Powered By Blogger
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą asteroida. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą asteroida. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 13 grudnia 2022

(16) Psyche: złota asteroida

 

Asteroida (16) Psyche - przyszła baza surowcowa Ziemian?

Okazja: Amerykańska Agencja Kosmiczna ostatnio ogłosiła, odkrycie masywnej asteroidy z ilością złota wystarczającą do uczynienia każdego człowieka miliarderem.

Według wielu relacji, NASA obserwuje gigantyczną złotą asteroidę, która może zmienić nas wszystkich w miliarderów – przynajmniej jeśli ludzie, którzy ją znajdą, zdecydują się podzielić pieniędzmi z resztą nas.

Mówi się, że to „złote jajo”, znane również jako (16) Psyche, jest wykonane z litego metalu i znajduje się między Marsem a Jowiszem.

Chociaż przypuszcza się, że zawiera złoto, inne cenne metale, takie jak platyna, żelazo, a nawet nikiel, są również obecne. Według „The Sun”, jest wart łącznie 10.000 kwadrylionów US$. 75,5 bilionów dolarów PKB planety zostałoby zniszczone, gdyby asteroida została dostarczona na Ziemię.

Gdyby została złapana, (16) Psyche byłaby doniosłym osiągnięciem dla NASA, ponieważ mogłaby dostarczyć nowych informacji na temat genezy układów słonecznych. Według doświadczonego górnika i dyrektora generalnego EuroSun, Scotta Moore'a, asteroidy mogą wywołać kolejną wielką gorączkę złota. Co więcej, gdy zasoby Ziemi się wyczerpią, ten projekt jest postrzegany jako nasz kolejny ruch. Podczas gdy wydobywanie materiałów z asteroid i innych tego rodzaju obiektów może wydawać się naciągane, a nawet futurystyczne, może ostatecznie stać się rzeczywistością. Z poważaniem, uważam, że sam pomysł jest raczej świetny i byłoby niewiarygodnie spektakularne, gdyby tak się stało.

Niestety, wydobywanie z asteroid jest trudne, a jeśli NASA rozpocznie działalność w 2022 r., moglibyśmy zobaczyć, jak marnują lata wokół (16) Psyche, zanim naprawdę będą mogli tam wylądować. Niemniej jednak wszystko jest do pomyślenia, a wraz z rozwojem technologii być może uda nam się to zrobić. Chociaż nie byłoby łatwo sprowadzić statki kosmiczne z asteroidy z powrotem na Ziemię, może to być możliwe w przyszłości. Jednak, jak zobaczycie poniżej, ta podróż służy wyłącznie badaniom naukowym, więc jest mało prawdopodobne, że cokolwiek zostanie w jej trakcie przywiezione.

Nugget

Złota Asteroida w Pasie Planetoid

Czy tak mogłaby wyglądać Złota Asteroida?

Latem 2022 roku NASA wyśle misję zbadania asteroidy. Nazywa się Discovery Mission i dotrze do (16) Psyche gdzieś w 2026 roku.

Jednak przywiezienie asteroidy tej wielkości może zniszczyć całą światową gospodarkę.

Na szczęście agencja kosmiczna podróżuje w celach badawczych i nie ma zamiaru angażować się w żadną działalność wydobywczą.

Zgodnie z tą teorią, (16) Psyche przeżyła poważne zderzenia planet z planetami, które często występowały podczas formowania się Układu Słonecznego.

Latem 2022 roku NASA wyśle misję zbadania asteroidy. Nazywa się Discovery Mission i dotrze do (16) Psyche gdzieś w 2026 roku.

Jednak przywiezienie asteroidy tej wielkości może zniszczyć całą światową gospodarkę.

Na szczęście agencja kosmiczna podróżuje w celach badawczych i nie ma zamiaru angażować się w żadną działalność wydobywczą.

Zgodnie z tą teorią, (16) Psyche przeżyła poważne zderzenia planet z planetami, które często występowały podczas formowania się Układu Słonecznego.

W rezultacie może dostarczyć światła na powstawanie jąder Ziemi i innych planet skalistych. Po zalegalizowaniu posiadania asteroidy w 2015 roku dwie kosmiczne korporacje wydobywcze, wspierane przez znane osobistości, przygotowują się do gorączki złota.

Nawet jeśli jest możliwe, że żadne ze stworzeń na tej asteroidzie nigdy nie dotrze na Ziemię, sam fakt ich istnienia jest absolutnie niesamowity. To zdumiewające, że coś takiego kiedykolwiek istnieje, prawda? Osobiście nigdy bym tego nie przewidział.

Na tej kosmicznej skale NASA opublikowała na swojej stronie internetowej następujące informacje:

(16) Psyche, masywna metalowa asteroida znajdująca się prawie trzy razy dalej od Słońca niż Ziemia, jest jednym z najbardziej fascynujących obiektów w głównym pasie asteroid.

Jego typowa średnica wynosi około 140 mil (226 kilometrów), co odpowiada mniej więcej odległości między Los Angeles i San Diego lub jednej szesnastej średnicy Księżyca. Naukowcy uważają, że asteroida typu M (metaliczna) (16) Psyche jest zbudowana głównie z metalicznego żelaza i niklu, podobnie jak jądro Ziemi, w przeciwieństwie do większości innych asteroid, które są skalistymi lub lodowymi ciałami niebieskimi.

Odsłonięte jądro wczesnej planety, być może większej od Marsa, które zrzuciło swoje skaliste warstwy zewnętrzne w wyniku wielu katastrofalnych zderzeń miliardy lat temu, doprowadziło naukowców do postawienia hipotezy, że Psyche może być tą planetą.

