Powered By Blogger
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wojna meteorologiczna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wojna meteorologiczna. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 16 stycznia 2014

Wojna meteorologiczna – być może to koniec EGO (2)

Dziwne kształty chmur mają być dowodem na ich sztuczne pochodzenie...


Chińskie manipulacje pogodą


Chińczycy są mądrzy, sprytni i produkują najwięcej w świecie komputerów, iPhonów, telewizorów i sprzętu AGD używanego na całym świecie. Wykorzystują oni sprytnie wielu profesjonalnych hakerów do przejęcia technicznych nowinek z USA i ich sojuszników. Brytyjski haker Gary McKinnon twierdzi, że ile razy włamuje się do serwerów NASA czy amerykańskich wojsk, to jest otoczony przez chińskich hakerów też ściągających amerykańskie sekrety. Gary twierdzi też, że widział zdjęcia statków Obcych na stronach NASA i dokumenty o co najmniej 400 relacjach o UFO.


Być może właśnie dlatego w Chinach jest milion ufologów i Chińczycy są tak zaawansowani w technologiach kosmicznych, a nawet wysłali pojazd, który teraz jeździ po Księżycu. Australijski dziennikarz John Taylor donosi:
-  To jest niesamowite, jak tutaj w Pekinie pada w przeddzień ważnych wydarzeń. Czy to wielkie wydarzenie w rodzinie, czy to przyjazd jakiegoś ważnego polityka – zawsze pada w przeddzień, co sprowadza jasne, niebieskie niebo wolne od normalnych mgieł.


Chińscy oficjele mówią, że zasiewanie chmur zapobiegło ulewom i oberwaniem chmury w wielu miastach. W Szanghaju administracja wielokrotnie powoduje deszcz w celu ochłodzenia powietrza i obniżenia dziennej temperatury, zmniejszając zużycie energii elektrycznej. Pekin jest częścią chińskiego ogólnokrajowego programu kontroli pogody, będącym największym na świecie. Zatrudnia on 37.000 ludzi w całym kraju, którzy zasiewają chmury strzelając rakietami i pociskami zawierającymi jodek srebra(AgJ). Zgodnie z Zhang Qiangiem, chmura zasiana jodkiem srebra zwiększa opady w Pekinie o ok. 1/8.


Uczeni używają także jonizacji powietrza do wywoływania zlewnych, burzowych opadów. Chiński Urząd regulacji Pogody być może manipuluje naszymi warunkami pogodowymi.


HAARP – instalacja do podgrzewania jonosfery wokół całej Ziemi wydaje się być narzędziem do rutynowego manipulowania Prądami Strumieniowymi. Pisze dr Nick Begich:
- HAARP będzie strzelał w górne warstwy atmosfery skupionymi i kierowanymi strumieniami fal elektromagnetycznych. Jest to zaawansowany model „grzejnika jonosferycznego”. Jonosfera, to naładowana elektrycznie sfera otaczająca górne warstwy atmosfery ziemskiej.


Z HAARP prowadzone są testy z technologiami wytwarzającymi potężne i skupione snopy fal elektromagnetycznych, które podnoszą warstwy jonosfery poprzez ogniskowanie i podgrzewanie tych obszarów atmosfery.
- Modyfikacje pogody są możliwe poprzez zmianę parametrów stratosferycznych wiatrów, co z kolei osiągnie się poprzez skonstruowanie jednego lub więcej pióropuszy cząsteczek atmosfery, które będą działały jak soczewka albo urządzenie ogniskujące (z „Angels Don’t Play this HAARP” na stronie http://haarp.net/ - przyp. aut.)


USA ma instalacje HAARP na Alasce, ale jest wątpliwe czy jedna taka instalacja jest efektywna czy motywowana do wyrządzania szkód na terenie Stanów.  W tym (2013) roku Prąd Strumieniowy był zamieszany w wytworzenie się setek niszczących tornad i powodzi w USA, powodując miliardowe szkody  i częstą śmierć ludzi. Prąd Strumieniowy przemieszcza się na wysokości 32.000 ft/~10.670 m n.p.m. z prędkością wynoszącą zazwyczaj 100 mph/~160 km/h.


Rosja ma więcej instalacji grzewczych typu HAARP niż jakikolwiek inny kraj, i Rosja albo Chiny albo ktoś inny może manipulować Prądem Strumieniowym, który otacza świat. Pchając ten jet stream w okolicy Moskwy, Środkowej Rosji i Półwyspu Kamczatka mogą oni zafalować Prądem Strumieniowym na północy Alaski, porwać stamtąd mroźne powietrze i skierować je na południe, na Stany Zjednoczone.


Chiny przyznały, że mają możliwości spowodowania opadów deszczu lub śniegu w różnych miejscach swego kraju. Większość z wschodnich stanów USA zostało porażonych przez opady 10-12 in/25,4-30,48 cm mokrego śniegu i temperatury 20-30° poniżej normy.Zob. technika zasiewania chmur: http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/4/4c/Cloud_Seeding.svg/300px-Cloud_Seeding.svg.png


Lód na powierzchni Wielkich Jezior jest najgorszy od lat 30. XX wieku, a w Chicago jest zimniej, niż na Syberii - twierdzi Bill Wolley badacz zmian klimatycznych  z NOAA, który spędził kilka dziesięcioleci na zasiewaniu chmur na polecenie rządu.
- Wielu rzeczy jeszcze nie wiemy, w porównaniu z innymi. To wstyd, bo miliardy dolarów federalnych zostało wydanych bezcelowo tam, gdzie Biały Dom powinien przeznaczyć miliony na kontrolę pogody. Chińczycy wydają na to 100 mln USD na rok! Oni szkolą swoich uczonych i lotników, oni tam szaleją. To jest epicentrum działanosci w zakresie modyfikowania pogody. Oni cały czas nad tym pracują, podczas kiedy w USA ilość pieniędzy wydawanych przez rząd wynosi kilka do kilkudziesięciu tysięcy dolarów, jeżeli już.


