Powered By Blogger
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Reptiloid. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Reptiloid. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 5 kwietnia 2026

CE0/CE5 z Dinozauroidem na Krymie

 


 

Albert Rosales

 

Miejsce: Alimova Bałka, obwód bahczysarajski, Krym, Ukraina

Data: wiosna 1984

Godzina: 10:00-11:00 EEST

Opis incydentu:

Świadek, Lena, poczuła potrzebę zejścia z trasy autobusu w odległości około 2 km na południowy zachód od wioski. Miała wrażenie, że coś ją tam ciągnie. Dotarła do szerokiego wąwozu otoczonego skałami i natychmiast poczuła tam czyjąś obecność. Nagle, tuż przed jej oczami, pojawiła się dziwna istota, niczym obraz, zmaterializowała się przed nią. Istota była dwunożna, miała nie mniej niż 1,6-1,7 m wysokości, a jej ciało pokryte było łuskami, niczym u dinozaura. Kolor łusek był ciemnobrązowy. Istota miała długi ogon, o długości około 1,5-2 m, masywną, bezwłosą głowę, duże, muskularne ramiona i nogi z pazurami. Ogólnie rzecz biorąc, istota przypominała łuskowca. Miało oczy z zielonymi tęczówkami i pionowymi źrenicami oraz cienką brązową obwódką wokół oczu. Jego oczy były lekko skośne; istota wydawała się dość gęsta i solidna, nie jak hologram. Cały kontakt między Leną a gadzim humanoidem trwał około 15-18 minut. Rozumiała, że ​​ten kontakt został wcześniej zaplanowany. Komunikacja była telepatyczna, a rozmawiali na różne tematy. Między innymi istota poinformowała ją, że ich rasa jest bardzo stara i że mają populację inteligentnych gadów, które żyły na Ziemi miliony lat temu, ale z powodu jakichś nieokreślonych powodów musiały „uciec” pod ziemię i nadal tam mieszkać (gdzie dokładnie istota nie wyjaśniła). W tym samym miejscu spotkania znajduje się osobliwy kamień, tzw. „menhir”, który rzekomo gromadzi energię duchową z czasów starożytnych. Najwyraźniej gadziol najprawdopodobniej teleportował się tam z innego wymiaru, a po spotkaniu zniknął na oczach świadka.

Dodatek HC

Źródło: Pawieł Iwanowicz Połotskij, Krasnogwardiejskoje, Krym

Typ: E

Komentarz:

To jest już kolejna relacja ze spotkania z Dinozauroidem lub Neodinozaurem (Reptilioidem) I wcale mnie nie dziwi, jako że część populacji dinozaurów mogła przeżyć Armagedon z granicy K/Pg właśnie ukrywając się w głębinach Ziemi. Stąd właśnie poszły legendy i podania religijne o zamieszkałej przez starsze od nas istoty Pustej Ziemi (Agharti, Pellucidaru, Shangri-la).

Opracował - ©R.K.Fr. Sas - Leśniakiewicz

niedziela, 15 marca 2026

CE0 z Reptilioidem w UK

 


Albert Rosales

 

Miejsce: Abingdon, Oxfordshire, Anglia

Data: lato 2023

Godzina: wczesny ranek

Opis incydentu:

Główna świadek, Penelope (uczestniczka innych CE), zatrzymała się w domu swojego chłopaka Stuarta. Jej buldog francuski o imieniu Knuckles był w klatce w rogu pokoju. Wczesnym rankiem obudził ją głośny, powtarzający się i szybki stukot, który trwał kilka sekund i przypominał jej piłę łańcuchową. Dźwięk brzmiał znajomo, ale nie była pewna dlaczego, ponieważ nie miała świadomego wspomnienia, że ​​go słyszała wcześniej.

Natychmiast zerwała się na równe nogi i stanęła na łóżku, instynktownie unosząc ręce w geście obrony. Ten nagły ruch sprawił, że Stuart również zaczął się budzić. Penelope spojrzała na drugą stronę sypialni i była zszokowana tym, co zobaczyła. W przyćmionym niebiesko-białym blasku lampek choinkowych, które celowo zostawili, Penelope dostrzegła mierzącą 2-2,5 metra postać przypominającą jaszczurkę. Wyglądało na nagie i miało ciemnozieloną skórę. Nie było wystarczająco dużo światła, by stwierdzić, czy jego skóra była pokryta łuskami, ale biorąc pod uwagę jego wygląd, Penelope przypuszcza, że ​​mogło tak być. Wydawało spłaszczony dźwięk, podobny do warana z Komodo, i miało czerwone, świecące oczy. Miało zamkniętą paszczę i Penelope nie widziała żadnych zębów. Istota stała na tylnych łapach. Wydawała się agresywna i Penelope wyczuła, że ​​nie jest przyjazna. Istota ta była gadem, ale w przeciwieństwie do Szaraków, z którymi miała wcześniej styczność, Penelope nie była tego świadoma. Widząc istotę, Penelope krzyknęła głośno. Stuart spojrzał na nią i zapytał: „Co się stało?”. Penelope wyszeptała: „Cicho. Nie ruszaj się!”, próbując go uciszyć. Tuż za, po lewej stronie istoty, znajdowało się świecące, białe, owalne światło, które Penelope opisuje jako „pionową kałużę światła”. Chwilę później Reptilianin wszedł bokiem w to światło i zniknął. Penelope założyła, że ​​to jakiś portal, przez który istota weszła do pokoju. Ponieważ Stuart patrzył na nią z drugiego końca pokoju, nie zauważył, co się właśnie wydarzyło. Penelope opowiedziała mu o hałasie, a następnie dodała: „To był jeden z nich i to mnie przestraszyło”. Nie wdawała się w szczegóły, ponieważ nie wiedziała, gdzie doszło do incydentu i nie chciała go martwić.

