Powered By Blogger
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ozonosfera. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ozonosfera. Pokaż wszystkie posty

sobota, 20 października 2012

NASZA BŁĘKITNA PLANETA: Czyli eksperyment jakiego jeszcze nigdy nie było! (4)




Artykuł Eleonory – pomijając aspekty religijno-metafizyczne – jest bardzo interesujący z ekologicznego punktu widzenia. Właściwie autorka punktuje to, o czym ekolodzy wiedzą od dawna i od dawna biją na alarm w tej sprawie. Zagrożenia opisane przez nią są jak najbardziej autentyczne i jak najbardziej realne. Najgorsze jest to, że niewielu ludzi nadal zdaje sobie sprawę z tego, co się wokół nas dzieje, zaś milcząca lub obojętna większość się tym po prostu nie przejmuje, bo szarpie się z życiem i walczy o przetrwanie w coraz gorszych i trudniejszych warunkach.
  
Komentarz psychotroniczki Ewy W. zamieszczony na  Facebooku:

Ewa W.: "Dziura ozonowa jest naturalnym zjawiskiem atmosferycznym. Zawsze była i będzie. Ozon tworzy się w atmosferze, ze zwykłego tlenu, pod wpływem promieniowania ultafioletowego. Nie ma nic dziwnego w fakcie, że nad biegunami Ziemi, w miejscach najmniejszego nasłonecznienia, ozonu jest najmniej. Ozon jest gazem ulegającym bardzo szybkiemu rozpadowi. Wystarczy noc, kiedy ultrafioletu nie ma, a zawartość ozonu w powietrzu radykalnie się zmniejsza.

Dwutlenek węgla jest znany w technice chłodniczej jako czynnik R 744 i ma długą historię wykorzystywania, sięgającą do połowy XIX wieku. Jest to bezbarwny gaz, skraplający się pod ciśnieniem, o lekko kwaśnym zapachu i smaku. Dwutlenek węgla nie ma zdolności do niszczenia warstwy ozonowej Jest niepalny, obojętny chemicznie i cięższy od powietrza. Dwutlenek węgla jest łatwy do pozyskiwania, ponieważ naturalnie występuje w dużej obfitości."

Czy dwutlenek węgla, którym odżywiają się rośliny wytwarzające tlen, może być szkodliwy?
Czy słońce, bez którego niema życia, może być złe?.........

Procesy zachodzące w ozonosferze są dalece bardziej skomplikowane, niż się to tej pani wydaje. Skoro dziura ozonowa jest zjawiskiem naturalnym, to dlaczego zaobserwowano je dopiero w 1990 roku? Czyż nie jest to dziwne, że to „naturalne” zjawisko objawiło się dopiero teraz i ma związek z globalnym ociepleniem spowodowanym przez dwutlenek węgla, siarkowodór i metan? Czy dwutlenek węgla może być szkodliwy? Na litość – a ilu to ludzi zmarło wskutek zatrucia dwutlenkiem węgla? Wystarczy proste doświadczenie – tzw. „sucha łódź podwodna”. Wystarczy włożyć komuś plastykowy worek na głowę i uszczelnić go wokół szyi. Po paru minutach delikwent traci przytomność wskutek zatrucia dwutlenkiem węgla. A Słońce? Słońce może zniszczyć nas w każdej chwili podwyższoną aktywnością, która sparaliżuje naszą cywilizację. I to takie brednie wypisują ludzie uchodzący za wykształconych!... Szkoda gadać.

Nie jestem wizjonerem, jak Eleonora i nie miewam jakichś widzeń czy objawień. Tym niemniej jej artykuł wzbudził moje zainteresowanie, bo jest zbieżny z zagadnieniami, którymi sam się interesuję.

To co widzimy na niebie każdego słonecznego dnia – pisze ona – to "cerowanie" dziur ozonowych, które powstały nad nami z powodu nadmiaru różnych gazów, np. freonów, wybuchów nuklearnych, itp - zobacz np. ENCYKLOPEDIA (7 tomowa)! Bez warstwy ozonowej nie ma dla nas na ziemi życia! Bez warstwy ozonowej padają na nas 100% promieniowania kosmiczne i słoneczne, które są śmiercionośne dla człowieka, zwierząt, roślin, a nawet ryb w wodzie!!! Muszą być zmienione napędy i różne technologie, aby zatrzymać proces niszczenia ozonu nad Ziemią, a to w najbliższych latach jest mało realne. Więc jak długo to potrwa i ile jeszcze wytrzymamy opryski tlenkami azotu, tlenkami aluminium, itd.? To jest agonia naszej cywilizacji! Ja to wiem... ale uduchowieni i "anioły" nic z tego nie rozumieją i robią "zadymy" na różnych forach o to że politycy i wojsko "robią coś za naszymi plecami"... A co robią "mistrzowie duchowości"? Po mistrzowsku bajerują o przyszłości naszej cudownej cywilizacji...To "cerowanie" dziur ozonowych, które powstały nad nami z powodu nadmiaru freonów, gazów, wybuchów nuklearnych, itp. - zobacz ENCYKLOPEDIA ( 7 tomowa)! Bez tego waliłoby na nas 100% promieniowania kosmicznego i słonecznego - które są śmiercionośne dla człowieka, zwierząt, roślin, a nawet ryb w wodzie!!! Muszą być zmienione napędy, aby zatrzymać proces niszczenia ozonu nad ziemią, a to jest w najbliższych latach mało realne. Więc ile jeszcze wytrzymamy? To jest agonia naszej cywilizacji!
         
