Powered By Blogger
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bronie ABC. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bronie ABC. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 15 sierpnia 2024

Ludwikowice Kłodzkie: kosmodrom Führera?

 


Od kilku lat zastanawiam się nad zagadkami Dolnego Śląska. Oglądałem miejsca w Kotlinie Jeleniogórskiej i otaczających ją górach, gdzie miały być ukryte niemieckie skarby zagrabione w Polsce i innych krajach najechanych przez nazistowską barbarię. Oglądałem programy TV poświęcone temu tematowi i osiągnięciom naukowców pracujących dla Führera. I absolutnie zgadzam się z ich autorami – Niemcy, gdyby im dać więcej czasu, byliby w stanie zrealizować swe obłąkańcze plany – to oczywiste. Alianci zacisnęli im pętlę na szyi i przystawili bagnet do gardła. Ale nie zapominajmy, że niektóre problemy rozwiązywali teoretycznie, a stąd już tylko krok do rozwiązań technicznych.

A zatem ponawiam pytanie: czy w Ludwikowicach Kłodzkich miałby znajdować się kosmodrom Hitlera?

Nie zapominajmy, że Niemcy planowali użycie przestrzeni kosmicznej do prowadzenia wojny na całym świecie. I tak sławetny rakietowy bombowiec inż. Sängera byłby w stanie dosięgnąć każdego celu w USA i Kanadzie. Przy czym byłoby to bombardowanie nuklearne a nie konwencjonalne, bo Niemcy bombę atomową już mieli, czego dowodzą grzyby atomowe nad Ohrdruf i Rudden. Nie mieli tylko wektora broni A, który bałby w stanie zanieść ją dostatecznie daleko… NB, naziści pracowali nad wszystkimi rodzajami BMR ABC.

Niemieccy uczeni pracowali także nad promieniem śmierci – promieniami Słońca skupionymi i wycelowanymi w Ziemię przy pomocy zwierciadła wklęsłego o powierzchni 8 km². Warunkiem sine qua non było umieszczenie na orbicie wokółziemskiej stacji załogowej, która operowałaby tym zwierciadłem. Cały problem polegał na tym, by ją tam zbudować i umieścić. I tu dochodzimy do clou problemu.

Niemcy posiadali już pociski rakietowe A-4/V-2, które dolatywały do granic atmosfery ziemskiej i Kosmosu – tzw. linii Kármána, znajdującej się na wysokości 100 km nad powierzchnią Ziemi. niestety (a raczej na szczęście) ich payload wynosił ok. 1 tony, a zatem były one całkowicie nieopłacalne – no chyba żeby niosły głowice A, to wtedy byłoby zupełnie inaczej. Problem w tym, że ówczesna głowica A miała masę 4 ton i wymagała specjalnego wektora jakim były amerykańskie bombowce strategiczne B-29 Superfortess.

Jednakże i ten problem mógłby być usunięty, bowiem ekipa SS-Sturmbannführera dr. Wernhera von Brauna i gen. dr. Waltera Dornbergera planowała budowę większych i potężniejszych rakiet, które byłyby odpowiednikiem dzisiejszych ICBM i SLBM. Odpowiednie próby były dokonane na poligonie rakietowym w Łebie – Rąbce, i to z powodzeniem.

Jednakże rakiety von Brauna – Dornbergera były za słabe, by można je było wykorzystać do lotów orbitalnych. Bombowiec Sängera także. Dlatego też Niemcy zaczęli pracować równolegle nad dwoma zagadnieniami, a mianowicie – antygrawitacją i chronomocją. Jestem pewien, że oba te zagadnienia były rozpracowywane na Dolnym Śląsku – w Riese, ale i nie tylko.

Kiedyś rzuciłem myśl, że Niemcy chcieli wyprodukować – dosłownie  wyprodukować - syntetyczne złoto. W tym celu potrzebne były cyklotrony do napromieniowania elektronami atomów rtęci. Elektron wnikał do jądra rtęci, łączył się z jednym z protonów i wskutek czego przekształcał się on w atom złota. Niby proste, ale potwornie energochłonne. To było jednak coś, co się udało Japończykom, choć w mikroskali. Hitler jednak cierpiał na manię wielkości i wszystko co wielkie budziło jego respekt i zachwyt. Dlatego budowa wielkiego cyklotronu do produkcji złota mogła podziałać na jego wyobraźnię, i dał tej inwestycji zielone światło. Nie zapominajmy, że Niemcy chcieli pozyskiwać złoto z wody morskiej, ale że jest tam go tylko 0,01 mg/m³, to rzecz uznano za nieopłacalną – i słusznie. Tak więc poszukano innego źródła – i wzorem średniowiecznych alchemików zamierzano wyprodukować je z rtęci. Na szczęście rzecz okazała się tak droga, że aż nieopłacalna.

Ale wróćmy do lotów kosmicznych i antygrawitacji. Jak można uzyskać antygrawitację? Najprościej jest dysponować odpowiednio dużą anty-masą i przy jej pomocy wybić korytarz w grawitacyjnej studni Ziemi. opisał to już dokładnie H.G. Wells w swej powieści „Pierwsi ludzie na Księżycu”, w której bohaterowie lecą na Księżyc w antygrawitacyjnym pojeździe. Ale na Ziemi nie udało się wytworzyć cavoritu (fantastyczny materiał antygrawitacyjny) i tak się lecieć nie dało… - a zatem co?

Jest taka powieść sci-fi Stanisława Lema pt. „Astronauci” bodaj czy nie z 1951 roku, w której mieszkańcy Wenus mający straszną chrapkę na naszą Ziemię zamierzają zgładzić życie na niej przy pomocy radioaktywnych chmur wystrzelonych ciśnieniem promieniowania na nasz glob. Potem miała nastąpić druga faza – kolonizacja Ziemi. Znajdująca się nas Wenus wyrzutnia antygrawitacyjna miała miotać statki kosmiczne na Ziemię. I to mnie właśnie zastanawia – skąd Lem wytrzasnął ten pomysł? Czy nie było to czasem jakieś echo hitlerowskich prób z antygrawitacją?

