Powered By Blogger

środa, 4 stycznia 2012

UFO w noc noworoczną?



Nowy Rok rozpoczął się nam bardzo ciekawie. W dniu 2 stycznia, od jednej z moich znajomych otrzymałem kilka zdjęć przedstawiających widok nocnego nieba w noc sylwestrowo-noworoczną z iluminacją sztucznych ogni rozświetlających południowo-wschodnie peryferia Krakowa.

Na jednym z nich, wykonanym 6 minut po północy, można widzieć wspaniałe nocne niebo z doskonale widocznym gwiazdozbiorem Wielkiego Psa (Canis Maioris - CMa), a na horyzoncie widoczne są pióropusze świateł sztucznych ogni.

Przyglądając się obszarowi konstelacji Wielkiego Psa można zauważyć coś osobliwego, a mianowicie – podługowaty świetlny obiekt nieco na lewo od najjaśniejszej gwiazdy tego gwiazdozbioru – Syriusza. Wygląda to jak ślad po iskrze od fajerwerku. I na tym  można by sprawę zakończyć, gdyby nie drobiazg – a mianowicie taki, że na zdjęciu widoczne są jeszcze inne „iskry” – pięć słabszych śladów, które widoczne są po lewej stronie wszystkich jasnych gwiazd konstelacji: Murzima, Adary, Wezena… A to oznacza, że nie były to żadne iskry od fajerwerku – którego wybuchu autorka zdjęcia nie widziała – ale odbicia wewnętrzne na soczewkach jej aparatu fotograficznego.


Zdjęcia wykonano – jak twierdzi ich autorka – aparatem fotograficznym marki NIKON D 5000 na statywie, z przysłoną f/3,5; T = 25 s, 200 ISO; f = 18 mm.

A więc nie UFO, ani nie meteory. Część z jasnych obiektów może być rzeczywiście iskrami po wybuchu rac i petard, ale nie widać na zdjęciu śladów dymu po wybuchu ładunków miotających i pirotechnicznych. Sprawę zatem uważam za wyjaśnioną. Trochę szkoda, że nie było to TRUFO…!

Foto – Agnieszka Smaczyło ©    

wtorek, 3 stycznia 2012

ŹRÓDŁO X A TRZĘSIENIA ZIEMI (3)

Nowy podział ciał niebieskich Układu Słonecznego na planety "zwykłe" i "karłowate. Hipotetyczne ŹRÓDŁO X powinno się znajdować w Pasie Asteroidów lub na peryferiach w Pasie Kuipera czy nawet w Obłoku Oorta... 

Gdzie szukać ŹRÓDŁA X?

Wielka ilość obserwacji UFO sumująca się od wielu lat i ich lądowań pozwala na sugestię, że ŹRÓDŁO X znajduje się stosunkowo niedaleko Ziemi. Gdzież ono może być?

Aby to zrozumieć, musimy najpierw przyjrzeć się odległościom planet od Słońca, które wpisują się całkowicie (z wyjątkiem Plutona) w schemat znany nam z Prawa Titiusa-Bodego. Wyraża się ono wzorem:

a = 0,4 + 0,3n^2

gdzie n = 0, 1, 2, 3… x
albo:

a = 0,4 + 0,3n

gdzie n = -∞, 0, 1, 2, 4, 8, 16, 32… x

Jak się ma ta reguła do oficjalnych danych astronomicznych pokazuje załączona tabela (ryc. 4).


Jak z niej wynika, Reguła Titiusa-Bodego nie sprawdza się w stosunku do Merkurego, co jest zrozumiałe ze względu na bliskość potężnego centrum grawitacyjnego, jakim jest Słońce odległe jedynie o 0,387 AU, czyli 58 mln km. Nie sprawdza się to także w przypadku Plutona i Transplutona (TPL) – o ile ten ostatni w ogóle istnieje, i potwierdza to hipotezę, że Pluton był onegdaj niczym innym, jak księżycem Neptuna albo Uranu, na co wskazuje także duże nachylenie płaszczyzny orbity Plutona do płaszczyzny ekliptyki wynoszące 17,1° oraz duży mimośród jego orbity wynoszący e = 0,253 – największy w Układzie Słonecznym![1]

Drugim jest Merkury z e = 0,206, co spowodowane jest bliskością Słońca, ale co z mimośrodem Plutona? Jakie siły spowodowały tak znaczne rozciągnięcie jego orbity?[2] Biorąc to pod uwagę uważam, że tylko dwie pozycje mogą być aktualne dla położenia w przestrzeni ŹRÓDŁA X:
v    pomiędzy orbitami Marsa i Jowisza, w miejscy brakującej planety Faeton, lub…
v    …poza orbitą Plutona.

Badania wykonane przez prof. Tomaschka wskazują na możliwą korelacje pomiędzy trzęsieniami ziemi, a położeniem planety Uran w stosunku do hipocentrum trzęsienia ziemi.[3] Chodzi o to, że zaobserwowano zgodność trzęsień ziemi z przechodzeniem Uranu przez zenit lub nadir epicentrum trzęsienia ziemi. Odrzucono ja jednak ze względu na dużą odległość Uranu do Ziemi wahające się od 18,2 do 20,2 AU, którą to odległość fale radiowe czy grawitacyjne – przemieszczające się z prędkością c – musiałyby pokonać w czasie od 2h35m do 2h52m! – a że fale grawitacyjne (i wszelkie inne) rozpraszają się do sześcianu z kwadratem odległości, to u swego źródła musiałyby one być niewiarygodnie silne i spowodowałyby one katastrofę w Układzie Słonecznym, a nie tylko trzęsienia ziemi na naszej planecie. Taka sama obiekcja dotyczy położenia ŹRÓDŁA X poza orbitą Plutona.

