Powered By Blogger
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Biblia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Biblia. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 12 sierpnia 2025

Miloš Jesenský - BOGOWIE ATOMOWYCH WOJEN (23)

 

IX.

 

 

Ocena moralna zwycięzców w kolejnych wojnach i stosowanych przez nich metod walki nie była wśród ówczesnych ludzi jednoznaczna, skoro odnosi się wrażenie – w związku ze swarami i niezgodą panującą wśród bogów, z samym Jahwe włącznie – że tradycja biblijna była w sposób celowy cenzurowana, zgodnie z dyrektywami wydanymi przez bogów Hebrajczyków, którzy mieli zrozumiałe powody, aby ukrywać fakt, że ich władza została zaprowadzona wśród rozruchów i zamieszek. Nie znajdujemy niczego podobnego wśród założycieli i krzewicieli innych tradycji istniejących współcześnie z tamtymi.

Lecky wskazuje na to, że większość gnostyków uważała boga żydowskiego za niedoskonałą istotę, stojącą na czele fałszywego systemu moralnego. Wielu ponadto uważało religię żydowską za system opierający się na zasadzie Zła, przyjmujący, że Szatan jest bogiem świata materialnego. Dlatego Kainici czynili każdego, kto się temu przeciwstawiał przedmiotem czci, Ofici natomiast jawnie oddawali cześć boską wężowi. Mamy więc, być może, chociaż częściowe wyjaśnienie szacunku, jakim większość gnostyków darzyło węża, w fakcie, że to zwierzę, które wśród chrześcijan stanowi symbol Zła i Szatana miało zupełnie inne znaczenie w symbolice starożytnej.[1]

Walka pomiędzy młodymi bogami, która poprzedzała, a następnie ustanowiła panowanie Jahwe na Ziemi lub tylko w pewnych jej obszarach, opisana jest w judeo-chrześcijańskiej tradycji w epizodzie, w którym Archanioł Gabriel niszczy Smoka. W „Apokalipsie św. Jana” (12,7-9) czytamy: I nastąpiła walka na niebie: Michał i jego aniołowie mieli walczyć ze Smokiem. I wystąpił do walki Smok i jego aniołowie, ale ich nie przemógł i już się miejsce dla nich w niebie nie znalazło. I został strącony Wielki Smok, Wąż Starodawny, który zwie się Diabeł i Szatan, zwodzący całą zamieszkałą Ziemię, został strącony na ziemię, a z nim strąceni jego aniołowie. Zaś prorok Izajasz woła (14,12-15): Jakże to spadłeś z niebios, jaśniejący Lucyferze, Synu Jutrzenki? Jakże runąłeś na ziemię Ty, który mówiłeś w swoim sercu: >>Wstąpię na niebiosa; powyżej gwiazd Bożych postawię mój tron. Zasiądę na górze obrad, na krańcach północy. Wstąpię na szczyty obłoków, podobny będę do Najwyższego<<. Jak to? Strąconyś do Szeolu, na samo dno Otchłani?

Czy z tego wynika, że pod nowymi rządami wszystko przebiegało w  łagodności i pokoju? Wcale nie. Pojawiły się nowe waśnie, a ich przedmiotem był tym razem nowy twór – człowiek, którego pojawienie się nie dla wszystkich było jednakowo pożądane.

Abu Zayd Al-Balkhi znalazł na marginesie Koranu zapis, który podaje pewne wskazówki na temat sposobu myślenia i zamiarów naszych przodków czy poprzedników. Treść zapisu jest następująca: Mam zamiar – powiedział Bóg – ustanowić na Ziemi namiestnika,[2]ale aniołowie, towarzysze Iblisa zwanego wówczas Azazilem odpowiedzieli Mu: >>Czy masz zamiar umieścić na Ziemi kogoś, kto wprowadzi tam rozkład moralny, korupcję, zepsucie i rozlewać będzie krew wówczas, kiedy my nie przestajemy Cię wielbić?<<. Ale Bóg odpowiedział: >>Ja wiem to, czego wy nie wiecie<<.

