Powered By Blogger
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą klatraty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą klatraty. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 12 marca 2012

Czy to eksplozja metanu zrujnowała Japonię? (1)

 Klatrat metanowy na dnie morza - widać ulatniający sie gaz w postaci banieczek (Wikipedia)
Struktura przestrzenna klatratu metanowego (Wikipedia)
Reaktory jądrowe w Japonii (Japonia.org.pl) 


Rok temu, 11.III.2011 roku, o godzinie 14:46 JST/05:46 GMT – u nas była wtedy 06:46 CET, potężne trzęsienie ziemi nawiedziło Japonię. W epicentrum znajdującym się w Rowie Japońskim, ok. 130 km na wschód od wybrzeży prefektury Sendai miało ono siłę 9˚R. Było to jedno z największych trzęsień ziemi, jakie kiedykolwiek zarejestrowano na świecie! Jego skutkiem stała się ogromna fala tsunami, która przy wybrzeżach Japonii osiągnęła wysokość ponad 10 m i była dostrzeżona nawet na otwartym oceanie! Po około 30 minutach osiągnęła ona brzegi prefektury Sendai…

Nie tak dawno kilka stacji telewizyjnych wyemitowało filmy zrobione przez świadków tych wydarzeń w kilku miastach portowych Japonii oraz przez telewizję NHK. Obraz jest przerażający – jakby ocean naraz wystąpił z brzegów, a czarna woda zalewała całe połacie ziemi – miasta, pola uprawne, drogi, linie kolejowe… Ten potop słonej wody zmieszanej z glebą, nawozami sztucznymi i naturalnymi, śmieciami i odpadkami, toksycznymi komponentami i innymi chemikaliami zabił kilka tysięcy mieszkańców tego kraju. Najgorzej dostało się północno-wschodnim prefekturom, na które obróciła się siła żywiołu. W jego efekcie doszło do jednej z największych katastrof nuklearnych – zatopienia przez tsunami i co za tym idzie do awarii w elektrowni jądrowej Fukushima I – największej w Japonii. Jej skutki są usuwane do dziś dnia i są porównywalne do tych z Czarnobyla. I podobnie jak w Czarnobylu, nie ma podanych do publicznej wiadomości dokładnych wyników pomiarów radioaktywnych skażeń, a przecież energia i energetyka jądrowa jest taka bezpieczna…!

No i od razu po tej katastrofie, podobnie jak w pamiętnym grudniu 2004 roku po trzęsieniu ziemi i tsunami w Azji Południowo-Wschodniej, pojawiły się hipotezy, które starały się objaśnić to, co tam zaszło. Oczywiście poza geologicznymi i tektonicznymi pojawiły się egzotyczne teorie, którymi epatowano publiczność, a były to m.in.:
v    Hipoteza o aktywności UFO i USO w okolicy Rowu Japońskiego, która to aktywność spowodowała silne ruchy dna oceanicznego w rejonie Rowu Japońskiego i prefektury Sendai, a co z kolei wywołało trzęsienie ziemi i tsunami;
v    Trzęsienie ziemi zostało wywołane na wskutek eksperymentów z bronią mikrofalową znana jako HAARP. Test wymknął się spod kontroli, co spowodowało pionowe ruchy dna morskiego i w rezultacie potężne trzęosienie ziemi i tsunami.
v    Trzęsienie ziemi zostało spowodowane przez eksplozję radioaktywnych materiałów składowanych w Rowie Japońskim.
v    Trzęsienie ziemi zostało wywołane przez upadek meteorytu w rejon Rowu Japońskiego, co wyzwoliło przesunięcia tektoniczne i co za tym idzie – wstrząsy o ogromnej mocy.