Pozostaje zatem opcja pierwsza – ŹRÓDŁO X znajdujące się pomiędzy Marsem a Jowiszem, tam gdzie kiedyś znajdowała się planeta Faeton. Niektórzy uczeni, jak np. M. W. Ovenden twierdzą, że istniała tam kiedyś planeta o masie równej 89,9 mas Ziemi! Z nieznanych nam przyczyn planeta ta eksplodowała i rozproszyła się w przestrzeni Układu Słonecznego. Niestety, jego wzory nie wyjaśniają, dlaczego masa całego Pasa Planetoid wynosi zaledwie 0,005 masy Ziemi, i co się stało z resztą masy Faetona.

W sukurs mu przyszedł van Flandern, który powiązał długookresowe komety z tą katastrofą i wskazał ich źródło – był nim wybuch, który unicestwił Faetona.[4] Dokonał on analizy ruchu 60 długookresowych komet, których orbity spotkały się w czasie re-ekstrapolacji w jednym miejscu – w Pasie Asteroidów![5] To jest kolejnym dowodem na istnienie planety w obecnym Pasie Planetoid!

Co się stało z tą „zagubioną” masą? Jak to się stało, że przekształciła się, czy też zmutowała w ciało zdolne wywoływać trzęsienia ziemi na naszej planecie? Jak możemy wykryć to potężne źródło energii, o ile ono w ogóle istnieje we wskazanej lokalizacji?

Jeżeli weźmiemy pod uwagę wszystkie linie proste wykreślane przez obserwacje NOL-i oraz epicentra trzęsień ziemi na powierzchni naszej planety, to okaże się, że zlokalizowanie ŹRÓDŁA X będzie możliwe! Będą one podstawą do stwierdzenia, że energia emitowana przez ŹRÓDŁO X stale omiata te same miejsca na Ziemi i w takim samym przedziale czasu. Obserwacje NOL-i nad tymi samymi miejscowościami potwierdzają to założenie. Analiza danych w nich zawartych pozwala na stwierdzenie, że ŹRÓDŁO X porusza się po heliocentrycznej orbicie w przestrzeni Układu Słonecznego, w okresie obiegu To = 10 – 11 lat.

I tutaj nasuwa się ciekawa dygresja. Obserwacje UFO też mają swoje 11-letnie „szczyty” tzw. piki, trzęsienia ziemi także, a i Słońce pulsuje w cyklu 11-letnim…[6]

Czy nieznane coś kontroluje te trzy procesy? Korelacja dat tych wszystkich trzech procesów pozwala na wysunięcie końcowego wniosku, który brzmi: ten 10-11-letni okres obiegu Słońca przez ŹRÓDŁO X plasuje go w miejscu pomiędzy orbitami Marsa i Jowisza, bliżej tego drugiego, ale krążącego po orbicie, której nachylenie do płaszczyzny ekliptyki:

n  <20°…90°>

co oznacza, że kąt ten spełnia następujący warunek:

n ≥ 20° oraz n ≤ 90°

a zatem planeta ta porusza się na orbicie, która może być nawet prostopadła do płaszczyzny ekliptyki! I właśnie dlatego ciało to pozostaje do dziś dnia nie wykryte przez astronomów, którzy ograniczyli swe poszukiwania tylko do płaszczyzny ekliptyki.[7]

CDN.


[1] Obecnie obiekt 134340 Pluton został zaszeregowany do tzw. planet karłowatych oraz kuiperowców i pomimo trzech księżyców utracił status planety decyzją Międzynarodowej Unii Astronomicznej z 2006 roku.
[2] Mogło to być skutkiem grawitacyjnego „pulsu” w czasie eksplozji i implozji Faetona, które to wydarzenia obdarzyły Jowisza, Saturna i Urana pierścieniami oraz plejadą księżyców, wytrąciły z orbity duży księżyc Neptuna, który dzisiaj jest samodzielną planetą karłowatą, rzuciły Księżyc na orbitę wokółziemską, wzbogaciły Marsa o „łup wojenny” w postaci dwóch księżyców, a Merkurego wyrzuciły poza ekliptykę tak, że jego n = 7°… Pluton usadowił się na orbicie o n = 17,1°. Co stało się z mitycznym Transplutonem – możemy tylko zgadywać. Najgorzej dostało się Uranowi, który wskutek zderzenia obrócił swą płaszczyznę równika aż o 95° i toczy się po swojej orbicie jak beczka…
[3] R. Tomaschek – „Great Earthquakes and the Astronomical Positions of Uranus” w „Nature” 18.VII.1959; L. Zajdler – “Atlantyda”, Warszawa 1978.
[4] T. C. van Flandern – „A Former Major Planet of the Solar System” w „EOS” nr 57/1976; A. Mostowicz – O tych, co z Kosmosu”, Warszawa 1978.
[5] Pewnym wyjątkiem jest kometa Hayakutake – C/1996 B2 – którą zbadano w 1996 roku. Gazy tworzące jej głowę i warkocz zawierały 1000-krotnie więcej metanu – CH4 i etanu – C2H6, niż „słoneczne” komety, a ponadto stosunek izocyjanków – R-CN do cyjanowodoru – HCN był zupełnie inny, niż w całej reszcie znanych nam komet, co pozwoliło wysunięcie hipotezy o tym, że kometa Hayakutake jest kometą pochodzącą z innego układu planetarnego – być może z odpowiednika Obłoku Oorta należącego do układu Toliman, którego pas kosmicznych lodów rozciąga się na odległość 2,5 – 3 ly i wchodzi w interakcję z Obłokiem Oorta Układu Słonecznego rozciągającego się na 2 ly. Gdyby to udało się udowodnić, to byłaby największa sensacja naukowa od czasów Kopernika!
[6] Cykl 11-letniej pulsacji aktywności słonecznej jest tylko jednym z kilku cyklów aktywności naszej dziennej gwiazdy.
[7] Powyższe spostrzeżenia mogą potwierdzać najbardziej prawdopodobną hipotezę, a mianowicie taką, że ŹRÓDŁEM X odpowiedzialnym za omiatanie Ziemi przez strumień zjonizowanej materii jest Jowisz, a ściślej znajdujące się na jego powierzchni „okno” w postaci Czerwonej Plamy, która prawdopodobnie jest reliktem procesów, jakie zachodzą w radioźródłach. Innymi słowy w przeszłości Jowisz był źródłem silnego promieniowania radiowego, mającego swój udział w strukturze „plazmowych kul”, które charakteryzują cechy zbliżone do NOL-i. Jowisz jako „ciężka gwiazda” w podwójnym układzie z „olbrzymem” Słońcem jeszcze dziś nadzwyczaj regularnie emituje fale radiowe (porównaj z ostatnim podkreślonym zdaniem w tekście na temat ŹRÓDŁA X). Tymczasem hipoteza o powstaniu ŹRÓDŁA X o cechach czarnej dziury w wyniku rozpadu Faetona ma słabe podstawy, z uwagi na nikłą masę owej hipotetycznej planety – przyp. red. „Czasu UFO”. 

