Powered By Blogger
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą delfiny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą delfiny. Pokaż wszystkie posty

sobota, 23 maja 2015

POWRÓT METANOGODZILLI (5)



Kamaishi, godz. 17:00 JST


Delfin wychylił obły łeb z wody i zaćwierkał na widok Janty. Szybko wymienił świergotliwe wiadomości z Syreną i już miał zanurkować, kiedy woda wokół niego zapieniła się gwałtownie. Delfin wykonał jakiś dziwny ruch i woda wokół niego nagle pociemniała. W ułamku chwili zrozumiałem – ktoś strzelał do niego z automatycznej broni z tłumikiem.
Co za skurwysyn!? – pomyślałem, a potem dotarło do mnie, że to przecież my byliśmy celem. A konkretnie ja.
- Janta, do wody! – krzyknąłem po polsku – pomóż delfinowi!
Janta posłusznie zrzuciła puchówkę i skoczyła w ubraniu do wody. Syrena tylko tam mogła czuć się bezpiecznie. Wyjąłem z kieszeni pistolet i odbezpieczyłem go. Zaczynała się zabawa. Przypomniałem sobie Kosowo i strzelaninę na „Carribean Pearl”, tylko że tam miałem przeciwników przed sobą, a tutaj…

Jak tylko mogłem najszybciej zeskoczyłem z korony falochronu i podbiegłem do najbliższego zrujnowanego zabudowania. Strzelec ukrył się w nie posprzątanym jeszcze kwartale, który przedstawiał sobą labirynt rozwalonych ścian, gnijącego już i butwiejącego drewna, plastyków i Bóg jeden raczy wiedzieć czego jeszcze. To, że strzelał do delfina mogło świadczyć o tym, że wiedział dlaczego i do czego strzelać – albo po prostu wygarnął po to, by nie mieć świadków.

Powoli zacząłem poruszać się wzdłuż resztek ściany. Zabójca nie mógł być daleko, bo inaczej nie miałby pola ostrzału obejmującego falochron… Bałem się tylko, że Janta wynurzy się i wyjdzie z wody w najbardziej nieodpowiednim momencie i zginie głupio…

Coś poruszyło się w gęstniejącym mroku. Stąpając jak najciszej ruszyłem w jego kierunku, a po minucie ujrzałem jakiegoś człowieka przycupniętego za załomem muru i celującego w moją stronę z uzi z tłumikiem. Uskoczyłem za ścianę w momencie, kiedy podniósł broń do oka. W ułamek sekundy później pociski uderzyły w ścianę, która rozsypała się na setki odłamków. Odskoczyłem. Facet znowu puścił serię, ale bardziej w prawo – najwidoczniej liczył, że z rozpędu wyskoczę mu pod lufę.

Przeliczył się, bo przyklęknąłem i wycelowałem w niego mojego desert eagle’a.
- Drop it! Freeze! – rozkazałem – don’t move!
Chciał do mnie strzelić, ale usłyszałem tylko szczęknięcie iglicy. Albo mu się broń zacięła, albo opróżnił magazynek. Wyskoczyłem zza ukrycia, przebiegłem kilka kroków i wycelowałem mu spluwę pomiędzy oczy – a raczej w środek czarnej kominiarki.

Facet jednak był głupi. Jednym sprężystym podskokiem i kopnięciem z półobrotu chciał wytrącić mi pistolet, ale byłem szybszy i strzeliłem mu w udo. Grzmot wystrzału przetoczył się nad ruinami. Facet padł nie wydając nawet jęku, co mnie nie zdziwiło. Desert eagle to bardzo humanitarna broń – półcalowy pocisk wyładowując swoją energię na celu doprowadza człowieka do głębokiego omdlenia, gdziekolwiek trafi, kiedy nie zabije. W przypadku trafienia w głowę odpadała ona wraz z płucami – jak mawiał nasz instruktor z KFOR. Później miałem okazję zobaczyć to na własne oczy…

Podszedłem do niego i zdarłem mu maskę. To był jakiś Japończyk.
Ciekawe? – pomyślałem. Czyżby Andyjczycy najęli miejscowych jakuza do tej roboty?
To było możliwe.
Naraz nad głową zapiały mi pociski uderzające we fragment ruiny. Poczułem uderzenie w ramię. Odruchowo przycupnąłem do ziemi. Popełniłem szkolny błąd – kontemplując jednego powalonego przeciwnika nie wziąłem pod uwagę, że mogło być ich więcej…

Odskoczyłem za ścianę i zobaczyłem drugą postać. Tym razem nie bawiłem się w podchody i wygarnąłem do niej dwukrotnie. Chybiłem szpetnie, ale drugi jakuza chyba się wystraszył i zaczął uciekać w stronę morza i falochronu. Ruszyłem w pościg. Za mną rozległy się jakieś dziewczęce krzyki – Sima i Yuka biegły wymachując bronią.

Facet miał charakter w nogach, bo w rekordowym czasie wybiegł na koronę wału i rozejrzał się. Naraz wydał z siebie okrzyk przerażenia. Coś świsnęło i jego sylwetka załamała się w pół i osunęła na plastobeton. Dobiegłem do niego celując w głowę.

Niepotrzebnie. W jego piersi tkwił krótki harpun – odwieczna broń Wodnych Ludzi. Spojrzałem na ciemne wody zatoki. Janta pomachała mi ręką, w której trzymała pneumatyczną kuszę i znikła pod wodą na widok nadbiegających Japonek.
- Co my tu mamy? – zapytała Yuka chowając pistolet pod pachę.
- Drugiego zamachowca – mruknąłem – wygląda na to, że postanowiono mnie sprzątnąć miejscowymi siłami i środkami. Nie było trzeciego?
Pokręciły główkami. Sima podeszła do bandyty i zdarła mu maskę z twarzy.
- Hiroi Ichi – mruknęła – drugi cyngiel od pana Yakamury.
- A tamten? – zapytałem skinąwszy głową w stronę ruin.
- A to Sawao Mataba – odrzekła  wzruszając ramionami - to  też cyngiel tutejszej mafii.
- No to trzeba będzie pogadać z panem Yakamurą – rzekłem.
- Nie ma pospiechu – Yuka wyjęła z kieszeni telefon komórkowy i wystukała jakiś numer. Po chwili konwersacji przerwała połączenie.
- Chłopcy już do niego jadą – powiedziała – a zaraz zjawią się nasi „sprzątacze”.
- A co z tamtym? – zapytałem o Matabę.
- Nie żyje, chyba się wykrwawił. Rozwaliłeś mu tętnicę udową. Dobra robota – rzekła z uznaniem.
- Dziękuję – odrzekłem.
- Tylko nie rozumiem, kto załatwił tego… - wskazała na leżące u naszych stóp zwłoki.
- Janta – odparłem – jest teraz gdzieś w wodzie. Ten skurwiel zranił nam delfina.
Krótkie brwi obu Japonek podniosły się o cal.
- Postrzelił waszego delfina?
- No naszego, a co? – odparłem. – Nie wolno w Japonii mieć swojego oswojonego delfina?...