Penelope była przekonana, że ​​była całkowicie rozbudzona, a to, co widziała, nie było po prostu wyrazistą halucynacją wywołaną koszmarem. Była bardzo zdenerwowana tym, co się wydarzyło. Knuckles zdawał się w ogóle nie reagować na obecność istoty.

Dodatek HC

Źródło: https://www.bufog.com/post/  

Typ: E

Komentarz:

I znowu spotkanie ludzi z… Reptilioidem, Dinozauroidem czy może Neodinozaurem? Jeżeli dinozaury jakoś przetrwały kataklizm Chicxulub, to mając 66 mln lat do dyspozycji mogły się rozwinąć i przekształcić w istoty rozumne na tyle, że mogą pokonywać Czas i Przestrzeń bez widocznych urządzeń technicznych.

To, że pies nie reagował na obecność Obcego może świadczyć o tym, że świadkowie mogli zobaczyć projekcję holograficzną – co wydaje się być o tyle logiczne, że Oni mogą się obawiać zakażenia naszymi drobnoustrojami i vice-versa. Poza tym takiego obrazu nie da się zaatakować, więc jest to iluzja w kwestii Ich bezpieczeństwa. Tak to widzę, a może ktoś ma inny pomysł?

Opracował - ©R.K.Fr. Sas - Leśniakiewicz

sobota, 11 października 2025

CE0 z Reptilianinem

 


Albert Rosales

 

Miejsce: Rzym, Włochy

Data: 29.III.2012

Godzina: 10:55 CET

Opis incydentu:

Młody świadek spacerował z psem po łące niedaleko domu, gdy nagle dostrzegł w oddali postać „mężczyzny” zbliżającego się do niego. Nie poświęcił temu zbyt wiele uwagi, ponieważ teren ten był wykorzystywany przez wielu pieszych jako skrót do pobliskiego przystanku autobusowego. Spojrzał krótko na swojego psa, a potem ponownie w górę, aby zobaczyć osobę zbliżającą się do niego w bardzo dziwny sposób – wydawało się, że humanoidalna postać unosi się nad poduszką powietrzną i porusza się bardzo szybko. Świadek zauważył również, że postać była bardzo wysoka, wyższa niż pobliskie metalowe ogrodzenie o wysokości 2,50 m. Gdy dziwna postać się zbliżyła, świadek zdał sobie sprawę, że nie wyglądała jak człowiek – miała duże, skośne, czerwonawe oczy i łuskowatą skórę jak u węża. Świadek natychmiast pobiegł na przystanek autobusowy (z psem), aby spróbować znaleźć innych świadków, ale teren był dziwnie pusty. Zatrzymał się przy ławce i odwrócił, by spojrzeć na dziwną gadzią postać, ale w tej samej chwili stworzenie zdawało się rozpływać w powietrzu. Opisał również skórę stworzenia jako ciemnozieloną, pokrytą dużymi łuskami. Nagle jego pies, najwyraźniej (i w końcu?), wyczuwając coś dziwnego, pociągnął świadka do domu, cały czas jeżąc mu się sierść.

Jego pies zareagował w ten sposób tylko raz – w obecności innych psów, które próbowały go zaatakować. Wkrótce po zniknięciu dziwnej istoty świadek zauważył tajemniczy żółty helikopter lecący nisko nad okolicą. Po powrocie do domu był przerażony, płakał z rozpaczy i zadzwonił do ciotki, ponieważ rodziców nie było w domu. (Istniał raport o podobnym spotkaniu w okolicy w lipcu 2010 roku, patrz streszczenia).

