Powered By Blogger
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jaskinie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jaskinie. Pokaż wszystkie posty

piątek, 24 kwietnia 2026

Brama do krwawej prehistorii: Co kryje wzgórze Hrádok nad Sásową?

Franciszek Kovár

 

Myśleliście, że Sásová Banská Bystrica to zwykłe osiedle? Kilka metrów nad głowami, w głębinach wapiennych skał, rozegrały się sceny jakby były z horroru. Odkryjcie z nami mroźną przeszłość jaskiń, gdzie archeolodzy znaleźli ślady kanibalizmu i rytuałów, które miały pozostać na zawsze zakopane w ciemności.

Nad Sásową wznosi się góra Hrádok - miejsce, które w ciągu dnia przyciąga turystów do widoków, ale po zmroku zamienia się w cichą pamiątkę grozy. Jeśli wierzysz, że skały mają pamięć, jaskinie w tej tablicy mogą opowiadać historie, które sprawiają, że krew gotuje. Wejdź do świata, w którym dym z rytualnych pożarów mieszał się z zapachem śmierci tysiące lat temu.

 

Kaplnka: Gdzie bogowie mieli dość ludzkiego ciała

 

Kiedy stoisz przed jaskinią Kaplnka - Kaplica, jej monumentalne wejście pochłania Cię jak gardło ogromnej bestii. Okna skalne, przez które widzą blade promienie światła tworzą iluzję świętej przestrzeni. Ale zamiast pokoju archeolodzy znaleźli tutaj dowody niewyobrażalnej brutalności.

W epoce brązu były tu najciemniejsze wierzenia. Znalezione ludzkie czaszki z rytualnymi dziurami i kośćmi niosącymi ślady po krojeniu noża są jasnym dowodem - według ekspertów jaskinia była miejscem rytualnych mordów. Wyobraź sobie grupę ludzi w transie, którzy wierzą, że jeśli zjedzą mózg wroga, to ukradną mu duszę i moc. Szepcze się, że od zakamarków Kaplicy do dziś czuć ciężkie zamieszanie, jakby cienie poświęconych dzieci i wojowników nigdy nie zaznały spokoju.

 

Jaskinia Nietoperza: labirynt strachu i ostatni oddech

 

Jeszcze trochę dalej Jaskinia Nietoperza rozciąga się na głębokość 60 metrów. To mokry, czarny labirynt, w którym czas się zatrzymał. Dawno, dawno temu czaiły się tu w ciemności ogromne niedźwiedzie jaskiniowe, których kości znajdowały się również w jaskini Później jednak jaskinia stała się miejscem desperackiej walki o życie ludzi.

W zimnych, ciemnych wnętrzach kobiety i dzieci w absolutnej ciszy podczas najazdów tureckich. Każde pęknięcie gałązki na zewnątrz oznaczało zagrożenie, że ich kryjówka zostanie ujawniona, a oni skończą w niewoli lub na czubku szabli. Ten sam strach tchnął na partyzantów podczas Słowackiego Powstania Narodowego, którzy w zimnym podziemiu leczyli rany swojego typu. Ciemność w tej jaskini nie jest pusta – jest gęsta od wspomnień tych, którzy szukali tutaj ratunku.

 

Zimowa kraina czarów

 

Jeśli odwiedzicie Hrádok w mroźne dni, jaskinie przygotują straszną scenerię. W Kaplnce z ziemi zaczną wyrastać lodowe stalagmity przypominające białe postacie bez twarzy, które po cichu strzegą tego przeklętego miejsca. Lokalni wrażliwi twierdzą, że to właśnie wtedy "kurtyna" pomiędzy naszym światem a mroczną przeszłością Hrádka jest najcieńsza.

 

INFOBOX DLA ODWAŻNYCH: Co zawierają głębiny Hrádku?

 

* Rytualne kubki z czaszek: Fragmenty ludzkich czaszek niosą ślady celowego rzeźbienia. Według naukowców mogłyby służyć jako rytualne naczynia do picia "esencji życia" wroga.

* Pękanie kości dzieci: Znalezienie kości młodych osobników ze śladami celowego zgniatania w celu uzyskania szpiku kostnego to mocny argument dla teorii rytualnego kanibalizmu.

* Zmarłe przedmioty: W szczelinach znaleziono brązowe igły i broń, które zostały celowo zgięte lub złamane przed ofiarą, aby tylko duchy mogły z nich korzystać.

