Powered By Blogger

sobota, 21 grudnia 2019

Najgłębsza depresja na Ziemi


Strumień lodowego potoku na Antarktydzie

Anita Mejzrová


Amerykańscy naukowcy znaleźli nowe najgłębsze miejsce na kontynencie. Znajduje się ono w Antarktydzie Wschodniej pod lodowcem Denmana. Kanion, który jest pełen lodu, sięga do głębokości 3500 m poniżej poziomu morza.

Za największą depresję do dziś dnia uznawano miejsce na wybrzeżu Morza Martwego, która wynosi -413 m n.p.m. Glacjolodzy mz Uniwersytetu Kalifornia w Irvin, CA, przedstawili nową mapę Białego Kontynentu, która jest niebywale dokładna.
- Jest to z całą pewnością najdokładniejszy obraz tego, co znajduje się na Antarktydzie pod lodową kopułą – powiedział Mathieu Morlighem, który poświęcił na ten projekt sześć lat.

Nowoodkryty kanion znajduje się pod Lodowcem Denmana. Rozpościera się on na powierzchni 20 km² na Wybrzeżu Królowej Marii.[1] Dzięki nowej metodzie udało się odkryć, że sięga on 3500 m w głąb Ziemi.

Najgłębszym miejscem na Ziemi jest Rów Mariański, który sięga aż do 11 km głębokości[2] znajdująca się w podmorskim rowie na wschód od archipelagu Mariany na Oceanie Spokojnym.

Lokalizacja najgłębszego kanionu

Nowa mapa Antarktydy pod nazwą BedMachine powstała z danych, które uczeni zgromadzali przez ostatnie 50 lat. Dopełnia ona mapy, które opracowano na podstawie zdjęć lotniczych. Powierzchnia Antarktydy w czasie ostatnich dziesięcioleci była zbadana przy pomocy promieniowania mikrofalowego. Przenikało ono przez lód i tym sposobem zmapowano kamienną powierzchnię, która znajdowała się pod nim. Ale wiele miejsc nadal pozostaje niezbadanych.

Starsze mapy wskazywały, że pod lodowcem znajduje się ten kanion. Dzięki kombinacji danych z radaru i ruchu lodowca wyliczyli, ile potrzeba lodu do wypełnienia tego kanionu. To właśnie te obliczenia pokazały jego prawdziwą głębokość.

Antarktyda bez lodowego pancerza - widoczne są góry i kaniony Szóstego Kontynentu

Na pierwszy rzut oka mapa ta nie jest zbyt różną od innych. Jednak przy bliższych oględzinach widzimy na niej szczegóły, które będą punktem wyjściowym do nowej debaty pomiędzy polarnymi ekspertami.

Nowe odkrycia mogą być zasadnicze w kontekście EGO i podwyższeniu poziomu Wszechoceanu. Relief kontynentu pod lodowcem ma także wpływ na ruch lodowców. Szczeliny np. mogą ten ruch spowolnić.[3] Nie dojdzie do ich tajania nawet w wyższych temperaturach na morzu.[4] W przeciwnym przypadku wskutek zsuwania się po skłonie lodowiec zsunie się do morza i tak podniesie jego poziom.[5]   


Moje 3 grosze


Istnienie tak głębokiego kanionu na kontynencie rzeczywiście stanowi ciekawe odkrycie, które wskazuje na to, jak jeszcze mało wiemy o Szóstym Kontynencie. Pod kopułą lodową czeka nas jeszcze niejedno odkrycie. Oczywiście tylko tam, gdzie ruch lodu jest niewielki i minimalnie zmienia relief kontynentu antarktycznego.

Dlaczego to piszę? Otóż chodzi tutaj o znalezienie na kontynencie antarktycznym jakichś śladów po zamierzchłych cywilizacjach Atlantydy a może i poprzedzającej ją Atlantyki… Gdzie takie pozostałości mogłyby się znajdować – odpowiedź jest prosta - tam, gdzie ruch lodowców jest minimalny. Spójrzmy na załączoną mapkę – oto mapa kierunku i szybkości ruchu lodowców antarktycznych. Jak widać, najszybszy jest on w okolicach Morza Rossa (MR), Morza Weddella (MW), Zatoki Prydza gdzie jest Lodowiec Szelfowy Amery’ego (LSA) oraz Morza Davisa/Morze Mawsona, gdzie znajduje się Lodowiec Denmana/Lodowiec Szelfowy Shackletona (LD). To tam właśnie lodowce suną najszybciej tworząc potoki lodowe. Tam niczego nie znajdziemy i dlatego poszukiwania musimy skierować tam, gdzie lód porusza się najwolniej – w interiorze Antarktydy.

