Powered By Blogger
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą samolot-widmo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą samolot-widmo. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 1 sierpnia 2024

DD nad Jordanowem

 

Tajemniczy samolot znikł nad Ratuszem...

W dniu wczorajszym znowu zaobserwowałem przelot dziwnego, bezgłośnego samolotu nad Jordanowem. A sprawa przedstawiała się tak:

TYP INCYDENTU: DD

MIEJSCE: Jordanów, woj. małopolskie

DATA: 31.VII.2024

CZAS: 09:25 CEST

CZAS TRWANIA: ok. 30 sek.

ILOŚĆ OBIEKTÓW: 1

ŚWIADKOWIE: nie było

ZDJĘCIA: nie wykonano

PRAWDOPODOBNE WYJAŚNIENIE: ultratajny samolot zwiadowczy NATO – coś à la E-3A Sentry AWACS?

Warunki pogodowe były wyśmienite, bezchmurne niebo, CAVU.

Stojąc na południowym podcieniu Rynku zauważyłem nadlatujący z południa duży, czterosilnikowy samolot na wysokości około 1000 m nad powierzchnią ziemi. Mógł to być jakiś szerokokadłubowy Boeing lub Airbus. Samolot szybko przemieszczał się przez zenit w kierunku północnym – jakby leciał do Krakowa – Balice.

Najciekawsze było to, że samolot ten nie wydawał żadnego dźwięku pracy silników i nie zostawiał żadnych smug kondensacyjnych, a jednak unosił się w powietrzu jakby leciał lotem ślizgowym.

Kiedy samolot znalazł się nad mną, chciałem zrobić mu zdjęcie przy pomocy telefonu komórkowego. Włączyłem go i przełączyłem na tryb aparatu fotograficznego. Ku mojemu zdumieniu, aparat telefoniczny przełączył się na jakąś nieznaną mi funkcję i nie mogłem zrobić tego zdjęcia czy ujęcia filmowego.

Wyłączyłem telefon i zacząłem dalej obserwować samolot, który przemieścił się nad widoczny budynek Ratusza i… znikł! Wyjąłem jeszcze raz telefon i włączyłem funkcję aparatu fotograficznego – tym razem aparat działał bez zarzutu…

Nadmieniam, że nie jest to pierwszy wypadek tego rodzaju i takie dziwne „samoloty” były niejednokrotnie obserwowane w naszych okolicach. Czy mamy do czynienia z nowym rodzajem napędu, czy z jakimś rzadkim zjawiskiem atmosferycznym zagłuszającym pracę silników i powodującym niewidzialność samolotu?   

poniedziałek, 11 maja 2015

Samolot-widmo czy „pasterz”?



No i znowu zaliczyłem obserwację dziwnego „samolotu”, który przeleciał nad naszym miastem. Metryczka tej obserwacji wygląda następująco:

TYP INCYDENTU: DD
MIEJSCE: Jordanów -  49°38′57″N - 019°49′48″E
DATA: 8.V.2015 r.
CZAS: ok. g. 17:35 CEST/15:35 GMT
CZAS TRWANIA: ok. 1 minuty
ILOŚĆ OBIEKTÓW: 1
ŚWIADKOWIE: 1
ZDJĘCIA: nie było
PRAWDOPODOBNE WYJAŚNIENIE: możliwy nieduży samolot lecący z zachodu na wschód.

Warunki pogodowe były następujące:

TEMPERATURA POWIETRZA: +20°C
WILGOTNOŚĆ POWIETRZA: 25%
WIATR: słaby wiatr z N-NE
CIŚNIENIE ATMOSFERYCZNE: 1011 hPa
ZACHMURZENIE: ¼ pokrycia nieba
WIDZIALNOŚĆ: CAVU, w przerwach pomiędzy chmurami widoczne niebo.