Kamaishi, godz. 20:30 JST


Janta zjawiła się jakby nigdy nic. Miała na sobie czerwoną puchówkę, ale pod nią była ładna prosta w kroju sukienka z materiału w delikatnym kolorze ecru. Na nogach miała samozaciskowe pończochy, a jej stopy tkwiły w miękkich pantofelkach z kremowego zamszu.
- Jesteś wreszcie – doskoczyłem do niej. – Co się z wami działo?
- Delfiś odpłynął do swego stada, w końcu ono go ochroni i obroni w razie czego – uśmiechnęła się ciepło – a ja wyskoczyłam z wody i poszłam na zakupy. Musiałam sobie kupić sukienkę, bo nie lubię, jak dżins ociera mi się o nogi.

No tak, w Trójkącie Bermudzkim Janta chodziła w krótkich szortach z gołymi nogami i w sandałkach zori. Jej skóra nie była przyzwyczajona do szorstkiego płótna i zamkniętych butów.
- Mogłaś sobie kupić rajstopy – mruknąłem – są z lycry.
- Kupiłam – odpowiedziała zadowolonym tonem – ale chciałam się poczuć bardziej… kobieco?
Odetchnąłem.
- Co wiesz o tej szybkiej łodzi? – zapytałem, bo to mnie teraz zainteresowało.
- To dziwne, ale niewiele. Oczywiście Delfiś – wymówiła to pieszczotliwie – przekazał moje instrukcje i od tej pory nasi będą obserwowali wybrzeża Japonii. Co ciekawe, delfiny zainteresowały się nią, ale…
- …ale co? – zapytałem zaintrygowany.
- Ale to, że oni nie pozwalają się im zbliżyć do siebie. W czasie wyrzucania do wody tych pojemników stadko delfinów zbliżyło się do nich i… zostało ostrzelane. I zauważ, że teraz też strzelano do naszego Delfisia. Nasz Delfiś został lekko ranny. Natomiast wtedy zabito dwa delfiny… 
- Skurwysyny – mruknąłem.
- Żebyś wiedział. A to może oznaczać, że oni coś wiedzą o nas i o delfinach. I to mnie niepokoi. Być może ktoś z  n a s z y c h  wpadł w ich ręce, a to groziłoby nam wszystkim nieobliczalnymi konsekwencjami.
- Nam, to znaczy Wodnym Ludziom?
- Też… - odparła. – A co z naszymi agentkami?
- Chłopaki z JXFSD właśnie obrabiają pana Yakamurę i jego mafiosów. To sprawa bezpieczeństwa państwa, więc nie będzie sentymentów. Od razu przejdą do konkretów.
- Chyba nie będą im robić „wodnej kuracji”?
- E, tam – mruknąłem – obrobią ich chemicznie, pentatol, amytal sodu, LSD-25 czy coś jeszcze… Choćby „sok z kanarka”!
- Co to takiego?
- Mieszanina różnych alkaloidów i narkotyków syntetycznych stosowana przez KGB.
Zastanowiła się na moment.
- Jesteśmy sami?
- Owszem, Yuka i Sima jeszcze nie wróciły, a co?
Uśmiechnęła się.

- A to, że mamy trochę czasu tylko dla siebie…

CDN.

sobota, 9 sierpnia 2014

Morski ratownik



W. G. Sukow (Sankt Petersburg)


Ta historia przydarzyła mi się w Soczi, na przełomie lat 40. i 50.

Byliśmy wtedy dziećmi, i było nas trzech – ja i moich dwóch przyjaciół Borysów – wybraliśmy się nad morze połowić byczków i sułtanek. W tym celu trzeba było spuścić się po stromej ścianie, po przewodzie na falochron. To nam się udało.

Jak tylko zaczęliśmy wędkować zaczął wiać silny wiatr i pojawiły się ogromne fale. Falochron zaczęło zalewać. Przerzuciliśmy za ścianę ciuchy i wędki, i spróbowaliśmy sami wspiąć się na nią. Ale nam się tego nie udało dokonać – ściana okazała się być śliską i trudną do sforsowania.

Już zżerała nas panika, kiedy naraz zwróciliśmy uwagę na to, że wokół falochronu krąży delfin. Do tego podpływa do nas od strony plaży, jakby dawał znać, by płynąć za nim. I wtedy zdaliśmy sobie sprawę z tego, że popłynąć na plażę jest o wiele prościej, niż wspinać się na mokre i obślizgłe ściany. Tym bardziej, że wszyscy trzej pływaliśmy doskonale. Wskoczywszy do wody, cicho popłynęliśmy za delfinem. On eskortował nas do samej plaży, a kiedy tylko wyszliśmy na brzeg, obrócił się na grzbiet i znikł w wodzie.

Wskutek czego ten łamacz fal, z którego uciekliśmy nazwaliśmy potem „falochronem śmierci”.


Tekst i ilustracja – „Tajny XX wieka”, nr 10/2014, s. 24

Przekład z j. rosyjskiego – Robert K. Leśniakiewicz ©   

sobota, 4 stycznia 2014

NIE!!! dla eksterminacji delfinów!



Wiadomość od członkini Avaaz Zoe Massey: 

Drodzy przyjaciele w społeczności Avaaz,

Tysiące delfinów są zabijane w Peru na przynętę na zagrożone gatunki rekinów. Połóżmy kres tej masakrze! Podpisz i wyślij do rodziny i znajomych: 

Obejrzałam właśnie raport w peruwiańskich wiadomościach pokazujący, że rybacy zabijają do 15,000 delfinów rocznie – jako przynętę do łowienia zagrożonych gatunków rekinów. Sytuacja ta napawa mnie obrzydzeniem i teraz zamierzam walczyć, by zakończyć ten koszmar.  Przyłączycie się do mnie? 

Rząd peruwiański zaczyna reagować, ale nie jego działania nie są jeszcze wystarczające. Polowanie na delfiny jest nielegalne i karane karą kilku lat więzienia, ale władze ignorują całą sytuację – i pozwalają na rzeź tysięcy delfinów i rekinów. Ale rządowi bardzo zależy na międzynarodowej reputacji Peru, szczególnie z uwagi na turystykę i jeśli, za pomocą globalnej kampanii, możemy zawstydzić rząd, to na pewno podejmie kroki, by zakończyć tę masakrę.  

