Powered By Blogger
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą globalne ocieplenie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą globalne ocieplenie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 18 lipca 2021

Niebezpieczne fale upałów

 

Martwe z powodu przegrzania się zwierzęta morskie wyrzucone na kanadyjskie plaże...

To, co dzieje się teraz w Europie zaczyna być naprawdę niebezpieczne. A na drugiej półkuli też dzieją się straszne rzeczy, które dokładnie potwierdzają to, że Efekt Globalnego Ocieplenia stał się twardym faktem, a nie przypuszczeniem lansowanym przez ekologicznych oszołomów.

 

Fala upałów w Kanadzie zabiła ponad miliard organizmów morskich

 

Eksperci twierdzą, że bezprecedensowa fala upałów, która nawiedziła zachodnie wybrzeże Kanady na początku lipca, zabiła ponad miliard organizmów morskich. Według nich jest to sygnał ostrzegawczy na przyszłość, który pokazuje, jak bardzo wrażliwe na ekstremalne temperatury są ekosystemy ze względu na zmiany klimatyczne.

W zachodniej Kanadzie i północno-zachodnich Stanach Zjednoczonych temperatury w miejscowościach wzdłuż wybrzeża wzrosły do ​​czterdziestu stopni Celsjusza, bijąc historyczne rekordy – a ze względu na ekstremalne warunki pogoda trwała kilka dni i nie dawała wytchnienia ludziom ani Naturze.

Uważa się, że intensywne i nieubłagane upały zabiły do ​​pięciuset osób w Kolumbii Brytyjskiej i przyczyniły się do setek pożarów lasów, które strażacy gasili na kilka dni. Jednak ekolodzy obawiają się, że ma to również niszczący wpływ na życie morskie.

Christopher Harley, biolog morski z University of British Columbia, obliczył, że niezwykłe ciepło może zabić ponad miliard morskich organizmów. Według niego destrukcyjność fali upałów jest widoczna już podczas spaceru po plaży.

- Kiedy spacerujesz po wybrzeżu, muszle chrzęszczą pod twoimi stopami nie jest normalne. Ale teraz było ich tak wiele wokół, że nie można było uniknąć nadepnięcia na martwe zwierzęta – powiedział „Guardianowi”.

Zapach gnijących małży był praktycznie wszechobecny – gdy przyjrzał się im dokładniej, okazały się w zasadzie „ugotowane”. Temperatura wody wzrosła tak wysoko, że organizmy te, przyzwyczajone do znacznie niższych temperatur, nie były w stanie przetrwać. Ślimaki, rozgwiazdy i małże leżą w płytkiej wodzie.

- To było dla mnie niezwykle silne, głębokie przeżycie – powiedział on.

 

Temperatury w SW Kanadzie i NW stanach USA, gdzie padł kolejny rekord wysokiej temperatury w dniu 29.VI.2021 roku

Obawy o jakość wody

 

Ślimaki morskie są odporne, ale według biologa nie przetrwały tegorocznego szoku termicznego. Ponadto masowa śmierć mięczaków może tymczasowo wpłynąć na jakość wody morskiej, ponieważ te stworzenia pomagają ją filtrować i oczyszczać; dzięki nim morze na tych terenach jest na tyle przejrzyste, że światło słoneczne wnika głęboko i dostarcza energię do lokalnych ekosystemów.

- Może istnieć kilkadziesiąt, a nawet sto gatunków żyjących na metrze kwadratowym – powiedział Harley. Obliczył rozmiar strat na podstawie tego, jak blisko siebie żyły jadalne małże. - Tysiące mogą zmieścić się na powierzchni wielkości pieca. I są setki kilometrów skalistych plaż, które są gościnne dla muszli – opisał.

 

I jeszcze jeden materiał, tym razem z Chile:

 

Podniesiono alarm

 

Klimatolodzy obawiają się, że zostaną oskarżeni o panikę, chociaż wielu z nich jest zaniepokojonych.

- Prawdziwym powodem do niepokoju jest skrajna natura rejestru - mówi weteran Brian Hoskins. To, co modele klimatyczne planują na przyszłość, jest tym, co dostaniemy, jeśli będziemy mieć szczęście. Zachowanie modeli może być zbyt konserwatywne.

Innymi słowy, w niektórych miejscach prawdopodobnie jest nawet gorzej niż przewidywano.

Naukowcy używają modeli komputerowych, aby odgadnąć przyszłe zachowania klimatu Ziemi. Ale zazwyczaj są one ogólnie ustalone w temperaturze globalnej, a nie w sposób dokładny w konkretnych rekordach dla konkretnych miejsc.

Naukowcy teraz starają się przewidzieć niektóre z tych zjawisk pogodowych, które zaskakują polityków.

To nie tylko fale upałów, ale również gwałtowne deszcze wywołujące niszczące powodzie na poziomie lokalnym. Odpływy zostały zbudowane, gdy nikt nie myślał, że naturalny i nieszkodliwy gaz jak CO2 może wywołać spustoszenie.

Narodowa Służba Meteorologiczna Wielkiej Brytanii ma nadzieję, że nowy, genialny mega komputer będzie w stanie zrobić projekcje na znacznie bardziej zdefiniowaną skalę, chociaż niektórzy wykazują sceptycyzm co do ich zdolności do tego.

Tymczasem temperatura wciąż rośnie i zmienia dane naukowe. Co więcej, maksimum w Kanadzie było napędzane wzrostem temperatury globalnej o zaledwie 1,2°C od poziomów poprzedzających erę przemysłową.

Planeta prawdopodobnie zmierza do podwyższenia temperatury o 1,5°C na początku przyszłej dekady, a temperatura wzrośnie do 2°C lub więcej, jeśli polityka nie zmieni się radykalnie.

Jak będzie wyglądać sytuacja z podwyżką o 2°C, która do niedawna była uważana za stosunkowo  „bezpieczny” poziom zmian?

Bryony Katherine Worthington, brytyjska aktywistka środowiskowa i żyjący członek Izby Lordów, powiedział mi:

- Naukowcy już nie są zaniepokojeni, są przerażeni.

 

Bezpieczny budżet węglowy

 

- Martwią się, że nie ma bezpiecznego lądowania. Pracujemy nad ideą bezpiecznego budżetu węglowego (ilość węgla, którą możemy emitować w atmosferze, nie zmieniając klimatu). Ale co jeśli nie ma bezpiecznego budżetu na węgiel? Co jeśli budżet węglowy „bezpieczny” jest zerowy? Nie możemy „osłodzić” możliwych scenariuszy.

