Powered By Blogger

piątek, 26 stycznia 2024

CE3-5/CE-III-B-F z Szarakami w Szkocji

 


Albert Rosales

 

Miejsce: Falkland Hills, Szkocja

Data: 23.IX.1996

Czas: 21:45 GMT

Opis incydentu:

Świadkowie widzieli o godzinie 20:00 ogromny trójkątny statek świecący bardzo jasnymi wiązkami światła w stronę ziemi. Obiekt unosił się nad obszarem i był widziany wolno przechylający się, odsłaniając na szczycie dużą kopułę. Na spodzie widać było trzy małe czerwone światła na każdym wierzchołku obiektu. Nagle obiekt wystrzelił w dal na dźwięk zbliżającego się samolotu.

O godzinie 20:30 roku świadkowie ponownie zobaczyli ogromny trójkąt w tym samym miejscu, świecący potężnymi wiązkami białego światła. Później niektórzy świadkowie wrócili w to miejsce i obserwowali potężną niebieską poświatę pojawiającą się nad polem na wysokości wierzchołka drzewa. Aby lepiej widzieć, zjechali wąską uliczką i zaparkowali pojazd. Następnie zobaczyli duży obiekt przypominający gwiazdę tuż nad niebieską poświatą, który pulsował i powiększał się na przemian. Nagle zauważyli poruszające się sylwetki wielu małych, szczupłych postaci; jedna z postaci była jednak znacznie wyższa od pozostałych, miała około siedmiu stóp/~210 cm wzrostu. Inne małe istoty wkroczyły pomiędzy drzewa na polu. Na ziemi leżał duży czarny obiekt. Postacie zdawały się zbliżać do obiektu. W tym momencie świadkowie bardzo się przestraszyli i odjechali z okolicy.

Przybyli do domu jednego ze świadków i pożyczyli lornetkę. Wkrótce wrócili na miejsce i zauważyli, że niebieskie światło wciąż się świeci. Znów zobaczyli małe istoty poruszające się pomiędzy drzewami i wychodzące z nich. Widzieli także bardzo wysoką istotę stojącą tyłem do nich. Patrząc na unoszący się obiekt przez lornetkę, można było stwierdzić, że był koloru bursztynowego i otoczony ciemnymi wgłębieniami. Obracał się powoli, od czasu do czasu obracając się wokół własnej osi. Widoczne były dziesiątki małych stworzeń, które najwyraźniej niosły małe pudełka i rurowe pojemniki. Wyższe postacie były również widziane i opisywane jako mające brązową skórę i orientalne oczy, które zdawały się nadzorować dużą grupę mniejszych istot.

Używając lornetki, dostrzegli teraz duży, przezroczysty, oświetlony obiekt w kształcie kapsuły, pomarszczony na zewnątrz wgłębieniami przypominającymi mózg. Obiekt wydawał się znajdować na ziemi, a wewnątrz znajdowało się kilka bardzo małych, cienkich istot. Obok tego obiektu znajdował się kolejny, mniejszy, poza tym identyczny z pierwszym. Ten zawierał bardzo wysoką istotę o brązowej skórze. Na ziemi w pobliżu lasu widziano także inny większy statek. Wokół niego było mnóstwo świateł i dziesiątki małych istot, które zdawały się pracować w grupach, wchodząc i wychodząc z lasu. Świadkowie widzieli także wychodzące z lasu przedmioty w kształcie kapsułek, przypominające kokony. Obiekty te nagle przeleciały przez pole w stronę świadków, unosząc się kilka stóp od nich. Każda z kapsuł zawierała jedną z małych istot. Były to dziesiątki kapsułek unoszących się teraz w pobliżu świadków.