Kiedy zdobędę milion podpisów z całego świata i dostarczę je rządowi Peru, Avaaz umieści reklamy w magazynach turystycznych w krajach, skąd przyjeżdża do nas najwięcej turystów. Rząd nie będzie mógł nas dłużej ignorować! Pomóż mi zakończyć tę brutalną rzeź i podpisz moją petycję:  

Kiedy zobaczyłam to straszliwe polowanie, zdałam sobie sprawę, że muszę coś zrobić, zanim delfiny i rekiny znikną na zawsze. Postanowiłam napisać petycję i wysłać ją do przyjaciół – niecałe 24 godziny później zebraliśmy już 10,000 podpisów!  

Nasze oceany  są pod oblężeniem. Rekinom i delfinom zagrażają zanieczyszczenia, zmiany klimatu i sprzęt rybacki. Zwierzęta te odgrywają ważną role jako morskie drapieżniki i muszą być chronione – a nie mordowane. Wiele morskich ekosystemów stoi na progu zagłady, z której się nie podniosą i nie mogą czekać, podczas gdy nasi politycy wahają się wygłaszając puste frazesy. Mój rząd twierdzi, że do przyszłego roku zbada rzeź delfinów, ale my musimy działać już teraz! 

Turystyka jest trzecią najważniejszą branżą przemysłu w Peru i rośnie szybciej niż w pozostałych krajach Ameryki Południowej. Odwiedzający przyjeżdżają zobaczyć nieskalaną naturę i eko-turystyka odgrywa ważną rolę. Możemy stworzyć poważne zagrożenie, jeśli przeprowadzimy nasze agresywne kampanie w krajach, skąd przyjeżdża do nas najwięcej turystów. Nasz rząd zda sobie sprawę, że ludzie kochają nasz kraj nie tylko z uwagi na Machu Picchu i miejscową kuchnię, ale również ponieważ kochają nasze oceany i żyjące w nich zwierzęta. Podpisz petycję i wyślij do rodziny i znajomych: 

Jako członkini Avaaz niezmiernie się cieszę, że mam prawdziwą szansę chronić nasze oceany. Na początku chciałam zdobyć 15,000 podpisów odpowiadających 15,000 zabijanych co rok u delfinów, ale razem możemy ochronić wszystkie delfiny i rekiny w wodach Peru!  
Przepełniona nadzieją i wolą działania, 

Zoe – wraz z zespołem petycji obywatelskich Avaaz 



Ta petycja została napisana w ramach Petycji Obywatelskich Avaaz. To szybki i prosty sposób, by napisać petycję na dowolny, ważny dla Ciebie temat, kliknij tu: http://www.avaaz.org/pl/petition/start_a_petition/?bgMYedbv=23918



WIĘCEJ INFORMACJI: 


Delfiny zabijane na przynętę na rekiny (CNN) http://edition.cnn.com/2013/10/22/world/americas/dolphins-killed-peru/  

Nielegalny handel mięsem rekinów napędza rzeź delfinów (National Geographic) http://newswatch.nationalgeographic.com/2013/10/24/dolphin-slaughter-fueled-by-illegal-shark-trade/  

Ujawnione: brutalne ‘największe łowy na delfiny’ na świecie (The Ecologist)  http://www.theecologist.org/News/news_analysis/2122747/revealed_brutal_reality_of_worlds_biggest_dol...


* * *


Postulat ze wszech miar słuszny – coś takiego powinno być zabronione i zakazane. Masowe mordowanie delfinów i rekinów zagraża populacji tych stworzeń i równowadze we Wszechoceanie. Nie mówiąc już o barbarzyństwie, którym te rzezie są ze swej istoty.

Jest jednak małe ale: nie mówi się o tym, czym jest to spowodowane. Przede wszystkim nieludzka biedą, w której utrzymywana jest ludność tego kraju. Dlatego też imają się oni nawet takich zajęć, jak eksterminacja tych zwierząt. Należałoby przede wszystkim skierować środki na walkę z biedą – przy czym nie na pomoc doraźną, która wyzwala tylko kult cargo, ale na danie ludziom pracy, która pozwalałaby im na przeżycie, i to nie bynajmniej na plantacjach koki czy marihuany. Bo bieda jest czynnikiem nakręcającym spiralę przemocy wobec ludzi i zwierząt, i to walka z nią powinna być absolutnym priorytetem. Ale to już zalatuje komunizmem, więc wielcy tego świata nie zrobią niczego, by wprowadzić radykalne zmiany, i będą bronić przede wszystkim swojego stanu posiadania. I nie zmienią tego żadne petycje, a jeżeli nawet, to będzie to tylko półśrodek a nie radykalna zmiana.  

czwartek, 24 maja 2012

PERU: ROZWIĄZANO ZAGADKĘ DZIWNYCH ZGONÓW DELFINÓW





Onet.pl podaje dzisiaj następującą informację:



Setki delfinów, które woda wyrzuciła na peruwiańskie wybrzeże, zmarły z przyczyn naturalnych – takie informacje przekazała przedstawicielka rządu Peru podczas wywiadu radiowego.



- Jedną z tych rzeczy, które możemy potwierdzić, jest fakt, że … zgon delfinów nie był spowodowany przez jakąkolwiek ludzką działalność i to jest bardzo ważna informacja – powiedziała minister ds. produkcji w Peru, Gladys Triveno, w rozmowie z RPP Radio.



- To były przyczyny naturalne. To jest naturalna śmierć i proces selekcji naturalnej wyjaśnia także przygotowany raport. Powiedzmy, że gatunki, delfiny, które są bardziej przygotowane, mają większe szanse na przetrwanie – powiedziała Triveno. – Coś takiego dzieje się raz na jakiś czas. To nie jest pierwszy raz. I nie dzieje się to tylko w Peru, ale miało też miejsce w Nowej Zelandii, w Australii i innych krajach, w których wystąpiło to zjawisko.



Rzecznik instytutu opracowującego raport powiedział CNN we wtorek wieczorem, że raport nie został jeszcze opublikowany.



Wiadomo jednak, że pojawienie się blisko 900 martwych delfinów na odcinku 220 kilometrów w rejonie północnego Peru oraz śmierć tysięcy pelikanów w tamtym rejonie i w sąsiednim Chile wywołały ogromny niepokój wśród mieszkańców, a także organizacji zajmujących się ochroną środowiska.



Co najmniej jedna organizacja tego typu w Peru głośno stwierdziła, że śmierć delfinów mogło spowodować wydobycie ropy, które odbywa się w tym rejonie.