Taka jest moja opinia, że jedne kraje często chcą szkodzić drugim krajom, i że Stany Zjednoczone i ich alianci nie są przygotowani do Wojny Pogodowej.


Moje 3 grosze


Brzmi to wszystko bardzo niepokojąco. Do starych zagrożeń spowodowanych posiadaniem przez ludzi broni masowej zagłady dochodzi nowe – broń G – od słowa geofizyczna, albo broń M – meteorologiczna. Pierwsze głosy podniosły się w 2004 roku, po straszliwym trzęsieniu ziemi i tsunami na Oceanie Indyjskim. Posądzano wtedy niektóre kraje o to, że to one spowodowały  ten kataklizm przy pomocy tajemniczych urządzeń. Jest jednak druga strona tego medalu, a mianowicie – to, o czym pisał autor brzmi niewiarygodnie. Zacznę od tego, że HAARP jak się okazuje nie jest narzędziem omnipotentnym, współczesnym Bogiem – jak chcą tego jego fani i wyznawcy, a że Chińczycy mają lepsze sposoby na pogodę, niż Amerykanie, ergo Ameryka w niebezpieczeństwie! Całość zda się być fragmentem szerszej kampanii mającej na celu regulację pogody w USA a przy okazji skierowanie uwagi na walkę o dominację w basenie Pacyfiku.


Ciekawie zabrzmiały rewelacje o USO i podmorskiej cywilizacji Obcych. To był – przyznaję – najciekawszy moment tego materiału. Niestety – za mało konkretnych danych, a szkoda. Z drugiej strony przypominają mi się niektóre produkcje Hollywood w rodzaju „Spotkanie” i „Spotkanie 2”, w którym źli Kosmici swymi działaniami sprowadzają na Ziemię EGO. Film jak film – widziałem lepsze, ale ma myśl przewodnią – ani chybi podli Kosmici chcą nas ugotować!    


Tymczasem zima pokazała Amerykanom, kto naprawdę rządzi na kuli ziemskiej, a niektórym to się bardzo nie podoba. To zrozumiałe, więc trzeba wyszukać urojonego czy realnego wroga. No i mamy wroga: Rosjanie, Chińczycy i kto tam jeszcze, którzy też mają HAARP i inne środki, by upokorzyć Stany Zjednoczone poprzez zsyłanie na nie klęsk żywiołowych. Jakbym słyszał Goebbelsa…


Co do opracowań uczonych dotyczących EGO, to nie zamierzam komentować tych rewelacji. Nie ufam uczonym, a szczególnie amerykańskim i osobom z nimi związanym. Dlaczego? – a dlatego, że uczony to też człowiek i ma swe potrzeby. I lubi kaskę, a kto nie lubi! A za kasę – kwestia jest tylko za ile? – taki „uczony” napisze „uczoną” rozprawę o tym, że 2 + 2 jest 5 a czasem bywa 7. Uczeni są dokładnie tak samo sprzedajni, jak zwykli śmiertelnicy. U nas też nie brakuje utytułowanych półmózgów wychwalających uroki energetyki jądrowej, smak kanapek z DDT czy widzących same plusy w manipulacjach genami. O różnych „ekspertach” od samolotów i brzóz już nie wspomnę, bo to kompromitacja polskiej nauki. Dlatego nie wierzę w te wszystkie straszenia globalnym oziębieniem, bo zawsze stawiam pytanie: kto na tym zarobi? A zarobi przede wszystkim lobby energetyczne i wydobywcze. A zatem wypełniona jest zasada: is id fecit cui bono, cui prodest.      



Przekład z j. angielskiego – Robert K. Leśniakiewicz ©   

środa, 15 stycznia 2014

Wojna meteorologiczna – być może to koniec EGO (1)

Przebieg Północnego Prądu Strumieniowego w grudniu 2013 r.


George A. Filer III (MUFON)


Ktoś lub coś zmienia pogodę na Ziemi – temperatury w USA i w większości świata są najniższe w ciągu ostatnich 20 lat. Najniższe temperatury sugerują Globalne Ochłodzenie, (Efekt Globalnej Zimy – EGZ) albo to, że realizowana jest jakaś globalna kontrola klimatu. Siarczyste mrozy generowane przez „wir polarny” trzymały obszary środkowych i północnych stanów USA w niedzielę, kiedy to cały region odkopywał się po śmiertelnej zamieci i walczył z innymi efektami niebezpiecznej zimowej pogody. Entuzjaści Efektu Globalnego Ocieplenia (EGO) wciąż mówią o globalnym ociepleniu w latach 80. i 90., ale temperatury na całym świecie spadają już od 15 lat.


Prof. Mike Lockwood z Reading University argumentuje, że świat jest wychładzany ze względu na skokowy spadek aktywności słonecznej.
- Patrząc wstecz przy pomocy izotopów w lodzie, [prof. Lockwood] był w stanie określić, jak bardzo aktywne było Słońce w przeszłości, poprzez tysiąclecia – mówi BBC. – Następujące analizy danych wskazują na to, według prof. Lockwooda, że aktywność słoneczna gwałtownie spadła – bardziej niż kiedykolwiek w okresie ostatnich 10.000 lat.


