Powered By Blogger
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Malezja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Malezja. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 13 marca 2022

Zestrzelony malezyjski Boeing to tajna karta atutowa, która pomoże Stanom Zjednoczonym „odwrócić się od Ukrainy”

 


Аziz А.

 

Barbarzyństwo jest normalnym stanem ludzkości.

To cywilizacja jest nienaturalna.

(Robert E. Howard)

 

Porozmawiamy tutaj - co w końcu stanie się z całą obecną eskalacją? W końcu nie da się go rozwijać w nieskończoność, aż do III wojny światowej (ostatniej)?

I nawet jeśli nie będzie wielkiej wojny, to nie ma znaczenia: to, co robi teraz Zachód, rozrywając łańcuchy dostaw i podnosząc ceny surowców, może mieć takie konsekwencje, że sam Zachód nie przetrwa.

Chińscy analitycy już teraz mówią, że nałożone sankcje poważnie dotkną w przyszłości Stany Zjednoczone i Europę.

Duży amerykański bank J.P. Morgan wezwał Bidena do nienakładania sankcji.

Doradcy Bidena zauważają, że nie jest jeszcze jasne, w jaki sposób sankcje wpłyną na dobrobyt Ameryki (czy możesz sobie wyobrazić, jakie eksperymenty przeprowadzają na sobie?)

Drogie zasoby to nie tylko drogie rachunki za energię. Są to np. drogie nawozy (wytwarzane z gazu ziemnego). Niektóre niemieckie fabryki nawozów zostały już zamknięte – przy takich cenach surowców ich prowadzenie jest po prostu nieopłacalne.

A za rogiem jest - siew. Brak nawozu spowoduje spadek plonów o 20-40% i co to będzie oznaczać? Głód? A może pobiegną kupić rosyjską pszenicę?

Ogólnie rzecz biorąc, Zachód musi jeszcze ocenić pełny zakres tych katastrof, które wpędzają się w „histerię sankcji”.

Jednak… Nagle będzie chciał zmienić zdanie. Czy kiedykolwiek o tym myślałeś?

 

Tak czasami myślę:

- Powiedzmy, że na Zachodzie postanowili „zmienić” swoje zachowanie i zbliżyć się do Rosji, by być „przyjaciółmi” przeciwko Chinom. Jaką wymówkę mogą znaleźć na to?

Jak „zapomnieć” o Ukrainie i wszystkich wydarzeniach z nią związanych? Jak rozpoznać LDNR i Krym? Jak znieść najbardziej krytyczne sankcje?

Nie, oczywiście można to zrobić bardzo łatwo. Ale jak „ocalić twarz” przed światową społecznością? Czy nie można przez długie lata przekonać wszystkich, że Rosja to imperium zła, że ​​Ukraina jest niefortunną ofiarą, a potem znowu znieść wszelkie sankcje i uznać Donbas?

Oczywiście jest wiele sposobów na rozwiązanie tego problemu, ale pierwszy, który przychodzi mi na myśl, to:

 

Malezyjski Boeing MH017

 

Myślę, że pamiętacie. Poleciał z Niderlandów do Malezji i został zestrzelony nad Donbasem. Rosja została natychmiast oskarżona o incydent. Sama Rosja obwiniła Ukrainę.

I wszystko w tej sytuacji wygląda zgodnie z oczekiwaniami, ale dziwne jest, że minęło 7 lat, a sąd nie wskazał winowajcy. Siedem lat! To jakoś bardzo długo, nawet jeśli weźmiemy pod uwagę złożoność sprawy.

Moim zdaniem tutaj oczywiste jest, że po prostu przedłużają śledztwo. Ale dlaczego?

Widzieliśmy przecież, że przez te wszystkie lata Zachód szukał powodów do nałożenia sankcji. Przybyły z otruciem Nawalnego, niejakich Skripalów... Drobnostka, na Boga!

Dlaczego więc nie zakończyć procesu i nie uznać Rosji za 100% winną? Czy możesz sobie wyobrazić, jak silny byłby nacisk informacyjny? Byłoby jeszcze bardziej „fajnie” niż dzisiejsze wydarzenia. Bo w obecnej sytuacji Rosja wciąż ma przynajmniej kilku sympatyków, takich jak Chiny i Serbia.

Ale kto mógłby „usprawiedliwić” Rosję za zestrzelenie samolotu? Kto stanąłby po jej stronie? Nie sądzę, żeby można było znaleźć żadnych odważnych ludzi. Taka decyzja sądu mogłaby być powodem najsurowszych sankcji i przyłączyłoby się do nich znacznie więcej krajów.

Ale nikt jeszcze nie może dla Boeinga… Wychodzą z tej sytuacji, jak wypasane jagnię, na najważniejszy czas. Na którym?

Oto dwie wersje, które nie są ze sobą sprzeczne, ale raczej się uzupełniają.

 

1.     Stany Zjednoczone trzymają ukraiński rząd za gardło

 

Stany Zjednoczone muszą mieć jakiś wpływ na Ukrainie, jak inaczej wytłumaczyć, że sama Ukraina dotarła na sam skraj przepaści i nie zwalniając tempa, zrobiła kolejny krok naprzód?

Oczywiście kupili kogoś w Kijowie. Obiecali komuś coś. Komuś powiedziano, że jest to centrum wszechświata… ..

