Powered By Blogger

czwartek, 28 kwietnia 2016

Pamiątkowy obelisk ku pamięci red. Andrzeja Zalewskiego






W dniu 28.IV.2016 roku, o godzinie 11-tej, w Zespole Szkół im. Bł. Piotra Dańkowskiego na Chrobaczym w Jordanowie, miała miejsce uroczystość odsłonięcia pamiątkowego obelisku ku upamiętnienia wielkiego przyjaciela naszego miasta – red. Andrzeja Zalewskiego – którego 92 rocznica urodzin minęła parę dni temu. 
 
Redaktor Andrzej Zalewski urodził się w dniu 14 kwietnia 1924 roku w Warszawie. Najpierw harcerz a potem żołnierz Armii Krajowej walczący u „Ponurego” i „Nurta” i wreszcie Powstaniec Warszawski. Z zawodu magister inżynier rolnik, z zamiłowania radiowiec, przyrodnik i ekolog. Jako społecznik był on twórcą i animatorem Ruchu Polskiej Niezapominajki. A oto jego dokonania:

Red. Zalewski był związany z Polskim Radiem i TVP. W 1955 roku dzięki jego staraniom na antenie Polskiego Radia zagościł „Radiowy Kogutek” - a potem powstały Poranne Rozmaitości Rolnicze. W tym samym roku na antenie Polskiego Radia zaproponował organizowanie „wczasów pod gruszą”. W 1958 w TVP pojawiły się jego „Niedzielne Biesiady” – „Wówczas to na wsiach do świetlic wiejskich i szkół schodzili się na 3 godzinny program całe wsie. Od 1959 r. przeszedł na etat dziennikarza radiowego. Współpracował równocześnie z Telewizją Polską (programy rolnicze)”. W 1964 otrzymał stypendium FAO i rządu austriackiego. W latach 1970-1985 pracował na etacie w TVP.

W roku 1978 stypendium – studia – na zaproszenie Departamentu Stanu USA. Po powrocie z tego wyjazdu naukowego został ostatecznie pozbawiony możliwości pracy w telewizji w Polsce Ludowej. W 1985 roku – przechodzi na przyspieszoną dziennikarską emeryturę. W 1988 roku – początek współpracy z IV Programem PR.

Rok 1990 – to początek felietonów Ekoradia – to jego autorski pomysł. Od 1994 roku współpracuje z nim Robert Leśniakiewicz, dzięki czemu cała Polska usłyszała o Jordanowie!

2001 – propozycja Pana Redaktora by „obok Walentynek wprowadzić w Polsce Święto Polskiej Niezapominajki”. (...). „To był właściwie pomysł radiosłuchaczy „Jedynki”. Pierwsze obchody Święta Polskiej Niezapominajki odbyły się w Szkole Podstawowej im. Partyzantów Świętokrzyskich Armii Krajowej w Wielkiej Wsi koło Wąchocka 15 maja 2002 roku. Lipiec 2002 – powołano Kapitułę Polskiej Niezapominajki. Jej przewodniczącym został Andrzej Zalewski.

Andrzej Zalewski zmarł w dniu 21 lipca 2011 roku w Warszawie wskutek wypadku. Pogrzeb Andrzeja Zalewskiego odbył się 27 lipca 2011 w Warszawie, pochowany został na Cmentarzu Powązkowskim tamże. Mszy Świętej pogrzebowej przewodniczył oraz homilię wygłosił ks. bp Józef Zawitkowski.
Jest on laureatem m.in. „Złotego Ekranu” TVP za indywidualność.

W styczniu 2003 roku został uhonorowany Orderem i Dyplomem „Benemerenti” – „Dobrze zasłużonym” – „Za chwalebną służbę w środkach masowego przekazu, za dawanie świadectwa najwyższym wartościom, jakim są prawda i umiłowanie Ojczyzny”. Nagrodę tą przyznał Ordynariat Polowy Wojska Polskiego, a wręczył redaktorowi A. Zalewskiemu ks. abp Sławoj Leszek Głódź.

W 2008 roku otrzymał odznaczenie „Zasłużony dla Ziemi Jordanowskiej” przyznawane każdego roku przez Towarzystwo Miłośników Ziemi Jordanowskiej. Współpracował z Robertem Leśniakiewiczem w ramach Eko Radia, dzięki czemu w audycji pojawiały się informacje dotyczące Jordanowa i prognozy pogody dla naszego miasta.

4 listopada 2011 za wybitne zasługi dla Polskiego Radia został pośmiertnie odznaczony przez Prezydenta RP Bronisława Komorowskiego Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski.

