Powered By Blogger
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą środowisko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą środowisko. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 3 maja 2018

Rosja wypuściła pływającą EJ w tym tygodniu


Akademik Łomonosow opuszcza port w Sankt Petersburgu


Megan Geuss


Dwa reaktory jądrowe dostarczą prąd do naftowego miasta na wschodnim wybrzeżu Rosji.

W sobotę, 28.IV.2918 roku, nowa pływająca EJ opuściła Sankt Petersburg holowana przez dwa holowniki. Dwa reaktory jądrowe o mocy 70 MW każdy popłynie poprzez Morze Bałtyckie na północ, wokół Norwegii, do rosyjskiego portu Murmańsk, gdzie statkiem zostanie dowiezione do nich paliwo.

Po postoju w Murmańsku, elektrownia zostanie przeholowana do małego arktycznego miasta Pewek (N 69°42’ - E 170°17’) – jak przekazuje niemiecka rozgłośnia Deutsche Welle. Pływająca EJ nazywa się Akademik Łomonosow i nie ma swego własnego napędu, tak więc musi być powoli holowana do swego miejsca przeznaczenia. Kompania, która wybudowała tą pływającą elektrownię to państwowe przedsiębiorstwo Rosatom Corp. oświadczyło w czasie konferencji prasowej, że drugi etap podróży – z Murmańska do Peweku odbędzie się w 2019 roku, już z paliwem i załogą na pokładzie.

Kiedy elektrownia dotrze do Peweku, to będzie ona użyta w tym 100-tysięcznym mieście do odsalania wody i pompowania ropy naftowej. Rosatom oświadczyło, że Akademik Łomonosow może być przesunięty w rejon Bilibino EJ, która dostarcza 48 MW energii elektrycznej i została wybudowana w 1974 roku, podobnie jak Czanuskaja Elektrownia Termiczna, która ma już 70 lat. Bilibino EJ była najbardziej wysuniętą na północ elektrownią atomową na świecie (N 68°03’ - E 166°27’), ale po uruchomieniu Akademika Łomonosowa będzie musiała oddać ten tytuł.

Plany wykorzystania FNPP na rosyjskiej Dalekiej Północy: markery czerwone - miejsca wodowania pływających elektrowni, markery żółte - miejsca ich dostarczenia, obszary zaznaczone na niebiesko - tereny zasilane w energię elektryczną przez FNPP 

Jednakże ten projekt nie ma swego rodzaju opóźnień i nuklearny projekt ukazuje swą nieoczekiwana twarz: w 2015 roku norweskie internetowe Obserwatorium Barentsa napisało, że Akademik Łomonosow mógłby być uruchomiony już w październiku 2016 roku.

Tymczasem krytycy projektu są zdania, że pływająca EJ stwarza sytuację bardzo niebezpieczną w przypadku, gdy elektrownia ta napotka na ekstremalną pogodę. W swym oświadczeniu atomowy ekspert z Greenpeace Jan Haverkamp cytuje enuncjacje, że płaskie dno Akademika Łomonosowa i brak własnego napędu nie stanowi zabezpieczenia nawet kiedy zostanie on zakotwiczony na stosunkowo płytkiej wodzie.

Oświadczenie prasowe Rosatomu stwierdza, że:
- Wszystkie niezbędne prace konstrukcyjne w celu stworzenia niezbędnej infrastruktury mają miejsce w Peweku. Nabrzeże, urządzenia hydrauliczne i inne budowle istotne do cumowania FPU - pływającej jednostki energetycznej i działania FNPP – pływającej EJ, będą gotowe do użycia po przybyciu Akademika Łomonosowa.    

Co jest przyczyną, że Rosja chciałaby mieć pływającą elektrownię? Region, w którym będzie ona stacjonowała znajduje się w odległej i transportowanie tej całej maszynerii lądem byłoby o wiele droższe niż transportem morskim. Deutsche Welle wskazuje na to, że zmiany klimatyczne na Ziemi powodują to, że transport Wielką Morską Drogą Północną (Wielikaja Siewiernaja Morskaja Put’) pomiędzy zachodem a wschodem kraju jest bardziej opłacalny.

Poprawka:

Artykuł ten w oryginale mówi, że Akademik Łomonosow był pierwszą zbudowaną na wodzie, pływającą EJ, ale w rzeczywistości to US Army użyła po raz pierwszy pływającej elektrowni jądrowej na Sturgis[1] w Panamie w latach 1968-1975.

I jeszcze jedna informacja na ten temat:
         




Akademik Łomonosow w porcie Sankt Petersburg z różnych ujęć

Przez Bałtyk holowana jest pływająca elektrownia atomowa


Rosyjska konstrukcja wypłynęła z portu w Petersburgu i kieruje się do Murmańska. Na pokładzie znajdują się dwa reaktory atomowe, a eksperci nazywają konstrukcję „nuklearnym Titanikiem”.

Akademik Łomonosow, czyli pływająca elektrownia atomowa, nazwana od postaci Michaiła Łomonosowa, założyciela Uniwersytetu Moskiewskiego, wypłynęła w sobotę z portu w Petersburgu. Konstrukcja o długości ponad 140 metrów i 30 metrów szerokości przepłynie wzdłuż wybrzeży Szwecji, a później duńskimi cieśninami na Morze Północne. Następnie wzdłuż norweskiego wybrzeża prosto do Zatoki Kolskiej na Morzu Barentsa, gdzie zacumuje w Murmańsku.

O przepłynięciu nietypowej jednostki zostały wcześniej poinformowane kraje skandynawskie.

