Powered By Blogger

niedziela, 20 listopada 2022

Potwór z Blue Hole

 


O wężach morskich i innych potworach z wód Wszechoceanu wypisano morze atramentu. Relacje o spotkaniu tych stworzeń pojawiły się jeszcze przed czasami Homera, a zatem od dawien dawna. Niedawno wydawało się, że rozwiązanie tej zagadki jest już tuż tuż. Tajemnicę tą zaatakowało rodzeństwo Céline i Fabien Cousteau – wnuki słynnego komendanta Jacquesa Cousteau – którzy w poszukiwaniu tego węża morskiego udali się do Belize, a dokładniej do słynnej Blue Hole - Niebieskiej Dziury.

Blue Hole jest to przedziwna studnia o głębokości 122 m, położona u brzegów wyspy Lighthouse Reef na N 17°18’57” – W 087°32’05”, w odległości ok. 80 km od miasta stołecznego Belize City, na wschodniej stronie półwyspu Jukatan. Wedle uczonych jest to studnia krasowa – na jej ścianach widoczne są stalaktyty i stalagmity wapienne, co oznacza, że kiedyś znajdowały się one nad powierzchnią wody. To oczywiste, bowiem po skończeniu się epok lodowcowych poziom Wszechoceanu podniósł się co najmniej o 30 m i zalał te formacje naciekowe. Wikipedia pisze o niej tak:

Okolona turkusowym morzem i pierścieniem żywej rafy, ciemnogranatowa Great Blue Hole w rzeczywistości jest głęboką podwodną studnią o głębokości 124 metrów i szerokości 300 m. Zrąb studni zaczyna się na ok. 20 metrach.

Podczas epoki lodowcowej była to ogromna jaskinia, która znajdowała się powyżej poziomu morza i była częścią kompleksu podwodnych jaskiń. Gdy lód topniał, poziom morza podniósł się ponad 91 m. Prawdopodobnie w wyniku trzęsienia ziemi i pod wpływem ciśnienia wody pokrywa systemu jaskiniowego załamała się i tak utworzył się lej krasowy, który znamy do dziś.

Prawie pionowe ściany opadają na głębokość mniej więcej 35 metrów, gdzie studnia się rozszerza w ogromną salę z wielkimi stalaktytami, niektóre mają długość aż 15 m. Dno sali znajduje się na głębokości 124 m. Turyści nurkują zwykle do stropu sali – na głębokość około 35 m.

Podwodna widoczność przekracza 60 metrów. Przejrzyste wody wokół pierścienia rafy świetnie się nadają do nurkowania z rurką. Można się tam udać na całodniową wyprawę, które są organizowane z Belize City, z wyspy Ambergris Caye lub Long Caye.

W Great Blue Hole można spotkać ryby rafowe, barakudy oraz różne gatunki rekinów (jak np. żarłacz tępogłowy).[1]  

 


Wikipedia nie mówi nic o zamieszkujących tam innych stworzeniach niż barrakudy i rekiny, a trzeba nam wiedzieć, że w legendach miejskich miejscowych rybaków, entuzjastów nurkowania i innych ludzi związanych z morzem występuje jakieś ogromne stworzenie i długości kilkudziesięciu (!!!) metrów i przerażającym wyglądzie węża morskiego z opisów średniowiecznych kosmografów europejskich. Kolor jego skóry jest zielony i ma świecące czerwienią oczy. Jednakże jak dotąd nikomu nie udało się go złapać czy choćby sfilmować czy sfotografować. Sporządzono tylko jeden rysunek przez świadka, ale ów wąż morski bardzo przypomina znaną nam rybę, o czym niżej.