poniedziałek, 2 stycznia 2012

ŹRÓDŁO X A TRZĘSIENIA ZIEMI (2)




Wyniki obserwacji trzęsień ziemi

W poszukiwaniu materiału do analizy tego zagadnienia przestudiowałem całą dostępną mi literaturę dotyczącą trzęsień ziemi. Szczególnie zainteresowały mnie prace francuskiego uczonego Lagarde’a, który odnotował pojawienie się NOL-i nad liniami uskoków tektonicznych. Przestudiowałem także prace Persingera i Lafreniere’a. Wszyscy ci uczeni udowodnili na przykładzie około 65.000 obserwacji UFO, że 85% z nich miało miejsce na terenach sejsmicznych lub pensejsmicznych[1] Francji.

Nie zgadzam się z tym, że – jak twierdzi prof. Persinger – NOL-e to EQLs – czyli światła trzęsień ziemi.[2] Teoria ta jest chwytliwa, ale nie wyjaśnia wszystkiego. Prof. Persinger twierdzi m.in., że UFO to są zgęstki zjonizowanego powietrza, które zostało pobudzone przez prąd elektryczny wytwarzający się w skałach zawierających kwarc pod wpływem ściskania czy rozciągania, dzięki efektowi piezoelektrycznemu. Obecność Obcych Istot przy tych okazjach prof. Persinger tłumaczy jako fantomy wytwarzane przez ludzkie mózgi pod wpływem prądu elektrycznego o niskiej częstotliwości. Teoria prof. Persingera tłumaczą wiele efektów, ale nie wszystkie – trudno jest przypuścić, że obłok zjonizowanego gazu jest tak masywny, że pozostawia głębokie wgniecenia w gruncie… - nie mówiąc już o radioaktywności (czasem bardzo silnej) na miejscu lądowania NOL-a, itd. itp.[3] Jednakże studia te były płodne poznawczo i utwierdziły mnie w tym, że istnieje szczególna więź pomiędzy trzęsieniami ziemi a NOL-ami.

Dlaczego linie proste?

Właśnie, dlaczego obserwacje UFO i epicentrów trzęsień ziemi układają się w linie proste? Aby to zrozumieć, muszę wyjaśnić Czytelnikowi, że:
v    aby obserwacje NOL-i i epicentrów trzęsień ziemi ułożyły się w linię prostą, ŹRÓDŁO X musi tkwić nieruchomo[4] lub poruszać się po stałej orbicie;
v    z tego względu, że obserwacje NOL-i i epicentra trzęsień ziemi znajdują się na małych i wydzielonych terenach, można sądzić, że powodowane one są przez mały, wąski strumień energii – ergo samo jej źródło musi być niemal punktowe, a zatem samo ŹRÓDŁO X  jest też niewielkich rozmiarów;
v    w związku z tym, że linie te niekiedy się krzyżują, można wysunąć wniosek, że ŹRÓDŁO X zmienia kat swojej rotacji o stałą wartość – tak jak wirujący bąk podlega precesji po krótkim czasie;
v    jeśli tak jest, to linie proste muszą się krzyżować, a cały powstały w ten sposób wzór ma kształt gwiazdy (zob. ryc. 3);
v    w ciągu 24 godzin ŹRÓDŁO X tworzy zaledwie kilka punktów, ale w ciągu długiego czasu nagromadziło się ich dość dużo. Pozwala to na wysuniecie hipotezy, że ŹRÓDŁO X emituje swoją energię w formie pulsów – czasami pulsuje szybciej, a czasami wolniej.