Jest honorowym obywatelem miasta Chmielnik (na Ziemi Świętokrzyskiej), miasta Jordanowa, a także gminy Pionki.

Obelisk powstał z inicjatywy i został sfinansowany przez Towarzystwo Miłośników Ziemi Jordanowskiej przy wsparciu lokalnych władz miasta i dyrektora ZS Zbigniewa Kołata oraz Starostwa suskiego, na terenie którego został on postawiony.
 
W uroczystości udział wzięli: vice starosta suski – Zbigniew Hutniczak, członkini zarządu powiatu – Czesława Madoń, sekretarz miasta Jordanowa – Robert Wodziak, skarbniczka miasta - Grażyna Pałach, delegacja radnych miasta Jordanów, przedstawiciele duchowieństwa - ks. proboszcz Paweł Gunia, ks. Jerzy Skórkiewicz, przedstawiciele MOK Jordanów – Jan Hanusiak i Bogusław Nosidlak, dyrektor Gimnazjum – Janusz Łukasz, prof. Jerzy Semsch oraz Zarząd Towarzystwa Miłośników Ziemi Jordanowskiej – prezes Stanisław Bednarz, wiceprezesi: Władysław Łazarski i Robert Leśniakiewicz oraz dyr. Zbigniew Kołat, członek komisji rewizyjnej – Stanisław Zembol, nauczyciele i młodzież szkolna. 

Zebranych przywitał dyr. Zbigniew Kołat, który następnie oddał głos prezesowi TMZJ, który przybliżył zebranym sylwetkę i dokonania red. Andrzeja Zalewskiego, akcentując szczególnie jego związki z naszym Miastem i Ziemią Jordanowską. Następnie głos zabrał Robert Leśniakiewicz, który w krótkich słowach wspomniał swoją współpracę z red. Zalewskim w ramach audycji „Eko Radio” i „Duchy Przyrody i pogody” realizowanych w latach 1994-2011. 

Po ich wystąpieniach nastąpiło odsłonięcie obelisku pamiątkowego, którego dokonali Zbigniew Hutniczak, Stanisław Bednarz i Zbigniew Kołat. Przy obelisku złożono wiązankę kwiatów i… zasadzono kępkę niezapominajek. Modlitwę zaintonował i pomnik poświęcił ks. Paweł Gunia. Szczególne podziękowania złożono na ręce Pana Stanisława Tepra, który wykonał obelisk i tablicę pamiątkową. I na tym uroczystość zakończono.
Uczestnicy potem spotkali się na panelu dyskusyjnym przy kawie i ciastkach.  


Redakcja  "Echa Jordanowa"   

środa, 27 kwietnia 2016

Kulista skałka w Bośni budzi kontrowersje



Suad Keserovic robi pomiary kamiennej kuli w Podubravlje
VOA News, 12.IV.2016 r.: Niesławny pseudo-archeolog pojawił się ponownie – tym razem sugerując, że unikalne skalne formacje, które odkrył ostatnio w Bośni, są dowodem na istnienie starożytnej cywilizacji, która istniała 1500 lat temu.

Semir Osmanagič, bo o nim mowa, od roku 2005 uważa wzgórza otaczające Visocice za część ogromnego zbioru piramid, o których mówi on, że liczą sobie 15.000 lat. 

Od tego czasu kopie on wokół tych gór, ale nie odkrył żadnego przekonywującego dowodu na to, że jest tak jak on mówi. 

Jego ostatnim „odkryciem” jest wielka, kulista skałka znaleziona w bośniackim lesie, która jak on mówi – może być najstarszą taką skałą jaka kiedykolwiek była obrabiana przez człowieka. 

Kula ta ma promień 1,4 m i jak on twierdzi, zawiera bardzo wysoką ilość żelaza.








Naturalna formacja?


 Uczeni, którzy oglądali tą kulę mówią, że jest to naturalna formacja, a nie twór człowieka. Ale Osmanagič otrzymał bogatą dotację od rządu Bośni i Hercegowiny i jest kimś w rodzaju celebryty na tym terenie, natomiast środowisko archeologów uważa go za niebezpiecznego szarlatana. 