O istnieniu jakiegoś tajemniczego stworzenia w Blue Hole świadczą tajemnicze ryby nieznanego gatunku znalezione w jaskini oraz wyraźnie odciśnięte na spągu (dnie) głównej sali dziwne zapętlone ślady. Posądzano o to ryby zwane wstęgorami królewskimi (Regalecus glesne), których długość sięga do 8-17 m zaś masa ciała do 272 kg. Ryby te występują na głębokościach 20-1000 m, czasami zjawiają się na powierzchni. To właśnie jego widział i narysował później świadek spotkania z wężem morskim. Jeszcze à propos ryb, to w Blue Hole znaleziono dziwną rybę stanowiącą jakby hybrydę dwóch gatunków o wyraźnie ciemnej, niemal czarnej skórze i dużych oczach, co stanowi przesłankę, że ryba ta pochodziła ze strefy eufotycznej – czyli z głębokości poniżej 300 m, gdzie światło słoneczne już nie dobiega. Ale Blue Hole liczy sobie tylko 124 m głębokości, a zatem ryba ta nie mogła zamieszkiwać tej studni! Skąd ona się tam wzięła – oto pytanie i to jak na razie bez odpowiedzi. A ja stawiam pytanie dość adekwatne do znanych faktów: czy Blue Hole są wrotami do Świata Zaginionego?

 

Przekrój przez Blue Hole wg. badań J. Cousteau: 1 - żywe korale (typowi przedstawiciele); 2 - głębokość 50-60 stóp; 3 - termoklina 90 stóp, zmiana temperatury; 4 - średnica ok. 4000 stóp; 5 - laguna atolu 10-30 stóp głębokości; 6 - żyjąca rafa koralowa (ukazująca tunele, małe jaskinie, w których widziano śpiące rekiny); 7 - poziom morza 6700 lat temu; 8 - Halimeda (koralowe algi) i małe Serulidy (robaki); 9 - 120 stóp poziom morza 10.000 lat temu, początek kompleksu jaskiniowego ze stalaktytami i stalagmitami; 10 - 155 stóp, piaszczysta platforma, poziom morza 11.000 lat temu; 11 - 390 stóp, poziom morza 18.000 lat temu; 12 - oderwane stalaktyty i stalagmity (jeden z nich został wydobyty przez J. Cousteau przy pomocy batyskafu i podarowany rządowi Belize; 13 - 475 stóp maksymalna głębokość. 

Sądzę, że odpowiedź istnieje i to pozytywna. W tym celu musimy się cofnąć w czasie o 65 mln lat – do czasu zwanego przełomem czy granicą Kreda/Paleogen – K/Pg. Pewnego dnia, w Ziemię w okolicach półwyspu Jukatan wyrżnęła asteroida o średnicy 10 km, która spowodowała koniec świata dinozaurów. Pozostał po niej ogromny astroblem Chicxulub, astroblem Silver Pit i krater meteorytowy na Ukrainie, bowiem takie kamloty nie latają solo, ale całymi eskadrami…

Impakt asteroidy Chicxulub spowodował powstanie wokół astroblemu całego pierścienia studni krasowych zwanych cenotes. Astroblem Chicxulub znajduje się dokładnie po drugiej stronie Półwyspu Jukatańskiego, w odległości ok. 500 km od Blue Hole. Takich cenotes na Jukatanie jest mnóstwo i wszystkie mają jakiś związek z wydarzeniami z okresu K/Pg. Uderzenie takiego kamlota mogło spowodować – i na pewno spowodowało – mnóstwo pęknięć w pokładach i ławicach kredy z koralowców, do których dostała się woda z zamieszkującymi w niej stworzeniami. Siatka szczelin sięgnęła głęboko i szeroko w skorupę ziemską, co mogło utworzyć lokalną oazę życia w głębinach Ziemi – coś w rodzaju karaibskiej Szamballi albo Świata Zaginionego, gdzie uchowały się węże morskie, ryby pancerne i może nawet gigantyczne rekiny – Megalodony…  

Nie sądzę, by dostały się tam ichtiozaury i plezjozaury czy inne gady morskie, bo oddychają powietrzem atmosferycznym, ale ryby nie miałyby z tym problemu… A zatem to coś, co zabiło dinozaury, jednocześnie stworzyło enklawę życia w oceanicznym podziemiu. I to życie poszło swoją drogą, niezależnie od życia na powierzchni Ziemi i we Wszechoceanie.        