U Lema wyrzutnia ta – tzw. Biała Kula – działa na zasadzie przyspieszania antycząstek do prędkości 0,99999 c w celu uzyskania antymasy i co za tym idzie – pola antygrawitacyjnego, które wybiłoby otwór w studni grawitacyjnej Wenus… Potem wystarczyłoby tylko rozpędzić statek kosmiczny do dowolnej prędkości ucieczki i voila! – Ziemia należałaby Wenusjan.

Na szczęście to nie jest takie proste, jako że antymateria ma przeciwny ładunek elektryczny, ale zwyczajną masę jak zwykła materia. Ta droga wiodła donikąd. Ale czy nazistowscy naukowcy o tym wiedzieli? W Ludwikowicach najprawdopodobniej budowano potężny cyklotron zdolny do rozpędzania cząstek i antycząstek do prędkości relatywistycznych. To, co teraz robi się w CERN przy pomocy GHC. Do tego potrzebne są ogromne ilości prądu elektrycznego – i dlatego cyklotron wzniesiono w okolicy potężnej elektrowni termicznej. Na to, że to był cyklotron wskazuje także masywne okablowanie zdolne do przewodzenia prądu o wysokim napięciu i natężeniu. Już to bardziej przemawia do mnie niż opowiastki o chłodni kominowej. Zresztą na co była tam potrzebna? Co miała chłodzić?

No i kolejne zagadnienie – naziści i Czas. Jest oczywistym, że niemieccy naukowcy pracowali także nad chronomocją, tj. przemieszczaniem się w Czasie. Oczywiście Hitler i jego sztabowcy doskonale zdawali sobie sprawę z możliwości, jakie dają podróże w Czasie. Pomysł nie jest mój, i o ile dobrze pamiętam ukazał go Gerd Burde w swym filmie „Tajemnice III Rzeszy”. W jego filmie latające spodki były przede wszystkim czasolotami, które mogłyby przenosić całe desanty SS-manów w inne czasy by przeprowadzać korekty w historii, oczywiście na korzyść Hitlera i jego akolitów. Szalone? Oczywiście, ale Hitler znajdując się w sytuacji bez wyjścia łapał się każdej możliwości. Trudno powiedzieć, na ile udało się im osiągnąć powodzenie. Być może sprawa chronomocji miała być rozpracowywana teoretycznie w Riese, a właściwie na pewno. Podobnie jak bomby A i ICBM z głowicami A przeciwko Ameryce i ZSRR.

I o to w tym wszystkim chodziło.

I na szczęście dla świata nie wyszło…


To, co tu napisałem, to jest jedynie hipotezą, którą udowodnić można badając rzecz in situ. Niestety, na to nie mam już ani środków, ani zdrowia. Mam nadzieję, że kogoś to zainspiruje i zacznie szukać niemieckich archiwów nazistowskich uczonych i pseudouczonych. Ja zaś tymczasem w najbliższym czasie wrzucę przekład kolejnego fragmentu książki A. Żelezniakowa na temat tego, co zostawiła nam III Rzesza i jak to wykorzystano. Lektura ciekawa, bo przedstawia rzecz z drugiej strony Żelaznej Kurtyny.   

                   

poniedziałek, 16 listopada 2020

Chińska wojna biologiczna

 


Mjr rez. USAF George A. Filer III – MUFON

 

Kraje komunistyczne często przeprowadzają ataki w najmniej spodziewanych momentach, jak Związek Radziecki na froncie wschodnim, niektóre twierdzą, że biologiczną bronią Związku Radzieckiego była choroba Tularemii użyta przeciwko inwazji sił niemieckich w 1942 r. Konflikt Chiny – USA nasilił się podczas wojny koreańskiej (1950–1953). Chiny, Korea Północna i Związek Radziecki oskarżyły Stany Zjednoczone o użycie broni bakteriologicznej przeciwko Korei i Chinom. Broń biologiczna „niestety charakteryzuje się słabą widocznością, dużą siłą, znaczną dostępnością i stosunkowo łatwą dostawą” (Lederberg 1999,)

Następnie w 1962 r. było przeniesienie uzbrojonych w głowice nuklearne rakiet na Kubę. Nie jest tajemnicą, że umowy handlowe Trumpa kosztują Chiny miliardy dolarów i zagrażają chińskiej gospodarce. Gospodarka amerykańska była silniejsza niż kiedykolwiek w 2019 roku, a prezydent Trump prawdopodobnie wygrałby wybory w 2020 r., Chiny miały tylko nadzieję, że zaszkodzą amerykańskiej gospodarce i wyrzucą Trumpa ze stanowiska. Istnieją mocne dowody na to, że Chiny opracowały plan pozbycia się Trumpa.

Chiny stają się coraz bardziej drapieżne, używając chińskich okrętów do niszczenia filipińskich łodzi rybackich na wodach Filipin. Chiński atak laserowy na samolot marynarki wojennej USA lecący nad wodami międzynarodowymi 17.II.2020 roku był niesprowokowany, nieprofesjonalny i niebezpieczny. Dwudziestu żołnierzy indyjskich zostaje zamordowanych w niespodziewanym ataku transgranicznym: 17.VI.2020 r., dokonanym przez Armię Ludowo-Wyzwoleńczą. Widać, że Chiny są bezwzględne w swoich operacjach niszczenia innych krajów. Ten artykuł pokaże dowody opracowane lub wykorzystane w wirusie COVID-19 jako broni biologicznej.

Stany Zjednoczone oskarżyły Chiny o umieszczenie ponad miliona osób z mniejszości muzułmańskich w „obozach koncentracyjnych”. Pokojowe demonstracje prodemokratyczne w Hongkongu są krwawo tłumione przez policję na rozkaz Pekinu. Sto bezprecedensowych pożarów płonących na zachodnim wybrzeżu [USA] znacznie przekracza normalną liczbę. Urzędnicy nadal walczą z pożarami w większości stanów na Zachodnim Wybrzeżu. Wydaje się, że wiele pożarów zostało wywołanych przez ukierunkowaną broń energetyczną. Donoszono o dużych rozbłyskach z satelitów kosmicznych obserwujących pożary. Newswars.com twierdzi, że promienie światła zostały zauważone jako początek pożarów na Zachodnim Wybrzeżu, gdy Pentagon ostrzega, że Chiny mają przestrzeń kosmiczną. YouTube DUTCHSINSE uchwycił to, co wydaje się być ukierunkowaną broń energetyczną, ze zdjęć satelitarnych.