Obserwacje radarowe, optyczne i podczerwone (16) Psyche przeprowadzone przez astronomów na Ziemi ujawniły, że kształtem przypomina ziemniaka. Według obserwacji ma wymiary 173 mil na 144 mile na 117 mil (lub odpowiednio 279, 232 i 189 kilometrów).

 

Moje 3 grosze

 

A zatem sprawdziła się wizja Juliusza Verne’a zawarta w powieści „Łowcy meteorów” (1901)? Tylko że w powieści ów złoty bolid miał wartość 60.000.000.000.000.000 ówczesnych franków, co można by spokojnie pomnożyć jeszcze przez 100, a zatem 6 x 10^18 FRF w przypadku Psyche jest to 10^25 US$ - suma niewyobrażalna i iście astronomiczna. Oczywiście ściągnięcie takiego złotego jaja też będzie niełatwe i kosztowne – chociażby dlatego, że nie dość, że trzeba ją ściągnąć w pobliże Ziemi – np. na dalszą orbitę wokółziemską, to jeszcze jest mały pikuś. Jak będziemy sprowadzać urobek na Ziemię czy Księżyc? Wszak właśnie o to chodzi, by odbyło się to bezpiecznie i jak najmniejszym kosztem. Prawa ekonomiki obowiązują tak samo na Ziemi jak i w Kosmosie, więc na te pytania trzeba będzie szukać odpowiedzi już dziś…   

 

Źródło - https://cnews1.com/boom/4455?fbclid=IwAR3VM-C-4hdJRKrJqWeS34RPG-vQO5Cji194jQm6eTaDgmoWrcHcESLjGNM

Przekład z angielskiego - ©R.K.F. Sas – Leśniakiewicz

 

środa, 22 czerwca 2022

Asteroida warta 700 E$ została zmapowana

 


 

Adam Hunt

 

Zanim wyląduje tam statek NASA jeszcze w tym roku, to uczeni z MIT zmapowali 20 mil asteroidy 16 Psyche na mapę pikselową.

Badanie dotyczące asteroidy zatytułowane „The Heterogenic Surface of Asteroid (16) Psyche” zostało opublikowane w „Journal of Geophysical Research: Planets”.

 




Asteroida 16 Psyche ma zostać odwiedzona przez sondę NASA, która wystartuje w 2022 roku. Statek kosmiczny odwiedzi pas planetoid zajmujący region między Marsem a Jowiszem, zawierający pozostałości po formacji Układu Słonecznego. Jedną z takich pozostałości jest asteroida 16 Psyche, uważana za rdzeń starożytnej planety, która zawiera dużą liczbę cennych metali, których wartość szacuje się na 700 trylionów czyli 700 E$ albo 700 x 10^18 USD.

Zanim sonda NASA zostanie wystrzelona i dotrze do asteroidy, aby rozpocząć prawie dwuletnią misję krążącą wokół niej i analizującą ją, naukowcy z MIT zmapowali 16 Psyche w najwyższej jak dotąd rozdzielczości, osiągając około 20 mil (32,1 km) na piksel. Połączyli sygnały z anten radiowych w Atacama Large Millimeter/submillimeter Array (ALMA) w Chile, a następnie przeprowadzili setki symulacji w celu określenia składu powierzchni.

 




- Powierzchnia Psyche jest bardzo niejednorodna. Jest to powierzchnia wyewoluowana, a te mapy potwierdzają, że asteroidy bogate w metale są interesującymi, enigmatycznymi światami. To kolejny powód, by oczekiwać misji Psyche zmierzającej na asteroidę – powiedział główny autor Saverio Cambioni, badacz z Crosby Distinguished Postdoctoral Fellow w Departamencie Nauk o Ziemi, Atmosfery i Planetarnej MIT (EAPS).

- Te dane pokazują, że powierzchnia Psyche jest niejednorodna, z możliwymi niezwykłymi zmianami w składzie. Jednym z głównych celów misji Psyche jest zbadanie składu powierzchni asteroidy za pomocą jej promieni gamma i spektrometru neutronowego oraz kolorowej kamery. Możliwa obecność niejednorodności kompozycyjnych jest czymś, co zespół naukowy Psyche chętnie zbada więcej – powiedziała Simone Marchi, naukowiec z Southwest Research Institute i współbadacz misji Psyche NASA, która nie była zaangażowana w obecne badania.

 

Źródło - https://www.tweaktown.com/news/86926/asteroid-worth-up-to-700-quintillion-mapped-in-highest-resolution-yet/index.html?fbclid=IwAR0pWXTOzbpk3o8f9GHlKgNF83OsbnJpw31ETu0BcjzrS_V0PmqX_5HLWFg

Przekład z angielskiego - ©R.K.F. Sas-Leśniakiewicz


sobota, 9 października 2021

Powtórka z 1973 roku?

 


Nagłówki krzyczały ze stron internetowych:

NAJWIĘKSZA KOMETA JAKĄ KIEDYKOLWIEK ODKRYTO ZBLIŻA SIĘ DO UKŁADU SŁONECZNEGO

 

Filadelfia – Wedle nowych badań opublikowanych na serwerze www.arXiv.org w kierunku Układu Słonecznego zmierza ogromna kometa. Być może jest to największa kometa, jaką kiedykolwiek zidentyfikowano. Jednak eksperci twierdzą, że dla naszej planety nie przedstawia ona żadnego zagrożenia.

Kometa ta oznaczona jako Bernardinelli-Bernstein albo C/2014 UN271 lub po prostu BB ma średnicę co najmniej 100 km, a zatem jest 1000 razy masywniejsza od zwykłej komety. Z powodu jej znacznej wielkości, astronomowie z początku pomylili ją z karłowatą planetą – pisze się w zgłoszeniu o odkryciu komety w czerwcu 2021 roku. Bliższa analiza obiektu, że obiekt ten leci z kierunku Obłoku Oorta – rozległego utworu pełnego lodowych skał w odległości miliardów kilometrów od Ziemi.[1] Obiekt wyglądał tak, jakby leciał w naszym kierunku i ciągnął za sobą świecący ogon (warkocz) albo komę, czyli widome znaki lodowej komety zbliżającej się do relatywnie cieplejszej strefy Układu Słonecznego.

