Powered By Blogger

poniedziałek, 21 czerwca 2021

Czy dawny mega-rekin wciąż ukrywa się w głębinach?

 


Riley Black

 

Musi tam być. Nie ma znaczenia, że ​​Otodus megalodon według wszelkich doniesień naukowych wygasł od ponad 3 milionów lat. Trwająca ziemska obecność ogromnego rekina utrzymuje się w naszej zbiorowej wyobraźni dzięki plotkom, legendom i letnim filmom klasy B.

Mitologia Megusia często zakłada, że 17-metrowy drapieżnik ukrywał się od epok gdzieś na dnie oceanu. Jest to koncepcja, która pojawiła się w więcej niż kilku książkach i pseudodokumentach, a wszystkie opierają się na fakcie, że większość dennych wód planety jest niezbadana – i dlatego obfituje w pierwotniaki dla tajemniczych bestii. Ale opierając się na tym, co wiemy o biologicznych adaptacjach wymaganych do życia na dole, niewiele zwierząt mogłoby dokonać aktu znikania w głębinach morskich. Jeśli Megalodon nadal istnieje (a to dość duże, jeśli), to nie jest tym, czym był kiedyś.

Zęby rekina kopalnego sprawiły, że ludzie zainteresowali się Megusiem na długo przed początkiem paleontologii na początku XIX wieku, kiedy naukowcy z zapałem zaczęli katalogować skamieliny. W 1835 r. szwajcarski przyrodnik Louis Agassiz opisał trójkątne, drobno ząbkowane zęby, które od starożytności znajdowano na całym świecie, jako należące do „megatozębnego” krewniaka wielkiego białego żarłacza.

Odkrycia na całym świecie – w tak różnych miejscach, jak Panama, Japonia, Australia i południowo-wschodnie Stany Zjednoczone – nagromadziły się z biegiem czasu, ale jedno szczególne znalezisko wywołało widmo Megusi wciąż pływającej w głębinach. W 1875 roku, podczas wyprawy dla Royal Society of London, HMS Challenger wydobył 4-calowe/ok. 10 cm zęby z głębokości 14.000 ft/~4667 m w pobliżu Tahiti. W 1959 r. zoolog Władimir Czerniecki, który hobbystycznie zajmował się badaniem „ukrytych zwierząt”, takich jak Wielka Stopa, oszacował, że okazy miały zaledwie 11.300 lat. Inni naukowcy odrzucili to datowanie, ale pozbawieni skrupułów dokumentaliści i ciekawscy amatorzy nadal podkreślają badania jako wskazówkę, że Meguś może się utrzymać.

Od dziesięcioleci Otodus megalodon jest przedstawiany jako przerośnięty żarłacz biały. Jednak dzięki nowym analizom miejsca, w którym znajduje się on na drzewie genealogicznym rekina, naukowcy drapieżników wiedzą teraz, że bardzo różni się od gwiazdy filmu „Szczęki”.

Z wyjątkiem odsłoniętych elementów znalezionych przez Challengera, zapis kopalny Megalodona wskazuje, że było to stworzenie trzymające się brzegu, podobnie jak jego daleki kuzyn, wielki żarłacz biały.

- Pozostałości na ogół pochodzą z przybrzeżnych morskich złóż skalnych utworzonych w obszarach o klimacie tropikalnym - mówi Kenshu Shimada, badacz rekinów z Uniwersytetu DePaul. Zwyczaje żywieniowe gatunku dodatkowo potwierdzają styl życia na płyciznach, a pogryzione kości starożytnych wielorybów wskazują, że Megusia preferuje ssaki morskie. Te oddychające powietrzem musiały przebić się przez powierzchnię w poszukiwaniu tlenu, więc paleontolodzy spodziewają się, że Megalodon, tak jak one trzymały się brzegu.

Dokładna kombinacja czynników, które spowodowały wyginięcie pradawnego rekina, jest nadal niejasna. Wiemy, że płytsze strefy oceaniczne przechodziły dramatyczne zmiany około 3,5 miliona lat temu, kiedy olbrzym zniknął z zapisu kopalnego. Woda stawała się coraz chłodniejsza, przez co ssaki morskie były mniej liczne, a nowo wyewoluowany wielki biały rekin mógł być zwinnym konkurentem o zasoby. Ale nie ma sposobu, aby definitywnie udowodnić, co się stało w Megusiem.

- Brak pewności pomaga niektórym zachować nadzieję na znalezienie czegoś w głębi. Wierzący mają przynajmniej jedną rację: dno morza jest zagadką. Mimo że satelity zmapowały 100 procent dna Wszechoceanu, sama mapa o niskiej rozdzielczości nie daje nam wielkiego wglądu w to, co faktycznie tam mieszka - mówi dyrektor wykonawczy Louisiana Universities Marine Consortium Craig McClain, który specjalizuje się w katalogowaniu systemów oceanicznych. - Chociaż idea głęboko zamieszkującego starożytnego stworzenia jest wysoce nieprawdopodobna – mówi - to nawet ten ułamek możliwości wciąż jest kuszący. Mniej imponujące stworzenia rzeczywiście pojawiły się niespodziewanie; w 1938 roku biolodzy zidentyfikowali żyjącą Latimerię – gatunek ryby przypuszczalnie wymarły od około 65 milionów lat. Gdyby jednak Megalodon żył w ciemnych, atramentowych głębinach, musiałby stać się zupełnie innym rodzajem stworzenia – takim, którego moglibyśmy nie uznać za tak filmowy.