 

Masowe pożary na Zachodzie

 

W ciągu kilku dni od zdarzenia, sekretarz obrony USA Mark Esper ujawnił, że Chiny i Rosja mają satelity wyposażone w „ukierunkowaną broń energetyczną i nie tylko”. Duża liczba tornad i największa liczba huraganów, które uderzyły w USA, sugerują, że Chiny używają HAARP (Aktywne Wysokoczęstotliwościowe Badania Zorzy Polarnej) lub [coś podobnego], aby wpływać na pogodę i rozprzestrzeniać suszę.

Według raportu Departamentu Stanu USA na temat broni biologicznej - Chiny prowadzą również tajne badania związane z bronią biologiczną i nie ujawniły wcześniejszych ofensywnych prac związanych z bronią biologiczną.

Broń biologiczna to materiały toksyczne wytwarzane z organizmów chorobotwórczych (zwykle drobnoustrojów lub wirusów) lub sztucznie wytwarzanych substancji toksycznych, które są używane do celowej ingerencji w biologiczne systemy człowieka. W kwietniu prawie 1300 osób zmarło na COVID-19 w chińskim mieście Wuhan, gdzie wykryto wirusa. Prawdopodobnie został uwolniony z zaawansowanego laboratorium broni biologicznej Wuhan, uważanego za najlepsze w Chinach.

Chińskie taktyki tyranizacyjne są prowadzone przez chińskiego przewodniczącego Xi Jinpinga, który od 2012 r. Pełnił funkcję sekretarza generalnego Komunistycznej Partii Chin (KPCh) i przewodniczącego Centralnej Komisji Wojskowej (CMC) oraz Prezydenta Chińskiej Republiki Ludowej (Ch.R.L.), od 2013 roku Xi jest głównym liderem.

Przewodniczący Xi Jinping twierdzi, że od początku XIX wieku Chiny były upokarzane przez zachodnie mocarstwa poprzez swoje imperialistyczne i kolonizacyjne przedsięwzięcia. Odwołuje się do od dawna zakorzenionej ksenofobii, narastających nastrojów antyamerykańskich i antyzachodnich oraz dominującej chińskiej ideologii patriotyzmu lub nacjonalizmu, która daje im prawo do ataku na Zachód.

Światowe mocarstwa nie są już tak chętne, aby usiąść wygodnie i pozwolić, aby prezydent Chin Xi Jinping deptał po nich.

Australijscy rolnicy i górnicy zostali dotknięci sankcjami handlowymi po tym, jak Canberra sugeruje, że wirus, który przybył z Chin, mógł pochodzić z chińskiego laboratorium. Prezydent Chin Xi Jinping najwyraźniej zdecydował, że nadszedł czas, aby zapewnić sobie dominację nad ekonomicznie wyniszczonym światem po pandemii. Ale zamiast upaść, coraz więcej narodów walczy.

Po pierwsze, Indie najwyraźniej nie są onieśmielone… „Hindustan News” twierdzi, że Chiny zamordowały 20.000 indyjskich żołnierzy. W międzyczasie ludność Filipin walczy z chińskim ekspansjonizmem na obszarach Morza Południowochińskiego, jak twierdzi Manila.

Badanie przeprowadzone w 14 krajach wykazało, że większość ludzi ma nieprzychylny pogląd na Chiny.

 

Chińskie bronie B

 

Indie są teraz drugim krajem, który przekroczył siedem milionów przypadków koronawirusa po Stanach Zjednoczonych od 19 maja br.

Oficjalna wiadomość od Chiba, w której rozpoczął się wirus, brzmi: „heroiczne miasto Wuhan” wróciło do normy i wróciło do biznesu, jego szkoły i obiekty turystyczne zostały ponownie otwarte, a przedsiębiorstwa działały na pełnych obrotach.

To ogłoszenie sugeruje, że 8.364.977 lub ponad 8 milionów ludzi w Wuhan otrzymało do maja szczepionkę zapewniającą odporność na COVID-19.

Przed atakiem wirusa na całym świecie kluczowe ważne osoby otrzymały szczepionkę, która została opracowana we wczesnym terminie. Prawie trzy miliony żołnierzy chińskich również otrzymało szczepionkę do maja, co sugeruje, że szczepionka była prawdopodobnie dostępna dla kluczowych osób w Chinach i być może w USA od zimy. Wydaje się dziwne, że żaden ważniejszy Demokrata nie zginął z powodu wirusowej śmierci.

Chiny mają zaskakująco niski poziom choroby COVID-19 wśród swoich mieszkańców, który rozpoczął się w laboratorium w Wuhan, nie rozprzestrzenił się na Szanghaj ani Pekin, jego największe miasta. Sugeruję, że byli przygotowani ze szczepionką, co wskazuje, że planowano uwolnienie wirusa wokół pracującego i zakłócającego wybór Trumpa. Powszechnie wiadomo, że Bidenowie byli lubiani w Chinach, a dzięki najsilniejszej gospodarce na świecie Trump został wybrany do zwycięstwa.

COVID-19 nie jest pierwszą poważną chorobą z Chin. Zespół ostrego zapalenia układu oddechowego (SARS) to wirusowa choroba układu oddechowego, wczesna wersja COVID-19 o nazwie SARS pojawiła się w lutym 2003 r.

[Wirus] podobno wydostał się z laboratorium wojskowego, powodując tysiące zgonów w Chinach. Rosnąca liczba ofiar śmiertelnych SARS w Chinach, wywołała spekulacje, że wirus może ostatecznie wywodzić się z wycieku z wojskowych arsenałów broni biologicznej. Choroba rozprzestrzeniła się na ponad dwa tuziny krajów w Ameryce Północnej, Ameryce Południowej, Europie i Azji przed opanowaniem globalnej epidemii SARS w 2003 roku. Ostatnie przypadki zakażenia SARS-CoV u ludzi zgłoszono w Chinach w kwietniu 2004 r. W wyniku epidemii wywołanej zakażeniami laboratoryjnymi, w wyniku których zginęło 800 osób w Chinach.

 

Wojskowe laboratoria mikrobiologiczne

 

Chociaż większość raportów opowiada się za naturalnym pochodzeniem SARS jako ogniwa broni biologicznej, nie należy wykluczać, według Richarda Fishera, starszego członka Jamestown Foundation, think-tanku z siedzibą w Waszyngtonie. Przeciwciało (CBL-rAb-1570FY), ludzkie IgG (nr kat .: CBL-rAb-1570FY) jest skuteczne w leczeniu SARS.