Siedzę tutaj, w temperaturze prawie +32°F/0°C, co w New Jersey jest bardzo zimno. Specjaliści od pogody twierdzą, że ten „polarny wir” powstaje wtedy, gdy Północny Prąd Strumieniowy (jet stream) zboczy za bardzo na południe. „Polarny wir” jest długotrwałym, wielkoskalowym cyklonem ześrodkowanym na Biegunie Północnym w środkowej i górnej troposferze i stratosferze, na którą działa HAARP.

Anteny instalacji HAARP w Gekona, AK.

Arktyczny „wir polarny” ma podłużny kształt, z dwoma centrami niżu barycznego – jeden w okolicy Wyspy Baffina w Kanadzie, drugi nad Północno-Wschodnią Syberią. Jest on zawarty w silnym prądzie strumieniowym lecącym z zachodu na wschód i otaczającym rejony polarne. Ten Prąd Strumieniowy jest często porównywany do prądu powietrznego nocy polarnej. Nie wiem, co tak źle wpływa na naszą pogodę. Być może Bóg jest zły na ludzką głupotę, czy to Kosmici wpłynęli na nasze Słońce, że jest takie spokojne. Chciałbym znaleźć przyczynę tych zmian.
- Wymrożone powietrze przybywa do nas znad Bieguna Północnego i, z powodu Prądu Strumieniowego, będzie ono intensywnie chłodne i ruchome – jak powiedział Ryan Maue, meteorolog z Weather Bell. – Rekordy zimna zostaną pobite, wszystkie czynniki skumulowały się do osiągnięcia kolejnych rekordów zimna.

Z powodu wiatrów:
- Można będzie odczuć temperatury -50 do -60°C w niedzielną noc w środkowych i północnych stanach – twierdzi National Weather Service.

Większość świata jest zamrożona.
- Chiny przeżywają najzimniejszą zimę od prawie 30 lat. Wschodnia Rosja jest także zamrożona – jest tam -50°F/-45,5°C – i wskutek tego światła na skrzyżowaniach przestały pracować w Jakucku.

Potężna burza przyniosła deszcze, śniegi i powodzie, które uderzyły w Środkowy Wschód.
- Ponad milion mil kwadratowych oceanu więcej niż w 2012 roku zostało pokryte lodem w 2013 roku, co stanowi wzrost o 60% i dramatyczne odchylenie od prognoz „wolnej od lodu Arktyki w roku 2013” – odnotował „Daily Mail”.

Porównanie wielkości pokrywy lodowej Bieguna Północnego w sierpniu 2012 r. (na lewo) i sierpniu 2013 r. (na prawo), na którym widać znaczny przyrost pokrywy lodowej (NASA)   


Lody Morza Arktycznego miały powierzchnię 2.350.000 mi²/~6.110.000 km² w sierpniu 2013 roku, w porównaniu do 1.320.000 mi²/~3.432.000 km² odnotowanych w dniu 16.IX.2012 roku – wg National Snow and Ice Data Center. Mapa opublikowana 8 września przez NSIDC ukazuje dramatyczny wzrost w 2013 roku, położenia całkowitej pokrywy lodowej w ciągu dwóch odchyleń standartowych od średniej 30-letniej. Kilka lodołamaczy zostało nawet uwięzionych w ekspandujących lodach Antarktydy.

Anastasios Tsonis z Uniwersytetu Wisconsin  twierdzi, że:
-  Jesteśmy już w trendzie ochłodzenia, który jak myślę, będzie trwał w ciągu co najmniej następnych 15 lat. Nie ma wątpliwości, że EGO lat 80. i 90. został zatrzymany – napisał „London’s Mail” w niedzielę. Tymczasem globalna temperatura powierzchni ziemi były i są relatywnie niezmienne w ciągu tych 15 lat, jak twierdzi ONZ.


Lody na morzach antarktycznych narastają od czasu rekordowej pokrywy sprzed 35 lat i to już drugi rok z rzędu, zaskakując naukowców próbujących zrozumieć, dlaczego lód ten ekspanduje zamiast zmniejszać swoją powierzchnię wbrew temu, co się mówi o EGO na świecie. Być może przewidywania EGO są błędne. Są dowody w postaci pomiarów satelitarnych, że nasze oceany nagrzewały się dając powód do powstania teorii EGO i jego przewidywaniom. Jednakże to ocieplenie mogło być spowodowane przez obcą podwodną działalność (spowodowaną przez Kosmitów), która powodowała ogromne gorąco i ruchy dna oceanicznego, a nie przez działalność człowieka.


W sobotę, rozciągłość antarktycznych lodów osiągnęła 19,51 mln km² - wg danych zamieszczonych na stronie internetowej NSIDC. Ten rekord bije poprzedni ustanowiony w roku 2012 – 19,48 mln km². Zapisy sięgają do 1978 roku. Wir polarny Antarktydy jest bardziej widoczny od tego z Arktyki i tworzy jedno z najzimniejszych miejsc na Ziemi – na Plateau Wschodnio-Antarktycznym temperatura grudnia sięga do -133,6°F/-92°C.[1]

Położenie stacji Dome Fuji na Antarktydzie

Studia nad temperaturą Ziemi wskazują na to, że świat był cieplejszy niż dzisiaj tylko w czasie Imperium Rzymskiego i kiedy Wikingowie plądrowali Europę i pływali na Grenlandię, gdzie było stosunkowo ciepło.