- Po pierwsze - mówi Shimada - jego szybki metabolizm musiałby się fundamentalnie zmienić. Wstępna analiza geochemiczna izotopów w szczątkach, która może pomóc naukowcom oszacować temperaturę ciała prehistorycznych organizmów, wskazuje, że megalodon był „ciepłokrwisty” w tym samym sensie co żarłacz biały. Aktywne poruszanie się po oceanie tego drapieżnika wytwarza wystarczającą ilość ciepła, aby utrzymać go w cieplejszym stanie niż otaczająca go woda morska, wysiłek, który spala równowartość około 3 kg mięsa dziennie. Megusia mogłaby ważyć nawet trzy razy więcej i prawdopodobnie wymagałaby proporcjonalnie większej ilości pożywienia. Jednak zwierzęta w pobliżu dna oceanu muszą radzić sobie na małych skrawkach, żerując na skąpych gatunkach tam żyjących lub pożerając biologiczne szczątki, które opadają z warstw wody powyżej.

Megalodon był ogromną rybą, ale nie był największym drapieżnikiem, jakiego kiedykolwiek widziano w morzach. Na przestrzeni lat korygowaliśmy nasze szacunki dotyczące rozmiaru rekina, ale większość ekspertów podejrzewa, że rozciągał się on na około 50 stóp/16-17 m długości. Oto, jak wypada w porównaniu z niektórymi współczesnymi zjadaczami mięsa z oceanu.

Ten niedobór pożywienia sprawia, że organizmy ewoluują w małe, wydajne formy, co sprawia, że wiele głębokowodnych rekinów jest stosunkowo powolnych i lekkich. Megalodon żyjący wystarczająco nisko, by uniknąć wykrycia przez człowieka, może teraz wyglądać jak uśpiony rekin – długie zwierzę w kształcie cygara, które jest mniej więcej tak żywe, jak się wydaje – w przeciwieństwie do krzepkiej, zębatej bestii.


Jednak nawet gdyby Megusia przybrała smukłe i powolne kształty, prawdopodobnie do tej pory widzielibyśmy na to dowody.

- Giganci oceaniczni, o których wiemy, mają globalną dystrybucję – mówi McClain. - Nawet jeśli rzadko śledzimy stworzenia, takie jak gigantyczne kałamarnice, które żyją w bardziej znanych górnych poziomach tego, co nazwalibyśmy głębokim morzem, zostawiają ślady swojego istnienia rozsiane po całym świecie w postaci padliny (i ugryzień przez pechowe zwierzaki). Jeszcze nie zauważyliśmy takich śladów, jeśli w ogóle istnieją.

Ale te realia nie mogą zgasić trwałego mitu Megusia (i serii letnich filmów). - Jako badacz głębinowych i naukowiec, który spędza dużo czasu na badaniu znanych olbrzymów oceanicznych, naprawdę chcę, aby istniał jakiś nieznany, nieodkryty, i aby dokonać tego odkrycia – mówi McClain. - Jego tajemnicza natura – to, co wiemy, pochodzi głównie z badania zębów – sprawia, że kuszące jest wyobrażenie sobie, że Megusia dokonała ostatecznego aktu zniknięcia i być może w każdej chwili może się ponownie pojawić. Kluczem jest to, gdzie naukowcy decydują się szukać. Chociaż paleontolodzy są prawie pewni, że Megalodon nie pływa w naszych współczesnych morzach, nadal mogą znaleźć więcej szczegółów na temat gatunku w głębi zapisu kopalnego – a jego trwałe tajemnice mogą ujawnić się na powierzchni, kiedy najmniej się tego spodziewamy.

 

Historia Megalodonów

 

·        16 mln lat temu – Otodus megalodon pojawia się wskutek ewolucji z rodowej grupy rekinów wielkozębnych – ostatni członek z tej linii pojawił się 60 mln lat temu.

·        10 milionów lat temu – rekin rozprzestrzenił się na wody przybrzeżne na całym świecie. Skupiska zębów mlecznych w pobliżu Panamy sugerują, że żłobki znajdowały się blisko brzegu.

·        5 milionów lat temu – Wielkie białe rekiny ewoluują i prawdopodobnie konkurują z masywną Meg, aby jeść te same ssaki morskie, takie jak wieloryby.

·        3,5 miliona lat temu – Otodus megalodon wydaje się wymierać w czasie niepokoju, w tym ochłodzenia mórz i spadku gatunków, które przetrzebił.

·        70 n.e. – Pliniusz Starszy zauważa, że ​​duże „kamienie językowe” znalezione w warstwach skalnych Europy mogą spadać z nieba podczas zaćmień Księżyca.

·        1666 – duński naukowiec Nicolas Steno zwany Stenonem przecina głowę rekina znalezionego u wybrzeży Włoch i spekuluje, że „kamienie na języku” to zęby.