Budowa atmosfery naszej planety - ozonosfera stanowi jej maleńką - ale jakże ważną - cząstkę! ( Źródło - http://recursos.cnice.mec.es/biosfera/profesor/galeria_imagenes/recursos_galeria3.htm)


A zatem kluczem do zrozumienia tajemnicy chemtrails jest ozonosfera. Czym jest ozonosfera?

Ozonosfera, to warstwa zwiększonej koncentracji ozonu w stratosferze. Znajduje się na wysokości ok. 15-50 km nad Ziemią. Główna warstwa ozonu znajduje się 25–30 km nad poziomem morza.

Ozonosfera jest warstwą ochronną bardzo ważną dla życia na Ziemi. Chroni przed promieniowaniem ultrafioletowym, które jest szkodliwe dla organizmów żywych. Dzięki niej jest możliwe życie na lądzie.

Ozonosfera przyczynia się do wzrostu temperatury w warstwie stratosfery, ponieważ ozon pochłania promieniowanie nadfioletowe. Mimo iż nazwa sugeruje jego duży udział, cały ozon z ozonosfery w warunkach normalnych utworzyłby na poziomie morza warstwę o grubości ok. 3 mm – tyle podaje Wikipedia.

Od siebie dodam tylko tyle, że samoloty latają niżej o co najmniej 3 km – jak to widać na rysunku, i siłą rzeczy nie są w stanie "łatać" ozonosfery, a zatem być może robi to ktoś inny... Sam pomysł nie jest taki głupi, ale wydaje się być pałą o dwóch końcach i tak zapobieżenie jednej katastrofie może skończyć się drugą.

Oczywiście mogą to być także Obcy – tylko czemu mieliby to robić? Ewentualnie jakaś równoległa do nas cywilizacja na Ziemi. Gdyby to była cywilizacja zamieszkująca głębiny Wszechoceanu, to nie musiałaby tego robić. Woda dobrze chroni organizmy przed promieniowaniem UV i nawet przed promieniami X i γ (co prawda musi być jej co najmniej 30 m), czego zresztą dowiódł Epizod Ordowicki – jak podaje Wikipedia – wielkie wymieranie ordowickie, czyli masowe wymieranie, które miało miejsce około 438 MA temu, pod koniec Ordowiku. Wymarło wtedy około 85% gatunków (ponad 100 rodzin). Największe zmiany dotknęły ramienionogi, mszywioły, trylobity, a także graptolity i konodonty. Do gwałtownego wymierania ordowickiego mógł się przyczynić wybuch bliskiej supernowej lub rozbłysk gamma (γ), co mogło spowodować zaburzenia w Układzie Słonecznym oraz przyjęcie przez Ziemię dużej dawki promieniowania gamma. A zatem kto?

Nie wiem, ale sam pomysł „łatania” dziur ozonowych jest ciekawy. Samoloty nie latają wyżej, niż dolny poziom ozonosfery, ale… - no właśnie – można by cerować owe dziury nie NAD czy W ozonosferze, ale POD ozonosferą! Samoloty mogłyby rozpylać środki chemiczne wytwarzające osłonę przed promieniami UV na wysokości 10-13 tys. metrów. Problem polega na tym, że środki te opadałyby potem z deszczami i trzeba by było rozpylać je ciągle. Ile by to kosztowało? Tego nie wiem, bo nie znam składu chemicznego tych środków wygaszających promieniowanie UV.

Elegancko i jasno. Tylko że raczej jest to niemożliwe, bowiem jak dotąd opalamy się nad morzem i w górach, a nie ma lepszego indykatora promieniowania UV od opalenizny, która jest normalną reakcją obronną organizmu człowieka na napromieniowanie. A zatem nie tędy droga. Promieniowanie UV jest także zabójcze dla mikroorganizmów – w tym tych chorobowych. Gdyby nagle zanikło, wszystkie organizmy na naszej planecie rychło by uległy inwazjom bakteryjnych, wirusowych i innych infekcji – w tym oczywiście także ludzie... 



Samoloty, które codziennie latają nad Ziemią pożerają tysiące ton tlenu z naszej atmosfery, o czym niewielu ludzi ma jakiekolwiek pojęcie...

Nie zapominajmy, że codziennie nad Ziemią lata kilka tysięcy samolotów, a każdy z nich pożera tlen z atmosfery pozostawiając na niebie ślady w postaci smug złożonych z pary i dwutlenku węgla. To wystarczy do wytworzenia się wysokich chmur Cirrus, które składają się z kryształków lodu. Kiedy nad głową przelatuje nam kilkadziesiąt czy nawet kilkaset samolotów dziennie, to jest rzeczą oczywistą, ze pozostanie po nich spektakularna siatka smug kondensacyjnych na niebie, na wysokościach podróżnych przelotów – czyli 10.000 – 13.500 m n.p.m. Nie czarujmy się – dość spojrzeć na załączony screeny wykonane w przypadkowym czasie na obszarze Europy i Ameryki Północnej. Może coś takiego wreszcie przemówi ludziom do wyobraźni? – w co zresztą szczerze wątpię, bo ludzie wolą roić sobie o najstraszliwszych spiskach i zmowach, niż przyjąć za prawdę oczywisty fakt, że TO MY SAMI niszczymy wytworzoną przez nas cywilizację PRZY POMOCY JEJ WYTWORÓW. I tutaj się całkowicie zgadzam z Eleonorą. Naszej cywilizacji grozi tylko jej twórca – Homo sapiens sapiens… - człowiek (ponoć) rozumny.