Pojawienie się pływającej siłowni atomowej na morzach Europy wywołało spory sprzeciw organizacji ekologicznych, m.in. Greenpeace’u. Rosjanie planowali jeszcze w Petersburgu umieścić na pokładzie konstrukcji paliwo nuklearne, jednak ostatecznie Rosatom, właściciel, zdecydował, że załadunek odbędzie się w Murmańsku.
- Testowanie reaktora atomowego w miejscu tak gęsto zaludnionym, jak centrum Sankt Petersburga, to całkowity brak odpowiedzialności. Ale równie złym pomysłem jest przeniesienie testów tego nuklearnego Titanica z dala od oczu opinii publicznej - komentował Jan Haverkamp, ekspert Greenpeace w dziedzinie energetyki jądrowej. Zdaniem Haverkampa samo przedsięwzięcie jest niebezpieczne i może zagrozić Arktyce.


Moc pływającej siłowni


Po testach w Murmańsku Akademik Łomonosow ma być odholowany do wybrzeży Czukockiego Okręgu Autonomicznego, na północnym wschodzie Federacji Rosyjskiej, gdzie ma produkować energię elektryczną dla mieszkańców i platform wiertniczych. Dwa reaktory jądrowe umieszczone na konstrukcji dysponują mocą elektryczną 70 megawatów i mocą cieplną 300 megawatów (po 35 MW i 150 MW na reaktor).

Dla porównania, największa elektrociepłownia w Polsce na warszawskich Siekierkach ma moc cieplną 2081 MW, a elektryczną - 622 MW.


Komercyjna produkcja już niedługo


Wstępne szacunki mówią, że Akademik Łomonosow ma pracować co najmniej 40 lat, a co trzy lata będą wymieniane pręty paliwowe. Natomiast co 12 lat konstrukcja ma wracać do Petersburga na przeglądy.

Rosyjski Rosatom planuje skomercjalizować swoją konstrukcję i uruchomić linię produkcyjną pływających reaktorów po 2019 roku, gdy zakończy się faza testowa Akademika Łomonosowa.

Media w Rosji już opisują rozmowy prowadzone z potencjalnymi nabywcami takich mobilnych siłowni nuklearnych w Afryce, Azji i Ameryce Południowej, m.in. Chiny, Algieria, Indonezja czy Argentyna.


Źródła:
Przekład z angielskiego - ©R.K.F. Leśniakiewicz



[1] Chodzi o pływającą elektrownię zamontowaną przystosowanym do tego celu statku typu Liberty, który otrzymał oznaczenie MH-1A. Nazwę Sturgis urządzenie to otrzymało po gen. Samuelu D. Sturgisie. Jego moc wynosiła 10 MW i dawało ono energię elektryczną całej Strefie Kanału Panamskiego. Reaktor został wyłączony i dezaktywowany w latach 1976-77, zaś zlikwidowany w 2014-2018. (Wikipedia)

piątek, 18 maja 2012

Trwają tajemnicze masowe pomory zwierząt





Victor Martinez



Trwają tajemnicze masowe pomory zwierząt, a do tego pojawiła się nowa tajemnicza choroba, która zabija tysiące ludzi w Ameryce Środkowej, co stanowi kolejny niepokojący sygnał końca świata roku 2012.



W Peru miał miejsce masowy pomór ptaków i delfinów – rząd peruwiański przestrzega przed wychodzeniem na plaże po tajemniczym, wielkoskalowym pomorze 1200 pelikanów i 800 delfinów, które zmarły z niewyjaśnionych przyczyn…



W dniu 9 maja 2012 r., AP podała w swym serwisie:



Lima – Peruwiański minister zdrowia zwrócił się do ludności o to, by trzymała się z daleka od plaż na północ od Limy po ostatnim masowym pomorze pelikanów i delfinów. Ani minister, ani Peruwiański Instytut Oceanograficzny nie potrafi określić przyczyn tego masowego pomoru, i nie ma żadnych wskazówek, co do tego co spowodowało masową śmierć morskich ptaków i ssaków. Sobotni komunikat nie określa nawet, co jest zagrożeniem w czasie pobytu na plażach. Peruwiańska służba rolna podała w piątek, że pelikany zmarły wskutek ptasiej grypy, która może być niebezpieczna także dla ludzi.



Od lutego br. 877 delfinów i 1200 pelikanów znaleziono martwe na peruwiańskich plażach. Padły one z nieznanych przyczyn. Miejscowi rybacy i restauratorzy powiedzieli, że sobotnie ostrzeżenie nie spowodowały zbytnich strat w ich interesach. 



Inną rzeczą jest to, że teraz mamy martwy sezon w Peru. Kontrole plaży w Limie nie wykazały żadnych martwych zwierząt na brzegach, ale służby sanitarne usunęły stamtąd ogromne ilości odpadków oraz śmieci – w tym opakowań plastykowych, butelek i kawałków drewna.



Stare proroctwo Indian Hopi mówi:



Kiedy ptaki będą spadały z nieba, a zwierzęta umierać, nowe plemię ludzi pojawi się na Ziemi, z wielu kolorów, klas i krajów, którzy dzięki swej działalności spowodują, że Ziemia stanie się na powrót zielona. Będą oni znani jako „Tęczowi Wojownicy”.