Zaczęło się od tego, że usłyszałem dźwięk pracujących silników odrzutowych niemal nad głową. Uniosłem głowę i ujrzałem jasno świecącą kropkę poruszającą się z kierunku S-SW na N-NE. Nieco w lewo od niej ujrzałem duży samolot zostawiający wyraźną, podwójną smugę kondensacyjną. Samolot ten leciał dokładnie w tym samym kierunku i z tą samą prędkością, co mniejszy obiekt, który był oddalony odeń o ok. 5° i wyprzedzał go o jakieś 3°.

Wedle wskazań z portalu WWW.Flightradar24.com samoloty tego rodzaju – duże pasażery – nad naszą okolicą latają z prędkością 800-900 km/h na wysokości ok. 10.000 m. Zagadkowy obiekt zatem mógł być mniejszym samolotem dyspozycyjnym w rodzaju Raytheon 390 Premier czy Hawker 800XP albo Challenger 300 latającym na wysokości 12.000 m z prędkością 740 km/h – takie się u nas często obserwuje, ale…

No właśnie – ten świecący punkcik poruszał się z prędkością i na wysokości tego dużego stratolinera, jakby mu towarzyszył. Po około 30 sekundach oba samolotu znikły za ławicą chmur wiszącą nad horyzontem. Nie wiem, czym był ten obiekt.

Bywa tak, że dużym samolotom towarzyszą mniejsze, które poruszają się obok nich lub za nimi – w tym przypadku duże są dla nich „pasterzami” prowadzącymi je na lotnisko. Bywa też odwrotnie – mniejszy bywa „pasterzem” dla drugiego, większego.

A może to było UFO lecące na moskiewską paradę z okazji Dnia Zwycięstwa? Dlaczegóż by nie? 



poniedziałek, 30 marca 2015

Znowu samolot-widmo?

Samolot-widmo leciał nad tymi domami i był widoczny na tle ławicy chmur...

W słoneczną Niedzielę Palmową, miałem okazję po raz kolejny zaobserwować ciekawą rzecz, a mianowicie – duży samolot pasażerski lub transportowy, lecący na niedużej wysokości – jakich 1000 – 1500 m nad powierzchnią ziemi, który poruszał się nie wydając żadnego dźwięku!

A oto metryka tej obserwacji:

TYP INCYDENTU: DD
MIEJSCE: Jordanów -  49°38′57″N - 019°49′48″E
DATA: 29.III.2015 r.
CZAS: 09:31 CEST/07:31 GMT
CZAS TRWANIA: ok. 1 min.
ILOŚĆ OBIEKTÓW: 1
ŚWIADKOWIE: 1
ZDJĘCIA: 1 (z telefonu Sony Experia T3)
PRAWDOPODOBNE WYJAŚNIENIE: samolot lecący na wysokości 1000-1500 m w kierunku lotniska Kraków-Balice (KRK)

Warunki pogodowe były następujące:

TEMPERATURA POWIETRZA: +6,9°C
WILGOTNOŚĆ POWIETRZA: 56%
WIATR: lekki wiatr z N-NW
CIŚNIENIE ATMOSFERYCZNE: 942/1003 hPa
ZACHMURZENIE: 0,4
WIDZIALNOŚĆ: dobra, CAVU

Wyglądało to strasznie dziwnie, bo ów bezgłośny samolot pojawił się w polu widzenia jakby znikąd, na tle ławicy chmur nadciągającej z kierunku NW. Napisałem „bezgłośny”, bo nie wydawał on żadnego dźwięku. Leciał szybko w kierunku północnym – w stronę portu lotniczego im. Jana Pawła II w Krakowie-Balicach.

Po przyjściu do domu usiłowałem zidentyfikować ten samolot przy pomocy danych ze strony internetowej WWW.flightradar24.com, z których wynikało, że mógł to być samolot Boeing-737 o znakach EI-EVZ z lotu nr FR4511 z Palma de Mallorca (PMI) do Krakowa (KRK), który lądował tam o godzinie 09:42 CEST/07:42 GMT.  