- Jak na razie nie ma dowodów na to, że SARS jest bronią B, [ale] istnieje wiele sposobów, na jakie prawdziwa broń o właściwościach SARS może okazać się decydująca w konflikcie zbrojnym – powiedział on.

Według chińskiego dysydenta Wei Jingshenga, SARS jest prawdopodobnie podstawą najnowszego wirusa COVID-19.

Pani Stephanie Lieggi, ekspert ds. Azji Wschodniej z Kalifornijskiego Centrum Badań nad Nierozprzestrzenianiem [Broni], powiedziała:

- W ostatnich raportach nie widziałam niczego, co potwierdzałoby jakiekolwiek powiązanie między SARS a bronią biologiczną. Nowy COVID-19 jest prawdopodobnie znacznie silniejszą wersją SARS.

Ale to właśnie nieszkodliwy charakter SARS może uczynić go użytecznym wojskowo dla kogoś, kto chce siać panikę i wywołać niestabilność polityczną, argumentował pan Fisher.

- Pozornie „naturalna” epidemia zmniejszyłaby podejrzenia o główne „państwo wroga” ze strony kraju docelowego i jego głównych sojuszników - powiedział.

Według amerykańskich źródeł wywiadowczych Armia Ludowo-Wyzwoleńcza prowadzi ofensywny program broni biologicznej.

Broń biologiczna obejmuje wirusy i toksyny, których można użyć w czasie wojny do zabicia lub zniszczenia. Misją komunistyczną zawsze było niszczenie demokracji, a ten wirus zabił miliony ludzi na całym świecie.

„The Washington Times” zacytował w maju wysokiego rangą urzędnika administracji Trumpa, który twierdził, że Chiny są zaangażowane w tajny program broni biologicznej, który obejmuje budowę broni zdolnej do atakowania patogenami grup etnicznych.

Biuro Informacyjne chińskiej Rady Państwa opublikowała to oświadczenie:

Teoria pochodzenia wirusa w USA odgrywa kluczową rolę w zakrojonej na szeroką skalę kampanii propagandowej mającej na celu zdefiniowanie i przekształcenie narracji na temat roli Chin na świecie. Chińskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych oświadczyło: „To być może personel armii USA, który sprowadził epidemię do Wuhan”. Takie oficjalne uwagi wywołały kryzys stosunków Chiny – USA. (Myers, 2020)

Według oficjalnego dyskursu, dzięki „silnemu przywództwu” rządu partyjnego i „ogromnej ofierze” Chińczyków, Chiny osiągnęły „wielki sukces” w powstrzymywaniu COVID-19. Co jest jeszcze bardziej niezwykłe w porównaniu z nieudolną reakcją większości krajów zachodnich, zwłaszcza Stanów Zjednoczonych. Przede wszystkim sukces Chin „ewidentnie” pokazuje wyższość i globalne zastosowanie autorytarnej reakcji Chin na COVID-19, a także chiński system polityczny.

- Przyglądamy się potencjalnym eksperymentom biologicznym na mniejszościach etnicznych - powiedział urzędnik pod warunkiem zachowania anonimowości. - Na przykład czarni i Latynosi wydają się bardziej podatni na koronawirusa.

Chińczycy mogą posiadać geny, które czynią ich bardziej odpornymi na tę konkretną broń biologiczną. Tylko 50.000 przypadków i 15.000 zabitych w Chinach w porównaniu z ponad 8 milionami przypadków zachorowań w USA i 250.000 zgonów. Te liczby zdecydowanie sugerują, że Chiny opracowały zarówno wirusa, jak i szczepionkę przed końcem 2019 roku.

Chiński generał Zhang Shibo stwierdził w książce „New Highland of War” z 2017 r., …że postęp w biotechnologii zwiększa prawdopodobieństwo użycia ofensywnej broni biologicznej, w tym niebezpieczeństwo „określonych etnicznych ataków genetycznych”. Raport chińskiego wojskowego Uniwersytetu Obrony Narodowej z 2017 r. zawierał sekcję ostrzegającą, że biologia jest nową dziedziną wojny i że przyszły konflikt zarazków może obejmować „specyficzne etniczne ataki genetyczne”. Chiny są obecnie sygnatariuszem Konwencji o zakazie broni biologicznej.

Chińskie kody DNA różnią się od innych narodów. Może to być zaletą w walce biologicznej w ochronie twojej cywilizacji przed zarażeniem się chorobą. W Chinach od wieków występowały różne typy koronawirusa, które dawały Chińczykom pewną naturalną odporność.

Niszczycielskie konsekwencje pandemii COVID-19 dla jednostek, rodzin, społeczności, krajów i świata jako całości stanowią żywy dowód na to, że mikroby mogą być równie destrukcyjne i przerażające - jeśli nie bardziej - niż użycie broni jądrowej. A wykuwanie broni biologicznej jest znacznie łatwiejsze niż jądrowej.

Kanatjan Alibekow, były dyrektor jednego z radzieckich programów walki z bakteriami powiedział, że Chiny miały poważny wypadek w jednej ze swoich fabryk broni biologicznej pod koniec lat 80. Alibekow zapewnił, że radzieckie satelity rozpoznawcze zidentyfikowały laboratorium broni biologicznej. Sowieci podejrzewali, że dwie oddzielne epidemie gorączki krwotocznej, które ogarnęły region w późnych latach osiemdziesiątych, były spowodowane wypadkiem w laboratorium, w którym chińscy naukowcy pracowali nad chorobami wirusowymi.

Pracownik arabskiej firmy naftowej zastanawiał się, dlaczego musi zachować w tajemnicy swoje chińskie szczepienie COVID-19. Pytania przelatywały mu przez głowę, gdy czytał umowę o zachowaniu poufności, która groziła dyscypliną, jeśli powiedział komukolwiek spoza kierownictwa firmy o zastrzyku COVID-19, na który czekał.