Dodatek HC

Źródło: http://avvistamentiecontatti.blogspot.com

Typ: E

Opracował - ©R.K.Fr. Sas - Leśniakiewicz

czwartek, 6 marca 2025

CE0/CE-III-E z Reptilianinem we Włoszech

 


Albert Rosales

 

Lokalizacja: w pobliżu Budoia, Pordenone, Włochy

Data: koniec września początek października 2011

Godzina: 23:00 CEST

Opis incydentu:

Tego wieczoru, po kolacji, dwaj świadkowie, jeden emerytowany marynarz, postanowili wybrać się na przejażdżkę samochodem w okolice bazy USAF w Aviano. Obaj byli zainteresowani fenomenem UFO i słyszeli, że podnóża Pordenone to obszar bogaty w zjawiska UFO i inne wydarzenia. Tego wieczoru była lekka mgła, ponieważ cały dzień padała mżawka; chociaż nie było mgły, w powietrzu było tak dużo wilgoci, że nie zapewniało to idealnej widoczności. Widoczność wynosiła około 80-100 metrów. Wyruszyli drogą z Pasiano di Pordenone na wysokości około 110 m w kierunku Porcia. Pomysł polegał na tym, aby jechać drogą biegnącą niedaleko od tyłu USAF w Aviano, a następnie dotrzeć do Dardago, przejechać przez Budoia, a następnie ewentualnie skierować się na ścieżkę prowadzącą do Piancavallo, a stamtąd obserwować lotnisko z góry.

Po dotarciu do Budoia, na drodze przecinającej zalesiony teren, jedynym dostępnym oświetleniem były reflektory pojazdu (małego samochodu). Ciemność była zauważalna i szeroko rozprzestrzeniona (tj. we wszystkich kierunkach), ale wilgotność w okolicy, która ogólnie osłabiała źródła światła (efekt Tyndalla), działała jak soczewka, dlatego mogli zobaczyć w głębi to, co oczy mogły dostrzec. Patrząc przed siebie, mogli mniej więcej zobaczyć krętą drogę wspinającą się po podnóżach wzgórz, z lasem po obu stronach. Jechali bardzo wolno, ponieważ wiedzieli, że obszar ten jest często odwiedzany przez miejscowe zwierzęta i chcieli zapobiec wszelkim możliwym wypadkom; w związku z tym poruszali się z prędkością około 30-40 km na godzinę. Kiedy rozmawiali w niemal całkowitej ciemności, nagle obaj zobaczyli coś oświetlonego reflektorami swojego pojazdu. Najpierw zauważyli dwa świetliste punkty o dość intensywnym rubinowoczerwonym kolorze z nieco ciemniejszym odcieniem. Te dwa rubinowoczerwone punkty były oczami stworzenia, którego głowa przypominała kształtem głowę krokodyla. Sylwetka stworzenia wydawała się bardzo ciemna, dostrzegalna pomimo ciemności nocy. Otaczała ją matowa, zielona, ​​niebieskawa fosforyzująca aura. Stworzenie było wielkości dużego zwierzęcia, równoważnego koniowi, ubranego w rodzaj fartucha lub peleryny, podobnej do tych używanych w średniowieczu do udziału w turniejach. Miało co najmniej 5-6 metrów wielkości, nie widzieli nóg ani ogona, ale dość wyraźny spiczasty pysk podobny do pyska krokodyla, tak długi jak wyciągnięte ramię dorosłego. Obaj mężczyźni byli przekonani, że nie był to ani koń, ani jeleń. Zaraz po pojawieniu się znikąd, stworzenie, które znajdowało się zaledwie około 20-30 metrów od świadka, które teraz wydawało się zawieszone tuż nad ziemią, skoczyło do przodu w idealnie prostej linii w zupełnie nieludzki sposób. Ruch ten był bardzo szybki, bez przyspieszenia, ale pozornie natychmiastowy. Następnie stworzenie przeszło przed mężczyznami z ich lewej strony na prawą na odległość, która mogła wynosić co najmniej 40-50 metrów, w lekko wygiętej pozie, a następnie „po prostu zniknęło, już go nie było”. Nie wydawało się zainteresowane świadkami ani w żaden sposób nie bało się ich obecności lub nie było nią dotknięte, świadkowie nie mogą również wykluczyć, że zrobiło to, co zrobiło, na ich oczach, właśnie dlatego, że byli tam w tym momencie. Obaj mężczyźni zamilkli na około 10 niekończących się sekund. Główny świadek uważa, że ​​był w stanie zareagować w sposób spokojny, dzięki swojemu doświadczeniu wojskowemu. Po prostu zapytał swojego przyjaciela: „Ty też to widziałeś?” Jego lakoniczna odpowiedź brzmiała: „Tak, widziałem to i to nie był jeleń”. Nawet dziś zastanawiają się, co zobaczyli tamtej nocy. Są w stanie mówić o tym częściowo z przerażeniem, ponieważ nie byliby w stanie opisać tego, co zaobserwowali, poza tym, co zostało już przedstawione. Są jednak przekonani, że było to prawdziwe wydarzenie. To, co zobaczyli, nie było czymś z tego świata.

Dodatek HC

Źródło: Antonio Chiumiento, „UFO ed Enigmatiche Presenze” 2024. 

Typ: E

Przekład z angielskiego - ©R.K.Fr. Sas - Leśniakiewicz

piątek, 9 listopada 2018

Czy Przybysze podmieniają ludzi?


...a Oni są wśród nas
nierozpoznani w tłumie...