W tym momencie świadkowie byli zdezorientowani i mieli mgliste wspomnienia dotykania ich przez małe istoty za pomocą urządzeń przypominających sondy. Małe istoty zostały opisane jako posiadające ogromne czarne oczy i uśmiechały się do świadków. Porozumiewali się między sobą wydając głośne, wysokie dźwięki, niczym wieloryby. Świadkowie pamiętali później, jak opuścili to miejsce i wrócili do domu w stanie szoku. Później, sprawdzając miejsce zdarzenia, śledczy znaleźli na ziemi okrągłe ślady, spaloną i martwą roślinność oraz gałęzie pobliskich drzew pokryte czymś, co wyglądało na białą pajęczynę.

Dodatek HC # 2562

Źródło: Tony Dodd – „UFO Magazine” Vol. 15 # 15

Typ: A C & G?

 


Moje 3 grosze

 

Kilka lat temu postawiłem hipotezę, że mamy do czynienia nie tyle z żywymi istotami ile z robotami albo cyborgami. To oczywiste, że eksploracja Kosmosu przy użyciu robotów jest o wiele tańsza i bezpieczniejsza niż przez żywe istoty. Skoro my ich używamy, to dlaczegóżby Oni nie mieli ich używać? Wszak prawa ekonomiki obowiązują wszędzie w Kosmosie i konto „ma” powinno zgadzać się z kontem „winien” – czyż nie?

Myślę, że świadkowie mieli do czynienia właśnie z takimi robotami czy cyborgami, a przy okazji zaliczyli także CE-5/CE-III-F z Nimi. Niestety autor nie podaje, czy poddano ich regresji hipnotycznej. Myślę, że ta relacja jest wiarygodna, szczególnie że podał ją SD Anthony Dodd z brytyjskiej policji, który znany był ze swej solidności i wiarygodności.

 

Przekład z angielskiego - ©R.K.F. Sas - Leśniakiewicz  

czwartek, 25 stycznia 2024

Katastrofa nuklearna w Goldsboro (NC)

 


Stanisław Bednarz

 

Świat otarł się o katastrofę nuklearną w Goldsboro w Karolinie Północnej. W nocy z 23 na 24 stycznia 1961 r. bombowiec B-52H przenoszący dwie bomby wodorowe MK39 o łącznej mocy 3,8 megatony (Mt), w wyniku wycieku paliwa ze skrzydła stał się niesterowalny i zaczął opadać. Ośmioosobowa załoga opuściła spadający samolot, pięciu członkom udało się przeżyć.

Przenoszone przez samolot bomby, w wyniku rozpadu opadającego samolotu, rozpoczęły procedurę uzbrajania, prowadzącą do detonacji. Splot szczęśliwych zbiegów okoliczności zapobiegł katastrofie nuklearnej. W jednej z bomb nie otworzył się spadochron, w wyniku czego uderzyła ona w ziemię, co wstrzymało proces uzbrajania. W drugiej spadochron otworzył się, jednak utraciła ona źródło zasilania, co wstrzymało proces. Bomba zawisła na drzewie wraz ze spadochronem. Wojsko amerykańskie wykupiło grunt, w który wbiła się pierwsza bomba, by zapobiec wykopaniu jej przez osoby niepowołane.

Sprawa została ujawniona w 2013 roku przez Erica Schlossera w książce „Command and Control”. W czerwcu 2014 roku armia USA odtajniła raport w tej sprawie. Gdyby choć jedna z bomb wybuchła, doszłoby do katastrofy na niespotykaną skalę. Dla porównania bomby zrzucone na Hiroszimę i Nagasaki miały moc 0,015 i 0,02 Mt.

Samoloty miały trasę lotu, która prowadziła z USA nad Arktykę i z powrotem. W razie wykrycia wrogiej agresji samoloty miały być gotowe do natychmiastowego uderzenia w cele na terytorium ZSRR. Jedną z baz, z których startowały samoloty Chrome Dome, było lotnisko Seymour Johnson w pobliżu Goldsboro w Karolinie Północnej. Niepozorna i ukryta za lasami, baza była cichym i spokojnym miejscem, gdzie pracowali i żyli żołnierze i ich rodziny.