Politycy pracują nad tym, aby uniknąć najgorszego scenariusza, ale nawet była premier Wielkiej Brytanii, Margaret Thatcher, pod koniec lat 80., skomentowała, że przeprowadzenie takiego eksperymentu z budżetami węglowymi na naszej jedynej planecie to byłoby szaleństwo. W 1989 r. ONZ zwróciły uwagę ze swoim ostrzeżeniem, że gazy cieplarniane „zmieniają środowisko naszej planety w sposób szkodliwy i niebezpieczny”.

Thatcher, która była chemikiem, powiedziała:

- Prawdopodobnie zmiana w przyszłości będzie bardziej fundamentalna i bardziej powszechna niż cokolwiek, co znamy do tej pory. Konsekwencje są porównywalne do odkrycia podziału atomu. W rzeczywistości, wyniki mogą być jeszcze większe. Nie ma sensu kłócić się o to, kto jest odpowiedzialny, a kto powinien zapłacić. Możemy rozwiązać problemy tylko poprzez ogromne międzynarodowe wysiłki współpracy.

To było niezwykłe prorocze, a jej słowa były jeszcze bardziej zdumiewające, gdy zostały wypowiedziane przez niesamowitego, światowego przywódcę prawicy, której nie można było wykluczyć, jakby była niezręczną hipiską.

- Gdyby świat zwrócił uwagę na swoje ostrzeżenie, wyobrażasz sobie, gdzie byśmy teraz byli? – powiedziała ona.

Ale stanowisko Thatcher zostało skrytykowane przez „sceptyków klimatycznych”, niektórych z nich finansowanych przez kampanię dezinformacyjną prowadzoną przez firmy produkujące paliwa kopalne. Bogate narody miały obsesję na punkcie wzrostu gospodarczego, zamiast ratować planetę przed hipotetycznym zagrożeniem, a rozwijające się gospodarki wzmocniły swoje „prawo” do zanieczyszczenia powietrza tak jak uczyniły to bogate narody. Bogate kraje oszczędziły pieniądze, które zaoferowali biednym narodom, aby uzyskać czystą technologię. Międzynarodowe negocjacje zakończyły się systematycznie niepowodzeniem w doprowadzeniu do trudnych i radykalnych zmian, które Thatcher uznała za niezbędne. Wreszcie wiele narodów wiodących zaczyna opracowywać politykę redukcji emisji w następnych dziesięcioleciach. Nie tylko „kopuła cieplna” ich martwi. Ostatnio wiele dowiedzieliśmy się o klimatach na Antarktydzie, Himalajach i Arktyce.

 

Średnie roczne ocieplenie na świecie. Polska znajduje się w strefie CEU.

Pierwsze jaskółki

 

Niektórzy naukowcy ostrzegają, że istnieją obszary świata, które staną się niezamieszkalne, jeśli będą kontynuować obecne trendy. Więc co robią nasi przywódcy, abyśmy byli bezpieczni? Przywódcy o tym mówią i z pewnością niektórzy naprawdę zamierzają powstrzymać zmiany klimatyczne. Jednak konsekwencje globalnego ocieplenia już zaczęliśmy je dostrzegać, podczas gdy główne narody planują stopniowo eliminować emisje do 2050. r. Prezydent Stanów Zjednoczonych Joe Biden mówi, że emisja CO2 zostanie zmniejszona o połowę w tej dekadzie w porównaniu z poziomami z 2005. roku. Ale Republikanie przeciwstawiają się proponowanym inwestycjom w czystą technologię.

General Motors i inne firmy obiecały, że sprzedadzą tylko pojazdy o zerowej emisji do roku 2035. Ale Biden nie ustalił daty elektryfikacji floty samochodów USA. Ponadto jego wysłannik ds. klimatu John Kerry otrzymał krytykę za podkreślenie, że styl życia Amerykanów nie musi się zmieniać, podczas gdy eksperci twierdzą, że ochrona klimatu wymaga nowej technologii i zmian behawioralnych, takich jak jedzenie mniej mięsa i jeździć mniejszymi samochodami.

Istnieją nawet luki w polityce narodów czołowych takich jak Wielka Brytania, gdzie rząd planuje program budowy dróg w wysokości 27.000 milionów dolarów (około 37.400 milionów dolarów).

I mimo, że korzystanie z kolei upadło podczas pandemii, premier Boris Johnson przeznacza ponad 100.000 milionów dolarów na projekt kolejowy HS2, o którym nikt nie będzie wiedział na pewno, czy będzie neutralny w użyciu węgla, ale do końca stulecia.

Światy technologii i biznesu wykazują pozytywne oznaki. Koszt energii słonecznej i wiatrowej na przykład spada. Ale te nadal zaopatrują jedynie około 14 % całkowitego zapotrzebowania na energię na świecie, według Międzynarodowej Agencji Energii Odnawialnej (IRENA).

Tymczasem pęknięta rura gazowa w Zatoce Meksykańskiej 2 lipca zamieniła ocean w płomienie. A w Londynie fundusz inwestycyjny dla ekologicznych branż nie mógł uzyskać minimalnego finansowania i został odrzucony. W Azji planowana jest budowa 600 nowych elektrowni węglowych, choć pewne jest, że niektórzy inwestorzy wycofują się, gdy w końcu zdają sobie sprawę, że węgiel jest kiepskim wkładem długoterminowym.

W tym kontekście miliarderzy na świecie konkurują z wykorzystaniem dużych ilości energii, aby zabrać turystów w kosmos; to jest rodzaj inicjatywy, która mogłaby poradzić sobie ze zmianami klimatycznymi.

Oto problem: polityka i biznes budzą się w obliczu kryzysu klimatycznego. Ale zmiany na naszej planecie wydają się być szybsze niż odpowiedzi naszego społeczeństwa.

Wygląda na to, że Thatcher miała rację: od dziesięcioleci potrzebowaliśmy dramatycznej akcji.

W ciągu ponad 30 lat zajmując się klimatycznymi tematami, zawsze podjąłem ryzyko perspektywy w swoich historiach, ponieważ Thatcher miała rację mówiąc, że planeta jest tylko jedna. I chcę, żeby Hazel i jej przyszłe wnuki się z tego cieszyły.