[1] Wikipedia.

sobota, 19 listopada 2022

O węglu brunatnym

 


Stanisław Bednarz

 

Na rocznicę pierwszych ton węgla brunatnego z Bełchatowa. Narażam się lobby buro-węglowemu ale sądzę, że tak jak minęła epoka kamienia łupanego, skończy się kiedyś palenie węglem brunatnym.

Węgiel brunatny jest najbardziej szkodliwym dla zdrowia rodzajem węgla. Gdybyśmy zaczęli palić nim w piecach domowych to niech Bóg broni. A Prezesowi wszystko może przyjść do głowy.  Zaczęło się od taxodium (cypryśnik), sekwoi, turzyc, sitowia, bagnisk, torfowisk, gdzie  zamknęły się w ziemi masy CO2, a skończyło się na największej w Europie emisji  gazów cieplarnianych i wyciągach narciarskich.

19 listopada 1980 r. nastąpiło wydobycie pierwszych ton węgla brunatnego w Bełchatowie, czyli rozpoczęło się uwalnianie CO2 zamkniętego w węglu brunatnym. Powstała największa odkrywka czyli największa dziura w ziemi, najwyższa sztuczna góra w Polsce i największa w Europie elektrownia (pokrywa 20% zaopatrzenia Polski w energię), będąca największym emitorem CO2.

Atuty  przeplątają się z ujemnym wpływem na cały region i dalej. Pod względem bezwzględnej emisji dwutlenku węgla Bełchatów zajmuje pierwsze miejsce na liście najbardziej szkodliwych emitentów w Unii Europejskiej, skumulowana roczna emisja CO2 - 37,6 mln ton. Węgiel brunatny zawiera więcej siarki i popiołu oraz ma niższą wartość opałową niż węgiel kamienny, w związku z czym jego spalanie w elektrowniach generuje więcej zanieczyszczeń powietrza w przeliczeniu na wytworzony megawat. Teoretycznie proces wydobycia węgla brunatnego jest tańszy niż węgla kamiennego, jednak odkrywkowe wydobycie tego rodzaju surowca generuje obciążenia kosztami ukrytymi skutków społecznych i środowiskowych – oprócz zanieczyszczonego powietrza i zmiany klimatu, takich jak obniżenie poziomu wód gruntowych czy przymusowe przesiedlenie ludności.

Bełchatowski węgiel liczy sobie ok. 20 mln lat (Miocen). Okres ten to tzw. regresja morska, czyli cofanie się morza, co było związane z wypiętrzaniem się Karpat. Dodatkowym efektem tego procesu było powstanie naprężeń rozciągających się na dalekim przedpolu. Wskutek tego sól zalegająca w rejonie Bełchatowa na głębokości ok. 3 km wyciskana była ku powierzchni terenu. Ubytek mas w głębi ziemi oraz naprężenie tektoniczne spowodowały powstanie struktury zwanej rowem tektonicznym Kleszczowa. Dlatego około 20 mln lat temu zaistniały w obrębie rowu warunki umożliwiające rozwój bagniska, a następnie gigantycznego  torfowiska. Funkcjonujące w obrębie rowu jezioro zostało wypełnione materiałem znoszonym z przyległych terenów, a następnie ulegało powolnemu zarastaniu przez sitowia oraz roślinność turzycową. Brzegi jeziora porastały lasy podobne do dzisiejszych lasów podzwrotnikowych o znacznym udziale drzew iglastych. Okresowo lasy te pokrywały cały obszar torfowiska, tworząc tzw. torfowisko wysokie. Kolejne fazy zarastania zbiornika były powodowane przez ciągłe osiadanie dna rowu tektonicznego, co sprzyjało nagromadzeniu się miąższach osadów torfu. Panujący wówczas klimat ciepły i wilgotny sprzyjał rozwojowi w obrębie torfowiska procesów biochemicznych. W drzewnych zespołach dominowały wtedy drzewa typu sekwoi, platanów, magnolii i bursztynowców, cypryśników (taxodium). Rzadziej występowały oleandry, laury czy migdałowce.