Mapka prędkości ruchu lodowych strumieni na Antarktydzie

Badanie lodowców i ich mechaniki daje nam pojęcie o tym, co działo się na Ziemi jakieś 780-636 MA temu – w Kriogenie, kiedy to Ziemia trzykrotnie była skuta lodami w czasie trzech zlodowaceń: Kaigas (780-735 MA temu), Sturtian (720-700) i Marinoan (663-636). W czasie tych zlodowaceń lodowce zalegały od biegunów do równika, a temperatura powietrza na równiku wynosiła tylko 223 K czyli -50°C. Koniec Kriogenu jest zarazem początkiem kambryjskiej eksplozji życia w Ediakarze i burzliwy rozwój organizmów jedno- i wielokomórkowych. Rodzi się pytanie: a co było przed Kriogenem?

Proszę nie zapominać o pewnym fakcie, a mianowicie: twierdzi się, że życie powstało na Ziemi tuż po Hadeiku, czyli w Prekambrze po schłodzeniu się Ziemi do temperatur znośnych dla powstania i rozwoju życia, czyli już 3 GA temu. Nasza II generacja rozwijała się tylko 600 MA. Życie I generacji miało na to aż 2 GA… Być może to działalność rozumnych Istot I Generacji doprowadziło do katastrof ekologicznych Kriogenu?

I co do tego ma Antarktyda? A to, że jeżeli przed Kriogenem istniały jakieś rozwinięte formy życia, nawet rozumne, to wszelkie ślady ich istnienia zostały zniszczone przez trzy zlodowacenia. Już ich po prostu NIE MA. Może być, że jakimś cudem coś ocalało, to czy będziemy w stanie odróżnić te artefakty od tworów Przyrody? Tego się nie dowiemy, póki nie będziemy w stanie wykorzystać technik chronomocyjnych i podróży w Czasie.

Na koniec budzi się refleksja, a mianowicie - może to rozumne Istoty I Generacji opracowały metody poruszania się w Czasie i to One odwiedzają nas w swych chronolotach, które my postrzegamy jako UFO, USO i UCO/UOO? Kto wie?                  



Przekład z czeskiego - ©R.K.F. Leśniakiewicz



[1] Queen Mary Coast zwana także przez Rosjan Wybrzeżem Prawdy.
[2] 11.022 m, jednakże ostatnio uważa się, że jest to Głębina Challengera w Rowie Mariańskim wynosząca 10.994 +/- 40 m.
[3] Lodowce zsuwają się do morza z przeciętną prędkością ok. 200 m/rok.
[4] Zjawisko to jest spowodowane tym, że lodowce wytwarzają „poduszki” chłodnej wody, które spowalniają ich tajanie, bo oddzielają je od cieplejszej wody Wszechoceanu.
[5] Zgodnie z prawem Archimedesa lód będzie wypierał wodę, która podniesie swój poziom.

czwartek, 19 grudnia 2019

NS „Akademik Łomonosow” EJ zaczął pracę




W dniu dzisiejszym media doniosły:


Rosja. „Pływający Czarnobyl” wystartował z produkcją

Pływająca elektrownia jądrowa Akademik Łomonosow, nazywana przez ekologów „pływającym Czarnobylem”, rozpoczyna pracę na Czukotce w Rosji. Ruszyła produkcja prądu, który ma płynąć na platformy wiertnicze oraz do trudno dostępnych obszarów. To pierwsza konstrukcja tego typu.

NS Akademik Łomonosow EJ, pierwsza na świecie pływająca elektrownia atomowa pływająca, rozpoczęła pracę w arktycznym regionie Czukotki.

19 grudnia 2019 roku pływająca elektrownia wyprodukowała pierwszą część energii elektrycznej do izolowanej sieci węzła Chaun-Bilibino w Czukockim Okręgu Autonomicznym – potwierdziła w specjalnym oświadczeniu firma Rosenergoatom.

Firma dodała, że Akademik Łomonosow rozpocznie pracę pełną parą w 2020 roku. Zostanie podłączony do sieci w mieście Pewek w tej odległej części Rosji.

Pływająca elektrownia jest przeznaczona do dostarczania energii elektrycznej do trudno dostępnych obszarów Rosji. Odbiorcami będą tereny na Dalekiej Północy i Dalekim Wschodzie, a także morskie platformy do wydobywania gazu czy ropy naftowej.