W czasie drugiego tygodnia grudnia (2013 r.), Amerykanie zobaczyli ponad 2000 rekordów niskiej temperatury i rekordowych opadów śniegu  - jak podała National Weather Service. Było tam 606 rekordów niskiej temperatury, 1234 maksymalnie niskich temperatur i 285 rekordowych opadów śniegu w całym kraju. Styczeń dołoży swoje do tych rekordów. Więcej na ten temat: http://dailycaller.com/2013/12/20/the-top-seven-global-warming-alarmist-setbacks-in-2013/#ixzz2pkMVOuWr  


A teraz najciekawsze. Pomiary temperatury z satelitów wskazują na istnienie „gorących punktów” Wszechoceanu, które nie są związane z aktywnością wulkaniczną. Hydrografowie, specjaliści od dna morskiego, przedzierają się przez masę danych na temat dna Pacyfiku, ale niekończący się strumień nowych danych pozwala na przeprowadzenie dalszych uważnych analiz strumienia ciepła z dna oceanu i jego struktury.


Poruszające się z wielkimi prędkościami USO – Nieznane Obiekty Podwodne zostały zaobserwowane i odnotowane w czasie ich przemieszczania się do podwodnych baz. Spekulacje sugerują górnictwo podwodne i produkcję, która podgrzewa nasz Wszechocean.


Inną możliwością jest wojna meteorologiczna prowadzona przez sprytnych i przebiegłych adwersarzy. 


CDN.





[1] 10.XII.2013 r. temperatura spadła do -93,2°C w rejonie stacji Dome Fuji (jap.) – na 77°19’01” S - 039°41’12” E (Antarktyda Wschodnia).

sobota, 14 grudnia 2013

Problemy światowej pogody, HAARP i Fukushima



George S. Filer III (MUFON)


Wiadomości w Stanach Zjednoczonych są kontrolowane przez 6 kompanii, które wybierają i ograniczają twoją wiedzę o wydarzeniach na świecie i bardzo często serwują nam informacje dobre dla nich, a szkodliwe dla nas. Wydarzyła się seria niesprzyjających wydarzeń, które powinny być ujawnione. Istnieją twarde dowody na to, że nasza pagoda jest manipulowana lub sterowana przez tzw. GeoEngineering. Ekstremalne warunki pogodowe od 50 lat, które obserwujemy ostatnio, a których przejawem jest wczesny mróz i opady śniegu w grudniu, są właśnie wynikiem modyfikacji pogody. Wygląda na to, że są one zaprojektowane tak, by jak najbardziej zaszkodzić USA, Kanadzie i krajom Zachodniej Europy.

Jet streams to są szybko przemieszczające się, wąskie prądy powietrzne, silne stratosferyczne wiatry zachodnie – wiejące z zachodu na wschód. Są one spowodowane przez rotacje dzienną naszej planety i nagrzewaniem się atmosfery przez promieniowanie słoneczne. Tworzą się one w pobliżu granic mas powietrznych o różnych temperaturach.

Synoptycy i meteorolodzy używają lokalizacji tych wysokościowych prądów atmosferycznych jako pomocy w prognozowaniu pogody. Komercyjnie wiedza ta jest wykorzystywana przede wszystkim w żegludze powietrznej, bowiem czas lotu samolotów może się dramatycznie zmienić, jeżeli lecą one z prądem lub pod prąd powietrza.

Wygląda na to, że instalacja podgrzewająca jonosferę znana jako HAARP, znajdująca się wokół naszego globu, rutynowo manipuluje jet streamem. Dr Nick Begich pisze:

HAARP będzie strzelać w górną atmosferę zogniskowanymi i kierowanymi strumieniami fal elektromagnetycznych. To jest zaawansowany model „podgrzewacza jonosfery”. Jonosfera jest elektrycznie naładowaną warstwą otaczającą ziemską atmosferę. Rozciąga się ona na przestrzeni 40 – 60 mi/64 – 96 km ponad powierzchnią Ziemi.

Mówiąc prosto: aparatura HAARP jest odwrotnością radioteleskopu; antena wysyła sygnały, zamiast je przyjmować. HAARP jest wypróbowywany w ramach emitowania potężnych snopów fal radiowych o wysokiej energii, które podnoszą obszary jonosfery poprzez skupianie wiązki i podgrzewanie tychże obszarów.

Modyfikacje pogody są możliwe poprzez zmianę układu prądów powietrznych w górnej atmosferze, konstruując jeden lub więcej pióropuszy cząstek atmosferycznych, które mogą działać tak jak soczewka lub kolimator. (Z „Angels Don’t Play this HAARP” – http://haarp.net.)

USA posiada instalację HAARP na Alasce, ale wątpliwe jest, że jedna taka stacja może być szkodliwa dla Stanów Zjednoczonych. Jet stream był na pewno zamieszany w dziesiątki silnych tornad i powodzi w USA w tym roku.
Specjaliści-analitycy od jet streamu próbują określić lokalizacje i siłę tych prądów wysokościowych. Ta mapa pokazuje obszary tych wiatrów na niebiesko w górnej troposferze, przy ciśnieniu 300 hPa na powierzchni, co koresponduje z ciśnieniem na wysokości 32.000 ft/10.667 m, na której ogólnie wylatałem 5000 godzin i zyskiwałem dzięki temu nawet do 100 mph/160 km/h.

Rosja ma więcej instalacji podgrzewaczy jonosfery typu HAARP, niż jakikolwiek inny kraj i jest w stanie manipulować jet streamem, który opływa cały świat. Pchając jet stream nieopodal Moskwy i półwyspu Kamczatka powoduje zafalowanie tego prądu nad Alaska i co za tym idzie, ściągnięcie zimnego powietrza na południe – nad USA.