Wraz z obniżaniem się dna rowu tektonicznego osady torfowiska przykrywane były innymi osadami. Pod wpływem tych obciążeń i wzrostu temperatury wraz ze wzrostem głębokości, następowało wyciskanie wody z torfu; były to tzw. procesy kompakcji, które doprowadziły do powstania pokładu węgla brunatnego. Na węgiel kamienny było to za mało czasu.

Złoże węgla brunatnego Bełchatów charakteryzuje się dużą miąższością dochodzącą do 100 m. Taka grubość pokładu nie byłaby możliwa bez udziału procesu subsydencji, czyli powolnego osiadania dna zbiornika. Należy pamiętać, że 1 m węgla brunatnego powstaje z ok. 4 m torfu.

Odkrycie węgla brunatnego w regionie bełchatowskim nastąpiło w grudniu 1960 roku. Podczas poszukiwań gazu ziemnego, stwierdzono występowanie korzystnie zalegającego złoża węgla brunatnego. Przełomowy dla Kopalni był rok 1975, kiedy to 17 stycznia zostało utworzona Kopalnia  „Bełchatów” w budowie. Rozpoczęło się odwadnianie złoża i montaż pierwszej koparki nadkładowej. Wydobycie pierwszych ton węgla brunatnego miało miejsce 19 listopada 1980 r. Kopalnia osiągnęła docelową zdolność wydobywczą 38,5 mln ton/rok w 1988 roku

W wyniku zdejmowania nadkładu z Pola „Bełchatów” powstała Góra Kamieńska, sztuczne wzgórze o wysokości 405,6 m n.p.m.. Jej usypywanie rozpoczęto 6 czerwca 1977 roku, zakończono w listopadzie 1993 roku, kiedy KWB Bełchatów cały nadkład składowała już na zwałowisku wewnętrznym (zasypując miejsca, gdzie wydobyto cały pokład węgla).

Na szczycie Góry Kamieńskiej znajduje się Elektrownia Wiatrowa Kamieńsk. Na północno-wschodnim stoku góry znajduje się Ośrodek Sportu i Rekreacji Góra Kamieńsk. Wyposażony jest on w sztucznie naśnieżaną i oświetloną trasę narciarską, czteroosobową kolej krzesełkową o długości 760 m oraz dwa wyciągi talerzykowe o długościach 700 i 160 m. W lecie kolej umożliwia wjazd na szczyt góry z rowerem. Na Górze Kamieńskiej i w jej okolicach wyznaczone są też trzy trasy rowerowe o łącznej długości 42 km.

czwartek, 17 listopada 2022

Kosmiczna kolizja za progiem…

 


 

Supermasywna czarna dziura zmierza w kierunku Ziemi z prędkością 110 km/s.

W kierunku Ziemi zmierza masywna czarna dziura o masie milionów razy większej niż nasze Słońce, która pewnego dnia zniszczy znane nam życie. Ta konkretna czarna dziura zbliża się do nas z prędkością 110 km/s i znajduje się w centrum Wielkiej Galaktyki Andromedy (M 31, NGC 224) – najbliższej i znacznie większej (1,5-x) sąsiadki Drogi Mlecznej.

W centrum większości znanych galaktyk znajduje się supermasywna czarna dziura, wokół której obracają się gwiazdy i która pomaga utrzymać wszystko w formacji. Jednak siła przyciągania grawitacyjnego Drogi Mlecznej i Andromedy jest tak wielka, że są one przyciągane do siebie i po zderzeniu będą jedną galaktyką – Mlekomedą.

