Powered By Blogger

czwartek, 17 sierpnia 2023

Anomalie magnetyczne w miastach – Kościerzyna cz.2

 


Eleonora – Zofia Piepiórka

Motto: Jedni wolą mistyczną wersję, a inni SF, ale wszystko się potwierdza na różne sposoby....

 

Idąc „pod prąd” nauki oraz zmanipulowanego Kocioła przez cywilizację Węża zrozumiałam tajemnicę wiary, która jest ukryta w kościołach. Co zrobicie z tą prawdą? Nasza przyszłość jest w przeszłości.

http://legendarnemegality.blogspot.com/2023/07/anomalia-magnetyczne-w-miastach.html

http://wszechocean.blogspot.com/2023/07/anomalia-magnetyczne-w-miastach.html

 

Czym jest wiara ?

 

Pojęcie wiary tak tłumaczy nauka: EP „…postawa psychologiczna wyznawców danej religii, polegająca na przeświadczeniu o prawdziwości jej twierdzeń, mimo ich niesprawdzalności; jest to także zespół tez głoszonych przez daną religię…”.

Co innego mówi nauka, a co innego wynika z wiary i starych proroctw oraz strzępów informacji zachowanych w Biblii.

Wiara jest przesłaniem ponad czasowym przekazanym w symbolach przez mistycznych przywódców duchowych. Każda religia połączona jest z miejscem kultu czyli z kościołem, synagogą, meczetem, świątynią, miejscem świętym nawet dla ludów prymitywnych.

 

Co znaczy wierzyć żyjąc w XXI w ?

 

Dla mnie wiara i religia jest nośnikiem informacji o przeszłości i przyszłości. Czas aby wiara milionów Chrześcijan na całej Ziemi spełniła się zgodnie ze starymi proroctwami oraz słowami Jezusa o Jego powtórnym przyjściu jak błyskawica ze wschodu na zachód w całej potędze i mocy z nieba... – z kosmosu. A o tym co było i co będzie w symbolach mówi Proroctwo Apokalipsy, ale który pobożny katolik czyta proroctwo Apokalipsy? Który kapłan tłumaczy to proroctwo? Jest tam też dosadnie powiedziane o roli jaką odegrał kościół i duchowieństwo... W moim przypadku stara wiara w Boga pozostała. Z lekcji historii wszyscy wiemy jak manipulowano wiarą! Jeżeli z tej manipulacji dzisiaj pozostało nam tylko przysłowiowe „ziarnko gorczycy”, to wg słów Jezusa wyrośnie z tego wielkie drzewo - wiedzy  i mądrości dotyczące Boga i nas wszystkich.

Siedem lat temu napisałam kilka tekstów z opisami wizji, które dotyczyły Kościerzyny. Były to dziwne wizje i nie do końca wiedziałam jak je interpretować, gdzie dokładnie je zlokalizować. Po tym co zdarzyło się na początku lipca 2023 r w kościele pw. „Zmartwychwstania Pańskiego” (opisałam w 1 cz.) tamte wizje stały się logiczne i są precyzyjną wskazówką miejsca, dlatego muszę je przypomnieć. Zrozumiałam, że zostało mi to przekazane z dużym wyprzedzeniem po to, aby w odpowiednim czasie i miejscu w sposób absolutnie dla mnie nie do przewidzenia zostały wskazane... na kościół pw. Zmartwychwstania Pańskiego. Ja mogę sobie mówić i pisać o swoich wizjach, ale nikt w to nie musi wierzyć.  Jeżeli jednak to dotyczy wiary to jedynym i najlepszym miejscem jest kościół, gdyż tam jest Bóg....

 

Wizjonerów jest setki, ale skąd pochodzą ich wizje?

 

http://legendarnemegality.blogspot.com/2016/11/tron-krola-lajszla-jlahwe-i-super_27.html

cz.1  http://wszechocean.blogspot.com/2016/11/tron-krola-lajszla-jlahwe-i-super.html

cz.2  http://wszechocean.blogspot.com/2016/12/tron-krola-lajszla-jlahwe-i-super.html

 

Był listopad 2016 rok, gdy pisałam te słowa:  „Od wielu lat mam różne wizje i sny dotyczące przyszłości oraz przeszłości naszej cywilizacji. Zmuszają mnie one do myślenia oraz są ważnymi wskazówkami do poszukiwań i zdumiewających odkryć o których oficjalna nauka milczy. Można powiedzieć, że wizje i sny to moje TEORIE, które w symbolach przekazują informacje, a ja muszę je odczytać, zrozumieć i szukać jakiegokolwiek potwierdzenia. Dotyczy to każdego wizjonera, ale czy i w jaki sposób oni poszukują prawdy mając do dyspozycji właściwości duchowe, wiedzę i inteligencję współczesnego człowieka?

W Biblii na przestrzeni tysięcy lat wielu wizjonerów opisało swoje wizje i sny, które traktowane są  jako proroctwa dla przyszłych pokoleń, ale dopiero w naszym technicznym pokoleniu możemy je zrozumieć. Dotyczy to każdej religii w której byli i są wizjonerzy – prorocy, których zadaniem jest przekazywanie zaszyfrowanych informacji w ponadczasowych symbolach. Jaki jest cel tych proroctw? Oczywiście są wskazówkami tego co ma się zdarzyć w przyszłości! Dlaczego? Historia się powtarza.... Język jakim się posługują ówcześni prorocy jest na miarę ich czasów i wiedzy. Dotyczy to nie tylko wizjonerów – proroków, ale każdego człowieka.

Nie tylko prorocy mieli wizje i sny. Każdy z nas śni i ma różne senne wizje, które nie wiadomo skąd pochodzą – z jakiego źródła. Źródło utożsamiane jest z ich religią i kulturą. Jeżeli wiemy kim jesteśmy z Ducha to potrafimy zrozumieć skąd pochodzą te przekazy senne i jaki mają cel.

