHMAD, Zuhrin: Liow: „Maintenance seal on flaperon matches MAS records.” Dostępne na https://www.thestar.com.my/News/Nation/2015/08/06/Liow-flapperon-matches-MAS-records/
[9] MH370 search: „New debris on Reunion investigated.” Dostępne na https://www.bbc.com/news/world-asia-33750811
[10] „MH370 Search: Metal Object 'From Ladder'.” Dostępne na https://news.sky.com/story/mh370-search-metal-object-from-ladder-10350637
[11] BENHAMIA, Mahdia – WOLF, Sonia: „No plane link to new debris in island hunt for MH370 clues.” Dostępne na https://news.yahoo.com/metallic-debris-found-la-reunion-island-legal-source-085646037.html?guccounter=1
[12] CHARLET, Dionne: „MH370 Investigation: Plane Seat Found Three Months Ago, Luggage Burned”. Dostępne na: https://www.inquisitr.com/2304916/mh370-investigation-plane-seat-found-3-months-ago-luggage-burned/#ixzz6BmtKVv83
[13] ALEXANDER, Harriet: „MH370: Malaysia calls for help in wreckage search near Reunion”. Dostępne na: https://www.telegraph.co.uk/news/worldnews/mh370/11778611/MH370-Police-urge-caution-amid-reports-of-washed-up-plane-door.html
[14] „No Plane Link to New Debris in Island Hunt for MH370 Clues.” Dostępne na: https://www.ndtv.com/world-news/no-plane-link-to-new-debris-in-island-hunt-for-mh370-clues-1203145
[15] MOONIEN, Vel: „«La zone du crash semble être située près des îles Kerguelen», dit Vassen Kauppaymuthoo.” Dostępne na: https://www.lexpress.mu/article/266478/zone-crash-semble-etre-situee-pres-iles-kerguelen-dit-vassen-kauppaymuthoo
[16] „MH370 search: Families vent anger over inquiry.” Dostępne na: https://www.bbc.com/news/world-asia-33801894
[17] „MH370 search: Mozambique debris 'almost certainly' from missing plane.” Dostępne na: https://www.bbc.com/news/world-asia-35888405
[18] WESTCOTT, Richard: „MH370 search: Photos of possible personal items released”. Dostępne na https://www.bbc.com/news/world-asia-36571822
[19] To oznacza, że samolot nie był skonfigurowany do lądowania i lotki, klapy i sloty były w pozycji do lotu a nie do lądowania.
[20] PALAZZO, Chiara – ROTHWELL, James: „MH370 was flown into water 'deliberately', says senior crash expert.” Dostępne na https://www.telegraph.co.uk/news/2016/08/01/mh370-was-flown-into-water-crash-expert-says/
[21] MARIA, Anna: „Malaysia willing to re-open search for MH370 5 years after its disappearance.” Dostępne na http://theindependent.sg/malaysia-willing-to-re-open-search-for-mh370-5-years-after-its-disappearance/