Ale ogólnie, co jeśli malezyjski Boeing jest takim „strachem na wróble” dla ukraińskich władz?

Tak jak:

- Jeśli nie posłuchasz, powiemy całemu światu, że jesteś państwem terrorystycznym i zrobimy z ciebie wyrzutków.

Przecież utrata poczucia „cały świat jest z nami” jest chyba najgorsze dla infantylnych władz Ukrainy. Po prostu nie mogą się obejść bez głaskania głowy i pieszczot ze wszystkich stron. Nie są Rosją.

 

2.   Pretekst „odłożenia” Ukrainy i zbliżenia się do Rosji

 

Wyobraź sobie, że pewnego dnia Stany Zjednoczone zdadzą sobie sprawę, że trzymanie Rosji pod sankcjami jest niebezpieczne - może zubożyć Amerykę.

Następnie przedstawia (za pośrednictwem Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości) następujące tezy:

·        Sąd umorzył śledztwo i zidentyfikował sprawcę tragedii

·        To niewiarygodne, ale winowajcą okazała się Ukraina! Pomogły w tym tajne archiwa SBU, które przekazała nam Rosja po zajęciu Kijowa.

·        Oznacza to, że Ukraina celowo wprowadzała nas w błąd przez te wszystkie lata.

·        Ukraina jest więc państwem terrorystycznym.

·        Jesteśmy bardzo rozczarowani i rozczarowani, że Ukraina tak bardzo nas oszukała. Och, ajwaj!

·        Oznacza to, że Rosja nie jest już taka zła, walczyła z terrorystą!

·        Oznacza to, że Rosja dobrze poradziła sobie w Donbasie i na Krymie

·        Znosimy sankcje nałożone na Rosję, uznajemy Krym i Donbas, bo Rosja uratowała ludziom życie przed terrorystami (w archiwach SBU wciąż jest dużo dowodów na zbrodniczy reżim w Kijowie)

·        A wszystkie długi, jakie Ukraina ma wobec Zachodu – niech odda Rosji. Za szkody moralne i finansowe (małe, ale ładne)

Tak, rozumiem, że brzmi to trochę przesadnie, a nawet trochę wymykając się spod kontroli, ale czy nie brzmi to jak wszystkie powody, których użyły Stany Zjednoczone do nałożenia sankcji?

Świat to połknie i nie udusi. Co więcej, ta możliwość jest bardzo jasna. Cóż, najwyraźniej tragedia z niewinnymi cywilami zawsze (i bardzo słusznie) budzi maksymalną sympatię dla ofiar i nienawiść sprawców.

To jest tylko przypuszczenie. Oczywiście mogę się mylić, a historię Boeinga zachowują dla czegoś innego. Ale jestem pewien, że nadal wykorzystują tę historię.

 

Moje 3 grosze

 

Brzmi to niewiarygodnie, bo ostatnie dni przecież pokazały, że USA wspomaga wojenny wysiłek Ukrainy w walce przeciwko rosyjskiej barbarii. Ale znając pokrętność amerykańskiej polityki w Europie wiem, że lokator Białego Domu tu siecze a tam grabi i stara się wyciągnąć z tego maksymalne korzyści. Oczywiście dla Ameryki. Żyjemy bowiem w świecie, na którym możliwe jest każde łajdactwo i każda podłość. Dlatego scenario przedstawione przez autora powyższego artykułu wcale nie jest tak nieprawdopodobne, jakim się wydaje być.

Sprawa zestrzelenia malezyjskiego Boeinga-777 z lotu MH017 wcale nie została wyjaśniona, o czym pisałem już wcześniej w książce „Tajemnica Siódmego Łuku” (Jordanów 2020) i obawiam się, że może mieć związek z wcześniejszymi – równie niewyjaśnionymi – wydarzeniami związanymi z innym Boeingiem-777 z lotu MH370, który przepadł gdzieś w przestrzeni powietrznej Oceanu Indyjskiego. Dlatego też zamieszczam ten artykuł na tym blogu jako jeszcze jedną zagadkę do rozwiązania. Obawiam się jednak, że wszystkie szczegóły tej katastrofy zostaną ujawnione, kiedy już nas nie będzie – tak jak szczegóły zamachu w Gibraltarze z dnia 4.VII.1943 roku, w którym zamordowano polskiego premiera i Naczelnego Wodza gen. Władysława Sikorskiego, który domagał się ujawnienia sprawców innego mordu na Polakach w Lesie Katyńskim.  

 

Źródło – „Pokec24” - https://www.pokec24.cz/politika/sestreleny-malajsky-boeing-je-tajny-trumf-ktery-pomuze-spojenym-statum-zaradit-zpatecku/

Przekład z czeskiego - ©R.K.F. Sas-Leśniakiewicz

piątek, 2 października 2015

Zaginiony samolot malezyjski (23)



Zagadka zaginionego Boeinga


Jelena Gałanowa


Minął dokładnie rok, jak przepadł bez śladu malezyjski Boeing-777 z rejsu MH-370 z Kuala Lumpur do Pekinu. Poszukiwania samolotu, w którym znajdowało się 277 pasażerów i 12 osób załogi do dziś dnia do niczego nie przywiodły…

Zaginiony Boeing-777 - wciąż nierozwiązaną zagadką?