NS Akademik Łomonosow EJ jest okrętem flagowym rosyjskiego projektu. Jednostka jest wyposażona w dwa reaktory, z których każdy jest w stanie wytworzyć moc wystarczającą dla miasta o populacji około 100 tys. osób.

Statek ma 144 metry długości i 30 metrów szerokości. Jego wyporność przekracza 20 tys. ton. Szacuje się, że może pracować około 40 lat, ale co kilka lat ma być przeprowadzany przegląd techniczny, który będzie rozstrzygał o dalszych losach pływającej elektrowni. Ekolodzy ostro krytykowali pomysł już na etapie budowy Akademika Łomonosowa. Nazywają statek „pływającym Czarnobylem”.


***


Przeraża głupota i krótkowzroczność krytyków tego projektu. Ale głupota nie boli, więc to normalne w naszym kraju. Natomiast Amerykanie mieli wojskową elektrownię pływającą, która zasilała bazy USAF i USN w Panamie i jakoś nie słyszałem, by krytykowali ją ekolodzy. Ani słowa krytyki! No, ale hamarykanskie to lepsiejsze - czego dowiedziono w Harrisburgu, Fukushimie i kilku innych miejscach, gdzie znajdują się amerykańskie instalacje jądrowe.



środa, 18 grudnia 2019

Nalot asteroid na koniec roku?



Duża asteroida minie Ziemię w piątek - ciało niebieskie o nazwie 216258 (2006 WH1) mające od 240 do 540 metrów średnicy, 20 grudnia o godzinie 04:17 czasu polskiego znajdzie się w odległości 0,03904 jednostki astronomicznej od Ziemi - podaje Centrum Badania Bliskich Ziemi Obiektów NASA (CNEOS).

0,03904 AU to, w przeliczeniu na kilometry ok. 5,7 mln km. W kosmosie taką odległość - jak przyznaje dyrektor CNEOS, Paul Chodas w rozmowie z „Newsweekiem”, uznaje się za niewielką (to odległość ok. 15 razy większa niż dzieli Ziemię od Księżyca).

Asteroida minie Ziemię z prędkością niemal 30 razy większą niż wynosi prędkość dźwięku (ok. 41,8 tys. km na godzinę czyli 11,62 km/s).



Według wyliczeń CNEOS nie ma ryzyka, że w ciągu najbliższego wieku asteroida ta może realnie zagrozić Ziemi. Mimo to jest klasyfikowana jako „potencjalnie groźna” ponieważ - ze względu na niewielką odległość w jakiej mija Ziemię, w ciągu najbliższych wieków lub tysiącleci jej trajektoria może przeciąć orbitę Ziemi.

Wśród obiektów bliskich Ziemi za „potencjalnie groźne” uznaje się ciała niebieskie znajdujące się w odległości mniejszej niż 0,05 jednostki astronomicznej od naszej planety i liczące ponad 140 metrów średnicy.

W obecnym tygodniu Ziemię minie sześć asteroid - trzy z nich będą względnie małe, o średnicach wynoszących od niecałych 40 do ok. 75 metrów.

Czwarta - 2019 XQ3 - mająca od 200 do 440 metrów średnicy, minie Ziemię 19 grudnia z prędkością ok. 100 tys. km na godzinę czyli 27,77 km/s.

Z kolei piąta - 2019 XO3 - 19 grudnia znajdzie się zaledwie ok. 1,2 mln kilometrów od Ziemi (asteroida ta ma średnicę dochodzącą do ok. 39 metrów).



A teraz zagadka. Jest to fragment grafiki programu astronomicznego „StellariumWEB” i przedstawia fragment horyzontu i wiszący nad nim… No właśnie – co to jest? Jakiś balon? Samolot hipersoniczny? UFO? A może po prostu jakaś niedoróbka programu…? Taka wpadka zdarza się najlepszym…

Źródło – „Rzeczpospolita”



niedziela, 15 grudnia 2019

Zaginiony samolot malezyjski (29)




Jon Lockett


Lot MH370: seria błędów kontroli?

Seria błędów KRP. Kontrolerzy ruchu powietrznego zgubili samolot MH370 podczas kluczowego 18-minutowego okna, co oznacza, że zagadki zaginionego samolotu nigdy nie będzie można rozwiązać…


MH370 – co się stało?