Już choćby z tego zapisu widać, że człowiek – tzn. trzecia i czwarta grupa wg przyjętej przeze mnie w poprzednim rozdziale klasyfikacji – nie cieszy się uznaniem bogów – druga grupa – a przy takim stosunku wzajemnym o konflikt nie trudno, tym bardziej, że człowiek wbrew wszelkim nakazom i zakazom ciągle sięgał po owoc z drzewa wiadomości dobrego i złego. Tak więc konflikt, wobec narastania wzajemnych niechęci był nieunikniony, a jednak do niego nie doszło, opowiada o nim m.in. Platon w swoim dialogu pt. „Kritias”:

Przez wiele pokoleń, dokąd im starczyło natury boga, słuchali praw i odnosili się życzliwie do bóstwa, którego krew w nich płynęła. Ich postawa duchowa nacechowana była prawdą i ze wszech miar wielkością. Łagodność i rozsądek objawiali w stosunku do nieszczęść, które się zawsze zdarzają, i w stosunku do samych siebie nawzajem, więc patrzyli z góry na wszystko z wyjątkiem dzielności, wszystko co było w danej chwili, uważali za drobiazg i lekko znosili, jakby ciężar masę złota i innych dóbr; nie upijali się zbytkiem i bogactwo ich nie zaślepiało, i nie doprowadziło do utraty panowania nad sobą. Bardzo trzeźwo i bystro dostrzegali, że i to wszystko pod wpływem miłości wzajemnej przy dzielności wzrasta; [...] Ale kiedy w nich cząstka boża zgasła, dlatego, że się często z pierwiastkiem ludzkim mieszała i ludzka natura brać zaczęła górę, wtedy już nie umieli znosić tego, co u nich było, zrobili się nieprzyzwoici i kto umiał patrzeć, ten widział już ich brzydotę, kiedy zatracili to, co piękne pośród największych dóbr. Tym, którzy nie potrafią dostrzec życia prawdziwie szczęśliwego, wydawało się właśnie wtedy, że są osobliwie piękni i szczęśliwi, kiedy ich rozpierała chciwość niesprawiedliwa i potęga. Otóż bóg bogów Zeus, królujący zgodnie z prawami, umiał dostrzec taki stan rzeczy, zobaczył, jak się marnuje ród, który był jak się należy, więc karę im wymierzyć postanowił, aby się opamiętali, nabrali rozumu i zaczęli panować nad sobą, więc zebrał wszystkich bogów do ich prześwietnej siedziby, która się wznosi nad środkiem całego świata, zatem widzi wszystko, co ma udział w powstawaniu, a zebrawszy powiedział...

Na tym urywa się dialog Platona i wydawać by się mogło, że nigdy się nie dowiemy, jaki był dalszy bieg wypadków. Jednak istnieje i druga opowieść – biblijna „Księga Rodzaju” (6,6-7), która jak się wydaje, zawiera odpowiedź na pytanie, jakie sobie każdy z nas zadaje po przeczytaniu platońskiego „Kritiasa”: Co powiedział bóg bogów Zeus? „Księga Rodzaju” mówi: ...a widząc, że wielka była złość ludzka na Ziemi [...] bolał w sercu swym i rzekł Bóg: >>Wygładzę człowieka, któregom stworzył, z oblicza Ziemi, aż do bydlęcia, aż do gadziny, i aż do ptastwa niebieskiego. Bo mi żal, żem je uczynił.<<

Wydaje się więc, że postęp moralny nie przebiegał równolegle z technologicznym. Znane wady Ludzkości i dążność jednych do dominacji nad drugimi, zwielokrotnione zdobyczami zaawansowanej techniki i wiedzy, doprowadziły do otwartej rywalizacji pomiędzy mieszkańcami naszej planety. A rezultatem decyzji Zeusa czy Jahwe była znowu straszliwa wojna, której sposób prowadzenia, zastosowane środki i konsekwencje – naszkicowano już w pierwszym rozdziale, zaś opisy jej przebiegu znajdujemy rozproszone w tradycji różnych narodów, m.in. także w tradycji biblijnej.