W centrum Drogi Mlecznej znajduje się czarna dziura. I to nie byle jaka czarna dziura, to supermasywna czarna dziura o masie ponad 4,1 mln razy większej od Słońca. Jest dokładnie tam, w kierunku konstelacji Strzelca. Znajduje się zaledwie 26.000 lat świetlnych stąd – oznaczona jako Sagittarius A*. A kiedy to mówimy, jest w trakcie rozrywania całych gwiazd i systemów gwiezdnych, od czasu do czasu je pochłaniając, dodając do swojej masy jak żarłoczny rekin.

Jednak ze względu na rozmiar Andromedy będzie tylko jeden zwycięzca, gdy zderzy się ona z Drogą Mleczną.

Ale ponieważ Andromeda jest oddalona od nas o 2,52 miliona lat świetlnych, dotarcie do nas zajmie ponad cztery miliardy lat, więc na razie jesteśmy bezpieczni.

Pan Cain powiedział: Panika nastąpi, gdy Droga Mleczna zderzy się z Andromedą za około 4 miliardy lat. Nagle będziesz mieć dwa całe obłoki gwiazd oddziałujące na różne sposoby, jak niestabilna mieszana rodzina. Gwiazdy, które byłyby bezpieczne, przelecą obok innych gwiazd i zostaną odbite w dół do paszczy jednej z dwóch supermasywnych czarnych dziur na dłoni. Czarna dziura Andromedy może mieć masę 100 milionów razy większą od Słońca, więc jest większym celem dla gwiazd pragnących śmierci.

 

Moje 3 grosze

 

Nie widzę tego aż tak czarno, jak p. Cain i jemu podobni. Chociaż dojdzie do zderzenia dwóch galaktyk, to prawdopodobieństwo zderzenia dwóch gwiazd jest nikłe. Nie zapominajmy o kosmicznych odległościach liczonych w latach biegu światła. Oczywiście przy takiej ilości gwiazd może dojść do zderzenia, ale odległości pomiędzy gwiazdami stanowią strefę bezpieczeństwa. Gorzej będzie z „bezpańskimi”, wędrownymi planetami, których jest o wiele więcej niż gwiazd. To one stwarzają potencjalnie większe niebezpieczeństwo niż gwiazdy. Ale tym będziemy się martwić za jakieś 4 mld lat…

Tymczasem w czasie kolizji dojdzie do generacji całych nowych gromad gwiezdnych z połączonych obłoków gazu i pyłu obu galaktyk. I to będzie wspaniałe widowisko na nocnym niebie, bo dzięki temu cała Mlekomeda odmłodnieje i znów zabłysną w niej nowe młode gwiazdy i Supernowe.

I znów narodzi się życie…

 

Źródło - https://news.sci-nature.com/2022/11/a-supermassive-black-hole-is-heading.html?fbclid=IwAR0M__RKiXMzh6WX97QTOubvl2AbMvGyuJx4GoeCizSvdoR_WL7lEscWdTw

Przekład z angielskiego - (C)R.K.F. Sas - Leśniakiewicz

środa, 16 listopada 2022

Znowu Czarny Rycerz

 


Zobacz satelitę Obcych - Black Knight – to najbardziej tajemnicza obserwacja Obcych wszechczasów – udokumentowane nawet przez NASA [QQ]

Historia satelity Black Knight jest zdecydowanie jedną z najciekawszych ze względu na to, ile jest dowodów na jej poparcie. Według oficjalnej tradycji za tym wszystkim stoi starożytny satelita Obcych, który okrąża naszą planetę mniej więcej co 15 do 20 lat.


Pierwotnie odkryty przez samego Nikolę Teslę w 1899 roku, wiele osób było wobec niego sceptycznych, delikatnie mówiąc, aż do 14 maja 1954 roku.

To wtedy gazety „St. Louis Post Dispatch” i „San Francisco Examiner” przedstawiły tę historię szerokiej opinii publicznej.