Ofiara psychopaty


Wielki metalowy ptak znikł bez śladu… Nawet satelita nie był w stanie namierzyć żadnego śladu po nim. Hipotezy mnożyły się i mnożyły w czasie tego roku i teraz rozpatruje się wciąż nowe wersje wydarzeń. Co tam naprawdę mogło zajść?

Na pierwsze miejsce od samego początku wysunięto przypuszczenie, że samolot został uprowadzony przez I pilota samolotu nazwiskiem Zahari Ahmad Szach. Dlaczego? Podobno był on w ciężkiej depresji z powodu burzliwego rozwodu ze swą żoną i był niezadowolony z wyroku w innej sprawie sądowej. W rezultacie tego pilot dostał ataku szału i uprowadził samolot wraz z pasażerami. Samolot stracił łączność z dyspeczerami dlatego, że pilot wyłączył transponder – urządzenie, które tą łączność utrzymuje.

Taka hipotezę przedstawił Nowozelandczyk – Evan Wilson – były pilot i założyciel towarzystwa lotniczego Kivi Airlines. Jednakże nawet nie patrząc na to, że Wilson wydał całą książkę na ten temat swoich domysłów, eksperci je odrzucili. Rzecz w tym, że Wilson nie przedstawił żadnych przekonujących dowodów na to, a z drugiej strony czemu dokonał on samobójstwa w tak skomplikowany sposób?

[A jednak piloci używali samolotów jako narzędzia samobójstwa, czego dowodzi katastrofa Airbusa A320 należącego do linii lotniczej Germanwings we francuskich Alpach, która miała miejsce w marcu 2015 roku. W tym przypadku pilot-samobójca cierpiał na depresję i syndrom wypalenia. W przypływie desperacji skierował maszynę na stok góry i zabił siebie oraz 149 pasażerów i osób załogi – uwaga tłum.]

Minister transportu Malezji na konferencji prasowej poświęconej zaginionemu samolotowi z rejsu MH-370


Dziewczyna z al-Kaidy?


Postawiono zatem drugą podobną hipotezę – samolot stał się ofiarą nie I pilota, ale kopilota – też psychopaty, któremu nie poszło coś z dziewczyną. Farik Abdul Hamid jakoby zamknął się w kokpicie i tam dokonał swego czarnego dzieła. Ale znowu pudło: w rzeczywistości nie miał on powodów, by popełniać samobójstwo. II pilot wręcz na odwrót – zamierzał się ożenić i dbał o swoją pracę. Nawiasem mówiąc, Farik wprost kochał życie: miał w zwyczaju zapraszać do kokpitu co ładniejsze dziewczęta. I on to właśnie był ostatnią osobą, która nawiązała kontakt radiowy z kontrolerami lotów z tegoż kokpitu. I co, jeżeli tam była jakaś dziewczyna? Biorąc pod uwagę to, że samolot kierował się do Pekinu, można przypuszczać, że ta dziewczyna mogła być członkinią chińskiego odgałęzienia al-Kaidy, i to ona odegrała złowieszczą rolę…


Lądowanie na wyspie


Tak więc eksperci zastanawiają się nad możliwością ataku terrorystów. A oto możliwe warianty. Ten najciekawszy brzmi tak: na pokładzie samolotu znajdowali się terroryści, którzy opanowali kokpit pilotów i lecąc do Pekinu zamierzali skierować samolot w jakiś stołeczny drapacz chmur ja to było w Nowym Jorku. Z drugiej strony wiadomo, że samolot wykonał zwrot i poleciał z powrotem do Kuala Lumpur, co oznaczałoby, że terroryści zamierzali wbić się np. w podwójny wieżowiec w malajskiej stolicy.

(Chodzi o dwie wieże Petronas Towers o wysokości 452 m każda, dla porównania Twin Towers WTC 1 mierzył 417 m, a WTC 2 – 415 m – przyp. tłum.)

A zatem? Według poglądów autorów hipotezy, że całą akcję zaplanował i wykonał MOSSAD po to, by obwinić za ten zamach Iran.

(Hipoteza ta o tyle ma sens, że Malezja nie ma żadnych stosunków z Izraelem i nie wpuszcza na swe terytorium obywateli tego państwa, stąd myśl, że była to jakaś żydowska akcja odwetowa, jednakże czy odniosłaby ona zakładany skutek? – raczej nie, a wręcz odwrotnie, bo wzmogłyby się nastroje antysemickie w krajach arabskich i jeszcze bardziej pogorszyło by to stosunki z Izraelem – uwaga tłum.)

A może wszystko było inaczej?  Złoczyńcy opanowali samolot, wyłączyli transponder i zamierzali niepostrzeżenie posadzić maszynę gdzieś na jakiejś wyspie z dala od cywilizacji, by potem wykorzystać go do własnych celów. A brytyjska sportsmenka Catherine Tee, która podróżowała wraz z mężem jachtem właśnie w tych okolicach i w tym samym czasie, widziała na morzu całą chińska flotę wojenną – i samolot lecący bardzo nisko. Według jej wersji, ludzie którzy przejęli samolot zamierzali – jak kamikadze – uderzyć w któryś z chińskich okrętów.