W „Księdze Proroctw Izajasza” (13,3-5) czytamy: Ja dałem rozkaz moim poświęconym, z powodu mego gniewy zwołałem wojowników radujących się z mojej wspaniałości. Uwaga! Wrzawa Królestw, sprzymierzonych narodów. To Jahwe Zastępów robi przegląd wojska do bitwy. Przychodzą z dalekiej ziemi, od granic nieboskłonu - Jahwe i narzędzia jego rozgniewania, aby spustoszyć Ziemię. Podobnie w „Psalmach” (68,18): Rydwanów Bożych jest dwadzieścia tysięcy, wiele tysięcy aniołów, to Pan wraz z nimi przybywa do świątyni z Synaju.

Nie ulega wątpliwości, że stratedzy wojny atomowej nie kierowali swej broni na plemiona takie, jak współcześnie z nami żyjących Zulusów, Pigmejów czy nieszkodliwych Eskimosów. Skierowali ją na ośrodki cywilizacji. Tak więc radioaktywny mord ponownie przeszedł przez postępowe i wysoko rozwinięte narody i ośrodki. Pozostały natomiast oddalone od ośrodków cywilizacji, zacofane w rozwoju ludy dzikie i prymitywne plemiona. One jednak nie były w stanie przekazać informacji o istniejącej kulturze, ani nawet poinformować o niej, ponieważ nie brały w niej udziału.[3]

Większa część kuli ziemskiej pokryta została żarzącymi się pustyniami, gdyż promieniowanie ciał radioaktywnych nie pozwala rozwijać się żadnym roślinom. Po kilku tysiącach lat – jak powiada Erich von Däniken – nie pozostało już nic z zatopionych oraz spalonych lądów i miast. Natura jedynie z nieskończoną cierpliwością przedzierała się poprzez ruiny, a żelazo i stal, pordzewiałe, rozpadły się na piasek, aby po tysiącach lat wszystko mogło zacząć się od początku...

 

 

Aleksander Mora

 

 

BIBLIOGRAFIA:

 

 

1.    Erich von Däniken – „Rydwany bogów”, Londyn 1969

2.    Erich von Däniken – „Wspomnienia z przeszłości“, Warszawa 1974

3.    Erich von Däniken – „Złoto bogów”, Nowy Jork 1973

4.    Ignatius Donelly – „The Destruction of Atlantis”, Nowy Jork 1971

5.    Charles Fort – “Księga przeklętych”, Nowy Jork 1941

6.    Alfons Gabriel – „Die Wüsten der Erde und ihre Erforschung”, Hamburg 1961

7.    A. Gorbowskij – „Rozum Kosmosu“, Cirkvenica 1976

8.    Aqleksander Kondratow – „Zaginione cywilizacje”, Warszawa 1979

9.    W. E. H. Lecky – „History of the Rise and Influence of the Spirit of Rationalism in Europe”, Nowy Jork 1897

10.  P. Misraki (P. Thomas) – „Les Extraterrestres“, Paryż 1962

11.  Andrew Thomas – “We Are Not the First”, Nowy Jork 1973

12.  Brinsley le Poer-Trench – “The Sky People”, Londyn 1960

13.  Jacques Vallée – “Anatomy of the Phenomenon”, Nowy Jork 1965

14.  John N. Wilford – “We Reach the Moon”, Nowy Jork 1969

15.  Ludwik Zajdler – “Atlantyda”, Warszawa 1963

16.   „New Scientist”, 1979, 1980

17.  „Saga”, 1973, 1975

18.  “UFO Reports”, 1975, 1976, 1977

19.  “Ufology” 1976, 1977

20.  “Argossy UFO Annual”, 1975

21.  “Official UFO” 1977, 1978



[1] Przykładem tego jest np. starożytny Egipt, w którym panował kult świętych węży utożsamianych z różnymi bogami, zaś korony faraonów ozdabiał Uraeus (Ureusz) – wizerunek świętej kobry. To dopiero chrześcijaństwo zrobiło z węża symbol diabła – uwaga R.K.L.