 Wychowałam się w religii i kulturze chrześcijańskiej więc moje wizje i sny dotyczą tej społeczności oraz świadomości, kultury i religii. W wizjach widziałam realistyczne obrazy dramatu Pierwszej Cywilizacji, które wydały mi się dziwnie znajome... bo przypominały naszą rzeczywistość.  Z moich wizji oraz z celowo ograniczonych przekazów biblijnych wynika iż doszło do buntu „mistycznych aniołów”, zdrady oraz zabicia Króla Lajszla – J(L)ahwe oraz zagłady super cywilizacji na Ziemi. Dzisiaj żyjemy w Czwartej Cywilizacji i widzimy finisz religii i cywilizacji, która zamiast się rozwijać w pokoju, kolejny raz zniknie. To co się obecnie dzieje na Ziemi jest wskazówką w jaki sposób została unicestwiona Pierwsza i kolejne rozwijające się cywilizacje na naszej planecie (i w Kosmosie). Kultura chrześcijańska jako pierwsza wskazała kierunek rozwoju - w kosmos. Teraz podjęły wyzwanie inne religie i kultury, ale wszystko wskazuje, że jest to wojna technologiczna na każdym poziomie. Jak to się skończy nie trudno przewidzieć!

W każdym przełomowym okresie historii cywilizacji ludzie szukają wskazówek tego co ma się zdarzyć w przyszłości. Szukają opieki i pomocy u jakiegoś boga. U jakiego boga szukają pomocy i wskazówki? U bogini Maryji, która ma nas obronić przed gniewem ojca, u Jezusa, ale nie u OJCA CYWILIZACJ na którego „wzór i podobieństwo zostaliśmy stworzeni”. Dlaczego? Znowu doszło do manipulacji i odwrócono kolejność, a za tym kryją się OBCE i wrogie cywilizacje, które wszystko mieszają i w ten sposób ogłupiają ludzi. Wszystko powinno się potwierdzać na wszelkie sposoby – jak w równaniu matematycznym z wieloma niewiadomymi. Dlatego należy wszystko sprawdzać, analizować i szukać potwierdzeń.

 

Biblia na przestrzeni tysięcy lat była wielokrotnie zmanipulowana. Muszę wyjaśnić iż Biblia czyli ST i NT dotyczy tzw. Narodu Wybranego i ich historii, a nie naszej historii. Jest wiele narodów i wiele historii, ale o prawdziwej przeszłości obecnej Polski oficjalna historia milczy. Jednak mówią i piszą o tym tzw. historycy alternatywni oraz kronikarze wszystkich innych narodów - nie tylko ościennych, o czym nasi „wspaniali naukowcy” – historycy nie wiedzą?!

 

Jedno jest pewne – „Na początku było SŁOWO…”

 

Ew. wg św. Jana PROLOG1. 1-5. „ Na początku było Słowo, a Słowo było u BOGA, a Bogiem było Słowo, Ono było na początku u Boga. Wszystko przez nie powstało, a bez niego nic nie powstało, co powstało. W nim było życie, a życie było światłością ludzi. A światłość świeci w ciemności, lecz ciemność jej nie przemogła.”

Słowianie to potomkowie Pierwszej Cywilizacji  nie tylko z DNA, ale przede wszystkim z Ducha i wciąż na tym samym terenie, dlatego ONI to wiedzą, rozumieją i czują. Inni tego nie zrozumieją i nie czują, bo to obcy w ludzkich ciałach (hybrydy), którzy manipulują i kłamią dla własnych celów i korzyści.

Więc komu mamy uwierzyć i gdzie szukać wskazówek dotyczących przyszłości cywilizacji Człowieka? Odpowiedź jest w przeszłości cywilizacji! Jeżeli zrozumiemy co wówczas się zdarzył, to naprawimy błąd Pierwszej Cywilizacji… Jaki błąd?

 Polecam film na Yt zat. „Czarna Piramida w Gdyni – Jaka będzie przyszłość cywilizacji?

http://wszechocean.blogspot.com/2016/02/bazaltowa-piramida-w-gdyni-jaka-bedzie.html

http://wszechocean.blogspot.com/2016/02/bazaltowa-piramida-w-gdyni-2.html

http://wszechocean.blogspot.com/2016/02/podsumowanie-rozwoj-wokien-bazaltowych.html

 

Z wizji oraz poszukiwań wiem, że pozostały super technologie oraz bazy kosmiczne na Ziemi – w ziemi, z czasów tworzenia planety do zasiedlenia przez Pierwszą Cywilizację. Są to super technologie kosmiczne CZŁOWIEKA. Część została przejęta przez zbuntowane „anioły” z armii Króla Lajszla lub OBCE cywilizacje, które z nimi współpracują. Wiele OBCYCH cywilizacji ma na Ziemi swoje bazy kosmiczne i stąd wiele religii, wiele agresji, wojny, itd. Są to biblijne cywilizacje Węża i Smoka. To co oni robią z naszą cywilizacją wiemy nie tylko z Biblii, ale również z ufologii. Ich wpływ jest znamienny i wyjaśniam to m.in. w art. „Precesja w Smoku i jej wpływ na człowieka oraz przyszłość cywilizacji” Okupanci starają się zatrzeć wszelkie ślady przeszłości super cywilizacji i to na wszelkich poziomach, dlatego TEORIE NAUKOWE o pochodzeniu CZŁOWIEKA są również dowodem na ich manipulacje.   Skąd się wziął rozłam w religiach i polityce? Odpowiedź jest w „Precesji w Smoku”.

http://wszechocean.blogspot.com/2016/08/precesja-w-smoku-i-jej-wpyw-na-czowieka.html

http://wszechocean.blogspot.com/2016/09/precesja-w-smoku-i-jej-wpyw-na-czowieka.html

 

OBCY są pośród nas i mają swoich bogów – idoli oraz swoje źródła wiedzy i cele. Są jak „KONIE TROJANSKIE” do niszczenia cywilizacji od środka, a na zewnątrz są ich bazy i statki kosmiczne do zniszczenia nie tylko cywilizacji, ale również planety.

 

 Czy potrafimy ich rozpoznać? „Po owocach ich poznacie”.