 

Źródła:

·        CTV - https://ct24.ceskatelevize.cz/veda/3339354-vlna-veder-v-kanade-zabila-vic-nez-miliardu-morskych-zvirat

·        BBC

Opracował - ©R.K.F. Leśniakiewicz

sobota, 30 stycznia 2016

O klimacie pod Basztą



W dniu 29.I.2016 roku, w jordanowskim MOK miała miejsce prelekcja pt. „Zmiany klimatu w ujęciu geofizycznym i historycznym w Polsce i na świecie”, którą prowadzili mgr inż. Stanisław Bednarz i inż. Robert Leśniakiewicz. Prelekcja była podzielona dwie części – w pierwszej Robert Leśniakiewicz zapoznał słuchaczy z największymi i najbardziej znanymi zmianami klimatu od Hadeiku – czyli od najstarszego okresu geologicznego aż do Neogenu – czyli okresu poprzedzającego czasy współczesne. Wszystko to było powiedziane w kontekście tzw. Wielkich Wymierań, których kanoniczna piątka została omówiona w tej części prelekcji. Każde z nich zostało poprzedzone katastrofą kosmiczną w rodzaju spadek asteroidy, wybuchów wulkanicznych, ruch kontynentów czy bliski wybuch Supernowej, które to wydarzenia powodowały następnie klimatyczny kataklizm zmiatający nawet do 95% gatunków flory i fauny Ziemi, a po każdym z nich życie rozwijało się wciąż bujniej i bujniej, a jego różnorodność wciąż wzrastała.   


Następnie Stanisław Bednarz zapoznał słuchaczy z problematyką zmian klimatycznych w czasach końca Neogenu i ostatnich 2000 lat, szczególny nacisk kładąc na zmiany klimatu związanych z Efektem Globalnego Ocieplenia - EGO, który ma miejsce od lat 50. XX wieku, a za który jest odpowiedzialna działalność przemysłowo-gospodarcza gatunku Homo sapiens sapiens. Wydaje się, że po okresie tzw. Małej Epoki Lodowej następuje wahnięcie się do termicznego optimum, jakie miało miejsce w Średniowieczu z tym, że ocieplanie się klimatu jest o wiele intensywniejsze, niż w tamtych czasach i trwa znacznie krócej. Pan Bednarz przedstawił alarmujące wykresy średnich temperatur i ich zmian w jednostce czasu – tzw. wykres „kija hokejowego”.

Zmiany klimatu powodowane były przede wszystkim wybuchami wulkanów i superwulkanów, które powodowały klęski głodowe i epidemie chorób z nimi związanych, wędrówki ludów, upadki imperiów, wojny, zamieszki i inne nieszczęścia…


Wnioski są raczej ciemne – postępujący EGO powoduje coraz to większe, silniejsze, częstsze i bardziej niszczycielskie zjawiska atmosferyczne. Przeciwnicy istnienia EGO argumentują, że okresy cieplejsze i chłodniejsze zdarzały się w historii Ludzkości, ale…

No właśnie, ale nigdy te zmiany nie postępowały tak szybko i nie były aż tak gwałtowne i niszczycielskie iż nie pozwalały gatunkom roślin i zwierząt na przystosowanie się do zmieniających się błyskawiczne (w skali geologicznej) warunków życia na naszej planecie. Dlatego właśnie zwrócono szczególną uwagę na działalność ludzi, których efekty stanowią języczek u wagi mogący pchnąć równowagę klimatyczną Ziemi w kierunku katastrofy…





Prelekcja zakończyła się zażartą dyskusją na temat czynnika ludzkiego w narastającym EGO. Jedni byli za, inni przeciw – i bardzo dobrze, bo świadczyło to o zainteresowaniu słuchaczy tą tematyką.  

*

Jak bardzo zmienia się nasz klimat, to widać po naszych... grzybach. No właśnie wystarczyło trochę ciepła i wilgoci, a natychmiast pojawiły się ucha bzowe i płomiennice - co widać własnie na tych zdjęciach:








czwartek, 16 stycznia 2014

Wojna meteorologiczna – być może to koniec EGO (2)

Dziwne kształty chmur mają być dowodem na ich sztuczne pochodzenie...


Chińskie manipulacje pogodą


Chińczycy są mądrzy, sprytni i produkują najwięcej w świecie komputerów, iPhonów, telewizorów i sprzętu AGD używanego na całym świecie. Wykorzystują oni sprytnie wielu profesjonalnych hakerów do przejęcia technicznych nowinek z USA i ich sojuszników. Brytyjski haker Gary McKinnon twierdzi, że ile razy włamuje się do serwerów NASA czy amerykańskich wojsk, to jest otoczony przez chińskich hakerów też ściągających amerykańskie sekrety. Gary twierdzi też, że widział zdjęcia statków Obcych na stronach NASA i dokumenty o co najmniej 400 relacjach o UFO.


Być może właśnie dlatego w Chinach jest milion ufologów i Chińczycy są tak zaawansowani w technologiach kosmicznych, a nawet wysłali pojazd, który teraz jeździ po Księżycu. Australijski dziennikarz John Taylor donosi:
-  To jest niesamowite, jak tutaj w Pekinie pada w przeddzień ważnych wydarzeń. Czy to wielkie wydarzenie w rodzinie, czy to przyjazd jakiegoś ważnego polityka – zawsze pada w przeddzień, co sprowadza jasne, niebieskie niebo wolne od normalnych mgieł.


Chińscy oficjele mówią, że zasiewanie chmur zapobiegło ulewom i oberwaniem chmury w wielu miastach. W Szanghaju administracja wielokrotnie powoduje deszcz w celu ochłodzenia powietrza i obniżenia dziennej temperatury, zmniejszając zużycie energii elektrycznej. Pekin jest częścią chińskiego ogólnokrajowego programu kontroli pogody, będącym największym na świecie. Zatrudnia on 37.000 ludzi w całym kraju, którzy zasiewają chmury strzelając rakietami i pociskami zawierającymi jodek srebra(AgJ). Zgodnie z Zhang Qiangiem, chmura zasiana jodkiem srebra zwiększa opady w Pekinie o ok. 1/8.


Uczeni używają także jonizacji powietrza do wywoływania zlewnych, burzowych opadów. Chiński Urząd regulacji Pogody być może manipuluje naszymi warunkami pogodowymi.


HAARP – instalacja do podgrzewania jonosfery wokół całej Ziemi wydaje się być narzędziem do rutynowego manipulowania Prądami Strumieniowymi. Pisze dr Nick Begich:
- HAARP będzie strzelał w górne warstwy atmosfery skupionymi i kierowanymi strumieniami fal elektromagnetycznych. Jest to zaawansowany model „grzejnika jonosferycznego”. Jonosfera, to naładowana elektrycznie sfera otaczająca górne warstwy atmosfery ziemskiej.