Uczeni z Cornell University w Ithace (NY) przestudiowali dokładnie kometę i mają nowe dane na temat jej drogi ku Słońcu. Aktualnie kometa Bernardinelli-Bernsteina porusza się w Obłoku Oorta w odległości 29 AU.[2] Do największego zbliżenia do naszej planety dojdzie w roku 2031, jak astronomowie przepowiadają, że kometa znajdzie się w odległości 10,97 AU od Słońca i będzie to w perymetrze orbity Saturna.[3]

Kiedy kometa będzie tak daleko od Ziemi, ludzie nie będą mogli jej obserwować gołym okiem. Mimo to C/2014 UN271 zbliży się do Ziemi znacznie bliżej niż poprzednio. Na podstawie modelowania trajektorii komety autorzy badania obliczyli, że ostatni raz zbliżyła się ona do nas ok. 3,5 miliona lat temu. - Wnioskujemy, że BB jest „nową” kometą w tym sensie, że nie ma dowodów na poprzedni lot bliżej niż 18 AU – piszą naukowcy. Bliższe przyjrzenie się komecie może pomóc im lepiej zrozumieć skład chemiczny wczesnego Układu Słonecznego, ponieważ komety z głębi obłoku Oorta są uważane za stosunkowo stałe.

 


Moje 3 grosze

 

Oby tylko nie był z tego taki niewypał, jak to było w przypadku słynnej komety 1973f Kohoutek C/1973 E1, która miała być wielką, piękną i jasną kometą, a która nas tak paskudnie zawiodła. Tym razem ma to być tysiąckilometrowy obiekt, ale oddalony od nas o 1.645.500.000 km, którego jasność będzie niska, a ta odległość sprawi, że go nie zobaczymy. I kropka. Kometa BB jest – podobnie jak Kohoutek – kometą nieokresową i może nam odstawić taki dziwny numer…

Komety rozwijają swe warkocze dopiero w perymetrze orbity Jowisza i im bliżej Słońca, tym są one większe i piękniejsze. Niestety, kometa BB taką nie będzie, chociaż trudno powiedzieć, gdyż jest ona jeszcze za mało zbadana. Mam nadzieję, że o niej jeszcze usłyszymy, im będzie bliżej jej peryhelium w 2031 roku, a zatem za 10 lat. Tak więc czekamy!       

 

Źródło: https://www.topky.sk/cl/13/2193153/Najvacsia-kometa--aka-kedy-bola-objavena--sa-blizi-k-nasej-slnecnej-sustave?fbclid=IwAR0fq0G8PBmIhNcdnTNuy4Q42TDdkdWlKbZ-jCcGBUs88bxXe8CigrE32Wg

Przekład ze słowackiego - ©R.K.F. Leśniakiewicz



[1] Dokładniej w odległości 300 – 100.000 AU.

[2] Autorowi najprawdopodobniej chodziło o Pas Kuipera, który jest rozległy na 30-50 AU.

[3] Saturn jest oddalony od Słońca średnio na 9,5 AU.

środa, 5 września 2018

Czy 1I/’Oumuamua jest jedyną znaną asteroidą pozaukładową?




Libor Čermák

W ubiegłym roku (2017) Układ Słoneczny przeżył bardzo dziwną wizytę pewnego przedziwnego ciała niebieskiego, które ekscytowało ludzką fantazję, bo ludzie sądzili, że mają do czynienia z wrakiem pozaziemskiego statku kosmicznego. Co o nim wiemy?

Było to w dniu 19.X.2017 roku, kiedy przy pomocy teleskopu Pan-STARS na Hawajach odkryto dziwny obiekt, któremu nadano nazwę od imienia posłańca z dalekiej przeszłości ‘Oumauamua. Dlaczego tak? Obiekt już jakiś czas temu przemieszczał się w Systemie Słonecznym. Nadleciał on z kierunku gwiazdozbioru Lutni, a w czasie swego odkrycia znajdował się poza punktem peryhelium i perigeum. Kiedy uczeni zaczęli mu się dobrze przyglądać, zaczęły pojawiać się pierwsze informacje o tym obiekcie, i tak:

1.      Obiekt przyleciał do nas z gwiazdozbioru Lutni. W nim znajduje się jedna z najjaśniejszych gwiazd – Vega (jasność 0,0 mag.), odległa o 26 ly (lat świetlnych). Jest to najjaśniejsza gwiazda nieba północnego.
2.    Bardzo dziwnym był kształt obiektu. Jego wymiary wynosiły 35 x 35 m. Jego długość niekiedy szacowana była na 230 m, co jest co najmniej 7 razy więcej, niż pozostałe dwa wymiary. Niekiedy podaje się długość nawet 400 m, co jest 11 razy więcej, niż jego średnica. Wyglądało na to, że jest to jakiś słup czy kolumna lecąca przez Kosmos.
3.    Asteroid poruszał się z dużą prędkością, ok. 26 km/s. Dla porównania – dystans Ziemia – Księżyc ‘Oumuamua byłby w stanie pokonać w 4 godziny – tymczasem Apollo 11 potrzebował na to aż 4,5 dnia!
4.    W czasie swego przelotu, obiekt zwiększył prędkość do 32 km/s a to dlatego, że z jego powierzchni pod wpływem słonecznego ciepła ulatniał się pył i gaz. (zob. - https://www.novinky.cz/veda-skoly/476807-zahadny-objekt-oumuamua-letel-rychleji-nez-mel-vedci-zjistili-proc.html). Z taką prędkością doleciałby on na Księżyc w 3 godziny.
5.     Obiekt ten zmierza w kierunku konstelacji Pegaza. Kiedy patrzyłem na mapę gwiaździstego nieba, dokąd on konkretnie zmierzał, to stwierdziłem, że leci on do miejsca, w którym w odległości 40 ly znajduje się gwiezdna gromada, w której znajduje się żółta gwiazda podobna do naszego Słońca. Jest to gwiazda oznaczona jako 85 Pegasi. Jest ona w wieku naszego Słońca – czyli jakieś 4,4 mld lat. A w odległości 10 AU od niej – co w naszym układzie planetarnym odpowiada odległości do Saturna – obiega ją nieco chłodniejszy, pomarańczowy karzeł – 85 Pegasi B. Tego z kolei obiega mały czerwony karzeł 85 Pegasi Bb. Cały ten układ znajduje się na RA = 00h02m10,16s DEC = +27°04’56,1”.
6.    Odkryto, że ‘Oumuamua jest bogaty w ciężkie metale o wysokiej gęstości, co spowodowało powstanie poglądu iż mamy do czynienia ze statkiem kosmicznym jakiejś pozaziemskiej cywilizacji. Ale niestety obiekt nie wysyłał żadnych sygnałów radiowych.

Czy można by ten obiekt zaliczyć do naszego bogatego zbioru informacji o katastrofach UFO? Na razie jest to przedwczesne. Ale dziwnym jest to, że tak długie ciało niebieskie w czasie swego długiego lotu nie rozpadło się na kilka mniejszych ciał. Zawiera ono wiele metalu, leci z dużą prędkością i zmierza do miejsca, w którym znajduje się gwiazda podobna do Słońca. Byłoby to zgodnie z teoriami o możliwym pozaziemskim statku kosmicznym, gdyby astronomowie poszukujący egzoplanet spróbowali poszukać ich w układzie gwiezdnym 85 Pegasi. Ale w każdym razie uczeni wyjaśnili, że mamy tutaj pierwsze ciało niebieskie pochodzące spoza Układu Słonecznego.


Tym niemniej wiem o jeszcze jednej asteroidzie, która nie powstała w naszym Układzie Słonecznym. Dowiedziałem się o niej całkiem niedawno, kiedy kupiłem ostatni numer czasopisma „ABC”. Tam przeczytałem artykuł na temat asteroidy 2015 BZ509. Ma ona średnicę około 3 km, a znajduje się na eliptycznej orbicie tak daleko od Słońca jak planeta Jowisz. Jednakże jej odmienność od reszty obiektów Układu Słonecznego jest taka, że 2015 BZ509 porusza się w kierunku przeciwnym do ich ruchu! A zatem wygląda na to, że ten obiekt przybył do nas z głębokiego Kosmosu i w przeszłości zostało schwytane przez grawitację Słońca i Jowisza, i do dziś dnia orbituje w Układzie Słonecznym. Tak więc mamy tutaj ciało niebieskie, które powstała gdzieś indziej. Byłoby to bardzo pożytecznym, gdyby wystrzelono w jego kierunku jakąś sondę badawczą, która by ten obiekt zbadała. Byłaby to iście wspaniała nagroda za odkrycie 1I/‘Oumuamua, którego już żadna ziemska sonda nie dogoni i o jego budowie i właściwościach już się niczego nie dowiemy…  
       

Źródła:
Przełożył i opracował – ©R.K.F. Leśniakiewicz

czwartek, 30 listopada 2017

‘Oumuamua – kosmiczny krążownik?



Niezwykły gość w Układzie Słonecznym. Ma kształt cygara i nazywa się 1I/‘Oumuamua. Początkowy materiał na temat tego niezwykłego obiektu znajdują się na stronie - http://wszechocean.blogspot.com/2017/11/obiekt-a2017-u2-gosc-spoza-ukadu.html.

Parę dni temu media podały następującą informację uzupełniającą, którą cytuję w całości:

‘Oumuamua - niezwykła międzygwiezdna asteroida

1I/‘Oumuamua (dawniej A/2017 U2, C/2017 U2) - tak nazywa się asteroida, odkryta miesiąc temu przez naukowców z NASA. Jak czytamy na stronie organizacji, jest to pierwszy tego typu obiekt, który przybył do nas spoza naszego Układu Słonecznego.
- Przez dekady przypuszczaliśmy, że takie międzygwiezdne obiekty istnieją, a teraz - po raz pierwszy w historii - mamy na to bezpośrednie dowody - powiedział Thomas Zurbuchen, członek Dyrektoriatu Misji Naukowej NASA. - To historyczne odkrycie otwiera nowe okno dla badań procesu formowania się układów słonecznych innych niż nasz - powiedział.
Asteroida ma 400 metrów długości, a jej wydłużony kształt upodabnia ją do cygara. Wstępne kalkulacje sugerują, że obiekt przybył z okolic gwiazdy Vega, znajdującej się w konstelacji Lutni.
- Przez dekady przypuszczaliśmy, że takie międzygwiezdne obiekty istnieją, a teraz - po raz pierwszy w historii - mamy na to bezpośrednie dowody - powiedział Thomas Zurbuchen, członek Dyrektoriatu Misji Naukowej NASA. - To historyczne odkrycie otwiera nowe okno dla badań procesu formowania się układów słonecznych innych niż nasz - powiedział.

Nazwa obiektu pochodzi z języka hawajskiego i w wolnym przekładzie znaczy "Posłaniec, który przybywa z daleka jako pierwszy". Początkowo "Posłańca" uznano za kometę, jednak po intensywnych badaniach przekwalifikowano go na asteroidę.
Więcej informacji na stronie NASA.