 





Moje 3 grosze

 

Od siebie dodam tylko tyle, że w przypadku detonacji tych ładunków termojądrowych (H) radioaktywne obłoki rozproszyłyby się na całą północną hemisferę Ziemi i radioaktywny opad mógłby sięgnąć także Polski.

Ale to i tak byłoby niczym w porównaniu z eksplozją którejś z bomb H przewożonych przez B-52H, który rozbił się w hiszpańskim, Palomares. W tym przypadku mogły eksplodować cztery bomby H i prawdopodobnie dwa pociski klasy powietrze – ziemia. Ten kataklizm mógłby wyludnić Półwysep Iberyjski i terytoria przyległe oraz doprowadzić do skażenia połaci Atlantyku i Morza Śródziemnego w zachodniej jego części. Na szczęście do tego nie doszło…

poniedziałek, 22 stycznia 2024

CE0 z MiB-ami w Chile

 


Albert Rosales

 

Lokalizacja: Calama, Chile

Data: 5.V.2001

Czas: 11:00 CLST

Następnego dnia po spotkaniu z dziwacznym stworzeniem miejscowy rolnik zauważył trzech dziwnie wyglądających, ale bardzo dobrze ubranych mężczyzn, którzy pojawili się, gdy rozmawiał z przyjacielem, który również widział to stworzenie. Stali jakieś 30 metrów od grupy znajomych zajętych podzieleniem się kawałkiem pieczonej na ogniu wołowiny. Podeszli do rolnika i poinformowali go, że są funkcjonariuszami policji i zamierzają go aresztować. Zaskoczony zapytał dlaczego, skoro nie zrobił nic złego. Powiedzieli mu, że nie może z nikim rozmawiać o tym, co zobaczył poprzedniego dnia. Poprosił nieznajomych, aby pokazali mu jakieś odznaki, ale odmówili. Opisał mężczyzn jako mających prawie 2 metry wzrostu, bardzo szczupłych i bardzo do siebie podobnych, zwłaszcza pod względem postawy i budowy ciała. Nosili okulary przeciwsłoneczne, które zakrywały oczy. Oczy jednego z nich przypominały świadka „Spidermana”. Zawsze trzymali lewą rękę w kieszeniach. Przeszukali całą okolicę i ani razu się do siebie nie nawoływali. Wszyscy trzej noszą rodzaj rękawicy, która pozostawiała odsłonięte ich serdeczny i najmniejszy palec, a reszta palców zajmowała jedną przestrzeń. Mankiety koszul zakrywały część tej „pseudomittenki”, na którą noszą cienką, błyszczącą metalową bransoletkę. Opisał także „protezę” obejmującą paznokieć najmniejszego palca oraz pierścień umieszczany na czubku palca serdecznego.

Ich hiszpański był bardzo dziwny, niechlujny, jakby byli pijani. Rozmawiali między sobą w języku, którego rolnik nie rozumiał, był pewien, że nie jest to angielski. Po ich wyjściu świadkowie zorientowali się, że mężczyźni nie poruszali ustami, aby coś powiedzieć. Rolnik zauważył dalej, że przywódca grupy nosił kapelusz „podobny do torreadora”, który ledwo zakrywał mu jedno ucho, w którym widać było wycięcie w kształcie litery „V” i ciemniejszy odcień. Pamiętał także następujące szczegóły: bardzo ostry ton głosu, krótkie blond włosy, szerokie czoło, wysokie kości policzkowe, prosty nos, wąska szyja, małe usta (z wyjątkiem lidera, który miał grube usta i nosił kurtkę typu safari), chód zmechanizowany, podobne gesty, linie brwi, czarne krawaty i spinki do krawatów w tym samym kolorze co kamienie na ich pierścionkach. Jeden z mężczyzn zajmujących się pieczeniem wołowiny zauważył:

- W pewnym momencie podeszli do nas i obejrzeli nas od góry do dołu, ale nic nie powiedzieli. Wydawało się, że chodzą i kręcą się na czubkach stóp. Sprawiały wrażenie, że ważą mniej niż normalna osoba.