Z HAARP prowadzone są testy z technologiami wytwarzającymi potężne i skupione snopy fal elektromagnetycznych, które podnoszą warstwy jonosfery poprzez ogniskowanie i podgrzewanie tych obszarów atmosfery.
- Modyfikacje pogody są możliwe poprzez zmianę parametrów stratosferycznych wiatrów, co z kolei osiągnie się poprzez skonstruowanie jednego lub więcej pióropuszy cząsteczek atmosfery, które będą działały jak soczewka albo urządzenie ogniskujące (z „Angels Don’t Play this HAARP” na stronie http://haarp.net/ - przyp. aut.)


USA ma instalacje HAARP na Alasce, ale jest wątpliwe czy jedna taka instalacja jest efektywna czy motywowana do wyrządzania szkód na terenie Stanów.  W tym (2013) roku Prąd Strumieniowy był zamieszany w wytworzenie się setek niszczących tornad i powodzi w USA, powodując miliardowe szkody  i częstą śmierć ludzi. Prąd Strumieniowy przemieszcza się na wysokości 32.000 ft/~10.670 m n.p.m. z prędkością wynoszącą zazwyczaj 100 mph/~160 km/h.


Rosja ma więcej instalacji grzewczych typu HAARP niż jakikolwiek inny kraj, i Rosja albo Chiny albo ktoś inny może manipulować Prądem Strumieniowym, który otacza świat. Pchając ten jet stream w okolicy Moskwy, Środkowej Rosji i Półwyspu Kamczatka mogą oni zafalować Prądem Strumieniowym na północy Alaski, porwać stamtąd mroźne powietrze i skierować je na południe, na Stany Zjednoczone.


Chiny przyznały, że mają możliwości spowodowania opadów deszczu lub śniegu w różnych miejscach swego kraju. Większość z wschodnich stanów USA zostało porażonych przez opady 10-12 in/25,4-30,48 cm mokrego śniegu i temperatury 20-30° poniżej normy.Zob. technika zasiewania chmur: http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/4/4c/Cloud_Seeding.svg/300px-Cloud_Seeding.svg.png


Lód na powierzchni Wielkich Jezior jest najgorszy od lat 30. XX wieku, a w Chicago jest zimniej, niż na Syberii - twierdzi Bill Wolley badacz zmian klimatycznych  z NOAA, który spędził kilka dziesięcioleci na zasiewaniu chmur na polecenie rządu.
- Wielu rzeczy jeszcze nie wiemy, w porównaniu z innymi. To wstyd, bo miliardy dolarów federalnych zostało wydanych bezcelowo tam, gdzie Biały Dom powinien przeznaczyć miliony na kontrolę pogody. Chińczycy wydają na to 100 mln USD na rok! Oni szkolą swoich uczonych i lotników, oni tam szaleją. To jest epicentrum działanosci w zakresie modyfikowania pogody. Oni cały czas nad tym pracują, podczas kiedy w USA ilość pieniędzy wydawanych przez rząd wynosi kilka do kilkudziesięciu tysięcy dolarów, jeżeli już.


Taka jest moja opinia, że jedne kraje często chcą szkodzić drugim krajom, i że Stany Zjednoczone i ich alianci nie są przygotowani do Wojny Pogodowej.


Moje 3 grosze


Brzmi to wszystko bardzo niepokojąco. Do starych zagrożeń spowodowanych posiadaniem przez ludzi broni masowej zagłady dochodzi nowe – broń G – od słowa geofizyczna, albo broń M – meteorologiczna. Pierwsze głosy podniosły się w 2004 roku, po straszliwym trzęsieniu ziemi i tsunami na Oceanie Indyjskim. Posądzano wtedy niektóre kraje o to, że to one spowodowały  ten kataklizm przy pomocy tajemniczych urządzeń. Jest jednak druga strona tego medalu, a mianowicie – to, o czym pisał autor brzmi niewiarygodnie. Zacznę od tego, że HAARP jak się okazuje nie jest narzędziem omnipotentnym, współczesnym Bogiem – jak chcą tego jego fani i wyznawcy, a że Chińczycy mają lepsze sposoby na pogodę, niż Amerykanie, ergo Ameryka w niebezpieczeństwie! Całość zda się być fragmentem szerszej kampanii mającej na celu regulację pogody w USA a przy okazji skierowanie uwagi na walkę o dominację w basenie Pacyfiku.


Ciekawie zabrzmiały rewelacje o USO i podmorskiej cywilizacji Obcych. To był – przyznaję – najciekawszy moment tego materiału. Niestety – za mało konkretnych danych, a szkoda. Z drugiej strony przypominają mi się niektóre produkcje Hollywood w rodzaju „Spotkanie” i „Spotkanie 2”, w którym źli Kosmici swymi działaniami sprowadzają na Ziemię EGO. Film jak film – widziałem lepsze, ale ma myśl przewodnią – ani chybi podli Kosmici chcą nas ugotować!    


Tymczasem zima pokazała Amerykanom, kto naprawdę rządzi na kuli ziemskiej, a niektórym to się bardzo nie podoba. To zrozumiałe, więc trzeba wyszukać urojonego czy realnego wroga. No i mamy wroga: Rosjanie, Chińczycy i kto tam jeszcze, którzy też mają HAARP i inne środki, by upokorzyć Stany Zjednoczone poprzez zsyłanie na nie klęsk żywiołowych. Jakbym słyszał Goebbelsa…


Co do opracowań uczonych dotyczących EGO, to nie zamierzam komentować tych rewelacji. Nie ufam uczonym, a szczególnie amerykańskim i osobom z nimi związanym. Dlaczego? – a dlatego, że uczony to też człowiek i ma swe potrzeby. I lubi kaskę, a kto nie lubi! A za kasę – kwestia jest tylko za ile? – taki „uczony” napisze „uczoną” rozprawę o tym, że 2 + 2 jest 5 a czasem bywa 7. Uczeni są dokładnie tak samo sprzedajni, jak zwykli śmiertelnicy. U nas też nie brakuje utytułowanych półmózgów wychwalających uroki energetyki jądrowej, smak kanapek z DDT czy widzących same plusy w manipulacjach genami. O różnych „ekspertach” od samolotów i brzóz już nie wspomnę, bo to kompromitacja polskiej nauki. Dlatego nie wierzę w te wszystkie straszenia globalnym oziębieniem, bo zawsze stawiam pytanie: kto na tym zarobi? A zarobi przede wszystkim lobby energetyczne i wydobywcze. A zatem wypełniona jest zasada: is id fecit cui bono, cui prodest.      