Niestety, żadna z tych hipotez nie tłumaczy dewastującej siły tego ciągu fal tsunami, które uderzyło w Japonię tego feralnego dnia. Nie sądzę, by przeciwko Japończykom – podobnie jak przeciwko Indonezyjczykom i Tajom czy Hindusom w 2004 roku – użyto jakiejś broni geofizycznej – w skrócie GPW/GFO[1], co spowodowałoby takie skutki i takie zniszczenia. Nie sądzę, by istniał sposób na wymuszenie przemieszczania się fragmentów płyt tektonicznych przy pomocy promieniowania radiowego. Przede wszystkim wymagałoby o ogromnej ilości energii idącej w peta- (1015) czy eksadżule (1018), lub nawet więcej. To jest po prostu niemożliwe do wykonania w warunkach panujących na Ziemi. Ale jest za o niezwykle medialne i doskonale się sprzedaje…

Nie sądzę także, by była to jakakolwiek interwencja Obcych z Kosmosu używających GPO/GFO przeciwko ludziom, bowiem byłoby to całkowicie bezcelowe i bez sensu. Japonia (podobnie jak Azja Południowo-Wschodnia czy Indie w 2004) nie została najechana przez Obcych. Nie pokazała się żadna Godzilla czy inna Paskuda. Ktoś mógłby oczywiście powiedzieć, że celem były japońskie elektrownie jądrowe na wybrzeżu Pacyfiku, ale znowu – katastrofie uległa tylko jedna – wprawdzie największa, bo mająca 6 reaktorów jądrowych – ale tylko jedna elektrownia atomowa. Pozostałe ostały się falom, albo odniosły niewielkie uszkodzenia, które dało się szybko i skutecznie naprawić.

Zagadką pozostaje jednak fakt powstania 10-metrowych fal tsunami, które okazały się być tak niszczycielskie. Uczeni japońscy zastanawiają się, dlaczego te fale były aż tak wielkie. Pewne wyjaśnienie naukowcy znaleźli w strukturze osadów dennych na styku dwóch płyt tektonicznych w Rowie Japońskim. Osady te w momencie pojawienia się wstrząsów dawały dodatkowej energii wodzie, która wzburzyła się i wypiętrzyły nad epicentrum. Było to coś w rodzaju soczewkowania fali sejsmicznej i w rezultacie czego doszło do jej wzmocnienia. Mnie takie wyjaśnienie wydaje się być zbyt ciągniętym za włosy i przyczyny upatruję gdzie indziej.

Zacznę od tego, że analizując wydarzenia w Trójkącie Bermudów zwróciłem uwagę na to, że występują tam całe złoża hydratów metanowych – czyli klatratów metanowych – CH4 · nH2O, które osadzają się na dnie morza. Hydraty metanu – jak podaje Wikipedia – powstają przy spełnieniu dwóch warunków:
v    obecności odpowiedniej ilości metanu (gazu ziemnego) i wody (w jednym z trzech stanów skupienia),
v    odpowiedniej temperaturze i ciśnieniu parcjalnym gazu wchodzącego do struktury.
Naturalne hydraty metanu na Ziemi występują licznie na szelfach kontynentalnych i w wiecznej zmarzlinie, gdzie woda jest ogólnie dostępna. Metan pochodzi z dwóch źródeł – powszechnej fermentacji anaerobowej lub mniej rozpowszechnionych ekshalacji termogenicznych. Klatraty z pierwszego źródła zawierają niemalże czysty metan bogaty w lekki izotop węgla 12C. W drugim przypadku zróżnicowanie składu chemicznego i izotopowego gazów jest znacznie większe. Globalnie hydraty metanu tworzą się poniżej strefy stabilności hydratów gazu GHSZ (ang. Gas Hydrate Stability Zone), która w zależności od temperatury rozciąga się od głębokości poniżej ok. 300 m w wodach arktycznych do 1100 m w głąb sedymentu, choć odnaleziono złoża występujące już na głębokości 60–100 m. W wiecznej zmarzlinie hydraty metanu są stabilne od 150 do 2000 m pod powierzchnią.

Mówiąc krótko – pokłady te znajdują się właśnie w morzach okalających Japonię – vide załączona mapka. W związku z ociepleniem klimatu rozpatruje się potencjalne zagrożenia, jakie stwarzają klatraty. Metan jest gazem cieplarnianym, którego zdolność zatrzymywania ciepła (potencjał cieplarniany) jest dwudziestokrotnie większa niż w przypadku dwutlenku węgla. Ulotnienie się go ze złóż hydratów, które zawierają szacunkowo 3000 razy więcej metanu niż wynosi jego ilość w atmosferze ziemskiej, znacząco podniosłoby temperaturę na Ziemi. Podejrzewa się, że metan doprowadził do gwałtownego podwyższenia temperatury o 7°C w późnym paleocenie 55 MA temu, co doprowadziło do wyginięcia wielu gatunków organizmów morskich. Paleobiolodzy z Instytutu Paleobiologii PAN wysunęli hipotezę, że klatraty metanu odpowiadają za większość gwałtownych zmian klimatu w historii Ziemi.