* Pozostałości potworów: Kości wymarłego niedźwiedzia jaskiniowego dowodzą, że jaskinia była niebezpiecznym miejscem na długo przed przybyciem pierwszych ludzi.

 

Jak się tam dostać?

 

Niebieski znak turystyczny poprowadzi Was do jaskiń bezpośrednio z osiedla Sásová (początkując ul. Pieninskiej), którymi prowadzi Was szlak edukacyjny Permona Banskobystric. Długość trasy to prawie 3 km z przewyższeniem 300 m, co stanowi niespełna godzinę wejścia do kompleksu jaskiń Sásowskich.

Uważajcie jednak na orientację - niebieski znak nie idzie prosto wzdłuż wejść do podziemi. Podążaj małym zakrętem, aby dotrzeć do jaskiń w 15 minut. Aby poznać wnętrzności jaskini Netopiere, solidne buty i wysokiej jakości kurtka to podstawa!

Opracował - ©R.K.Fr. Sas – Leśniakiewicz 


piątek, 19 lipca 2024

Tajemnicze jaskinie Zahoria

Małe Karpaty na Słowacji


František Kovár

 

Piękne skalne wychodnie Małych Karpat przyciągają uwagę niejednego turysty. Nie jest inaczej w przypadku Czarnej Skały, Kršlenicy czy skał Jaskyni Deravá.

Najlepszy dostęp do Czarnej Skały jest od strony Plaveckého Mikuláša.

Čierna skala jest zlokalizowana mniej więcej pośrodku Małych Karpat, w ich węższej części, między Plaveckým Mikulášom na zachodzie a wsią Lošonec na wschodzie. Jest to mniej znany szczyt niż np. Vysoká, Vápenná, Skalnatá, czy Záruby. Najlepszy dostęp na Czarną Skałę jest od strony Plaveckého Mikuláša, gdzie po drodze miniesz kilka atrakcji przyrodniczych, takich jak Kršlenica czy jaskinia Deravá skala. Wejście na Czarną Skalę nie jest trudne. Szlak w większości wiedzie przez lasy i łąki, dopiero na końcu następuje lekkie podejście pod górę. Droga będzie przyjemna, nawet jeśli pojedziesz z Losonac lub z pobliskiego ośrodka rekreacyjnego Jahodník. Najmniej trudna jest trasa piesza z Jahodnika. Oprócz imponujących stromych ścian skalnych szczyt Czarnej Skały zachwyca także widokami na dużą część Małych Karpat.





Čierna skala jest od 1996 roku objęta rezerwatem przyrody

 

Wzgórze Čierna skala jest częścią rezerwatu przyrody Czarna Skała. Obszar ten został uznany za rezerwat przyrody w 1996 roku. Przedmiotem ochrony są zachowane fragmenty przyrody Małych Karpat, naturalne formacje leśne i nieleśne, ściany skalne i rumowiska z oryginalnymi gatunkami fauny i flory. Obowiązuje tu piąty stopień ochrony. Dlatego nie należy tu nocować, rozpalać ogniska, zrywać roślin ani wychodzić poza szlaki turystyczne.

 

W drodze do Czarnej Skały można zatrzymać się w jaskini Deravá skala

 

Podczas wspinaczki na Czarną Skalę przechodzimy przez Mokrą Dolinę, gdzie przed oczami turystów kryje się ciekawy twór przyrodniczy – jaskinia Deravá skala (Dziurawa Skała), którą miejscowi nazywają Dzeravá skala. Latem jaskinia pokryta jest bujną roślinnością i trzeba zachować ostrożność, bo można ją przegapić. Jaskinia ma około 40 metrów długości bez dekoracji naciekowej. Znane jest przede wszystkim ze znalezisk kości niedźwiedzia jaskiniowego, ale także z innych znalezisk historycznych. Na początku XX wieku węgierski paleontolog Jenö Hillebrandt (1884-1950) badał jaskinię i jej otoczenie. W 1950 r. miejsce to zbadał František Prošek. Jego badania potwierdziły, że Deravá skala była miejscem zamieszkania prehistorycznych myśliwych już w czasach młodego paleolitu. Wyniki badań Deravej skaly z 2002 roku przedstawiły ją jako jaskinię starożytnych ceremonii. Najciekawsze odkrycie, szkieletowy grób dziecka, znane jest z okresu neolitu i eneolitu. Oprócz grobu badacze odkryli dużą liczbę celowo zniszczonych miedzianych przedmiotów. Możliwe jest, że jaskinia służyła jako miejsce składania rytualnych ofiar.