Wszystko to pozwala sądzić, że jest to czarna dziura, która rotując i pulsując wysyła fale grawitacyjne z

v = c

- które to fale rozchodzą się w wąskich pasmach uderzając planety Układu Słonecznego w czasie wskazującym na odległość w godzinach biegu światła planety do ŹRÓDŁA X. W naszym przypadku fala grawitacyjno – EM osiąga Ziemię po upływie 0,269h, czyli 16m8,4 s.[5]   

Niestety, nasi astronomowie nie wykryli w Układzie Słonecznym ciała astronomicznego o charakterystyce podanej powyżej, a wielka szkoda! Istnieje jednak możliwość, że znajduje się ono nieco poza Układem, a ściślej poza płaszczyzną ekliptyki Układu Słonecznego.

CDN.


[1] Obszary na których od czasu do czasu maja miejsce trzęsienia ziemi. Mniej więcej 2/3 naszego kraju znajduje się w takiej strefie.
[2] EQLs są kompromisem współczesnej nauki w stosunku do ufologii, co dobitnie pokazał w swej pracy zatytułowanej „UFO, Daeniken i zdrowy rozsądek” prof. dr hab. Janusz Gil. 
[3] Teoria ta nie wyjaśnia też faktu istnienia Nieznanych Obiektów Podmorskich (USO, UAO) oraz tego, że widzi się NOL-e latające nad wodami Wszechoceanu. 
[4] Oczywiście względem Ziemi.
[5] Wynika z tego, że ŹRÓDŁO X jest oddalone od Ziemi o 290.520.000 km, czyli ok. 1,94 AU – niemal dwukrotnej odległości z Ziemi do Słońca!

niedziela, 1 stycznia 2012

ŹRÓDŁO X A TRZĘSIENIA ZIEMI (1)




Ahmad Jamaludin

Pełny tytuł tego materiału brzmi: „W poszukiwaniu wspólnego mianownika między zjawiskiem UFO a trzęsieniem ziemi”, a został on opublikowany na łamach „Czasu UFO” nr 7/1998. Redakcja pragnęła zapoznać Czytelnika z rewelacyjną pracą Autora i wnioskami do jakich doszedł, a które stawiają pod znakiem zapytania wszystkie dotychczasowe poglądy na naturę trzęsień ziemi. Temat ten stał się bardzo interesującym i popularnym po serii straszliwych trzęsień ziemi w Azji Południowo-Wschodniej, Chile, Japonii, Nowej Zelandii i na Haiti.

WSTĘP

 Podjąłem się tego studium w celu znalezienia wspólnego mianownika pomiędzy wydarzeniami ufologicznymi a zjawiskiem trzęsień ziemi. Ów mianownik, to wspólne punkty w czasie i przestrzeni tych wydarzeń. W wyniku mojego programu badawczego doszedłem do ważnego wniosku, że zarazem zjawiska ufologiczne i epicentra trzęsień ziemi zdarzają się wzdłuż linii prostych.

Rozmieszczenie tych dwóch kategorii zjawisk w miejscach, które możemy połączyć liniami prostymi pozwala sądzić, że siły ukryte za nimi są nie tylko siłami Natury… Nie ma jak dotąd żadnych podstaw do stwierdzenia, że trzęsienia ziemi i pojawianie się UFO maja związek ze zjawiskami zachodzącymi w skorupie ziemskiej – a konkretnie chodzi o to, że zjawiska te zachodzą właśnie w liniach prostych – a zatem ich pochodzenie musi mieć swe źródło poza Ziemią – w Kosmosie.

Wszystko wskazuje na to, że obie te kategorie zjawisk: fale NOL-i i trzęsienia ziemi są ze sobą powiązane i maja wspólne źródło ukryte w naszym Układzie Słonecznym. Tym astronomicznym ciałem jest obiekt, który nazwałem SOURCE X – ŹRÓDŁO X, którego ruchy można na bieżąco śledzić i na podstawie tych obserwacji przewidywać trzęsienia ziemi! Można zatem prognozować dokładnie, kiedy i gdzie się one wydarzą!

Gdyby udało się uruchomić szeroko zakrojone badania nad poruszana tu problematyką, to najwięcej zyskałyby na tym takie dziedziny, jak: sejsmologia (ze względu na przewidywanie trzęsień ziemi), astronomia (odkrycie jeszcze jednego obiektu w Układzie Słonecznym), kosmologia (możliwość istnienia ukierunkowanych fal i pól grawitacyjnych oraz światów równoległych), a także ufologia (potwierdzenie realności ufozjawiska i UFO jako wysłańców innej rozumnej rasy we Wszechświecie).

Czym jest ŹRÓDŁO X?

Tajemnica istnienia NOL-i jest ściśle związana z istnieniem ŹRÓDŁA X. Czym jest to tajemnicze ŹRÓDŁO X? Aby to zrozumieć musimy się cofnąć w czasie o 16 MA, kiedy to wokół słońca krążyło 10 planet. Planeta nr 5 Faeton/Phaeton (oznaczenie PH na schemacie nr 1) położona jest pomiędzy orbitami Marsa i Jowisza z nieznanych przyczyn stała się niestabilna i eksplodowała. Jej odłamki w postaci skalistych brył rozleciały się na wszystkie strony od miejsca eksplozji. W następnej chwili do głosu doszła grawitacja, i po eksplozji nastąpiła implozja – planeta implodowała ściągając z powrotem około 90% swej pierwotnej masy w jedno miejsce. Dziś na jej orbicie krąży Pas Asteroidów, których skalne i metalowe rafy przypominają tą katastrofę.