·        1835 – Szwajcarski przyrodnik Louis Agassiz nadaje nazwę Carcharodon megalodon, opisując zestaw gigantycznych zębów tego stworzenia.

·        1875 – HMS Challenger wydobywa zęby Megalodona z głębin morskich w pobliżu Tahiti, podsycając spekulacje na temat przetrwania rekina.

·        1909 – Naukowcy budują model szczęki Megusia, który pasuje do sześciu dorosłych osobników, co sugeruje jego ciało o długości 80 stóp/85-90 m. Jest to obecnie uważane za zbyt duże.

·        1919 – Rybacy w Australii twierdzą, że widzieli ogromnego rekina zjadającego wiele sieci z homarami. Opowieść ostatecznie trafia do legendy o Megalodonach.

·        1974 – Peter Benchley publikuje powieść „Szczęki”, które epatują czytelników ideą, że prehistoryczny ludożerca może czaić się w głębinach. Społeczeństwo jest zbulwersowane i zainspirowane.

·        2016 – Po dziesięcioleciach debaty na temat specyfiki drzewa genealogicznego Megusia, olbrzymi rekin otrzymuje nową naukową nazwę Otodus megalodon.

 

Moje 3 grosze

 

I jak zwykle sprawa istnienia gigantycznego rekina wraca jak bumerang w każdym sezonie ogórkowym, podobnie jak Nessie, Bigfoot i cała reszta giga-menażerii. Osobiście uważam, że Wszechocean jest tak wielki, że pomieściłby całe stado Megalodonów i Liopleurodonów na dokładkę. Gdzie ich szukać? Oczywiście w głębinach – w strefie abysalnej czy nawet hadalnej. Skoro takie skrzypłocze przeżyły pół miliarda lat, a Latimerie ponad 60 mln, to taki uniwersalny drapieżnik jak Megalodon (wybacz Czytelniku te wszystkie spieszczenia, którymi zastąpiłem angielskie imię Meg) powinien też się uchować choćby – jak postuluje to amerykański pisarz Steve Auten w swej powieści „Meg” (polecam!) w pacyficznej Głębi Challenger.

Jeszcze inni autorzy umieszczają ich siedlisko w Punkcie Nemo – najbardziej odległym od lądu punkcie Pacyfiku, znajdującego się na S 45º52.6 - W 123º23.6, w odległości 2778 km od Auckland (Nowa Zelandia, Wyspa Południowa), 2688 km od Ducie Island (Pitcairn), 2688 km od Motu Nui (Wyspy Wielkanocne), 3978 km od Itajai (Brazylia) i 2688 km od Maher Island (Antarktyda). Nie ma tam linii żeglugowych, uczeni i badacze zapuszczają się tam bardzo rzadko, a tylko od czasu do czasu przepłynie jakiś jacht. Co najciekawsze, najbliżej Punktu Nemo co parę dni znajdują się załogi MSK/ISS, które zbliżają się doń na 400 km! – ale od góry!

Czy to tam mógłby istnieć Wszechoceaniczny Świat Zaginiony? A czemużby nie? Nie ma tam ludzkiej działalności – poza pojawiającym się tam mikroplastikiem z Wielkiej Północnopacyficznej Plamy Śmieci. A skoro nie ma ludzi, to nie ma głównego czynnika pustoszącego naszą planetę. Może tam być wszystko, włącznie z Megalodonami, Krakenami, kosmicznymi głowonogami i mezozoiczną menażerią sprzed Wielkiego Impaktu 65 mln lat temu!

 

Źródło – https://www.popsci.com/story/science/megalodon-alive-myth/

Przekład z angielskiego - ©R.K.F. Leśniakiewicz

niedziela, 20 czerwca 2021

Starodawny rekin Megalodon był większy, niż to ocenialiśmy

 


Paul Ratner

 

Badania prowadzą nas do bardziej sprecyzowanych pomiarów wygasłego rekina Megalodona – jednej z największych ryb wszech czasów. Najnowsze metody pomiarów wskazują na to, że Megalodon mierzył aż 65 ft/~21,7 m długości.

Megalodon był największą rybą jaka żyła kiedykolwiek we Wszechoceanie.

Nowy model pomiarów szerokości zębów pozwala na wyliczenie całkowitej długości zwierzęcia. Według pewnego studenta z Florydy dokładniejsze pomiary jednej z największych ryb wszech czasów – wygasłego rekina Megalodona (Otodus megalodon lub Carcharocles megalodon) – i odkrył, że był on jeszcze większym, niż to się dotychczas oceniało.

Megalodon żył pomiędzy 3,6 a 23 mln lat temu, i wyliczano, że był długi średnio na 34 ft/~11,33 m i dorastał maksymalnie do 60 ft/20 m.aktualne studia doprowadziły do wniosku, że był on długi na 65 ft czyli niemal 22 m.

 

Zadanie domowe prowadzi do odkrycia

 

W badaniu opublikowanym w „Palaeontologia Electronica” wykorzystano nowe równania ekstrapolowane na podstawie szerokości zębów Megalodona, aby uzyskać lepsze szacunki. Główny autor artykułu, Victor Perez, opracował poprawioną metodologię, gdy był doktorantem w Muzeum Historii Naturalnej na Florydzie. Wpadł na ten pomysł podczas nauczania uczniów, zauważając szereg rozbieżności w uzyskiwanych przez nich wynikach.