Rejon poszukiwań Boeinga-777 nad lądami


Wstrząsające hipotezy


Nie obeszło się i bez tego, by nie rzucono cienia na Rosję. I tak np. amerykański dziennikarz Jeff Wise założył, że samolot został przejęty przez rosyjskie służby specjalne i potajemnie wylądował w Kazachstanie. Że niby porywacze tak przeprogramowali aparaturę, że kontrolerzy lotów otrzymali fałszywe dane o kierunku lotu, w tym czasie kiedy liniowiec wziął kurs na Bajkonur. No tylko po co? Wise postarał się odpowiedzieć.

Jeszcze bardziej szokująca hipoteza pojawiła się na niektórych stronach internetowych: rejs MH-370 okazał się być dokładnie tym samym samolotem, który rozbił się nad… Ukrainą! I to było dzieło rąk agentów CIA. Oni porwali samolot do Amsterdamu, nazwali go MH-17 i potem wyprawili z powrotem do Kuala Lumpur przez Doniecką Obłast’, gdzie był zestrzelony dzięki namiarom od amerykańskich służb specjalnych celu zdyskredytowania Rosji. Ale powstaje pytanie: po co to wszystko tak skomplikowano?

Ta cała ukraińska wersja daje jedynie odpowiedź na pytanie: gdzie odszedł samolot? Zestrzelono go i szczątki zebrano. Postawione hipotezy nie dają żadnej odpowiedzi. Wszak z stratolinera nie zostało niczego! Jeżeli przyczyną była techniczna awaria i samolot po prostu eksplodował, albo leciał póki, póty mu się nie skończyło paliwo, to jego samego bądź szczątki zostałyby znalezione. Może wpadł do Rowu Mariańskiego? Wszak nikt nie wie, gdzie tego stratolinera poniosło. A może wie, ale nigdy nie powie…?

A zatem nie pozostaje nic innego, jak uwierzyć w najbardziej niewiarygodną hipotezę – MH-370 został porwany przez Kosmitów!...

[Artykuł ten napisano zanim na Mauritiusie i innych wyspach Oceanu Indyjskiego zostały znalezione wyrzucone przez fale morskie szczątki samolotu z rejsu MH-370, w sierpniu 2015 roku. A zatem nie może być mowy o Kosmitach, a o „normalnej” katastrofie lotniczej, której przyczyny nadal pozostają wyjątkowo niejasne! – uwaga tłum.]        


Tekst i ilustracje – „Tajny XX wieka” nr 13/2015, s. 3

Przekład z j. rosyjskiego – Robert K. Leśniakiewicz ©

poniedziałek, 29 grudnia 2014

Zaginiony samolot malezyjski (18)


Lot MH-370: Po prostu musimy wiedzieć


Clas Svahn


Gdy prezenty są już pod drzewkiem, to jest oczywiste, że ktoś je tam umieścił. Nawet jeśli to było pięć lat temu lub więcej. Potem cień zbliża się do drzewa. Dla nas, choć nie wierzymy w duchy, nie jest wiadome to, co kryje się w ciemności.

My ludzie jesteśmy ekspertami w widzeniu wzorów i znaczeń tam, gdzie tak naprawdę jest coś więcej niż szereg luźnych punktów. Punkty, które możemy szybko wypełnić piórem nazywa nasz mózg. W jakiej kolejności wypełniamy te punkty zależy od tego, kim jesteśmy i co mamy w tle. A końcowy wynik będzie inny dla każdego z nas.

Nikt z nas nie chce żyć w świecie, w którym nie ma zbyt wiele łatwych zakończeń, zbyt wielu punktów bez kontekstu i zbyt wiele niepewności. Chcemy aby nasz świat był zrozumiały. Czy nadmierna dawka Nieznanego nie doprowadzi nas do bólu głowy. Nasze poszukiwania zrozumienia często doprowadza do wypełnienia niewiadomego elementami nadprzyrodzonymi. Widzimy w tym rękę Boga czy interwencję Losu. Albo spisek. Niezależnie od wybranej opcji, pasuje to do jednego czy drugiego.

Teraz mamy do czynienia z traumą po zaginięciu samolotu z lotu MH-370, którego mimo poszukiwań i wysiłków czołowych ekspertów po prostu nie znaleziono. I jak dotąd nikt nie rozumie, dlaczego. 

Dlatego nikogo nie dziwi to, że co jakiś czas z pewną regularnością pojawiają się coraz to nowsze teorie. I tak kilka dni przed Bożym Narodzeniem ukazało się oświadczenie byłego dyrektora niezbyt znanej kompanii lotniczej Protues Airlines – Marca Dugaina. Dugain – nieznany poza strefą francuskich linii lotniczych – oświadczył, że samolot ten prawdopodobnie wszedł w strefę USA i został zestrzelony przez Amerykanów.


Powodem mogło być to, że hakerzy (z Korei Pn.???) przejęli kontrolę i samolot nadleciał nad amerykańską bazę US Navy na Diego Garcia. Jedynym sposobem na usunięcie zagrożenia było zestrzelenie samolotu. Dowodem na to jest fakt, że Stany Zjednoczone twierdzą, że nie wiedzą, co się stało z samolotem, zaś świadkowie na Malediwach twierdzą, że widzieli jakiś duży samolot lecący obok nich po zaginięciu lotu MH-370. 