Masowe pomory – wedle Wikipedii – rozpoczęły się na przełomie lat 2010/2011 i tak w okresie tym doszło do następujących incydentów:

v    W ostatni tydzień grudnia, znaleziono 83.000 martwych lub umierających ryb na 20 mi/32 km odcinku rzeki Arkansas River w odległości 100 mi/160 km na zachód od Beebe, AR. Jak się przypuszcza, była to jakaś epizootia.

v    Na krótko przed noworoczną północą, z nieba spadło 3000 – 5000 martwych ptaków w okolicach Beebe. Większość z nich umarła na ziemi. Ich zwłoki zostały przebadane przez laboratoria Arkansas Livestock and Poultry Commission, National Wildlife Heath Center w Madison, WI oraz University of Georgia. Uczeni doszli do wniosku, że ptaki padły w wyniku działania błysku i huku nielicencjonowanych fajerwerków, które odpalano w noc noworoczną.

v    Zjawisko to powtórzyło się następnego dnia, kiedy to padło kolejne 5000 ptaków. 

v    Pomiędzy 28.XII.2010 a 3.I.2011 roku znaleziono ponad 100 ton martwych ryb na plażach Brazylii.

v    3 stycznia znaleziono kolejne 500 martwych ptaków w Pointe Coupe Parish, LA.

v    W tym samym dniu znaleziono ok. 2 mln martwych ryb w Zatoce Chesapeake Bay, MD.

v    5 stycznia dziesiątki martwych ptaków znaleziono w Faenza we Włoszech. Ptaki padły najprawdopodobniej wskutek zatrucia farbą lub wskutek hipoksji.

v    W czasie weekendu 8/9 stycznia „ponad sto” martwych ptaków znaleziono na autostradzie Kalifornia Highway, zaś tysiące martwych ryb znaleziono w porcie w Chicago.

v    14 stycznia ok. 200 martwych krów znaleziono na pastwisku w okolicach Stockton, WI. Właściciel stada powiedział szeryfowi, ze bydło padło wskutek infekcji IBR lub BVD. Próbki wysłano do madison w celu ustalenia przyczyny śmierci.

v    7 marca miliony małych ryb znaleziono na akwenie King harbor w okolicach Redondo Beach, CA. Dochodzenie wykazało, że ławica sardynek padła wskutek przyduchy w basenie portowym. Władze określiły ten wypadek jako „niezwykły, ale nie niewyjaśniany”.



Resztę można zobaczyć na mapach zamieszczonych w Internecie:    









oraz wideo:






Kolejna sprawa – 1 stycznia 2011 roku wszystkie zainteresowane organizacje odnotowały kolejne masowe pomory zwierząt na świecie, i tak:

v    Tajemniczy pomór pszczół miodnych na Florydzie. W czasie 1 dnia stwierdzono śmierć ponad 20 rojów.

v    Podobną rzecz stwierdzono także w Kanadzie, gdzie w ciągu 48 godzin padło kilkanaście rojów pszczół....

v    Historia powtarza się znowu – tuziny martwych ptaków spadło z nieba na Beebe, AR, w dniu 31 grudnia 2011 roku! Wszystko wskazywało jednak na to, że ptaki otruły się czymś…

v    …tymczasem 30 martwych ptaków znaleziono hrabstwie Montgomery, KY oraz…

v    …podobne zjawisko zaobserwowano także w stanie Utah, gdzie martwe ptaki zaległy na jednym z parkingów 15 grudnia 2011 roku.

v    Masowe padnięcie ptaków stwierdzono także w Chinach 20 stycznia 2011 roku.

v    Setki tajemniczo padłych ptaków znaleziono w okolicy Dacono, CO.

v    55 bizonów padło z tajemniczej przyczyny na farmie w hrabstwie Cayuga, NY.

v    Ponad 200 martwych krów znaleziono na polu w Wisconsin.

v    40.000 martwych krabów znaleziono na plażach w Anglii.

v    Masowe zgony młodych delfinów w Zatoce Meksykańskiej martwią uczonych.

v    264 martwe delfiny butlonose znaleziono na brzegach północnego Peru, 10 lutego 2012 roku. Władze tego kraju poszukują przyczyn tego masowego pomoru. Martwe zwierzęta znaleziono na 103-kilometrowym odcinku wybrzeża.

v    Ponad 300 martwych ptaków znaleziono we Włoszech.

v    Dziwne światła uśmierciły tysiące ryb w Kolumbii w dniu 25 stycznia 2011 roku!

v    Masowe śnięcie ryb w Cedar, B.C. na wyspie Vancouver w Kanadzie.

v    Tysiące martwych ryb pływa koło jednej z australijskich zapór wodnych, donosi „The Extinction Protocol” z 21 kwietnia 2011 roku.

v    Dalszy ciąg tajemnicy – kolejne masowe śnięcia ryb w Australii.

v    Dziesiątki martwych ryb znaleziono w basenie portowym Ventura Harbor, według relacji Johna Hartunga z KABC TV Chanel-7, 19 kwietnia 2011 roku.

v    Kolejny incydent z Kalifornii: miliony małych ryb zostało wyrzuconych przez fale w okolicach Redondo Beach, CA.

v    2 stycznia 2012 roku, 40.000 lb/~20.000 kg tysięcy martwych śledzi wyrzuciło morze w okolicach Tromsø w Norwegii i do dziś dnia właściwie nie wiadomo, jaka była przyczyna tego pomoru… Mieszkańcy Tromsø nie mogli uwierzyć własnym oczom, kiedy to rankiem w Sylwestra ujrzeli 10 – 20 ton martwych śledzi na brzegach morza. […] Istnieje wiele hipotez na temat przyczyn tego nieszczęścia, ale prawda jest nadal NIEZNANA…

v    Kolejne masowe śnięcie ryb miało miejsce w okolicach Acapulco w Meksyku. Czy istniał jakiś związek pomiędzy tym, a japońskim tsunami z 11 marca 2011 roku?

v    Tysiące martwych ośmiornic wyrzuconych przez morze w Portugalii.

v    Cztery dni z rzędu: 17 martwych pawi znaleziono w Wankaner w Indiach.

v    Dziesiątki martwych pelikanów zmarłych z powodu nieznanej infekcji znaleziono na plażach w okolicach Jacksonsville, FL, 7 stycznia 2011 roku.

v    Dziesiątki małych pingwinów błękitnych zginęło na Nowej Zelandii.

v    Życie morskie zamiera – delfiny i lwy morskie wymierają wzdłuż wybrzeży Kalifornii – Laylan Connelly, w „Orange County Register” z 18 kwietnia 2011 roku.

v    Setki martwych fok na Labradorze, Kanada.