 

Trzeba najpierw zrozumieć o czym mówi Biblia oraz co mówią i co robią inne religie. KIM jest Ojciec Cywilizacji o którym Kościół milczy? Jakie jest prawdziwe imię Króla Pierwszej CYWIZACJI CZŁOWIEKA? W każdej kolejnej cywilizacji oraz w różnych językach brzmi ono inaczej. Z wizji wiem, że w Pierwszej Cywilizacji jego Imię brzmiało Lajszla - ale bardziej miękko. W Drugiej Cywilizacji Laszla, w Trzeciej Cywilizacji Lachwe, w Czwartej Cywilizacji (naszej)  J(L)ahwe. Żydzi nie wymawiają L i zapisują to imię jako JHWH.  Gdy sprawdzicie jak brzmi to imię w różnych językach to zrozumiecie na czym polega zniekształcenie oraz jego znaczenie. Poza tym upływ tysięcy lat zniekształca pierwotne imię i jego sens. Tak samo jest z imieniem Jezusa. Dla przykładu – jak to imię brzmi w języku hebrajskim, angielskim, niemieckim, hinduskim, polskim, itd.? Sprawdźcie to sami!

W tym świetle, czy Król Lajszla – J(L)ahwe jest Żydem i tylko Bogiem Żydów czy władcą i Królem Świata Cywilizacji CZŁOWIEKA na Ziemi oraz w Kosmosie? Ile razy Izrael złamał Przymierze z Bogiem J(L)ahwe? Oni również zostali wielokrotnie zmanipulowani przez OBCYCH, ale tylko oni – jako religia jeszcze mówią o Imieniu Króla J(L)ahwe. Czy to co robią i mówią obecnie jest prawdą czy manipulacją? Sami sobie odpowiedzcie. Dlaczego inne narody na Ziemi nie uznają tego Boga tylko Naród Izraela? Dlaczego Polacy nie uznają tego Boga? Odpowiedź jest jedna - OBCY zmanipulowali lub narzucili im swoją religię i swoją „prawdę”. Pisałam na ten temat wiele razy.

 

Czy są dowody na prawdziwość naszej wiary w Boga?

 

„Zrozumiałam najważniejszą sprawę – czym są anomalia magnetyczne na których w większości posadowione są kościoły. Włączone urządzenia kosmiczne, które wciąż działają w miejscach anomalii i to na najwyższych obrotach, to przygotowanie na PRZYJSCIE CHRYSTUSA.”

 Ale kto ma nam o tym powiedzieć i to sprawdzić? Ksiądz lub naukowiec? W Kościele wszystko jest pokazane w symbolu, więc przywódcy Kościoła doskonale wiedzą, ale czy przygotują ludzi wierzących na to najważniejsze wydarzenie, które jest sensem wiary? Jeżeli nie.... to TWÓRCA tych urządzeń -  BÓG I Król Cywilizacji Człowieka - Lajszla przemówi za pomocą tych urządzeń. Ten Bóg został zabity... ale Zmartwychwstał. Co zrobili z Ojcem Cywilizacji pokazał w symbolu i dosłownie Jezus Chrystus. Trzeciego dnia Zmartwychwstał. Jest początek Trzeciego tysiąclecia. Tak jak zabili Jezusa tak postąpili z Bogiem i Królem Lajszla „mistyczne zbuntowane anioły” w czasach Pierwszej Cywilizacji.

Wszyscy widzimy co się dzieje na Ziemi! Historia się powtarza.... To działo się w Pierwszej Cywilizacji, a potem w Drugiej, Trzeciej i naszej Czwartej.

 

Dlaczego Kościół milczy? Ja mam o tym mówić???

 

Na początku lipca 2023 r. pojechałam do Kościerzyny sprawdzić czy w dwóch kościołach w pobliżu starego rynku są anomalia magnetyczne, dlatego we wnioskach napisałam – „BRAWO!!! Wszystko w symbolu i dosłownie. Kościół Katolicki i jego odłamy czyli całe CHRZEŚCIJAŃSTWO są DEPOZYTARIUSZEM WIEDZY I WIARY O PRZESZŁOŚCI NASZEJ CYWILIZACJI.”

„Na miejscach anomalii magnetycznych posadowiono tysiące kościołów na przestrzeni wieków. Zrozumiałam jedno... Gdyby ojcowie Kościoła Katolickiego (i wszelkich odłamów) nie ukryli tej prawdy, dzisiaj nikt by w to nie uwierzył, że miejsca anomalii magnetycznych są miejscami kultu i wiary w Boga. TEORIE NAUKOWE mówią, że Człowiek pochodzi od małpy, więc gdzie jest Bóg? Który Bóg? Oczywiście najważniejszy jest ten, który był TWÓRCĄ tych urządzeń w ziemi w miejscach anomalnych. W ten sposób KK pomimo licznych błędów i nadużyć niósł tę tajemnicę i wiarę do końca. Może skupmy się na tych miejscach....”

Najpierw byłam w kościele „Trójcy Św.” gdzie dominuje kult Maryjny. Potem poszłam do kościoła p.w. Zmartwychwstania Pańskiego. „Byłam w tym kościele nie raz i również tutaj źle się czułam. Podeszłam do drzwi aby wejść do środka. Gdy pomyślałam, że muszę otworzyć ciężkie drzwi te natychmiast otworzyły się same na oścież, jakby ktoś albo coś je otworzyło. Stałam patrząc z niedowierzeniem... Duch.... ? A może mają tu jakieś czujniki jak w nowoczesnych marketach czy w windach?? Widziałam w pierwszej ławce przed ołtarzem modlącą się kobietę, która weszła przede mną, a więc nie ona. USŁYSZAŁAM: WEJDŹ. Weszłam powoli rozglądając się po kościele Zmartwychwstania Pańskiego... Pan Zmartwychwstał i BYŁ TU DUCHEM... Stanęłam przy ostatniej ławce z tyłu w skupieniu. Była cisza...”

Była wizja z innego wymiaru.... Był słoneczny dzień, długo patrzyłam gdzieś przed siebie. Tam gdzie patrzyłam stał duży, prostokątny budynek do którego wchodziło się po kilkunastu schodach. Budynek był biały i okazały, z prostym dachem ale bez nadmiaru ozdób architektonicznych. Patrząc na niego kojarzył mi się z funkcją  „białego domu”  w USA. Stał centralnie na wielkim placu, a dalej w tle widziałam jakieś niższe budynki. Przeszłam przez ulicę i stanęłam przy wysokich drzwiach, które same się otworzyły. Weszłam do środka. Przede mną stał wysoki mężczyzna w starszym wieku, w garniturze.  Patrzył na mnie przenikliwie...  Dotarły do mnie słowa – Po co przyszłaś?