Uczniowie mieli obliczyć wielkość Megalodona na podstawie podobieństwa starożytnych ryb do współczesnego wielkiego białego rekina. Wykorzystali powszechnie akceptowaną metodę powiązania długości zęba rekina z całkowitą długością jego ciała. Jak wyjaśnia komunikat prasowy Muzeum Historii Naturalnej na Florydzie, metoda ta polega na ustaleniu anatomicznej pozycji zęba w szczęce rekina, pomiarze zęba „od czubka korony do linii styku korzenia i korony” i użyciu tej liczby w odpowiednim równaniu.

Ale wykonując obliczenia w ten sposób, niektórzy uczniowie Pereza sądzili, że rekin miałby zaledwie 40 stóp długości, podczas gdy inni obliczali 148 stóp. Zęby znajdujące się w tylnej części jamy ustnej dawały największe szacunki.

- Chodziłem dookoła, sprawdzając, czy użyto złego równania? Czy zapomniano przeliczyć swoje jednostki? - powiedział Perez, obecnie asystent kustosza paleontologii w Calvert Marine Museum w Maryland. - Ale bardzo szybko stało się jasne, że to nie studenci popełnili błąd. Po prostu równania nie były tak dokładne, jak przewidywaliśmy.

 


Znalezione w Karolinie Pn. 46 skamieniałych zębów jest jak dotąd najbardziej kompletnym garniturem zębów Megalodona, jakie kiedykolwiek wydobyto - Florida Museum.

 

Nowe podejście

 

Ćwiczenie matematyczne Pereza wykazało, że równania używane od 2002 roku generowały różne szacunki wielkości dla tego samego rekina, w oparciu o to, który ząb był mierzony. Ponieważ zęby Megalodona są najczęściej znajdowane jako samodzielne skamieliny, Perez skupił się na prawie kompletnym zestawie zębów podarowanym przez kolekcjonera skamielin w celu zaprojektowania nowego podejścia.

Perezowi pomógł także Teddy Badaut, paleontolog z zawodu z Francji, który zasugerował użycie szerokości zębów zamiast długości, co byłoby proporcjonalne do długości jego ciała. Innym współpracownikiem zrewidowanej metody był Ronny Maik Leder, wówczas badacz z tytułem doktora w Muzeum Florydy, który pomagał w opracowaniu nowego zestawu równań.

Zespół badawczy przeanalizował szerokość skamieniałych zębów pochodzących od 11 pojedynczych rekinów pięciu gatunków, w tym Megalodona i współczesnego żarłacza białego, i stworzył model, który łączy szerokość zęba z rozmiarem szczęki dla każdego gatunku.

- Byłem dość zaskoczony, że rzeczywiście nikt wcześniej o tym nie pomyślałpowiedział Leder, który jest obecnie dyrektorem Muzeum Historii Naturalnej w Lipsku w Niemczech. - Proste piękno tej metody musiało być zbyt oczywiste, aby można je było dostrzec. Nasz model był znacznie bardziej stabilny niż poprzednie podejścia. Ta współpraca była wspaniałym przykładem tego, dlaczego praca z paleontologami amatorami i hobbystami jest tak ważna.

 

Dlaczego użyto zębów?

 

Ogólnie rzecz biorąc, do dziś nie przetrwało prawie nic z super-rekina, poza kilkoma kręgami i dużą liczbą dużych zębów. Szkielet Megalodona jest zrobiony z lekkiej chrząstki, która rozkładała się po śmierci. Ale zęby, z bardzo dobrze konserwującym szkliwem, są prawdopodobnie najbardziej stabilną strukturalnie rzeczą w żywych organizmach – powiedział Perez. Biorąc pod uwagę, że Megalodony straciły tysiące zębów w ciągu życia, są to najlepsze zasoby, jakie mamy, aby uzyskać informacje o tych dawno minionych gigantach.

Naukowcy sugerują, że duże szczęki Megalodona były bardzo grube, stworzone do chwytania ofiary i łamania jej kości, wywierając siłę ugryzienia od 108,5 do 182,2 kN.[1] 

 


Porównanie zębów Megalodona z zębami wielkiego białego rekina – żarłacza białego (Carcharodon carcharias).

 

Ograniczenia nowego modelu

 

Chociaż nowy model jest lepszy niż poprzednie metody, wciąż jest daleki od doskonałości w dokładnym określaniu rozmiarów zwierząt, które żyły tak dawno temu i pozostawiły po sobie niewiele, jeśli w ogóle, szczątki. Ponieważ poszczególne rekiny występują w różnych rozmiarach, Perez ostrzegł, że nawet ich nowe szacunki mają zakres błędu około 10 stóp, jeśli chodzi o największe zwierzęta.

Inne niejasności mogą wpływać na wyniki, takie jak szerokość szczęki megalodona i wielkość szczelin między zębami, z których żaden nie jest dokładnie znany.

- Wciąż można zrobić więcej, ale prawdopodobnie wymagałoby to znalezienia w tym momencie kompletnego szkieletu – zauważył Perez.