[2] Oto jak nazwał On człowieka – przyp. aut. 

[3] Czynnego udziału, ale obserwowały jej przejawy i dawały wyraz w swej sztuce, czego Autor nie wziął pod uwagę. Wszak na Saharze i innych częściach świata pozostały petroglify przedstawiające wyżej ucywilizowanych ludzi z tamtej epoki... – uwaga R.K.L.

poniedziałek, 11 sierpnia 2025

Miloš Jesenský - BOGOWIE ATOMOWYCH WOJEN (22)

 

VIII.

 

Nowo powstałe po wojnie nuklearnej społeczeństwo Ziemian było bardzo zróżnicowane. Próba rekonstrukcji jego hipotetycznego składu wskazuje, iż obejmowało ono przede wszystkim stosunkowo niewielką grupę starych, długowiecznych bogów, którzy przeżyli zarówno kataklizmy na Ziemi, jak i wojnę międzyplanetarną. Wywodzili się oni ze starej międzyplanetarnej cywilizacji, wywodzącej się z Ziemi, lecz wychowani oni byli na różnych planetach Układu Słonecznego. Nie była to więc grupa jednolita.

Znacznie bardziej jednorodna była grupa ich czystej krwi potomków, urodzonych i wychowanych na spustoszonej Ziemi. Była ona także niezbyt liczna, już chociażby z tego względu, że kobiet pośród starych bogów było niewiele z powodów, o których pisano uprzednio.

Trzecią grupę, liczebnie znaczną, stanowili półbogowie – mieszańcy, będący potomkami młodych bogów i Ziemianek o wzbogaconej inteligencji, pochodzących z plemion objętych eksperymentem genetycznym. Do grupy półbogów próbowali, z różnym rezultatem, dołączyć wybitni przedstawiciele szczepów, których możliwości intelektualne zostały w wyniku odpowiednich zabiegów wydatnie zwiększone.

Czwartą wreszcie grupę stanowiły szerokie rzesze wykwalifikowanych i niewykwalifikowanych robotników, szkolonych i otoczonych przez bogów opieką, a należących do szczepów objętych eksperymentem genetycznym na określonych i ograniczonych terenach kuli ziemskiej.

Ostatnia, piąta grupa, to prymitywne, żyjące w lasach tropikalnych, puszczach i sawannach w zgodzie z Naturą plemiona, nie objęte zainteresowaniem bogów i nie biorące udziału w cywilizowanym życiu.

Każda z tych grup, poza ostatnią, spełniała w tym społeczeństwie wyznaczoną im przez starych bogów rolę, była w odpowiedni sposób kształcona i troskliwie doglądana.

Starzy bogowie dbali o to, by nie dopuścić do powtórzenia błędów „minionego okresu”. Z tego też względu byli zwolennikami umiarkowanego, kontrolowanego rozwoju oraz zachowania stabilnego systemu społecznego.

Byłby zatem to okres Złotego Wieku, którego reminiscencje przetrwały w zbiorowej pamięci Ludzkości – jej czwartej grupy – o czym pisze Owidiusz:

 

Złoty pierwszy wiek nastał. Nie z bojaźni kary

Z własnej chęci strzeżono i cnoty i wiary.

Kary, trwogi nie było, groźnych nie czytano

Ustaw na miedzi rytych, ani się lękano

Sędziów ostrych.

********************************

Wiosna była wieczysta. Zefiry łagodne

Rozwijały tchem ciepłym kwiaty samorodne,

Zboża w nieoranej rodziły się ziemi

I łan ugorny kłosy połyskał ciężkiemi.