Istnieje teoria spiskowa mówiąca, że samoloty rozpylają różne psychotropy - coś jak w „Kongresie futurologicznym” Stanisława Lema - mające na celu utrzymać Ludzkość w ryzach i stworzyć ludziom złudzenie Arkadii, podczas kiedy na Ziemi trwa piekło kolejnego zlodowacenia. NB, odmianą tego rodzaju piekiełka jest wizja planety Saraksz z powieści „Przenicowany świat” (Warszawa 1971) Arkadego i Borysa Strugackich, w którym akcję zniewalania tamecznych mieszkańców realizowano przy użyciu urządzeń jako żywo przypominających HAARP – a zatem nic nowego pod Słońcem. Czy jest to możliwe? Owszem, ale wymagałoby na to ogromnych kosztów, któremu nie każde państwo by podołało, a poza tym czy prędzej czy później by się wydało. Tak naprawdę, to ma to miejsce chyba tylko w Polsce, gdzie ogłupieni ludzie wbrew własnym interesom wciąż od ponad dwudziestu lat wybierają tych samych skompromitowanych polityków, a potem z lubością narzekają, że źle im się dzieje…      

Oczywiście zaraz znajdzie się jakiś niedouczony mędrek, który powie, że to wszystko nieprawda i że z całą pewnością jest artykuł napisany na zamówienie tych konspiratorów, którzy chcą ukryć obecność UFO na Ziemi, nie mówiąc już o innych teoriach spiskowych, które akurat są na dziennikarskim topie. Nie wiem, czy ktoś taki jest w stanie zrozumieć, że OBECNOŚCI UFO UKRYĆ SIĘ NIE DA, bo jest to zjawisko powszechne, ale wcale nie jest powiedziane, I NIE MA NA TO DOWODÓW WPROST, że są to jacyś Kosmici. Bóg z nimi, nie mam zamiaru kruszyć kopii ze stronnikami obecności Obcych, bo szkoda mi czasu na przelewanie z pustego w próżne, natomiast chciałbym zwrócić uwagę Czytelnika na coś innego, co ma jednak związek z contrails, chemtrails i samolotami je produkującymi. Tym problemem są…


Samolot lecący na małych wysokościach w ciepłym i suchym powietrzu właściwie nie pozostawia smugi kondensacyjnej, ale słychać pracę jego silników...


…bezdźwięczne samoloty. Od jakiegoś czasu obserwuję przeloty nad Ziemią dziwnych samolotów, które ani nie wydzielają smug kondensacyjnych, ani nawet nie słychać pracy ich silników, a przecież poruszają się one z prędkością samolotów komunikacyjnych – czyli w granicach 800 – 900 km/h, na różnych wysokościach – najczęściej od 2000 do 5000 m, a oto kilka przykładów:

1. UFO nad Międzyzdrojami

Typ incydentu: DD
Miejsce: Międzyzdroje, molo; 53°55'44” N - 014°27'05” E 
Data: 15.09.2010 r.
Czas: 17:24 CEST
Czas trwania obserwacji: 6 min.
Ilość obiektów: 2
Świadkowie: wielu
Zdjęcia: 6
Możliwe wyjaśnienie: przelot 2 samolotów z kierunku N na S-SW  

2. UFO nad Strečnem:

Typ incydentu: DD
Miejsce: Zamek Strečno n/Váhem, Żylina, Słowacja; 49°10'37" N - 018°51'46" E
Data: 09.09.2012 r.
Czas: 09:55 CEST
Czas trwania obserwacji: ok. 30 s.
Ilość obiektów: 1
Świadkowie: ok. 20 osób (Polacy, Słowacy, Czesi)
Zdjęcia: nie wykonano
Możliwe wyjaśnienie: przelot samolotu z kierunku W na E.

I ostatni przykład z całkiem niedawna:

3. UFO nad Helem

Typ incydentu: DD/RV
Miejsce: Fokarium Stacji Morskiej UG w Helu, Hel, 54˚36’26”N - 018˚48’04”E
Data: 23.09.2012 r.
Czas: 06:35
Czas trwania obserwacji: ok. 30 s.
Ilość obiektów: 1
Świadkowie: 1
Zdjęcia: 1/nieudane
Możliwe wyjaśnienie: brak.

We wszystkich tych przypadkach zaobserwowano obiekty PRZYPOMINAJĄCE samoloty, i które zachowywały się podobnie jak samoloty, z tym że nie emitowały dźwięku i smug kondensacyjnych – to od biedy można jakoś wytłumaczyć efektami rozchodzenia się fal akustycznych w atmosferze i zmianami temperatury i wilgotności powietrza. Natomiast w ostatnim przypadku nawet trudno mówić o samolocie, bowiem obiekt ten przypominał raczej gruby, dwuwypukły dysk, a nie podłużny kształt samolotu – vide foto. To właśnie było prawdziwe UFO. I co najciekawsze – moi znajomi (a wśród nich i Eleonora) stwierdzili, że często się je widuje nad naszym Wybrzeżem. To są tylko trzy przykłady, które zarejestrowałem, a w rzeczywistości musi być ich o wiele więcej.


Także i ten samolot leciał w ciepłej i suchej warstwie powietrza nie zostawiając za sobą smugi kondensacyjnej, ale jego silniki były słyszalne...


Czym są – nie wiem, i to właściwie wypełnia definicję UFO – NIEZNANE obiekty latające. Możemy sobie teraz gdybać. Co można zrobić? – zachęcam do obserwacji nieba i odnotowywania stwierdzonych przelotów „milczących samolotów” w naszej przestrzeni powietrznej. Być może Oni (kimkolwiek są) zmienili taktykę obserwacji nas i naszej cywilizacji i po prostu stosują maszyny latające przypominające nasze, ale z innym, doskonalszym, bezdymnym i bezdźwięcznym napędem. NB, coś takiego przewidział w swej powieści sci-fi czeski pisarz i polarnik František Bĕhounek już w latach 50. ubiegłego stulecia.[1] Czyżby więc nihil novi sub Sole???