Nie przyjęli od świadków wody i ponownie grozili rolnikowi. Wsiedli do pickupa w kolorze kości słoniowej, który nie wydał żadnego dźwięku i zniknął po pewnym dystansie.

Dodatek HC

Źródło: Jaime Ferrer, Centrum UFO w Calama

Typ: E

 

Moje 3 grosze

 

Swego czasu też spotkałem MiB-a, który zachowywał się normalnie, jak każdy Polak w podróży, i tylko zadawał dziwne pytanie. Opisałem to w „Projekcie Tatry”. Mówił on czystą polszczyzną bez akcentu, który pozwalałby na zidentyfikowanie regionu pochodzenia lub zamieszkania. I był bardzo lekki. I ubrany był na czarno, ale tak jak ubierali się Polacy w latach 80-tych XX wieku. No i nie groził mi, a tylko uważnie słuchał tego, co mu mówiłem.

Zapewne był lepiej wychowany niż ci z Chile… Moim zdaniem mogli to być Kubańczycy, którzy wypełniali jakąś misję na terytorium Chile. Wskazuje na to właśnie „zepsuty” hiszpański, którym się posługiwali.

Przekład z angielskiego - ©R.K.F. Sas - Leśniakiewicz

piątek, 19 stycznia 2024

Idiotyczny apel Akcji Demokracji

 


Właśnie otrzymałem taki mail od Akcji Demokracji:

 

101 organizacji oraz ponad 500 aktywistów i aktywistek zwróciło się do Donalda Tuska z apelem o usunięcie pushbacków (zawracania osób przekraczających granicę bez możliwości ubiegania się przez nich o ochronę międzynarodową) z polskiego porządku prawnego oraz praktyki Straży Granicznej. To właśnie przez politykę pushbacków od początku kryzysu na granicy polsko-białoruskiej zginęło co najmniej 55 osób, a setki pozostają zaginione. Podpisz się pod apelem i pomóż zmienić nieludzkie prawo! Obserwując zmianę kultury politycznej po przejęciu władzy przez Koalicję 15 X, czuję nieustanną ulgę. Polska wreszcie zawróciła z drogi permanentnego łamania prawa. Oczywiście wiele jest jeszcze do zrobienia – naprawienie instytucji publicznych czy porządku prawnego wymaga czasu oraz przemyślanych decyzji. Jednocześnie jednak od niektórych zmian zależy – bardzo dosłownie – ludzkie życie.

W wyniku polityki PiS na granicy polsko-białoruskiej od początku trwającego tam kryzysu życie straciło 55 osób , a setki pozostają zaginione. Jest to efekt pushbacków, czyli zawracania ludzi przekraczających polską granicę, a przy tym pozbawiania ich możliwości ubiegania się o międzynarodową ochronę. Na szczęście już ruszyły działania zmierzające do przekonania Donalda Tuska do zakończenia stosowania tej nieludzkiej praktyki przez funkcjonariuszy Straży Granicznej przy jednoczesnym uchyleniu rozporządzenia wprowadzającego pushbacki oraz części artykułów pisowskiej ustawy o cudzoziemcach.

Na słuszność takich działań wskazują rekomendacje międzynarodowych oraz polskich instytucji – Komisarza Praw Człowieka Rady Europy, Specjalnego Sprawozdawcy ONZ ds. Praw Człowieka i Rzecznika Praw Obywatelskich. Jednoznacznie wzywają oni do naprawienia prawa oraz zakończenia nieludzkich praktyk pushbacków. Podpisz się pod apelem 101 organizacji oraz ponad 500 aktywistów i aktywistek do Donalda Tuska i pomóż ratować życie na granicy!

Ruch Akcji Demokracji od dawna wspiera działania Grupy Granica i innych organizacji oraz osób, w tym dr Hanny Machińskiej, stojących po stronie humanitaryzmu. Razem jesteśmy skuteczniejsi! Teraz wspólnie przygotowaliśmy apel do Donalda Tuska o usunięcie pushbacków z polskiego porządku prawnego oraz praktyki Straży Granicznej. Podpisz się pod nim już teraz!