Hojną płynęły strugą i nektar i mleko

I z dębu zielonego złote miody cieką.[1]

 

Przez szereg pokoleń władza starych bogów była niekwestionowana. Jednak grupy młodych bogów i półbogów – prężne, wykształcone i wychowane na Ziemi, inteligentne i ze swobodą posługujące się odrodzoną technologią planetarną, coraz bardziej oburzały się na zachowawczą i pełną ostrożności politykę Rady Starszych. Coraz więcej sprzeciwu wzbudzało ograniczanie funkcji decyzyjnych – jak również informacji dotyczących pewnych istotnych dziedzin wiedzy – do wąskiego kręgu bogów czystej krwi.

W opowiadaniach i legendach istniejących w różnych punktach naszego globu przedstawione są szczegółowo właśnie i katastrofalne wojny. Znajdują się wzmianki o kontrowersjach między bogami, kończących się okrutnymi walkami, doprowadzającymi czasem do drgań skorupy ziemskiej. W wielu wypadkach znajdujemy także ślady działalności „propagandowej” zmierzającej do zdyskredytowania starych bogów.

Gnoza obszaru śródziemnomorskiego, wiedza tajemna dostępna tylko wybranym uczy, że świat – tj. Ziemię – stworzył – tj. zorganizował na niej życie – Ialdabaoth  - nieudolny demiurg który uważał się za Boga.[2] Syn demiurga, stanąwszy w obliczu gromadzących się objawów niekompetencji i niezręczności ojca, uchwycił przemocą władzę, aby ustalić nowy porządek i naprawić błędy dotychczas przezeń popełnione. Ten właśnie syn o imieniu Sebaoth, od tego czasu zapanował w Niebie i Raju. Ta tradycja pozostawiła ślady nawet w liturgii Kościoła rzymsko-katolickiego: podczas każdej mszy zgromadzeni wierni śpiewają: Sanctus, Sanctus, Sanctus Dominus Deus Sebaoth, pleni sunt coeli et terra gloria tua![3]

Hinduska „Bhagavata Purana” przedstawia Viśnu Prajapati tworzącego nie światłość, jak biblijny Elohim, lecz ciemność, występek, niesprawiedliwość, grzech i chaos. A tekst mówi: Wówczas przyjrzawszy się zasługującemu na potępienie dziełu, Stwórca odczuwał do siebie niewiele podziwu. I aby dokonać naprawy swoich poczynań, Wisznu wysłał „czarowników” z poleceniem, aby tworzyli za niego. Ale oni zaniedbywali swe obowiązki i trwali w bezpłodnych medytacjach. Wówczas, by położyć kres tej bezczynności, z gniewu Prajapati musiał wydobyć się nagle młody bóg-dziecię, bóg-bohater, aby wyręczając swego ojca stworzyć pierwszą istotę ludzką.

Aztekowie przypisywali proces kreacji pierwszych ludzi parze bogów – Ometecuhli i Omeciuatli, którzy wkrótce zostali zdetronizowani przez młodszych i bardziej aktywnych bogów.

W Asyrii waśniom między bogami towarzyszyły tak straszliwe dźwięki, że cały świat był nimi wypełniony, a góry zapadały się.

Mity greckie dostarczają podobnych wieści. Łatwo zrozumiała legenda mówi, że Ouranos lub Uranus – symbol Nieba i przestrzeni międzyplanetarnych – zapłodnił swoją małżonkę Gaję (Geę) czyli Ziemię. Domyślać się więc należy, że życie na Ziemi ma jakiś związek z obszarami pozaziemskimi. Ale z tego związku narodziły się wstrętne potwory. Ich ojciec był zdumiony i odesłał je z powrotem do łona matki, co wydaje się być po prostu innym sposobem wyrażenia myśli, ze zostali oni pogrzebani, a my od czasu do czasu znajdujemy ich teraz pod postacią kopalnych skamielin.