Irina Szlonskaja


Pierwszym przypadkiem porwania człowieka na pokład UFO jest CE4 lub CE-III-G, które miało miejsce w Newbiggin-by-the-Sea (N 55°10’59” – W 001°30’54”) w hrabstwie Northumberland w Anglii, w dniu 18.XI.1942 roku. Pewien mężczyzna oświadczył, że został porwany przez Kosmitów, dokonano na nim oględzin lekarskich, po czym wypuszczono na wolność.

Istnieje rodzaj paranoi, w którym człowiekowi się wydaje, że otaczający go ludzie są w rzeczy samej stworzone przez kogoś sobowtóry. A jeżeli założyć, że tak rzeczywiście bywa i zamiast naszych bliskich wraz z nami mogą bytować Istoty z Innych Światów?


Potwór na siedzeniu kierowcy


To wydarzenie miało miejsce w Izraelu w latach 90. Pewien taksówkarz wraz ze swoim bratem jechał do znajomych. W czasie podróży on na krótko wysiadł z samochodu, a kiedy wrócił do auta to stwierdził, że brat siedzi na swoim miejscu, ale ma na sobie jakąś dziwną, błyszczącą odzież. Ale to jeszcze nie wszystko! Za kierownicą siedziało jakieś przerażające stworzenie z czarnymi włosami i fioletowym nosem (jakiś alkoholik???).

Potem najwidoczniej szofer wpadł w trans. Ocknął się, kiedy usłyszał głos brata, który pytał, czemu on nie siada na swe miejsce. Brat znajdował się w kokpicie samochodu i miał swój zwyczajny wygląd, zaś przerażający stwór zniknął… Jak się potem okazało, brat taksiarza niczego dziwnego w ogóle nie zauważył.


Dziewczynka ze szczeliny


Kilka lat temu, Runet[1] obiegła historia pewnej kobiety – nazwiemy ją Natalią. A oto w to, co ona opowiedziała, uwierzyć było trudno:

W dzieciństwie Natalia i jej brat często wypoczywali we wsi u swej babci. Wraz z innymi dziećmi często spędzali czas w lesie. Jedną z miejscowych atrakcji był ogromny granitowy głaz, do połowy zagłębiony w ziemi i kształtem przypominający jajo. W nim była niewielkie pęknięcie, którą dzieciaki nazwały „jęczącą szczeliną”. Rzecz w tym, że jak podeszło się do niej blisko i coś krzyknąć, to odzywało się echo. Najwidoczniej w środku znajdowała się pustka. No i tylko głos był dziwnie zniekształcony, co przypominało jęk…
Była tam jeszcze jedna osobliwość. Wszystko, co się wrzuciło do tej szczeliny wracało po upływie sekundy. Prawdą jest, że dzieci wrzucały tam tylko drobne przedmioty – zebrane w okolicy kamyki, szyszki… Próbowały dmuchać w szczelinę – oddech także wydmuchiwał się na zewnątrz – tylko wydawał z siebie jakiś nieprzyjemny zapach.
Dzieci aktywnie eksperymentowały ze szczeliną. Natasza wrzuciła tam szklaną kulkę – ona wytoczyła się z powrotem, ale tego samego wieczora się rozbiła. Innym razem wrzucili tam gotowane jajko – po pięciu sekundach wytoczyło się z powrotem, ale jak się rychło wyjaśniło, było już zgniłe…
Poza tym okazało się, że szczelina z biegiem czasu robi się coraz szersza. Jeden z chłopców wpuścił do środka małego kociaka. Kotek długo szuścił we wnętrzu, ale po kilku minutach wyszedł wreszcie na zewnątrz. Po tym wszystkim kotek stał się tak agresywnym, że po kilku dniach przyszło go utopić, bo pazurami rozorał twarz małemu dziecku.
Nieszczęście wydarzyło się pod koniec sierpnia, kiedy Natasza i jej zabierali się już jechać do domu. Na zakończenie postanowili się przespacerować do kamienia. Rozbawiony chłopiec wsunął do szczeliny swoją nogę. I noga zakleszczyła się w szczelinie… Zrazu dzieci nie mogły jej wyciągnąć. Natasza nawet chciała biec po pomoc, ale naraz nieoczekiwanie lekko wysunęła się ze szczeliny. Ale chłopiec nie mógł chodzić, bo go bolała. Wozili go po lekarzach, ale ci niczego nie znaleźli. Tym niemniej do dziś dnia brat Nataszy zaczął chromać i nie mógł obejść się bez kuli…
Natalia wyrosła, wyszła za mąż i urodziła córeczkę. I pewnego dnia umarła jej babcia, która zapisała wnuczce swój wiejski, drewniany dom. Następnego lata oni wszyscy, całą rodziną pojechali na wieś. Jej córka Nika już podrosła, szybko się zakumplowała z miejscowymi dzieciakami i spędzała z nimi wolny czas. Pewnego razu spóźniła się na kolację. Okazało się, że dzieci poszły do kamienia, a Nika wlazła do szczeliny, która w tym czasie stała się tak szeroka, że mógł się do niej dostać człowiek. Dziewczynka spędziła tam prawie godzinę, po czym – jak tego nigdy nie bywało – wyszła z powrotem.
Po tym wydarzeniu Natasza zaczęła zauważać, że jest z nią coś nie tak. Pewnego razu Nika wbiła psu w oko zapaloną zapałkę. Innym razem oblała go wrzątkiem. Rodzice musieli uśpić zwierzaka…
Ponadto Natasza zaczęła czuć na sobie wzrok córki. W dzień Nika patrzyła na jej plecy, zaś nocą widziała jak córka wchodzi do ich sypialni i staje przy łóżku rodziców. Natasza zawsze udawała, że śpi i bała się poruszyć.
Potem Nika zaczęła opowiadać ojcu o niej jakieś dziwne rzeczy, wskutek czego zaczął on powątpiewać w zdrowe zmysły żony. Następnego lata znów pojechali do wsi, przy czym dzięki inicjatywie Niki, i tam ona powiedziała, że „chce pokazać coś ważnego tacie” i poszli do kamienia… Oczywiście po powrocie mąż okazał się być już innym człowiekiem.
Natalia czuła, że córka i mąż oddalają się od niej, oni stali się kimś groźnym i strasznym, sposobnym do skrzywdzenia jej. Wreszcie Natasza postanowiła opuścić rodzinę i żyć sama poza nią. Była przekonana, że wszyscy, którzy weszli w szczelinę zmieniają się tak przedmioty nieożywione jak i żywe istoty, albo je podmieniają na coś innego. I jej Natalii prawdziwi mąż i córka zginęli w tej dziurze, a powróciły straszne sobowtóry…