W każdym razie nie obawiam się zwykłych samolotów – bo te znamy i są ziemskiego pochodzenia. Obawiam się tych „cichych”, bo nie wiadomo, czym one są naprawdę, a stanowią one idealny środek napadu powietrznego – mówiąc w języku wojskowych – i jako takie są potencjalnie bardzo niebezpieczne. Wystarczy wspomnieć tylko pomysły autorów Programu S3…  

A tak już nawiasem mówiąc – to czy nie ma racji Bronisław Rzepecki, który stwierdził, że Obcy wcale nas nie kochają – jak się to nam w naszej naiwności wydaje, a traktują jak króliki doświadczalne czy robactwo pod szkłem powiększającym? A zatem patrzmy i obserwujmy. 


KONIEC       




[1] Fr. Bĕhounek – „Akcja L”, wydanie czeskie: Praha 1956, wyd. polskie: Warszawa 1962. 

czwartek, 18 października 2012

NASZA BŁĘKITNA PLANETA: Czyli eksperyment jakiego jeszcze nigdy nie było! (2)




Co wiemy o ozonie?

Ozon – O3 – jest to niebieskawy gaz o charakterystycznym zapachu, który otacza jak płaszcz Ziemię, skutecznie oddzielając ją od szkodliwego promieniowania słonecznego i kosmicznego. Właśnie z powodu tego gazu Ziemia jako planeta widziana z kosmosu ma kolor niebieski – błękitny. Nasza cudowna błękitna planeta…

 Ozon w normalnych warunkach całkowicie pochłania szkodliwe promieniowanie kosmiczne i słoneczne, ale w przypadku braku osłony ozonowej na nasze głowy dosłownie wali się śmiercionośne promieniowanie niczym gilotyna.

W naturze najwięcej ozonu znajduje się w lasach sosnowych. W naturalny sposób ozon powstaje również podczas wyładowań atmosferycznych w czasie burzy.

Ozon w dużym stężeniu jest szkodliwy, ale w odpowiednim stężeniu jest środkiem silnie utleniającym, bakteriobójczym, wirusobójczym i grzybobójczym, dlatego w ostatnich latach w Polsce stosuje się go np. do oczyszczania wody pitnej zamiast chloru. Ozon w niewielkiej ilości jest również składnikiem powietrza, którym oddychamy. Czysty ozon jest niebezpieczny dla zdrowia, gdyż szczególnie silnie działa na płuca - niczym żrąca substancja.

W dolnej warstwie atmosfery ozon występuje w niewielkich ilościach. Jego zawartość znacznie wzrasta w górnych warstwach atmosfery czyli w ozonosferze na wysokości od 10 do 50 km nad ziemią. Maksymalna koncentracja ozonu występuje na wysokości 23 km. W górnej warstwie atmosferycznej ziemi w stratosferze ozon tworzy warstwy różnej grubości i stanowi jedyną naturalną barierę przed najbardziej szkodliwym ultrafioletowym promieniowaniem emitowanym przez Słońce.

Ozon całkowicie pochłania promieniowanie nadfioletowe o długości poniżej 295 nm, które jest bardzo szkodliwe dla wszystkich organizmów żywych, a więc dla człowieka, zwierząt, ptaków, ryb, roślin. Pomiary prowadzone od końca lat siedemdziesiątych wykazują systematyczny spadek całkowitej zawartości ozonu w atmosferze. Największy spadek powiększający się z roku na rok obserwuje się na półkuli południowej nad Antarktydą w czasie wiosny i jesieni. Do zeszłego roku – jak podaje NASA (2000 rok) powiększenie dziury ozonowej wynosiło ponad 60% ! Uważają, że dziura ozonowa będzie się powiększać jeszcze przez co najmniej 10-20 lat, a to oznacza ocieplenie klimatu i topnienie lodowców na biegunach o czym krzyczą naukowcy od 30 lat!

To dzieje się na biegunie południowym naszej planety, a na biegunie północnym największe spadki ozonu występują w średniej szerokości geograficznej, a więc dokładnie nad nami! (2000r.!) Jest to efekt działalności gospodarczej człowieka i skażenia środowiska.

Początkowo sądzono, że głównym i jedynym sprawcą niszczenia warstwy ozonowej jest freon stosowany w lodówkach, zamrażarkach, klimatyzatorach, aerozolach, w przemyśle elektronicznym i w innych sprawach. Jednak okazało się, że freon raz dostawszy się do atmosfery może tam krążyć od 50 do 100 lat rozprzestrzeniając się po całej ziemi. A tymczasem produkcja freonów wzrastała z każdym rokiem. Żeby zobrazować problem, to w 1974 roku naukowcy amerykańscy stwierdzili, że do atmosfery napływa systematycznie tysiące ton freonu w samych tylko Stanach Zjednoczonych. Roczna produkcja freonu wynosiła wówczas 380 000 ton, a w pozostałych krajach uprzemysłowionych proporcjonalnie do obszaru. A wiec rocznie do atmosfery ziemskiej dostaje się nie tysiące ton, ale miliony ton freonu (do dzisiaj), który tam pozostaje nie 50-100 lat, ale setki, a może nawet tysiące lat niszcząc ozon! Dlatego wciąż ubywa ozonu, a śmiercionośne promieniowanie słoneczne i kosmiczne proporcjonalnie wzrasta.



