Powered By Blogger
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą RV. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą RV. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 14 lipca 2026

RV/NOTSUB z pokładu SSN USS „Trepang”

 


Albert Rosales

 

Incydent z USS Trepang (SSN-674) jest jednym z najbardziej kontrowersyjnych i tajemniczych przypadków UFO na morzu, ponieważ opiera się w dużej mierze na serii rzekomych zdjęć z okrętu podwodnego, które pojawiły się dziesiątki lat później.

 

Data: Mówi się, że zdjęcia i rzekome spotkanie miały miejsce w marcu 1971 roku, podczas pierwszej misji tego okrętu podwodnego na Arktyce. Trepang operował pod polarną pokrywą lodową od 22 lutego do 22 marca 1971 roku.

Czas: Niestety, dokładna data ani godzina nigdy nie zostały publicznie ujawnione. W artykule stwierdzono jedynie, że zdjęcia zostały wykonane podczas misji arktycznej w marcu 1971 roku.

Miejsce: Do rzekomego spotkania doszło podobno:

·        Między Islandią a wyspą Jan Mayen

·        W arktycznej części północnego Oceanu Atlantyckiego.

To miejsce jest zgodne ze znanym obszarem patrolu USS Trepang podczas operacji arktycznych.

 







Opis incydentu/Historia:

 

Według historii, która pojawiła się lata później, USS Trepang przeprowadzał rutynową misję wojskową i naukową na wodach arktycznych. Okręt podwodny brał udział w tajnych testach uzbrojenia i badaniach naukowych pokrywy lodowej.

Podczas operacji w Arktyce oficer (wachtowy?) podobno zauważył nietypowy obiekt przez peryskop okrętu podwodnego. Niektóre wersje historii identyfikują oficera jako Johna Klikę, członka załogi.

Członkowie załogi rzekomo zaobserwowali kilka dziwnych obiektów powietrznych nad oceanem. Obiekty te zostały opisane na różnych fotografiach jako:

·        Ogromny obiekt w kształcie cygara lub kapsuły unoszący się tuż nad oceanem.

·        Ciemny obiekt w kształcie klina otoczony mgłą lub mgiełką.

·        Duże niezidentyfikowane obiekty najwyraźniej wznoszące się lub opadające w kierunku morza.

Załoga podobno sfotografowała obiekty przez peryskop. Zdjęcia przedstawiają coś, co wydaje się być długim, cylindrycznym obiektem unoszącym się nad powierzchnią oceanu, podczas gdy inne pokazują ciemniejszy obiekt częściowo zasłonięty mgłą. Według późniejszych relacji, okręt podwodny niespodziewanie natknął się na te obiekty podczas patrolu.

Zdjęcia pozostały nieznane publicznie, aż do momentu, gdy pojawiły się dekady później w publikacjach poświęconych UFO. Niektóre zdjęcia nosiły oznaczenia informujące, że są to „oficjalne zdjęcia” i związane z USS Trepang SSN-674. Jednak pierwotne źródło zdjęć nigdy nie zostało jednoznacznie ustalone. Zdjęcia pozostawały nieznane publicznie, aż do momentu, gdy pojawiły się dekady później w publikacjach poświęconych UFO. Niektóre zdjęcia nosiły oznaczenia, że ​​są „oficjalnymi fotografiami” i są powiązane z USS Trepang SSN-674. Jednak pierwotne źródło zdjęć nigdy nie zostało jednoznacznie ustalone.

 

Kontrowersje

 

Sprawa pozostaje wysoce sporna.

Kontradmirał Dean Sackett, który dowodził USS Trepang podczas misji arktycznej, oświadczył później, że nie był świadkiem UFO na pokładzie okrętu podwodnego i stwierdził, że historia jest nieprawdziwa. Marynarka Wojenna Stanów Zjednoczonych również oświadczyła, że ​​nie może zweryfikować, czy zdjęcia są oficjalnymi zdjęciami Marynarki Wojennej.

Niektórzy badacze sugerowali, że obiekty te mogły być:

·        tajnym sprzętem wojskowym.

·        balonami testowymi.

·        mirażami atmosferycznymi.

·        błędnie zidentyfikowanymi statkami zniekształconymi przez warunki arktyczne.

Inni uważają, że zdjęcia przedstawiają rzeczywiście niewyjaśnione obiekty. Do dziś nie przyjęto żadnego ostatecznego wyjaśnienia.

Pomimo kontrowersji, zdjęcia USS Trepang pozostają jednymi z najsłynniejszych rzekomych zdjęć UFO okrętu podwodnego, jakie kiedykolwiek opublikowano.

Uwaga: pierwsze 3 zdjęcia zostały wygenerowane przez AI.

Pozostałe zdjęcia to rzekomo zdjęcia faktycznie wykonane.