- Widzimy, że w ich ciele można znaleźć bąbelki powietrza, które powstały w wyniku wysokiego ciśnienia. Te zwierzęta znajdują się pod wodą, wstrzymując oddech, narażone na nagłe i głośne hałasy, co powoduje, że zwierzęta te uwalniają azot, co tworzy bąbelki, które w końcu niszczą ich komórki – wyjaśniał Carlos Yaipen-Llanos z Scientific Organization for the Conservation of Aquatic Animals.



Przedstawiciele rządu nie zgadzają się z tym twierdzeniem, argumentując, że nie ma na to żadnych dowodów.



Na początku tego miesiąca, władze Peru podały, że ciepła woda u wybrzeży kraju jest powodem śmierci ponad pięciu tysięcy ptaków morskich.



Jak napisała państwowa agencja informacyjna Andina, peruwiańskie ministerstwo środowiska poinformowało, że nadal bezpieczne jest spożywanie owoców morza i zachęciło wszystkich do wsparcia miejscowych rybaków.



Zgon sporej liczby delfinów w Peru to już trzecia tego rodzaju sytuacja nagłośniona w ostatnich kilku miesiącach.



W lutym woda wymyła na brzeg w Cape Cod na wschodzie Stanów Zjednoczonych w sumie 179 delfinów, z których 108 zwierząt było martwych. Informacje te potwierdziła Międzynarodowa Fundacja Opieki nad Zwierzętami (International Fund for Animal Welfare). Biolodzy morscy wciąż próbują ustalić przyczynę śmierci tych zwierząt.



Z kolei na początku marca, amatorskie wideo nakręcone na plaży w Rio de Janeiro w Brazylii pokazało, że na brzegu znalazło się ponad 30 delfinów. W tym przypadku na szczęście wszystkie zwierzęta wróciły bezpiecznie do morza. (Onet.pl)



* * *



Mój przyjaciel zwykł był określać takie – pożal się Panie Boże „wyjaśnienia” jędrnym określeniem: „dupesroły”. Wyraża to bardziej dosadnie to, co w miarę kulturalnie można określić mianem „ściemy”. Dla mnie ta informacja z takim „wyjaśnieniem” jest przykładem iście goebbelsowskiej propagandy – kłamstwo, które o włos mija się z prawdą.



Trudno bowiem przyjąć, że delfiny umówiły się, by popełnić samobójstwo na wąskim pasie peruwiańskiego wybrzeża! A w kontekście tego, co wiemy o tych zwierzętach i o zwierzętach w ogóle, to jedynie człowiek przejawia skłonności samobójcze… Zwierzęta starają się przetrwać za wszelką cenę, bo kieruje nimi instynkt przetrwania i zachowania gatunku.



Prawda zapewne wygląda inaczej, a jak czytamy dalej z notatki wynika, że mamy do czynienia z wydobyciem ropy. No i wszystko staje się jasne i tu jest ten pies – pardon – delfin pogrzebany. Wystarczy odpowiedzieć na pytanie: który koncern wydobywa ropę w Peru i wszystko będzie jasne: są to m.in. kanadyjski Canadian Petroleum Company i Talisman Energy. W roku 2009 koncerny te były pomawiane o usiłowanie eksterminacji indiańskich plemion w Peru. Sprawie ukręcono łeb – jak zwykle w takich przypadkach (=> http://translate.google.pl/translate?hl=pl&langpair=en%7Cpl&u=http://indigenouspeoplesissues.com/index.php%3Foption%3Dcom_content%26view%3Darticle%26id%3D14878:peru-oil-drilling-divides-community%26catid%3D23%26Itemid%3D56)    Ogromne pieniądze są w stanie wygenerować nie takie bajeczki na temat niszczenia środowiska!



Jest jeszcze inna możliwość, a mianowicie – radioaktywne skażenie wody. Jeden z internautów skomentował to tak:



Wcześniej masowo ginęły foki na pn. Pacyfiku - Kamcztka, Alaska. Potem delfiny za zach. wybrzeżu USA, potem Peru. Dziwnie się to zgadza z kierunkiem prądów morskich. Opływają Japonię, potem Kamczatka, Alaska, na południe wzdłuż wybrzeża USA i zakręt na zachód na wys. Galapagos. Giną gatunki żywiące się rybami. A jeśli przyczyną jest Fukushima i magazynujące radioaktywne pierwiastki w swych ciałach ryby?



Inne głosy jednak optują za skażeniami chemicznymi czy innymi:



Stwierdziły że są słabe i gorsze od reszty i popełniły samobójstwo - aha i jeszcze wcześniej doradziły to samo ptakom i one też celowo spadły i się zabiły.... Boże co oni nam wciskają!



Kamień spadł mi z serca. Wszystko co się złego dzieje w przyrodzie spowodowane jest przyczynami naturalnymi. Lasy same się wycinają i zaśmiecają, wody zanieczyszczają, powietrze zatruwa.



..... Tak, ..... to są przyczyny naturalne .......... Wycinanie na globalną skalę drzew, zmiana biegu rzek, niewinne stosowanie na coraz większą skalę środków chemicznych, niewinne obchodzenie się z reakcjami łańcuchowymi, niewinne dotlenianie samolotów i rakiet w czasie lotu, ...... etc ........



Bzdury, stanowiące treść artykułu sugerują teorię spiskową: nie podaje się prawdziwej przyczyny, bo byłaby potworna panika i krach gospodarczy - groźniejsze dla ludzi, niż utrata części populacji w wyniku zatrucia i wyłączenia płn. Pacyfiku z roli producenta żywności. Kataklizm.



Albo to wielka ściema bo nie chcą opublikować przyczyny ich śmierci. Albo to prawda, co wcale nie wróży nam nic dobrego. Jeśli delfiny postanowiły "wymrzeć" na taką skalę, to znaczy że w przepowiedni Majów jest więcej prawdy niż wszyscy myślą. Delfiny jako gatunek bardziej rozwinięty i wyczuwający wibracje wcześniej wyczuły zmiany, które nadchodzą i postanowiły porzucić materialną powłokę - proszę się nie nabijać, to jest oczywiście teoria, ale ona istnieje. Kto ciekaw poszuka w necie tematyki wymiarów, gęstości, energii - w powiązaniu z 2012 itd... Nie negujcie od razu. Tylko ślepy nie widzi napięcia, które od jakiegoś czasu rośnie na świecie. Wszystko zmierza do kulminacyjnego punktu. Zwierzęta też to czują...   