Anthony Harding – prezes European of the Association opf Archeologists nazwał jego enuncjacje „totalną bzdurą” – jak podaje „The Telegraph”.
- Jeżeli idzie o prawdziwą archeologię, to są tam artefakty ze Średniowiecza, być może z Epoki Brązu albo czasów rzymskich mówi on. – Ale spekulacje, że znajduje się tam coś sprzed 12.000 lat jest kompletna fantazją i każdy, kto posiada podstawową wiedzę o archeologii pozna się na tym

W otwartym liście opublikowanym lata temu, grupa naukowców określa Osmanagiča jako… - haniebnie zagrażającemu zniszczeniem części prawdziwego dziedzictwa Bośni… 

Mimo tego jest mało prawdopodobne, że Osmanagič przestanie głosic swe teorie i kopać w tym rejonie.

Kamienna kula przyciąga podobne zainteresowanie. 

Dr Mandy Edwards z Uniwersytetu Manchester School of Earth, Atmospheric and Environmental Sciences powiedziała „The Daily Mail”, że ta kula nigdy nie była wytworzona przez człowieka, i mogła być utworzona poprzez osadzenie się naturalnego mineralnego cementu w przestrzeniach pomiędzy warstwami osadów – nazywane konkrecjami.                         


Przekład z j. angielskiego – © Robert K. Leśniakiewicz

wtorek, 26 kwietnia 2016

Kamienne kule w Bośni



Dr Miloš Jesenský Ph.D.


Wśród lasów środkowej Bośni, w okolicy wsi Podubravlje (N 44°26’18” – E 018°08’10”, wys. 213 m n.p.m.) znaleziona została kamienna, 35-tonowa kula o średnicy 3 m, podobna do tej znalezionej na Kysucach. Tamtejszy badacz Semir Osmanagič (znany dzięki odkryciu piramid w Visoko w Bośni) twierdzi, że to niedawne odkrycie jest dowodem na istnienie do dziś dnia nieznanej cywilizacji.

Chociaż według agencji ABC News geolożka z Uniwersytetu Machester – dr Mandy Edwards i większość specjalistów domniemywa, że chodzi tutaj o konkrecje naturalnie powstałą w zagęszczonych minerałów w skałach osadowych, Osmanagič forsuje swoja teorię na temat zaginionej kulturze megalitycznej:
- Byłby to dalszy dowód na to, że Południowa Europa, Bałkany i Bośnia są miejscem egzystowania kolejnych cywilizacji już w dawnej przeszłości, a nie mamy o nich żadnych źródeł pisanych – twierdzi on. – Ten artefakt mógłby być najstarszą kamienną kulą zrobiona rękami człowieka – dodając jeszcze, że chodzi tu o największe tego rodzaju znalezisko w Europie.

Badacz ten zwany „bośniackim Indianą Jonesem“ ma już na swoim koncie większość sensacyjnych znalezisk na terytorium Bośni. Wbrew krytyce kręgów specjalistów, które w górach znajdujących sie przy wsi Visoko w odległości 30 km od Sarajewa widzą tylko twory geologiczne, zyskał on wsparcie finansowe władz w celu udowodnienia swej tezy, że chodzi tam o pozostałości sztucznie postawionych piramid z siecią podziemnych tuneli.


Moje 3 grosze


Na ten temat pisałem już na moim blogu – zob. http://wszechocean.blogspot.com/2015/03/kule-dyski-skay-1.html, i dalsze; http://wszechocean.blogspot.com/2015/05/piki-bogow.html oraz http://wszechocean.blogspot.com/2015/07/kamienne-kule-w-polsce.html i dalsze. Jak się okazuje, kamienne kule znajdują się także w Bośni.


Przekład z j. słowackiego – © Robert K. Leśniakiewicz  

poniedziałek, 25 kwietnia 2016

Dlaczego Amerykanie zbombardowali Księżyc?





Igor Nikitin

W dniu 9.X.2009 roku, Stany Zjednoczone przypuściły atak bombowy… na naturalnego satelitę naszej planety. Celem był krater Cabeus, znajdujący się w rejonie Bieguna Południowego Księżyca (a dokładniej na S 84°54’ - W 035°30’, ok. 100 km od Bieguna Południowego – przyp. tłum.)


W poszukiwaniach wody, albo…


Były dwie bomby. Pierwszą to był booster rakiety Centaur. Na rozkaz z NASA oddzielił się on od aparatu LCROSS (kosmiczny aparat do obserwacji i sondowania kraterów księżycowych) i cała swą masą, powyżej 2 ton, werżnął się w powierzchnię Księżyca. Obłok pyłu księżycowego wzbił się na kilka kilometrów i na długo zawisł nad powierzchnia Srebrnego Globu. Unikalne kadry wybuchu zdjął i przesłał do centrum NASA sam aparat kosmiczny LCROSS (NB, można go było obserwować z Ziemi, stąd poszedł chyr o UFO wokół Księżyca – przyp. tłum.) Potem aparat ten skierowano w to samo miejsce i w takim samym celu – LCROSS stał się drugą bombą. 