Każdy, kto śledzi wydarzenia związane MH-370 przypomni sobie, że świadkowie na Malediwach nigdy nie próbowali go znaleźć i że była to po prostu historia, którą wyssano z palca. Dlaczego teraz ponownie podkreślono, jak jaką tajemnicą jest otoczone to zniknięcie. Ale nasza zbiorowa pamięć bywa bardzo krótka i z nieprawdy coś może łatwo stać się prawdą, kiedy pasuje do wzorca.

Tak więc poszukiwania MH-370 są nadal bezowocne i nie ma po nim najmniejszych śladów, i nie ma dowodów, które wskazywałyby na prawdziwość relacji świadków z Malediwów. Samolot w ogóle nie pojawił się nad tamtym miejscem i zniknął lecąc w zupełnie innym kierunku i innym miejscu.

 Ale tak długo, jak nie wiemy dużo w ogóle o tym, co się naprawdę stało, to ludzie na całym świecie nadal rysować linie między punktami na kawałku papieru, który nieustannie zmienia kształt. Wszystko w wysiłku, aby nieznane stało się znanym a życie choć bardziej zrozumiałym. Bo tego tak chcemy. Chociaż życie przerasta czasami rzeczywiste tajemnice…




Moje 3 grosze


Clas Svahn napisał te słowa w dniu 25.XII.2014 roku, a w dniu 28 grudnia, o godzinie 07:24 WITA/23:24 GMT dnia 27 grudnia w Europie, u wybrzeży Indonezji zaginął samolot Airbus-320-200 o znakach PK-AXC, należący do malezyjskich[1] linii lotniczych Air Asia, nr lotu QZ-8501 z Subarai (SUB) do Singapuru (SIN) – ETA na godzinę 08:30 SGT, ze 162 osobami na pokładzie. A ja tak myślę, czy nie był to sygnał wyprzedzający tą katastrofę?




W ogóle to dziwne, że pech uwziął się na dalekowschodnie maszyny: w dniu 8.III br. zaginął w niewyjaśnionych okolicznościach Boeing 777 z lotu MH-370 gdzieś nad Oceanem Indyjskim.

Inny Boeing 777 tej samej kompanii z lotu MH-017został zestrzelony nad Ukrainą w dniu 17.VII br. I już nikt mi nie wmówi, ze siódemka jest szczęśliwa!

No a teraz ten Airbus z Indonezji. A niedaleko jest Cieśnina Malakka, w której dzieją się dziwne rzeczy, jak w Trójkącie Bermudzkim czy Trójkącie Smoka…

Ale czy to były li tylko przypadkowe katastrofy? W pierwszym przypadku można spokojnie powiedzieć o porwaniu. W drugim było to ewidentne zestrzelenie przez Ukraińców. Ciekawy jestem, co było powodem tej tragedii? Czyżby znowu terroryści? – bo na pewno nie Małe Zielone Ludziki, co zapewne wkrótce ogłoszą „ufolodzy” i fani STD…     


Źródło: „Dagens Nyheter”, 25.XII.2014 r. - http://blogg.dn.se/markligheter/2014/12/25/nar-vi-bara-maste-fa-veta/
Przekład z j. szwedzkiego – Robert K. Leśniakiewicz ©





[1] PK-AXC to Airbus A320-216 w konfiguracji Y180 dostarczony liniom AirAsia Indonesia 15 października 2008 r. PK to INDONEZYJSKA rejestracja. AirAsia Indonesia to INDONEZYJSKA linia lotnicza (należąca do międzynarodowej grupy AirAsia z główną siedzibą w Kuala Lumpur, ale TYLKO siedzibą). Maszyna wykonywała lot oznaczony jako QZ8501. QZ to oznaczenie lotów INDONEZYJSKIEJ linii lotnicze AirAsia Indonesia. Loty MALEZYJSKIEJ linii AirAsia Berhad oznaczane są kodem AK. MALEZYJSKIE maszyny mają rejestracje zaczynające się kodem kraju 9M. Ale mówienie i pisanie o MALEZYJSKIM samolocie jak widać lepiej się sprzedaje… 

poniedziałek, 30 czerwca 2014

Zaginiony samolot malezyjski (13)



Czy Trójkąt Bermudzki ma coś wspólnego z zaginięciem malezyjskiego samolotu?


Bejnamin Radford


Zaginięcie lotu MH-370 jest taką tajemnicą, która przypomina o możliwości istnienia wietnamskiego Trójkąta Bermudzkiego. Ale traktujmy to z przymrużeniem oka. Funkcjonariusze z kilku krajów, tuziny samolotów i statków czeszą Morze Południowochińskie i Zatokę Bengalską po tajemniczym zniknięciu samolotu Malezyjskich Linii Lotniczych z lotu MH-370 z 239 osobami na pokładzie, zaś wielu ludzi podejrzewa, że może ma to jakiś związek z Trójkątem Bermudzkim. 

Stało się nieuniknionym to, że zniknięcie to przywoła porównania do niesławnych akwenów, na których giną statki i samoloty bez śladu. Kilka dni temu, malezyjski polityk napisał na Twitterze: Nowy Trójkąt Bermudzki został wykryty na wodach Wietnamu, gdzie padają wszystkie doskonale wyekwipowane w elektronikę jednostki. Oburzyło to wielu ludzi, których komentarze były nieżyczliwe, a którzy potem przeprosili za nie.