 




Kršlenica jest rezerwatem przyrody, punktem widokowym i popularnym terenem wspinaczkowym

 

Niedaleko jaskini Deravá skala znajduje się jeszcze jedna jaskinia Ciemnej Skały, która jednak nie jest dostępna dla zwiedzających. Kolejnym ciekawym miejscem, które będziesz mijać, jest Kršlenica. Jest to góra, rezerwat przyrody, a także popularny teren wspinaczkowy. Miłośnicy przyrody, wędrowcy i wspinacze będą się tu dobrze bawić. Lokalizacja charakteryzuje się imponującym zespołem bram skalnych, które są najobszerniejsze w Małych Karpatach. Tworzą je skarpy, pola złomowe, a także liczne zjawiska krasowe, doły, przepaści i niewielkie jaskinie. Ze szczytu Kršlenicy roztacza się bardzo ładny widok na dolinę Plaveckiego Mikulasza i dolinę Mokry. Przez rezerwat przyrody Kršlenica prowadzą dwie oznakowane trasy turystyczne, zielona i żółta. Trasa zielona prowadzi doliną Mokry, żółta przez wzgórze Kršlenica i Čierną Skałę na grzbiet Małych Karpat.

 

Przekład ze słowackiego - ©R.K.Fr. Sas - Leśniakiewicz

wtorek, 31 lipca 2018

Podziemny kompleks na Północnym Kaukazie



Nieopodal wsi Zajukowo w Kabardino-Bałkarii odkryto dawny podziemny kompleks, który był najprawdopodobniej częścią ogromnego miasta.

Na początku miejscowi chłopcy natknęli się na niewielki, o średnicy 0,5 m otwór w skale. Na szczęście mieli na tyle rozumu, że nie wleźli tam, ale zawołali dorosłych. Pierwszym dorosłym, na którego się natknęli, okazał się być speleolog-amator. Ten zaś po wejściu do otworu stwierdził, że może to być wejście do jakiegoś większego systemu jaskiniowego. Przybyli na miejsce specjaliści rychło potwierdzili to jego przypuszczenie. Jaskinia okazała się dziełem rąk ludzkich i wyglądała jak zbudowana z ogromnych bloków skalnych, odwrócona piramida z otworami nieznanego przeznaczenia na skrajach. Badania podziemnego kompleksu trwają.



Źródło – „Tajny XX wieka” nr 18/2018, s. 17
Przekład z rosyjskiego - ©R.K.F. Leśniakiewicz 

Z korespondencji:

 Szanowny Panie:

We wpisie z dn. 31 lipca 2018 podaje Pan informację na temat podziemnego kompleksu ukrytego na Północnym Kaukazie. Pierwszą odpowiedzią, jaka mi się nasuwa, jest War. W mitologii perskiej jest to podziemne schronienie wybudowane wczasach protohistorycznych przez Jimę Chszaetę (Dżemszyda) na polecenie Ahuramazdy w krainie Arianem Waedżo (Iranwedż). Według niektórych starszych pism ludzie chronili się przez trzy srogie zimy w podziemnym Warze.

Z poważaniem,
Jakub A. Krzewicki (冬島)

środa, 24 sierpnia 2011

Atlantyda i Agharta (8)


Tadeusz Oszubski

                Cz. IV:  ATLANCI POKAZUJĄ TWARZ

Atlantyda leżała w miejscu dzisiejszej mielizny u portugalskich wybrzeży, twierdzi prof. Collina-Girard. Cywilizacja ta upadła około roku 9.500 lub 8.500 p. n. e. - obliczają atlantolodzy. Było to państwo idealne – pisał Platon. Państwo o wielkiej kulturze i technice - rozwijał tę myśl Bacon. Na Bliskim Wschodzie archeolodzy odkryli miasta powstałe w czasach upadku Atlantydy. Zaś na północno-zachodnich rubieżach atlantydzkiego państwa  w ciągu minionego stulecia odnaleziono liczne zabytki tak zwanej kultury magdaleńskiej, która kwitła między XV a X tysiącleciem p.n.e., właśnie w czasach istnienia legendarnej Atlantydy. Pytania na temat zagadkowej kultury magdaleńskiej zadają sobie nie tylko archeolodzy i antropolodzy, ale też historycy sztuki. Czas najwyższy, by zajęli się nią też atlantolodzy.