Dzieci widzą czasami o wiele więcej dziwnych rzeczy niż dorośli...


Reptiloidy pod przykrywką ludzi


Nie tak dawno, na stronie internetowej amerykańskiego MUFON-u opublikowano opowiadanie mieszkańca amerykańskiej miejscowości Virginia Beach, VA, (N 36°50’04” - W 076°05’06”), autor pragnął zachować anonimowość.

Wedle słów tego mężczyzny, jego ojciec pracował dla rządu i miał dostęp do pewnych tajemnic państwowych:

- W 1991 roku, spotkałem dwóch dziwnych ludzi, którzy na pewno byli agentami CIA lub innej tajnej służby specjalnej. Byli to mężczyźni. Oni porwali mojego ojca, a kiedy go znów ujrzałem, to on wyglądał jak mój ojciec, ale potem się dowiedziałem, że w rzeczywistości był jaszczurem-reptiloidem.  
Potem jak zabrali ojca, chłopczyka zawieźli w jakieś miejsce, w którym znajdowała się grupa ludzi ubranych jak żołnierze z oddziałów wojsk specjalnego przeznaczenia. Był z nimi człowiek podobny do jego ojca. Chłopcu kazali podpisać jakieś dokumenty. Zapewne jego też poddano hipnozie.
W domu wymacał pod skórą jakąś wypukłość, która miała szczególny kształt ni to trójkąta ni to rombu. Na nodze pojawiły się jakieś szramy niewiadomego pochodzenia. Najprawdopodobniej jemu wszczepiono implant. Nie opowiadał o tym nikomu, bo się bał… 
Kiedy ojciec wrócił, syn zachował się nieładnie i podejrzał, jak z ojcowych ust wysuwa się długi, cienki, rozdwojony jak u węża język. U człowieka czegoś takiego być nie mogło.

Wedle słów narratora, sobowtór ojca wcale nie ukrywał tego, że nie jest człowiekiem. Do syna odnosił się grubo i z pogardą, ale opowiedział mu wiele rzeczy. Tak więc opowiedział mu, że może gołymi rękami wyleczyć każdą chorobę, i że ludzie wydają się być jemu i jego współbraciom czymś niższym, w rodzaju owiec…


Ojciec-reptiloid miał swego pomocnika. Wyglądał on jak człowiek, ale bardzo małego wzrostu jak karzełek. Autor uważa, że to był także zamaskowany, przebrany za człowieka Pozaziemianin, tylko z jakiegoś innego gatunku.

Pewnego razy chłopiec usłyszał, jak ojciec-reptiloid i karzeł-kosmita rozmawiają ze sobą. Początkowo rozmawiali po angielsku, ale potem przeszli na jakiś dziwny język, podobny do języków Wschodu.
- Wydaje się, że jeżeli stworzenia te pracują w ramach obowiązującego prawa, to nikt nie może ich powstrzymać – mężczyzna jest o tym przekonany – Oni coś zrobili z wieloma mózgami, a także prowadzili na mnie jakieś eksperymenty.

Hipoteza głosząca, że wśród nas znajdują się zamaskowani na normalnych ludzi jacyś Kosmici-Reptiloidzi wcale nie jest nowa. Nie tak dawno 52-letnia mieszkanka Holandii opowiedziała o tym, że od dziecka widywała ona smoki. Potem ona doszła do tego, że widzi je tylko wtedy, gdy spotyka się z niektórymi ludźmi. Wydaje się jej, że rysy ich twarzy zmieniają się w rysy twarzy Reptiloidów...