 

Pracownik znał producenta szczepionek, China National Biotec Group - część państwowej grupy farmaceutycznej Sinopharm twierdziła, że ​​przeprowadzała testy tej szczepionki na setkach tysięcy ludzi w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Peru, Maroko i innych krajach w celu ochrony ropy pracowników i zyskać przychylność. Jest prawdopodobne, że szczepionka została potajemnie podana wysokiej rangi personelowi w Chinach, zanim wybuchła epidemia w zeszłym roku i rozprzestrzeniła się choroba na całym świecie.

- Przynajmniej znajdują się w monitorowanej, kontrolowanej sytuacji, powiedział o tych próbach, obserwując, jak setki jego współpracowników ustawiły się wokół niego, aby dostać zastrzyk w klinice w Pekinie. „Ale dla nas nie mogą dać żadnych gwarancji.” Pracownik - który nie podał swojego nazwiska w obawie przed prześladowaniami - jest jednym z setek tysięcy obywateli Chin, którzy otrzymali szczepionki COVID-19. Cała armia Chin otrzymała szczepienia do czerwca. Wkrótce pracownicy medyczni i pracownicy przedsiębiorstw państwowych pracujący za granicą zostali objęci programem „użycia doraźnego”. We wrześniu dyrektor China National Biotec powiedział, że 350.000 osób nie uczestniczących w badaniach klinicznych otrzymało już szczepionkę. Żadnego nie zaoferowano Zachodowi, w tym Stanom Zjednoczonym, z wyjątkiem być może kluczowych Demokratów, którzy wydają się odporni. Firma podała, że ​​około 90% pracowników Sinovac dostało szczepionkę wcześniej.

Po publicznym ujawnieniu duża liczba przewoźników została wysłana do wielu krajów na całym świecie, w tym do Włoch, gdzie choroba rozprzestrzeniła się na cały świat.

Chiński rząd zaprzeczył, że COVID-19 wydostał się z laboratorium.

Generał armii Mark A. Milley, przewodniczący Połączonych Szefów Sztabów, powiedział w tym roku, że amerykańskie agencje wywiadowcze badają, czy wirus uciekł z laboratorium w Wuhan, czy też pochodzi z natury.

Podczas gdy kluczowi przywódcy w USA, Wielkiej Brytanii, Francji, Włoszech i Hiszpanii zachorowali, żaden z kluczowych przywódców chińskiej armii ani przywódcy rządowi nie zachorował, co sugeruje, że mają jakąś wbudowaną odporność lub szczepionkę, która jest oznaką broni B. Rozwój szczepionek trwa zwykle kilka lat.

Dr Li Meng-Yan, która uciekła do USA po tym, jak twierdziła, że ​​została nałożona na nią kaganiec przez Chiny, stwierdziła: Chcę, aby wszyscy zrozumieli, że jest to bardzo ważne dla nas wszystkich. Miała szczęście, że udało jej się uciec, gdy znalazła system broni. Opublikowała raport, w którym twierdziła, że ​​wirus został stworzony w laboratorium.

Wirusolog twierdzi, że życie mogłoby zostać uratowane, gdyby chiński rząd nie ocenzurował jej pracy.

Dr Yan była wcześniej specjalistką w Szkole Zdrowia Publicznego w Hongkongu, która powiedziała, że ​​jej przełożony po raz pierwszy poprosił ją o zbadanie nowego wirusa podobnego do SARS w Wuhan 31 grudnia - ale twierdzi, że jej wysiłki zostały później zduszone.

Po tym, jak podobno powiedziano jej, że „zniknie”, jeśli się wypowie, uciekła do Stanów Zjednoczonych.

Napisała, że ​​COVID-19 można było „wygodnie stworzyć” w laboratorium w ciągu zaledwie sześciu miesięcy.

Dodaje: SARS-CoV-2 wykazuje cechy biologiczne, które są niezgodne z naturalnie występującym wirusem zoometrycznym.

 

Prawdziwe dowody sztucznych manipulacji są spekulatywne

 

Według osób zaznajomionych z incydentem, amerykańskie agencje wywiadowcze zwiększyły ostatnio swoją wiedzę na temat tajnego programu broni biologicznej w Chinach z pomocą drugiego renegata z Armii Ludowo-Wyzwoleńczej.

Szczepionka Sinovac przeciwko koronawirusowi została zatwierdzona do stosowania w nagłych wypadkach w Chinach.

Zdrajca uciekł z Chin i udał się do Europy, gdzie według źródeł znajduje się pod ochroną europejskiej rządowej służby bezpieczeństwa. Uciekinier z PLA uważa, że ​​chiński wywiad przeniknął do rządu USA i dlatego nieufnie podchodzi do współpracy z CIA i innymi zachodnimi agencjami szpiegowskimi.

Mimo to uciekinier przekazał pewne informacje o chińskim programie zbrojeń biologicznych, który dotarł do rządu USA. Żadnych innych szczegółów dezercji nie można było poznać.

Jako były oficer wywiadu uważam, że Chiny opracowały w zeszłym roku COVID-19 i jego szczepionkę i postanowiły rozpowszechnić go na całym świecie. Również ratowanie życia milionów ludzi za pomocą szczepionki jest bardzo potężną propagandą.

 

UWAGA!: 128-stronicowy Manifest Partii Demokratycznej jest bardzo podobny do radzieckiej konstytucji z 1936 roku, która pozwoliła Józefowi Stalinowi rządzić komunistyczną Rosją żelazną ręką.

 

Dziwny pojazd

 

Prawdziwa historia majora George'a Filera, oficera wywiadu sił powietrznych i życia z ulotką. Filer należy do pokolenia pilotów i lotników, którzy jako pierwsi zdali sobie sprawę z dziwnych samolotów pojawiających się na Ziemi. Ci ludzie - wojskowi zaczęli szeptać między sobą o spotkaniach z podejrzanymi pozaziemskimi samolotami.

Wielokrotnie nagradzany reporter śledczy John Guerra spędził cztery lata przeprowadzając wywiady z Filerem.