v    Morska tajemnica: wolontariusze z Redwood City, CA, znaleźli martwe rekiny lamparcie i lwy morskie w przerażających ilościach. Informacja z 23 kwietnia 2011 roku.

v    Kolejny pomór uderzył w zwierzęta morskie. Setki ogromnych „słoniowatych” kałamarnic wyrzuciło morze w hrabstwach San Clemente, San Diego i  Orange, CA, 23 września 2011 roku.

v    Setki martwych wielorybów znaleziono na odległej plaży – zob. wideo: http://www.youtube.com/watch?v=PNIjab6ACko&feature=email

v    55 wielorybów wyrzuciło się na brzeg na Cape Cod.

v    24 stycznia 2012 roku. Kolejna masowa śmierć waleni – 90 wielorybów wyrzuciło się na brzeg z czego 34 zmarły na plażach Nowej Zelandii. Przyczyny ich postępowania pozostają NIEZNANE. 90 waleni wyrzuciło się na brzeg w miejscu, w którym miesiąc wcześniej wyrzuciło się z morze 7 wielorybów.

v    Następnych 107 waleni wyrzuciło się na brzeg na plaże Steward Island, Nowa Zelandia.



* * *



A u nas?



Wydaje mi się, że nie trzeba daleko szukać jakichś czynników pozaziemskich, interwencji UFO/USO czy – szczególnie modne ostatnio – zwalanie wszystkich ziemskich bied na generalny Koniec Świata i Armagedon w grudniu 2012 roku, co opowiadają szczególnie cwani hochsztaplerzy zbijający kasę na głupocie swych wyznawców. Myślę, że za znaczną częścią tych dziwnych wypadków stoi (bez)rozumna działalność człowieka (ponoć) rozumnego. O zanieczyszczeniu i zaświnieniu plastykami Pacyfiku już pisałem. To oczywiste, że zwierzę, które naje się takich odpadów MUSI umrzeć.  



A u nas w Polsce? - przypomnę tylko sprawę ekobomby w Brodnicy, gdzie w beczkach przywieziono i składowano bez jakichkolwiek zabezpieczeń szczególnie toksyczne i żrące substancje. Przypomnę sprawę z Podhala, gdzie austriacko-polski team oszustów „utylizował” całymi beczkami toksyczne odpady wwożone całymi tirami z Austrii. Polska po 1989 roku stała się jednym wielkim śmietnikiem całej Europy. W import tego toksycznego paskudztwa są zamieszani nawet ludzie ze świecznika i celebryci, co choćby widać na następującym przykładzie z ostatnich dni podanym przez Onet.pl:



PRZYJEMNYCH WCZASÓW NAD BAŁTYKIEM


Były pracownik kancelarii Wałęsy i działacz Solidarności sprowadził do Gdańska 14.000 ton HCB - żrącego i silnie rakotwórczego odpadu chemicznego z Ukrainy (!). Spalenie odpadów zajmie 2 lata, przechowywane są w workach (!) 100 m od wybrzeża Bałtyku. Pomorski Urząd Marszałkowski zalegalizował to bezprawie.

Dziennikarzy zaalarmował mieszkaniec Gdańska, który zaobserwował setki ukraińskich ciężarówek zwożących śmierdzące materiały chemiczne. Na workach znajdowały się oznaczenia Heksachlorobenzenu, w skrócie HCB.

- To jedna z 22 takich substancji na świecie. Spośród dziesiątek tysięcy chemikaliów są tylko 22, których stosowanie jest zakazane przez konwencję międzynarodową. HCB może uszkadzać wątrobę, system immunologiczny i ogranicza wzrost liczby urodzeń. To bardzo agresywna substancja, jeśli umieścimy ją w normalnej beczce skoroduje ją i przedostanie się na zewnątrz – wyjaśnił dziennikarzom John Vijgen, dyrektor międzynarodowej organizacji zajmującej się likwidacją przeterminowanych pestycydów oraz HCB.



To prawda, ta firma nazywa się PORT SERVIS , właścicielem jest Krzysztof Pusz , prawa ręka Wałęsy. Ale czy to był działacz Solidarności to wątpię Zmieniał piórka w zależności od sytuacji. Był w kilku partiach i każdego lizał po tyłku. Zezwolenie wydał na spalanie Piotr Tybuszewski z Urzędu Miasta Gdańsk. Są to nie tylko szczelnie zamknięte beczki ale i big bagy tzw. worki , w których są śmiercionośne substancje. PORT SERVIS mieści się koło falochronu Portu Północnego, wokół mamy dzielnicę Nowy Port, Stogi, Zaspę, Śródmieście Gdańska. Chemikalia zwożone są z Niemiec i Ukrainy, podejrzewamy że mogą być to odpady elektrowni jądrowych. Ale żeby było tragiczniej, udziałowcem w tej firmie jest Michalczewski, nasz bokser.



I jak to skomentować nie używając wulgaryzmów? Doprawdy, w słownictwie cywilizowanego człowieka nie ma wyrazów dostatecznie obelżywych, by mogły wyrazić to, co normalnie myślący człowiek czuje do czegoś takiego. Heksachlorobenzen – C6Cl6 to toksyczny środek grzybobójczy. W USA jest on zakazany od 1966 roku. W latach 1955–1959 spowodował w Turcji zatrucie od 3000 do 4000 osób, z czego 500 osób zmarło. Poszkodowane osoby spożywały chleb wytworzony z ziaren przeznaczonych do celów rolniczych, do których dodany był 10-procentowy roztwór heksachlorobenzenu w celu zatrzymania rozwoju grzybów. Środek wywołał u ofiar porfirię skórną późną. W niektórych wioskach zmarły prawie wszystkie karmione piersią dzieci w wieku poniżej dwóch lat, których matki spożywały skażony chleb. U jednej z matek zawartość HCB w lipidach w mleku wynosiła 20 ppm, co przekracza przeciętny poziom zanieczyszczenia ludzkiego mleka około 2000 razy. Ten związek chemiczny ma niską toksyczność, ale jest niebezpieczny dlatego, że kumuluje się w tkankach tłuszczowych powoli zatruwając organizm.[1] A co na to władze?