Odpowiedziałam - Królu pomóż...!

 

Po kilku minutach wizja się skończyła. Wyszłam z Kościoła oszołomiona....

Zrozumienie przyszło później gdy wróciłam do domu. Gdzie jest TRON Boga i Baranka w Kościerzynie w symbolu i dosłownie? Byłam w Kościele, w Domu Boga – Króla Lajszla. Ten budynek stał w tym samym miejscu gdzie teraz stoi kościół, ale było to w czasach Pierwszej Cywilizacji. Tu był Jego Tron i miejsce pracy. URZĄD MIASTA!

Tu było centrum Kosmiczno – Administracyjne, a więc jest to miejsce i miasto GŁOWNEGO TWÓRCY, który przybył na Ziemię z armią 144 000 białych, kulistych statków wraz z ich dowódcami – królami. O tym w symbolu mówią moje wizje oraz proroctwo Apokalipsy.

Drzwi  w kościele otworzyły się w Kościerzynie, a nie w Gdyni - abyśmy w symbolu i dosłownie mogli wejść do Kosmicznego  Królestwa Boga Człowieka na Ziemi i w Kosmosie.

A o tym co było i co będzie w symbolach mówi Proroctwo Apokalipsy BT ap.22.  przypomnę jeszcze raz: „1 I ukazał mi rzekę wody życia, lśniącą jak kryształ wypływającą z tronu Boga i Baranka.

2 Pomiędzy rynkiem Miasta a rzeką, po obu brzegach, drzewo życia, rodzące dwanaście owoców - wydające swój owoc każdego miesiąca - a liście drzewa [służą] do leczenia narodów2.”

A o tym co było i co się ma zdarzyć Bóg opowiedział mi w wizjach kilka lat wcześniej – pisałam o tym i tutaj przypomnę, gdyż dotyczy to Kościerzyny.

 „(...) Można by długo opowiadać i dyskutować na ten temat, ale zmierzam do moich ostatnich wizji związanych z Królem Lajszla oraz naszej przyszłości i planety na której żyjemy. Jednak bez tego wstępu lub raczej przygotowania do tematu moje wizje byłyby niezrozumiałe. Wizje są długie, dlatego wybrałam fragmenty, aby wskazać główny temat i cel - TRON KRÓLA LAJSZLA. Najważniejsze jest to, że potwierdzają je proroctwa biblijne.

 

CDN.

Kuryle czy Mars?

 

Południowe Kuryle i wyspa Iturup

Igor Nikitin

 

Japonia na Rosję przez ostatnie pół wieku (a nawet więcej) jest bardzo obrażona. Na tyle obrażona, że nawet porozumienie pokojowe z Federacją Rosyjską na zakończenie II Wojny Światowej nie zostało zawarte. A co tak zepsuło stosunki pomiędzy naszymi krajami? Zasadniczy – to jest w danym przypadku – terytorialne pytanie: Południowe Kuryle.

 

Żadnego kompromisu!

 

Ze swej strony Japonia chciałaby otrzymać w swe władanie całą resztę ich terytorium, co jest oczywiste. Oczywiste jest także stanowisko Rosji, która nie chce tegoż terytorium oddać. Nie jest całkiem jasne tylko jedno: czemu trwają tak intensywne debaty o jakieś małe skrawki lądu? Czy przez 76 lat oba państwa nie były w stanie podjąć jakichś konkretnych decyzji?

Okazuje się, że nie. Dlatego, że kamieniem niezgody w tym przypadku stał się wcale nie taki jałowy, ale ważny z ekonomicznego punktu widzenia (nawet światowego!) chociaż skromna rozmiarami, wyspa Iturup[1] największa wyspa archipelagu, wchodząca w skład „spornego terytorium” Południowych Kuryli.  

Ta wyspa wcale nie jest taka prosta, jakby to się wydawało. Rzecz w tym, że na tym skrawku lądu już dawno znaleziono znaczące pokłady rud renu.

 

Co to takiego?

 

Ze względu na swe właściwości, ren (Re) jest zbliżony do właściwości swych sąsiadów w Tablicy Mendelejewa – molibdenu (Mo) i wolframu (W) – jest on nadzwyczajnie gęsty i oporny. I właśnie dlatego ren szeroko wykorzystuje się w budowie silników odrzutowych w lotnictwie i technice kosmicznej.

I jego zastosowanie byłoby jeszcze szersze, gdyby nie jedno „ale”, a mianowicie – światowe wydobycie renu na naszej planecie wynosi ok. 60 ton/rok, zaś światowe zasoby tego pierwiastka wynoszą 13.000 ton.[2] Koszt wydobycia renu jest nadzwyczaj wysoki, bowiem na Ziemi nie występuje on w czystej postaci, występuje on z siarczkami molibdenu i miedzi, a do tego w śladowych ilościach. Popyt na ten metal wzrasta, a jego ilość nie wzrasta z tej prostej przyczyny, że jest on… pozaziemskiego pochodzenia.

 

Gość z Kosmosu

 

Do tego wniosku doszedł powołany team specjalistów z czterech instytutów i uniwersytetów w USA. Uczeni porównali zawartość ciężkich pierwiastków w skorupie ziemskiej i płaszczu, a także w próbkach księżycowych i marsjańskich gleb – z marsjańskich meteorytów.

W rezultacie wyszło na jaw, że wiele rzadkich pierwiastków i w tej liczbie ren, teoretycznie nie powinno się znajdować na powierzchni Ziemi.

Uczeni zakładają, że wkrótce po postaniu Księżyca (w rezultacie kolosalnego impaktu w Ziemię analogicznego wedle wielkości ciała niebieskiego)[3], i te pierwiastki powinny utonąć w płynnej masie Ziemi i znaleźć się aż w jądrze naszej planety. Jednakże już po utworzeniu się stałej skorupy ziemskiej, jaj powierzchnia była bombardowana przez „gości z Kosmosu”, którzy przynieśli na jej powierzchnię wszystkie te metale, które my nazywamy pierwiastkami ziem rzadkich – REE.[4]

 

Na Czerwoną Planetę!