Lot numer MH370 Malezyjskich Linii Lotniczych wystartował z Kuala Lampur i skierował się do Pekinu z 239 osobami na pokładzie. Pasażerowie w tym chińscy kaligrafowie, para w podróży do domu do swoich synów po długo odkładanym miesiącu miodowym i pracownik budowlany, który nie był w domu od roku. Ale o godzinie 00:14 MYT w dniu 8.III.2014 roku, Malasia Airlines stracił kontakt z Boeingiem-777 z lotu MH370 w pobliżu wyspy Phuket w Cieśninie Malakka. Przedtem malajskie władze usłyszały ostatnie słowa, które nadano z samolotu albo przez kapitana, albo kopilota i brzmiały one: Dobranoc malezyjski trzy siedem zero. Satelitarne „pingi” z samolotu sugerują, że kontynuował on lot przez około siedem godzin aż do wyczerpania się paliwa. Eksperci wyliczyli, że spadł on w odległości ok. 1000 mi/~1600 km na zachód od Perth, Australia. Ale wielkie poszukiwania na dnie oceanu prowadzone przez służby i wojsko nie powiodły się, nie znaleziono wraku i powstała cała masa alternatywnych teorii na temat jego losów.  


Kontrolerzy KRP utracili przeklęty lot MH370 w czasie kluczowego 18-minutowego okna, wzbudzając obawy, że tajemnica ta nigdy nie będzie rozwiązana. Napakowany pasażerski odrzutowiec znikł z ekranów radarowych kontroli lotów w Malezji po 5 sekundach po tym, jak wleciał w wietnamską przestrzeń powietrzną.

Ale kontrolerzy monitorujący jego lot w Kuala Lumpur byli zajęci innymi lotami i po prostu nie zauważyli tego, że on znikł.  Atlantyk poinformował, że kiedy to zrobił, założył, że teraz jest w rękach jego odpowiedników w Ho Chi Minh. Jednak wietnamscy kontrolerzy zobaczyli Boeinga 777 - który zniknął z 239 osobami na pokładzie - wkraczającego w ich przestrzeń powietrzną, a następnie znikającego.

Następnie najwyraźniej źle zrozumieli zasady, co oznaczało, że powinni natychmiast poinformować Malezję, jeśli samolot się nie pojawi. 

Niektórzy uważają, że samolot skręcił oczywiście krótko po wejściu do wietnamskiej przestrzeni powietrznej. Wielokrotnie próbowali skontaktować się z samolotem - który, jak się uważa - rozbił się w oceanie - ale bezskutecznie. Zanim w końcu podnieśli telefon, by poinformować Kuala Lumpura, minęło 18 minut od jego nagłego zniknięcia.
- Nastąpiło działanie pełne błędów „pomieszania i niekompetencji”  -  mówią osoby bliskie długotrwałemu dochodzeniu.

Mówią, że Centrum Koordynacji Ratownictwa Lotniczego Kuala Lumpur powinno zostać powiadomione w ciągu godziny od zniknięcia. Jednak w końcu poinformowanie ratowników zajęło ponad cztery godziny - co oznacza, że praktycznie niemożliwe jest wskazanie, gdzie i kiedy upadł.

Pięć fragmentów, prawdopodobnie z samolotu Malaysia Airlines, zostało później wyrzuconych przez morze na Madagaskar - ponad 4500 mil od Wietnamu.

Ekspert w dziedzinie lotnictwa Victor Iannello uważa, że jeden fragment, który wydaje się pochodzić z wewnętrznej deski podłogowej, jest zniszczony „uderzeniem z dużą prędkością”.

W ciągu ostatnich pięciu lat zebrano ponad 30 fragmentów samolotów z różnych miejsc na świecie. Potwierdzono jednak, że tylko trzy fragmenty skrzydeł, które zostały wyrzucone wzdłuż wybrzeży Oceanu Indyjskiego, pochodzą z zaginionego lotu.

Na początku tego roku doniesiono, że pilot „kontrolował maszynę do samego końca”, ale wykonał „nietypowe” obroty przed rozbiciem. Francuscy śledczy otrzymali dostęp do „znacznej ilości” danych lotu przesłanych podczas lotu przed katastrofą. Oficjalne dokumenty „nadają wagę” strachowi, pilotowi Zaharie Ahmad Shah (53 lata), rozbił się w morzu w wyniku samobójczego morderstwa (tzw. rozszerzone samobójstwo – przyp. tłum.), jak powiedziano.




Mówi się, że skazany na zgubę samolot w tajemniczy sposób „latał w kółko” i „skręcał” oczywiście na krótko przed zniknięciem. Dane z brytyjskich satelitów mogą wskazywać, że Boeing 777 dziwnie krążył nad Oceanem Spokojnym w Azji Południowo-Wschodniej w chwili, gdy zniknął.