Jean Paul Couchoud, francuski historyk sztuki, pisze w pracy „Sztuka Francuska” ( Wydawnictwa Artystyczne i Filmowe, Warszawa 1985 ): „Po dwudziestu tysiącach lat trwania, sztuka paleolitu wygasa około 10 000 lat p.n.e., pod koniec okresu magdaleńskiego, kiedy to ustępuje zlodowacenie. Po długim okresie dojrzewania, utrzymuje się ona u szczytu przez pięć tysięcy lat, po czym zanika nagle, pozostając dla nas zjawiskiem tajemniczym, zwłaszcza gdy pomyślimy, że musiało upłynąć sześć tysięcy lat, aby pojawiła się jej spadkobierczyni - sztuka neolitu.
No właśnie, dlaczego ta kultura, zwana magdaleńską, upadła i to akurat w czasach zagłady platońskiej Atlantydy? I jaki lud te dzieła sztuki po sobie pozostawił?
Największym z problemów naukowców jest interpretacja znalezisk. Szczególnie dotyczy to czasów najdawniejszych, gdy człowiek tworzył zręby kultury materialnej i duchowej. Tak też sprawy się mają z malarstwem jaskiniowym, które choć jest najwyższej próby sztuką, dotąd przypisywane było odzianym w skóry, koczowniczym łowcom epoki lodowcowej. Sprawy uległy jednak zmianie, gdy w końcu września 2000 roku niemiecki naukowiec dr Michaela Rappengluecka z Uniwersytetu Monachijskiego, opublikował wyniki swych badań. Mianowicie, według Rappenglucka lud, który wykonał malowidła w jaskiniach dzisiejszej Francji i Hiszpanii posługiwał się kalendarzem! Niektóre z datowanych na połowę XV tysiąclecia p.n.e. malowideł naskalnych w słynnej jaskini Lascaux we Francji, to

                   KSIĘŻYCOWY KALENDARZ.

Zaś malowidła sprzed 14 tysięcy lat, którymi domniemani kromaniońscy łowcy pokryli ściany jaskini Cueva di El Castillo w górach Pico del Castillo w Hiszpanii, są mapami nieba.
- To przedstawienie konstelacji zwanej Koroną Północy - stwierdził dr Rappenglueck w wypowiedzi dla brytyjskiej BBC. Faktem jest, że część archeologów zgadza się z wnioskami Rappengluecka.
Z kolei w grocie Lascaux, odzwierciedlono kropkami 29-dniowy cykl księżycowy. Tak złożona wiedza musiała się gdzieś i kiedyś rozwinąć. Zapewne więc długo wcześniej magdaleńczycy, czyli Atlanci wpatrywali się w niebo, wykonując żmudne pomiary i... zapiski. No właśnie, jak ludzie ci notowali swe spostrzeżenia i wnioski, w jaki sposób przekazywali je potomnym? Oficjalnie wszak nic nie wiadomo, by istniało jakieś „pismo jaskiniowców” ( przyjmuje się, że pismem człowiek posługuje się od najwyżej 6 tysięcy lat ), jednak liczne symbole pojawiające się na ściennych malowidłach, jak choćby w Cueva di El Castillo, dają do myślenia.
Według Rappenglucka, mapy nieba z groty w Lascaux zawarte są w oczach przedstawianych zwierząt. Odwzorowują, na przykład, grupę trzech gwiazd - Wegę, Deneb i Altaira - wchodzących w skład konstelacji Letniego Trójkąta. Według przeprowadzonych komputerowo symulacji astronomicznych, ten fragment nieba był przed 17 tysiącami lat najlepiej widoczny wczesną wiosną, a jednocześnie nigdy nie chował się za horyzont.
To odkrycie wykazuje, że w grotach Pirenejów i pogórza Francji jakiś lud utrwalił ogromna wiedzę. Jaki lud? Atlanci. Skąd ten wniosek? Wystarczy rzut oka na mapę  sporządzoną przez Collina-Gerrard, a już staje się jasne, że przed kilkunastoma tysiącami lat góry te stanowiły północno-zachodnie rubieże atlantydzkiego władztwa. Zapewne, w miarę zatapiania przez morskie wody wysp państwa Atlantów, tam właśnie, w wysoko położone regiony, przeniosły się szkoły, tam wywędrowali uczeni, kapłani. I artyści. Rzec można, że właśnie ci ostatni przekazali nam świadectwo istnienia Atlantydy. Bowiem, by sztuka mogła wstąpić na takie wyżyny, jak