 

I tak więc staje się zrozumiałym, dlaczego w tytule tego artykułu znalazł się Mars. Rzecz w tym, że właśnie na Marsie (z punktu widzenia wielu specjalistów) jest dużo renu i on tam literalnie leży na powierzchni gruntu. I w sumie cały problem polega na tym, by go zebrać i dostarczyć na Ziemię.

A zatem w Japonii są dwa warianty zdobycia złóż tego rzadkiego w XXI wieku metalu: czekać aż Rosja odpuści Kuryle Pd. albo zaprojektować i wykonać marsjański program eksploracyjny…  

 

Moje 3 grosze

 

Jak widać Rosja wciąż – pomimo tego, że posiada w swej azjatyckiej części całą Tablicę Mendelejewa – wyciąga łapy po nie swoje bogactwa naturalne. Jak zwykle to czyniła, że wspomnę tylko nasze pokłady rud uranowych w Sudetach, które eksploatowano aż do późnych lat 50-tych.

Patrząc na to wszystko nie dziwię się, czemu Rosja i Białoruś tak łaknie Przesmyku Suwalskiego. Oczywiście chodzi nie tylko o przejazd z Rosji i Białorusi do Obwodu Królewieckiego, ale przede wszystkim o to, co się pod nim znajduje. Wystarczy spojrzeć na załączoną mapkę…


Przesmyk Suwalski i jego bogactwa są łakomym kąskiem dla obcego kapitału...


Jak widać z niej, pod Przesmykiem Suwalskim znajdują się bogate złoża rud żelaza, a ponadto tytanu (Ti), wanadu (V), wolframu (Wo) i nade wszystko uranu (U), a więc – jak widać – jest się o co bić i wszczynać lokalną wojnę z Polską i Litwą. To taki sam punkt zapalny jak Południowe Kuryle. Rosja nie odpuści i będzie ryzykowała konflikt z całym NATO, bo gra jest warta świeczki. Przykładem tego, do czego Rosja jest zdolna było przejęcia części naszych ziem Lubelszczyzny z bogatymi pokładami węgla kamiennego. To nazywało się wtedy korektą granicy…

Jak dotąd kompletnie kretyńska polityka naszych rządów po 1989 roku – szczególnie liberałów z PO, którzy dopuścili do rozbrojenia Wojska Polskiego i zlikwidowali większość jednostek wojskowych, policyjnych, ochrony granic, itp. ośmieliły Rosjan i Białorusinów do wysuwania gróźb pod naszym adresem. Nienawidzę PiS, ale ich polityka wzmacniania polskich sił zbrojnych ma sens – niestety niezrozumiały całkowicie dla laików i nawiedzonych matołków, którzy albo są przy korycie, albo się doń pchają.  

 

Źródło: „Tajny XX wieka” nr 21/2018, s.3

Przekład z rosyjskiego - ©R.K.F. Sas - Leśniakiewicz



[1] Po japońsku - Etorofu tō, w języku Ajnów – Etuworop-sir, Etu-or-o-p.

[2] Co daje ilość tylko 4*10^-4 ppm naturalnego izotopu renu Re-185 w skali planety.

[3] Była to planeta Thea o rozmiarach i masie Marsa. Jej pozostałości wciąż znajdują się wewnątrz naszej planety.

[4] Z ang.: Rare Earth Elements.

środa, 16 sierpnia 2023

Dlaczego Kutuzow ratował Napoleona?

 

Julian Fałat - Odwrót przez Berezynę

Artiem Prokurorow

 

W listopadzie 1812 roku, resztki Wielkiej Armii Napoleona I zostały okrążone nad Berezyną, ale jakimś cudem udało im się wyrwać z okrążenia. Jednakże fakty nie mówią nic o cudzie, ale o prostym działaniu feldmarszałka[1] Michaiła Kutuzowa.

 

Pułapka się zatrzasnęła

 

Szkielet pozostałych wojsk Napoleona składał się z gwardii, w szeregach której w listopadzie 1812 roku znajdowało się nie więcej niż 900 gwardzistów. Poza tym jeszcze 10.000 żołnierzy stanowiło inne jednostki.

Od północy na spotkanie z głównymi siłami spieszyły korpusy Oudinota[2] i Victora[3] – razem ok. 20.000 żołnierzy. Ich z kolei szarpała rosyjska Północna Armia pod dowództwem Petera Wittensteina w sile 35.000 ludzi.

Poza tym Napoleon liczył na 40-tysięczną armię austriacką gen. Schwarzenberga, przez całą kampanię krążyła ona po Ukrainie uchylając się od starcia z rosyjską 60-tysięczną 3. Armią adm. Pawła Cziczagowa. Ale kiedy ostatni z 24.000 żołnierzy ruszył na Mińsk, Schwarzenberg zaktywizował się i zatrzymał Cziczagowa na całe 3 tygodnie. 

Dnia 21 listopada, wojska admirała wzięły Borisow, uniemożliwiając połączenie się Austriaków i Francuzów. Ponadto armia Napoleona – jak się okazało – została okrążona ze wszystkich stron, to jeszcze na dodatek obciążonej ogromnym obozem z rannymi, cywilami i tymi, co „zgubili broń”.

Pułapka się zatrzasnęła. Jednakże Kutuzow z głównymi siłami przyjąwszy meldunek o tym fakcie, zatrzymał się w odległości 130 km od miejsca zdarzeń.

Jeszcze 11 listopada on wydał rozkaz przedłużyć dniowe postoje i przerwać marsz. Wtedy to armia przebywała dziennie nie więcej niż 10 km. Feldmarszałek objaśnił to chęcią uchronienia życia żołnierzy i koniecznością podciągnięcia tyłów.

