František Kovár
Większość z nas szuka spokoju,
kupując lub budując dom. Pragniemy miejsca, w którym świat się zatrzymuje i
gdzie możemy odetchnąć z ulgą. Ale moja dobra przyjaciółka znalazła coś innego.
Znalazła dom z własną „historią” – i z mieszkańcami, którzy odmawiają
wyprowadzki, mimo że nie można ich znaleźć w żadnym biurze.
Ta historia nie jest fikcją. To
prawdziwe doświadczenie mojej przyjaciółki, którą znam osobiście, a wydarzenia,
które rozgrywają się w tym domu, są częścią jej codziennej rzeczywistości.
Kroki
w pustym korytarzu
Wszystko zaczęło się niepozornie.
Od sporadycznego skrzypienia podłogi, którego nie można było przypisać
osiadaniu budynku. Odgłosy z korytarza, gdy wszyscy już spali. Odgłosy kroków,
które mają swój ciężar, swój rytm i swój cel.
Dla sceptyka to „stare rury” lub
„przeciągi”. Dla mojej przyjaciółki, która spędza noce w tym domu i ma wrażliwą
intuicję, to jasny przekaz: Nie jesteś tu sama. Osobiście miałam okazję
słuchać, jak opowiada o tych chwilach, a towarzyszące im dreszcze są więcej niż
realne.
Co
trzyma dusze w naszym świecie?
Pytanie „dlaczego?” nie
pozostawiło jej obojętnej. Dzięki wrażliwym osobom odkryto fascynujący fakt. W
domu (a raczej pod nim) są dwie istoty. Nie są złe ani agresywne. Są po prostu…
przywiązane.
Powodem ich obecności jest
rzekomy skarb.
Słysząc to słowo, od razu
wyobrażamy sobie skrzynię pełną złota. Jednak w kontekście duchowym „skarb”
oznacza coś znacznie głębszego. To przedmiot z tak silnym związkiem
emocjonalnym, że stał się kotwicą.
• Czy były to oszczędności życia,
które właściciel ukrył przed wojną?
• Czy były to rodzinne klejnoty,
które miały zapewnić byt następnemu pokoleniu?
• A może to „nieistotny” przedmiot
osobisty dla nas – medalion lub fotografia – który dla tych dwóch dusz stanowił
cały ich świat?
Strażnicy
Niewidzialnego
Te dwie dusze pełnią dziś funkcję
strażników. Ich kroki wokół domu nie są próbą straszenia, ale raczej
niekończącym się patrolem wokół miejsca, gdzie spoczywa ich sekret. Pod
warstwami betonu i gliny, pod nowoczesną podłogą współczesnego życia, kryje się
coś, co nie daje się zapomnieć.
Ta historia przypomina nam, że
nasze domy mają swoją własną pamięć. Czasami idziemy korytarzami i nie mamy
pojęcia, że metr niżej tętni czyjaś historia
– historia miłości, strachu lub sekretu, który był tak ważny, że
przekroczył nawet granicę śmierci.
Świadectwo
zamiast konkluzji
Moja przyjaciółka nauczyła się
żyć ze swoimi „współlokatorkami”. Szanuje ich przestrzeń, a one szanują jej.
Może pewnego dnia ziemia się otworzy i skarb da o sobie znać. Ale do tego czasu
pod jej domem pozostaje nierozwiązana tajemnica, strzeżona przez ślady kroków z
przeszłości.
Znam tę historię z pierwszej ręki
i wiem, że rzeczywistość bywa o wiele bardziej dziwaczna niż jakikolwiek film.
Czy zastanawialiście się kiedyś,
co kryje się pod waszym domem? A co, jeśli te dziwne dźwięki w nocy nie są
dziełem starego drewna? Podzielcie się swoimi doświadczeniami w komentarzach.
Moje
3 grosze
Wierzę w istnienie fizyczne tzw.
duchów chociaż jestem materialistą dialektycznym. Po prostu dlatego, że miałem
okazję widzieć i słyszeć materializację już to ludzi i zwierząt, które odeszły
z tej Rzeczywistości, już to zjawisk z nimi związanych. I to nie w czasie
seansów spirytystycznych czy we śnie, ale w realnej Rzeczywistości, którą
ogarniamy naszymi zmysłami. I to nie będąc osobą sensytywną. Dlatego też jestem
przekonany, że nasze życie nie kończy się w momencie śmierci ciała fizycznego,
a ciało astralne przenosi się do innego nośnika i cały cykl trwa nieprzerwanie.
Co do duchów i skarbów, to radzę
przeczytać zajmującą książkę dr. Jacka Kolbuszewskiego pt. „Skarby króla
Grigoriusa”, w której zajmuje się on m.in. powyższą tematyką. Dość powiedzieć,
że wzmianki o duchach strzegących skarbów pisano w tzw. „spiskach” w XVII,
XVIII i XIX wieku. Oczywiście w większości z nich były duby smalone
przeznaczone dla spragnionego cudowności czytelnika, ale w kilkunastu
przypadkach wskazywały one na konkretne lokalizacje występowania rud i kruszców
lub drogich kamieni szlachetnych i półszlachetnych. Warto przeczytać – polecam!
Opracował
- ©R.K.Fr. Sas -
Leśniakiewicz