         W LASCAUX, ALTAMIRZE, CUSAC I LA MARCHE,

by mogła przekazać wiedzę astronomiczną, potrzeba cywilizacji z centrami kulturowymi, ze szkołami umiejętności przekazującymi i rozwijającymi.
Wiele wskazuje, że rozwój technologiczny Atlantydy – choć nie taki, jak wyobrażał to sobie Bacon - był niezwykle wysoki, porównywalny z okresem wczesnej starożytności, tuż sprzed epoki brązu. Czy Atlantyda była państwem idealnym, jak chciał Platon, na to dowodów nie mamy. Jednak struktura społeczna magdaleńczyków musiała być złożona, aby astronomowie i artyści mogli oddawać się swym zajęciom i przekazywać wiedzę następnym pokoleniom. Dodajmy tu jeszcze jedną dziedzinę nauki: medycynę.
Sztuka uleczania chorych ma pradawne korzenie. Z analiz odkrytych w Bau de l’Aubesier na południu Francji szczątków praludzi sprzed 175 - 200 tys. lat, wynika że już w tak odległej epoce opiekowano się starymi i chorymi członkami wspólnot. Według opublikowanych we wrześniu 2001 roku wyników badań prof. Erika Trinkausa z Uniwersytetu Waszyngtona w St. Louis, osoby starsze i pozbawione uzębienia, mimo ograniczeń w poruszaniu się i przeżuwaniu pokarmu, nie umierały śmiercią głodową. Dodajmy do tego informacje opublikowane w kwietniu 2002 roku, na łamach czasopisma “Proceedings of the National Academy of Sciences”, gdzie opisano szczątków neandertalczyka sprzed 36 tysięcy lat noszące ślady wyleczonej rany głowy. Według naukowców z uniwersytetu w Zurychu kierowanych przez Christopha P. E. Zollikofera, ten ranny nie mógłby przeżyć bez opieki medycznej.
Neandertalczycy? Miało być o Atlantydzie! Problem w tym, że

KULTURA LUDZI Z NEANDERTALU I CROMAGNONE

wyraźnie się splatają, tworząc nową jakość. Według oficjalnych ustaleń, około 50 tys. lat temu obydwa te ludy spotkały się po tym,  jak kromaniończyk wyruszył z Afryki na podbój Europy. Do niedawna zakładano, że neandertalczyk był odrębnym gatunkiem człowiekowatych ( na ten temat szerzej pisałem w artykule “Lud niedźwiedzia z Neandertalu” opublikowanym w Nrze 3/2003 “Nieznanego Świata” ). Neandertalczyk jednak ewoluował i budowa jego ciała stawała się coraz bardziej delikatna, a najnowsze ustalenia wskazują, że w niektórych regionach Człowiek z Neandertalu mieszał się z kromaniończykiem, szczególnie na terenach dzisiejszej Francji, Hiszpanii i Portugalii. Tam właśnie, gdzie kwitła tajemnicza sztuka jaskiniowa, na ziemiach pobliskich platońskiej Atlantydzie. Przykładem może tu być odkrycie dokonane w portugalskiej miejscowości Lagar Velho przez wspomnianego już prof. Erika Trinkausa, który natrafił tam na szczątki 5-letniego dziecka sprzed 25 tys. lat, dziecka będącego neandertalsko-kromaniońskim mieszańcem. Przypuszczalnie więc, na interesującym nas obszarze neandertalczycy stopili się w jedno z kromaniończykami, tworząc nowy lud i nową kulturę: Atlantydę.
Twierdzenie ryzykowne, ktoś może rzec. Wiele jest jednak wskazówek, iż tak właśnie być mogło. Według opublikowanych w lutym 2002 roku wyników badań Geoffrey'a Clarka, paleoantropologa z Uniwersytetu Stanowego Arizony, pojawienie się kromaniończyka w Europie nie wywołało rewolucji kulturowej, jak dotąd zakładała większość naukowców. To nie Człowiek z Cromagnone wynalazł sztukę i religię - zmiany zachodziły na styku kultur kromaniońskiej i neandertalskiej. Według Clarka, sytuację w ówczesnej Europie można określić jako "mozaikę geograficzną i behawioralną", a nie przełom kulturowy. Amerykański badacz uważa, że wiele zabytków, które dotychczas uznawano za świadectwa geniuszu kromaniończyka ( uznawanego powszechnie za naszego bezpośredniego przodka, co dotąd miało w teoriach rozwoju człowieka decydujące znaczenie ), należy uznać za owoc pomysłowości neandertalczyka.
Najstarsze ślady tej mieszanej neandertalsko-kromaniońskiej kultury pochodzą sprzed, jak się dziś zakłada, 36 tysiącleci. Wówczas to nagle rozkwitła sztuka: ozdoby ciała kościane i z muszli, figurki rzeźbione w kości, a przede wszystkim - malarstwo jaskiniowe. Freski i ryty z tamtej epoki pokrywające skalne ściany odkryto dotąd tylko w dwóch rejonach świata: na terytorium dzisiejszej Francji, Hiszpanii i Portugalii oraz w afrykańskiej Zambii. Te ostatnie, nieco odmienne w stylu wskazują, że i tam kwitła w pradawnej epoce jakaś niezwyczajna