Niestety – obiekt porusza się bardzo szybko – 41,67 km/s i jak na razie żaden ziemski statek kosmiczny nie jest w stanie go dogonić. Oddala się bowiem w kierunku konstelacji Pegaza i rychło opuści Układ Słoneczny. Na zawsze.

Jest jednak takie małe „ale”, a mianowicie – spójrzmy na zdjęcie tego obiektu i porównajmy go ze zdjęciami zamieszczonymi przez George’a Filera w jego materiale na temat kosmicznych krążowników Ziemian walczących ramię w ramię z Nordykami przeciwko Reptilianom - czyż nie są podobne?

Osobiście uważam rewelacje Filera za bajki dla grzecznych dzieci, nie dlatego żebym był sceptykiem, ale dlatego iż trudno przypuszczać by Ziemianie nawet tak rozwinięci technicznie jak Amerykanie, byli w stanie wyprodukować czterystumetrowy statek kosmiczny, a jeżeli nawet, to niepostrzeżenie wyprowadzić go na orbitę i puścić w pogoń za Reptilianami. Poza tym sama sprawa napędu antygrawitacyjnego wcale nie rozwiązuje problemu rozpędzenia kosmolotu do prędkości relatywistycznych, czyli v << c. Antygrawitacja znosi ciężar kosmolotu, ale jego masa – którą trzeba rozpędzić do v << c – wciąż pozostaje bez zmian. I to jest właśnie ten problem, którego na razie nie potrafimy rozwiązać. No, ale to już tak na marginesie.


Wracając do ‘Oumuamua, to jestem pewien, że takich obiektów w Układzie Słonecznym jest znacznie więcej i poza nim też. Przestrzeń międzygwiezdna nie jest wcale takim oceanem próżni, jak tego chcą nasi autorzy sci-fi! I takim pozaukładowy obiektem na pewno była słynna kometa Hayakutake, która odwiedziła nas w latach 90. XX wieku, a świadczy o tym jej skład chemiczny, bardzo nietypowy. Tak więc dlatego jestem pewny, że wkrótce obok obiektu 1I pojawi się 2I, 3I, 4I… itd. itp. To już tylko kwestia czasu i naszych możliwości obserwacyjnych.


sobota, 4 listopada 2017

Obiekt A/2017 U2: gość spoza Układu Słonecznego?

Obiekt A/2017 U1 w wizji artysty (NASA)

Niedawno media podały niezwykle frapującą wiadomość, którą przytaczam tutaj w całości:


Niezwykłe odkrycie astronomów. Ten tajemniczy obiekt jest naszym pierwszym „gościem” spoza Układu Słonecznego

Jak podaje NASA, astronomowie dokonali niezwykłego odkrycia. Po raz pierwszy w historii zaobserwowano przelot przez Układ Słoneczny ciała pochodzenia międzygwiezdnego.
Niewielka planetoida przybyła do nas z innego miejsca w naszej Galaktyce. Nietypowy obiekt został oznaczony symbolem A/2017 U1.[1]
Ciało porusza się niezwykle szybko, a jego średnica wynosi około 400 metrów. Międzygwiezdny podróżnik wleciał w nasz układ z prędkością ok. 25,4 km/s. Obiekt został odkryty za pomocą specjalnego teleskopu Pan-STARRS 1 na Heleakala w trakcie poszukiwań obiektów zbliżających się do ziemi.
O niezwykłym odkryciu poinformował Rob Weryk z Instytutu Astronomii na Uniwersytecie Hawajskim. Po analizie zgromadzonego materiału okazało się, że obiekt pojawił się na niebie również poprzedniej nocy, badacz podkreślił, że obiekt jest niezwykły ze względu na to, że jego ruchu nie było wytłumaczyć za pomocą typowej dla planetoidy lub komety orbity. Kiedy Weryk skontaktował się z innym naukowcem, Marco Michelim, okazało się, że na zdjęciach wykonanych przez tego astronoma również widać było niezwykły obiekt.
Badacze nie mają wątpliwości, że obiekt przybył do nas spoza Układu Słonecznego. Karen Meech z Instytut Badawczego na Hawajach podkreśla, że po raz pierwszy udało się znaleźć dowód na to, że kosmos jest pełen niewielkich obiektów takich jak asteroidy i komety, które grawitacyjnie nie są powiązane z układem słonecznym, natomiast istnieje możliwość, że pojawią się one w naszym Układzie Słonecznym.


I jeszcze informacja z Czeskiej Republiki:


Odwiedziny z przestrzeni międzygwiezdnej. Astronomowie odkryli w Układzie Słonecznym przybysza spoza niego
(Jakub Řihá – ČTK)

