Powered By Blogger

poniedziałek, 27 lipca 2026

CE4/BV/X w Kalifornii

 


Albert Rosales

 

Lokalizacja: Panorama City, CA

Data: Lato 1975

Godzina: 23:00 PDT

Opis incydentu:

Panie Lori Briggs i Jo Maine, (lat 21), położyły się spać między 23:00 a północą. Po chwili Lori obudziła się i usłyszała głosy niewidzialnych istot, które prosiły ją, żeby poszła z nimi. Kiedy stawiała opór, rozległ się wysoki dźwięk, który stawał się coraz głośniejszy, ale Lori go zignorowała i była w stanie się ruszyć. Jo zasnęła snem kogoś pod wpływem narkotyków i minęła godzina. Lori później przypomniała sobie, że po przebudzeniu poszły z Jo do kuchni. Tam ponownie usłyszały dźwięk i zobaczyły światło świecące w oknie.

Wspomnienia Jo były mniej szczegółowe. Pamiętała, że ​​poszła spać około północy i nagle straciła przytomność, gdy mówiła, a potem obudziła się niemal natychmiast, gdy Lori zawołała ją po imieniu. Pod hipnozą przypomniała sobie światło, gdy zbliżała się do kuchni. Potem usłyszała jęk, a pokój wypełnił się niebiesko-zielonym światłem. Wypłynęła z łóżka w kierunku światła. Pod wpływem hipnozy Lori przypomniała sobie dźwięk, po czym do pokoju weszło kilka istot. Jedna z nich pochyliła się nad jej łóżkiem, a ona zapytała, dlaczego Jo wciąż śpi, gdzie jest statek-matka i jak to możliwe, że mogą się unosić. Istota telepatycznie poprosiła ją, żeby poszła z nim. Nie chciała iść, ale on ją przekupił, obiecując, że będzie mogła unosić się tak jak oni, i w końcu uległa. Uniósł ją światłem, otoczył światłem i przepuścił przez ściany mieszkania. Istoty rozpłynęły się w świetle i poszły z nią. Na zewnątrz mieszkania dostrzegła przelotny przebłysk ciemnego, kopulastego statku.

Jo ogarnęło zdezorientowanie i znalazła się na zewnątrz mieszkania. W oddali zobaczyła ruch uliczny (choć nikt inny nie zgłosił UFO), a w pewnym momencie dostrzegła również kopulasty obiekt otoczony światłami.

Lori znalazła się w kopulastym pokoju o wymiarach 3,6 na 4,2 metra, najwyraźniej zbyt dużym dla statku i oświetlonym mglistym światłem padającym ze ścian. Istoty ostrzegły ją, żeby niczego nie dotykała, ponieważ wszystko na pokładzie było wrażliwe. Kiedy istoty rozmawiały między sobą, ich mowa była szybka i niezrozumiała. Światła unosiły się wokół niej, gdy istoty unosiły ją nad różowym, kamiennym stołem z lampą pod spodem. Pokój był wyłożony lustrami, przypominającymi łuski jaszczurki, a w tych lustrach widziała swoje naczynia krwionośne, niosące krew o pozornie świetlistej jakości. Istoty używały światła, aby tworzyć odciski i zapisy jej osoby na cienkich płytach, które istoty układały po jednej stronie pomieszczenia. Ten proces ją męczył, jakby światło wysysało z niej energię.

Jo znalazła się następnie w dużym, ciemnym pomieszczeniu przypominającym pionowy tunel i odpoczywała na platformie, podczas gdy ruchome światła wysuwały się z dołu i krążyły nad nią, zdając się ją skanować i wywołując dziwne uczucie w zębach.

Według Lori podczas jej pierwszej sesji, istoty namawiały ją, by poszła z nimi na ich statek-matkę, ponieważ była dobrą obiektem i mogły ją wyszkolić w jakimś nieokreślonym celu. Oparła się, koncentrując się na swoim wewnętrznym dźwięku i wiedziała, że ​​wygrała, gdy wróciła do swojego mieszkania. W wersji z jej drugiej sesji powiedzieli jej, że nadszedł czas odejścia i zapytała, czy zapamięta to doświadczenie. Odpowiedzieli, że nigdy go nie zapomni. Podeszła do drzwi i otworzyła je naciskając przycisk, ale istoty zawołały ją z powrotem, mówiąc, żeby wróciła tą samą drogą. Ponownie otoczyły ją światłem, które zdawało się ją ożywiać. Następną rzeczą, jaką poczuła, była z powrotem w swoim pokoju. Istoty towarzyszyły jej i prosiły, żeby odeszła z nimi, ale w tym momencie zaczęła koncentrować się na swoim wewnętrznym dźwięku.

Według Jo, coś ją okryło, a siła przeniosła ją w nieznane miejsce, po czym znów znalazła się w łóżku.

Lori opisała istoty jako humanoidy z dużymi, jajowatymi głowami, bez włosów i z ustami bez warg, przypominającymi dziury. Oczy były głęboko osadzone i bez powiek, emitowały światło. Istoty miały od 90 do 120 cm wzrostu i były bardzo szczupłe, a ich dłonie miały tylko 3 palce. Istoty nie miały rozpoznawalnej płci ani ubrania, choć nie wyglądały na nagie. Wydawały się świetliste i nie chodziły, lecz unosiły się nad ziemią. Istota, która pochylała się nad jej łóżkiem, była wyższa od pozostałych i wydawała się być przywódcą. Jego wzrok był tak intensywny, że poczuła się nieswojo, ale istoty były przyjazne i chciały, żeby miała dobre przeczucia po spotkaniu. Odpowiadały na jej pytania, choć niejasno mówiły, gdzie znajduje się ich statek-matka, i mówiły, że nie zrozumie, skąd pochodzą.

Istoty były w stanie przemienić się w światło, a dźwięk związany z tą zdolnością był taki, że im wyższy dźwięk, tym łatwiej przemieniały się w światło. Maszyna dokonywała tej transformacji. Ta moc światła pozwalała im unosić przedmioty, ale same istoty mogły długo utrzymywać fizyczną formę i chciały nauczyć się, jak połączyć ludzką, stałą formę ze swoją świetlistą formą, tworząc trwalszą, potężniejszą istotę. W tym celu potrzebowały „specjalnych ludzi”, takich jak Lori, do szkolenia jako swego rodzaju łącznika. Powiedziały, że zostawiły Jo śpiącą, ponieważ nie rozumiała, i powiedziały Lori, że jeśli pójdzie z nimi i uwolni się od swoich ograniczeń, ona również będzie mogła unosić się w powietrzu. Coś w kręgosłupie Lori pozwoliło im się „dostroić” do niej i po tym spotkaniu poczuła, że ​​może ponownie zobaczyć istoty. W rzeczywistości nadal odwiedzały ją istoty używające dziwnego dźwięku.

HC dodatek # 2254

Źródło: Ann Druffel, Idabel Epperson, and D. Scott Rogo & John De Herrera

Typ: G

Opracował - ©R.K.Fr. Sas - Leśniakiewicz