Opracował - ©R.K.Fr. Sas – Leśniakiewicz

poniedziałek, 16 lutego 2026

RV/CE0 – z małymi istotami w świetlistym pierścieniu

  


Lokalizacja: Blokhus, północno-zachodnia Dania,

Data: sierpień 1962

Czas: 22:30 – 23:00 CET

Opis incydentu:

Mężczyzna (inicjały: K.Ø.) z Aalborg miał letni domek nad morzem w północnej Danii. O 22:30, w pogodny i spokojny letni wieczór, wszedł na niewielkie wzgórze w pobliżu swojego domu i spojrzał na płaski krajobraz w kierunku morza na północnym zachodzie. Wtedy zobaczył niezwykłą poświatę wśród wydm na długiej plaży. Wyglądało to jak nieruchomy fosforyzujący pierścień. Wewnątrz niego panowała duża aktywność, coś, co wyglądało na małe istoty. Wyglądało na to, że zajęte były podnoszeniem czegoś z ziemi po jednej stronie pierścienia i przenoszeniem tego na drugą stronę.

K.Ø. przyprowadził żonę i córkę, które również widziały to dziwne widowisko. Nie widziały, skąd pochodził oświetlony pierścień, który wydawał się wielkości areny cyrkowej. Rodzina obserwowała zjawisko przez 30 minut, a o 23:00 Wrócili do domu. Po powrocie omówili to, co widzieli, i zasugerowali, że to mogło być wojsko, ale wątpili w to. Niestety, nie wiadomo, czy to, co zobaczyli, pozostawiło ślady na piasku, ponieważ K.Ø. nie udał się na miejsce następnego dnia, aby je przeszukać. Odległość obserwatorów od obiektu oszacowano na 2 km (1,25 mili).

Źródło: UFO Nyt #5 1972

Opracował - ©R.K.Fr. Sas - Leśniakiewicz

niedziela, 27 października 2024

NL/RV: Latający trójkąt nad Ohio

 


CUFOS

 

W dn. 23 października 2008 r. 03:45 EDT. Kierowca ciężarówki Tim Comstock jedzie autostradą stanową nr 7 na północ od Empire w stanie Ohio, gdy widzi innych kierowców zatrzymanych na poboczu drogi. Zatrzymuje ciężarówkę i widzi, na szczycie wzgórza przed sobą, białe światło z odrobiną pomarańczu w środku. Uważa, że ​​wygląda to na biologiczne, a nie technologiczne. Ma rozmiar dużego pickupa i zaczyna wznosić się w kierunku trójkąta niebieskich świateł nad nim, które wydają się należeć do jednego obiektu. Robi kilka zdjęć telefonem komórkowym, na których widać zarówno duże światło, jak i trójkąt.

 


Godzina 03:45 EDT, dn. 23.X.2008 r., Empire (OH) na starej drodze nr 7, 0,3 mi/~0,5 km na północ od ciężarówki, jej kierowca Tim Comstrock na nowej siódemce. Rysunek trójkątnego nieznanego obiektu latającego ze „zgniecionej folii aluminiowej” na dolnej powierzchni. Sarah, Security Guard, 2008.

 


Zdjęcie wykonane telefonem komórkowym o godzinie 03:48 EDT, dn. 23.X.2008 na drodze nr 7. W okolicy elektrowni termicznej W.H. Sammisa pomiędzy Empire a Stratton (OH) wzdłuż rzeki Ohio. Tim Comstock, 2008.  

 

Przekład z angielskiego - ©R.K.Fr. Sas - Leśniakiewicz

wtorek, 13 września 2022

NLO nad Moskwą

 


Opisane poniżej wydarzenia, opublikowane na łamach czasopisma „Sfinks” nr 1/1991, stały się kamieniem milowym w światowej ufologii. Po raz pierwszy tak poważna i oficjalna instytucja jaką jest Armia Radziecka  przyznała, że UFO istnieją naprawdę i są zjawiskiem realnym. Niezwykłość tego oświadczenia polega na tym, że jak dotąd – w ZSRR większość instytucji naukowych, militarnych i bezpieczeństwa wewnętrznego (Milicja, KGB, MWD, MCzD) odnosiło się do problemu NLO co najmniej obojętnie, a nawet wrogo (zob. „KGB i Bliskie Spotkania III Rodzaju” - http://wszechocean.blogspot.com/2022/08/kgb-i-ce-iii.html), co zaważyło in minus na całokształcie działalności organizacji ufologicznych w tym kraju. Jednakże w czasach głasnosti i pierestrojki ufologia sowiecka poczyniła znaczne postępy (m.in. dzięki szerokiej wymianie zagranicznej, w której „Sfinks” ma też swój udział), co pozwala nam sądzić, że dowiemy się jeszcze niejednego od naszych wschodnich sąsiadów.