Ekspert w dziedzinie lotnictwa Jeff Wise, autor „Samolotu, którego nie było”, powiedział iż dane z Inmarsat, mogą sugerować, że MH370 latał dziwnie w ostatnich minutach. Zwykle odrzutowiec będzie krążył na ustalonej wysokości po otrzymaniu przezeń polecenia z KRP przed zezwoleniem na lądowanie na lotnisku.

Satelita o nazwie 3F1 nawiązał kontakt z samolotem w kilka godzin po jego zaginięciu przez serię tak zwanych technicznie elektronicznych „uścisków dłoni”.

Wise wyjaśnił:
- Tak jak ruch pędzącego pociągu powoduje, że ton jego gwizdka rośnie lub spada, ruch względny satelity i samolotu zmienia częstotliwość sygnałów radiowych przesyłanych między nimi.

Zniknięcie MH370 spowodowało również mnóstwo teorii spiskowych - niektóre o wiele bardziej dziwne niż inne.


***

A oto kilka teorii na temat lotu MH370:

·        Władimir Putin – niektórzy obwiniają prezydenta Rosji Władimira Putina o to, że był on zamieszany w porwanie lotu MH370. Amerykański pisarz naukowy Jeff Wise oskarżył Putina o to, że „zmylił” nawigację samolotu podsyłając załodze fałszywe dane (via GLONASS??? – przyp. tłum.), co spowodowało, że samolot niepostrzeżenie poleciał do kosmodromu w Bajkonurze, Kazachstan, bowiem chciał on „zaszkodzić Zachodowi”.
·        Amerykanie zestrzelili samolot. Były dyrektor linii lotniczych Air France – Marc Dugain oskarżył wojskowych z USA o zestrzelenie samolotu, bowiem obawiali się oni tego, że został porwany. (Chodzi o to, by samolot nie był użyty jako pocisk – jak to miało miejsce w Nowym Jorku w dniu 11.IX.2001 roku – przeciwko bazie lotniczej na wyspie Diego Garcia na Oceanie indyjskim – uwaga tłum.) W książce pt. „Flight MH370 – The Mystery” także sugeruje, że był on zestrzelony incydentalnie przez amerykańskie i tajskie myśliwce w czasie ćwiczeń wojskowych, co utajniono.
·        Samobójstwo – szef malezyjskiej policji gen. Tan Sri Khalid Abu Bakar zasugerował, że zniknięcie było skutkiem popełnienia samobójstwa. Twierdził, że ktoś na pokładzie mógł wziąć duży pakiet ubezpieczeń na życie przed wejściem do samolotu, aby mogli leczyć jego rodzinę lub spłacić należne pieniądze.
·        W ukryciu? – historyk i pisarz Norman Davies sugerował, że MH370 mógł zostać zdalnie shakowany i w ten sposób uprowadzony do jakiegoś tajnego miejsca, w rezultacie przejęto jakiś cenny ładunek, który był na jego pokładzie.
·        Szczeliny w samolocie? – Malaysia Airlines znalazła 15-calową/~38,1 cm szczelinę w kadłubie jednego z ich samolotów, na kilka dni przed zniknięciem MH370. FAA nalegała na wydanie ostatecznego ostrzeżenia na dwa dni przed zniknięciem Boeinga 777.  Ale „Daily Mirror” twierdziło, że zaginiony odrzutowiec „nie miał takiej samej anteny jak reszta Boeingów 777”, więc nie otrzymał ostrzeżenia.
·        Pilot zaplanował katastrofę – premier Malcolm Turnbull niespodziewanie powiedział, że jest bardzo możliwe, że to pilot zaplanował to szokujące wydarzenie. Oskarżył on pilota o to, że chciał stworzyć największą tajemnicę świata. Inna teoria twierdzi, że pilot porwał swój samolot w proteście przeciwko aresztowaniu malajskiego opozycjonisty Anwara Ibrahima, który chciał zdestabilizować skorumpowany rząd Najiba Razaka. Inna wersja tej teorii głosi, że pilot z rozmysłem rozwalił samolot uprzednio jednak wyskoczył ze spadochronem, a potem spędzał resztę swego życia z kochanką, która czekała nań w łodzi na morzu.
·        Korea Pn. porwała samolot. W kronikach incydentów Korea Pd. odnotowała przypadek, kiedy Koreańczycy z północy porwali chiński samolot z 220 pasażerami na pokładzie, co miało miejsce w dniu 5.III.2014 roku. Niektórzy z Phenianu chcieli zestrzelić ten samolot, ale inni chcieli go porwać i dostarczyć do Korei Pn. i nawrócić na komunizm.
·        Komórki ofiar dzwoniły… Jedna z teorii twierdzi, że ponieważ wielu krewnych było w stanie usłyszeć dźwięk dzwonka nawet przez cztery dni po katastrofie, więc skazany odrzutowiec nie mógł uderzyć w Ocean Indyjski. Dziewiętnaście rodzin twierdziło, że urządzenia swoich bliskich zadzwoniły do czterech dni po zaginięciu odrzutowca, jednak analitycy bezprzewodowi twierdzą, że firmy telefoniczne czasami używają fantomowego dźwięku dzwonka, gdy urządzenie nie jest aktywne, informuje „Daily Star”. (Rzecz w tym, że „Daily Star” jest takim samym kolorowym tabloidem jak „Daily Mail” czy „The Sun” i przez to raczej mało wiarygodnym… - uwaga tłum.)
·        Rozbił się w dżungli kambodżańskiej. We wrześniu 2018 r. Brytyjski producent wideo Ian Wilson twierdził, że znalazł zaginiony samolot za pomocą Google Maps. Mimo że miliony wydano na poszukiwanie wraku, brytyjski śledczy uważa, że znalazł samolot w górzystej okolicy dżungli Kambodży. W odpowiedzi rząd Chin użył firmy obserwacyjnej Space View, aby skupić się na obszarze położonym na dużych wysokościach na obrzeżach Phnom Penh, jednak firma twierdziła, że nie było śladu żadnego samolotu, a najmniej wszystkich samolotów Malezyjskich Linii Lotniczych, które zostały zaginął od marca 2014 r. Pewien sędzia MH370 twierdził, że miejscowi w Kambodży powiedzieli mu, że widzieli samolot uważany za skazany na katastrofę z lotu Malaysia Airlines w dżungli.
·        Samolot leciał do Kazachstanu. Gdyby odrzutowiec leciał na północ, możliwe lokalizacje mogłyby rozciągać się tak szeroko, jak granica między Kazachstanem a Turkmenistanem aż do Tajlandii. Premier Malezji Najib Razak początkowo zwrócił się do przywódcy Kazachstanu Nursułtana Nazarbajewa z prośbą o rozpoczęcie operacji poszukiwawczej w tym kraju, ale szybko to przeminęło gdy działania ratownicze koncentrowały się na Oceanie Indyjskim.