Te głosy wskazują na to, że nikt myślący normalnie nie wierzy w rządowe zapewnienia. Brzmi to całkiem nieźle i uczenie, ale osobiście jednak stawiam na zatrucie wody materiałami ropopochodnymi i metanem. Szczególnie metan działa oszałamiająco na mózgi ssaków, a nie zapominajmy, że delfiny są jednymi z najinteligentniejszych stworzeń na tej planecie. Pisałem już o tym na tym blogu i nie będę się powtarzał.



Może bym uwierzył w opowiastki peruwiańskiej ministry od produkcji – a zatem osoby związanej z przemysłem i produkcją, ale wczoraj dowiedziałem się o zatruciu pasa plaży w Czołpinie:



CZOŁPIN, SKAŻENIE PLAŻY W CZOŁPINIE



Pomorskie. Tajemnicza lepka maź zaatakowała nadbałtycką plażę w Czołpinie na terenie Słowińskiego Parku Narodowego.



Na odcinku 13 kilometrów piasek pokrywały grudki, które poruszone patykiem zaczynały się palić. Maź usunęli strażacy, ale plaża ma być niedostępna jeszcze w piątek. Nikt nie potrafi określić, co skaziło Czołpin. Wiadomo tylko, że grudki są toksyczne, zawierają fosfor i brom. (SE.pl)



I jeszcze notatka w „Dzienniku Bałtyckim” z 22.V:



Pow. słupski: Łatwopalna substancja na plaży k. Czołpina. Teren został zamknięty



Niebezpieczna substancja zawierająca fosforany skaziła plażę w okolicach Czołpina (pow. słupski). Teren został zabezpieczony przez straż pożarną na odcinku około 14 kilometrów.



 Do skażenia doszło na terenie Słowińskiego Parku Narodowego. Substancja została znaleziona w poniedziałek po południu. Teren został zamknięty na odcinku 14 kilometrów i zabezpieczony przez pracowników Urzędu Morskiego w Słupsku, Słowińskiego Parku Narodowego oraz funkcjonariuszy Straży Granicznej z Ustki.



Skład chemiczny substancji nie jest jeszcze dokładnie znany.- Prawdopodobnie zawiera fosforany, ale nie wiemy dokładnie co to jest - informował nas we wtorek rano Zbigniew Strompski z Państwowej Straży Pożarnej w Słupsku. - Substancja przy poruszeniu i kontakcie z tlenem zapala się.



Specjalistyczny pododdział chemiczny Marynarki Wojennej pobrał próbki i dokonał analizy zawartości substancji.



Stwierdzono obecność fosforanu bromu w badanym materiale.



- Akcją kieruje Państwowa Straż Pożarna. Substancję zbierają strażacy i pracownicy gminy Smołdzino. Następnie przy nadzorze Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska materiał zostanie wywieziony i zutylizowany przez specjalistyczną firmę - informuje Tomasz Bobin, dyrektor Urzędu Morskiego w Słupsku. - Źródło pochodzenia substancji na tę chwilę nie jest znane. Profilaktycznie w dniu dzisiejszym cały pozostały obszar brzegu morskiego administrowanego przez Urząd Morski w Słupsku został poddany monitoringowi. Nie stwierdzono występowania zanieczyszczeń w innych rejonach. Podobne działania zostały przeprowadzone przez Urząd Morski w Gdyni, również z negatywnym rezultatem.



Dodatkowo pracownicy Urzędu Morskiego z Gdyni wykonali kurs samolotem i sprawdzili wodę z powietrza. Nie stwierdzili zanieczyszczeń.



- Zakończenie działań planowane jest na środę, 23 maja - dodaje Tomasz Bobin.



Nie wiadomo, w jaki sposób substancja dostała się do wody. Dyrektor Urzędu Morskiego w Słupsku poinformował o zanieczyszczeniu wojewodę.



Strażacy apelują, żeby nie zbliżać się do skażonego terenu i w żadnym wypadku nie dotykać ciemnej, lepkiej substancji. (Robert Gębuś - Dziennik Bałtycki)



A potem się ludzie dziwią, że zwierzęta morskie giną „z niewyjaśnionych przyczyn” czy „z przyczyn naturalnych”! Idę o zakład, że za pomorami zwierząt stoją jak zwykle – tylko i wyłącznie ludzie, którzy mają z tego wielkie pieniądze. I tylko oni. 



Co do tajemniczej palnej substancji, to sądzę, że może to być uwolniona substancja palna ze skorodowanych zapalających bomb lotniczych, które Rosjanie zatopili na naszych wodach terytorialnych w latach 80. ub. stulecia. Podobny przypadek miał miejsce na Litwie, gdzie na początku lat 90. ze skorodowanych bomb lotniczych wydostał się biały fosfor, który poparzył kilkadziesiąt osób - głównie dzieci. Radziecka Flota Bałtycka własnie w ten sposób "utylizowała" przedatowane bomby i inne środki walki topiąc je w Bałtyku, a zatem istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że i w tym przypadku mamy do czynienia z takim procederem...   

piątek, 18 maja 2012

Trwają tajemnicze masowe pomory zwierząt





Victor Martinez



Trwają tajemnicze masowe pomory zwierząt, a do tego pojawiła się nowa tajemnicza choroba, która zabija tysiące ludzi w Ameryce Środkowej, co stanowi kolejny niepokojący sygnał końca świata roku 2012.



W Peru miał miejsce masowy pomór ptaków i delfinów – rząd peruwiański przestrzega przed wychodzeniem na plaże po tajemniczym, wielkoskalowym pomorze 1200 pelikanów i 800 delfinów, które zmarły z niewyjaśnionych przyczyn…



W dniu 9 maja 2012 r., AP podała w swym serwisie:



Lima – Peruwiański minister zdrowia zwrócił się do ludności o to, by trzymała się z daleka od plaż na północ od Limy po ostatnim masowym pomorze pelikanów i delfinów. Ani minister, ani Peruwiański Instytut Oceanograficzny nie potrafi określić przyczyn tego masowego pomoru, i nie ma żadnych wskazówek, co do tego co spowodowało masową śmierć morskich ptaków i ssaków. Sobotni komunikat nie określa nawet, co jest zagrożeniem w czasie pobytu na plażach. Peruwiańska służba rolna podała w piątek, że pelikany zmarły wskutek ptasiej grypy, która może być niebezpieczna także dla ludzi.



Od lutego br. 877 delfinów i 1200 pelikanów znaleziono martwe na peruwiańskich plażach. Padły one z nieznanych przyczyn. Miejscowi rybacy i restauratorzy powiedzieli, że sobotnie ostrzeżenie nie spowodowały zbytnich strat w ich interesach. 