Prezydent miasta przesłał wyjaśnienia do dziennikarzy, i ja takie otrzymałam. Zazwyczaj on wydawał zezwolenia na takie składowanie, oczywiście odmawiał. Ale coś się zmieniło i teraz tym zajmuje się Urząd Wojewódzki. Prezydent już się do nich zwrócił o załatwienie  sprawy. Myślę, że zostanie rozwiązane pomyślnie, tj. wszystko ulegnie szybkiej utylizacji. Nie wymieniano żadnych nazwisk, nie mogę więc się w tej sprawie wypowiedzieć – pisze Pani Emma Popik komentując tą całą aferę. Innych wypowiedzi nie cytuję, bo są bardzo emocjonalne i doskonale oddają uczucia ich autorów...



Obawiam się, że to jest przede wszystkim sprawa dla CBA, bo w grę wchodzą ogromne pieniądze. A gdzie jest kasa, tam zaraz znajduje się ktoś, kto ją daje i bierze na lewo. Przykład niedawnego procesu posłanki z PO Sawickiej pokazuje, że im ktoś jest wyżej na drabinie społecznej, tym jest bardziej podatny na korupcję – a rządzący establishment broni swych wpływów i przywilejów na całym świecie – co doskonale ilustruje obrona interesów byłej premier Ukrainy, którą za machloje skazano na 7 lat więzienia, a w której obronie postawili się europejscy politycy. No cóż – broni swój swego poprzez knajacką solidarność…   



Uogólniając można powiedzieć, że lwia część tych wszystkich tajemniczych zgonów zwierząt jest spowodowana skażeniem środowiska naturalnego przez ludzi, których to środowisko obchodzi dokładnie tyle, co mnie zeszłoroczny śnieg. A ginące zwierzęta i ludzie? A kogo to obchodzi, niech zdychają, najważniejsze że oni się nachapią! I lody się kręcą non-stop.



Do czasu.



Przekład z j. angielskiego –

Robert K. Leśniakiewicz ©  



Źródła:




  1. http://www.huffingtonpost.com/2012/05/06/peru-bird-deaths-government-warns-beaches_n_1491033.html  



  1. http://www.ratedesi.com/video/v/YM70qsirSso/WHEN-THE-BIRDS-FALL-FROM-THE-SKY...-MOHAWK-PROPHECY!!!-link
  2. http://en.wikipedia.org/wiki/2010%E2%80%932011_midwinter_animal_mass_death_events 
  3. http://tampa.cbslocal.com/2011/09/30/millions-of-bees-mysteriously-die-in-florida/ 
  4. http://www.news24.com/SciTech/News/20-000-bees-die-in-Canada-20110212 
  5. http://news.yahoo.com/dead-blackbirds-fall-again-arkansas-town-043354759.html
  6. http://poleshift.ning.com/profiles/blog/show?id=3863141%3ABlogPost%3A610429&commentId=3863141%3AComment%3A822133&xg_source=activity
  7. http://news.yahoo.com/thousands-birds-crash-landing-utah-152219107.html  
  8. http://english.ruvr.ru/2011/01/21/40584234.html  
  9. http://denver.cbslocal.com/2011/01/20/mysterious-bird-deaths-investigated-near-dacono/  
  10. http://auburnpub.com/news/local/article_6ca7410c-24ac-11e0-80dc-001cc4c03286.html  
  11. http://www.channel3000.com/news/26501937/detail.html   
  12. http://www.cbsnews.com/8301-503543_162-20027655-503543.html   
  13. http://www.huffingtonpost.com/2011/01/06/dead-crabs-wash-ashore-by_n_805211.html
  14. http://www.cnn.com/2011/US/02/24/gulf.dolphins/index.html?hpt=C1  
  15. http://www.abc.net.au/news/2012-02-11/hundreds-of-dead-dolphins-wash-ashore/3824802?section=world  
  16. http://mypetnews.com/search/300+doves+die+italy
  17. http://www.youtube.com/watch?v=klTfTvPCS_I&feature=player_embedded 
  18. http://www.rumormillnews.com/cgi-bin/forum.cgi?read=198438
  19. http://theextinctionprotocol.wordpress.com/2011/04/21/thousands-of-dead-fish-float-dead-in-australian-dam
  20. http://www.fishingworld.com.au/news/fish-kill-exposes-marine-park-sanctuary-myth
  21. http://abclocal.go.com/kabc/story?section=news/local/ventura_county&id=8081041  
  22. http://latimesblogs.latimes.com/lanow/2011/03/millions-of-fish-likely-died-of-oxygen-depletion-not-pollution-redondo-beach-officials-say.html
  23. http://www.svd.se/nyheter/utrikes/hav-av-sillar-strandade-i-norge_6746305.svd?adapt_wid=sc_svd_w2&adapt_group=1&adapt_ma=0&adapt_mp=0&fcId=4  
  24. http://www.dailymail.co.uk/sciencetech/article-1365538/Japan-earthquake-Swarms-fish-coast-Acapulco-caused-tsunami.html#ixzz1GYVqOuBW
  25. http://news.bbc.co.uk/2/hi/europe/8438477.stm  
  26. http://timesofindia.indiatimes.com/city/rajkot/17-peacocks-found-dead-in-Wankaner/articleshow/7386715.cms
  27. http://jacksonville.com/news/metro/2011-01-17/story/pelicans-turn-sick-dead-jacksonville-coast
  28. http://www.stuff.co.nz/environment/4569240/Dying-birds-stir-extinction-fears
  29. http://www.sott.net/articles/show/227421-California-Dead-dolphins-and-sea-lions-along-coast
  30. http://news.sympatico.cbc.ca/local/nfld/hundreds_of_dead_seals_in_labrador/8a0967ab
  31. http://www.mercurynews.com/san-mateo-county/ci_17913460?nclick_check=1  
  32. http://sciencedude.ocregister.com/2011/09/22/100s-of-squid-wash-up-in-san-clemente/138843/  
  33. http://www.cbsnews.com/stories/2011/09/23/national/main20110713.shtml
  34. http://www.dailymail.co.uk/news/article-130552/Battle-save-beached-whales.html#ixzz1Hsuz23t7
  35. http://www.heraldsun.com.au/news/world/ninety-whales-stranded-on-new-zealand-beach/story-e6frf7lf-1226251927371
  36. http://www.stuff.co.nz/national/4681611/107-stranded-whales-die-on-Stewart-Island