Ale to nie wszystko, bowiem asteroidy te stanowią jedynie 10% pierwotnej masy tej planety Faetona – a więc co się stało z pozostałymi 90%? Zgodnie z prawami fizyki jądrowej, pozostała masa musiała się przekształcić w ŹRÓDŁO X, które jest zamknięte w sobie dzięki sile grawitacji i energii EM. Teoretycznie ŹRÓDŁO X wciąż znajduje się w Układzie Słonecznym i jest dla nas niewidzialne i niewykrywalne, a to dlatego, że początkowa eksplozja wyrzuciła je poza ekliptykę. Jest to po prostu mała czarna dziura, która orbituje wokół Słońca zakłócając obieg komet i asteroidów.[1]

Proces implozji narusza kontinuum czasoprzestrzenne i tym samym otwiera przejście do równoległego Wszechświata – o ile takowy w ogóle istnieje. To, co tam jest – owo ŹRÓDŁO X – stanowi typowy worm hole łączący nasze kontinuum z TAMTYM niewidzialnym dla nas Uniwersum.

Jednakże grawitacja i energia EM wciąż chce się wydostać z grawitacyjnego potrzasku ŹRÓDŁA X, które w rezultacie tego nieustannie pulsuje. Ucieczki energii ze ŹRÓDŁA X są aperiodyczne i odbywają się skokowo. Czasami ŹRÓDŁO X pulsuje wolniej i energia uwalnia się powoli w mniejszych dawkach. Czasami dochodzi do mniejszych erupcji energetycznych i w takich przypadkach fale grawitacyjne emitowane są na wszystkie strony – Ziemia też otrzymuje ich dawkę.

Kiedy strumień fal grawitacyjnych omiata Ziemię, wtedy dochodzi do wyładowania się ogromnej ilości energii grawitacyjnej w słabych miejscach jej powierzchni – na liniach uskoków czy w strefach szczelin w skorupie ziemskiej – a to z kolei powoduje trzęsienia ziemi.

Jak już wspomniałem, jeżeli ŹRÓDŁO X jest przejściem do innego Wszechświata, to właśnie stamtąd przybywają do nas NOL-e… Dzieje się to właśnie wtedy, kiedy ma miejsce „zwyżka” aktywności ŹRÓDŁA X – innymi słowy mówiąc – kiedy następuje supremum jego pulsacji. W myśl tej teorii, UFO po prostu „surfują” na falach grawitacyjnych i stąd się bierze równoczesność występowania fal NOL-i i trzęsień ziemi. Dlatego właśnie UFO obserwuje się w sąsiedztwie centrów wstrząsów i w czasie największej aktywności ŹRÓDŁA X.  

Z tego wszystkiego wynika dość nieoczekiwany wniosek. Skoro NOL-e muszą używać do swych lotów strumieni energii ze ŹRÓDŁA X, to są one odeń uzależnione, a zatem mogą się one pojawiać tylko tam, gdzie strumień ten jest aktualnie skierowany. Tam też występują trzęsienia ziemi wywołane uderzeniami grawitacyjnymi… - i tylko tam UFO mogą się poruszać. Aktywność UFO nie jest przypadkowa i one nie mogą wybierać sobie dowolnie celu podróży, a latają tylko tam, gdzie jest skierowany strumień energii ze ŹRÓDŁA X. Tak więc NOL-e są w stanie zrobić tylko to, na co pozwala im stan worm hole ŹRÓDŁA X.

Kiedy ŹRÓDŁO X pulsuje powoli, to tylko kilka NOL-i jest w stanie dostać się do naszego Uniwersum  i niewiele trzęsień ziemi zdarza się na całym świecie. Kiedy zaś ŹRÓDŁO X pulsuje szybko, to wtedy Ziemia przeżywa fale trzęsień ziemi i manifestacji UFO. Jednakże musimy pamiętać o tym, że trzęsienia ziemi i fale NOL-i nie zdarzają się na tych samych terenach w identycznym czasie, a to dlatego że wielkości sił powodujących trzęsienia ziemi i fale UFO nie są takie same. Czyżbyśmy tego nie zauważyli w ciągu ostatnich 50 lat?

Gdyby faktycznie ŹRÓDŁO X istniało w naszym Układzie Słonecznym, to implikacje tego faktu byłyby dla nas znaczące. Wyobraź sobie Czytelniku, że:
v    trzęsienia ziemi byłyby przewidywalne, gdyż znalibyśmy siły, które je powodują;
v    w pobliżu Ziemi znajdowałby się obiekt astrofizyczny – czarna dziura – co pozwoliłoby dokonywać unikalnych obserwacji i badań bez uciekania się do jałowych spekulacji czy astronautyki w najdosłowniejszym tego słowa znaczeniu;
v    można byłoby przewidywać miejsce i czas pojawienia się NOL-i;
v    można by było wreszcie potwierdzić bezsprzecznie ufozjawiska;
v    mielibyśmy dowód wprost na istnienie światów równoległych albo…
v    …potwierdzenie realności podróży międzygwiezdnych, i wreszcie to, co najważniejsze…
v    …kontakt z innym życiem we Wszechświecie!

Jeżeli owo worm hole czy jak kto woli ŹRÓDŁO X istnieje rzeczywiście, to fenomen UFO może być wyjaśniony bez problemu.

CDN.