Obiekt, który swą niezwykłą trajektorią zdumiał amerykańskich uczonych z NASA, odlatuje z Układu Słonecznego z prędkością 44 km/s.[2] Jak podaje NASA, astronomowie wykryli w Układzie Słonecznym obecność jakiegoś ciała, które według wszelkich obliczeń przybyło spoza naszego systemu planetarnego i szybko go opuści, poinformowała NASA.
Asteroid ten, albo możliwa kometa, który aktualnie nosi oznaczenie A/2017 U1 odkrył teleskop Pan-STARRS 1 na Hawajach w czasie poszukiwań małych ciał niebieskich w bliskości Ziemi, które prowadzi NASA. Uczonych zainteresowała szczególnie hiperboliczna trajektoria tego ciała niebieskiego, którego średnica wynosi około 400 m.
- Jego ruch nie może być wyjaśniony jak ruch orbitalny normalnych asteroidów i komet Systemu Słonecznego – oświadczył specjalista z Instytutu Astronomii (IfA) Uniwersytetu Hawajskiego  Rob Weryk, który pierwszy dostrzegł niezwykłość trajektorii tego obiektu. – Jestem przeświadczony, że ten obiekt przyleciał spoza Układu Słonecznego.
Z jego poglądem zgadza się Davide Farnocchia z Centrum Badań Obiektów Latających Blisko Ziemi (CNEOS) przy Laboratorium Napędu Odrzutowego (JPL) NASA w Kalifornii.
- Jest to najniezwyklejsza orbita, z jaką kiedykolwiek widziałem – stwierdził on. – Leci z niezwykle dużą prędkością i po takiej trajektorii, że możemy z całą pewnością stwierdzić iż ten obiekt znajduje się na drodze spoza Układu Słonecznego i nie leci z powrotem.[3]
Według obliczeń uczonych z CNEOS, obiekt ten przyleciał z kierunku konstelacji Liry/Lutni, a z Układu Słonecznego odlatuje w kierunku gwiazdozbioru Pegaza. W przestrzeni międzygwiezdnej podróżuje z prędkością 25,5 km/s.
Tajemniczy „gość” z innej części naszej Galaktyki w dniu 2 października wleciał do wewnątrz orbity Merkurego, przeciął orbity innych planet i większości asteroidów obiegających naszą gwiazdę. W siedem dni później najbardziej zbliżył się do Słońca i dzięki jego grawitacji zmienił kierunek i skierował się na trajektorię wiodącą z Układu Słonecznego.
Następnie obiekt w dniu 14 października minął Ziemię w odległości ok. 24 mln km (czyli około 62,4 odległości Ziemi od Księżyca). Potem już odleciał z naszego systemu planetarnego z prędkością wynoszącą 44 km/s.
- Od dawna zakładaliśmy, że takie obiekty mogłyby egzystować, bowiem w procesie formowania się planet, z systemu planetarnego została wyrzucona wielka ilość materii. Najciekawszym jest to, że dotąd nie zaobserwowaliśmy przelotu żadnego obiektu pozaukładowego – oświadczyła w nawiązaniu do tego astronomicznego odkrycia ekspertka z IfA - dr Karen Meech.  


Przelot obiektu A/2017 U1 przez Układ Słoneczny

Z czym mamy do czynienia?


Wikipedia podaje:

A/2017 U1 [poprzednio C/2017 U1[4] (PANSTARRS)] jest najwidoczniej międzygwiezdnym obiektem kosmicznym przelatującym przez Układ Słoneczny. Został on odkryty na ekstremalnie hiperbolicznej orbicie w dniu 18.X.2017 roku przy pomocy teleskopu Pan-STARRS, kiedy znajdował się on w odległości 0,2 AU (czyli 19 mln mi/30 mln km) od Ziemi. Początkowo sądzono, że jest to kometa, ale w tydzień później przekwalifikowano go na asteroidę.
Na podstawie pierwszych 2 tygodni obserwacji, ustalono iż orbita A/2017 U1 jest silnie ekscentryczna, o e = 1,1922 ± 0,00268, największa ze wszystkich obiektów w Układzie Słonecznym. Poprzedni rekord należał do obiektu C/1980 E1 z e = 1,057. Tak wysoka ekscentryczność orbity wskazuje na to, że obiekt nie jest grawitacyjnie związany ze Słońcem, i że jest to być może obiekt międzygwiezdny.
Możliwe jest, że był to pierwszy egzemplarz obiektu międzygwiezdnego najwidoczniej pochodzący z gwiazdozbioru Lutni, poruszający się z prędkością 26 km/s w stosunku do Słońca. Ten kierunek znajduje się blisko słonecznego apeksu, najbardziej prawdopodobnym kierunkiem podejścia z obiektów znajdujących się poza Układem Słonecznym. Jeśli nie ma poważnych problemów z astrometrią, to jedyne realne orbity są silnie hiperboliczne.
Podsumowując, jest to skała o albedo jedynie 10% (a zatem ciemna) i mająca 160 m średnicy. Widmo zbadane przy pomocy 4,2-metrowego Teleskopu Williama Herschela w dniu 25 października wskazuje na to, że obiekt ma kolor czerwony, podobnie jak kuiperowce.[5]
Re-ekstrapolacja jego orbity wyliczono, że planetoida ta przeszła przez peryhelium w dniu 9.IX.2017 roku i przeleciała koło Ziemi w odległości 0,16 AU w dniu 14.X.2017 roku. Obiekt ten jest niewielki i ciemny, za jego jasność wynosi zaledwie +21 mag.
Czwarta seria obliczeń w JPL wykazała, że 100 lat temu obiekt ten znajdował się w odległości 558 AU/83 x 10^12 km od Słońca.
W dniu 26.X.2017 roku, znaleziono dwie najwcześniejsze obserwacje tego obiektu dokonane w dniach 14 i 17 października z Catalina Sky Survey w Arizonie.

Tyle Wikipedia.

A mnie przypomina sie historia sprzed 20 lat, kiedy na naszym niebie z wypiekami na twarzy śledziłem przelot dwóch jasnych komet: komety C/1996 B2 (Hayakutake) i komety stulecia C/1995 O1 (Hale-Bopp). Ta druga nas nie interesuje, natomiast ta pierwsza – tak.