Zamiast tego, by śpieszyć się do miejsca wydarzeń, Kutuzow wysłał do Cziczagowa i Wittensteina rozkazy zatrzymania się. Dokładnie tak, jakby nie dostrzegał kierunku ruchu Francuzów. Wywiad doniósł, że Napoleon wybrał na miejsce przeprawy miasto Borisow. Wychodząc z tego założenia tak działali Cziczagow i Wittenstein. Ale Kutuzow naciskał na to, żeby główne siły skoncentrowały się 18 wiorst/ok. 19 km od Borisowa przy wiosce Igumien. W rezultacie kierunek głównego uderzenia Napoleona był obsadzony przez niewielki rosyjski oddziałek gen. Lamberta w sile 1500 bagnetów.  

 

Peter von Hess - Przejście przez Berezynę

Most dla imperatora

 

Zasadniczym celem operacji było zniszczenie Francuzów i ujęcie Napoleona do niewoli (dosłownie w rozkazie Aleksandra I wprost powiedziano: wykorzenienie do ostatniego człowieka), co Kutuzow polecił Cziczagowi. To była bardzo dziwna decyzja. Wittenstein po pierwsze – był starszy stopniem i miał zasłużoną reputację „zbawcy Petersburga”. Po drugie – Cziczagow był admirałem, a dowodzić na lądzie było lepiej lądowemu generałowi.

No i wreszcie zgrupowanie wojsk Wittensteina było silniejsze. No i podporządkować się „lądowemu admirałowi” wcale mu się nie spieszyło. W rezultacie 24-tysięczny korpus Cziczagowa stał się jedyną zaporą na drodze Napoleona.

21 listopada, przybyły na miejsce korpus Oudinota wybił Rosjan z Borisowa. Jedynym sukcesem Lamberta stało się zniszczenie mostu przez Berezynę. Cziczagowowi przyszło wycofać się na zachodni, zabagniony brzeg. Według niego, przerzucenie wojsk nawet na 18 wiorst przekształciło się w problem.

Napoleon stanął nad Berezyną w dniu 24 listopada i od razu ocenił sytuację. Pozostało mu dostatecznie dużo artylerii i znaczna ilość zdolnej do walki piechoty. A niemal połowę sił Cziczagowa stanowiła kawaleria, bardzo przydatna na przestrzeniach. Poza tym rosyjskie wojska musiały rozśrodkować się, by pilnować wszystkich przepraw.

Berezyna nie jest jakimś dużym dopływem Dniepru i w rejonie Borisowa mierzy 20-40 m szerokości, a przy niewielkiej głębokości można ją było pokonać w bród praktycznie w każdym miejscu. Wprawdzie tylko kawalerii nie robiło to problemu, bo taka kąpiel w zimnej wodzie wcale nie była przyjemna, ani bezpieczna.

Napoleon związał Cziczagowa manewrami swych wojsk i pokazał, że będzie się przeprawiał na południe od Borisowa, ale zrobił to na północ od miasta.

 

January Suchodolski - Odwrót znad Berezyny

Całkowita porażka

 

Przyjęto uważać, że Bonapartego przy przeprawie zgubił mróz. Jednakże francuscy oficerowie jak raz narzekali na … niedostatek zimna. Wycofując się ku Berezynie, Napoleon miał nadzieję, że będzie ona głęboko zamarznięta. Niestety – na rzece pojawiły się tylko nieliczne kry lodowe, które przeszkadzały w pracy pontonierom. Przyszło im budować most nie na 20, ale na 100 m. Zachodni brzeg był silnie zabagniony i grunt też nie był zmarzniętym.

26 listopada, przy postawionej przeprawie pojawił się Napoleon ze swoją (polską) gwardią. Przeprawiwszy się w bród, kawaleryjska brygada odgoniła Kozaków i na zachodni brzeg przeprawiły się jednostki piechoty. One szybko odrzuciły niewielki oddział gen. Czaplicy, zdobywszy kilka dział i kilkuset jeńców.

27 listopada przeprawił się Napoleon z gwardią i większa część zdolnych do boju wojsk. 12.000 żołnierzy pod dowództwem Oudinota zatrzymali Cziczagowa na południe od Borisowa, odpierając ataki na przeprawę, zaś Victor rozwinął osłonę przeciwko Wittensteinowi. Francuzi dostatecznie okrzepli by zacząć przeprawiać rannych.

Bonaparte na czele 10-12.000 żołnierzy zachowując sporą część artylerii, część obozu wojskowego i nawet kawalerię ruszył ku Niemenowi. 6 grudnia przekazał on dowodzenie nad ostatkiem wojsk marsz. Ney’owi i pojechał do Europy po nowe pułki.

Jeżeli oceniać straty Francuzów, to obraz rysuje się dla Napoleona katastroficznie. Mimo tego Bonapartemu niejednokrotnie udało się wymknąć z pułapek nań zastawionych. Straty rosyjskich armii w te dni były o wiele mniejsze, ale ta operacja w Petersburgu została oceniona jako kompletna porażka.

 

„Swoja gra” feldmarszałka

 

Główną przyczyną było to, że z pola walki uskoczył sam Napoleon. Wojny nie udało się zakończyć jednym uderzeniem. Natomiast za głównego winowajcę uznano unisono adm. Cziczagowa. Kryłow wyśmiał go w bajce „Szczupak i kot”, zaś Kutuzow napisał całą księgę na temat błędów admirała.

Ale pretensje do admirała: nie utrzymał Borisowa, rozproszył wojska i za późno zorientował się w położeniu przeprawy – można by było zarzucić samemu feldmarszałkowi, który zrobił wszystko, żeby operacja się nie udała.

W rzeczywistości bowiem Kutuzow ruszył swe wojska w ten dzień, w którym już było wiadomo, że Napoleon się przeprawił.

Pod koniec XIX wieku podniosły się głosy biorące w obronę adm. Cziczagowa. Kutuzowa obwiniono o to, że „jemu nie chciało się podejść za blisko do Berezyny”, po prostu chciał on „wystawić” admirała, którego on bardzo nie lubił. I tak to było naprawdę. Wiosną 1812 roku, Aleksander I niezadowolony z przebiegu rozmów z Turcją w Bukareszcie zmienił Kutuzowa na stanowisku głównodowodzącego Armii Dunaju właśnie na Cziczagowa.