Chiny przyznały do spowodowania opadów śniegu w wielu punktach swojego kraju. Większość zachodnich stanów USA zostało sparaliżowane opadami mokrego śniegu o grubości 10-12 in/25-28 cm i temperaturami o 20-30°F niższymi niż zazwyczaj. Tymczasem Anglia ma najgorsze przybrzeżne pływy od 60 lat.

Istnieje cała góra danych włączając już prowadzone eksperymenty, obrazy satelitarne, laboratoryjne badania śniegu, obserwacje na ziemi, i mnogie istniejące patenty, które bezspornie dowodzą, że te wszystkie opady i burze śnieżne zostały wywołane sztucznie przez dobrze rozwinięte procesy modyfikacji pogody. Potężne tornada zaobserwowane i odnotowane w ciągu paru ostatnich lat były także spowodowane przez jet stream.



Modyfikacje pogody


Istnieją dwa znane sposoby procesu „sztucznego zarodkowania lodu do modyfikacji pogody”. Rząd chiński wprost przyznał, że to oni właśnie stworzyli „sztuczne burze śnieżne”, ale później wycofał się z tego z powodu miliardowych (w dolarach) zniszczeń w Pekinie. Jeżeli chiński rząd może rutynowo spowodować burze śnieżne i deszcze, to o ile nasz rząd musi być bardziej zaawansowany w tych procesach?



Radioaktywny gruz o rozmiarach Teksasu wypłynął na Zachodnie Wybrzeże


Początkowo radioaktywność w Fukushima była 100-krotnie wyższa, niż w Czarnobylu. Innym oczywistym sygnałem jest ostatnio masowa migracja radioaktywnego gruzu o sumarycznej powierzchni stanu Teksas, który płynie po Oceanie Spokojnym oraz skażone radioaktywnie wody morskie. BBC News w Wielkiej Brytanii donosiło w tym roku, że dosłownie miliony ton radioaktywnych szczątków zaczęło swą podróż poprzez Pacyfik i że wiele z nich dotarło do Hawajów, Alaski i nawet na Zachodnie Wybrzeże.

Zdarzyła się tam ostatnio seria zagadkowych masowych zgonów zwierząt, w tym lwów morskich (uchatek kalifornijskich), łososi i innych zwierząt morskich wyrzuconych na brzeg. Wiele niedźwiedzi polarnych, fok i morsów obserwowanych wzdłuż alaskańskiej linii brzegowej miało problemy ze utratą futra i otwartymi wrzodziejącymi ranami, co wskazywało na skażenie radioaktywne i chorobę popromienną.

Posiadamy naukowe raporty głoszące, że radioaktywna woda wciąż kontynuuje wpływanie na Zachodnie Wybrzeże USA przez wiele przyszłych lat, potencjalnie podwajając swą ilość w ciągu następnych 5-6 lat! Plankton, tuńczyki błękitnopłetwe i inne morskie zwierzęta wyłowione pomiędzy Hawajami a Kalifornią wykazały w czasie testów wysokie skażenie radioaktywne, którego poziom wciąż sukcesywnie wzrasta.
- Patrzcie, co się teraz dzieje: oni wrzucili ogromną ilość radioaktywnych śmieci w ocean – tego nikt nie przewidział w 2011 roku – oświadczył Daniel Hirsch, specjalista od polityki nuklearnej na Uniwersytecie Kalifornijskim w ostatnim wywiadzie dla Global Security Newswire. – My możemy mieć wielką ilość przypadków raka spowodowanych przez jedzenie ryb.   


Moje 3 grosze


Przerażająca jest ludzka bezmyślność. Ale przestałem się przerażać, kiedy przeczytałem powieść Dana Browna pt. „Inferno” (Katowice 2013) w której w jasny i przejrzysty sposób wyłożono filozofię działania NWO: zmniejszyć ludzką populację do nieprzekraczalnego progu ok. 4 mld ludzi. Czysty neomaltuzjanizm! W powieści czynnikiem redukującym ludzkie populacje miały być bakterie dżumy-super. Niebezpieczeństwo polega tylko na tym, że dżuma może się okazać zbyt super i wybije ludzi co do nogi. Broń i wojna meteorologiczna jest o wiele bardziej „humanitarna” i działa bardziej selektywnie – wszak ludzie będą ginąć śmiercią naturalną: z zimna, z głodu, od osuwisk, w wodach powodzi, w falach tsunami i tylko na ściśle określonych obszarach…  

Nie wierzyłem w te wszystkie enuncjacje i mętne wywody stronników STD, które wydawały mi się panikarskie i na wyrost. Ale kiedy widzę to, co się dzieje, kiedy widzę politykę naszego rządu, który ma obywateli naszego kraju dokładnie sami-wiecie-gdzie. Który traktuje nas jak bydło – z tym, że o bydło się dba – a o nas tylko co 4 lata, kiedy zbliża się farsa zwana wyborami, to daje wiarę piewcom STD. Tylko że z ich pień nic nie wynika, bo mijają wybory i nowa-stara ekipa znów zostaje przy korycie.