wtorek, 13 grudnia 2011

Obcy interweniują w nasze środowisko (3)



No i na zakończenie jeszcze garść uwag „w temacie” wydarzeń z początku roku i nadchodzącego „końca świata”:

Padające ptaki i koniec świata

Ten artykuł jest uzupełnieniem mojego wcześniejszego materiału na temat wydarzeń z początków 2011 roku. Sprawa masowego padania ptaków, ryb i innych zwierząt odbiła się szerokim echem po świecie. Głos zabrali także Nestorzy polskiej ufologii, jednym z których jest Krzysztof Piechota, a który w swym liście zajmuje takie stanowisko:

Fragmenty listu z dnia 22.01.2011 r. do członków Klubu Kontaktów Kosmicznych:

Łza zakręciła się w moim oku na przełomie lat zapowiadającym nowe X-lecie z niestety, ukrytymi przed oczyma wypadkami, a to na widok listów od Was, azali szczególnie na wspomnienie wypadków przeszłych, kiedy z A. Ramleinem [to już 25-lecie minie w 2012 – sic – oj się będzie działo!] penetrowaliśmy okolice Radziejowa, będąc także w miejscu, gdzie w 1983 roku widziano, jak lecące ptaki „odbijały się” od niewidocznej ściany i fajtając skrzydłami ścieliły się na okoliczne łąki… Niestety, w feralnym miejscu około 30-50 m nad ziemią niczego nie było – ani linii z energetyką, ani ichnich urządzeń, etc., ot puste łany trawy na wyrost, nawet bez marnego drzewa. Natomiast w oczy rzucało się coś innego, a mianowicie – ciągnąca się wzdłuż łąk peryferyjna droga, przy której jak nanizane koraliki na nitce domostwa z obejściami – po zawietrznej, czyli przeciwnej stronie drogi, patrząc od punktu, do którego dolatywały padające ptaki; dla wprawnego obserwatora było oczywiste, ze gdyby w tym punkcie tkwił UFO-widmo, to jego załoga miałaby doskonały podgląd na rząd chałup i najbliższą okolicę… Zupełnie jak Intruzi w filmie „Najeźdźcy” [CE-III-E – 8.II.1980 w Witkowicach] i podobnie z wiszącego na obrzeżu polany obiektu z okolic Emilcina, gdzie przydybano Jana Wolskiego, wracającego od kobyły z ogierem, który – jak pisałem – był zapewne głównym obiektem zainteresowania „potworaków”, zaś człowieka wzięto na bok, by nie widział, co wyprawiano z jego ulubionym konikiem; wszyscy dali się na to nabrać, co oczywiście nie umniejsza faktu, że Jan Wolski też został przenicowany, jak [Bronisław Rzepecki wie o kogo chodzi] świadek Adam Z. spod kina „Rialto” w Katowicach [CE-III z 1986]. I otóż przypominamy o tym, gdyż Robert Leśniakiewicz zapomniał [?] podać w swoim exposé o „fajtających skrzydlatych”, że gdy Jan Wolski wszedł do UFO, obok wejścia leżało kilka krukowatych, które ponoć żyły majtając niemrawo lotkami. Zupełnie jak te w Radziejowie, czy w Ameryce i Szwecji! Wówczas w Polsce odnotowano jeszcze przynajmniej jeden incydent z krukowatymi, leżącymi ciurkiem na kilkukilometrowym odcinku szosy Siemiatycze – Białystok, nie tak znowu daleko od Radziejowa… (…)

Rzecz bowiem w tym, o czym Robert nie wspomniał, że wszystkie te incydenty z ptakami [może i żabami także] miały miejsce zaraz po „nocnej paradzie” „krzyżaków” z dnia 2 grudnia 1983 roku [!], w trakcie której one [posłużmy się wyrażeniem o. paulina w nawiązaniu do rzekomych przelotów samolotów ze smugami chemtrails w maju 2010 roku] coś jednak ROZPOWSZECHNIAŁY!