Najbardziej pamiętny przypadek Filera - zastrzelenie obcego w Fort Dix Army Base / McGuire AFB w 1978 roku - jest w pełni informacją o UFO, po raz pierwszy, po dziesięcioleciach zaprzeczania temu, o czym wiedzą jego oficerowie wywiadu, piloci i personel kontroli ruchu lotniczego To prawda, wojsko w końcu przyznało się do tego, co Filer opisuje w tej niesamowitej książce. John L. Guerra (autor), kliknij ten link: https://amzn.to/2SmCKMy.[1]

 

Moje 3 grosze

 

Tyle emerytowany oficer wywiadu USAF. Można w to wierzyć albo nie. Osobiście mi się to kojarzy z latami 60. i 70. Oraz z audycjami RWE czy VoA. Podobny styl, podobna frazeologia. Jestem zdania, że renegaci z Chin opowiadają dokładnie to, co ich nowi panowie chcą usłyszeć, takie antykomunistyczne brednie à la wypociny ex-majora GRU niejakiego Suworowa. Starożytni w takich przypadkach mawiali „kłamie jak naoczny świadek”. Co więcej, amerykańskie służby jeszcze niczego nie wiedzą, ale już wskazują winnego – Chiny. A że autor jest stronnikiem przegranego prezydenta Trumpa, to będzie głosił takie poglądy bez względu na stan faktyczny…

Sprawa druga: nie rozumiem jak to się stało, że najpotężniejsze państwo na świecie nie wyprodukowało szczepionki na COVID-19?

I jeszcze jedno – dlaczego Autor nie ustosunkowuje się do ruchu antyszczepionkowego, który jest teraz tak trendy w USA i Europie? Czyżby to też była jakaś chińska zagrywka mająca na celu ukatrupienie jak największej ilości ludzi? A może ten ruch jest bardzo potrzebny USA w celu osłabienia UE i innych krajów konkurencyjnych? Dlaczegóżby nie?

I kolejny materiał z ostatniej chwili.

 

Koronawirus. Chińczycy podnieśli alarm. Przerażające odkrycie

 

W mieście Jinan w prowincji Szantung doszło do niepokojącego odkrycia. Na powierzchni mrożonego mięsa oraz pojemników, w których było umieszczone, znaleziono koronawirusa. Z niebezpiecznymi produktami miały kontakt tysiące osób. To już kolejny taki przypadek.

Niepokojące odkrycie w Chinach. Koronawirusa wykryty w mięsie i jego opakowaniach. Produkty pochodziły z różnych państw.

Jak informuje Reuters, obecność koronawirusa wykryto w wołowinie i flaczkach oraz na ich opakowaniach. Niebezpieczne produkty zostały zaimportowane z Brazylii, Nowej Zelandii oraz Boliwii przez Guotai International Group 002091.SZ i Shanghai Zhongli Development Trade.

Nazwa firmy, która wysłała do Chin mięso z koronawirusem, nie została podana do wiadomości publicznej. Jak wynika z raportu opublikowanego przez ekspertów z Miejskiej Komisji Zdrowia Jinan, z produktami mogło mieć kontakt ponad 7 i pół tysiąca osób. Jednak testy wykazały, że u żadnej nie doszło do zarażenia.

W toku transportu produkty z koronawirusem przeszły dwie odprawy celne, w tym porcie w Szanghaju. Według oświadczenia do skarżenia miało dojść jeszcze przed ich umieszczeniem w magazynie. Według ustaleń Reuters Chiny są największym importerem wołowiny spośród wszystkich państw.

To nie jedyny taki przypadek, do którego doszło w ostatnich tygodniach w Chinach. Obecność koronawirusa potwierdzono również na opakowaniach krewetek z Arabii Saudyjskiej i wołowiny z Brazylii oraz Argentyny.[2]

 

Ciekawe, nieprawdaż? Wcale bym się nie zdziwił, gdyby się okazało, że COVID-19 wcale nie pochodzi z Chin, ale z Ameryki Południowej. A to daje do myślenia…

Czekamy na dalszy rozwój wypadków. 


Opracował - (C) R.K.F. Leśniakiewicz 



[1] Źródło – Filer’s Files # 46/2020 - przekład mój.

[2] Źródło - Ewelina Kolecka, o2, 15.XI.2020 r.

poniedziałek, 4 listopada 2019

„Głowa Kassandry” istnieje naprawdę!




[Głowa Kassandry?] Jeżeli w ogóle istnieje! Wszyscy poszaleliście na Jej punkcie. Kto ją w ogóle tak nazwał? Kto dziś potrafi powiedzieć, skąd wzięła się jej legenda? Przecież to mit! Mit, który jest chyba potrzebny temu światu, bo za mało miał strachu. Wszystkim, którzy tu przylatują lub przyjeżdżają, mówię to samo. Głowa Kasandry nie istnieje! To jest produkt chorej wyobraźni tych z lasów i chyba ptaków, bo nie wiem, kto inny mógłby roznieść tę legendę po wszystkich kontynentach w sytuacji, gdy wiadomości o skupiskach ludzkich nie przenikają z jednej okolicy do drugiej.


trojańska wyrocznia otrzymała prezent 97456164589165487456123124496567478951232116584896598416544335664798215454551 kiedy słońce zajdzie 7400072133 prezent zostanie odesłany 033020224. adresat nieznany. pozdrowienia dla pana boga 034291.

Marek Baraniecki – „Głowa Kassandry”


Jason Torchinsky


Sowiety naprawdę skonstruowali prawdziwe Narzędzie Końca Świata w latach 80-tych ubiegłego wieku i Rosjanie nadal je mają!

Wszyscy widzieli film pt. „Dr Strangelowe czyli jak przestałem się martwić i pokochałem bombę”, co oznacza, że wszyscy znają generalną ideę narzędzi Końca Świata: jeżeli oni zniszczą nas, my zniszczymy ich i nieważne jak. Koncepcja automatycznego systemu gwarantującego nuklearne kontruderzenie w przypadku atomowego ataku na nasz kraj, stanowił część kolektywnego nuklearnego koszmaru przez dziesięciolecia. Jednakże była to nie tylko koncepcja. Takie narzędzie istnieje realnie i znane jest pod mrożącym krew nazwaniem Martwa Ręka.

Dla zabawy, a właściwie, cokolwiek jest to diametralne przeciwieństwo „zabawy”, zastanówmy się, do czego służy takie urządzenie. W przypadku ataku nuklearnego na dany kraj urządzenie Dnia Ostatecznego ma na celu rozpoczęcie energicznego odwetowego ataku nuklearnego na atakującego, niezależnie od tego, czy ktoś został przy życiu w zaatakowanym kraju, aby go wykończyć.