To u nas, a na świecie? Podobnie. Wystarczy spojrzeć na Fukushimę: krzyczy się, że skażenie, że mutacje, że to i tamto – i rzecz ciekawa – nie ma żadnych cyfr. Pamiętam, co było po Czarnobylu – medialny wrzask na Zachodzie i zasypywano ludzi cyframi i liczbami, wynikami badań skażeń i możliwymi scenariuszami rozwoju sytuacji. No, ale to dotyczyło komunistycznego reaktora, komunistycznej katastrofy i to był przede wszystkim propagandowy sukces Zachodu. A teraz rząd Japonii zachowuje się dokładnie, jak rząd radziecki w 1986 roku. Cicho-sza i nikt nic nie wie! Jest w tym coś niezrozumiałego. Przecież Japonia, kraj położony na wulkanach jak Islandia ma do bólu gorących źródeł, które można przekształcić na źródła taniej energii, więc po co im reaktory? To jest oczywiste: te 20 elektrowni jądrowych zostało wtrynione Japończykom przez Amerykanów, którzy mieli poligon jądrowy z dala od swych granic, za oceanem – a więc wydawałoby się – całkowicie bezpieczny! A jednak Przyroda pokazała im swoją moc – radioaktywny gruz i radioaktywna woda płyną przez ocean i skażają słoneczne plaże Kalifornii i malownicze brzegi Oregonu i Alaski. Żal mi zwierząt, które cierpią na tym najbardziej!

Co do HAARP, to bardzo to wszystko ciekawie brzmi i dość prawdopodobnie – o wiele bardziej, niż bełkot nawiedzonych i kompletnie zwariowanych entuzjastów STD, którzy opowiadają jakieś androny o „podgrzewaniu jonosfery”! Litości! Jak można podgrzać coś, czego praktycznie nie ma? Bo czy może być czymś coś, czego gęstość wynosi kilka do kilkunastu jonów na kilometr sześcienny próżni??? Dlatego prędzej uwierzę w to, że HAARP jest albo bronią ASAT, albo jest przeznaczony do manipulowania pogodą w stratosferze. I tylko takie zastosowania mają jakiś sens, a nie brednie o „podgrzewaniu jonosfery”. Temperatura jonosfery wynosi 1000 K i podgrzewanie jej byłoby dolewaniem do oceanu wody łyżeczką do herbaty.

Źle się dzieje na świecie i wszystko wskazuje na to, że będzie gorzej, ale nie wskutek działania jakiegoś mitycznego NWO, ale realnej chciwości, głupoty i chorych ambicji biznesmenów i polityków, którym z butów tylko słoma i brudne onuce. Ohyda.



Przekład z j. angielskiego – Robert K. Leśniakiewicz © 

środa, 4 września 2013

Wojna meteorologiczna?



Czyżby powrót do SDI/NMD?

Portal WP:

Przyznali się! Świat narażony na śmiertelne niebezpieczeństwo

Jeśli ktoś do niedawna jeszcze miał wątpliwości, czy naukowcy albo wojsko dysponują mechanizmami, które pozwalają na zmienianie pogody, powinien się wyzbyć wszelkich złudzeń. Ci, którzy odpowiedzialni są za powstawanie takich rozwiązań, sami odsłaniają przed nami następne karty. Przysłuchując się kolejnym rewelacjom, jednego możemy być pewni - manipulowanie pogodą staje się codziennością. Na nadchodzącej konferencji naukowcy zaprezentują założenia dotyczące funkcjonowania specjalnego lasera, który będzie służył np. do generowania opadów deszczu albo frontów burzowych.

O tym, że istnieją instrumenty, które pozwalają naukowcom wpływać na pogodę, wiadomo nie od dziś. O stosowanie broni, za pomocą której można modyfikować sytuację meteorologiczną, niejednokrotnie oskarżane było wojsko. Ale dziś kwestia stosowania narzędzi do zasiewania chmur czy wywoływania burz przestała pozostawać wyłącznie w sferze domysłów. Naukowcy sami przyznają, że na bieżąco rozwijają technologię, która pozwala jeszcze wydajniej oddziaływać na sytuację pogodową. W ten sposób kolejna wyśmiewana przez lata teoria spiskowa została potwierdzona.

Już w przyszłym miesiącu w Genewie odbędzie się konferencja naukowa, podczas której spotkają się eksperci z różnych ośrodków badawczych. Jednym z głównym tematów, jaki poruszony zostanie w czasie debaty Laser Pogoda i Klimat 2013 (LWC 2013), będzie zastosowanie narzędzia w postaci lasera, który wysyłając krótkie impulsy w kierunku atmosfery, pozwoli na zasiewanie chmur w dowolnym miejscu albo wywoływanie burz.

Coraz bardziej udoskonalona aparatura, o której tak chętnie opowiadają naukowcy, umożliwia indukowanie formacji składających się z kryształków lodu oraz na kondensację wody, która przekształca się w chmury. Wszystko odbywa się przy zastosowaniu intensywnych impulsów świetlnych. Naukowcy przyznali, że przeprowadzone zostały już pierwsze testy z użyciem tego typu urządzenia.

"Ultrakrótkie impulsy laserowe skierowane do atmosfery stworzyły obiecującą perspektywę związaną z narzędziem, które pozwoli na modulację pogody i badanie klimatu" - przyznali cytowani przez dziennik "The Daily Telegraph" naukowcy z Uniwersytetu Genewskiego.

Na razie badacze opowiadają tylko o pozytywnych aspektach zastosowania rozwiązań w postaci nowoczesnych laserów pogodowych. Eksperci nie mają wątpliwości, że dzięki takim urządzeniom będzie można sprawić, że silne opady deszczu albo gwałtowna burza zostanie wywołana, gdy chmura albo front atmosferyczny znajdować się będą z dala od dużych siedlisk ludzkich albo miejsc, gdzie wielka woda mogłaby spowodować znaczne straty materialne. Specjaliści wierzą, że w ten sposób będzie można uniknąć np. powodzi. Laser ma też pozwolić na dokładniejsze śledzenie zmian klimatu.

Przedstawiciele środowisk naukowych, którzy nie mogą się nachwalić nowej metody, twierdzą, że już wkrótce będzie można stosować mechanizm, który nie tylko będzie niezawodny, ale też będzie mógł zmieniać pogodę na żądanie w dowolnej sytuacji - i to bez zastosowania środków chemicznych.