Wyniki obserwacji trzęsień ziemi

W poszukiwaniu materiału do analizy tego zagadnienia przestudiowałem całą dostępną mi literaturę dotyczącą trzęsień ziemi. Szczególnie zainteresowały mnie prace francuskiego uczonego Lagarde’a, który odnotował pojawienie się NOL-i nad liniami uskoków tektonicznych. Przestudiowałem także prace Persingera i Lafreniere’a. Wszyscy ci uczeni udowodnili na przykładzie około 65.000 obserwacji UFO, że 85% z nich miało miejsce na terenach sejsmicznych lub pensejsmicznych[2] Francji.

Nie zgadzam się z tym, że – jak twierdzi prof. Persinger – NOL-e to EQLs – czyli światła trzęsień ziemi.[3] Teoria ta jest chwytliwa, ale nie wyjaśnia wszystkiego. Prof. Persinger twierdzi m.in., że UFO to są zgęstki zjonizowanego powietrza, które zostało pobudzone przez prąd elektryczny wytwarzający się w skałach zawierających kwarc pod wpływem ściskania czy rozciągania, dzięki efektowi piezoelektrycznemu. Obecność Obcych Istot przy tych okazjach prof. Persinger tłumaczy jako fantomy wytwarzane przez ludzkie mózgi pod wpływem prądu elektrycznego o niskiej częstotliwości. Teoria prof. Persingera tłumaczą wiele efektów, ale nie wszystkie – trudno jest przypuścić, że obłok zjonizowanego gazu jest tak masywny, że pozostawia głębokie wgniecenia w gruncie… - nie mówiąc już o radioaktywności (czasem bardzo silnej) na miejscu lądowania NOL-a, itd. itp.[4] Jednakże studia te były płodne poznawczo i utwierdziły mnie w tym, że istnieje szczególna więź pomiędzy trzęsieniami ziemi a NOL-ami.

CDN.


[1] Ostatnie odkrycia astronomów wskazują, że w Układzie Słonecznym znajduje się lokalny, ale bardzo silny czynnik zakłócający ruch komet w przestrzeni perymetru Jowisza, czego nie da się wyjaśnić oddziaływaniem pól grawitacyjnych samych tylko Słońca i Jowisza. Dowodem na to jest zmiana orbit 10 komet, i tak np. kometa Oterma zmieniła swój czas obiegu (To) z 18 na 8 lat! Także 8000 tzw. „zagubionych” planetoid można wytłumaczyć obecnością w Układzie Słonecznym ŹRÓDŁA X.
[2] Obszary na których od czasu do czasu maja miejsce trzęsienia ziemi. Mniej więcej 2/3 naszego kraju znajduje się w takiej strefie.
[3] EQLs są kompromisem współczesnej nauki w stosunku do ufologii, co dobitnie pokazał w swej pracy zatytułowanej „UFO, Daeniken i zdrowy rozsądek” prof. dr hab. Janusz Gil. 
[4] Teoria ta nie wyjaśnia też faktu istnienia Nieznanych Obiektów Podmorskich (USO, UAO) oraz tego, że widzi się NOL-e latające nad wodami Wszechoceanu.  

sobota, 31 grudnia 2011

Straszne niespodzianki z Kosmosu


 Ziemia w Górnym Permie. Być może uderzenie ogromnego meteoroidu w północny obszar Laurazji spowodował rozpad superkontynentu Pangei na znane nam kontynenty?


Igor Wołozniew

W roku 1801, astronom D. Piazzi w Pasie Planetoid odkrył nową planetę – Cererę (Ceres). Początkowo sądzono, że znaleziono dziewiątą planetę Układu Słonecznego, potem uznano ją za asteroidę, a w końcu zaszeregowano ją do planet karłowatych – jak Plutona…

My żyjemy i nie zastanawiamy się nad tym, że nasza planeta wraz z nami leci poprzez przestrzeń z ogromną prędkością wynoszącą 95.000 km/h (czyli prawie 26,39 km/s – przyp. tłum.) i w tym locie oczekują na nas różne nieoczekiwane wydarzenia nie tylko w postaci asteroidów i komet…

250 MA temu

W czasach istnienia Ludzkości, nie było wielkich katastrof spowodowanych przez nieznane nam a groźne siły Kosmosu, jeżeli nie liczyć Katastrofy Tunguskiej (praktycznie nie wyrządziła nam zbyt wielkiej szkody). Tym niemniej, badając otaczającą nas przestrzeń kosmiczną i relief naszej własnej planety, uczeni coraz bardziej utwierdzają się w tym, że Ziemia dostawała straszliwe „niespodzianki” z Kosmosu.

Najstraszniejszą katastrofą należałoby nazwać impakt ogromnego asteroidu w miejsce znajdujące się w rejonie ówczesnego Bieguna Północnego, 250 mln lat temu, w Górnym Permie (na granicy Permu i Triasu – P/T – przyp. tłum.). Impakt był straszliwie silny i wybił ogromny astroblem, na miejscu którego dzisiaj znajduje się Północny Ocean Lodowaty. Zaś potężna fala uderzeniowa, która wstrząsnęła skorupą ziemską, skumulowała się na przeciwległym obszarze kuli ziemskiej – na Biegunie Południowym, tworząc wszystkim znaną Antarktydę.