Określenie „Trójkąt Bermudzki” wprowadzono w obieg w 1964 roku, ale zostało rozpowszechnione na cały świat w dziesięć lat później, kiedy Charles Berlitz, którego rodzina stworzyła popularną serię kursów językowych, napisał książkę i nim. Berlitz wierzy w to, że legendarny kontynent lub subkontynent Atlantydy istniał naprawdę i odpowiada za tajemnicze katastrofy i zniknięcia statków i samolotów u wybrzeży Florydy.

Przez wiele lat powstało wiele teorii i hipotez usiłujących objaśnić tę tajemnicę. Kilku pisarzy rozszerzyło teorię Berlitza o Atlantydzie sugerując, że mityczne miasto leży na dnie oceanu i używa swej słynnej „krystalicznej energii” do topienia statków i samolotów. Inne, bardziej egzotyczne teorie sugerują, że są tam portale czasowe i Kosmici – w tym opowieści o podwodnych bazach Obcych. Wciąż inni ludzie wierzą w to, że wyjaśnienie leży w niezwykle rzadkich ale naturalnych geologicznych i hydrologicznych zjawiskach naturalnych.

Inni sugerują, że samolot Malezyjskich Linii Lotniczych znikł nad akwenem, który jest dokładnie naprzeciwko części globu na której znajduje się Trójkąt Bermudzki. Czyż nie jest to zadziwiający zbieg okoliczności?  

Wydaje się być to tajemniczym i dziwnym, kiedy spojrzymy na mapę lub globus i zauważymy, że rejon poszukiwań jest dokładnie w przeciwległym rejonie świata nie do Trójkąta Bermudzkiego, który znajduje się na Północnym Atlantyku, ale do Morza Karaibskiego. Pomijając dywagacje geograficzne, to nadal nikt nie wie, gdzie samolot znikł. być może wpadł on i zatonął w Morzu Południowochińskim, być może u wybrzeży Malezji lub gdzieś indziej. W rzeczywistości ratownicy podejrzewają, że samolot nie wpadł w ogóle do oceanu, ale może znajdować się w dżunglach Wietnamu, dokąd też wysłano ekipy poszukiwawczo-ratownicze. A że samolot mógł wykonać skręt po ostatnim kontakcie radarowym, to obszar poszukiwań jest ogromny.

Dwanaście diabelskich cmentarzy - to właśnie w Wirze Oceanu Indyjskiego miał się pogrążyć Boeing-777 z lotu MH370... 



Dlaczego Trójkąt Bermudzki?


Największym problemem, który łączy zagadkę lotu MH-370 z Trójkątem Bermudzkim to jego zniknięcie, jednakże Trójkąt Bermudzki nie istnieje. został on odmitologizowany jeszcze w latach 70., kiedy Lawrence David Kusche zbadał rzekome dziwne zniknięcia w Trójkącie Bermudzkim. Kusche wyczerpująco przebadał dziwne „tajemnicze zniknięcia”, Berlitz i inni napisali o tym i stworzyli historię, która opiera się w zasadzie na błędach, przekłamaniach i tajemnicy – zaś w niektórych przypadkach – fabrykowaniu całych historii – a wszystko to przekazywane było jako sprawdzone fakty.

W swej książce „Trójkąt Bermudzki – tajemnica rozwiązana” (wyd. polskie: Warszawa 1983), Kusche odnotował, że kilku pisarzy piszących na ten temat nie dokonało żadnych konkretnych dochodzeń – najczęściej ściągając i powtarzając informacje od wcześniejszych autorów, którzy robili to samo. W kilku przypadkach nie ma żadnych zapisów o statkach i samolotach, które zaginęły w tym trójkątnym, wodnym cmentarzu – one nigdy nie istniały, poza wyobraźnią autorów. W innych przypadkach, statki i samoloty były prawdziwe – ale Berlitz i inni zaniedbali powiedzieć tego, że one „tajemniczo znikły” w czasie paskudnych sztormów.
[L. D. Kusche niestety sam przeprowadzał swe „badania” w bibliotekach uniwersyteckich, a które polegały na wyszukiwaniu wycinków prasowych na temat katastrof. Poza tym dobierał je tak, by świadczyły tylko i wyłącznie za jego tezami. NB, złapałem go na ewidentnym fałszerstwie dotyczącym Trójkąta Smoka. Otóż pan Kusche zaniżył bezczelnie tonaż zaginionych tam statków by zbagatelizować sprawę. Nie zaginęły tam – wedle niego – trawlery rybackie, ale „jakieś tam” kutry. Poza tym – wedle obliczeń Japończyków, a co podaje Kusche – zaginęło tam w ciągu 1968 roku – 521 kutrów i łodzi, w 1970 roku – 435 a w 1972 roku – 471! Przecież to oznacza, że w samym roku 1968 w każdym dniu znikało na morzu około 1,43 jednostki! - czyli co najmniej jedna dziennie!!! I co z tego? Zakładając, że każda jednostka rybacka ma 8 - 12 osób załogi oznacza to, że na morzu zaginęło bez wieści około 5.000 ludzi! Czy zaginięcie bez wieści 5.000 osób może być ignorowane przez władze? TAKICH RZECZY PO PROSTU IGNOROWAĆ NIE SPOSÓB!!! Zob. http://hyboriana.blogspot.com/2014/04/trojkaty-bermudzkie_20.html  – przyp. tłum.]  