W przeszłości próby sterowania pogodą przeprowadzane były wielokrotnie. W latach 60. XX w. starania takie realizowały Stany Zjednoczone, które próbowały "pobudzić" huragan zanim ten uderzy w ląd. Odbywało się to przy użyciu jodku srebra. Podobne działania stały się udziałem Związku Radzieckiego, który po katastrofie w Czarnobylu starał się zasiać chmury nad Moskwą, by w ten sposób ochronić mieszkańców stolicy przed radioaktywnym opadem. Ostatnie, przeprowadzone na dużą skalę manewry, związane z próbą wpływania na pogodę, zrealizowały Chiny w przededniu igrzysk olimpijskich w Pekinie.

Konferencja Laser Pogoda i Klimat, która odbędzie się we wrześniu w Szwajcarii, będzie już drugim tego typu sympozjum. Pierwsze odbyło się w 2011 r. Jej organizatorem będzie działająca przy ONZ Światowa Organizacja Meteorologiczna.

(rc/ac/niewiarygodne.pl)  

* * *

Efektownie to brzmi, ale czy jest możliwe? Podgrzanie chmur burzowych laserem w celu wywołania opadów ma sens, chociaż ciekawy jestem, jakie zjawisko fizykalne jest odpowiedzialne za ten efekt? Chodzi chyba nie o podgrzanie chmury, ale o zjonizowanie cząsteczek powietrza i wody w niej zawartej, co może spowodować opady.

Metoda zasiewania chmur przy pomocy jodku srebra, metalicznego srebra albo argentoratu zdaje egzamin, ale jest kosztowna. Faktycznie – po katastrofie w Czarnobylu Rosjanie i Czechosłowacy zmniejszali zapylenie powietrza poprzez powodowanie deszczów tą metodą. Jeżeli idzie o lasery, to słabym punktem jest ilość energii, która trzeba przeznaczyć na spowodowanie jonizacji powietrza w chmurach… Być może taką „maszynką do pogody” był niedawno zamknięty HAARP. Mikrofale przezeń emitowane jednak nie były wstanie doprowadzić atmosfery do zrzucania z niej wody w postaci opadów, więc zdecydowano sięgnąć po mocniejszy środek emitujący bardziej energetyczne promieniowanie – laser. Ale to nie jest najmniejszym zmartwieniem. Zapoznajmy się z podsumowaniem tego lata – jest ono bardzo ciekawe:

Klimatyczne lato rozpoczęło się u nas chłodno i deszczowo. Ja przed tym chłodem uciekłem na Hel, gdzie pracowałem w tamecznym Fokarium. Przez dwa tygodnie mieliśmy tam cudowną, letnią, słoneczną pogodę z rześkimi nocami i cieplutkimi dniami. Natomiast z przerażeniem wsłuchiwałem się w doniesienia z domu i z południa kraju, gdzie pogoda wprost oszalała: powódź w Sudetach, powodzie w Niemczech, Austrii i Czechach, podtopienia w Miechowie i pn. Małopolsce…

CZERWIEC - wedle zapisków Pana Stanisława Bednarza, przez I połowę czerwca pogoda w naszym regionie była koszmarna. Przez większość czasu było pochmurno i padał deszcz. Nieco lepiej było w II połowie czerwca, kiedy lało nieco mniej. Temperatura najwyższa +36,0°C została odnotowana w dniu 21.VI, zaś najniższa +6,0°C w dniu 2.VI. W dniu 10.VI uderzył w nasze miasto wiatr szkwałowy. Dnia 21.VI o godzinie 17:25 w mieście rozległ się przeraźliwy huk jakby wybuchu, ale nikt nie był w stanie stwierdzić, co było jego źródłem – czyżby jakiś meteor à la ten z Czelabińska??? Jedno jest pewne – coś się działo wokół Ziemi w tym okresie, bowiem będąc na Helu wieczorem 10.VI zaobserwowałem pojawienie się tzw. srebrzystych obłoków – zawieszonych na wysokości 80 km nad ziemią drobnych cząstek żelaza z pyłu pometeorytowego. A przecież w tym czasie zaledwie 5 rojów meteorytowych: omega-Skorpidy z częstotliwością 5 błysków/h; tau-Herkulidy – 2 b/h; Arietydy – 54 b/h; Sagittarydy – 5 b/h, theta-Opiuchidy – 2 b/h. Czyżby miało to związek z wydarzeniami w Czelabińsku, nad Kubą i Kalifornią na początku roku? Tymczasem dzięki obfitym deszczom rzęsiście sypnęło grzybami! – tylko w dniu 17.VI Pan Bednarz znalazł 60 borowików, ja – tylko 20… Sumarycznie w czerwcu spadło nam 133,77 l/m² wody w czasie 17 deszczowych dni i 10 burz.