 Skąd się biorą dziury ozonowe na biegunach skutych lodem?

 Nad biegunami jest najcieńsza warstwa ozonowa z powodu braku roślinności, która wytwarza tlen.  Tymczasem wzrost ilości freonów, które przemieszczają się w atmosferze powoduje spustoszenie  nad biegunami. W świecie nauki wywołało to konsternację, a przeciętni obywatele do dzisiaj nie rozumieją skali zagrożenia. Przemawia do nich np. widok skażonego jeziora, rzeki, morza, obumarłych drzew, a w przypadku ozonu nie mają wrażeń wizualnych i nie potrafią tego sobie wyobrazić więc zadają pytania - czy to prawda? A może nie prawda, może naukowcy zmyślają?

Po tych naukowych odkryciach w 1978 roku kraje produkujące freon podpisały w WIEDNIU  protokół  w sprawie redukcji freonu na skalę przemysłową i o ochronie ozonu.

Siedem lat później w 1985 roku sprawę podjęto na nowo, gdyż członkowie brytyjskiej ekspedycji antarktycznej stwierdzili ubytek ponad 40% ozonu w stratosferze poczynając od 1985 roku! Opublikowane odkrycia w maju 1985 roku wprawiły w osłupienie fizyków atmosferycznych. Potwierdziły to również pomiary satelitarne.  Ubytek ozonu był tak nagły i gwałtowny, że komputery odbierające sygnały z satelity nie uwzględniały tych wyników, uznając je za BŁĘDNE!!!  Naukowcy nie mogli w to uwierzyć, a cóż dopiero przeciętni ludzie. NASA potwierdziła szokujące odkrycie!

W sierpniu 1986 roku pośpiesznie zebrano zespół naukowców, którzy wyruszyli na Antarktydę w celu przeprowadzenia  pierwszych dokładnych badań nad tym lądem. Badania niestety potwierdziły teorię o znaczącej roli freonu w zniszczeniach ozonu stratosferycznego. W efekcie tego, we wrześniu 1987 roku przedstawiciele 31 krajów spotkali się w MONTREALU, aby podpisać UMOWĘ będącą pierwszym ważnym krokiem na drodze rozwiązania nabrzmiałego problemu międzynarodowego, po to, aby stopniowo wycofać się z produkcji freonu oraz stosowania go w przemyśle.

To nie wszystko… Naukowcy nagle zrozumieli, że to co dzieje się na Antarktydzie można porównać do naciśnięcia pedału redukcji ozonu i że może to zdarzyć się wszędzie na całej Ziemi!

W marcu 1988 roku opublikowano wyniki badań i analiz z satelity oraz na ziemi – pracowało nad tym ponad 100 naukowców z USA i agencji ONZ. Okazało się, że na północnej półkuli na szerokości geograficznej od 30-60 stopni, a więc w pasie najgęstszego zaludnienia obszarów Ameryki, Kanady, Europy, Związku Radzieckiego, Chin, Japonii – w latach 80-tych poziom ozonu zmniejszył się średnio ok. 3%. ( Obecnie dramatycznie więcej!) A ponieważ freony pozostają w atmosferze przez dziesiątki, setki lat, więc ich niszczące działanie trwać będzie jeszcze długo, długo po wejściu w życie porozumienia w Montrealu.

Dalsze badania w latach 90-tych ujawniły iż dotychczasowe wyniki badań nie pozwalają na jednoznaczne określenie przyczyn zmniejszania się koncentracji ozonu w atmosferze ziemskiej, gdyż wiele danych przemawia za tym, że jest to efekt działalności gospodarczej człowieka, czyli freony i halony, które są składnikami aerozoli, czynniki chłodnicze i inne, ale także tlenki azotu, jako efekt spalania paliw stosowanych do napędu samochodów, samolotów, rakiet i promów kosmicznych, ale także wybuchów jądrowych – w tym awarii elektrowni atomowych!



 Jaki jest wpływ prób nuklearnych na atmosferę Ziemi czyli warstwę ozonową? Czynniki te w pewnych warunkach powodują łańcuchowy rozpadu ozonu! (PWN –wyd. 1995 r.)

Biorąc pod uwagę liczbę testów musiały one wpłynąć dramatycznie na naszą atmosferę, lecz nie ma żadnego oficjalnego raportu - wiadomo dlaczego! Naukowcy zrozumieli dlaczego tak szybko znika warstwa ozonowa nad Ziemią i nagle zaprzestali prób nuklearnych oraz zakazali je TRAKTATEM pilnując tego skrupulatnie. Obserwują każdy wybuch nuklearny który niszczy ozonosferę i obciążają te kraje różnymi sankcjami. Dotychczasowa przybliżona liczba prób nuklearnych - Stany Zjednoczone 1030; Związek Radziecki 715 testów w ramach których wykonano 962 eksplozje; Francja 210; Wielka Brytania 45; Chiny 45; Indie 6; Pakistan 6; Korea Północna 2.
Razem co najmniej 2306 prób nuklearnych! Obecnie przygotowuje się do prób nuklearnych Izrael. Nie znamy większej siły niszczącej niż wybuchy jądrowe. (źródło – Internet)

Do tego należałoby dodać cały arsenał broni atomowej i wszelkiej innej, okręty podwodne o napędzie atomowym i setki elektrowni atomowych. Zrozumiałam czym to grozi dla naszej planety… Jak to wszystko kiedyś wybuchnie, np. z powodu… pękania płyt tektonicznych to cała Ziemia rozleci się na kawałki! Czy naukowcy o tym nie wiedzą? Komu na tym zależy, aby zniszczyć cywilizację i planetę??