Mówiło się, że feldmarszałek po prostu zażądał od osmańskich przedstawicieli łapówki, co zmieniłoby wygląd świata. Do tego jeszcze kancelaria imperatora była zawalona skargami na złodziejstwo i rozprzężenie w wojskach Kutuzowa. A Cziczagow na tym tle przedstawiał się jako przykład oficerskiej czci i honoru. Na niego właśnie Kutuzow ściągnął winę i spowodował iż poszedł on w odstawkę.

Mściwość starego feldmarszałka była także doskonale znaną. Ale czy mógł on przez nią szkodzić interesom Rosji? Od razu przychodzi na myśl, że Kutuzow nie tylko popełnił błąd przy Berezynie. Pod Wiaźmą i Krasnym on także nie wprowadził do boju główne siły i znajdował się poza głównym teatrem wydarzeń. A przecież okrążyć główne siły Napoleona i jego samego można było jeszcze tam także!

Powszechnie wiadomo, że Michaił Iłłarionowicz był anglofobem. Jego rozdrażniało wszystko, co brytyjskie – od wojskowości do polityki wewnętrznej.

Kutuzow uważał, że Rosja powinna wyjść z wojny natychmiast po dotarciu do granic z 1812 roku, nawet bez zawarcia pokoju. On ostro się sprzeciwiał wysyłaniem wojsk do zagranicy w 1813 roku i twierdził, że rozgromienie Napoleona rozwiąże ręce Brytyjczykom, którzy z kolei uderzą na Rosję.

Kutuzow był przekonany, że Bonaparte po 1812 roku już nigdy nie zaryzykuje pójść na Moskwę. Ale Francja zostałaby i tak wiodącą siłą w Europie, a Napoleon i tak by przeciągał walkę z Anglią. A tymczasem Rosja by korzystała tylko na ich konflikcie.

I jeżeli w rzeczy samej Kutuzow uratował Napoleona, to on nie działał wbrew interesom Rosji, tylko że widział je inaczej.

 

Źródło: „Russkaja Istoria” nr 3/2018, ss. 24-25

Przekład z rosyjskiego - ©R.K.F. Sas – Leśniakiewicz 



[1] Marszałek polny.

[2] Dowódca marszałek Nicolas Charles Oudinot.

[3] Dowódca marszałek Claude Victor Perrin.

poniedziałek, 14 sierpnia 2023

Przekleństwo Maryny Mniszchek

 


Boris Szarow

 

Nad dynastią Romanowych zawisło straszliwe przekleństwo. Na ich głowy rzuciła je Maryna Mniszchek – córka polskiego awanturnika i żona dwóch łże-Dymitrów Samozwańców. Jest to jeden z epizodów kończących Wielką Smutę - okres walki o władzę w Rosji na początku XVII wieku.

 

Okrutna kaźń

 

Maryna (Marina, Maria) wplątała się w rosyjską historię, jakby to można było powiedzieć – zwyczajnie. Spotkanie ze zbiegłym mnichem Griszką Otriepiewem czyli łże-Dymitrem I (Dymitrem Samozwańcem I) zawiodła ją na rosyjski tron. Ale kiedy wyrżnięto polski garnizon w Moskwie, Samozwaniec zamordowany, to Marynie po prostu udało się uciec.

Dalsze zwroty losu zaprowadziły ją do jarosławskiej zsyłki, a potem do obozu łże-Dymitra II (Samozwańca II) – Tuszyńskiego złodzieja. Maryna – niezbyt wiadomo czemu – rozpoznała w nim swego cudem uratowanego męża. W grudniu 1610 roku Samozwańca II zabito. Ale wcześniej urodziła mu syna nazwanego Iwanem.

Latem 1614 roku, Maryna wraz z synem wpadli wreszcie w ręce władz i trafili do ciemnicy. A w rok później, w Ipatiewskim monastyrze koronowano na cara Michaiła Fiodorowicza Romanowa. I tak zakończyła się Wielka Smuta po śmierci ostatniego cara z dynastii Rurykowiczów.

Maryna Mniszchek była koronowaną carycą Rosji i prawo zabraniało skazać ją na śmierć. Jeżeli można było nazwać Marynę samozwanką, to jako polską poddaną należało ją deportować do Polski.

Jednakże nieszczęśliwe dziecko nazywane teraz nie inaczej niż złodziejaszek, był de iure poddanym rosyjskim podlegającego prawom Rosji. Ale dzieci na Rusi nie skazywano na śmierć. Tak więc dla małoletniego Iwana zrobiono wyjątek, podpierając się stanowiskiem Cerkwi w tej sprawie.

Ojciec chłopca niósł go na rękach na plac Łobnyj, gdzie przy niezwykłym zgromadzeniu narodu spróbowano go powiesić. Powróz był jednak za gruby i nijak nie chciał się zacisnąć na cienkiej szyjce chłopca. Moskwiczanie mówili, że w ciągu kilku godzin dzieła dokończył grudniowy mróz.

Dowiedziawszy się o śmierci syna, Maryna przeklęła cały ród Romanowów. Ona wykrzyczała, że teraz w tej rodzinie „syn stanie przeciwko ojcu, a żona przeciwko mężowi”, „wszyscy będą tracili życie jak ten nieszczęsny chłopiec”, żaden z Romanowów nie przyniesie swemu krajowi szczęścia, a dynastia zakończy swe panowanie tym, od czego zaczęła – dzieciobójstwem.

 

Cień powieszonego chłopca

 

Pierwsi Romanowowie nie przywiązywali wagi do tej klątwy. Np. chorobę i wczesną śmierć Michaiła uważano za „wodziankę”[1]. Dziewczynki w jego rodzinie rodziły się całkowicie zdrowe i krzepkie, ale dwóch chłopców zmarło we wczesnym dzieciństwie. Zaś Aleksiej Michajłowicz pojawił się na świecie bardzo słaby. Przez całe jego panowanie trwały ustawicznie smuty i wojny. Zmarł on w wieku 47 lat na zawał serca.

Z dziećmi u Aleksieja też nie było dobrze. Chłopcy umierali w młodym wieku albo rodzili się już chorymi. I tak np. Aleksiej Aleksiejewicz zmarł w wieku lat 16 nie wiadomo nawet dlaczego, Fiodor Aleksiejewicz ledwie co dociągnął do dwudziestki, a Iwan w wieku lat 30 był wrakiem człowieka. W jakim-takim dobrym stanie zdrowia był jedynie Piotr Alieksiejewicz.