Słowa te napisałem 30 lat temu, w „złotej” erze UFO, kiedy Polska otwierała się na świat, a powszechny optymizm pozwalał na takie stwierdzenia. Dzisiaj wiadomo, że dzięki awanturniczej polityce Rosji wszystko za wschodnią granicą cofnęło się do lat 30. XX wieku i wszelka współpraca w tym zakresie została zawieszona na czas nieokreślony, a przynajmniej jak długo będzie trwała paranoiczna, bezsensowna wojna prowadzona przez gerontokratów kremlowskich, którym marzy się powrót do status quo ante 1917 i powrotu Związku Radzieckiego w granicach z 1939 roku – co najmniej.

 

*

 

W numerze z 15 kwietnia, gazeta opisywała dziwne wydarzenia, które miały miejsce nad Moskwą, w pobliżu Szosy Jarosławskiej. O regularnych pojawieniach się NLO (Nieopoznannyj Lietajuszczyj Obiekt czyli UFO) informował mjr Strojnieckij. Obecnie obserwacje NLO w tym rejonie otrzymały swe oficjalne potwierdzenie – obserwowano je przez stacje radiolokacyjne PWO (PWO – obrona plot.)

Na początek zapoznamy Czytelników z dwoma dokumentami:

 

… o godzinie 21:40 MSK kompania radiolokacyjna (k.r-lok) z okolic Perejesławia-Zaleskiego została postawiona w stan gotowości  nr 1 (alarm bojowy) w celu namierzenia i rozpoznania obiektu latającego nad rejonem miasta. Według danych dyżurnego operacyjnego k.r-lok w czasie pracy RLS - stacji radiolokacyjnej nie zaobserwowano sygnału identyfikacyjnego na ekranie radaru.

Jednocześnie w sąsiednim pododdziale, o g. 21:40 odbywał się próbny alarm dla dyżurnej eskadry alarmowej. Po włączeniu środków rozpoznania, w promieniu 150 km od RLS, nie stwierdzono w powietrzu obecności obiektów bez sygnałów rozpoznawczych.

(Z meldunku dyżurnego operacyjnego k.r-lok)

 

Ja, ppłk A.A. Siemiczenko, będący w składzie dyżurnej eskadry alarmowej otrzymałem rozkaz zajęcia miejsca w maszynie, a o g. 21:38 otrzymałem rozkaz startu. Już w powietrzu otrzymałem zadanie odnalezienia i rozpoznania celu  w rejonie Pierejesławia-Zaleskiego na wysokości 2000 m. o g. 22:06 odnalazłem cel na azymucie 220. W przodzie po prawej stronie o jakieś 10 m poniżej mojej pozycji – cel wyróżniały dwa białe światła.

Cel zmieniał wysokość swojego lotu. Na decyzję z KP (stanowisko dowodzenia) włączyłem automatyczne celowniki jednocześnie blokując bezpieczniki broni pokładowej, obserwowałem cel na ekranie pokładowego radiolokatora. Na hasło „ja swój” cel nie odpowiadał. Poza nim, widziałem na ekranie radaru 3 lub 4 rejsowe samoloty.

Na rozkaz z KP wykonałem ostry zakręt – wykonując go widziałem na północy i północnym-zachodzie świetlne zjawisko przypominające zorzę polarną o słabej intensywności. Podleciałem do celu na odległość 500-600 m i przeleciałem nad nim mając nadzieję ujrzenia czegoś więcej. Widziałem jedynie dwa jasne migające światła. Na tle świateł miasta widziałem bardzo krótko sylwetkę celu – niestety zbyt krótko to trwało, bym mógł powiedzieć coś więcej.

Na rozkaz z KP przerwałem wykonywanie zadania i powróciłem na lotnisko. Wylądowałem na oparach – 700 litrów. Pogoda w rejonie – 0-10.

(Fragment meldunku pilota, z dn. 21.III.1990 r.)

 

Co tam się właściwie działo? 21 marca, w rejonie Pierejesławia-Zaleskiego, Nowosielia, Zagorska, Jakowlewa, Płoszewa, Dubek, Kabłukowa, Frajzima i Kirżaczu – pomiędzy g. 20. a 24. – pojawiły się NLO. Jedne radary je wykrywały, inne nie. Dlaczego? Na to pytanie jak dotąd nie ma odpowiedzi. Dziś można odtworzyć przebieg wydarzeń. A oto dane z POWT – punktu obserwacji wzrokowo technicznej, z rejonu Pierejesławia-Zaleskiego:

 

Świecący czerwonymi światłami cel na azymucie 260-270° i w odległości 40 km poruszał się z prędkością daleko większą od samolotu, pojawił się o godzinie 21:19. W ślad za nim pojawił się pojawił się świecący białymi światłami obiekt o tych samych parametrach lotu, co pierwszy NLO.

g. 21:35 – zniknięcie świecącego czerwonymi światłami obiektu. Azymut 220°, odległość nieustalona.