Inną rzeczą jest to, że teraz mamy martwy sezon w Peru. Kontrole plaży w Limie nie wykazały żadnych martwych zwierząt na brzegach, ale służby sanitarne usunęły stamtąd ogromne ilości odpadków oraz śmieci – w tym opakowań plastykowych, butelek i kawałków drewna.



Stare proroctwo Indian Hopi mówi:



Kiedy ptaki będą spadały z nieba, a zwierzęta umierać, nowe plemię ludzi pojawi się na Ziemi, z wielu kolorów, klas i krajów, którzy dzięki swej działalności spowodują, że Ziemia stanie się na powrót zielona. Będą oni znani jako „Tęczowi Wojownicy”.



Masowe pomory – wedle Wikipedii – rozpoczęły się na przełomie lat 2010/2011 i tak w okresie tym doszło do następujących incydentów:

v    W ostatni tydzień grudnia, znaleziono 83.000 martwych lub umierających ryb na 20 mi/32 km odcinku rzeki Arkansas River w odległości 100 mi/160 km na zachód od Beebe, AR. Jak się przypuszcza, była to jakaś epizootia.

v    Na krótko przed noworoczną północą, z nieba spadło 3000 – 5000 martwych ptaków w okolicach Beebe. Większość z nich umarła na ziemi. Ich zwłoki zostały przebadane przez laboratoria Arkansas Livestock and Poultry Commission, National Wildlife Heath Center w Madison, WI oraz University of Georgia. Uczeni doszli do wniosku, że ptaki padły w wyniku działania błysku i huku nielicencjonowanych fajerwerków, które odpalano w noc noworoczną.

v    Zjawisko to powtórzyło się następnego dnia, kiedy to padło kolejne 5000 ptaków. 

v    Pomiędzy 28.XII.2010 a 3.I.2011 roku znaleziono ponad 100 ton martwych ryb na plażach Brazylii.

v    3 stycznia znaleziono kolejne 500 martwych ptaków w Pointe Coupe Parish, LA.

v    W tym samym dniu znaleziono ok. 2 mln martwych ryb w Zatoce Chesapeake Bay, MD.

v    5 stycznia dziesiątki martwych ptaków znaleziono w Faenza we Włoszech. Ptaki padły najprawdopodobniej wskutek zatrucia farbą lub wskutek hipoksji.

v    W czasie weekendu 8/9 stycznia „ponad sto” martwych ptaków znaleziono na autostradzie Kalifornia Highway, zaś tysiące martwych ryb znaleziono w porcie w Chicago.

v    14 stycznia ok. 200 martwych krów znaleziono na pastwisku w okolicach Stockton, WI. Właściciel stada powiedział szeryfowi, ze bydło padło wskutek infekcji IBR lub BVD. Próbki wysłano do madison w celu ustalenia przyczyny śmierci.

v    7 marca miliony małych ryb znaleziono na akwenie King harbor w okolicach Redondo Beach, CA. Dochodzenie wykazało, że ławica sardynek padła wskutek przyduchy w basenie portowym. Władze określiły ten wypadek jako „niezwykły, ale nie niewyjaśniany”.



Resztę można zobaczyć na mapach zamieszczonych w Internecie:    









oraz wideo:






Kolejna sprawa – 1 stycznia 2011 roku wszystkie zainteresowane organizacje odnotowały kolejne masowe pomory zwierząt na świecie, i tak:

v    Tajemniczy pomór pszczół miodnych na Florydzie. W czasie 1 dnia stwierdzono śmierć ponad 20 rojów.

v    Podobną rzecz stwierdzono także w Kanadzie, gdzie w ciągu 48 godzin padło kilkanaście rojów pszczół....

v    Historia powtarza się znowu – tuziny martwych ptaków spadło z nieba na Beebe, AR, w dniu 31 grudnia 2011 roku! Wszystko wskazywało jednak na to, że ptaki otruły się czymś…

v    …tymczasem 30 martwych ptaków znaleziono hrabstwie Montgomery, KY oraz…

v    …podobne zjawisko zaobserwowano także w stanie Utah, gdzie martwe ptaki zaległy na jednym z parkingów 15 grudnia 2011 roku.

v    Masowe padnięcie ptaków stwierdzono także w Chinach 20 stycznia 2011 roku.

v    Setki tajemniczo padłych ptaków znaleziono w okolicy Dacono, CO.

v    55 bizonów padło z tajemniczej przyczyny na farmie w hrabstwie Cayuga, NY.

v    Ponad 200 martwych krów znaleziono na polu w Wisconsin.

v    40.000 martwych krabów znaleziono na plażach w Anglii.

v    Masowe zgony młodych delfinów w Zatoce Meksykańskiej martwią uczonych.

v    264 martwe delfiny butlonose znaleziono na brzegach północnego Peru, 10 lutego 2012 roku. Władze tego kraju poszukują przyczyn tego masowego pomoru. Martwe zwierzęta znaleziono na 103-kilometrowym odcinku wybrzeża.

v    Ponad 300 martwych ptaków znaleziono we Włoszech.

v    Dziwne światła uśmierciły tysiące ryb w Kolumbii w dniu 25 stycznia 2011 roku!

v    Masowe śnięcie ryb w Cedar, B.C. na wyspie Vancouver w Kanadzie.

v    Tysiące martwych ryb pływa koło jednej z australijskich zapór wodnych, donosi „The Extinction Protocol” z 21 kwietnia 2011 roku.

v    Dalszy ciąg tajemnicy – kolejne masowe śnięcia ryb w Australii.

v    Dziesiątki martwych ryb znaleziono w basenie portowym Ventura Harbor, według relacji Johna Hartunga z KABC TV Chanel-7, 19 kwietnia 2011 roku.

v    Kolejny incydent z Kalifornii: miliony małych ryb zostało wyrzuconych przez fale w okolicach Redondo Beach, CA.

v    2 stycznia 2012 roku, 40.000 lb/~20.000 kg tysięcy martwych śledzi wyrzuciło morze w okolicach Tromsø w Norwegii i do dziś dnia właściwie nie wiadomo, jaka była przyczyna tego pomoru… Mieszkańcy Tromsø nie mogli uwierzyć własnym oczom, kiedy to rankiem w Sylwestra ujrzeli 10 – 20 ton martwych śledzi na brzegach morza. […] Istnieje wiele hipotez na temat przyczyn tego nieszczęścia, ale prawda jest nadal NIEZNANA…

v    Kolejne masowe śnięcie ryb miało miejsce w okolicach Acapulco w Meksyku. Czy istniał jakiś związek pomiędzy tym, a japońskim tsunami z 11 marca 2011 roku?