Uczeni przypuszczają, że impakt tej asteroidy stał się przyczyną globalnej permskiej katastrofy (Permski Epizod Wielkiego Wymierania – przyp. tłum.), dzięki której na całej planecie pojawiły się pęknięcia i płyty tektoniczne i doszło do powstania erupcji wulkanów. Osobliwie te ostatnie były w rejonie Syberii. Tutaj lawa wypływała nie z kraterów wulkanicznych, ale z ogromnych szczelin w skorupie ziemskiej i pokryła grubą warstwą powierzchnię 4 mln km², od mórz dzisiejszej Dalekiej Północy do Bajkału. Jak oceniają to uczeni, w czasie permskiej katastrofy, ilość dwutlenku węgla (CO2) w ziemskiej atmosferze zwiększyła się 10 razy wywołując efekt cieplarniany i powodując jednocześnie masowe wyginiecie 80% wszystkich gatunków zwierząt i roślin. Jeszcze większą masakrę impakt spowodował wśród mieszkańców Wszechoceanu. W jego wodach pojawiły się podwodne wulkany powodujące skażenie wody siarkowodorem (H2S) i unicestwienie 90% wszystkich ówczesnych gatunków morskich. (Inna wersja mówi o tym, że pod Syberią znajdował się gigantyczny superwulkan, który w pewnym momencie eksplodował zalewając lawą obszar równy powierzchniowo Stanom Zjednoczonym na głębokość 1,5 km. Jednak głównym czynnikiem rażącym tej supererupcji był wyrzut dwutlenku siarki [SO2], który spowodował skażenie atmosfery i kwaśne deszcze oraz efekt cieplarniany a potem gwałtowne ochłodzenie. Synergiczne działanie tych czynników doprowadziło do wyginięcia 95% gatunków zwierząt i roślin. Śladem tego superkataklizmu są tzw. lawowe trapy wulkaniczne na Tunguskim Plateau  – przyp. tłum.)

Po tym wszystkim przez dłuższy czas roślinność Ziemi składała się z głównie z grzybów, które rozkładały wszelką martwą materię organiczną. Następnie życie na planecie odrodziło się i nastał Trias – pierwszy okres geologiczny Ery Dinozaurów. I tak samo giganty te wyginęły jednocześnie wskutek impaktu dużego asteroidu.

Tajemnica tunguskiej eksplozji nadal nierozwiązana

Można się pocieszać tylko tym, że wydarzenia te miały miejsce w dalekiej Przeszłości. Według statystyk, zderzenie Ziemi z asteroidami o średnicy powyżej 1,5 km – tj. takimi, które są w stanie wywołać katastrofę w planetarnej skali – zdarza się raz na 300.000 lat. To wyjaśnia, dlaczego asteroidy o mniejszych rozmiarach, ale mogących zniszczyć życie na całym kontynencie uderzają w Ziemię raz na 50-60 tys. lat.

Na zdjęciach satelitarnych Ziemi znaleziono około 4000 kolistych struktur o średnicach od dziesiątków do nawet tysięcy kilometrów. To nic innego, jak tylko ślady po uderzeniach „kosmicznych bomb”. Większość z nich nie była zbyt groźna i nie wyrządziła większych szkód, ale znalazły się także i „kamloty”, które – jak ten w Arizonie – pozostawiły po sobie krater o średnicy 1,5 km i o głębokości 170 m.

Błądzące w przestrzeni kosmicznej kamienne bałwany to miecz Damoklesa wiszący nad naszą planetą. Astronomowie wciąż informują nas o ogromnych asteroidach i meteorytach, które nieoczekiwanie wyskakują z otaczającej nas przestrzeni i niemal ocierając się o Ziemię znikają na powrót w niej. I tak np. w maju 1996 roku, całkiem niedaleko (oczywiście w skali kosmicznej) obok naszej planety przeleciała półtorakilometrowa asteroida. Jego prędkość była tak duża, że w przypadku impaktu wyzwoliłaby się energia wybuchu rzędu 3 Gt TNT. Po takim kataklizmie, istnienie człowieka na Ziemi stałoby się co najmniej problematyczne.

Mamy po prostu szczęście, bo w czasie istnienia naszej cywilizacji nie mieliśmy takich przypadków. Katakliktyczne zderzenia z „kosmicznymi pociskami” jakoś ją omijały. Jest jednak małe ale – bowiem im dłużej świat żyje spokojnie, tym większe prawdopodobieństwo impaktu czai się w Przyszłości. A niebezpieczeństwo to już jest ante portas, a jego pierwszym dzwonkiem alarmowym był impakt Tunguskiego Ciała Kosmicznego w rejonie Podkamiennej Tunguskiej, w dniu 30 czerwca 1908 roku, o godzinie 07:17.11 IRKT (czyli 23:17.11 GMT dnia poprzedniego, 00:17.11 CET – czasu warszawskiego – przyp. tłum.). Cudem jest, że miało to miejsce w syberyjskiej tajdze, a nie w gęsto zaludnionej Europie.

Pytanie o to, co tam właściwie się zdarzyło do dziś dnia pozostaje otwarte. Ekspedycje poszukiwawczo-badawcze odkryły całe kilometry powalonej i spalonej tajgi, które świadczyły o niewiarygodnie silnym wybuchu. Jednakże nie znalezienie śladów spadłego meteorytu czy komety zaowocowało stworzeniem kilkudziesięciu – już ponad 100 – hipotez: od awaryjnego lądowania statku kosmicznego z innej planety, do uderzenia w Ziemię plazmoidu słonecznego, zgęstkiem antymaterii czy hipotetyczną „czarną dziurą”. No, ale niezależnie od tego, co zaszło nad Podkamienną Tunguską na początku XX wieku, było to dla nas ostrzeżeniem z Kosmosu: Ziemi na jej bezkresnej drodze poprzez Kosmos grożą nie tylko mordercze asteroidy i komety, ale także coś nieznanego i zagadkowego.