Pozdrawiam serdecznie

Dominik Puchała z zespołu Akcji Demokracji

 

I moja odpowiedź:

 

Z przykrością i przerażeniem stwierdziłem, że odjechaliście i to bardzo daleko. Przecież Łukaszence i Putinowi właśnie o to chodzi, by zdezintegrować, anihilować nasz kraj od środka dzięki m.in. "migrantom" i wspierającym ich „pożytecznym idiotom” - to jest ich koń trojański. W życiu tego nie podpiszę i proszę mi nie przysyłać więcej takich bredni. Trwa wojna przeciwko Polsce – na razie hybrydowa, która w każdej chwili może się zamienić w normalną, wielkoskalową jak na Ukrainie. Nigdy nie popierałem ani nie należałem do PiS, ale jego politycy mają rację w punkcie dotyczącym bezpieczeństwa granic Rzeczpospolitej.

A zagrożenie jest wysokie i to nie tylko naszej granicy, ale i kraju i całej UE. Podam prosty przykład: władze Finlandii wpuściły kilkuset „migrantów” na terytorium tego kraju. Dzisiaj nie są w stanie doliczyć się 140 „kolorowców”. Co się z nimi stało? Gdzie ich wcięło? Obawiam się, że są już w Europie i że są to agenci przeszkoleni przez SWR, którzy zaczną działać jako „krety” w przypadku konfliktu z Rosją. Jednym z celów jest także Polska…

Te pushbacki bardzo przeszkadzają tzw. demokratom. OK., w takim razie dlaczego nie przeszkadzają im mury na granicy USA – Meksyk? Dlaczego nie przeszkadzają im zapory na granicy ze Strefą Gazy z Izraelem? Dlaczego nie przeszkadza im eksterminacja ludności palestyńskiej? Ale przeszkadza im polska Straż Graniczna i żywię brzydkie podejrzenie, że te brednie, które Akcja Demokracja wypisuje są bardzo na rękę Kremlowi. Wpisuje się w to głupi i antypolski film p. Holland.  

Ale zakładamy, że zaprzestaniemy wypychania tej hołoty za granicę Polski i ją wpuścimy do kraju. I co dalej? Na to pytanie jakoś nikt mi nie udzielił odpowiedzi, a i owszem - zwyzywano mnie od rasistów, pisowców, faszystów, homofobów, neohitlerowców, ksenofobów, itd. itp. Nie szczędzono mi słów niechęci i pogardy ze strony niektórych z Bożej łaski publicystów lewicowych i liberalnych, których nazwisk nie wymienię, bo nie będę robił reklamy takim ½-mózgom bez elementarnej wyobraźni.

Pomijając już fakt, że ci „migranci” będą pchali się do Niemiec, to w Polsce nie zabiorą się do żadnej roboty. Wszak oni to przed nią uciekli ze swych krajów do Euroraju, gdzie nie trzeba pracować, a kasa sama leci... Widziałem ich w Warszawie, gdzie siedzą po knajpach i nic nie robią. Niedawno byłem w Szwecji - tam też ich wpuszczano bez miary i jakiejkolwiek selekcji. Dzisiaj Szwedzi plują sobie w brodę i przeklinają swoją głupotę, a po ulicach panoszą się kolorowe gangi młodzieżowe.

I jeszcze `a propos pushbacków. Humanitarni Niemcy chcą nam wrzucić kilka tysięcy "migrantów" w ramach przymusowej relokacji. Owszem - sami wezmą tych najbardziej wartościowych, a nam przyślą wszelkiego rodzaju śmierdzirobotki i inne bezproduktywne odpady z marginesu społeczeństwa, które będziemy musieli wyżywić, odziać, dać mieszkania, zezwolić na łączenie rodzin, itd. itp. To dopiero będzie pushback! – ale kto bogatemu zabroni? Gdybyśmy to my ich wywalili, to byłby dopiero wrzask!

