Albert Rosales
Lokalizacja: Panorama
City, CA
Data: Lato
1975
Godzina: 23:00
PDT
Opis
incydentu:
Panie Lori Briggs i Jo Maine, (lat
21), położyły się spać między 23:00 a północą. Po chwili Lori obudziła się i
usłyszała głosy niewidzialnych istot, które prosiły ją, żeby poszła z nimi.
Kiedy stawiała opór, rozległ się wysoki dźwięk, który stawał się coraz
głośniejszy, ale Lori go zignorowała i była w stanie się ruszyć. Jo zasnęła snem
kogoś pod wpływem narkotyków i minęła godzina. Lori później przypomniała sobie,
że po przebudzeniu poszły z Jo do kuchni. Tam ponownie usłyszały dźwięk i
zobaczyły światło świecące w oknie.
Wspomnienia Jo były mniej
szczegółowe. Pamiętała, że poszła spać około północy i
nagle straciła przytomność, gdy mówiła, a
potem obudziła się niemal natychmiast, gdy Lori zawołała ją po imieniu. Pod hipnozą przypomniała sobie światło, gdy
zbliżała się do kuchni. Potem usłyszała jęk, a pokój wypełnił się
niebiesko-zielonym światłem. Wypłynęła z łóżka w kierunku światła. Pod wpływem
hipnozy Lori przypomniała sobie dźwięk, po czym do pokoju weszło kilka istot.
Jedna z nich pochyliła się nad jej łóżkiem, a ona zapytała, dlaczego Jo wciąż
śpi, gdzie jest statek-matka i jak to możliwe, że mogą się unosić. Istota
telepatycznie poprosiła ją, żeby poszła z nim. Nie chciała iść, ale on ją
przekupił, obiecując, że będzie mogła unosić się tak jak oni, i w końcu uległa.
Uniósł ją światłem, otoczył światłem i przepuścił przez ściany mieszkania.
Istoty rozpłynęły się w świetle i poszły z nią. Na zewnątrz mieszkania
dostrzegła przelotny przebłysk ciemnego, kopulastego statku.
Jo ogarnęło zdezorientowanie i
znalazła się na zewnątrz mieszkania. W oddali zobaczyła ruch uliczny (choć nikt
inny nie zgłosił UFO), a w pewnym momencie dostrzegła również kopulasty obiekt
otoczony światłami.
Lori znalazła się w kopulastym
pokoju o wymiarach 3,6 na 4,2 metra, najwyraźniej zbyt dużym dla statku i
oświetlonym mglistym światłem padającym ze ścian. Istoty ostrzegły ją, żeby
niczego nie dotykała, ponieważ wszystko na pokładzie było wrażliwe. Kiedy
istoty rozmawiały między sobą, ich mowa była szybka i niezrozumiała. Światła
unosiły się wokół niej, gdy istoty unosiły ją nad różowym, kamiennym stołem z
lampą pod spodem. Pokój był wyłożony lustrami, przypominającymi łuski
jaszczurki, a w tych lustrach widziała swoje naczynia krwionośne, niosące krew
o pozornie świetlistej jakości. Istoty używały światła, aby tworzyć odciski i
zapisy jej osoby na cienkich płytach, które istoty układały po jednej stronie
pomieszczenia. Ten proces ją męczył, jakby światło wysysało z niej energię.
Jo znalazła się następnie w
dużym, ciemnym pomieszczeniu przypominającym pionowy tunel i odpoczywała na
platformie, podczas gdy ruchome światła wysuwały się z dołu i krążyły nad nią,
zdając się ją skanować i wywołując dziwne uczucie w zębach.
Według Lori podczas jej pierwszej
sesji, istoty namawiały ją, by poszła z nimi na ich statek-matkę, ponieważ była
dobrą obiektem i mogły ją wyszkolić w jakimś nieokreślonym celu. Oparła się,
koncentrując się na swoim wewnętrznym dźwięku i wiedziała, że wygrała, gdy wróciła do swojego mieszkania. W wersji z jej drugiej
sesji powiedzieli jej, że nadszedł czas odejścia i zapytała, czy zapamięta to
doświadczenie. Odpowiedzieli, że nigdy go nie zapomni. Podeszła do drzwi i
otworzyła je naciskając przycisk, ale istoty zawołały ją z powrotem, mówiąc,
żeby wróciła tą samą drogą. Ponownie otoczyły ją światłem, które zdawało się ją
ożywiać. Następną rzeczą, jaką poczuła, była z powrotem w swoim pokoju. Istoty
towarzyszyły jej i prosiły, żeby odeszła z nimi, ale w tym momencie zaczęła
koncentrować się na swoim wewnętrznym dźwięku.
Według Jo, coś ją okryło, a siła
przeniosła ją w nieznane miejsce, po czym znów znalazła się w łóżku.
Lori opisała istoty jako
humanoidy z dużymi, jajowatymi głowami, bez włosów i z ustami bez warg,
przypominającymi dziury. Oczy były głęboko osadzone i bez powiek, emitowały
światło. Istoty miały od 90 do 120 cm wzrostu i były bardzo szczupłe, a ich
dłonie miały tylko 3 palce. Istoty nie miały rozpoznawalnej płci ani ubrania,
choć nie wyglądały na nagie. Wydawały się świetliste i nie chodziły, lecz unosiły
się nad ziemią. Istota, która pochylała się nad jej łóżkiem, była wyższa od
pozostałych i wydawała się być przywódcą. Jego wzrok był tak intensywny, że
poczuła się nieswojo, ale istoty były przyjazne i chciały, żeby miała dobre
przeczucia po spotkaniu. Odpowiadały na jej pytania, choć niejasno mówiły,
gdzie znajduje się ich statek-matka, i mówiły, że nie zrozumie, skąd pochodzą.
Istoty były w stanie przemienić
się w światło, a dźwięk związany z tą zdolnością był taki, że im wyższy dźwięk,
tym łatwiej przemieniały się w światło. Maszyna dokonywała tej transformacji.
Ta moc światła pozwalała im unosić przedmioty, ale same istoty mogły długo
utrzymywać fizyczną formę i chciały nauczyć się, jak połączyć ludzką, stałą
formę ze swoją świetlistą formą, tworząc trwalszą, potężniejszą istotę. W tym
celu potrzebowały „specjalnych ludzi”, takich jak Lori, do szkolenia jako swego
rodzaju łącznika. Powiedziały, że zostawiły Jo śpiącą, ponieważ nie rozumiała,
i powiedziały Lori, że jeśli pójdzie z nimi i uwolni się od swoich ograniczeń,
ona również będzie mogła unosić się w powietrzu. Coś w kręgosłupie Lori
pozwoliło im się „dostroić” do niej i po tym spotkaniu poczuła, że może ponownie zobaczyć istoty. W rzeczywistości nadal odwiedzały ją istoty używające
dziwnego dźwięku.
HC
dodatek # 2254
Źródło: Ann Druffel, Idabel Epperson, and D. Scott Rogo & John De Herrera
Typ: G
Opracował
- ©R.K.Fr. Sas -
Leśniakiewicz