g. 21:40 – naprzemienne pojawienia się i znikanie obiektu świecącego białymi światłami na azymucie 270-250° i w odległości 40-100 km.

g. 21:50 – pojawienie się i zwis w powietrzu obiektu na azymucie 270°.

g. 21:55 – obiekt znika na azymucie 240° i w odległości 40 km.

g. 21:57 – obiekt pojawia się w poprzednim miejscu.

g. 21:59 – pojawia się samolot na azymucie 250° i w odległości 30-50 km, lecący kursem 330°. NLO zawraca i na wielkiej prędkości idzie na kurs kolizyjny z samolotem. Po zbliżeniu się na odległość 20 km obiekt znika z pola widzenia i ponownie pojawia się za samolotem i nieco powyżej niego. Obiekt przemieszcza się po prostej na azymucie 270°.

g. 22:01 – NLO zawisa w powietrzu na azymucie 190-200° i w odległości 100 km

g. 22:03 – w polu obserwacji pojawia się myśliwiec przechwytujący, na azymucie 240°. Przy próbie podejścia NLO znika.

g. 22:06 – Obiekt pojawia się ponownie na azymucie 190-200°, zawisa w powietrzu na 1-2 minuty i znika.

 

Dowodzący niektórymi oddziałami OPL garnizonu moskiewskiego zebrali kilkaset oświadczeń i meldunków o wizualnych obserwacjach NLO. Dla tych ludzi wszystko co lata jest przedmiotem profesjonalnego zainteresowania. Ich relacje dopełniają obrazu:

1. Znajdowałem się na swym stanowisku. Około 22:05 przybiegł do mnie szer. I. Własiuk wołając, że nad miasteczkiem lata coś niepojętego. Wybiegłem na ulicę. Od strony basenu pojawiły się dwa światełka. Były w niewielkiej odległości od siebie i migotały. Ich światło było bardzo jaskrawe. Światełka migotały jednocześnie. NLO na jakieś 20 sekund wszedł w chmury i wtedy światełka przestały być widoczne, ale cała przestrzeń lśniła światłem. NLO poruszał się szybko i bezdźwięcznie… (st. specjalista, kpr. N. Fiedorowicz)

2. Obiekt przypominał latający talerz z dwoma bardzo jaskrawymi światłami na krawędziach. Jego średnica wynosiła jakieś 100-200 m. Pomiędzy jasnymi światłami widoczne było mniej widoczne świecenie- przypominające iluminatory. Za NLO pozostawał świecący czerwono ślad o średnim natężeniu świecenia. Trajektoria NLO pozostawała w związku z intensywnością świecenia świateł. Im ich częstotliwość przygasania była wyższa, tym szybciej NLO się poruszał i vice-versa, w zwisie NLO był niemal niewidoczny. O g. 22:30 NLO oddalił się w kierunku Moskwy. (…) (kpt. W. Birin)

3. Kontury obiektu były tak niewyraźne, że trudno było je dokładnie odróżnić. Widziałem tylko dwa światła ich światłosiłę można było porównać do flesza fotograficznego. NLO poleciał po linii falistej w kierunku miasteczka, ze wschodu na zachód, pod kątem 75° w stosunku do niego. W pobliżu obiektu widziałem 2 samoloty. (kpt. W. Iwczenko)

4. Obiekt poruszał się wykreślając cykloidę (…) Światła NLO przygasały z częstotliwością 0,5-0,3 Hz. NLO znajdował się nad Zagorskiem. Trajektoria – linia falista w pionie i w poziomie. (kpt. I. Fiłatow)

5. Około g. 22. migotanie obiektu ustało na jakieś 5 min. Potem pojawiło się ostre światło. Chmury były ostro oświetlone, a potem NLO pojawił się ponownie. Za nim leciały 2 samoloty z czerwonymi światłami pozycyjnymi. NLO poleciał w kierunku Moskwy na zniżającym się pułapie i z ostrym przyspieszeniem. Po nim pozostało w obłokach czerwone świecenie o średniej intensywności. Obserwowałem NLO do 22:40. (kpt. I. Łapin)

 

Wszystkie te dokumenty przedstawił Szef Sztabu Generalnego WOPK ZSRR – gen. płk pil. I. Malcew. A oto jego komentarz:

Nie jestem specjalistą od NLO, dlatego też mogę podać tylko to, co jest mi wiadome. Według oświadczenia naocznych świadków – NLO był dyskiem o średnicy 100-200 m, po jego bokach rozmieszczono dwa pulsujące światła. Kiedy obiekt ustawiał się płasko do ziemi – to poruszał się w kierunku horyzontu, a przy zmianie ustawienia – zmieniał swój kurs. Poza tym NLO rotował wokół własnej osi. Trajektoria lotu była falista zarówno w pionie jak i w poziomie. NLO już to poruszał się powoli już to poruszał się z prędkością 2-3 razy wyższą od pościgowców, czyli z robił jakieś Ma 6-10. Wszyscy świadkowie unisono stwierdzają, że prędkość lotu NLO zależała od częstotliwości migotania świateł bocznych obiektu – im była ona większa, tym szybciej poruszał się NLO.