Lata 60. przyniosły jednak zarówno ZSRR, jak i USA potwierdzenie jego istnienia. 11 lutego satelita oficjalnie pojawił się na ich radarze. Po tym, jak obaj zaprzeczyli, że był to jeden z ich własnych satelitów, oficjalnie zgłoszono, że jest to jakiś obcy statek. Gordon Cooper był pierwszym człowiekiem, który zauważył to na własne oczy i według niego jest co najmniej masywny obiekt. NASA odrzuciła jednak jego twierdzenia, stwierdzając, że wszystko to była halucynogenna podróż wywołana brakiem CO2 w powietrzu.

Ale krótko potem, NASA opublikowała te wszystkie zdjęcia, które wykonano w czasie misji wahadłowca STS-88. Są to najlepsze zdjęcia Czarnego Rycerza i można powiedzieć, że są one cudowne.

 

Moje 3 grosze

 

Pragnę zwrócić uwagę Czytelników na pewną osobliwość uwiecznioną na filmie przedstawiającym przelot Czarnego Rycerza przez pole widzenia filmującego go astronauty. Otóż od tego niezwykłego obiektu od czasu do czasu oddzielają się małe fragmenty „czegoś”. I dwa z nich uchwyciła kamera. Dziwne – nieprawdaż? Szkoda tylko, że nie dało się ich złapać i przywieźć na Ziemię. A może to i lepiej, bo nie wiemy, co byśmy na nią zawlekli, np. COVID, dengę czy inną ebolę. Póki co lepiej tego nie tykać i poprzestać na obserwacjach…  






Źródło - http://viralnews77.com/tq/ancient-aliens-and-history-qq/2780/?fbclid=IwAR2IIdOQnCLo7RepA5pm6EKnu8IXgyhGuqLffDMj4pKspABeBAM3qiRk-fo

Przekład z angielskiego - ©R.K.F. Sas - Leśniakiewicz

wtorek, 15 listopada 2022

Kto zatopił MF „Zenobia”?

 

MF Zenobia

Zatopienie promu MF Zenobia jest jednym z najciekawszych historii morskich z lat 80. ubiegłego stulecia. Wydarzenie to wzbudziło wiele kontrowersji i sensacji choćby dlatego, że przewożone przezeń cargo miało wartość 200 mln GB£. A oto, co pisze o tym Wikipedia:

 

MS Zenobia był wybudowanym w Szwecji promem klasy Challenger RO-RO w 1979 roku, który przekręcił się i zatonął w Morzu Śródziemnym w okolicach Larnaki (Cypr) w dniu 7.VI.1980 r. w czasie swego dziewiczego rejsu. Spoczywa on teraz leżąc na bakburcie na głębokości 42 m i został uznany przez „The Timesa” i wielu innych jednym z najlepszych miejsc do nurkowania na świecie.

MF Zenobia została zbudowana w stoczni Kockums Varv AB w Szwecji i została dostarczona jej właścicielom Rederi AB Nordö pod koniec 1979 roku. Prom opuścił Malmö w Szwecji w swój dziewiczy rejs, kierując się do Tartous w Syrii w dniu 4.V.1980 r., załadowany 104 ciągnikami siodłowymi z ładunkiem przeznaczonym na Morze Śródziemne i Bliski Wschód. Przepłynął przez Cieśninę Gibraltarską 22.V.1980 r., Zatrzymując się najpierw w Heraklionie na Krecie, a następnie w Pireusie i w Atenach w Grecji. W drodze do Aten kapitan zauważył problemy ze sterowaniem i Zenobia zaczęła przechylać się na lewą burtę. Po przeprowadzeniu kontroli ustalono, że przechył był spowodowany nadmiarem wody wpompowanej do zbiorników balastowych; ta woda została wypompowana, a następnie prom wyruszył na swój przedostatni przystanek w Larnace na Cyprze, zanim dotarł do Syrii.