Także należałoby odnotować, że akwen Trójkąta Bermudzkiego jest gęsto uczęszczany przez statki wycieczkowe i handlowe, i logiczne jest to, że więcej statków tonie właśnie tam, niż na np. mało uczęszczanych trasach Południowego Pacyfiku. Ale akweny znajdujące się w „piekielnym trójkącie” wcale nie mają tak wysokiej liczby tajemniczych zaginięć.

Lot MH-370 i jego zaginięcie jest prawdziwą tajemnicą, ale to, że to się stało wcale nie jest czymś aż tak niezwykłym, tak więc nic niewyjaśnionego czy nadnaturalnego tam nie zaszło. Rejon poszukiwań jest wielki i odległy (ok. 2000 km od wybrzeży Australii) a prądy morskie mogą rozwłóczyć szczątki samolotu na wielkie dystanse. Losy lotu MH-370 są nieznane, ale wyjaśnienie może się pojawić każdego dnia.


Ostatnie wieści z Australii


W dniu 27.VI.2014 r. „Teleexpress” przekazał informację iż australijscy śledczy podali, że pasażerowie lotu MH-370 nie żyli już po utracie łączności z samolotem wskutek rozhermetyzowania kabiny, a samolot prowadzony przez autopilota leciał dalej sam... 



Moje 3 grosze


A zatem wszystko wskazuje na to, że najprawdopodobniej został rozegrany scenariusz uprowadzenia i zrabowania cargo Boeinga-777, którego dokonali albo piloci albo złodzieje znajdujący się wśród pasażerów.  Historia zna tego rodzaju przypadek, kiedy porywacz – niejaki D. B. Cooper – najpierw uprowadził samolot Boeing 727 kompanii Northwest Airlines z lotu NA-305, a którego trasa przebiegała z Waszyngtonu, DC do Seattle, WA przez Minneapolis, MN, Great Falls, VA,  Missoula, MO, Portland, OR i Spokane, WA, a potem wyskoczył z okupem ze spadochronem. Już w powietrzu pasażer siedzący w fotelu na końcu samolotu wręczył stewardessie kartkę ze swoimi żądaniami: linie lotnicze mają mu dostarczyć 200.000 $USA i 4 spadochrony, w przeciwnym razie zdetonuje bombę, którą miał na kolanach.

Spełniono jego żądanie i dostarczono mu na pokład to, czego sobie życzył. Ten z kolei uwolnił wszystkich pasażerów i członków załogi poza kapitanem i stewardessą, która stała się jego zakładniczką. Porywacz zażądał, by polecieli do Meksyku, ale nie było to możliwe – Boeing 727 nie mógł pokonać tej trasy bez uzupełnienia paliwa i zgodził się on na tankowanie w Reno, NV. Porywacz przystał na to, wszakże pod dwoma warunkami: samolot musiał lecieć na pułapie poniżej 10.000 ft/~3000 m z prędkością 200 mph/320 km/h z otwartym tylnym włazem. Samolot wystartował w kierunku Reno, a za nim 5 myśliwców śledzących jego lot i tylny właz Boeinga. Porywacz w pewnej chwili wyskoczył ze spadochronem i 200.000 dolarów i znikł w mroku i gęstwinie leśnej w odległości 35 mi/56 km na północ od Portland, WA… Nie złapano go nigdy, choć policja i FBI wychodziły ze skóry, żeby go dopaść.

Halina Krahelska, która opisała ten przypadek w swej książce „SOS” (Warszawa 1988) podaje jeszcze, że sześciu innych próbowało powtórzyć ten numer, ale im to już nie wyszło.

Im nie – to fakt, ale np. pilotom czy innym ludziom na pokładzie Boeinga-777 z lotu MH-370 to wyjść mogło. Samolot zniżył swój lot, przecinając przestrzeń powietrzną nad Półwyspem Malajskim, gdzie uwolniono go od złotego cargo, następnie złodzieje wyskoczyli ze spadochronami zostawiając samolot z nieżywymi pasażerami i załogą na pastwę losu. Tak być mogło, bo na coś takiego wskazują parametry lotu samolotu od punktu ostatniego kontaktu radiowego z samolotem, aż do ostatniego kontaktu radiolokacyjnego nad Cieśniną Malakka. Trudno przypuścić, by wyrzucili drogocenny ładunek nad oceanem i sami skakali w wodę. Musieli to zrobić w czasie przelotu nad Półwyspem Malajskim – gdzie po przejęciu ładunku na ziemi zaszyli się w Malezji lub Tajlandii.