Przekład z angielskiego - ©R.K.F. Leśniakiewicz

sobota, 14 grudnia 2019

Znaleziono gwiazdy starsze od samego Wszechświata


Gwiazda HD 140283 Matuzalem

Šárka Pelouchová


Astronomowie zmagają się z zagadką  o dosłownie kosmicznych rozmiarach. Gwiazda o oznaczeniu HD 140283, która się nazywa Matuzalem, znajdująca się 200 ly od Ziemi istniała jeszcze przed Wielkim Wybuchem.

Badania wykonane przy pomocy zdjęć wykonanych przez LST Hubble odkryły, że gwiazda liczy sobie około 14,5 mld lat, a wszak wiek samego wszechświata jest szacowany na 13,78 mld lat. Jak to jest możliwe?


Jak stary jest Wszechświat?

Lokalizacja Matuzalema

Fizyk Robert Matthews oświadczył:
-  Jest to doprawdy wielka zagadka, jak we Wszechświecie mogą istnieć gwiazdy starsze, niż on sam? To łamigłówka, którą astronomowie próbują teraz rozgryźć. Próbują ponownie ustalić wiek Wszechświata, ponieważ dotychczasowe obliczenia mogą być niepoprawne. Jak dotąd wiadomo tylko, że HD 140283 zawiera bardzo mało żelaza, co oznacza, że to ciało musiało zostać uformowane, zanim ten pierwiastek stał się powszechny we Wszechświecie. Gwiazda musi być naprawdę bardzo stara. Podczas pomiaru musimy liczyć się z pewnym odchyleniem (w którym to przypadku gwiazda może zbliżyć się do granicy wieku wszechświata), poszukiwanie odpowiedzi trwa. Może we Wszechświecie jest coś, o czym naukowcy wciąż nie wiedzą – dodał on.


Przekład z czeskiego - ©R.K.F. Leśniakiewicz