LIPIEC – ten miesiąc był już o wiele łaskawszy, jeżeli idzie o ilość opadów, która wyniosła 61,06 l/m², które spadły w czasie 10 dni z deszczem i w czasie tylko 3 burz! Po 15.VII odnotowałem kolejny wysyp grzybów oraz pojawienie się czerwonych jagód na jarzębinie… Co do temperatury, to najwyższa i rekordowa zarazem miała miejsce w dniu 29.VII o godzinie 17:15 i wyniosła +38,3°C, co pobiło rekord odnotowany w dniu 21.VII.2007 roku, kiedy to termometr pokazał 38 kresek powyżej zera. Najniższa temperatura +11,0°C pojawiła się w dniach 8 i 22.VII.  Należy dodać, że w czasie dni z temperaturą powyżej +25°C, a których odnotowałem 16, wilgotność powietrza spadła do 20% - czyli mniejszej niż kartka papieru! Co jeszcze ciekawsze – nie odnotowano drastycznych skoków ciśnienia, które trzymało się średniego poziomu 1013 hPa. Według amerykańskiej agencji NOAA ten lipiec był 341. miesiącem z temperaturą wyższą od średniej wieloletniej – co stanowi kolejny dowód na istnienie Efektu Globalnego Ocieplenia. No i…

…SIERPIEŃ – który rozpoczął się kontynuacją słonecznej i letniej pogody. Jeszcze w lipcu w Internecie pojawiła się głupawka puszczona przez jakiegoś półmózgiego panikarza, że jedna z rosyjskich bądź ukraińskich elektrowni jądrowych eksplodowała i mamy powtórkę z Czarnobyla. W I dekadzie przeprowadzałem regularne pomiary skażeń promienistych i nie stwierdziłem żadnych – wartości skażeń utrzymywały się na poziomie 0,05 – 0,18 μSv/h czyli na poziomie radioaktywnego tła Ziemi w naszym rejonie. W I dekadzie Pani Aura znowu zaszalała i w dzień mordowała nas wysoką temperaturą w granicach +28…+37,9°C. W dniu 6.VIII na terytorium naszego kraju ogłoszono – po raz pierwszy w historii – ALARM UPAŁOWY! – i skrócono godziny pracy niektórych urzędów… Wściekłe upały uspokoiły się trochę w dniu 9.VIII, kiedy to przeszły dwie burze, które po dwóch kolejnych burzach 10.VIII dały razem 18.72 mm deszczu. Potem temperatura znów poszybowała w górę, a wilgotność powietrza spadła.  Dnia 21.VII NASA zaalarmowała media o gigantycznym wybuchu na Słońcu, z czego miała powstać straszliwa burza magnetyczna, która z kolei miała spowodować koniec naszej cywilizacji. Oczywiście świat nadal istnieje – wbrew nie-pobożnym życzeniom dziennikarskich półmózgów – o czym jeszcze napiszę w innym miejscu. Za to można było obserwować wspaniałe deszcze meteorów z rojów: Perseidów i Akwarydów – czyli tzw. łez św. Wawrzyńca… Za to w III dekadzie miesiąca powiało jesienią – temperatury nocne spadły poniżej +10°C, zaś dzienne nie przekraczają +20°C. Chmury, mgły i wciąż wiejące wiatry z północy – północnego-wschodu. W dniu 25.VIII doniesiono mi o tym, że w lasach Przykca pomimo upiornej suszy pojawiły się borowiki ceglastopore zwane pociecami i prawdziwki! – sprawdziłem na Ciosku i Końskich Ugorach, i faktycznie – miał miejsce pojaw borowikowatych w naszych lasach, niewielki ale zawsze to coś...

Ogółem lato jak lato, bywało gorzej – że wspomnę lipcowe powodzie i mordercze susze. Możemy się tylko cieszyć, że Natura oszczędziła nam tego, co było udziałem reszty kraju: powodzi, podtopień, gradobić czy trąb powietrznych, co wydaje się być zasługą Ojca Założyciela naszego miasta, który lokował Jordanów we wcale – jak się okazuje – bezpiecznym miejscu. Miejmy nadzieję, że wskutek przesunięcia pór roku nie dojdzie do opadów śniegu w środku jesieni, jak to ostatnio bywa i że jesień będzie w miarę normalna: deszczowa i pochmurna, ale także ciepła – czego sobie i Wam życzę.

No właśnie – dziwnym jest to przesunięcie pór roku o jakieś 1-1,5 miesiąca, co szczególnie wyszło w tym roku, kiedy to prawdziwa zima uderzyła w nas w marcu i I połowie kwietnia… To zjawisko jest na razie niezrozumiałe i czy może być ono efektem manipulowania pogodą…?

Zmartwieniem jest to, że – o ile doniesienia „The Daily Telegraph” są prawdą – został poważnie obniżony próg możliwości wpływania na pogodę przez człowieka, a co za tym idzie – w szerszym zakresie sterowanie nią i możliwości szkodzenia innym ludziom poprzez powodowanie katastrofalnych suszy, katakliktycznych powodzi, opadów śniegu czy gradobić… Ale to jeszcze nie wszystko, bowiem nie potrafimy przewidzieć tzw. długofalowych skutków tych ingerencji, które są całkowicie nieobliczalne. Efekt globalnego ocieplenia - EGO doprowadził do rozchwiania się dynamiki atmosfery – w niektórych regionach Ziemi pogoda stała się całkowicie nie do przewidzenia! Kiedy do tego dojdzie nieodpowiedzialne gmeranie przy tym bardzo czułym urządzeniu, jakim jest klimat Ziemi, to skutki mogą przewyższać to, co pokazują hollywoodzcy twórcy filmów katastroficznych. Zatrzymanie się Golfstromu, nowa Epoka Lodowa w Eurazji i Ameryce Północnej i jednocześnie potworne susze w pasie równikowym… Życie organizmów wyższych na planecie będzie poważnie zagrożone, a może nawet wymrzeć. Ziemia przeszła w swej historii przez podobne kataklizmy, tym razem jednak spowodowane one będą rękami człowieka, a nie przez siły Przyrody.

Wojna meteorologiczna jest czymś jeszcze gorszym od wszystkich programów kosmicznych w rodzaju SDI i NMD, bowiem dotknie wszystkich bez wyjątku mieszkańców Ziemi.