Teraz kierownictwo obejmuje Czas – Chronos lub Kronos – zwany przez Rzymian Saturnem, ale ten „pożera swoje dzieci” i wszystko ogarnia stan stagnacji i bezpłodnej rutyny, zaś czarownicy zamiast tworzyć, oddają się kontemplacji. Później obserwujemy pojawienie się i rozstrzygające zwycięstwo nowego, silnego zespołu kierowanego przez Zeusa vel Dzeusa alias Jupitera lub Yod-Patera. Wszystkie te przekazy chwalą jego dynamizm i młodość. Jego atrybutami w Grecji, jak i we wszystkich innych miejscach, są cechy odpowiadające światłu, a więc: ogień, błyskawice, jasność, czystość, białość, blask słoneczny, orzeł. Greckie słowo Zeus podobnie jak łacińskie Deus jest równoważne hinduskiemu bogu bohaterowi, Słonecznemu Ormuzdowi Persów – Zwycięzcy Smoka.

Tak więc zwycięstwo w tej nowej wojnie – czy wojnach – odnieśli młodzi bogowie. Było to jednak zwycięstwo w dużym stopniu pyrrusowe, tym bardziej, że nie oznaczało ono, że na Ziemi zapanował całkowity spokój. Teraz dopiero zaczęły się swary i waśnie pomiędzy młodymi bogami. Kontrowersje te zakończyły się następnymi okrutnymi walkami i katastrofalnymi wojnami.[4] Biblia wspomina te dawne wojny o władzę w szeregu „Ksiąg”. Izajasz (51,9) przywołuje na pamięć dawne pokolenia, kiedy Jahwe musiał zgładzić Rahab zwanego także Lewiatanem i Smokiem: O ramię Jahwe! Przebudź się, jak za dni minionych, zamierzchłych pokoleń. Czyżeś to nie ty poćwiartowało Rahaba, przebiło Smoka? Podobnie w „Księdze Joba” (25,12): Potęgą wzburzył pramorze, roztrzaskał Rahaba swą mocą, wichurą strop nieba oczyszcza i Węża Zbiega niszczy swą ręką...oraz w niektórych „Psalmach” (74,13-14): Ty morze swą potęgą rozdarłeś, skruszyłeś głowy smoków w odmętach. Ty zmiażdżyłeś łby Lewiatana, morskim potworom na żer go wydałeś, a także (89,10-11): Ty rozkazujesz pysznemu morzu, Ty jego wzdęte bałwany poskramiasz. Tyś przebitego Rahaba podeptał, Twoich wrogów rozproszyłeś swym możnym ramieniem.



[1] Owidiusz – „Przemiany” w przekładzie B. Kicińskiego – przyp. aut.

[2] Nazwa „demiurg” nadana została przez Platona stwórcy boskiemu, budowniczemu świata, który dał Ludzkości duszę zmysłową i jest twórcą świata materialnego – przyp. aut.

[3] Dosł.: Święty, Święty, Święty Pan Bóg Sebaoth, pełne są niebiosa i ziemia chwały Twojej – z tym, że imię Boga Sebaoth (inne imiona Boga to, Jahve [Jehowa], Adonai i Tetragrammoton) zastąpiono dzisiaj słowami: zastępów świętych – uwaga R.K.L.

[4] Zob. Homer – „Iliada” i „Odyseja” – uwaga R.K.L.

piątek, 2 czerwca 2023

Heroiczna linia czasu (6)

 


2 r. n.e. – Cuchulainn ginie w bitwie.

34Venlande królem Szwedów w Uppsali.

48 – początek zbrodniczej działalności wiedźmy Huldy w Szwecji; zabija ona króla Venlande’a i Visbur jego następcą…

64Ursus z plemienia Ligów (200 cm i 136 kg) najsilniejszym człowiekiem świata? („Quo Vadis”).

