Albert S Rosales
Miejsce:
Konancewo, obwód wołogodzki, Rosja
Data: 6
czerwca 1989
Godzina: 14:30
MSK
Opis
incydentu:
Uczniowie: Sierioża Belewski, Swieta Katerina, Ira Bawszewa, Marina Szirajewa i Luda Rybakowa spacerowali w pobliżu swojej wioski Konancewo, gdy
nagle zauważyli żółty błysk na czystym, bezchmurnym niebie. W międzyczasie
świecąca plamka zaczęła opadać ku ziemi, stając się coraz większa. Kula
przeleciała nad malowniczymi domami Konancewo, a następnie potoczyła się po
pobliskiej łące. Zatrzymała się w pobliżu kępy zarośli, około 50 metrów od
łąki. Na polach ani w wiosce nie było żywej duszy. Młodsze dziewczęta – Swieta,
Katerina i Ira Bawszewa – zbiegły z niewielkiego wzgórza, płacząc z
przerażenia.
Kula okazała się masywna –
większa niż samochód, miała około trzech do czterech metrów średnicy.
Niespodziewanie rozdzieliła się na dwie połowy; połowy te rozstąpiły się, a z
przestrzeni między nimi wyłonił się ciemny stwór. W tej samej chwili latający
pojazd zdawał się rozpływać w powietrzu. Gość miał wzrost znacznie wyższy od
człowieka, a jednocześnie krótkie, krępe ciało. „Ręce” – długie i zwisające –
zwisały poniżej kolan, sięgając aż do trawy. Ale najbardziej uderzający był
obszar, w którym człowiek zazwyczaj ma ramiona i głowę: stworzenie to miało
owalny, zaokrąglony występ na szczycie tułowia, z którego ręce biegły prosto w
dół. I jeszcze jeden szczegół: gdy stworzenie zbliżało się do Konancewa na
sztywnych, nieugiętych nogach, świadkowie byli zdumieni faktem, że widziane z
profilu, istota wydawała się całkowicie płaska – jak deska. Co więcej, na jego
„piersi” jarzył się dysk emitujący to samo oślepiające światło, co kula, która
zstąpiła z nieba. Wkrótce potem na niebie pojawił się drugi obiekt, dokładnie w
tym samym miejscu. Cała sekwencja powtórzyła się: wylądował na skraju
Konancewa, potoczył się po łące i dotarł w innym miejscu. Półkule ponownie się
rozstąpiły i wyłoniła się z nich istota. Kula zamknęła się, zamigotała na
chwilę i zniknęła bezszelestnie. Istota, po zrobieniu kilku kroków w kierunku
pobliskich linii energetycznych, również zniknęła. Wszystko działo się w
absolutnej ciszy. Trzeci obiekt pojawił się w tym samym punkcie nieba. I znów
rozegrał się podobny scenariusz – lądowanie i późniejsze zniknięcie kuli i jej
„pasażera”. Z czwartego, UFO, które wylądowało zaraz potem, nikt się nie
wyłonił; po otwarciu i zamknięciu – ono również zniknęło. Odległość między
młodzieżą a wylądowanymi kulami wahała się od pięciuset do stu pięćdziesięciu
metrów. Trudno dokładnie określić, ile minut spędzili na obserwowaniu tej
fantastycznej sceny; najprawdopodobniej około pół godziny.
Dodatek
HC
nr 542
Źródło:
Timothy Good, Raport UFO 1991, „Komsomolskaja Prawda” (25 lipca
1989) i Magazyn „Junyi Tiechnik” (nr 10, 1989)
Typ: B
Opracował
- ©R.K.Fr. Sas -
Leśniakiewicz