Czy stać nas na to, by przyjmować ich wszystkich jak leci? A może będzie tak, jak z Ukraińcami - wszak oni już mają większe prawa niż obywatele Polski! No właśnie – dam jeden, ale jakże wymowny przykład: nastoletni gówniarz w polskiej szkole powiedział do nauczycielki: „Ty polska kurwo jeszcze będziesz się uczyła ukraińskiego!” Fajnie, co nie? Nie komentuję, kto myśli wyciągnie wnioski sam.

I odwieczne pytanie: kto za to wszystko będzie płacić? Oczywiście my polscy podatnicy. Pieniędzy Unia nie da, więc pójdą na to nasze podatki…

I jeszcze jedno – wpuszczenie do Polski Arabów z Bliskiego Wschodu i palestyńczyków grozi przeniesieniem i rozlaniem się w naszym kraju konfliktu żydowsko – arabskiego. Co będzie? - strzelaniny na ulicach, bomby w środkach komunikacji i domach użyteczności publicznej, porwania i skrytobójstwa staną się czymś powszednim. Tego chcecie panie i panowie z Akcji Demokracja? Weźmiecie to na Wasze sumienia? Czy będziecie w stanie spojrzeć w oczy rodzinom ofiar Waszych głupich i nieprzemyślanych działań? Przemyślcie to sobie – jeszcze jest czas by złemu zaradzić…

środa, 17 stycznia 2024

I znów o „Czarnym Baronie”

 


Enigmatyczny obiekt w orbicie Ziemi: kosmiczny obserwator. Tajemnice starożytne. W rozległej przestrzeni Kosmosu, gdzie tajemnice wszechświata często przyćmiewają nasze zrozumienie, istnieje niebiańska zagadka, która zaintrygowała naukowców i zwolenników teorii spiskowych.

Swoisty obiekt, zauważony przez astronautów podczas misji promu kosmicznego w grudniu 1998 roku, nadal przeciwstawia się konwencjonalnemu wyjaśnieniu. W świecie pełnym sferycznych satelitów i statków kosmicznych, ten nieregularny cień w kosmosie sprawił, że obserwatorzy byli zdumieni. Ta kosmiczna anomalia po raz pierwszy weszła w świadomość publiczną, gdy załoga promu kosmicznego Endeavor, z misją budowy Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, natknęła się na obiekt, który nie pasował do niczego. Jego ciemny kolor i niekonwencjonalny kształt natychmiast odróżniają go od oczekiwanych szczątków, które wypełnia kosmiczną pustkę. To było prawie tak, jakby obiekt ten został celowo zaprojektowany, aby płynnie wtopić się w atramentowe tło przestrzeni. Uchwycony na zdjęciach wykonanych przez astronautów, ten enigmatyczny obiekt wywołał burzę spekulacji. Niektórzy obserwatorzy, podsycani swoją fascynacją życiem pozaziemskim, szybko zrobili z tego obcy statek kosmiczny lub latający spodek. Jednak sama natura tej niebiańskiego przedmiotu przeciwstawiła się konwencjonalnej mądrości.

 

Dark Knight Satellite

 

Satelity, jak je znamy, zazwyczaj mają kuliste lub stworzone przez człowieka projekty. Przedmiotem, o którym mowa, stanowił jednak kłopotliwy zestaw dziwnych kątów i zakrzywionych krawędzi, które wydawały się wykraczać poza zakres inżynierii ludzkiej. Kiedy NASA w końcu rozważyła tę sprawę, zaoferowali bardziej prozaiczne wyjaśnienie. Według agencji kosmicznej ten tajemniczy obiekt był niczym więcej niż osłoną termiczną, która nieumyślnie wyłamała się od stacji kosmicznej podczas jej budowy. Podczas gdy to wyjaśnienie stanowiło proste rozwiązanie zagadki, wielu z nich pozostało sceptycznymi. W końcu, czy zwykła osłona termiczna może spowodować tak niezwykłą i kłopotliwą sylwetkę z kosmicznego płótna? Satelita Czarny Rycerz, termin, który stał się synonimem tej niewyjaśnionej obecności na orbicie Ziemi.[1]