Klony w metro


Oczywiście można takie historie nazwać bredniami, ale co zrobić z gołymi faktami? Tak zatem, popularny portal Reddit opublikował zrobione w londyńskim metro zdjęcie, na którym widać trzech śpiących mężczyzn. Ich twarze były jednakowe jak u bliźniąt, ale nie tak jak rodzeni bracia siedzą oni osobno.

Komentatorzy postu zakładali, że zdarzył się „poślizg w matriksie”, bowiem my bytujemy w jakiejś wirtualnej Rzeczywistości, w której jedne osoby stają się drugimi albo się klonują. A może to jednak Przybysze z Kosmosu? Tak czy inaczej jest problem do przemyślenia…


Źródło – „Tajny XX wieka” nr 34/2018, ss. 30-31
Przekład z rosyjskiego - ©R.K.F. Leśniakiewicz



[1] Runet – rosyjska część Internetu.

sobota, 28 lutego 2015

Powrót Dinozauroidów

Dinozauroidzi - czy Oni nas obserwują?


Oleg Fajg


Mija 30 lat od momentu wydania pierwszej książki Harry’ego Harrisona z serii „Eden”, która zrodziła polemikę na temat istnienia rozumnych gadów. Kryptozoolodzy dyskutują na temat pochodzenia mitów o różnych rasach gadzich Przybyszów.

W latach 70. paleontolog Dale Russel przy wykopaliskach w kanadyjskiej prowincji Alberta znalazł czaszkę niezwykłego dinozaura. Rozmiary puszki mózgowej świadczyły o tym, że ongi znajdował się w niej masywny mózg, który wielokrotnie przewyższał masą mózgi współczesnych mu dinozaurów, ale także małp człekokształtnych.


Zagadka Troodona


Niezwykła, niemalże „humanoidalna” cecha Troodona (Troodon formosus albo jak kto woli Stenonychozaura) bardzo zbulwersowała kanadyjskiego paleontologa. Sadząc po wszystkiemu, Troodony miały szeroko rozstawione duże oczy i miały one stereoskopowe widzenie jak człowiek, niektóre wyższe ssaki i ptaki. Podobny typ widzenia pozwala na przestrzenne widzenie i ocenę odległości do odległych przedmiotów. To pozwalało Troodonom efektywnie chwytać zdobycz, dokładnie zmierzać do wykrytego celu i orientować się w terenie.

Poza tym, Troodony poruszały się na tylnych kończynach i miały doskonale rozwinięte przednie łapy zaopatrzonymi w chwytne palce. Przy pomocy swych „rąk” te gady mogłyby podnosić z ziemi przedmioty, rzucać nimi i robić w nich pałki i inne narzędzia.

I na koniec, te niekonwencjonalne dinozaury żyły kolektywnie – w stadach. Sądząc z pozostawionych przez nie śladów Troodony stadnie polowały i spędzały czas. Podobnie jak ludzie, miał silnie rozwinięty móżdżek i przedłużony mózg, co w zasadzie mogło pozwolić Troodonom rozumieć siebie nawzajem, rozumieć otoczenie i wspólnie wybierać taktykę polowania w grupie. Z tego wszystkiego kanadyjski paleontolog i jego koledzy wyciągnęli sensacyjny wniosek: wyposażony w tak rozwinięte organy myślenia, Stenonychozaury jeszcze 100 MA temu mogłyby wytworzyć coś na kształt cywilizacji…

Wraz z grupą entuzjastów – biologów, geologów i paleontologów – Russel postarał się odtworzyć hipotetyczną drogę ewolucyjną, którą mogłyby przebyć Troodony. W ostatecznych obliczeniach ze „standardowego” Stenonychozaura wyszło stworzenie, które międzynarodowa ekipa naukowców jednogłośnie nazwała Dinozauroidem.

Wedle wskazówek grupy, rzeźbiarz Ron Séguin wykonał plastykową kompozycję stanowiącą połączenie postaci człowieka i dinozaura, które zajmuje poczesne miejsce w kanadyjskim muzeum przyrody. Dzisiaj istnieją specjalne „paleontologiczne programy” dla drukarek 3D pozwalające na stworzenie trójwymiarowego modelu jakiegoś obiektu. Przy pomocy takich technologii można zrobić prawdziwy Park Jurajski z najróżniejszymi dinozaurami, od najstraszniejszych Stenonychozaurów do sympatycznie wyglądających, „humanoidalnych” Dinozauroidów.

Świątynia Słońca w Cusco, Peru


Wężokształtni Przybysze


Relacje o Przybyszach, podobnych do gadów, są rzadkie i różniące się od siebie. I tak np. znany w nieakademickich kręgach ufolog D. Carpenter zajmujący się od wielu lat problemem Reptiloidów twierdzi, że właściwie wszyscy naoczni świadkowie opisują Ich jednakowo. To są wysokie i trzymające się prosto stworzenia. Ich wzrost wynosi 2 m. Czaszka przypomina nieco ludzką, ale z wyraźnie widocznymi cechami gadzimi. Pokrywa skórna składa się z drobnych łuseczek w kolorze zielono-brązowym z szarymi plamami.