Obiekt poruszał się na wysokości 1000-7000 m. Lot NLO był zupełnie bezgłośny. Okazało się, że NLO nie podlega prawu bezwładności – innymi słowy mówiąc – nie podlega grawitacji. Na dziś dzień nasze ziemskie maszyny nie dysponują takimi możliwościami…

Na ekranach stacji radiolokacyjnych NLO przedstawiał się jak echo zwykłego celu. Na jednej z RLS nie stwierdzono jego obserwacji.

 

Przekład z rosyjskiego - ©R.K.F. Sas – Leśniakiewicz

Rys. Tomasz Cypert                 

poniedziałek, 24 sierpnia 2020

Obserwacja DD/RV nad Wydartowem

 

Jeden z tajemniczych obiektów nad Wydartowem


Napisał do mnie na FB Pan Leszek Ostoja-Owsiany, który zaobserwował i sfotografował i sfilmował dziwne Obiekty Dzienne nad Wydartowem – miejscowością leżącą ok. 4 km od Wylatowa, w dniu 12.VII.2020 r. około godziny 9-tej. A oto nasza rozmowa na FB i zdjęcia tychże obiektów. Niestety filmików nie mogłem zgrać, ale fotki są dostatecznie wymowne:

L.O-O.: Czołem Robercie. Przeglądałem wczoraj swoje nagrania z Wylatowa i znalazłem takie coś. Co to to może być?

R.L.: Ciekawie to wygląda! I to-to poruszało się takimi skokami???

L.O-O.: Tak to zarejestrowało na moim aparacie. Nagranie z powrotu do domu ze spotkania w Wylatowie. Dopiero wczoraj to znalazłem. Nagrałem 13 min nieba ze stacji czekając na pociąg. Znalazłem trochę takich dziwnych obiektów. Tu masz tylko parę.


R.L.: Cholernie ciekawe - mógłbyś coś o tym napisać szerzej? Wrzuciłbym to na mojego bloga...

L.O-O.: Mam 13 minut gdzie takich obiektów naliczyłem 35. Nie wiem jak je ugryźć. Takiego czegoś się nie spodziewałem.

R.L.: Ja też. W momentach to wygląda jak odblask na soczewkach, ale - no właśnie - niektóre z tych światełek są ze słońcem spoza kadru. Ale te błyskające już nie mogą być blikami... też nie mam pojęcia, co to jest!

L.O-O.: To było stateczne nagranie. Miały się nagrać obłoczki jak sobie płyną. Niestety brudny obiektyw i po powrocie do domu gdy zerknąłem i zobaczyłem te plamy od razu nagranie wylądowało w kącie. Dopiero wczoraj mnie naszło sprawdzić czy przypadkiem czegoś innego nie zarejestrowałem.

R.L.: To nie jest kwestia zabrudzeń.


L.O-O.: Nie o te obiekty mi chodzi. Kadr jest taki Ty dostałeś nagrane z kompa puszczone. Zbliżenia tylko na obiekty.

R.L.: Widzę. Niessamowite - jakby powiedział Berni.

L.O-O.: Takie małe popierdalające bardzo szybkie.

R.L.: Skubane...

L.O-O.: Bardzo. Są też pary takich cosiów.

R.L.: Noooo... - to oczywiste, nieszczęścia jak wiadomo, chodzą parami.


Takie obiekty były już dawniej obserwowane. I też wyglądały, jak świetliste kropki szybko poruszające się na niebie, prostoliniowo i co najciekawsze – mrugające z pewną częstotliwością. Co to było? Nie wiem, ale doskonale wypełnia to definicję Nieznanego Obiektu Latającego…

Tak zatem zafiksuję to jako obserwację typu DD/RV.

 

Zdjęcia: Leszek Ostoja-Owsiany

środa, 29 kwietnia 2020

NL/RV Zakopane 19790117




Prezentowany na FB przez Leszka Ostoję-Owsianego cykl wycinków prasowych z lat 70. i 80. na temat obserwacji UFO przypomniał mi o najbardziej widowiskowej obserwacji NOL-a na Podhalu i Tatrach. To był najbardziej spektakularny i bogaty w literaturę incydent z NOL-em, który na oczach dosłownie całego Zakopanego przedefilował po niebie i wywołał nawet elektryczny black-out tamtejszej elektrowni w Kuźnicach. Było to rankiem, dnia 17 stycznia 1979 roku. Nie będę się tu rozpisywał na ten temat, bo przypadek ten ma – jak tu już rzekłem – bogatą literaturę i był opisywany przez m.in. Lucjana Znicza-Sawickiego, a ja przypomnę tutaj to wydarzenie w opisie Krzysztofa Piechoty:

W środę, 17 stycznia 1979 roku, około godziny 06:10 rano, fotograf i dokumentalista z miejscowego Rejonowego Urzędu Spraw Wewnętrznych[1] - chor. MO Antoni Szreder wyszedł z domu udając się na Równię Krupową do pracy przy ul. Kościuszki, do RUSW Zakopane. W pewnej chwili patrząc w kierunku Tatr, na wysokości około 300 nad stacją IMGW na Kasprowym Wierchu ujrzał dwa jasno świecące  obiekty – jeden niemal idealnie nad drugim. Nagle ten, który tkwił nieco wyżej wykonał gwałtowny ruch w dół (...) i zawisł nad Kasprowym Wierchem. Wszystko trwało nie dłużej, niż trzy sekundy.
W tym samym czasie pełniący dyżur w elektrowni wodnej w Kuźnicach pan Józef Kois  przeżywa niesamowite CE2 z BOL-em , który:
... porusza się na niewielkiej wysokości i ryczy jak samolot odrzutowy na pasie startowym.
Spotkanie trwa kilkadziesiąt sekund i BOL świecący pomarańczowym światłem odlatuje w kierunku Polany Kalackiej i Kopy Kondrackiej.

Chor. Szreder w tym czasie wykonuje 36 zdjęć ze służbowego aparatu fotograficznego z teleobiektywem o f = 400 mm. Zdjęcia te poszły do analizy w WUSW w Krakowie. Także kilka innych osób obserwuje przelot NOL-a nad ulicami Zakopanego. Ich wypowiedzi odnotowano i pokazano w filmie „UFO nad Tatrami”.

W tej sprawie zabrali głos uczeni...


WYJAŚNIENIE ALTERNATYWNE:


... którzy oczywiście, a jakżeby inaczej, stwierdzili, iż wszyscy świadkowie widzieli i fotografowali planetę Wenus!!! Na łamach „Dziennika Polskiego” wypowiedzieli się dwaj fizycy i astronom, którzy w swym artykule krytycznym rozciągnęli czas przelotu NOL-a z kilku sekund na kilka minut, zignorowali fakt, że świadkowie widzieli wyraźnie DWA obiekty, nie mówiąc już o całkowitym zignorowaniu dowodów rzeczowych w postaci zdjęć NOL-a...

Żeby było śmieszniej, to wystąpili oni z hipotezą, że planeta Wenus świecąca nad szczytami o różnej wysokości zda się być raz bliżej, a raz dalej od obserwatora, w zależności od wysokości szczytu, nad którym aktualnie się znajduje!!! Nie ustosunkowuję się do tego – pożal się Boże – „wyjaśnienia”, boż tu potrzeba nie ufologa, ale psychiatry... Faktycznie, Wenus była obiektem na niebie – tym niższym. Wyżej od niej znajdował się NOL, który według zeznań świadków – i to zgodnych co do joty – poleciał w kierunku Kopy Kondrackiej, czyli najniższego i najbardziej wysuniętego na wschód szczytu Czerwonych Wierchów. Ta nazwa jeszcze nie raz przewinie się w tym Raporcie...[2]

Zdjęcia wykonane przez chor. Szredera są koronnym dowodem na to, że nie była to planeta Wenus, bowiem Wenus nawet przy swej największej jasności, czyli –4,2 mag. jest o wiele ciemniejsza od obiektu uchwyconego na zdjęciu, a który jest o wiele jaśniejszy od oświetlonego okna!

Jednym słowem, mimo obiekcji uczonych można stwierdzić, że wszyscy tego ranka widzieli i fotografowali TRUFO, tak prawdziwe, jak to z dnia 13 września 1973 roku.


* * *


Od opisywanych tu wydarzeń upłynęło już 41 lat, a my nadal nie wiemy, co widziano i sfotografowano nad Tatrami w ten zimny, styczniowy ranek. W latach 90., kiedy w Polsce był ufologiczny boom, z inicjatywy zakopiańskiego badacza i popularyzatora Nieznanego – śp. inż. Jerzego Łataka – został zrobiony przez TVP-3 Kraków film właśnie na temat tej obserwacji. W nim przeprowadzono wywiad ze wspomnianym tu śp. Antonim Szrederem, dr Magdaleną Rubiś i śp. Stanisławem Koisem, którzy byli świadkami tego przelotu. Na podstawie ich relacji jestem absolutnie przekonany, że to Nocne Światło nie mogło być samolotem czy czymś w tym rodzaju.

Od lewej: inż. Jerzy Łatak, dr Magdalena Rubiś i pan Józef Kois. Zdjęcie wykonano w dyżurce elektrowni wodnej w Kuźnicach. (Fot. R. Leśniakiewicz)

Poza tym zaobserwowane przez nich zjawiska towarzyszące obserwacji tego obiektu wpisują się w znane schematy Bliskich Spotkań z UFO i Ufiastymi, aczkolwiek do tego ostatniego nie doszło. Ale czy na pewno?