Od siebie dodam tylko tyle, że to nie była robota amatorów i działali tutaj zawodowcy. To była świetnie wykonana operacja w stylu służb specjalnych i chodziło o coś tak cennego, że bez wahania poświęcono samolot i życie ludzkie ponad 200 osób dla jego zdobycia. I nie ma tutaj miejsca na UFO i Trójkąty czy Kwadraty Bermudzkie i inne. Uważam, że śledztwo w tej ponurej sprawie powinno się potoczyć właśnie w tym kierunku…         

        
Przekład z j. angielskiego – Robert K. Leśniakiewicz ©


CDN.

czwartek, 22 maja 2014

Zaginiony samolot malezyjski (12)



Dane satelitarne lotu MH370 będą opublikowane po miesiącach oczekiwania


Saima Mohsin i Holly Yan (CNN)


Inmarsat i malezyjscy oficjele oświadczyli, że opublikują surowe dane z satelity. Rodziny oczekują na te informacje od miesięcy. Dane te pozwolą niezależnym ekspertom zanalizować to, co się stało 8 marca. „Ich intencje zostaną poparte przez czyny” – powiedział mąż jednej z pasażerek.


Kuala Lumpur, Malezja (CNN) – po miesiącach milczenia, dane z satelity odnośnie lotu MH370 zostaną wreszcie upublicznione dla rodzin ofiar tego dramatu. Do tej pory, Inmarsat, firma której satelita odbierał do ostatniej godziny lotu sygnały z zaginionego samolotu twierdziła, że nie jest władna opublikować te dane. Jednak we wtorek Inmarsat i władze Malezji oświadczyły, że będą się starały o udostępnienie tych danych.


Dane lotu MH370 będą udostępnione


-  Zgodnie z naszym zaangażowaniem w kierunku większej przejrzystości, wszystkie strony pracują nad opublikowaniem analizy dzienników transmisji danych i opisu technicznego do publicznej wiadomości – Inmarsat i malezyjskie władze lotnictwa powiedziały to we wspólnym oświadczeniu.
Gdzie są te dane?
- Musi tutaj być także odnotowane, że dane z dzienników transmisji są tylko jednym z wielu elementów informacji śledczych – twierdzą oficjele.

Oświadczenie to jednak nie mówi, kiedy te dane zostaną udostępnione. Ale publikacja tych surowych danych z satelity może pozwolić na dokonanie niezależnych analiz tego, co wydarzyło się 8 marca, kiedy to samolot Malajskich Linii Lotniczych lot MH370 zniknął z 239 osobami na pokładzie.
Kilku krewnych pasażerów samolotu nie było pewnych, co zrobić z tym ogłoszeniem.
- Ich intencje muszą być wsparte przez czyny, tak więc będę czekał i patrzył na to, co się będzie działo – powiedział K. S. Narendran, którego zona była w tym samolocie. – Po drugie, to jest przecież tylko jedna część danych, których użyto do prowadzenia poszukiwań – powiedział pan Narendran korespondentowi CNN Donowi Lemonowi.  - Więc kiedy udostępniania danych Inmarsat jest ważne samo w sobie, myślę, że to będzie ważne, jak z upływem czasu do większego zbioru danych, które mają być również dostępne.

Ale lotniczy analityk CNN – Jeff Wise – powiedział, że „puszka zostanie otwarta”, kiedy te dane zostaną opublikowane.
- To wyprodukuje wiele teorii i skasuje wiele innych teorii – powiedział on.
Innymi słowy, wypuszczenie tych danych może dać „lepsze pojęcie tego, co tam się stało przez cały ten czas”.

Inmarsat „pracuje” nad udostępnieniem surowych danych publiczności

"Ciemny" odcinek lotu malezyjskiego Boeinga 777 lotu MH370 - nie wiadomo, co się działo z samolotem pomiedzy Perak a miejscem ponownego ukazania się na radarach. Wiadomo jedynie, że leciał on na wysokości 4000-5000 ft/~1330-1660 m


Sprzeczne oświadczenia


W poniedziałek (19.V) urzędujący malezyjski minister komunikacji powiedział, że rząd poprosił Inmarsat o publikację danych. Malezyjscy oficjele powiedzieli reporterom CNN, że ich rząd nie posiada żadnych surowych danych. Ale pracownicy z Inmarsat powiedzieli, że ich kompania przekazała wszystkie dane rządowi Malezji „na wczesnym etapie poszukiwań”.


Reakcja rodzin pasażerów lotu MH370 na film


- Podzieliliśmy się informacjami, które mieliśmy, i to dochodzenie ma zdecydować, co i kiedy zostanie ujawnione - wiceprezes Inmarsatu Chris McLaughlin powiedział w zeszłym tygodniu. Ale starszy malezyjski urzędnik powiedział CNN, że rząd potrzebował pomocy Inmarsat by przekazać dane rodzinom „w reprezentacyjny sposób.”
- Próbowaliśmy być jak najbardziej transparentnymi – powiedział on – nie mamy żadnych problemów z ujawnieniem danych.

Kiedykolwiek jakieś informacje wychodzą na wierzch, to mogą pomóc odpowiadać na pytania krytyków, którzy są sceptyczni co do tego, gdzie urzędnicy poszukiwali samolotu. Niektórzy uczeni badający to zniknięcie i rodziny pasażerów zaczęli krytykować władze za brak informacji na temat tego, dlaczego poszukiwania zostały zogniskowane we wschodniej części Oceanu Indyjskiego.

Czy dane z Inmarsatu wysłały ekipy poszukiwawczo-ratownicze lotu MH370 w złym kierunku?

Wiadomość z Cannes: Twórcy filmów kontrowersyjnie oceniają thriller o locie MH370.




Przekład z j. angielskiego – Robert K. Leśniakiewicz ©