[Na ten temat pisał swego czasu słynny polski ufolog Kazimierz Bzowski, który opisał m.in. CE-III w jednej z podwarszawskich miejscowości, w której Obcy pozostawili ślady przypominające odciski skóry gadów. Zob. http://wszechocean.blogspot.com/2013/01/trojgos-o-rozumnych-gadach-2.html - uwaga tłum.]

Oczy wypukłe, złociste z przeźroczystymi powiekami, i z wielkimi pionowymi źrenicami. Na czaszce spotyka się niekiedy mięsiste wyrostki – przypominające ptasie grzebienie. Ciało jest nieproporcjonalne z masywnym ogonem, nie dostającym do ziemi, z nieporównywalnie cienkimi rękami czteropalcowymi dłońmi zakończonymi pazurami. Istoty te wydają wyraźne gardłowe głosy.

Na początku bieżącego roku (2014 – przyp. tłum.) zakończyła się duża międzynarodowa archeologiczna ekspedycja, pracująca na miejscu dawnych stanowisk człowieka w meksykańskim stanie Jalisco. Po opracowaniu zebranego materiału, jeden ze znalezionych artefaktów został niedawno wystawiony w Meksykańskim Muzeum Archeologicznym w Ciudad Mexico i od razu przyciągnął uwagę.

Ten przedmiot został znaleziony przy porzuconej i zapomnianej piramidzie schodkowej i wygląda jak nefrytowa statuetka dziwnego stworzenia. Niektórzy ufolodzy od razu nazwali to stworzenie Reptiloidem. Datowanie podobnych znalezisk , znajdowanych w warstwach kulturowych jest zawsze bardzo trudna, i w danym przypadku archeolodzy bardzo ostrożnie oceniają wiek dziwnego artefaktu na kilka tysiącleci.

Na wężokształtnej statuetce można rozróżnić jakieś dziwne znaki, z których jeden przypomina symbol słońca i wygląda na to, że na tej postaci jest wyobrażona jakaś niezwykła odzież.

Profesor archeologii Carlos Antonio sadzi, że jest jeszcze mało danych do wyciagnięcia ostatecznych wniosków, ale maniera artystyczna twórców tej figurki nie pasuje do tego, co znajduje się w muzeach.

Nieoczekiwanie przyszły wieści z dalekich Chin. Tam przy wykopaliskach w niezwykłych podziemnych galeriach z epoki dynastii Szan/Shan, zostały znalezione terakotowe zoomorficzne statuetki, podobne do meksykańskiego artefaktu. Wiek tych wężowych bożków chińscy archeolodzy określają na czasy przed-dynastycznego okresu Yanshao/Ianszao, w którym powstało wiele dziwnych wierzeń, które potem stopiły się z szintoizmem i buddyzmem.

Szkielet Troodona

Głowa Troodona na długiej szyi i...

...rekonstrukcja Dinozauroida - rozumnego potomka Troodonów


Labirynty Chincanas


Jeszcze bardziej interesującą i większą zagadkę przedstawia podziemny świat Ameryki Łacińskiej – zawierający gigantyczne skalne labirynty Chincanas – tak miejscowi nazywają liczne jaskinie, powiązane ze sobą.

Jeden z najbardziej interesujących wchodów do podziemi znajduje się w peruwiańskim mieście Cusco, na miejscu stojącej tam teraz Świątyni Słońca. Sam zaś system podziemnych jaskiń, grot i przejść ponoć dochodzi do granic Brazylii i Ekwadoru. Miejscowi Indianie bardzo niechętnie prowadzą tam ekspedycje archeologów i speleologów twierdząc, że w tych zaplątanych korytarzach mieszka jakiś „wężowy naród”, skrajnie wrogi dla ludzi.

Tym niemniej ilość badaczy labiryntów wciąż się zwiększa. Wszak wokół Chincanas krąży mnóstwo legend mówiących o tajemnicach „złota Inków” i innych skarbach. Poza tym labirynty te są bardzo niebezpieczne i ilość zaginionych tam poszukiwaczy skarbów idzie w dziesiątki.

Najbardziej znaną jest tragedia kompleksowej francusko-amerykańskiej ekspedycji. Na początku lat 50. XX wieku, ratownicy górscy znaleźli w górach Peru skrajnie wyczerpanego człowieka. Okazało się, że był to francuski profesor archeologii i etnografii Philippe La Montere. Kiedy odzyskał przytomność, to opowiedział niesamowitą historię o tym, na ekspedycję napadły jakieś podziemne stwory, przypominające ogromne jaszczurki na tylnych nogach. Wężopodobne potwory zrzuciły towarzyszy profesora w bezdenna przepaść, a jemu samemu udało się uciec i w zupełnych ciemnościach błądził przez kilka dni, póki nie udało mu się wydostać na powierzchnię. Wkrótce u niego stwierdzono symptomy strasznej infekcji – dżumy dymieniczej, i po kilku dniach zmarł on w strasznych męczarniach.