Przekład z j. angielskiego – Robert K. Leśniakiewicz ©   

sobota, 28 września 2013

O antropogenicznych zmianach klimatu


Zazwyczaj nie zamieszczam apeli od innych organizacji, ale uważam, że rzecz jest zbyt poważna, by ją zostawić samej sobie. Mamy oto kolejny przykład na manipulację informacją prowadzoną przez możnych tego świata – amerykańskie koncerny naftowe, które w imię swoich zysków będą narażały nas wszystkich na niebezpieczeństwa związane z antropogenicznymi zmianami klimatu:


Drodzy Przyjaciele, 


Dziś międzynarodowy zespół ekspertów ds. zmian klimatu opublikował jeden z najważniejszych raportów dotyczących naszej planety, ale wielkie korporacje naftowe wraz ze swym największym sprzymierzeńcem Rupertem Murdochem i jego imperium medialnym usiłują podważyć ostatnie doniesienia. Odeprzyjmy ten atak zanim będzie na to za późno.


* * *


Dziś, grupa ekspertów z całego świata opublikowała jeden z najważniejszych raportów klimatycznych dowodzący, że zmiany klimatyczne stanowią ogromne zagrożenie i że inicjatywa rządów cały czas może nas jeszcze uchronić przed katastrofą. To globalna pobudka, ale wielkie korporacje naftowe robią co mogą by ostatnie doniesienia naukowców nie wyszły na jaw.

Rupert Murdoch jest właścicielem największych potęg medialnych, w tym Fox News i Wall Street Journal. Teraz wykorzystuje te media by wesprzeć swoich naftowych kolegów i zwalczyć wszelkie próby pomniejszenia ich rocznych przychodów. Tylko w USA, szokujące 80% artykułów na temat klimatu, opublikowanych w gazetach Murdocha, wprowadzało czytelników w błąd! Teraz Murdoch czyha na przełomowy raport. Jego media zdominują globalną debatę jeśli ludzie na całym świecie nie podejmą właściwych działań.

Bitwy takie jak ta, rozgrywają się zazwyczaj przed sądami opinii publicznej. Potężna petycja wzywająca do szczerej dyskusji na temat zmian klimatu, wsparta tweetami, wiadomościami na stronach mediów społecznościowych może pozwolić nam wygrać całą wojnę. Wezwijmy Murdocha do powstrzymania swojego ataku i dołączenia do rzetelnej dyskusji. Dołącz teraz i pomóż nam nagłośnić tę sprawę -- kiedy zbierzemy 1 milion podpisów, grupa naukowców osobiście wręczy Murdochowi listę klimatycznych faktów:


Ten raport, przygotowany przez 2000(!) naukowców to najbardziej kompleksowy dowód na zmiany klimatyczne. Stwierdza jednoznacznie, że globalne ocieplenie jest efektem działań człowieka i że niezbędna jest natychmiastowa inicjatywa ze strony rządów, które muszą zapobiec kolejnym burzom, powodziom, topniejącym lodom i rosnącemu poziomowi morza. Zmiany klimatyczne wpłyną na życie każdego z nas, niezależnie od tego na jakiej szerokości geograficznej żyjemy!

Walka o naszą planetę będzie wymagać odwagi od nas wszystkich. Politycy używają wymówek, których dostarczają im prawicowe media i w efekcie nie podejmują żadnych działań. Dlatego Big Oil finansuje kolejne śmieciowe badania, które mają podważać sam fakt zmian klimatycznych. Murdoch ma teraz taką władzę właśnie dlatego, że każe mediom na całym świecie publikować te śmieciowe raporty. Inni podążają, bo im częściej powtarza się te bzdury tym większa presja spoczywa na innych redaktorach.

Przedstawiciele rządów analizują obecnie co dokładnie oznacza ten raport i jak na niego zareagować. To może być niepowtarzalna szansa, katalizator poważnych zmian, ale jeśli Rupert Murdoch wpłynie na obecną dyskusję w mediach to wszyscy stracimy tę jedyną w historii okazję.

Skończmy z fałszywymi doniesieniami w tej sprawie i rozpocznijmy otwartą, szczerą debatę na temat zmian klimatycznych. Popisz teraz:


Naukowcy podkreślają, że jeśli nie zaczniemy działać teraz, to wkrótce może być już za późno. Na pewnym etapie nie będziemy już w stanie odwrócić zmian klimatycznych. Nasi liderzy powoli rozumieją, że zmiany są konieczne. Brudni truciciele i medialna mafia zrobią wszystko by utrzymać swoje dochody na tym samym poziomie. Jeśli zjednoczymy nasze głosy, wspólnie uratujemy przyszłość naszych dzieci i wnuków, ale nie zostało nam zbyt wiele czasu.

Z nadzieją,

Alice, Jamie, Iain, Luis, Emma, Bissan, Laura, Ricken, Jooyea wraz z całym zespołem Avaaz

WIĘCEJ INFORMACJI:

What 95% certainty of warming means to scientists (Huffington Post)

Is News Corp. Failing Science? (Union of Concerned Scientists)

Global Warming Is Very Real (Rolling Stone)

Climate Change Report From UN Introduces Purple Color To Depict Worsening Climate Risks (Associated Press)

Rupert Murdoch's Newspapers Mislead Public On Climate Change and Environment (DeSmog Blog)

Dollars for Deniers: Big Oil Funds Climate Science Denialism (Daily Kos)

The 5 stages of climate denial are on display ahead of the IPCC report (The Guardian)

wtorek, 28 sierpnia 2012

JESZCZE O ARKTYCZNYM LODZIE




Podaje Onet.pl:

Naukowcy ostrzegają: lód arktyczny topi się osiągając rekordowo niski poziom

Globalne ocieplenie i ogromna burza, są winne najszybszemu w historii spadkowi pokrywy lodu. W połowie sierpnia jego powierzchnia w Arktyce była jedną z czterech najniższych w ostatnich 35 latach. Naukowcy ostrzegają, że coraz częściej będą się zdarzać lata, w których Arktyka będzie "wolna od lodu".
Możliwe, iż w przyszłym tygodniu obszar Morza Arktycznego pokryty unoszącymi się kawałkami lodu skurczy się z powodu topnienia, które będzie się utrzymywać jeszcze we wrześniu - twierdzą naukowcy z NSIDC w Boulder, Kolorado, monitorujący ten region przez satelitę.
- Nowy, dzienny rekord padnie prawdopodobnie pod koniec sierpnia. Morze Arktyczne jest szerokie, a pokrywa lodowa bardzo mała - mówi Ted Scambos z NSIDC.
Lód morza szczególnie gwałtownie topniał między 4 a 8 sierpnia, kiedy to nad centralnym Oceanem Arktycznym szalała burza. Ubytek lodu pozwolił otworzyć przejścia morskie wokół Arktyki - Północno-Zachodnie w Kanadzie i Północno-Wschodnie w Rosji.
Komputerowe modele zakładały, iż do końca XXI wieku pojawią się okresy letnie, w których Arktyka będzie "wolna od lodu". Jednak ostatnie badania sugerują, że lata, w których lody stopnieją całkowicie mogą już nastąpić w 2035 r. a nawet w ciągu najbliższych 10 lat.
Lody Morza Arktycznego częściowo topią się każdego lata i odnawiają zimą. Przez ostatnie 35 lat proces ten narastał, a jego kulminacją był do tej pory rok 2007. (www.independent.co.uk/agb)

Topi się lód na Oceanie Arktycznym, padnie rekord

Już w tym tygodniu pokrywa lodu morskiego na Oceanie Arktycznym może się skurczyć do rekordowo małej powierzchni. Mimo tego topnienie będzie postępowało - przewidują naukowcy z U.S. National Climate Data Center. Topnienie lodu jest sporym zagrożeniem dla Ziemi, ponieważ wpływa ono na drastyczny wzrost poziomu morza na całym świecie.
Powierzchnię lodu morskiego w Arktyce obserwuje się bardzo uważnie, gdyż cały ten region ma wielki wpływ na klimat Ziemi - porównuje się go nieraz do klimatyzatora naszej planety. W tym roku arktyczny lód morski topniał tak intensywnie, że pojawiły się sugestie dotyczące możliwości otwarcia tzw. przejścia północno-zachodniego - morskiej drogi prowadzącej wewnątrz Archipelagu Arktycznego od północy Kanady i Alaski - na północ Europy i Azji.
Co to oznacza dla Ziemi?
W miarę, jak Ziemia się ogrzewa, a potężne fragmenty lodowca odrywają się i topnieją, na całym świecie może dramatycznie wzrosnąć poziom morza. W dotychczasowych debatach nt. zmian klimatu i wzrostu poziomu mórz pokrywę lodową Antarktyki uznano za "uśpionego olbrzyma".
Na skutek podwyższania się poziomu mórz (szacowanego na ok. 60 cm od 2000 do 2100 r.) następuje podmywanie linii brzegowej i zalewanie terenów przybrzeżnych. Niektóre niewielkie wyspy mogą w ogóle zniknąć z map. Jednym z najbardziej zagrożonych krajów jest Bangladesz - już przy wzroście poziomu morza o 45 cm całkowicie zalane zostanie 20 proc. powierzchni tego kraju liczącego 150 mln mieszkańców.
"Ogrzaliśmy Ziemię"
Zdaniem Teda Scambosa z centrum danych, gdzie monitoruje się pokrywę lodową w Arktyce i innych częściach świata, te procesy wyraźnie świadczą o zmianach klimatu spowodowanych działalnością człowieka, m.in. emisją gazów cieplarnianych. - Wszystko z tym związane prowadzi w tym samym kierunku: ogrzaliśmy Ziemię - powiedział.
Pokrywa lodowa w Akrtyce topi się co roku w lecie i regeneruje się zimą. Jednak przez ostatnie 35 lat wykazano, że topnienie lodu latem jest coraz większe, przy czym w zimie pokrywa regeneruje się dużo gorzej.
Poprzedni rekord należał do roku 2007, kiedy pokrywa lodowa Arktyki skurczyła się do 4,28 mln km2 - o 23 proc. mniej, niż podczas wcześniejszego rekordu (z roku 2005), i o 39 proc. mniej, niż wynosi uśredniona powierzchnia pokrywy lodowej z lat 1979 - 2000.
Również latem tego roku intensywnie topniała pokrywa lodowa Grenlandii. Na zdjęciach NASA widać było, że przez kilka dni lipca topnienie objęło aż 97 proc. pokrywy lodowej tej wyspy. W tym samym miesiącu góra lodowa wielkości dwóch Manhattanów oderwała się od grenlandzkiego lodowca Petermann Glacier. (current.com, theindependent,discovermagazine.com/KK)   

* * *

A oto komentarze "oświeconych" Polaków - oczywiście specjalistów (a jakże!) od klimatologii, ekologii i innych nauk o mechanizmach działania atmosfery i hydrosfery:

~KonserwatywnyLibertarianin: Jeśli nadal wierzysz mediom, że to człowiek odpowiedzialny jest za ocieplenie klimatu na Ziemi, przeczytaj kilka poniższych cytatów z filmu albo lepiej od razu go obejrzyj i przekaż go znajomym by też poznali prawdę. "Promieniowanie kosmiczne wpływa na klimat ziemi. To niezwykłe: jesteśmy bezpośrednio zależni od kosmosu. W ciągu ostatnich 100 lat natężenie pola magnetycznego słońca wzrosło ponad dwukrotnie. Do ziemskiej atmosfery dociera mniej cząstek promieniowania kosmicznego, a to oznacza, że pokrywa chmur jest mniejsza. Dlatego klimat ziemi się ociepla. Im silniejsze pole magnetyczne słońca tym słabsze natężenie promieniowania kosmicznego i tym mniejsza pokrywa chmur. Mniejsza pokrywa chmur, to wyższe temperatury na ziemi. Przy słabej aktywności magnetycznej słońca w ziemskiej atmosferze tworzy się więcej chmur. Dociera do nas wtedy więcej cząstek promieniowania kosmicznego. W ten sposób słońce i gwiazdy wpływają na zachmurzenie na Ziemi.. Przez większą część dziejów naszej planety nie było na niej żadnych lodowców. Dziś możemy je spotkać w wielu miejscach. 450 milionów lat temu na ziemi było bardzo zimno. Mimo to stężenie dwutlenku węgla w atmosferze dziesięciokrotnie przewyższało jego obecny poziom. To nie CO2 odpowiada za ocieplanie klimatu."