Jeżeli wskazuję na powyższe związki i podobieństwa, to mam ku temu pewne podstawy [oczywiście przyjmując, że nie wszystkie podobne informacje o przypadkach z ptakami i żabami oraz o tzw. ROZPOWSZECHNIANIU do nas docierają], ale jak z kolei wiemy, aktualne powodzie w Polsce, Ameryce, Australii czy Brazylii, żeby wymienić te najważniejsze [à propos wzorem erupcji wulkanicznych, które Robert tak pięknie wyeksponował w Nieznanym Świecie, należałoby tak uczynić z tsunami i powodziami z lat ostatnich, bo to jeszcze nie koniec, a jedne z drugimi mają niewątpliwy związek z perspektywy wpływu na życie ziemskie czterech żywiołów El Candelabro], a nawiązujemy tu do proponowanej przez Roberta dysputy na ten temat – tj. nolens volens – rozważenia obecności w ziemskiej ekosferze zjawisk, które mogą mieć podstawowe znaczenia dla wyjaśnienia zagadki UFO/BOL, z którymi notabene Robert nie wie, co zrobić [?], a które mogą mieć związek z powstaniem i ewolucją nie tylko życia na Ziemi, ale i Wszechświata! Nie będę się silił na precyzyjne wskazywanie, jak to działa, o tym mówiono w filmach „Źródło”, „Prestiż”, itd. przywołując doświadczenia Tesli i spółki [o czym pisaliśmy onegdaj], wskażemy zaś na generalny aspekt zagadnienia – CO JEST CO! Gwoli ścisłości, żebyście nie błądzili na manowcach dodamy, że „paraliż” ptaków i „pęcznienie” żab mają tą samą przyczynę sprawczą ODDZIAŁYWANIA PROMIENIOWANIA ELEKTROMAGNETYCZNEGO NA CENTRALNY UKŁAD NERWOWY; różnica w efektach zależy w tym przypadku tylko od tego, że ptaki są ssakami [stałocieplne], a żaby gadami, a ściślej płazami [zmiennocieplne kijanki!]. To zaś na 100% dowodzi, że ptaki „nadziały się” na niewidzialne UFO-plazmoidy, jak ten na zdjęciu w Codex’ie – plansza III C. A to z kolei dowodzi, dlaczego gady w większości wyginęły [tylko nieliczne jak np. żaby i żółwie do zmiany zakresu EM zdołały się dostosować dlatego, że „do końca” nie wyszły z wody] ca. 80 mln lat temu… (…)

* * *

Tyle Krzysztof Piechota – jeden z żyjących Nestorów i legenda polskiej ufologii. Pozwolę sobie na pewną replikę na Jego list, boż nie zgadzam się z Nim tak całkowicie. I oto dlaczego:

Ptaki i „potworaki”

Wspomina On o „potworakach” i fakcie znajdowania się w UFO kilku okazów ptaków krukowatych, które wyglądały, jakby były czymś obezwładnione. Być może obserwacja ta ma jakiś związek z zaobserwowanymi wydarzeniami w Radziejowie, ale wcale nie świadczy to, że tamtejsza masakra ma związek z tym, co widział Jan Wolski. Non sequitur – nie wynika, i nie ma takich przesłanek. Czyżby Obcy szykowali się do jakiejś generalnej rozprawy z ptakami i już wtedy, w 1978 roku, zbierali próbki w celu znalezienia optymalnej metody uśmiercania wron i kawek? Nie sądzę, by tak było. W ogóle postępowanie „potworaków” przypomina mi postępowanie dzieciaków, które wybrały się na wycieczkę w celu zebrania jakichś eksponatów czy próbek na zajęcia szkolne. Wiem, że brzmi to idiotycznie, ale takie odnoszę wrażenie, kiedy czytam relację Wolskiego. A że ten ostatni im się nawinął, to go „zbadali”, obejrzeli sobie dokładnie i puścili wolno. To oczywiste, bo od porywania ludzi i dokonywania na nich badań medycznych są inni – Ichni dorośli i uczeni realizujący pewien plan, o którym wspominałem we Wrocławiu trzy lata temu, a co jest tematem mojej książki pt. „UFO i Czas” (Tolkmicko 2011). 

Sprawa druga – w odróżnieniu od Radziejowa Starego, gdzie wszystko odbyło się w pełnym świetle dziennym, ptaki w Ameryce i Szwecji znaleziono już martwe. Rankiem. Wyglądałoby na to, że czynnik, który je zabił działał w nocy – stąd poszedł chyr o racach i petardach, które je wystraszyły na śmierć. Rzecz w tym, że ptaki nie latają w nocy, poza oczywiście sowami i innymi nocnymi ptakami, ale krukowate nigdy. Tak samo jak sikory, wróble i inne. To bardzo istotny szczegół, który pozwala stwierdzić, że ptaki te musiały zginąć za dnia – stąd opowiastki o wielkich ciężarówkach zabijających ptaki w zderzeniu. Owszem, takie przypadki się zdarzają, kiedy stado siedzi na jezdni i wali na nie ogromna ciężarówka. Może dojść do zabicie jednego, no co najwyżej dwóch ptaków, ale nie całego stada. Dlaczego? Ano dlatego, że ptaki zawsze się pilnują i widząc nadjeżdżający pojazd podrywają się do lotu, a że  ptaki mają doskonały wzrok i słuch, więc nie dają się zaskoczyć.

Owszem, raz udało mi się zaobserwować dziwne i nietypowe zachowanie dziennych ptaków w nocy. Było to w październiku 1992 roku. Miałem wtedy nocną służbę na przejściu granicznym na Łysej Polanie. Pogoda była pochmurna i zimna, w powietrzu wisiały chmury, w których – jak mawiają górale – „rodził się śnieg”. Około godziny 4. w nocy spadł śnieg i wtedy stało się coś dziwnego – nad placem odpraw pojawiło się stado ptaków: sikor i jeszcze jakichś niewielkich ptaszków, które zachowywały się strasznie dziwnie – latały tam i ówdzie jakby oślepione silnymi światłami lamp oświetlających przejście. Trwało to jakieś 10-15 minut, poczym wszystko się uspokoiło. Widziałem kilka ptaków, które poprzysiadały na śniegu czy okolicznych drzewach i odpoczywało po tym kilkuminutowym szaleństwie. Ale żaden z nich nie padł. Po następnych kilku minutach ptaki odleciały w las porastający Łysą Skałę i już się nie pojawiły. Nie mam pojęcia, co to było. Czy były to młode ptaki, które wykluły się wiosną i nie widziały nigdy śniegu? Młode zwierzęta reagują dziwnie na widok białej masy spadającej z nieba, ale żeby aż tak żywiołowo? Drugi raz widziałem coś takiego w Zakopanem, jesienią 1993 roku. I w tym przypadku stadko sikorek bogatek szalało na widok spadających białych płatków: latało na oślep ćwierkając szaleńczo, a jedna z nich uderzyła w szybę okna powodując jej pęknięcie. Znalazłem  nieprzytomnego ptaka, którego udało mi się doprowadzić do przytomności. Myślę, że na ten temat powinien się wypowiedzieć jakiś ornitolog… 

A zatem samolot. To jest bardziej możliwe, że ptaki te mogły być uderzone przez jakiś lecący nisko samolot, ale w takim przypadku byłyby one zmiażdżone uderzeniem o kadłub czy skrzydła samolotu poruszającego się z prędkością ≥300 km/h. Tego nie zauważono. Nie zauważono również przelotów samolotów nad miejscami, gdzie te ptaki padły.