Jaki był cel tego niezwykłego bombardowania? Specjaliści z NASA twierdzą, że chcieli w ten sposób się dowiedzieć, czy na naszym naturalnym satelicie jest woda? Czy stwierdzili? Tak. Instrumenty pokładowe sondy wychwyciły wzbite wybuchem cząsteczki wody. Okazało się, że życiodajny związek chemiczny znajduje się nie tylko w glebie (wprawdzie w stanie związanym chemicznie), ale i w głębokich szczelinach niektórych kraterów. Tam znajduje się ona w postaci lodu.

Ale takie proste wyjaśnienie nie zadowoliło rzecz jasna ani ufologów, ani tym bardziej zwolenników Spiskowej Teorii Dziejów. Mało tego, nikt z NASA nie raczył wyjaśnić, dlaczego poświęcono drogocenny pojazd badawczy, a do tego jeszcze badając księżycowe zdjęcia , które znalazły się w Internecie znaleźli w tym miejscu, gdzie spadły oba aparaty – bazę Kosmitów!




Zdjęcie bazy Kosmitów?
Woda na Księżycu?


Unikalne kadry


Tym, którzy nie całkiem dowierzają Internetowi, w tym przypadku pomógł telewizor. Rzecz w tym, że przygotowania do wybuchu transmitowano z Centrum Badawczego Amesa – oddziału rządowej agencji NASA. I każdy uważny widz mógł zobaczyć pod łokciem jednego z pracowników CBA świeże zdjęcie powierzchni Srebrnego Globu, wykonane przed eksperymentem przez aparat LCROSS, który posłużył jako druga bomba. Na tym zdjęciu jest doskonale widoczna osławiona baza. 

Być może, zdjęcie to wpadło przypadkowo w kadr, ale w tym przypadku wiadomo było, że celem NASA był drugi krater Cabeus A, znajdujący się po sąsiedzku. Być może badacze odkrywszy na zdjęciu zagadkowy obiekt, przekierowali nań swoje bomby, by jego zniszczyć zanim dobiorą się do niego Chińczycy, Rosjanie czy Hindusi… 

Przy okazji w obłoku poimpaktowym poza parą wodną odkryto także wodór - H, wapń - Ca, magnez Mg, rtęć - Hg, sód - Na, srebro - Ag i złoto - Au. A cóż to takiego? Czy to skład księżycowego gruntu czy pozostałości tego, co znajdowało się we wnętrzu zbombardowanej bazy?


Zanim zniszczono


Przy okazji, zagadkową budowlę można było zobaczyć nie tylko na tej jedynej fotografii, która wpadła w kadr kamery TV. W 2013 roku, NASA opublikowała zdjęcia wykonane przez orbitery Grail A - Ebb i Grail B - Flow z wysokości 50 km. 

Po tym, jak zniszczono te dwa aparaty – one także zostały zrzucone na powierzchnię Księżyca, ale w okolicy Bieguna Północnego – uczeni opuścili je jak tylko dało się najniżej. Na jednym ze zdjęć wykonanych z wysokości 10 km, w 56. sekundzie lotu, widoczna jest dokładnie gigantyczna kwadratowa budowla, przypominająca już to ogromny fundament, już to wkopany w grunt kolosalny bunkier. Wkrótce NASA wycofała te zdjęcia z oficjalnego obiegu, ale na szczęście wielu ludzi je ściągnęło i od tego czasu łamią sobie głowy: co tak naprawdę Amerykanie zbombardowali w 2009 roku na Księżycu?



Moje 3 grosze



Obawiam się, że to „bombardowanie niczego nie dało. Powód jest prosty: skoro hipotetyczna baza została zbudowana na powierzchni Księżyca, to wystawiona była na działanie wszelkiego rodzaju promieniowań i meteoroidów, ergo zbudowano ją z dostatecznym zapasem bezpieczeństwa, by musiała wytrzymać impakt meteorytów o wiele większej masie i prędkości, a co za tym idzie energii kinetycznej impaktu, niż Centaur i LCROSS. Dlatego też zniszczenie jej w ten sposób uważam za mało prawdopodobny – no chyba, że Amerykanie chcieli powiedzieć Obcym – hallo out there!... 
 


Tekst i ilustracje – „Tajny XX wieka” nr 35/2015, s. 3
Przekład z j. rosyjskiego – © Robert K. Leśniakiewicz