Przybył do Larnaki 2.VI.1980 r., gdzie ponownie wystąpił problem z balastem. Inżynierowie odkryli, że skomputeryzowany system pompowania pompuje nadmiar wody do bocznych zbiorników balastowych z powodu błędu oprogramowania, przez co pochylenie jest coraz gorsze. 4 czerwca Zenobia została odholowana z portu w Larnace, aby nie stała się przeszkodą nawigacyjną w najgorszym przypadku, i została pozostawiona na kotwicy około 1–1,5 mili (1,5–2 km) od brzegu. W dniu 5 czerwca, gdy statek przechylał się na około 45°, kapitan zwolnił inżynierów i załogę konserwacyjną, a prośby kapitana o powrót statku do portu w Larnace zostały odrzucone.

Około godz. 02:30 w dniu 7.VI.1980 r. Zenobia wywróciła się i zatonęła w zatoce Larnaka na N 34°53,5 i  E 033°39,1 (1500 metrów od brzegu) na głębokości około 42 metrów (138 stóp), biorąc jej ładunek o wartości szacowanej na 200 milionów GB£ ze sobą. W katastrofie nie było ofiar.

Discovery Channel przedstawił udokumentowaną wersję, że na Zenobii doszło do sabotażu dokonanego przez izraelski MOSSAD i brytyjski MI6. Ciekawe, że jedynym samochodem osobowym na pokładzie promu była niebieska kapitańska Łada.

Wrak jest konsekwentnie klasyfikowany jako jedno z 10 najlepszych miejsc do nurkowania rekreacyjnego na świecie. Jako miejsce nurkowe Zenobia zapewnia płetwonurkom szeroki zakres wyzwań, od dość prostego nurkowania do głębokości 16 metrów (52 stóp) wzdłuż prawej burty statku (odpowiednie dla nowo wykwalifikowanych nurków); przechodząc do bardziej zaawansowanych nurkowań wewnątrz górnego pokładu samochodowego i bloku mieszkalnego, aż po ekstremalnie ryzykowne nurkowania w obrębie dolnego pokładu samochodowego lub maszynowni (które są odpowiednie tylko dla bardzo doświadczonych nurków).

 

Lokalizacja wraku MF Zenobia

Cypr - idealny punkt przerzutowy broni i terrorystów na i z Bliskiego Wschodu

I tyle Wikipedia. Nieco inaczej pokazali to w swym filmie „Legendy głębin” rodzeństwo Cèline i Fabien Cousteau, którzy wykonali kilka nurkowań do wraku. Nie znaleźli oni żadnej broni i niczego innego poza ciężarówkami i Ładą kapitana, aliści zastrzegli się oni, że trefny ładunek został być może przykryty wrakami samochodów i warstwą desek, co uniemożliwia jego wydobycie, albo został on już wydobyty przez ludzi z MOSSAD-u i MI6 w latach 80-tych. Tak więc terroryści na Bliskim Wschodzie nie dostali tego, czego tak bardzo chcieli. A nie zapominajmy, że Cypr był idealnym punktem przerzutowym dla broni, amunicji i sprzętu dla bojowników Hezbollachu, OWP i innych ugrupowań w Syrii, Libanie, na Zachodnim Brzegu, Strefie Gazy, Jordanii i Egipcie.

Rodzeństwo Cousteau wykonało także skan na skażenie radioaktywne wraku Zenobii z wynikiem negatywnym. Na jego pokładzie nie znajdowało się nic, co emitowało promienie radioaktywne oraz neutrony. A zatem hipoteza o transporcie „lewych” materiałów rozszczepialnych upadła. I dobrze – dziś można tam nurkować bez żadnych problemów. Wraka nie pilnuje policja, niepotrzebne są jakieś zezwolenia.

Zupełnie inaczej, niż w przypadku wraku MF Estonia, który otoczony jest gęstym woalem tajemnicy i do którego nie wolno nurkować nikomu bez zezwolenia. Dlaczego? Mam nadzieję, że rodzeństwo Cousteau odpowie na te pytania. Sprawa Estonii jest równie śmierdząca jak sprawa zatopienia Zenobii, a obie mają związek z machinacjami wywiadów i terrorystów z krajów arabskich i innych, którym cywilizacja Zachodu stoi solą w oku…