Realizując mój Projekt Tatry natknąłem się na relacje o Bliskich Spotkaniach z Istotami, które przenikały do domów i oddziaływały psychicznie na mieszkających tam ludzi. I nie była to tylko i jedynie gra rozhisteryzowanej wyobraźni, bo te Spotkania pozostawiły trwały ślad w psychice tych ludzi… Tak czy inaczej, incydent ten był tylko ogniwem z długiego łańcucha niewyjaśnionych zdarzeń w naszym regionie i kraju związanych z II Falą UFO z przełomu lat 70-tych i 80-tych ubiegłego stulecia.



[1] Dzisiaj Powiatowa Komenda Policji.
[2] R. Leśniakiewicz – „Projekt Tatry”, Kraków 2002.

piątek, 7 grudnia 2018

NL/RV nad Gdynią - cd.




Zofia Piepiórka - Eleonora


Dnia 13.11.2018 na Blogu Roberta Leśniakiewicza „UFO i Ludzie Wszechoceanu” został opublikowany mój artykuł -  https://wszechocean.blogspot.com/2018/11/obserwacja-ufo-nad-gdynia-chylonia-i.html?fbclid=IwAR2ivesTbWnAHJJWGNpyme0AoFgEQUDJE0efshe6IoJomVi_l1TEOCsh1Kk

Opisałam w nim obserwację UFO dnia 31.10.2018 r. około godz. 17.00. Poprosiłam wówczas  znajomą - Stefanię T. aby sprawdziła co się dzieje nad moją dzielnicą. Opowiedziała mi co widziała i obiecała że to opisze. Tej samej nocy w jej życiu zaczęły się dziać niespodziewane  sprawy, które skutecznie odwróciły jej uwagę od tej obserwacji. Tak zresztą dziej się z wieloma obserwacjami ludzi, którzy nie są wstanie opisać swoich obserwacji.


Po publikacji 1 części napisała do mnie znajoma z Krakowa. Wspomniała o podobnej obserwacji rok temu.

Opublikowałam ten artykuł na Facebooku i w komentarzu pani z Częstochowy napisała w jednym zdaniu o podobnej obserwacji ok. rok temu nad dzielnicą 1000-lecia Państwa Polskiego. Obie panie nie przesłały żadnych opisów.

Minął miesiąc, gdy Stenia T. przesłała mi opis swojej obserwacji w Gdyni wraz ze zdjęciami. Oto co pisze:

„Dnia 31 .10. 2018r. między godziną 17.00 a 18.00 zatelefonowała do mnie Zosia Piepiórka. W trakcie rozmowy dowiedziałam się, że obecnie obserwuje niebo nad Gdynią - Chylonia. Obiekt, który zauważyła przesuwał się w stronę dzielnicy Chylonia przy Świętej Górze. Stwierdziła, iż jest to UFO. Podeszłam do okna i zaczęłam obserwować niebo. Był wieczór, niebo bez ciemnych chmur dobrze  widoczne. Mieszkam na wzgórzach Gdyni-Obłuża, dlatego mam rozległy widok na południową część dzielnic Gdyni. Widok z mojego okna lub balkonu to widok na ulicę Kwiatkowskiego, Terminal kontenerowy, a w oddali lasy i niebo nad dzielnicą Grabówek do Chyloni. Zgasiłam światło, otworzyłam okno aby zrobić zdjęcie (by nie było odbicia aparatu w szybie) i obserwowałam niebo. Okrągły „obiekt'' w kolorze białym z rozmazaną ledwo widoczną czerwienią przesuwał się w lewo, w prawo, obniżał, wznosił. Poruszał się chaotycznie. Obserwowałam „TO” przez chwilę, po czym wzięłam lornetkę, ale przez nią wydawał się inny niż widziany „gołym okiem''. Nie mogłam nadążyć za „obiektem”, więc odłożyłam lornetkę. Kilka razy powtarzałam podgląd z lornetką, ale stwierdziłam, że wolę polegać na swoim wzroku. Pozwalało mi to całościowo obserwować niebo i NOL. Trwało to dosyć długo i tak mnie to zafascynowało, że straciłam rachubę czasu. NOL zaczął szarżować w stronę Chyloni, by znów się ujawnić zmieniając barwę na iskrzącą białą kulę. Nazywam ją kulą, NOL lub obiektem, bo nie przypomina gwiazdy (za duża). W środku była wyraźnie diamentowo-biała. Poruszała się łukiem jak elipsa (z prawej do lewej strony) z Chyloni do Zatoki Gdańskiej. Zaznaczam, że obraz zdjęć i filmu to w dole 1/3 obrazu oświetlonego przez światła, a 2/3 to pole nieba - manewru NOL.