Pośród andyjskich górali od dawna krążą legendy o wężokształtnych ludziach, zamieszkujących w głębokich jaskiniach połączonych ze sobą zawiłymi tunelami. Właśnie na takich etnograficznych źródłach opiera się hipoteza tegoż Dale Russela, który właśnie Dionozauroidami zasiedlił podziemia Chicanas. Według wersji Russela Reptiloidzi mogli wyewoluować szybciej od ludzi, co pozwoliło rozumnym gadom zamieszkać w podziemnym świecie Ameryki Południowej. Historyczne rekonstrukcje Russela potwierdzają mnogie indiańskie freski naskalne, można spotkać rysunki nie tylko postaci przypominających Reptiloidów, jak i ludzi znajdujących się razem z dinozaurami.

[Przypominają o tym przede wszystkim słynne kamienie z Ica oraz figurki z Acambaro, na których indiańscy artyści wyryli postacie Ludzi-węży i sceny polowań na dinozaury oraz  wyrzeźbione postacie ludzkie wraz z jakimiś gadzimi istotami… - uwaga tłum.]

Nie jest wykluczone, że Russel ma dużą dozę racji, i Chincanas zgodnie z dawnymi indiańskimi legendami, kiedyś stał się miejscem zamieszkania Dinozauroidów. Chociaż idea o istnieniu cywilizacji podziemnych jaszczurów, które ukrywają się w głębinach Ziemi przed ciekawskimi oczami ludzkimi wydaje się być czystą fantastyką, nawet dla legend miejskich.

[Problem polega na tym, że legenda o zamieszkałych podziemiach jest jedną z siedmiu legend o zasięgu światowym, legend światowych i każda ziemska kultura ma w swej literaturze właśnie opowieści, legendy, baśnie, podania o planetarnych podziemiach i zamieszkujących je istotach – w tym także o bogach, diabłach i Aghartyjczykach, którzy wywierają wpływ na to, co dzieje się na powierzchni naszej Ziemi – uwaga tłum.] 


Zagadka Annunakich


W dawnych źródłach literackich, które zachowały się do naszych dni, a także w starych legendach i mitach często spotyka się historie, w których głównymi postaciami są żmije (W jęz. rosyjskim słowo żmij oznacza wielkiego węża, zamieszkującego podziemia, którego można porównać do egipskiego boga Apophisa – przyp. tłum.), jaszczury albo smoki. Zgodnie z przekazami, ongi z nieba spuściły się na ogniowych ogonach, mądrzy, serpentoidalni „nauczyciele”, którzy „siłą swego wzroku” podporządkowali sobie plemiona i narody. Legendy „przedpotopowe” mówią, że Oni rządzili miastami-państwami w rodzaju antycznych Aten i całymi państwami w Górnym Egipcie i Mezopotamii.

Staroindyjskie eposy wspominają mądre czasy rządów wężowych dynastii, które zostały przerwane przez wojny domowe. Przede wszystkim, wszystkie „wężowe królestwa” były niewolniczymi despotiami i w pewnym momencie stosunki pomiędzy wężowymi władcami a ludźmi doszły do punktu krytycznego. Rozpoczął się szereg niekończących się powstań, i przepędzeni wężowi władcy musieli szukać schronienia w trudnodostępnych miejscach naszej planety. Jako że były to istoty ziemnowodne, to schroniły się one na bagnach oraz podziemnych zbiornikach wodnych, gdzie znów zbudowali swój świat, tylko z rzadka wychodząc na powierzchnię Ziemi.

Współczesne legendy miejskie wiążą Dinozauroidów z przedpotopowym „boskim plemieniem Annunaków”. Annunakowie są niejednokrotnie wspominani w sumeryjskich kronikach, zapisanych na glinianych tabliczkach. Tam można napotkać wspomnienia o stworzeniach „przybyłych z niebios”, i „tych błogosławionych o zimnej, zielonej krwi”. Historycy Mezopotamii uważają, że właśnie od Annunaków zaczynają się linie sumeryjskich, akadyjskich, asyryjskich, i babilońskich bogów i bohaterów.

Tak więc czy istnieją dalecy potomkowie wężokształtnych Przybyszów  z Kosmosu, czy też w głębinach jaskiń nie ukrywają się pozostałości ongi potężnej ziemskiej rasy Reptilian?

Odpowiedzi na te pytania mają nadzieję wkrótce uzyskać kryptozoolodzy, którzy wciąż organizują coraz to nowsze ekspedycje w „światy zaginione” naszej planety.


Tekst i ilustracje – „Tajny XX wieka” nr 37/2014, ss. 14-15
Przekład z j. rosyjskiego – Robert K. Leśniakiewicz ©