Jak sądzicie państwo, co można w tej sytuacji zrobić? Czy psychotronicy ze swoimi „cudownymi” możliwościami mogą coś zrobić, aby ratować cywilizację i Ziemię?

Patrzyłam na skamieniałe twarze i błyszczące oczy słuchaczy siedzących w ponurym milczeniu. Odpowiedział blisko mnie siedzący starszy mężczyzna:
- Nic! Przecież światem rządzą politycy, biznesmeni. Oni mają pieniądze! Przecież nie zlikwidują np. w Kuwejcie rafinerii naftowej, a przecież jeździmy samochodami na paliwo. Samoloty też są na paliwo! Wszystko trzeba zmienić od razu, a to jest chyba niemożliwe?! Tym którzy mają pieniądze to wszystko „wisi”…

- Ma pan rację! Patrząc i słuchając tylko moich znajomych, sąsiadów, rodzinę, widzę, że tak jak pan powiedział – „im to wisi”, gdyż nikogo z nich nie interesuje ozon, a co za tym idzie katastrofalny koniec cywilizacji i to w krótkim czasie… Gdyby im o tym mówił ksiądz w kościele to pewnie by uwierzyli, ale oni nie mówią więc na pewno to nie jest prawda! Oni tylko mówią o przepowiedniach i proroctwach dotyczących „końca świata”, ale nie rozumieją, że to się zdarzy w naszym pokoleniu. W ten sposób cyniczni kapłani prowadzą swoje „stado” bezmyślnych „baranów i owiec” na zagładę. A  o czym najczęściej im prawią na kazaniach, w radiu i TV? O polityce, o aborcji i eutanazji, ale o tym że niebawem czeka nas globalna aborcja i eutanazja - nie!

 Wszyscy moi znajomi dorabiają się i odkładają kapitał na kontach, aby mieć lepszą przyszłość. Jaką przyszłość? Aby była przyszłość dla nas, naszych dzieci i wnuków musimy zacząć od siebie, a potem zacząć to natychmiast realizować, bo pozostało mało czasu! Trzeba dokładnie to zrozumieć, przeżyć nawet szok – tak jak ja – po to, aby zacząć inaczej myśleć i patrzeć krytycznie na wszystkich i wszystko w kontekście nadchodzącej zagłady, po to, aby mieć własne zdanie na ten temat - niezależnie od tego co mówią i robią autorytety światowe, jak np. papież, Dalajlama, politycy, biznesmeni, naukowcy, lekarze, psychotronicy, ekolodzy, dziennikarze czy rodzina.

Świadomość straszliwego zagrożenia zmusza naukowców do szukania innych rozwiązań technicznych. Oczywiście trzeba zmienić napędy samochodów, samolotów, promów kosmicznych, itd. - a co robią? Z roku na rok wzrasta ilość luksusowych samochodów proporcjonalnie do ilości ludzi na Ziemi! Widać to szczególnie na zakorkowanych ulicach i autostradach wszystkich miast na Ziemi! Co naukowcy robią ze sprawą napędów?? Właściwie niewiele… Amerykanie np. planują  najpóźniej do 2025 roku zmienić napędy spalinowe na elektryczne, ale czy rzeczywiście jest to najlepsze rozwiązanie wiedząc jak wytwarza się elektryczność? Od dawna są inne rozwiązania, ale naukowcy jakoś nie kwapią się, aby to zrealizować. Dlaczego? Czy komuś zależy aby jak najpóźniej zacząć nad tym pracować? Dlaczego? Czas działa na naszą szkodę i niszczenie ozonu…

To samo dotyczy samolotów! Obecnie co SEKUNDĘ gdzieś na ziemi startuje samolot. Rocznie startuje ponad 15 milionów samolotów!!! Ozonu ubywa, a wzrasta poziom CO2! Badania naukowe  (2000 rok) osadów morskich oraz muszli dowodzą, że zawartość dwutlenku węgla CO2 w atmosferze jest dzisiaj najwyższa od 20 milionów lat!  („EKO- Świat” 09/2001 oraz „Wiedza i Życie” 01/2001)



Ozon znika szybciej niż sądzili naukowcy, a w zastraszającym tempie wzrasta promieniowanie kosmiczne i słoneczne powodując ocieplenie klimatu i gwałtowne topnienie lodowców na biegunach.

Bez osłony ozonowej promieniowanie ultrafioletowe docierając do ziemi zwiększa ryzyko raka skóry oraz powoduje uszkodzenie oczu u człowieka (ślepotę), a u zwierząt zmiany w systemie immunologicznym (odpornościowym). Zwiększone dawki tego promieniowania mogą również mieć nieobliczalne skutki dla świata roślinnego i zwierzęcego

Do tego trzeba dodać pierwiastki promieniotwórcze krążące w powietrzu jako efekt prób jądrowych lub awarii elektrowni atomowych, itd. Rozpad np. uranu trwa 800 – 1000 lat![1] Te pierwiastki wdychamy razem z powietrzem do płuc i co się dzieje w naszym organizmie?? Dramatycznie wzrasta ilość zachorowań na nowotwory. W tej sytuacji mówienie o zdrowej żywność to kpina z naiwności ludzkiej! To co się dzieje w atmosferze ziemskiej to spustoszenie!

CDN.

Foto - R. Leśniakiewicz


[1] Tak zwany połowiczny rozpad – T1/2 - jąder uranu-238 trwa aż 4,46 mld lat!