CYWILIZACJA STWORZONA PRZEZ LUDZI RÓŻNYCH RAS,

brak jednak większej liczby danych, by rozwinąć dalej idącą hipotezę. Za to znaleziska przedmiotów tak zwanej kultury magdaleńskiej tworzą wyrazisty obraz cywilizacji, która można utożsamić z Atlantydą.
Najbardziej skomplikowane dzieła sztuki, zawierające niebagatelny ładunek wiedzy z rozmaitych dyscyplin, odkryto w jaskiniach gór Hiszpanii i południowo-zachodniej Francji. Choć magdaleńskie kościane figurki i ozdoby ciała odnajdywane są w jaskiniach na terenie całej Europy, to jednak ścian grot w górach Niemiec, Polski, Czech i Słowacji nie pokrywają obrazy takie, jak w Lascaux. Bowiem na wschód Europy dotarły wyroby artystyczne i  dewocjonalia magdaleńczyków, jednak nie oni sami.
Obszar zajmowany przez ten lud, to pas rozciągający się od francuskiego Masywu Centralnego na północnym zachodzie po wybrzeże obecnej Portugalii na wschodzie. Południową rubież i gniazdo tej kultury ( wciąż nie odkryte przez akademików ) tworzył archipelag zatopiony u schyłku ostatniej epoki lodowcowej. Największą z tych wysp możemy za Platonem i prof. Colliną-Girardem, nazwać Atlantydą. Gdy cywilizacyjne centra zostały zniszczone wieloma następującymi po sobie kataklizmami, kultura znana nauce, jako magdaleńska, upadła. Nauka akademicka, jak dotąd, zagadki tej cywilizacyjnej katastrofy, nie rozwiązała. Pamiętajmy, że później musiało minąć ponad 5 tysiącleci, by człowiek osiągnął podobny poziom kulturowy.
Kim  byli
                  
MAGDALEŃCZYCY - ATLANCI?