 

Jak wymarły Megalodony?

 

Zmiany środowiskowe, które doprowadziły do wahań poziomu mórz i zaburzeń ekosystemów w oceanach, prawdopodobnie doprowadziły do śmierci tych ogromnych pradawnych rekinów. Były po prostu zbyt duże, aby można je było utrzymać dzięki zmniejszeniu zasobów żywności, mówi ReefQuest Center for Shark Research.

Badanie z 2018 roku sugeruje, że supernowa 2,6 miliona lat temu uderzyła w ziemską atmosferę tak dużą ilością energii kosmicznej, że spowodowała zmianę klimatu. Promienie kosmiczne, które zawierały cząstki zwane mionami, mogły spowodować masowe wyginięcie gigantycznych zwierząt oceanicznych („megafauny”), w tym megalodonów, powodując mutacje i raka.

Naukowcy, kierowani przez Adriana Melotta, emerytowanego profesora fizyki i astronomii na University of Kansas, oszacowali, że

- Zapadalność na raka wzrośnie o około 50 procent w przypadku czegoś o wielkości człowieka – a im jesteś większy, tym gorzej. W przypadku słonia lub wieloryba dawka promieniowania znacznie wzrasta - jak wyjaśnił w komunikacie prasowym.

 

Moje 3 grosze

 

Największą trudność w szacowaniu wielkości tych ryb jest ich chrzęstny szkielet, który rozpada się po śmierci zwierzęcia i znika. Jak tu powiedziano, pozostają tylko zęby zrobione z najtrwalszego materiału organicznego, jaki istnieje na naszej planecie. Jednakże nie jestem przekonany – o czym niejednokrotnie pisałem już na tym blogu i artykułach w „Nieznanym Świecie” – o wygaśnięciu tego gatunku. Skoro w głębinach Oceanu Indyjskiego uchowały się latimerie, skoro w głębinach Oceanu Południowego uchowały się wielkie kalmary, a w Indyku skrzypłocze, to dlaczego nie uchowałby się Megalodon, gdzieś w Pacyfiku czy Atlantyku? To akurat wydaje mi się bardzo możliwe. Nie zapominajmy, że znamy zaledwie 10-15% powierzchni dna Wszechoceanu, czyli mniej niż np. powierzchni Księżyca czy Marsa!

I jeszcze à propos wygaśnięcia tych olbrzymów. W jednym z moich materiałów wysunąłem hipotezę, że Megalodony zostały po prostu wybite przez randomalny gatunek istot człekokształtnych, które zamieszkały we Wszechoceanie. Czy Syreny są odpowiedzialne za likwidację tego zagrożenia? Kto wie, jak dotąd nikt nie widział starcia grupy Syren z Megalodonem, ale sądzę, że Syreny będące istotami rozumnymi jako pierwszoplanowy cel postawiłyby sobie likwidację ogromnego zagrożenia, jakie stanowiłyby dla nich wielkie rekiny. I jest to możliwe, a udowodnienie tej tezy to – jak mi się wydaje – jest tylko kwestia czasu.       

 

Źródło: https://bigthink.com/surprising-science/ancient-megalodon-shark-was-even-bigger

Przekład z angielskiego - ©R.K.F. Leśniakiewicz



[1] Jednostka siły w układzie SI: 1 N = 1 kg · m/s^2.

czwartek, 17 czerwca 2021

Francuski pies Baskerville’ów?


17 czerwca 1767,  we Francji tzw. bestia z Gévaudan zagryzła 19-letnią Jeanne Bastide, swą 104. i ostatnią ofiarę.

Jest to jedna z najbardziej tajemniczych historii. Bestia z Gévaudan to  tajemnicze stworzenie zabijające w XVIII wieku ludzi we Francji, w okolicy Gévaudan, w departamencie Lozère). Stworzenie zostało zaliczone do kryptyd wskutek braku identyfikacji zoologicznej.

W okresie od 30 czerwca 1764 roku do 17 czerwca 1767 roku odnotowano 157 ataków bestii, w tym 104 ze skutkiem śmiertelnym. Bestia napadała na dzieci i młodzież oraz na kobiety. Sprawozdania z epoki donoszą, że nigdy nie zginęła osoba płci męskiej powyżej 18 roku życia.

Pierwszą ofiarą była czternastoletnia Jeanne Boulet, zabita we wsi Hubacs, a ostatnią dziewiętnastoletnia Jeanne Bastide, którą znaleziono z rozszarpanym gardłem w dniu 17 czerwca 1767. W całym regionie panowała atmosfera strachu, Uznaje się, że kres morderczej działalności bestii położył Jean Chastel.

Wszystkie terroryzowane miejscowości wokół Mont Mouchet leżą na terenie gęsto zalesionym, górzystym i poprzecinanym licznymi wąwozami. Wielu autorów piszących o bestii z Gévaudan pomija fakt, że teren ten jest poryty szybami, korytarzami i galeriami podziemnymi licznych kopalni antymonu, z których wiele było wciąż czynnych w czasach działania bestii. Mogły to być bardzo dogodne warunki do ukrywania się stworzenia. Okoliczny las miał charakter bagnisty. Wilki zamieszkiwały te okolice, ale przed pojawieniem się „bestii” nie siały takiego postrachu.