~and: obrzydliwa, kłamliwa propaganda dla frajerów
od kiedy to topnienie lodu na powierzchni wody podnosi jej poziom - to już archimedes podał prawo, które jasno mówi, że co miało się podnieść to już się podniosło a lobbyści-terroryści klimatyczni swoje - to oni są parszywe, kłamliwe debile czy czytelników mają za debili i nieuków
kłam, kłam - zawsze coś zostanie
a ocean północny powinien być otwarty i dostępny dla żeglugi - jak najbardziej cieszę się, że lody w arktyce topnieją - tak kończy się epoka lodowcowa i wracamy do normalności - może i z większymi wiatrami i burzami ale z łagodniejszymi zimami.

~ania: Kolejna proba wyłudzenia pieniedzy od podatnikow tym razem na ekologie. Od setek tysięcy lat trwa cykl epok lodowcowych przerywanych okresami ocieplenia. Wszystkie te zmiany były powodowane zmianami docierającej do Ziemi energii słonecznej. Podczas poprzedniego maksimum interglacjalnego średnia temperatura Ziemi była wyższa o około 1-2°C. Wcześniej cieplej było przed około 3 milionami lat - nie było lodów w Arktyce. Ponad 35 milionów lat temu świat był wolny od lodu - nie było nawet czapy lodowej na Antarktydzie, a temperatura Ziemi były wyższa o około 4°C.

~mz66 do ~KonserwatywnyLibertarianin: Czemu się dziwisz ? Banda "óczonyh" profesorów zrobi wszystko, i powie wszystko co im każą za pieniądze ! Nie umieją wyjaśnić gdzie podziały się tysiące elektrowni węglowych i tysiące hut stali, z których faraonowie egipscy emitowali miliardy ton CO2 każdego dnia, no i tak "ocieplili" północną Afrykę, że powstałą Sahara........ Banda płatnych "óczonyh" profesorów wmawia nam, że nesze elektrownie węglowe topią lód w Arktyce, bo polski węgiel i polskie elektrownie węglowe, to przcież resztki niepodległości nastodu polskiego. To musi zostać zniszczone !

~Agnostyk_Praktyk: KŁAMSTWA, KŁAMSTWA, KŁAMSTWA!!! CHCĄ SIĘ NACHAPAĆ KASY DOPÓKI JESZCZE JEST MOŻLIWOŚĆ! Wszystkie badania naukowaców z poza tymi zwiazanymi z Globciem dowidzą że jest odwrotnie niż nam wmawiaja media. To ocieplenie się kilmatu spowodowało wzrost CO2 w atmosferze bo więcej wydzielają go parujące oceny! I to jest też powodem tego że chociaż stopniała więcej lodu niż zwykle wcale jakoś nie zalewa Holandii. Może czas wrócić do tych opublikowanych przez wikiles maili i podać do wiadomości publicznej którzy z "naukowców" fałszowali dane tak by wyglądało że to człowiek odpowiada za ocieplenie i jakie fundusze dzieki temu otrzymali!

~. do ~dosc bredni : Trąb rzeczywiście jest coraz więcej o czym świadczą liczne wpisy na forum. Ad remum: klimat ziemski jest zmienny i dzieje się tak bez udziału człowieka, w erze mezozoicznej było gorąco i sucho co pozwoliło niebywale rozwinąć się gadom a z kolei kilkanaście tysięcy lat temu była sobie Epoka Lodowcowa i mamuty. I to nie człowiek był tego przyczyną. Człowiek zbyt mało znaczy by modyfikować klimat Ziemi, dla Słońca natomiast to nie jest żaden problem. Chcesz wpływać na klimat Ziemi to załóż żaluzję na Słońce. Zmniejszanie wydzielania CO2 poprzez jego opodatkowanie ma służyć wyłącznie ekocwaniakom.

* * *

I tak dalej, i temu podobnie. Wrzask, pomówienia, inwektywy i zero rzeczowych argumentów. Polska skrzecząca ciemnota, krzykliwa i bardziej budząca uśmiech politowania, niż irytację. Kiedyś przeprowadzono test, z którego wynikło, że Polacy w niewiedzy mieszczą się na trzecim miejscu za Włochami i Hiszpanami, którzy są jeszcze bardziej niedoedukowani od nich. W czymś w końcu musimy być lepsi od innych narodów Europy i świata, czyż nie?

Pamiętam na jednym z for internetowych ściąłem się z jakimś cwaniaczkiem, którzy zaczął mi udowadniać, że stopienie lodów w niczym nam nie grozi, bowiem działa tu prawo Archimedesa, itd. itp. Zapomniał tylko ów pseudouczony matołek, że należy się tu obawiać synergicznego działania topienia się lodowców, które zasilą Wszechocean naszej planety milionami ton wody i jednoczesnego ogrzewania się wód Wszechoceanu przez promienie słoneczne i energię cieplną kumulowaną w coraz bardziej zaparowanej i nasyconej dwutlenkiem węgla i metanem atmosferze, a co za tym idzie zwiększanie się objętości wody dzięki zjawisku rozszerzalności termicznej. O tym już ten „uczony” jakoś zapomniał – a raczej „zapomniał”, bo mu to było wygodne.

Przeciwnicy teorii globalnego ocieplenia nie chcą zrozumieć oczywistego faktu, że zmiany klimatyczne są naturalne i przebiegają one zgodnie z prawami natury, ale działalność człowieka jest sprzeczna z Jej prawami i stanowi języczek u wagi w delikatnej równowadze atmosfery, hydrosfery i biosfery. Będą więc powtarzać swoje „argumenty” głoszone przez pseudonaukowców na garnuszku lobbies przemysłowych, energetycznych i nade wszystko paliwowych, które mają w tym swój interes, by maksymalnie ściemniać i zacierać sprawę globalnych zmian klimatycznych, BO TO SĄ WIELKIE PIENIĄDZE i tylko one stoją za tym wszystkim. Tak samo sprawy się mają w przypadku GMO czy energetyki jądrowej, które na siłę chcą nam wcisnąć politycy przekupieni przez lobby biochemiczne i atomowe, gigantyczne koncerny, które chcą uzależnić świat od swoich produktów i technologii – a nade wszystko dyktować swoje warunki – w tym polityczne. Przykład rosyjskiego Gazpromu, Jukos Oil i innych koncernów gazowo-naftowych jest dokładnie właśnie takim działaniem. Ale tego już polscy antyekologiczni ciemniacy nie są w stanie zrozumieć i bezmyślnie powtarzają „mądrości” rozpowszechniane przez specjalistów od PR na usługach koncernów, karteli i monopoli. Ktoś tam proponował założyć żaluzję na Słońce. A może by tak zdjął sobie żaluzję z mózgu i klapki z oczu?