v    Tysiące martwych ośmiornic wyrzuconych przez morze w Portugalii.

v    Cztery dni z rzędu: 17 martwych pawi znaleziono w Wankaner w Indiach.

v    Dziesiątki martwych pelikanów zmarłych z powodu nieznanej infekcji znaleziono na plażach w okolicach Jacksonsville, FL, 7 stycznia 2011 roku.

v    Dziesiątki małych pingwinów błękitnych zginęło na Nowej Zelandii.

v    Życie morskie zamiera – delfiny i lwy morskie wymierają wzdłuż wybrzeży Kalifornii – Laylan Connelly, w „Orange County Register” z 18 kwietnia 2011 roku.

v    Setki martwych fok na Labradorze, Kanada.

v    Morska tajemnica: wolontariusze z Redwood City, CA, znaleźli martwe rekiny lamparcie i lwy morskie w przerażających ilościach. Informacja z 23 kwietnia 2011 roku.

v    Kolejny pomór uderzył w zwierzęta morskie. Setki ogromnych „słoniowatych” kałamarnic wyrzuciło morze w hrabstwach San Clemente, San Diego i  Orange, CA, 23 września 2011 roku.

v    Setki martwych wielorybów znaleziono na odległej plaży – zob. wideo: http://www.youtube.com/watch?v=PNIjab6ACko&feature=email

v    55 wielorybów wyrzuciło się na brzeg na Cape Cod.

v    24 stycznia 2012 roku. Kolejna masowa śmierć waleni – 90 wielorybów wyrzuciło się na brzeg z czego 34 zmarły na plażach Nowej Zelandii. Przyczyny ich postępowania pozostają NIEZNANE. 90 waleni wyrzuciło się na brzeg w miejscu, w którym miesiąc wcześniej wyrzuciło się z morze 7 wielorybów.

v    Następnych 107 waleni wyrzuciło się na brzeg na plaże Steward Island, Nowa Zelandia.



* * *



A u nas?



Wydaje mi się, że nie trzeba daleko szukać jakichś czynników pozaziemskich, interwencji UFO/USO czy – szczególnie modne ostatnio – zwalanie wszystkich ziemskich bied na generalny Koniec Świata i Armagedon w grudniu 2012 roku, co opowiadają szczególnie cwani hochsztaplerzy zbijający kasę na głupocie swych wyznawców. Myślę, że za znaczną częścią tych dziwnych wypadków stoi (bez)rozumna działalność człowieka (ponoć) rozumnego. O zanieczyszczeniu i zaświnieniu plastykami Pacyfiku już pisałem. To oczywiste, że zwierzę, które naje się takich odpadów MUSI umrzeć.  



A u nas w Polsce? - przypomnę tylko sprawę ekobomby w Brodnicy, gdzie w beczkach przywieziono i składowano bez jakichkolwiek zabezpieczeń szczególnie toksyczne i żrące substancje. Przypomnę sprawę z Podhala, gdzie austriacko-polski team oszustów „utylizował” całymi beczkami toksyczne odpady wwożone całymi tirami z Austrii. Polska po 1989 roku stała się jednym wielkim śmietnikiem całej Europy. W import tego toksycznego paskudztwa są zamieszani nawet ludzie ze świecznika i celebryci, co choćby widać na następującym przykładzie z ostatnich dni podanym przez Onet.pl:



PRZYJEMNYCH WCZASÓW NAD BAŁTYKIEM


Były pracownik kancelarii Wałęsy i działacz Solidarności sprowadził do Gdańska 14.000 ton HCB - żrącego i silnie rakotwórczego odpadu chemicznego z Ukrainy (!). Spalenie odpadów zajmie 2 lata, przechowywane są w workach (!) 100 m od wybrzeża Bałtyku. Pomorski Urząd Marszałkowski zalegalizował to bezprawie.

Dziennikarzy zaalarmował mieszkaniec Gdańska, który zaobserwował setki ukraińskich ciężarówek zwożących śmierdzące materiały chemiczne. Na workach znajdowały się oznaczenia Heksachlorobenzenu, w skrócie HCB.

- To jedna z 22 takich substancji na świecie. Spośród dziesiątek tysięcy chemikaliów są tylko 22, których stosowanie jest zakazane przez konwencję międzynarodową. HCB może uszkadzać wątrobę, system immunologiczny i ogranicza wzrost liczby urodzeń. To bardzo agresywna substancja, jeśli umieścimy ją w normalnej beczce skoroduje ją i przedostanie się na zewnątrz – wyjaśnił dziennikarzom John Vijgen, dyrektor międzynarodowej organizacji zajmującej się likwidacją przeterminowanych pestycydów oraz HCB.



To prawda, ta firma nazywa się PORT SERVIS , właścicielem jest Krzysztof Pusz , prawa ręka Wałęsy. Ale czy to był działacz Solidarności to wątpię Zmieniał piórka w zależności od sytuacji. Był w kilku partiach i każdego lizał po tyłku. Zezwolenie wydał na spalanie Piotr Tybuszewski z Urzędu Miasta Gdańsk. Są to nie tylko szczelnie zamknięte beczki ale i big bagy tzw. worki , w których są śmiercionośne substancje. PORT SERVIS mieści się koło falochronu Portu Północnego, wokół mamy dzielnicę Nowy Port, Stogi, Zaspę, Śródmieście Gdańska. Chemikalia zwożone są z Niemiec i Ukrainy, podejrzewamy że mogą być to odpady elektrowni jądrowych. Ale żeby było tragiczniej, udziałowcem w tej firmie jest Michalczewski, nasz bokser.



I jak to skomentować nie używając wulgaryzmów? Doprawdy, w słownictwie cywilizowanego człowieka nie ma wyrazów dostatecznie obelżywych, by mogły wyrazić to, co normalnie myślący człowiek czuje do czegoś takiego. Heksachlorobenzen – C6Cl6 to toksyczny środek grzybobójczy. W USA jest on zakazany od 1966 roku. W latach 1955–1959 spowodował w Turcji zatrucie od 3000 do 4000 osób, z czego 500 osób zmarło. Poszkodowane osoby spożywały chleb wytworzony z ziaren przeznaczonych do celów rolniczych, do których dodany był 10-procentowy roztwór heksachlorobenzenu w celu zatrzymania rozwoju grzybów. Środek wywołał u ofiar porfirię skórną późną. W niektórych wioskach zmarły prawie wszystkie karmione piersią dzieci w wieku poniżej dwóch lat, których matki spożywały skażony chleb. U jednej z matek zawartość HCB w lipidach w mleku wynosiła 20 ppm, co przekracza przeciętny poziom zanieczyszczenia ludzkiego mleka około 2000 razy. Ten związek chemiczny ma niską toksyczność, ale jest niebezpieczny dlatego, że kumuluje się w tkankach tłuszczowych powoli zatruwając organizm.[1] A co na to władze?