Wirusowe obłoki i epidemia „hiszpanki”

Niektórzy uczeni uważają, że Układ Słoneczny w swej drodze przez Galaktykę wszedł w bardzo niebezpieczny odcinek Drogi Mlecznej. Nasza planeta jest co chwilę wystawiona na różnego rodzaju niebezpieczeństwa, niż w czasie jej całego istnienia.

Kilka lat temu, astronomowie mówili o odkryciu rozmieszczonych w Kosmosie gigantycznych obłokach zawierających gazy trujące i/albo śmiertelnie niebezpieczne wirusy. Niektórzy twierdzą, że poprzez jeden taki obłok Ziemia przeszła na początku XX stulecia, co stało się powodem pojawienia się na naszej planecie epidemii grypy „hiszpanki” (wirus szczepu H1N1 – przyp. tłum.), która wyprawiła na tamten świat 20 mln ludzi. Do dziś dnia uczeni gubią się w domysłach, co to była za choroba. W okresie jej pojawienia się, wirusologia dopiero raczkowała i nie była w stanie wykryć sprawców tej choroby. W niektórych laboratoriach świata znajdują się próbki tkanek ofiar „hiszpanki”, ale ich badania nie wykazały jakichkolwiek śladów chorobotwórczych mikrobów.

Jednakże główne niebezpieczeństwo przedstawiają sobą asteroidy. Obserwacje wskazują na to, że ich ilość w okolicach Ziemi znacznie wzrosła. A wśród nich są i takie, których trajektorie zmierzają wprost w kierunku Ziemi… I tak np. w nocy 5 lipca 2002 roku, astronomowie NASA odkryli asteroidę, która wedle wstępnych obliczeń może zderzyć się z naszą planetą w dniu 1 lutego 2019 roku. Został on oznaczony jako 2002 NT7 (LINEAR). Jego średnica wynosi około 2 km, a to oznacza że jego impakt nie tylko rozniesie w pył cały kontynent, ale spowoduje zmiany klimatyczne zagrażające życiu na naszej planecie.

Jeszcze bardziej niebezpieczna jest asteroida 2004 MN4 czyli 99942 Apophis, która 13 kwietnia 2029 roku przejdzie obok Ziemi w odległości tylko 35.000 km, czyli około 10 razy mniej niż odległość z Ziemi do Księżyca (384.400 km). (Początkowo NASA szacowała energię tego impaktu na 1,48 Gt TNT, które potem zniżono do 880 Mt, a teraz szacuje się na jedyne 510 Mt. A zatem nie jest tak źle, bowiem dla przykładu podaję, że impakt asteroidy Chicxulub wyzwolił energię rzędu 100 Tt – dla porównania dodam, że energia trzęsienia ziemi, które wywołało tsunami 26.XII.2004 w Azji Południowo-Wschodniej wynosiła jedynie 9,56 Tt, a trzęsienie ziemi w Japonii z dnia 11.III.2011 r. tylko 9,32 Tt TNT! – i nie unicestwił życia na Ziemi, ale zmiótłby na pył naszą cywilizację, gdyby takowa istniała 64,8 MA temu – uwaga tłum.)

Złowroga planeta Nibiru

Aktualnie obawy niektórych astronomów wiążą się z gigantyczna planetą Nibiru, która porusza się nie po kolistej orbicie, ale po wydłużonej, kometarnej orbicie. Nibiru cyklicznie zbliża się do Słońca a potem oddala przechodząc przez wypełniony asteroidami i kometami tzw. Pas Kuipera, który znajduje się za orbitą Plutona. Potężna planeta swoim polem grawitacyjnym wyrzuca je ze swych orbit i kieruje je ku Słońcu, a co za tym idzie także ku Ziemi (NB., w najbliższym czasie spodziewany jest przylot planety Nibiru w okolice Ziemi. Niektórzy ufolodzy, jak np. dr Ahmad Jamaludin z Malezji uważają, że Nibiru nadleci od strony Bieguna Północnego naszego nieba i przeleci obok Słońca, by zniknąć w okolicach Bieguna Południowego nieba, bowiem jej kąt nachylenia do ekliptyki ma wynosić ≤90°, rzecz została opisana na łamach „Czasu UFO” nr 7/1998, ss. 23-30, co postaram się przypomnieć Czytelnikowi w następnych postach - uwaga tłum.)

Nie można powiedzieć, że Ludzkość jest bezbronna wobec tego niebezpieczeństwa. Istnieją już odpowiednie technologie i bojowe rakiety pozwalają w czasie dolotu do Ziemi przechwycić i rozwalić każde zagrażające jej ciało niebieskie o średnicy 1 km. Jednakże powstanie zintegrowanego systemu obrony przeciw-meteorytowej wymaga czasu i ogromnych środków, a mordercze „kosmiczne bomby” mogą pojawić się znienacka. Niektóre asteroidy astronomowie odkrywają na 2-3 miesiące przed perygeum. (To stwierdzenie jest optymistyczne i na wyrost, jako że kilka lat temu jedną z planetoid odkryto na 3 dni już PO przejściu perygeum! – przyp. tłum.) 

A póki co pozostaje nam mieć nadzieję, że będzie się nam tak farciło jak dotychczas, jak przez te ostatnie 50.000 lat…

Źródło – „Tajny XX wieka” nr 34/2011, ss. 4-5.

Przekład z j. rosyjskiego –
Robert K. Leśniakiewicz ©