Wzięłam telefon i aparat fotograficzny. Robiłam zdjęcia, jak również włączyłam kamerę w telefonie. (0.18 sekund filmik z telefonu). To co zobaczyłam później bardzo mnie rozczarowało. Ani telefon ani aparat nie pokazał tego, co widziałam „gołym okiem''. Myślę, że latarnie, światła w oknach, billboard pod oknem, ulica dwukierunkowa z pojazdami, oświetlony kościół, dźwigi, suwnice, Terminal kontenerowy kolorowo oświetlony, jak również niskiej jakości aparaty mogły zniwelować widok NOL. Niestety nie mam takiej możliwości (programu w laptopie), by przeanalizować to z nagrania.







Minął miesiąc, naprawdę nie mogłam oderwać się od codziennych spraw rodzinnych, by zająć się tym co obiecałam Zosi. Sprawy osobiste, rodzinne, zdrowotne odciągały mnie od tego tematu i zatrzymały na  pewnym etapie, więc przepraszam przede wszystkim Zosię.

Czytałam opinię z KKK (odnośnie jej artykułu). Mieszkam tutaj 40 lat i także obserwowałam oświetlone drony - w dzień i w nocy również samoloty, helikoptery i inne, które latają nam nad głowami (lotnisko w Babich Dołach), dlatego jesteśmy przyzwyczajeni do ich widoku i hałasu. Jeżeli zaś pokaże się coś nietypowego to śmiem twierdzić, że to jest NOL. Nie próbuję podważać opinii KKK, ale proszę mi wierzyć, iż nad Zatoką Gdańską dzieje się wiele i są świadkowie owych obserwacji. Wolą jednak milczeć, bo po cóż się ośmieszać... Wiele takich sytuacji obserwowałam i wiele razy przecierałam oczy ze zdumienia, bo to co widziałam było w zasięgu wzroku. W takich sytuacjach zachowywałam się różnie, lecz dla mnie osobiście było i jest porażką, iż nie mogę tego udowodnić. Jedyną osobą z którą mogę porozmawiać o tym jest Zosia, gdyż jest ufologiem. Ona również ociera się o takie historie z UFO, pisze o tym i prosi o odzew i konfrontację, dlatego musiałam to opisać.”
Stefania J. T.

Gdynia, dnia 1 -12-2018 r.
   

Wnioski


Przeglądałam kilkanaście zdjęć i filmik Steni T. na ekranie laptopa, ale tylko na jednym zdjęciu w powiększeniu widoczna jest mglista kula światła.

Ja również robiłam zdjęcia lecz tym razem nic mi nie wyszło gdyż NOL był zbyt wysoko, a światła lamp oraz bloków rozproszyły  obraz tak jak na większości zdjęć Steni T.

Zastanawiałam się nad moją obserwacją w Gdyni, która opisałam w cz.1, gdzie m.in. napisałam, że UFO odleciało na południe.

Cytuję: „Gdy nagrywałam widziałam jak UFO nagle wzmocniło blask swoich kolorów jakby na pożegnanie i powoli obniżało się na tle drzewa stojącego pomiędzy blokami - odleciało na południe.  Obserwacja trwała ok. 10 minut. Czy ktoś jeszcze widział to „cudo”???” 

 Po publikacji obserwacji z 31.10.2018 w odpowiedzi potwierdziły swoje obserwacje rok temu dwie osoby - z Krakowa i Częstochowy, ale bez opisów i zdjęć. Może ktoś jeszcze widział takie UFO nad innymi miastami w Polsce?
Co bada UFO w Gdyni, nad Krakowem, Częstochową?






Czy były to drony? Moim zdaniem nie!

Idąc tropem moich wieloletnich badań kamiennych kręgów przed laty pisałam iż wg PLANU kamiennych kręgów w Odrach m.in. na terenie Gdyni istnieją bazy kosmiczne Hiad. Istnieją one na terenie Polski. Czy dlatego widok ich statków kosmicznych sprawił, że czuliśmy się zafascynowani i szczęśliwi – jak napisały panie z Krakowa i z Częstochowy. Ja miałam podobne odczucia, ale trudno o tym pisać gdy widzą to jednostki… Te kolory świateł i bliskość nad ziemią mówiły mi o tym na co czeka całe Chrześcijaństwo…

Podkreślam - co innego bazy kosmiczne i statki kosmiczne Hiad, a co innego kuliste statki UFO w Gdyni i w wielu miejscach na Ziemi – o czym mówiłam w filmie „COSTERON - flagowy statek kosmiczny Króla Lajszla k/Kościerzyny”  cz.1 - https://www.youtube.com/watch?v=F3t7h2WGH4k

Będę o tym pisać, ale to wymaga czasu i potwierdzeń gdyż na wszystkim się nie znam i nie muszę. Oczekuję współpracy z ufologami oraz astronomami i fizykami. Psychotronikom dziękuję za dotychczasową życzliwość i współpracę.