Prezydent miasta przesłał wyjaśnienia do dziennikarzy, i ja takie otrzymałam. Zazwyczaj on wydawał zezwolenia na takie składowanie, oczywiście odmawiał. Ale coś się zmieniło i teraz tym zajmuje się Urząd Wojewódzki. Prezydent już się do nich zwrócił o załatwienie  sprawy. Myślę, że zostanie rozwiązane pomyślnie, tj. wszystko ulegnie szybkiej utylizacji. Nie wymieniano żadnych nazwisk, nie mogę więc się w tej sprawie wypowiedzieć – pisze Pani Emma Popik komentując tą całą aferę. Innych wypowiedzi nie cytuję, bo są bardzo emocjonalne i doskonale oddają uczucia ich autorów...



Obawiam się, że to jest przede wszystkim sprawa dla CBA, bo w grę wchodzą ogromne pieniądze. A gdzie jest kasa, tam zaraz znajduje się ktoś, kto ją daje i bierze na lewo. Przykład niedawnego procesu posłanki z PO Sawickiej pokazuje, że im ktoś jest wyżej na drabinie społecznej, tym jest bardziej podatny na korupcję – a rządzący establishment broni swych wpływów i przywilejów na całym świecie – co doskonale ilustruje obrona interesów byłej premier Ukrainy, którą za machloje skazano na 7 lat więzienia, a w której obronie postawili się europejscy politycy. No cóż – broni swój swego poprzez knajacką solidarność…   



Uogólniając można powiedzieć, że lwia część tych wszystkich tajemniczych zgonów zwierząt jest spowodowana skażeniem środowiska naturalnego przez ludzi, których to środowisko obchodzi dokładnie tyle, co mnie zeszłoroczny śnieg. A ginące zwierzęta i ludzie? A kogo to obchodzi, niech zdychają, najważniejsze że oni się nachapią! I lody się kręcą non-stop.



Do czasu.



Przekład z j. angielskiego –

Robert K. Leśniakiewicz ©  



Źródła:




  1. http://www.huffingtonpost.com/2012/05/06/peru-bird-deaths-government-warns-beaches_n_1491033.html  



  1. http://www.ratedesi.com/video/v/YM70qsirSso/WHEN-THE-BIRDS-FALL-FROM-THE-SKY...-MOHAWK-PROPHECY!!!-link
  2. http://en.wikipedia.org/wiki/2010%E2%80%932011_midwinter_animal_mass_death_events 
  3. http://tampa.cbslocal.com/2011/09/30/millions-of-bees-mysteriously-die-in-florida/ 
  4. http://www.news24.com/SciTech/News/20-000-bees-die-in-Canada-20110212 
  5. http://news.yahoo.com/dead-blackbirds-fall-again-arkansas-town-043354759.html
  6. http://poleshift.ning.com/profiles/blog/show?id=3863141%3ABlogPost%3A610429&commentId=3863141%3AComment%3A822133&xg_source=activity
  7. http://news.yahoo.com/thousands-birds-crash-landing-utah-152219107.html  
  8. http://english.ruvr.ru/2011/01/21/40584234.html  
  9. http://denver.cbslocal.com/2011/01/20/mysterious-bird-deaths-investigated-near-dacono/  
  10. http://auburnpub.com/news/local/article_6ca7410c-24ac-11e0-80dc-001cc4c03286.html  
  11. http://www.channel3000.com/news/26501937/detail.html   
  12. http://www.cbsnews.com/8301-503543_162-20027655-503543.html   
  13. http://www.huffingtonpost.com/2011/01/06/dead-crabs-wash-ashore-by_n_805211.html
  14. http://www.cnn.com/2011/US/02/24/gulf.dolphins/index.html?hpt=C1  
  15. http://www.abc.net.au/news/2012-02-11/hundreds-of-dead-dolphins-wash-ashore/3824802?section=world  
  16. http://mypetnews.com/search/300+doves+die+italy
  17. http://www.youtube.com/watch?v=klTfTvPCS_I&feature=player_embedded 
  18. http://www.rumormillnews.com/cgi-bin/forum.cgi?read=198438
  19. http://theextinctionprotocol.wordpress.com/2011/04/21/thousands-of-dead-fish-float-dead-in-australian-dam
  20. http://www.fishingworld.com.au/news/fish-kill-exposes-marine-park-sanctuary-myth
  21. http://abclocal.go.com/kabc/story?section=news/local/ventura_county&id=8081041  
  22. http://latimesblogs.latimes.com/lanow/2011/03/millions-of-fish-likely-died-of-oxygen-depletion-not-pollution-redondo-beach-officials-say.html
  23. http://www.svd.se/nyheter/utrikes/hav-av-sillar-strandade-i-norge_6746305.svd?adapt_wid=sc_svd_w2&adapt_group=1&adapt_ma=0&adapt_mp=0&fcId=4  
  24. http://www.dailymail.co.uk/sciencetech/article-1365538/Japan-earthquake-Swarms-fish-coast-Acapulco-caused-tsunami.html#ixzz1GYVqOuBW
  25. http://news.bbc.co.uk/2/hi/europe/8438477.stm  
  26. http://timesofindia.indiatimes.com/city/rajkot/17-peacocks-found-dead-in-Wankaner/articleshow/7386715.cms
  27. http://jacksonville.com/news/metro/2011-01-17/story/pelicans-turn-sick-dead-jacksonville-coast
  28. http://www.stuff.co.nz/environment/4569240/Dying-birds-stir-extinction-fears
  29. http://www.sott.net/articles/show/227421-California-Dead-dolphins-and-sea-lions-along-coast
  30. http://news.sympatico.cbc.ca/local/nfld/hundreds_of_dead_seals_in_labrador/8a0967ab
  31. http://www.mercurynews.com/san-mateo-county/ci_17913460?nclick_check=1  
  32. http://sciencedude.ocregister.com/2011/09/22/100s-of-squid-wash-up-in-san-clemente/138843/  
  33. http://www.cbsnews.com/stories/2011/09/23/national/main20110713.shtml
  34. http://www.dailymail.co.uk/news/article-130552/Battle-save-beached-whales.html#ixzz1Hsuz23t7
  35. http://www.heraldsun.com.au/news/world/ninety-whales-stranded-on-new-zealand-beach/story-e6frf7lf-1226251927371
  36. http://www.stuff.co.nz/national/4681611/107-stranded-whales-die-on-Stewart-Island