W 1715 roku, książę Bekowicz – Czerkasskij po wyprawie wojennej do Chiwy przywiózł ze sobą do Petersburga jakiegoś ślepego staruszka-jasnowidza. Zaprowadzono go do cara i dziadek przemówił: Maleńki chłopiec. Powieszony. Jego cień jest za tobą

Piotrowi I Wielkiemu przyszło w pełni odczuć wszystkie następstwa klątwy. Wszyscy chłopcy rodzący się w carskiej rodzinie w dwóch rzutach umarli jako małe dzieci, poza Aleksiejem, którego polecił stracić sam Piotr. Także sam imperator skonał w straszliwych męczarniach.

Wnuk Piotra I Wielkiego – Piotr II zmarł na ospę w wieku 15 lat. Jeszcze jeden wnuk – Piotr III został obalony przez Katarzynę II i zamordowany. Ale wyglądało to tak, jakby klątwa przeszła bokiem, bo ona nie była z krwi Romanowów.

Jednakże klątwa uderzyła w jej syna – Pawła I. Aleksandr Pawłowicz, którego omal nie nakryto, obwinili o ojcobójstwo, prawdopodobnie zainscenizował swoją śmierć i ukrył się przed światem jako starzec Fiedor Kuzmicz.

Mikołaj I, który przyjął kraj jako światowe mocarstwo, przywiódł go do niemal klęski w Wojnie Krymskiej. Zmarł on w straszliwych męczarniach nie tyle fizycznych, co moralnych. Jego syna Aleksandra II zabili terroryści.[2] Aleksander III nie dożył do 50 lat. A kropkę nad „i” dynastii Romanowych postawiła Rewolucja Październikowa, która obaliła Mikołaja II. Po roku carski ród został wyrwany z korzeniami.[3]

I tak, panowanie Romanowych rozpoczęło się w Ipatiewskim monastyrze, gdzie Michaił Fiodorowicz rozkazał powiesić trzyletnie dziecko. Historia carskiego rodu urwała się w Ipatiewskim domu w Jekatierinburgu, w którym zamordowano samego Mikołaja II. I tam też zabili dziecko – carewicza Aleksieja. Przekleństwo Maryny Mniszchównej wypełniło się całkowicie.

 

Źródło – „Russkaja istoria”, nr 3/2018, s. 21

Przekład z rosyjskiego - ©R.K.F. Sas - Leśniakiewicz     



[1] Rodzaj obrzęku.

[2] 13 marca 1881 carski poczet pojechał drugą trasą. Pierwszą bombę rzucił Nikołaj Rysakow, ale ładunek wybuchł z tyłu karety i Aleksander II wyszedł z zamachu bez szwanku. Członkowie świty prosili władcę o szybkie opuszczenie miejsca zbrodni, lecz car chciał się upewnić, że ranni – przypadkowe ofiary zamachu – otrzymają pomoc medyczną. Wtedy drugą bombę rzucił Ignacy Hryniewiecki. Rannych zostało dwadzieścia osób. Wśród nich był również Aleksander II, który w stanie krytycznym został odwieziony do Pałacu Zimowego, gdzie zmarł. Tylko kilka godzin dłużej żył Hryniewiecki. On także został poważnie ranny w wyniku wybuchu i z powodu tych obrażeń zmarł. (Wikipedia)

[3] Zamordowany 17.VII.1918 roku wraz z całą rodziną. I pomyśleć, że są w Polsce jeszcze idioci, którzy czczą tego cara, którego przezwano Mikołajem Krwawym tylko dlatego, że zlikwidowali go komuniści!

niedziela, 13 sierpnia 2023

Ot i takie to kino…

 

Lodołamacz typu NS Lenin

To było w 1966 roku. Radzieckie atomowe okręty podwodne tylko co ukończyły rejs dookoła świata bez zawijania do portu po to, by pokazać całemu światu kuzkinu mat’.[1] Ale tego było za mało. Zdecydowano popłynąć na Biegun Północny – tam latem bywają płonie.[2] Do bazy przyjechało Wojenkino, aby sfilmować historyczny moment. Załadowali ich na okręt i popłynęli na Biegun Północny. Znaleźli połynię i wynurzyli się, wyładowali filmowców z aparaturą i zaczęli kręcić. Należało pokazać wynurzenie okrętu w lodach, desant na lody, wciągnięcie na maszt czerwonej flagi. Potem na odwrót – powrót do okrętu i zanurzenie. W rzeczywistości przyszło to wszystko sfilmować w odwrotnym porządku: najpierw flaga, potem załadowanie na okręt, zanurzenie, a już na końcu wynurzenie. Wszystko idzie normalnie, flaga łopocze, ekipa powróciła na okręt, woda zabulgotała i okręt poszedł pod wodę.

Filmowcy to wszystko cudownie utrwalili. Ale coś tam nie wyszło z pracą sterów i okręt zniosło, dowódca dał po gazie i połynię zgubili. Okręt z napędem atomowym to wielkie urządzenie – większe od czteropiętrowca – niezbyt zwrotne. Pod wodą nie da się obserwować przy pomocy peryskopu.

No i owszem – szukali przez 5 godzin! Znaleźli i wypłynęli. Kiedy okręt wypłynął, filmowcy rzucili swe aparaty i rzucili się do niego wpław, nie mieli łodzi czy tratw. I kiedy próbowano ich uprosić, by zrobili jeszcze wynurzenie, którego oni nie zrobili – to nikt nie mógł ich zmusić do ponownego zejścia na lód. I prawda – tam było strasznie bez żywności i namiotów i polarnej odzieży specjalnej i tylko z kamerą na Biegunie Północnym.

 

Źródło – „Tajny SSSR” nr 3/2018, s. 45.

Przekład z rosyjskiego - ©R.K.F. Sas – Leśniakiewicz   



[1] Słynne powiedzonko Chruszczowa na forum ONZ, tu: groźba pod adresem całego świata.

[2] Miejsca wolne od lodu.