Innym zagrożeniem mogą być wywołane przez osunięcia fale tsunami. Około 6100 lat p.n.e. rozpad złóż klatratów doprowadził do przesunięcia się do Morza Norweskiego masy skał ze stoku kontynentalnego o objętości ocenianej na 5300 km³ o 800 km, co wywołało potężną falę. Jej efekty są do dzisiaj zauważalne na północy Anglii. Zagrożone są między innymi Bahamy, które od wschodu opadają stokiem 5000 m w głąb oceanu i klatraty są utrzymującym je spoiwem.

Zagrożenie wynika z ocieplenia wody oceanicznej, co może prowadzić do przekroczenia granicy stabilności. Przyczyną uwolnienia się metanu może też być zdestabilizowanie zasobów w wyniku prac wydobywczych, jednak jest to możliwe jedynie w szczególnych warunkach geologicznych.

Klatraty metanu stały się przyczyną niepowodzenia próby zablokowania wycieku ropy z platformy wiertniczej Deepwater Horizon w Zatoce Meksykańskiej w maju 2010 roku.

Tyle na ten temat mówi Wikipedia.

Krytycznego dnia, czyli 11 marca 2011 roku, w Rowie Japońskim, w odległości ok. 130 km od wybrzeży prefektury Sendai doszło do potężnego trzęsienia ziemi, które zrazu oceniono na 8,8°R a potem na 9,0°R. wstrząsy spowodowały potężne tsunami, które po ok. 30 minutach od wstrząsów zaatakowało wschodnie brzegi Japonii. W niektórych miejscach woda wdarła się na 8 km w głąb lądu! Uderzenie fal przełamało wszystkie zapory i zabezpieczenia. W rezultacie tego, masy słonej wody wdarły się do elektrowni jądrowej Fukushima I i spowodowały wyłączenie (czytaj: kompletną rujnację) trzech z sześciu jej reaktorów jądrowych. Rząd japoński do dziś dnia ukrywa wyniki pomiarów radioaktywności w 40-kilometrowej strefie wokół elektrowni. Mówi się, że poziom skażeń jest 4-5-krotnie wyższy od normy – w TV pokazano dozymetry, który pokazywały wartości 26,5 μSv/h i 0,242 mSv/h (w Jordanowie, gdzie piszę te słowa mam aktualnie 0,06 μSv/h). Uważam, że wzmocnienie fal tsunami mogło być spowodowane przez dodatkową eksplozję głębinowego złoża klatratów metanowych.

Trzęsienie ziemi o takiej mocy mogło i zapewne spowodowało zmiany ciśnienia i temperatury wody wokół złoża hydratów metanowych. Nastąpiło eksplozyjne wydzielenie się metanu do wody, a wydzielona energie dała dodatkowego „dubla” tworzącej się fali tsunami. Energie obydwu zjawisk zsumowały się i wynikiem tego był ciąg fal o wysokości 10 metrów na otwartym oceanie – co zaobserwowały załogi japońskich statków i łodzi…

Zjawiska takie są znane choćby z akwenów … Trójkąta Bermudzkiego, gdzie obserwuje się zjawiska występowania „białej wody”. O jest właśnie woda nasycona pęcherzykami metanu, dwutlenku węgla czy siarkowodoru pochodzącego ze złóż wodzianów tych gazów. Obserwowano także gwałtowne erupcje gazu z dna oceanicznego i to w okolicach Rowu Puerto Rico. Mogły one być spowodowane zmianami konfiguracji złoża spowodowanymi przez trzęsienie ziemi. 

CDN.


[1] GeoPhysical Weapon/GieoFiziczieskoje Orużje.