Mieszkańcy okolic Gévaudan byli w tamtym okresie praktycznie bezbronni. W wyniku hugenockiego powstania w Masywie Cévennes  oraz z powodu działalności słynnego bandyty, Louisa Mandrin (zabatożonego na śmierć w 1755 r.), skonfiskowano w regionie większość broni palnej. Chłopi musieli więc ograniczyć się do obrony za pomocą tzw. „noża z Aveyron”, który osadzony na drzewcu służył podobnie jak bagnet lub kosa bojowa. Większość pasterzy używała też zbrojonej żelazem.

7 lutego 1765 r. zmobilizowano do nagonki ludność z 73 parafii, czyli kilka tysięcy osób. Nie dało to jednak najmniejszego efektu. Kolejne próby podjęli dwaj szlachcice sprowadzeni z Normandii, Dennevalowie, słynni myśliwi, pogromcy wilków. Przybyli oni w towarzystwie waleta, jednego człowieka z piką, sześciu z bronią białą i z dwoma wielkimi psami do polowań. „Zespół” ów dość szybko ubił wiele wilków, w tym niektóre dużych rozmiarów, niemniej jednak zabójstwa nie ustawały…













Sprawa bestii wzbudzała zainteresowanie za granicą, ale raczej w tonie kpiny. Jednym z łowców bestii był Jean Chastel, który otrzymał rozkaz zaprowadzenia porządku. W czasie najbliższego polowania, zorganizowanego przez markiza d’Apchera, zabił wilka używając poświęconych srebrnych kul. Chastel zdążył na widok zbliżającej się bestii złożyć okulary, pomodlić się, przystawić rusznicę do ramienia i wystrzelić. Od tego czasu nie doszło do żadnych ataków…

Sądzono, że stworzenie jest wielkim wilkiem, lub nieznaną krzyżówką hieny czy innego zwierzęcia z wilkiem. Jednak znawcy wilków już wtedy wiedzieli, że w żadnym razie nie może chodzić o to zwierzę, które nie atakuje w pojedynkę, a w rzadkich wypadkach, gdy czuje się osaczone jest bardzo łatwo je przepłoszyć, nawet kijem. Co do ewentualnych krzyżówek, nikt nigdy nie znalazł śladów potwierdzających taką hipotezę.

Podejrzewano też, że bestia jest hieną sprowadzoną z Afryki. Mówiono też o wilkołaku. Spostrzeżenie guzików na brzuchu bestii przez kilka osób uratowanych z jej łap może prowadzić do wniosku, że bestia była przebranym człowiekiem. Możliwe jest, że była to połączona aktywność kilku osób, posługujących się tresowanymi psami. Tresowanie psów było zaś głównym zajęciem Jeana Chastela i jego synów.

Hipoteza o użyciu psów jest w dodatku zgodna z obserwacjami na temat technik ataku bestii. Np. charty afgańskie były tresowane do polowań na gepardy i lwy, a znane są z odwagi i zawziętości, jeśli się je tresuje specjalnie do atakowania. Psy te potrafią zedrzeć ubranie z ofiary, wyszarpać jakąś część ciała ofiary i porzucić ją w niewielkiej odległości.

Zależnie od opisu, nie był to wilk, lecz raczej „wielki pies, mieszaniec prawdopodobnie doga z chartem, wielkości rocznego byczka, z długą zjeżoną sierścią i wielką głową”. Wiele przemawia za tym, że sprawcami byli ludzie i ich zwierzęta.

 

Moje 3 grosze

 

No i teraz już wiadomo, skąd sir Arthur Conan Doyle wziął pomysł na swoją słynną powieść „Pies Baskerville’ów” (1902), trzecią z cyklu opowieści o duecie detektywów Sherlocka Holmesa i dr Johna Watsona. Nie zapominajmy, że w Wielkiej Brytanii i Francji (jak w ogóle w całej Europie) panowała moda na posiadanie różnych egzotycznych i dziwnych zwierząt, które niejednokrotnie wyrywały się spod kontroli człowieka i potem były takie dziwne przypadki jak sławetna „puma na wolności”, tajemnicza „bestia z Exeter” zahaczająca o ufologię, albo ostatnio „potwór z Exmoor” z wczesnych lat 90-tych, które już na trwale wpisały się w folklor XX-wiecznej Anglii, robiąc konkurencję słynnej Nessie. Dlatego od czasu do czasu z Wysp dobiegają do nas różne wieści o potworach – szczególnie w sezonie ogórkowym… 

 

Opracował: Stanisław Bednarz

wtorek, 15 czerwca 2021

Ośmiornice z Kosmosu?

 


Kelsey Nighthawk

 

Nawet w oceanie pełnym tajemniczych i cudownych stworzeń ośmiornica się wyróżnia. Te inteligentne mięczaki mają elastyczne ciała, które są zdolne do wciskania się w maleńkie przestrzenie, i mogą wyglądać jak coś z koszmaru, gdy wszystkie osiem macek zaczyna pchać je przez ciemnoniebieskie morze. W rzeczywistości, ponieważ zwierzęta te mają tak wiele unikalnych cech, niektórzy badacze sugerują, że ośmiornice mogą mieć pochodzenie zupełnie nie z tego świata.