Jak wyglądali, w co się ubierali, jakie fryzury nosili? Nawet takie szczegóły są nam już dziś znane.
Na początku czerwca 2002 roku BBC News podały, że w jaskini La Marche na terenie Lussac-les-Chateaux, regionu południowej Francji, odkryto kolejne portrety ludzi wykonane około 15 tys. lat temu.
Niektóre z tych portretów z La Marche były znane już od końca lat 30. XX. wieku, ale uważano je za falsyfikaty lub szkice wykonane przez okolicznych mieszkańców i powstałe przed setką lub kilkudziesięcioma laty. Jednak najnowsze badania, prowadzone przez wspomnianego już wcześniej dra Michaela Rappengluecka z Uniwersytetu Monachijskiego dowiodły, że portrety z La Marche bez wątpienia powstały 15 tysięcy lat temu. 
          Wszystkie płyty z wapienia, na których ryto obrazy, znaleziono na dnie jaskini, w udeptanych już warstwach piasku, gruzu skalnego i odpadków. W sumie  odkryto około półtora tysiąca szkiców przedstawiających lwy, niedźwiedzie, antylopy i konie. Najważniejsze są jednak rysunki postaci i twarzy ludzkich - kobiet i mężczyzn w rozmaitych strojach. To prawdziwa galeria złożona ze 150 portretów dokumentujących dwa antropologiczne typy.
        - Zabytki te zostały całkowicie pominięte przez nowoczesną naukę – podkreśla dr Rappenglueck. - Wielokrotnie były wspominane w różnych pracach, ale lekceważono je jako falsyfikaty, nie weryfikowano ich autentyczności.
Tematykę najsławniejszych malowideł i rytów jaskiniowych, na przykład z jaskini Lascaux lub Chauvet, stanowią zwierzęta i nie rozpoznane znaki określane przez naukowców mianem elementów symbolicznych. Niemiecki uczony uważa jednak, że niezwykle mała ilość odkrytych tam przedstawień ludzkich istot wynika z niewłaściwego ukierunkowania poszukiwań. Według dra Rappengluecka przykład jaskini La Marche wskazuje na podział tematyki malowideł: na ścianach i suficie jaskini przedstawiano zwierzęta i ważne informacje – na przykład mapy nieba. Na posadzce zaś umieszczano portrety ludzi. Niemiecki badacz podejrzewa, że podobne przedstawienia ludzkich postaci i twarzy mogły znajdować się też w słynnej jaskini Lascaux, jednak stan dna tej jaskini jest już niemożliwy do odtworzenia, po tym jak w latach 50. spód jaskini został oczyszczony, a sale udostępniono zwiedzającym.
Liczące około 15 tysięcy lat

                   PORTRETY Z LA MARCHE

przedstawiają kobiety i mężczyzn kultury magdaleńskiej. Są to ludzie o dwóch wyraźnie odmiennych typach etnicznych. Jedni, to szczupli, o wąskich twarzach i ostrych nosach “południowcy”, drudzy – masywniejsi, z charakterystycznym wałem nadoczodołowym, wyglądają jak delikatna forma neandertalczyka. To portrety Atlantów – ważnych członków społeczeństwa; może to nawet autoportrety -  z galerii uniwersytetu epoki kamiennej.
Atlantydę nauka odkryła już dawno temu, jednak wciąż obawia się nazywać fakty po imieniu. Mapy nieba i księżycowe kalendarze z Lascaux, tajemnicze symbole ( hieroglify? ) z Cueva di El Castillo, portrety z La Marche  i miasta Tell Quaramel, Catalhoyuk, Jerycho – czyż potrzeba więcej dowodów istnienia Atlantydy? Cywilizacja ta, ochrzczona kryptonimem “kultura magdaleńska”, kwitła przez pięć tysiącleci, nim jej centra w okolicach dzisiejszej Cieśniny Gibraltarskiej pochłonięte zostały przez morskie fale.
Kataklizm – przypuszczalnie wywołany upadkiem wielkiego ciała kosmicznego - zmiótł z powierzchni ziemi stolicę Atlantydy. Nieliczni uchodźcy z zatopionych wysp Archipelagu Atlantydzkiego umknęli na Bliski Wschód, gdzie klimat i wyżynne usytuowanie pozwoliły im przetrwać. Jednak cywilizację dosięgnął tak dotkliwy cios, że odrodzić się już nie mogła. Pozostała po niej przekazywana przez pokolenia legenda. I - oprócz licznych artefaktów, które nazbyt pod latarnią nauki leżą oświetlone - dzieła sztuki niezwykłej urody. 











                                                                 
Podpisy pod zdjęcia:

Fot. 1. Malowidła z Lascaux kryją kalendarz i mapę nieba
Fot. 2. Tajemnicze znaki z jaskini Cueva di El Castillo
Fot. 3. Rekonstrukcja wyglądu Człowieka z Cromagnone wykonana 30 lata temu
Fot. 4. Chauvet we Francji. Retuszowany odcisk dłoni sprzed 30 tys. lat Podpis artysty i naukowca z Atlantydy?
Fot. 5 – 9. Portrety sprzed 16 tysięcy lat odkryte w jaskini La Marche na terenie Lussac-les-Chateaux we Francji
Fot. 10. W Afryce rozwijała się inna tajemnicza cywilizacja. Malowidło naskalne sprzed 35 tys. lat odkryte w kwietniu 2000 roku w jaskini Twin Rivers pod Lusaką w Zambii

CDN.