Ktoś zapytałby dlaczego? Ano dlatego, że ta kometa była niezwykła. Zresztą przeczytajmy to, co na jej temat pisze Wikipedia:

Kometa C/1996 B2 (Hayakutake). Mimo niedużego jądra (średnica ok. 4 km) kometa wykazywała bardzo dużą aktywność. Ze względu na to nazwano ją Wielką Kometą 1996 roku. Nie była jednak tak spektakularnym wydarzeniem, jak kometa Hale’a-Boppa z 1997 r. Liczne obserwacje dokonane za pomocą teleskopów naziemnych i instrumentów w przestrzeni kosmicznej pozwoliły wyznaczyć czas rotacji jej jądra na 6,23 h.
W składzie chemicznym komety Hyakutake wykryto obecność etanu i metanu. Analizy zawartości związków chemicznych w komie dały podstawy do przypuszczeń, że jądro komety ukształtowało się w chmurze międzygwiazdowej w temperaturze ok. 20 K. Zawartość deuteru w lodzie wodnym komety była zdecydowanie większa, niż w wodach ziemskich oceanów. Wysnuto stąd przypuszczenie, że nie można upatrywać w kometach, które uderzały w naszą planetę, jedynego źródła wody na Ziemi. W toku badań kolejnych komet okazało się, że wniosek ten nie jest tak pewny, gdyż różnią się one zawartością deuteru.
Kometa Hyakutake emitowała promieniowanie rentgenowskie, wcześniej nie obserwowane, odkryte przez satelitę ROSAT. Było ono wynikiem zderzeń jonów azotu i tlenu obecnych w wietrze słonecznym z neutralnymi atomami wodoru w komie. 1 maja 1996 r. sonda Ulysses odkryła warkocz gazowy komety w odległości około 500 mln km od jej jądra. Był to najdłuższy do tamtego czasu stwierdzony warkocz kometarny. Był on jednak porozrywany na osobne odcinki na skutek oddziaływania z polem magnetycznym wiatru słonecznego.

Kometa Hayakutake

Ciekawe, nieprawdaż? Mnie to pasuje do jakiegoś wraka kosmolotu… Jednak nie powiedziano tu najważniejszego, a mianowicie – na komecie stwierdzono obecność dużej ilości związków cyjanowych – typu -CN oraz cyjanowodoru – HCN – i to w ilości 1000 razy większej, niż w innych kometach! To właśnie cyjan nadawał jej intensywnie zielony kolor. Być może kometa Hayakutake pochodzi z Obłoku Oorta jakiejś innej gwiazdy – np. układu planetarnego Tolimana (Alfy Centaura) i tak na dobrą sprawę niesie ona informacje o  tamtym  układzie planetarnym…

W programie obserwacji uczestniczyło kilka dużych radioteleskopów z całego świata – pisze Jarosław Włodarczyk. - Uzyskane rezultaty sugerują, że kometa Hyakutake zawiera materię, która zalega w przestrzeni międzygwiazdowej, daleko poza granicami Układu Słonecznego. Odkryto bowiem, że w materii kometarnej występuje izocjanowodór (HNC), i to w takiej samej proporcji do cjanowodoru (HCN), jak się to obserwuje w obłokach gazu i pyłu międzygwiazdowego. Wspiera to hipotezę, że gazy występujące w przestrzeni międzygwiazdowej są składnikiem jąder komet, trafiwszy tam w postaci lodu wmrożonego w gwiezdny pył.
Odkrycie to nie musi, oczywiście, świadczyć o tym, że kometa Hyakutake przybyła do nas z głębin naszej Galaktyki. Może jednak wskazywać na to, że część materii tworzącej obłok, z którego 4,5 mld lat temu uformowało się Słońce, nie uległa przeobrażeniu, zachowując swój pierwotny skład chemiczny. Innymi słowy, to komety dostarczyły na Ziemię wodór, węgiel, azot i tlen - pierwiastki, z których dziś zbudowane są żywe organizmy - w związkach chemicznych tworzących się w przestrzeni kosmicznej niemal od początków istnienia Wszechświata. [6]

Niepotrzebne asekuranctwo. Znalezienie obiektu A/2017 U1 może być dowodem na potwierdzenie tego, że przez cały czas następuje wymiana materii pomiędzy Układem Słonecznym a układami planetarnymi sąsiednich gwiazd. Poza tym są tam podstawowe pierwiastki życia: węgiel, tlen, azot, wodór, i inne. To jest oczywiste.

Ta sprawa ma jeszcze jeden aspekt, a mianowicie taki, że na powierzchni i w środku kosmicznych posłańców znajdują się cegiełki materii ożywionej i wszystkie planety są nimi bombardowane. To oczywiste, że tam, gdzie tylko istnieją sprzyjające warunki, życie zapuszcza korzenie i rozkwita – nawet w najbardziej niekorzystnych warunkach bytowania. Pisałem już o tym w artykule pt. „Czarna Zaraza spada z nieba?” („Wizje Peryferyjne” nr 4/1996, ss. 15-19 dostępne na stronie - http://hyboriana.blogspot.com/2016/05/wizje-peryferyjne-nr-41997.html) Kosmos nie jest idyllą: kosmiczny mróz, mordercze gorąco, promieniowanie, zerowa grawitacja, supergrawitacja, pola magnetyczne… Tak czy owak i mimo wszystko z tego wynika także optymistyczny wniosek – cały Kosmos kipi życiem! Jego zarodniki wypełniają jego czasoprzestrzeń i spadają na wszystkie planety. Bez wyjątku. I wcale nie potrzeba do tego jakiegoś boga…

Wydaje się, że rację ma Dan Brown, który w swej ostatniej powieści pt. „Początek” taką właśnie wizję tego, SKĄD PRZYCHODZIMY przedstawił, co atoli jest już inną kwestią i tematem na inne rozważania…