 

Fajne stworzenia

 

Ośmiornice są niesamowite. Mają ogromne mózgi, galaretowate formy, które mogą zmieścić się w maleńkich otworach, i złożony układ nerwowy. Czy wspominaliśmy, że są również mistrzami kamuflażu? Są wysoko wykwalifikowani w ukrywaniu się na widoku przed większymi drapieżnikami. Jednej grupie badaczy ośmiornice wydawały się zbyt piękne, aby mogły być prawdziwe.

 

Systematyzowanie

 

Grupa 33 badaczy twierdziła, że ma dowody na to, że ośmiornice są tak dziwnymi stworzeniami zamieszkującymi ocean, ponieważ były wytworem kosmosu. Opublikowali swoją teorię jako „Przyczyna eksplozji kambryjskiej — ziemska czy kosmiczna?” w celu wyjaśnienia swego rozumowania.

 

Kosmici!

 

- Dopuszczalne jest – powiedzieli - sugerowanie, że [ośmiornica] wydaje się być zapożyczona z odległej »przyszłości« pod względem ewolucji ziemskiej, lub bardziej realistycznie z kosmosu jako całości. Takie pozaziemskie pochodzenie jako wyjaśnienie pojawienia się jest oczywiście sprzeczne z dominującym paradygmatem. Innymi słowy? Coś w ośmiornicy po prostu się nie zgadzało.

 

Wątpliwości co do ośmiornicy

 

Na przykład tym badaczom wydawało się, że coś w osi czasu ewolucji ośmiornic jest nie tak. Uważali, że ośmiornice nie potrzebowały wystarczająco dużo czasu, aby przekształcić się z organizmu jednokomórkowego w niezwykle złożonego mięczaka, co wskazuje na skamieniałe dowody, które śledzą drogę zwierzęcia do jego nowoczesnej formy.

 

To był Obcy

 

Czy było to możliwe, zastanawiali się ci badacze, że ośmiornice są wyjątkowymi, ewolucyjnymi tajemnicami, ponieważ nie pochodzą całkowicie z tej planety? Albo dlatego, że mieli małą „pomoc” ewoluującą z czegoś pozaziemskiego? W artykule przedstawili swoją sprawę.

 

Źródło

 

Oni skupili się na Kambryjskiej Eksplozji Życia. Ponad 540 mln lat temu temu nastąpił eksplozyjny, ewolucyjny period w czasie którego powstała większość współczesnych grup istot żywych. Uczeni z tej grupy sądzą, że odpowiedź na pytanie o tajemnicę ośmiornic znajduje się dokładnie w sercu tego biologicznego boomu.

 



Wczesne życie

 

Przed tą eksplozją życia w Kambrze, życie na Ziemi było proste. Kolonie komórek i organizmów jednokomórkowych pływały w obfitych zbiornikach wodnych na planecie. To było na długo przed tym, zanim cokolwiek było na tyle skomplikowane, by wyruszyć z morza na ląd. Następnie naukowcy proponują uderzenie asteroidy.

 

Inwazja wirusowa

 

Naukowcy zasugerowali, że ten „astronauta” niósł obcą substancję lub jakiś rodzaj wirusa, a pomysł, że siła zewnętrzna dostarczyła materiału do ewolucji życia na Ziemi, nie jest nowy. Jest to część teorii panspermii, pomysł, że ewolucja była znacznie szybszym procesem po tym, jak meteor, a być może więcej niż jeden, zderzył się z planetą i zdeponował wirusa.

 

Zasiew Ziemi

 

Naukowcy zaproponowali, że wirusy są odpowiedzialne za całe życie. Udowodniono, że jeden typ, retrowirusy, wpływa na procesy ewolucyjne. Zespół twierdzi, że wirusy pochodziły z tajemniczego źródła i miały zdolność dostarczania wystarczającej ilości materiału, aby trwale zmienić życie na Ziemi.

 

Niebiańskie obiekty

 

Wiele meteorytów, komet i innych ciał niebieskich uderzyło w Ziemię w przeszłości – dowodzą tego fizyczne dowody na całym świecie. Zespół sugeruje, że jeden z tych obiektów mógł przenosić składniki na całe ziemskie życie. Ośmiornice przybyły jednak na planetę w pełni uformowane.

 

Brzmi logicznie

 

Z jakiegoś powodu autorzy sądzili, że zapłodnione jaja ośmiornicy mogły zostać kriogenicznie zamrożone i przymocowane do kosmicznej skały. Warunki były najwyraźniej idealne dla tych kosmitów — i tutaj dobrze się rozwijali. Ich dowód jest taki, że ośmiornice ewoluowały zbyt szybko.

 

Wpadnij na mnie

 

Grupa 33 badaczy wspomniała również, że istnieje 100 miliardów planet, które są podobne do naszych. I to tylko w Drodze Mlecznej, samej! Nie jest więc zupełnie dziwaczne, że organizm z innego świata może przetrwać jakąś podróż w kosmosie, zanim rozbije się na Ziemi. (A wiemy już na pewno, że istnieje przepływ materii pomiędzy układami planetarnymi gwiazd… - uwaga tłum.)