W grę mógł jeszcze wejść samolot linii Adria Airways Canadair CFR-900 o znakach S5AAV, z lotu ADR400 z Lublany (LJU) do Łodzi (LCJ), który o podanym czasie znajdował się nad Beskidami. Rzecz w tym, że wtedy leciał on na wysokości 12.000 m, ergo nie mógł być zaobserwowany na wysokości, na której leciał tamten samolot.

Poza tym w okolicy były jeszcze dwa samoloty:
Airbus A319-112 z Czech Airlines, nr rej. OK-NEO lecący ze Stuttgartu (STR) do Krakowa;
Airbus 320-214 z Lufthansy, nr boczny D-AIUC, lecący z Frankfurtu (FRA) też do Krakowa,

- które właśnie były w trakcie podchodzenia do lądowania i wytracały wysokość. W opisywanym czasie znajdowały się na wysokości poniżej 5000 m, jednakże znajdowały się w odległości ok. 50 km na północ od Jordanowa i nie mogłyby być zaobserwowane.

A zatem jeżeli był to Boeing 737 lecący do Krakowa, to w takim razie zachodzi pytanie: dlaczego nie słyszałem pracy jego silników? Wszak nie mógł on lecieć na wyłączonych silnikach. Poza tym jak to się stało, ze ten samolot pojawił się nagle w moim polu widzenia i równie tajemniczo znikł, zanim zdążyłem go sfotografować? Bo zdjęcie to wykonałem tylko dlatego, by mieć na obrazku czas i kierunek zniknięcia tej maszyny. Być może mam do czynienia ze zjawiskiem odbicia i tłumienia dźwięków przez warstwy powietrza o różnej gęstości – coś à la działanie termokliny czy izohaliny w wodzie…


Tak czy inaczej, to co widziałem było na tyle niezwykłe, by zachować to w pamięci.     

sobota, 9 marca 2013

Samolot Przybyszów z Kosmosu




Kilkakrotnie na moim blogu pisałem o obserwacjach dziwnych, nietypowych samolotów, które kojarzą się z UFO czy w ogóle z jakimiś niezwykłymi pojazdami z „Gwiezdnych wojen” Lucasa, czy innych filmów sci-fi. Tym razem mam relację zza granicy, a dokładniej z Rosji – a oto i ona:




Pewnego razu latem, na początku lat 90., szedłem ze swej daczy do miejscowej stacji kolejowej – nieco spiesząc się na podmiejski pociąg. Miałem do pokonania 6 km, dlatego skróciłem sobie drogę idąc przez sowchozowe pole.

Naraz patrzę: pośrodku pola, poniżej puszystych obłoków, na wysokości około 500-600 m nad ziemią leci samolot-transportowiec wojskowy. W wojsku skończyłem szkołę dla spadochroniarzy, a potem służyłem w wojskach powietrzno-desantowych, gdzie niejednokrotnie zrzucano nas z różnych samolotów, tak więc doskonale orientowałem się w wojskowej technice lotniczej. I właśnie nad tym polem widziałem duży samolot An-12!

Zdziwiło mnie to, przecież na tak małej wysokości taki samolot może startować albo podchodzić do lądowania. Ale tak być nie mogło bo na polu co sto metrów znajdowały się pasy drzew. Także nie było tam żadnych poligonów wojskowych, a wokół tylko lasy i błota.
- Czyżby przymusowe lądowanie – pomyślałem – a co będzie, jak spadnie i eksploduje? Jak ja pomogę poszkodowanym?

Kiedy tak rozmyślałem nad tym, znów spojrzałem na niebo i zdębiałem: samolot od tego czasu nie zamienił swego miejsca! To wszystko było wbrew wszelkiej logice! Taki samolot NIE MOŻE wisieć w bezruchu. Wszystko to wyglądało zupełnie nierealnie. Ogarnął mnie lęk. Zrozumiałem, że moja droga wypadnie akurat pod tym dziwnym samolotem.