Reakcje z KKK


W jednym z pierwszych moich art. w „Nieznanym Świecie” opisałem dziwną materię, którą znalazłem na Mazurach. Jest ona z całą pewnością nie ziemską, nie jest żadnym wytworem antropogenicznym, a więc może pochodzić tylko z kosmosu. Oczywiście ze względu na swoją nietypowość a w wielu aspektach bardzo różną od znanych meteorytów nigdy solidnie jej nie przebadano (tylko oglądano), kwitując sprawę jakimiś sformułowaniami typowymi, że coś na odczepnego trzeba napisać. Co ciekawe próbowałem udowodnić, że wspomniana materia spełnia kryteria, aby być konglomeratem pyłów międzygwiezdnych, pierwotnych, które nie uległy żadnym przeobrażeniom geologicznym od chwili wyemitowania z gwiazdy/supergwiazdy. Reasumując, twierdzę i twierdziłem, że może ona z dużym prawdopodobieństwem pochodzić spoza Układu Słonecznego. Oczywiście, zostałem wyśmiany, zakwalifikowany do profanów i fantastów - pouczono mnie przy tym, że znane prawa wykluczają, aby do wnętrza Układu Słonecznego mogła dotrzeć materia spoza naszego Układu Słonecznego. Nie wypada mi więc napisać w tej chwili niczego, poza sarkastycznym: a nie mówiłem! I kto tu jest profanem i fantastą?
P.S. Kilka lat później młody duński astronom wysunął podobną do mojej teorii (chodziło o meteoryt, który spadł na Grenlandii (zarejestrowany moment spadku), a którego podobno nie odnaleziono - nie odnaleziono, bo z całą pewnością szukano „prawdziwego” meteorytu), co przypłacił utratą stanowiska w placówce naukowej. Może teraz go zrehabilitują? 😊 (Avicenna)

Sprawa Meteorytu Grenlandzkiego rzeczywiście wymyka się wszelkiej klasyfikacji. Zajmował się nią m.in. śp. Kazimierz Bzowski, który napisał o tym artykuł, zob. - http://wszechocean.blogspot.com/2014/12/tajemnica-wzgorza-611-problem-12.html  Być może był to upadek jakiegoś obiektu kosmicznego z tzw. „ciemnej materii”? To też jest jakieś wytłumaczenie. A wracając do obiektu A/2017 U1, to był to pierwszy obiekt, który został wykryty, a więc takich „gości z kosmosu” możemy odkryć o wiele więcej, niż nam się wydaje! (Arystokles)

Wydaje mi się, że za mało wiemy o peryferiach Układu Słonecznego, by wydawać tak stanowcze sądy. Być może taka dziwna trajektoria tego obiektu to efekt „kosmicznego bilardu” i stanowi on fragment większego ciała niebieskiego z Pasa Kuipera czy nawet Obłoku Oorta, który zderzył się z innym ciałem niebieskim, a ich odłamki rozleciały się jak po wybuchu granatu – na wszystkie strony. I właśnie A/2017 U1 jest takim „odpryskiem” po kolizji, która miała miejsce na dalekich peryferiach naszego systemu planetarnego. (Daniel Laskowski)

Ja także, praktycznie to od ogólniaka interesowałem się kosmosem i dziwnymi niewytłumaczonymi zjawiskami. Bardzo ciekawy artykuł. Jak zwykle pozostaje jedno pytanie. Skąd się to wszystko wzięło, myślę, że za naszego życia się tego nie dowiemy, a może już wiemy, ale nie potrafimy tego ogarnąć. No, tyle się ciśnie pytań !!!??? (K A ZE K)

Trudno jest odnieść się precyzyjnie do konkretnego przypadku nie posiadając porównywalnego sprzętu obserwacyjnego, ale byłoby nielogiczne twierdzić że do naszego Układu Słonecznego nie przylatuje nic z zewnątrz i nic z niego nie wylatuje. Musiałby on być hermetycznie zamknięty jak sardynki w puszce. Jeśli więc obiekt, jego masa, prędkość i tor ruchu (niekoniecznie będący orbitą, bo orbita jest zawsze torem zamkniętym) wskazują na to że ten obiekt jest "z zewnątrz", to najpewniej właśnie tak jest. Ocena tego jest w zasadzie kwestią dokładności pomiarów.
I tu moją uwagę zwrócił pewien szczegół w tekście - stwierdzenie, że to jest pierwszy zaobserwowany obiekt spoza Układu Słonecznego. Trochę mnie to zdziwiło, bo o takich obiektach (i o tym że jest ich mnóstwo) czytałem już w latach osiemdziesiątych ...i to w dodatku w literaturze pochodzącej z lat siedemdziesiątych. Tytułów teraz nie przytoczę, ale oczywiście mam na myśli literaturę naukową, a nie z gatunku "sf". Tak więc raczej nie jest to pierwszy taki obiekt, no chyba że ja o czymś nie wiem i te wszystkie dawniej zaobserwowane obiekty po kolejnych precyzyjniejszych obserwacjach zdegradowano do roli "miejscowych". Bo w tej dziedzinie wiedzy wszystko jest tak na prawdę kwestią precyzji pomiarów czegoś co jest od nas "piekielnie" daleko. (Nadir)


Przekład z czeskiego, angielskiego i opracowanie – ©R.K.F. Leśniakiewicz




[1] Symbol A oznacza obiekt, który nie okazał się być kometą, ale czymś innym, np. asteroidą.
[2] Nie jest to jakaś rewelacyjna prędkość, bowiem niektóre roje meteorytowe poruszają się z większą prędkością w Układzie Słonecznym – np. α-Crucidy – 50 km/s, α-Hydrydy – 44 km/s, α-Centaurydy – 56 km/s, θ-Centaurydy – 60 km/s, γ-Normidy – 60 km/s, η-Akwarydy – 60 km/s, Perseidy – 90 km/s, Geminidy – 120 km/s.
[3] Jak w przypadku orbit kołowych czy eliptycznych.
[4] Indeks C oznacza, że orbita obiektu jest wyliczona i ustalona.
[5] Obiekt z Pasa Kuipera.
[6] Jarosław Włodarczyk na łamach „Wiedzy i Życia” nr 2/1997.