 

Magazyn z rozgłosem

 

Ich praca została opublikowana w czasopiśmie naukowym „Progress in Biophysics & Molecular Biology”, gdzie przykuła ogromną uwagę z zewnątrz. Jednak badacze nadal nie są pewni co do teorii pochodzenia ich kambryjskiej eksplozji, która działała na korzyść pisarzy.

 

Brak korelacji

 

Ale krytycy szybko wskoczyli do tej historii. Eksperci zwrócili uwagę, że inny zespół badawczy zsekwencjonował genom ośmiornicy w 2015 roku i odkrył, że oddzielił się on od kałamarnicy zaledwie 135 milionów lat temu. Eksplozja kambryjska miała zaś miejsce 540 milionów lat temu. Istnieje poważny brak korelacji osi czasu.

 







On jest przeciwko temu

 

- Nie ma wątpliwości, wczesna biologia jest fascynująca – ale myślę, że to, jeśli w ogóle, przynosi efekt przeciwny do zamierzonego – powiedział Ken Stedman, wirusolog i profesor biologii z Portland State University. - Wiele twierdzeń zawartych w tym artykule wykracza poza spekulacje i nawet nie patrzy na literaturę.

 

Podobieństwa wymagane

 

Ken wyjaśnił również, że gdyby retrowirus wpłynął na ewolucję ośmiornicy, pochodziłby z innej planety z podobnymi zwierzętami podobnymi do kałamarnic. Bez dzielenia podobieństwa z gospodarzem retrowirus nie mógłby skutecznie zmienić zwierzęcia. Wywołał jedno konkretne twierdzenie w teorii obcej ośmiornicy.

 

Niewystarczająco konkretne

 

Ken wyjaśnił:

- [Retrowirus] z pewnością nie był wystarczająco specyficzny dla czegoś takiego jak kałamarnica – chyba że masz ogromne ilości kałamarnic na jakiejś planecie niezwykle blisko nas, która wypluwa wszystkie te meteory. Ale myślę, że tego rodzaju założenie jest wysoce nieprawdopodobne.

 

Jesteśmy z Kenem

 

Inni naukowcy sprzymierzyli się z Kenem, jak Karin Mölling, wirusolog z Instytutu Genetyki Molekularnej im. Maxa Plancka w Niemczech. Badanie jest bardzo przydatne, ale ustaleń nie można traktować poważnie, napisała Mölling, kontynuując: Nie ma na to żadnych dowodów.

 

Brak dowodów

 

Chociaż zespołowi udało się opublikować artykuł w czasopiśmie naukowym, dokładniejsze przyjrzenie się ich dowodom pokazuje, jak niewiele ich faktycznie posiada. Nawet przy praktycznie zerowym dowodach byli na tyle wygodni, aby wyciągnąć wniosek i nazwać to poważną hipotezą.

 

Moje 3 grosze

 

Oczywiście jest więcej, niż możliwe, że życie spadło z nieba, ale czy w postaci wirusów? Wirusy są organizmami pasożytniczymi i jako takie żeby żyć i się namnażać muszą mieć swych żywicieli. To po pierwsze.

Po drugie: artykuł powyższy ukazał się 1 kwietnia br. Być może jest to primaaprilisowy żart. W każdym razie należy doń podejść z ostrożnością. Nie ruszyłbym tego, gdyby nie wcześniejszy materiał na ten sam temat zamieszczony na łamach „Nieznanego Świata” i w Internecie – zob. „Ośmiornice przybysze z Kosmosu?” - https://wszechocean.blogspot.com/2018/05/osmiornice-przybysze-z-kosmosu.html. A zatem coś w tym jednak jest. NB, jest bardzo możliwe, żę ośmiornice zamieszkują także podlodowe oceany Enceladusa i Europy. Tylko jak one przedostały się na te ciała niebieskie?

Tym niemniej hipoteza panspermii (w tym kierowanej) ma sens i wyjaśnia tajemnicę życia na Ziemi – a także innych planetach – ale nie wyjaśnia tajemnicy powstania życia w Kosmosie. Nie wyjaśnia nagłego przeskoku z materii nieożywionej w ożywioną. Ona dokonała się gdzieś w Kosmosie i życie tak powstałe rozsiało się na całą Galaktykę… Takimi rozsadnikami życia są przede wszystkim komety, które mogą przemieszczać się od układu do układu planetarnego przenosząc wirusy i inne najprymitywniejsze formy życia w czasie liczonym w miliardach lat. W ludzkiej skali są to niewyobrażalne przepaści czasu, w skali kosmicznej – zaledwie mgnienia…   

 

Źródło - https://recommended.complex.com/s/evidence-octopus-origin?fbclid=IwAR1x-sWz_6RsecTUcCIwP_AmOZuRm5t5np-Yl6l-xJiP3NcQCgJPznH-7o8&as=6daprr&utm_source=fb&utm_campaign=6daprr&bdk=0

Zdjęcia – Getty Images

Przekład z angielskiego - ©R.K.F. Leśniakiewicz