środa, 17 października 2012

NASZA BŁĘKITNA PLANETA: Czyli eksperyment jakiego jeszcze nigdy nie było! (1)




Zofia Piepiórka - Eleonora


Motto:
Własną głupotę ludzie zwykli nazywać doświadczeniem, mawiał Oscar Wilde! Oby to doświadczenie zdążyło zaowocować mądrością…


Temat dziur ozonowych i chemitralis trwa od co najmniej 30 lat! Był 2000 roku, gdy przeczytałam  artykuł w „Rzeczpospolitej”(04/2000) na temat dramatycznie powiększającej się dziury ozonowej nad Antarktydą. Poruszyło mnie to bardzo i zdołowało na długo, bo zdałam sobie sprawę czym to grozi dla nas wszystkich. Zaczęłam czytać wszystko co pisali naukowcy i dziennikarze. Zbierałam różne artykuły, które później zaowocowały trzema prelekcjami dla psychotroników - w COP w Gdyni i Gdańsku. Moim celem było ostrzec środowisko psychotroników w Trójmieście o tym co nas czeka oraz szukać jakiegoś niezależnego wyjścia w miarę swoich możliwości. Podczas 3 prelekcji powiedziałam im o znaczeniu ozonu w życiu człowieka i od tamtej pory nie poruszałam tego tematu ponieważ ignorowali sprawę. Okazało się, że mówienie o ozonie i ekologii to temat TABU. Gdy zaczynałam o tym mówić wśród znajomych psychotroników byłam traktowana jak natrętna maniaczka, która ma swojego „konika” na punkcie ozonu. Z lekceważeniem mówili, że ta sprawa ma niewielkie znaczenie dla przyszłości naszej cywilizacji. Czyżby??? Absolutnie nic do nich nie docierało! Nie mogłam zrozumieć dlaczego ogłupiają ludzi bzdetami odwracając uwagę od rzeczywistości. Obserwując to środowisko zrozumiałam kim są i co robią, dlatego odcięłam się od tego „towarzystwa wzajemnej adoracji”.

Do dzisiaj - spośród licznych moich znajomych 1 osoba na 100 rozumie co nas czeka. Te 99 osób to nie są ludzie  ograniczeni umysłowo, bo w większości z wyższym wykształceniem lub naukowym. Czy to świadczy o faktycznym stanie ich inteligencji oraz zdolności logicznego myślenia? Czy nie czytają  co piszą na ten temat w prasie i nie oglądają programów w TV? Czy trudno im zrozumieć  dramat, który nad nami wisi i to w czasie naszego pokolenia, a nie za sto czy tysiąc lat? Można to obrazowo ująć tak… Wszyscy się bawią, a TYTANIK tonie!

To co wówczas zrozumiałam było dla mnie bardzo ważne i stało się  potężnym „kopem” psychicznym do tego stopnia, że wbrew wszystkim znanym psychotronikom i ich „dobrych rad” oraz wbrew naukowcom kontynuowałam badania megalitów. Dlaczego? Jako wizjonerka i badaczka megalitów  zrozumiałam, że naukowcy nigdy nie odkryją prawdy o tym czym są kamienne kręgi, bo znacznie szybciej zabraknie ozonu nad Ziemią co oznacza koniec naszego świata! Czy się mylę? Wiedziałam, że przy tak zniszczonej warstwie ozonowej mam kilkanaście lat na zrozumienie i wykonanie tego zadania. Skupiłam się na kamiennych kręgach oraz tajemnicy Świętej Góry w Gdyni (książka). Zrozumiałam że jest to KAMIENNY TESTAMENT pozostawiony dla nas przez inteligentnych przodków. Przewidzieli, że popełnimy TEN SAM BŁĄD, dlatego pozostawili nam bezcenne informacje za pomocą kamieni na całej Ziemi, jednak mogą one być zrozumiałe dopiero w naszych czasach, gdyż mamy odpowiednią wiedzę. To co odkrywałam opisywałam, a cyniczni i złośliwi naukowcy oraz psychotronicy i dziennikarze niezmiennie od lat ośmieszają i blokują. A co w tym czasie robili moi  „ulubieni” psychotronicy? Przyjeżdżają do kamiennych kręgów swoimi luksusowymi samochodami i urządzają idiotyczne obrzędy i rytuały oraz koncerty gongów tybetańskich jak ludzie pierwotni. Takim zachowaniem chcą odwrócić uwagę od prawdziwego przeznaczenia tych odwiecznych kamiennych kręgów.  Kim oni są?? Dla mnie są oszustami i wciąż to potwierdzają!

Jest 2012 rok i nieoczekiwanie dla siebie wróciłam do sprawy ozonu, gdyż na wszystkich forach i w różnych grupach w Internecie oraz Facebooku aż huczy od dyskusji na temat ozonu i chemtralis, CO2, HARP, Niburu, projektu Cheops, Wolnej Ludzkości, itp. Psychotronicy nagle „obudzili się” i o dziwo odkryli w sprawie dziur ozonowych „teorie spiskowe”, bo „trują nas!”, a oni przecież są wybrańcami i obrońcami NATURY. W końcu nie wytrzymałam i napisałam kilka zdań na swoim profilu na FB i w kilku grupach.