Najwyższy czas.

poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Bardzo poważne ostrzeżenie: DIROFILARIOZA W POLSCE


Serce wypełnione nicieniami Dirofilariozy

Polska – Groźna choroba dirofilarioza przywędrowała do nas z krajów o cieplejszym klimacie, komary mogą przenosić pasożyta z psów i kotów na człowieka, dorosły pasożyt pod skórą może mieć długość do 15 cm.
Komary mogą przenosić w naszym kraju chorobę o nazwie dirofilarioza. Wynika to z najnowszych badań Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego-Państwowego Zakładu Higieny w Warszawie. Badania będą opublikowane w najbliższych miesiącach.
Chorobę wywołuje pasożyt przenoszony przez komary z psów. Człowiek jest dla pasożyta żywicielem przypadkowym, ale w Polsce zakażonych jest 20 osób. Leczenie nie jest skomplikowane, pod warunkiem, że choroba zostanie właściwie rozpoznana. Najczęściej wymaga interwencji chirurgicznej.
Profesor Elżbieta Gołąb z Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego-Państwowego Zakładu Higieny podkreśliła, że do tej pory nie było w naszym kraju problemu przenoszenia chorób przez komary, ale ta sytuacja zmieniła się.
- Stwierdziliśmy występowanie pasożyta u komarów – oświadczyła profesor. Zaznaczyła, że do tej pory ukąszenie przez komara nie niosło żadnego niebezpieczeństwa, teraz nie możemy tak powiedzieć.
- Dirofilarioza występuje w krajach o ciepłym klimacie, lecz polskie badania wykazały, że do zakażenia dochodzi również w naszym kraju – zaznaczyła profesor Gołąb. Poinformowała, że jest kilka przypadków choroby u osób, które nigdy nie wyjeżdżały za granicę, jest więc pewność, że są to przypadki zarażenia w Polsce. Dodała, że odsetek zarażonych psów na terenie Mazowsza jest duży, bo sięga 20 procent w schroniskach.
Doktor Aleksander Masny z Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – PZH podkreślił, że choroba - dirofilarioza rozwija się tylko u niektórych osób. Zaznaczył, że nie wiadomo dlaczego u pewnej grupy ludzi pasożyt nie jest zwalczany przez organizm. Według niego, układ immunologiczny większości ludzi skutecznie radzi sobie z pasożytem i go zabija. Doktor Masny podkreślił, że najbardziej racjonalną profilaktyką jest odstraszanie komarów.
Jak informuje na swojej stronie PZH, „zmiana podskórna powodowana przez chorobę może występować w różnych miejscach ciała, choć często na powiece, piersi, powłokach brzusznych lub na mosznie. Jest to podskórny, drażliwy, najczęściej bolesny guzek, niekiedy migrujący, wielkości od 0,5 do 2,5 cm średnicy. Guzek ten zawiera nicienia o wymiarach od kilku do 15 cm długości i od 0,3 do 0,62 mm szerokości, na ogół już degenerującego, otoczonego naciekiem zapalnym. Zmiany mogą powstać w okresie od kilku miesięcy do kilkunastu lat od zarażenia. Nicienie te mogą także umiejscawiać się pod spojówką oka, a nawet w ciele szklistym. Opisane są też przypadki umiejscowienia guzka w głębiej położonych tkankach piersi kobiet, w płucach, jamie brzusznej, w narządach rozrodczych. Nie opracowano leczenia farmakologicznego – stosuje się zabieg chirurgiczny”.
Badania ludzi, psów i kotów, które prowadzi Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego – PZH są finansowane przez Narodowe Centrum Nauki. (WP.pl)

* * *

Proszę, proszę – Dirofilarioza ante portas! Ktoś się wreszcie obudził w Warszawie i na alarm trąbi, a media mają sensację dnia i o czym pisać w sezonie ogórkowym!

O możliwym transferze rozmaitych chorób z południowej części kontynentu ekolodzy i epidemiolodzy ostrzegali od ładnych paru lat, kiedy stało się wiadome (dla większości myślących ludzi na świecie), że wraz z efektem cieplarnianym – czyli globalnego ocieplenia – nastąpi zjawisko transferu m.in. groźnych dla ludzi infekcji ze stref tropikalnych do stref klimatu umiarkowanego. Takim zagrożeniem są także tu wymienione nicienie, gorączki krwotoczne i inne dopusty boże pustoszące kraje Afryki. Akurat takie zagrożenie nie jest wyssane z palca. Od kilku lat obserwujemy w Polsce migrację niektórych gatunków grzybów z Czech i Słowacji przyszła do nas silnie trująca odmiana czubajki czerwieniejącej - Macrolepiota rachodes var. Bohemica, która jest równie toksyczna jak muchomory i w Polsce odnotowano już kilkanaście zatruć. Od kilku lat obserwuję inwazję bezskorupowego ślimaka ślinika luzytańskiego – Arion lusitanicus. Dokładnie to samo jest w przypadku Dirafilarozy – została ona zawleczona do nas z południa kontynentu. I jak zwykle – sprawa została zlekceważona, póki nie doszło do infekcji. Czy my, Polacy, naprawdę nie potrafimy przewidywać nieszczęść i uzbroić się przeciwko nim???

A przecież za naszymi granicami mamy nie tylko nicienie, ale także inne – jeszcze groźniejsze infekcje wirusowe, że wspomnę tylko wirus Ebola, gorączkę Nilu Zachodniego, Hanta, Yellow Fiever, Q fiever i inne groźne choroby, które w Europie mogłyby wywołać straszliwe spustoszenie porównywalne z dżumą, cholerą czy czarną ospą w Średniowieczu! Gorące lata i stosunkowo ciepłe zimy to prawdziwy raj wszelkiego rodzaju infekcji, a do tego wzmożony ruch turystyczny i w ogóle przepływ osób i towarów zwielokrotnia zagrożenie zawleczeniem któregoś z tych dopustów także i do nas. I jestem bardzo ciekawy, czy ktoś w Warszawie przewiduje takie zagrożenia? Jeżeli nie, to najwyższy czas się obudzić!

P.S. - Jest jeszcze jedna możliwość, jaką zasugerował Mariusz Fryckowski, a mianowicie - rozdmuchana, rozbuchana histeria wokół Dilofilariosis daje władzom do ręki bardzo wygodny pretekst do urządzenia na wzór Ukrainy totalnej masakry bezdomnym psom i kotom. Znając perfidię naszych rządzących jestem w stanie w to uwierzyć. No i mordercy z licencją na zabijanie się ucieszą - wreszcie będą sobie mogli postrzelać do zwierzątek i to w sezonie letnim!