Kolejna sprawa – ptaki są stałocieplnymi gadami i od nich się wywodzą. Paleontolodzy udowodnili, że dinozaury miały już okrywę pierzastą i dzięki temu były w stanie utrzymać stałą temperaturę ciała. Natomiast inne kolosalne dinozaury były quasi-stałocieplne, bowiem ich ogromne masy ciała rzędu 20-30 ton – Apatosaurus czyli dawny Brontosaurus do 60 ton – Seismosaurus i Brachiosaurus czy Supersaurus zapewniały im utrzymanie stałej temperatury ciała całodobowo, co nie było niczym trudnym w czasach, kiedy średnia temperatura dobowa wynosiła +25°C. Ciekawym faktem jest, że wszystkie te ogromne jaszczury żyły w Jurze lub na granicy J/K i większość z nich wymarła przed końcem Jury. W Kredzie istnieją już dinozaury o mniejszych masach ciała – do 20 ton. I ten Armagedon, o którym tyle się teraz mówi – de facto – zabił dinozaury, które i tak już nie były zdolne do życia w coraz bardziej nieprzyjaznym środowisku. Asteroida Chicxulub tylko zadała temu umierającemu światu coup de grace, zaś wybuch Superwulkanu pod Dekanem dopełnił dzieła zniszczenia i nie ma w tym niczego dziwnego, czy tajemniczego.

Żaby nie są gadami, ale płazami, których ciało składa się przede wszystkim z wody, a ich skóra nie jest w stanie zatrzymać jej w organizmie. To gady są ich potomkami. I jednego jestem pewien, że zostały one poddane działaniu wysokoenergetycznego promieniowania mikrofalowego, które spowodowało po prostu przegrzanie ich ciał i w rezultacie zamiany wody w ich wnętrznościach w parę, a w konsekwencji ich rozerwanie przez wzrastające ciśnienie. Dlatego obawiam się, że nie działały tutaj plazmidy, ale strumienie mikrofal z urządzeń, które mogłyby być umieszczone np. na orbicie wokółziemskiej w ramach programu SDI/NMD czy jego rosyjskiego odpowiednika. Tak już nawiasem mówiąc, to ciekawy jestem ile trzeba by użyć energii w postaci promieniowania mikrofalowego, by pozbawić życia takiego Apatozaura o masie ciała wynoszącej 25-30 ton?

Ptaki contra chemtrails?

Na temat chemtrails się nie wypowiadam, bo uczyniłem to wcześniej. Powtórzę tylko to, co zawsze mawiam – dzieci mają bajki, dorośli chemtrails. Sprawę tą najlepiej i najbardziej kompetentnie wyjaśnił Adam Piekut i nie mam tutaj niczego do dodania. Jednakże nasz Nestor ma rację – nie skojarzyłem przelotu „krzyżaków” z wydarzeniami w Radziejowie, a przecież odbyły się one w tym samym miesiącu! A powinienem był… Przelot „krzyżaków” jest jedną z najciekawszych zagadek polskiej ufologii. Jedni uważają, że były to UFO, inni – jak np. prof. dr inż. Zbigniew Schneigert – uważa, że było to jedno z wielu starć na orbicie wokółziemskiej satelitów szpiegowskich z satelitami-killerami. Hipoteza ta jest o tyle prawdopodobna, że to był rok 1983 – apogeum Zimnej Wojny i wyprowadzania działań wojennych w kosmos. Obawiam się, że właśnie to było przyczyną wielu (ale nie wszystkich – sic!) dziwnych zjawisk obserwowanych w latach 80. XX stulecia.

Co mogło spowodować masakrę tych ptaków na przełomie 2010/2011 roku? Nie wiem, ale wszystko wskazuje na to, że rozpoczął się znowu wyścig zbrojeń kosmicznych, które owocują właśnie rozwojem broni ukierunkowanej energii, broni mikrofalowej, laserowej broni radiacyjnej, dział elektromagnetycznych, orbitalne i podorbitalne ultrasoniczne samoloty z „czarnych” projektów w rodzaju S³, itd. itp., których „odpryskami” są właśnie takie z pozoru dziwne incydenty, których ofiarami są nasi Bracia Mniejsi. Mówię to jako ex-wojskowy i ekolog w jednej osobie. Zimna Wojna się podobno skończyła (jak twierdzą historycy i politycy), ale to nieprawda – ona trwa. Zmieniły się tylko cele i środki – cała reszta pozostała bez zmian. Co do tego – niestety – nie mam żadnych złudzeń. A do tego należy dodać skutki powodzi, które zmywają z lądów wszelkie chemiczne i toksyczne zarazem paskudztwa, którymi trują się zwierzęta morskie, wydobywanie się z den oceanicznych siarkowodoru i metanu z pokładów hydratów metanowych oraz ostatnie miliony ton ropy naftowej i substancji jej towarzyszących, które wlano do Zatoki Meksykańskiej… To wszystko wpływa na florę i faunę Ziemi tylko w jeden sposób – unicestwienie.

CDN.