„To co widzimy na niebie każdego słonecznego dnia, to „cerowanie” dziur ozonowych, które powstały nad nami z powodu nadmiaru różnych gazów, np. freonów, wybuchów nuklearnych, itp. - zobacz np. ENCYKLOPEDIA (7 tomowa)! Bez warstwy ozonowej nad Ziemią nie ma życia, gdyż pada 100% promieniowanie kosmiczne i słoneczne, które jest śmiercionośne dla człowieka, zwierząt, roślin, a nawet ryb w wodzie! Muszą być zmienione napędy i różne technologie, aby zatrzymać proces niszczenia ozonu nad Ziemią, a to w najbliższych latach jest mało realne. Więc jak długo to potrwa i ile jeszcze wytrzymamy opryski tlenkami azotu, tlenkami aluminium, itd.? To jest agonia naszej cywilizacji! Ja to wiem... ale uduchowieni i „anioły” nic z tego nie rozumieją i robią „zadymy” na różnych forach o to że politycy i wojsko „robią coś za naszymi plecami”... A co robią „mistrzowie duchowości”? Po mistrzowsku bajerują o cudownej przyszłości naszej cywilizacji...”

No i zaczęły się dyskusje… Od razu pokazali swoje mistrzostwo!
 Zatelefonował Robert Leśniakiewicz mówiąc:
- Coś w tym jest co napisałaś… Prześlij  materiały, albo razem to napiszemy?
- Prześlę, ale najpierw muszę je „odkopać” ze stosu papierów.
 Odszukałam dwa artykuły „Znaczenie ozonu w życiu człowieka czyli błękitny płaszcz nad Ziemią” z dnia 27.02.2001 oraz „Czy medycyna naturalna ma przyszłość?” z 19.03.2002. Te dwa teksty koncentrują się wokół sprawy ozonu, a ponieważ są obszerne wybrałam kilka najistotniejszych wątków dotyczących ozonu. Jest 2012 rok i od tamtego czasu doszło wiele innych pomysłów i wynalazków naukowych ratowania cywilizacji. Czy wyjdziemy z tego piekła? - sami oceńcie!

* * *

Skok cywilizacyjny ostatniego 100-lecia jest olbrzymi i to wszystko dzieje się właściwie w czasie jednego pokolenia – naszego pokolenia! Jest to zbiorowy wysiłek ludzkości, która usiłuje w określonym czasie przekroczyć próg rzeczywistości, ale napotyka niewidzialną barierę, którą nie sposób lekceważyć! Jest nią ozonosfera. Nagle okazało się, że znaczenie ozonu dla naszego życia i  cywilizacji jest zasadniczą sprawą. Bez dokładnego zrozumienia problemu dziur ozonowych nie jest możliwe powstrzymanie niszczenia ozonu, a to w konsekwencji doprowadzi do nieodwracalnych skutków dla całej cywilizacji. Dlatego ważna jest właściwa interpretacja teraźniejszości i obecnych zjawisk oraz procesów, zachowań (!) i decyzji z punktu widzenia przyszłych konsekwencji.

To co powiem nie jest czymś nowym, ale problem jest w tym, że od lat ten temat jest starannie omijany i przemilczany w środowisku wydawałoby się ludzi inteligentnych i wrażliwych. Jest to więc moje spojrzenie na naszą rzeczywistość oraz przyszłość o której ludzie nie myślą i nie chcą myśleć.
Zanim przejdę do przedstawienia problemu błękitnego płaszcza nad Ziemią chcę opowiedzieć anegdotę, która jest wstępem oraz puentą i doskonale oddaje sens tego co nas czeka. Nieliczni to rozumieją, a już na pewno nie psychotronicy - zwolennicy religii wschodnich, których symbolem jest WĄŻ…
Miesiąc wcześniej (luty 2002 rok) spotkałam się z panią prof. L.F. z Instytutu Oceanografii Uniwersytetu Gdańskiego w Gdyni. Rozmowa dotyczyła Zatoki Gdańskiej i morza. Przez pół godziny rozmawiałyśmy na temat Zatoki Gdańskiej, ale w końcu pani profesor zaintrygowana zapytała:

- A o co właściwie pani chodzi? Do czego potrzebne są pani te informacje? Nie widzę… światła zrozumienia, sensu, związku z czym mogłabym to połączyć. Czym się pani zajmuje? Kim pani jest?
- Nie jestem pracownikiem naukowym. Samodzielnie zajmuję się badaniem kamiennych kręgów, megalitów oraz  pasm kosmicznych… i wszystko zmierza do Bałtyku. Wszyscy wiemy, że w Bałtyku są pokłady ropy naftowej, gazu oraz pokłady bursztynu…
- No tak! - odpowiedziała pani profesor.
- A ten bursztyn to skąd?
- Jak to skąd? Z żywicy!
- A ta żywica to z czego? (Pani profesor patrzyła na mnie wściekłym wzrokiem myśląc – co za idiotyczne pytania, jednak odpowiedziała.)
- Oczywiście z sosen!
- A te sosny w morzu to skąd?
Pani profesor długo patrzyła na mnie bez słowa, jej wzrok nagle złagodniał, a po chwili patrząc w okno ze smutkiem powiedziała coś dziwnego, co doskonale rozumiałam jako wizjonerka.
- A to jabłko zerwane z rajskiej jabłoni jeszcze nie całkiem do końca zostało zjedzone… A w Raju były dwa drzewa. Drzewo mądrości i drzewo wiedzy dobra i zła… czy jak to tam było…
Patrzyłam z uśmiechem na panią profesor, bo ona zrozumiała o co mi chodzi bez długiego tłumaczenia.
Od co najmniej 30 lat wszyscy słyszymy i czytamy o dziurze ozonowej nad Antarktydą, a warstwa ozonowa nad Ziemią z roku na rok się zmniejsza, ale kogo to obchodzi?

CDN.

Foto - R. Leśniakiewicz