Początki tej nazwy pozostają owiane tajemnicą. Pomimo szeroko zakrojonych badań, nikt nie był w stanie wskazać dokładnego momentu lub źródła terminu Czarny Rycerz. Jednak w 1954 roku wybitna amerykańska gazeta zawierała historię o znanym śledczym UFO o imieniu Donald Kehoe. Kehoe twierdził, że obiekt pozaziemskiego pochodzenia przemierza orbitę Ziemi, nie został stworzony przez ludzkie ręce. Satelita Czarny Rycerz pod wieloma względami ucieleśnia jedną z najtrwalszych kosmicznych tajemnic. Dominująca teoria sugeruje, że służy on jako cichy strażnik w przestrzeni, kosmiczny obserwator o nieznanym celu.

Ale jaki ten cel może być? Niektórzy sugerują, że może to być monitorowanie naszej planety, podobnie jak filmy dokumentalne o dzikiej przyrodzie przechwytują zwierzęta w ich naturalnych siedliskach, nieświadomych spojrzenia kamery. Jeśli Ziemia rzeczywiście jest pod obserwacją, to ten satelita może mieć za zadanie nagrywanie, zbieranie i przekazywanie informacji o nas z powrotem do obcej cywilizacji. Co ciekawe, nasze własne przedsięwzięcia kosmiczne oferują równoległą perspektywę. Gdy ludzie wysyłają misje do eksploracji Marsa i wysyłania sond do najdalszych zakątków naszego Układu Słonecznego, to my również angażujemy się w kosmiczną obserwację.

Czy w istocie nie naśladujemy działań hipotetycznej pozaziemskiej cywilizacji? Czy to możliwe, że w naszym dążeniu do zrozumienia Wszechświata, nieumyślnie naśladujemy zachowanie, w jakie spekulujemy, że istoty pozaziemskie mogą się zaangażować? Niektórzy naukowcy zaproponowali alternatywną strategię obserwacji kosmosu – taką, która polega na obserwowaniu Ziemi ze znacznie większej odległości. Odległe asteroidy, znane jako obiekty koordynalne, zapewniają dyskretny punkt widokowy. Te koorbitalne[2] obiekty przypominają satelity Ziemi, takie jak nasz Księżyc, ale są umieszczone znacznie dalej. Odkryto je zaledwie dwie dekady temu, a ich prawdziwa natura pozostaje przedmiotem badań. Z najbliższym obiektem koorbitalnym około 3 milionów mil od Ziemi, oferuje punkt widokowy, który jest zarówno odległy, jak i niepozorny, idealny do tajnej obserwacji.

W końcu zagadka satelity Czarnego Rycerza nadal trwa, jego prawdziwa natura i cel zasłonięty w kosmiczną niepewność. Chociaż nigdy nie możemy definitywnie rozwikłać tajemnicy tej niebiańskiej osobliwości, służy ona jako przypomnienie głębokich tajemnic, które przykuwają do nas z głębi Kosmosu, kwestionując nasze zrozumienie i rozpalając naszą wyobraźnię.

 

Oryginalne źródło: https://anciently.net/the-enigmatic-object-in-earths-orbit-a-cosmic-observer-18728/?fbclid=IwAR16MCp4ktDe39y2pvUCxAX2DMrgfRDWHIQLzuuAJESgiUia-uD_W54YuI0

Przekład z angielskiego - ©R.K.F. Sas - Leśniakiewicz



[1] W literaturze obiekt ten zwie się także Czarnym Baronem, Czarnym Księciem czy Ciemnym Rycerzem.

[2] Obiekt koorbitalny – ciało niebieskie, poruszające się wraz z drugim, znacznie masywniejszym ciałem, po orbicie synchronicznej wokół grawitacyjnie dominującego ciała w centrum układu.