Odwróciłem się i szybko poszedłem z powrotem zdecydowawszy się pójść inną, ale bardziej bezpieczna drogą. Obejrzałem się i ujrzałem, jak ten dziwny An-12 podnosi się pionowo do góry i znika za obłokami...

Przeszło kilka dni i po prostu zapomniałem o tym przypadku i kiedy znów spieszyłem się na pociąg, zwyczajowo postanowiłem skrócić sobie drogę. Doszedłem do środka pola, kiedy naraz obok mnie pojawił się tej szaro srebrzysty wojskowy samolot. Zamarłem z przerażenia. I właśnie wtedy pojawiła się u mnie myśl, że mam do czynienia z obiektem nieziemskiego pochodzenia.

Analizując potem tą sytuację rozmyślałem:
- Dlaczego właśnie samolot, i to na dodatek wojskowy transportowiec?
Przypomniały mi się historie o tym, że Przybysze – jak to bywa czasami – stosują efekt mimikry: Ich aparaty latające mogą przybierać różne kształty. W przeszłych wiekach oni maskowali swe pojazdy na okręty, statki powietrzne (sterowce), czy nawet jako karety, to dlaczegóżby nie mogli przetransformować je na kształt samolotu? Całkowicie możliwe, że Obcy przeprogramowali mój mózg tak, żebym zamiast latającego spodka widział znajomy kształt An-12. A jeśli dodać do tego fakt, ze ów samolot pojawił się oba razy tylko wtedy, kiedy byłem sam – Oni chcieli ze mną ustanowić Kontakt. Ale powróćmy do zdarzenia na polu…

W tym samym momencie w mojej głowie błysnęła natarczywa myśl:
- Idź, idź i niczego się nie bój! Wszystko będzie dobrze!

Jakaś niewidzialna siła ciągnęła mnie w stronę tego obiektu. Zrobiłem kilka niepewnych kroków w stronę samolotu i naraz przypomniałem sobie ostrzeżenia ufologów o tym, że Obcy nie zawsze są nastawieni przyjaźnie. Czasami podobne Bliskie Spotkania bywają niebezpieczne dla ludzi. Na przykład poddają ludzi różnym nieprzyjemnym eksperymentom. Wiedziałem o tym, bo interesuje się ufologią.
- Czy warto ryzykować swoim życiem? – pomyślałem – przecież mam rodzinę, krewnych, przyjaciół…

I wtedy znalazłem w sobie siły: odwróciłem się i szybko oddaliłem z tego miejsca. Samolot zaś wisiał czas jakiś, a potem podniósł się w górę i znikł za chmurami. Więcej go już nie zobaczyłem. Może postąpiłem nieprawidłowo? Może przegapiłem szansę zbliżenia się do Nieznanego?

Oleg Wiktorowicz Golienkow
Moskwa


* * *


Stare polskie przysłowie mówi, że lepiej być przez pięć minut tchórzem, niż przez całą resztę życia nieboszczykiem. Wydaje mi się, że Pan Golienkow postąpił słusznie.

Jednego jestem pewien – ta relacja jest prawdziwa i to w wysokim stopniu. Dlaczego? Sam kiedyś widziałem taki samolot. Czterosilnikowy An-12. Kilka razy widziałem dziwne „samoloty”, które latały bezgłośnie, bez contrails czy chemtrails mimo tego, że widziałem i słyszałem w tym czasie inne samoloty, które ciągnęły za sobą smugi kondensacji. Czy to ma maskować legenda o chemtrails? Być może. Tak czy owak – tajemnicze samoloty istnieją i latają nam nad głowami. Ale czy należą one do Przybyszów z Kosmosu? Może tak, a może nie – nie mam takiej pewności i nikt jej nie ma – poza rzecz jasna ich twórcami i użytkownikami.


Źródło – „Tajny XX wieka” nr 48/2012, s. 19
Przekład z j. rosyjskiego –
Robert K. Leśniakiewicz ©