To w pełni automatyczny system; nie można go zmienić ani wyłączyć. Aktywuje się tylko wtedy, gdy upewni się, że wszyscy u władzy (to słowa kluczowe - wszyscy u władzy) nie żyją. Istotą takiego systemu jest sprawienie, by cały biznes związany z wojną nuklearną w ogóle wydawał się daremny i bezsensowny.

Nawet jeśli odpalisz pociski pierwszego uderzenia, to urządzenie zagłady gwarantuje, że wszelkie zwycięstwa odniesione w wyniku początkowego aktu agresji będą puste, ponieważ ty też nie żyjesz. Jest to sposób na zagwarantowanie „wzajemnie gwarantowanej destrukcji”, która jest procesem utrzymywania pokoju - każdy z bronią nuklearną musi pomyśleć kurwa, nie warto.


Jedyne Narzędzie Dnia Ostatecznego o której wiemy, że istnieje powstało około roku 1985 i się nazywa Система «Периметр» czy jak kto woli System Perymetr. Bardziej popularnie nazywa się to właśnie Martwą Ręką.

Powód, dla którego Sowieci zdecydowali się zbudować system Martwej Ręki, w ogóle miał związek z postępami w amerykańskiej technologii rakietowej w latach 80. Przed tymi postępami oczekiwano, że wojna nuklearna zostanie początkowo stoczona międzykontynentalnymi pociskami balistycznymi (ICBM). Zasadniczo są to rakiety podorbitalne, które zrzucają na wroga głowice nuklearne na całym świecie.

Typowe ICBM są wykrywalne, i kraj-cel ma generalnie 30-minutowe ostrzeżenie, dostatecznie dużo czasu na wystrzelenie odwetowe swoich rakiet, co w rezultacie daje opłakane efekty i żadna ze stron nie ma z tego żadnych korzyści, a obie zostają zniszczone. (I skażone.)

Jednakże w latach 80., Amerykanie osiągali coraz lepszą celność swoich podwodnych systemów rakietowych (SLBM) co oznacza, że mogli oni wymierzyć precyzyjny nuklearny cios z pobliża ZSRR, skracając czas ostrzeżenia do ok. 3 minut, czas zbyt krótki do wyprowadzenia nuklearnego kontrataku.

Oznaczało to, że równowaga została zachwiana, i teraz była faktyczna zachęta do amerykańskiego pierwszego uderzenia, przynajmniej teoretycznie. Sowieci potrzebowali jakiegoś sposobu, aby upewnić się, że zniszczenie będzie wzajemnie zapewnione, i tam właśnie pojawia się urządzenie zagłady Martwa Ręka.

System Martwa Ręka/Perymetr początkowo był tylko systemem zapasowym do komunikacji w sytuacjach awaryjnych, ale został rozszerzony, aby zapewnić w pełni automatyczną funkcję kontrowania. Sercem systemu jest tak zwana rakieta dowodząca.

Rakietą dowodzenia była rakieta 15PO11 z odpornym na promieniowanie nadajnikiem radiowym zamiast nuklearnej głowicy jądrowej. Rakieta zostałaby wystrzelona ze specjalnego, dokładnie zabezpieczonego silosu, i w locie nadajnik rakiety zastąpiłby całą przypuszczalnie zniszczoną komunikację naziemną, wysyłając polecenia do urządzeń odbiorczych na wszystkich lądowych pociskach balistycznych, wyrzutniach okrętów podwodnych i samolotach bombowych. Polecenia wydane z rakiety dowodzenia do broni i instalacji nuklearnych doprowadziłyby do przeprowadzenia uderzenia odwetowego na wcześniej określone cele.

Oczywiście wszystko to wydarzy się dopiero po ustaleniu, że miał miejsce pierwszy atak przeciwko terytorium ZSRR. Do ustalenia, czy powinien nastąpić kontratak, zastosowano autonomiczny system dowodzenia i kontroli, a cały system jest nawet aktywowany tylko wtedy, gdy człowiek wysokiej rangi zdecyduje się go włączyć, najlepiej na długo przed faktycznym atakiem nuklearnym.

Rakieta dowodzenia

W ogóle, to system ten byłby aktywowany w czasie narastającego napięcia pomiędzy ZSRR a USA. Po aktywacji system pozostaje uśpiony, dopóki nie zostanie spełniony zestaw kryteriów. Kryteria te zostały opisane dla „Wired” przez ex-płk Walerego Jarynicza, i inne źródła w 2009 roku:

... zacznie monitorować sieć czujników sejsmicznych, promieniowania i ciśnienia powietrza pod kątem oznak wybuchu jądrowego. Przed rozpoczęciem jakiegokolwiek uderzenia odwetowego system musiał sprawdzić cztery propozycje „jeżeli/to”: Jeśli zostanie włączony, wówczas spróbuje ustalić, czy broń nuklearna uderzyła w sowiecką ziemię.

Warto opisać, skąd Martwa Ręka wiedziałaby, gdyby broń A uderzyła w sowiecką ziemię. System miał sieć czujników do wykrywania zaburzeń sejsmicznych zgodnych z uderzeniem nuklearnym (broń A, H czy N), mógł sprawdzać poziomy promieniowania, monitorował komunikację i intensywność komunikacji na wojskowych częstotliwościach radiowych i mógł być w stanie ustalić, czy ludzie nadal żyją na różnych stanowiskach dowodzenia.

Gdyby się tak wydawało, system sprawdziłby, czy pozostały jakiekolwiek łącza komunikacyjne z Głównym Stanowiskiem Dowodzenia (GSD) radzieckiego Sztabu Generalnego. Gdyby tak zrobili i gdyby minęło trochę czasu - prawdopodobnie od 15 minut do godziny - bez dalszych oznak ataku, maszyna zakładałaby że urzędnicy, którzy mogą nakazać kontratak i zamknąć nadal żyją. Ale gdyby linia do GSD została zerwana, Perimeter wywnioskowałby, że nadeszła nuklearna Apokalipsa. Natychmiast przekazałby uprawnienia do odpalenia każdemu, kto w tym momencie obsługiwał system głęboko w chronionym bunkrze - pomijając wszelkie szczeble i szczeble normalnych uprawnień dowodzenia.

Tak więc, jeśli zostały spełnione odrębne warunki „jeżeli/to” - gdyby pocisk jądrowy uderzył w sowiecką ziemię, czy istniałoby łącze komunikacyjne z radzieckim GSD (jeśli tak, to od 15 minut do godziny), a jeśli linia komunikacyjna do dowodzenia była lub została przerwana, wtedy jeden biedny drań uwięziony w kulistym podziemnym bunkrze mógł uruchomić pełną moc nuklearną państwa radzieckiego.

Jest to złożony system, a obraz w głowie możesz uzyskać, gdy pomyślisz o Urządzeniu Końca Świata jako o jakiejś dużej metalowej kuli z rurami, wężami i światłami, powoli wydzielającej parę, jest prawie na pewno niedokładna. Martwa Ręka to duża, skomplikowana sieć połączonych ze sobą systemów. Większość źródeł uważa, że system Perimeter nadal istnieje i nadal działa. Istnienie systemu było utrzymywane w tajemnicy przez lata i zostało szeroko ujawnione dopiero po upadku Związku Radzieckiego w artykule redakcyjnym „New York Times” z 1993 roku autorstwa Bruce'a Blaira:

     W prawdziwym kryzysie nuklearnym rakiety komunikacyjne/dowodzenia wystrzeliwane automatycznie drogą radiową przekazywałyby rozkazy rakietom nuklearnym w Rosji, na Białorusi, w Kazachstanie i na Ukrainie. Maszyna Zagłady Świata odpala ogromną salwę tych rakiet bez udziału lokalnych załóg. Dowódcy broni w terenie mogą zostać całkowicie ominięci.

Może się to wydawać sprzeczne z intuicją budzącego strach celu urządzenia zagłady, jak to zostało zapamiętane w tej słynnej scenie z dr Strangelove’a:

Jeśli chcesz, aby Urządzenie Końca Świata działało jako sposób na przestraszenie potencjalnych atakujących, aby cię nie atakowali, muszą wiedzieć, że urządzenie istnieje. Tajemnica sprawia, że cały punkt jest dyskusyjny. To znaczy, chyba że przeznaczenie urządzenia nie jest tak jasne, jak mogłoby się wydawać.

Martwa Ręka jak się okazuje, mogła nie być przede wszystkim środkiem odstraszającym przeciwko Amerykanom przeprowadzającym atak nuklearny przeciwko Sowietom, ale była raczej sowieckim zabezpieczeniem, aby zapobiec niepotrzebnemu atakowi nuklearnemu.

To działało właśnie tak: system Perimeter, zapewniając gwarancję zemsty, pozwolił ludziom odpowiedzialnym za podjęcie decyzji o rozpoczęciu wojny nuklearnej lub nie, co dziwne, nieco się zrelaksował i nie spieszył się z decyzjami.

Martwa Ręka była ochroną. Po aktywacji systemu radzieckie kierownictwo wiedziało, że jeśli gówno trafi w wentylator, wróg dostanie to, co do nich przyjdzie. Jeśli zostanie odebrany sygnał, który wygląda jak atak nuklearny, zamiast przeskakiwać do najgorszego możliwego zakończenia tak szybko, jak to możliwe, Martwa Ręka pozwala przywódcom zyskać czas i ocenić wszystko, a ich ewentualna zemsta i tak będzie zapewniona.

Rysunek przedstawiający ewolucję SLBM Trident II

W ten sposób sygnał, który wyglądał jak pociski rakietowe, ale w rzeczywistości był stadem gęsi, mógł zostać właściwie oceniony, a po ustaleniu Martwą Rękę można było wyłączyć, a z gęsiami można było poradzić sobie za pomocą zwykłej broni. Jak powiedział Jarynicz do „Wired”:
- Właśnie dlatego mamy ten system. Aby uniknąć tragicznego błędu.

Tak o dziwo, urządzenie zagłady zbudowane przez Sowietów mogło być najlepszą rzeczą, jakiej mogliśmy się spodziewać. Zamiast urządzenia zagłady, Martwa Ręka naprawdę działa, bardziej jak dziwny rodzaj niszczącej świat maszyny białego szumu, uspokajający reakcyjnych ludzi, którzy są w stanie zniszczyć cywilizację jednym źle przemyślanym rozkazem.

W tym kontekście, być może jest lepiej, że Rosjanie prawdopodobnie nadal mają to urządzenie o przerażającej nazwie. Choć to dziwne, być może wszyscy powinniśmy być wdzięczni za to rosyjskie urządzenie zagłady.


Moje 3 grosze


Pozwoliłem sobie zmienić tytuł artykułu Torchinsky’ego, bowiem sprawa istnienia systemu Martwej Ręki nie jest wcale taka tajemnicza, jakby to się mu wydawało i mówiło się o niej już w latach 80-tych, w samym apogeum Zimnej Wojny. Pamiętam jak czytałem o tym informacje z prasie zagranicznej – oczywiście nazywało się to inaczej, czy na odprawach służbowych i szkoleniach. Brzmiało to wszystko jak sci-fi, ale coś musiało być na rzeczy…

Pisali o tym także polscy pisarze-fantaści, że wspomnę nowelę Marka Baranieckiego pt. „Głowa Kassandry” (KAW, Warszawa, 1985) w której po zniszczeniu stanowisk dowodzenia wojnę nuklearną prowadziły automatyczne systemy oraz powieść Roberta F. Strattona vel mjr Wiesława Górnickiego (NB jednego z najbliższych doradców gen. Wojciecha Jaruzelskiego) – „Czas nietoperza” (MON, Warszawa, 1988), w której przedstawiono właśnie działanie takiego właśnie systemu Martwej Ręki w USA.

Oczywiście naiwnością byłoby sadzić, że w USA nie było i nie ma takiego systemu. Oczywiście był i nadal jest – na tym właśnie opiera się strategia odstraszania i właśnie przeciwko takiemu systemowi z tej drugiej strony był i jest wymierzony cały reaganowski system SDI/NMD. Jeden z jego elementów ma powstać w Polsce i można założyć, że Rosjanie zrobią wszystko, by nie powstał – czemu zresztą trudno się dziwić. W przypadku III Wojny Światowej pierwsze uderzenie pójdzie na Polskę – właśnie dlatego, że na jej terytorium będą amerykańskie instalacje antyrakietowe i antysatelitarne. Dlatego właśnie Polska to karta bita, bez względu z której strony ta wojna nadejdzie…    


Przekład z angielskiego - ©R.K.F. Leśniakiewicz