79 – Zagłada Pompejów (a także Herculanum, Stabiae, Oplontis, Nuceria i innych miejscowości) mnóstwo filmów, a każdy przedstawia to inaczej. („Ostatnie dni Pompejów”).

82Han z Tracji walczy ze złym Nicerote koło Clusium.

98 – po śmierci pijaka Visbura w Uppsali nowym królem zostaje Domald.

130 –po zamordowaniu Domalda przez własnych wojów królem Uppsali zostaje Domar.

162 – po śmierci Domara królem Szwedów zostaje Dyggve Dzielny.

170 – narodziny Brana Mak Morna.

190 – po śmierci Dyggve Dzielnego królem Szwedów zostaje Dag Wielki (Mądry) wybitny władca Uppsali.

206 – Bran Mak Morn zwycięża Rzymian przy pomocy Robaków Ziemi („Robaki Ziemi”).

207Gonar Sędziwy wzywa Kulla Zdobywcę poprzez czas i przestrzeń („Królowie Nocy”).

210 – Bran Mak Morn ginie w bitwie.

220 – po śmierci Daga Wielkiego królem Szwedów w Uppsali zostaje Agne.

260 – sędziwa czarownica Hulda ginie powieszona na własnym naszyjniku za zabicie króla Agne – miała już wtedy 250 lat.

286Klaudiuisz Karauzjusz ogłasza się cesarzem Brytanii mając poparcie potężnej druidki związanej z robakiem – przyszłej Lady Marsh… („W pieczarze białego robaka”)

300Jerzy z Lyddy zabija smoka.

312 – pewien 7-latek zostaje królem Szwedów w Uppsali – osiągnie nadludzki wiek i będzie znany jako Ane Stary.

400 – narodziny Sigurda czyli Zygfryda syna Siegmunta czyli Zygmunta; Zygmunt zdobywa miecz Gram  z drzewa Barnstokk; Ane Stary staje się trudny dla otoczenia z powodu swej chęci życia mimo niedołęstwa – zaczyna składać co roku swoich synów w ofierze Odynowi w zamian za dłuższe życie… Narodziny Halfdana Starego króla Dunów, przodka wielu rodów wikińsklich…

406 – Zygmunt ginie zabity przez Saksonów, jego syn wychowywany na kowala przez Wolsunga (Weylanda); plemiona barbarzyńskie przekraczają Ren i zaczynają druzgotać Zachodnie Imperium Rzymskie; wycofanie legionów z Brytanii, gdzie władzę przechwytuje król Konstantyn.

409 – narodziny Egilla, najmłodszego syna Ane Starego w Uppsali.

422 – heros Zygfryd zabija smoka Fafnira mieczem Balmungiem albo Gramem. Narodziny Merlina (Myrddina) ostatniego arcydruida Brytanii, Vortigern morduje Konstantyna.

430 – zabicie Zygfryda przez Hagena i początek zemsty Krymhildy. Narodziny Ottara Walecznego w Uppsali. Halfdan Stary zjednoczy kilka klanów i zostaje pierwszym duńskim władcą o realnej władzy.

436 – Hunowie podbijają Burgundów, zemsta Krymhildy na królu Gunterze i jego wojownikach.

437 – narodziny Hrethela króla Gotów ojca Egtheowa i Hygelaca, dziada Beowulfa. Narodziny Childeryka Długowłosego syna Meroweusza – pierwszego pewnego króla Franków.

440 -  młody Merlin kończy szkolenia na druida i zostaje wielkim magiem, („Merlin – magia się zaczyna”, „Merlin i wojna smoków”). Vortigern zaczyna Celtyckie Odrodzenie w Brytanii.

447 – umiera Ane Stary czyli On ponad stuletni król Szwedów. Egill jego następcą.

450 – narodziny Adilsa Wielkiego czyli króla Ale w Uppsali.

451 – bohater Angantyr walczy mieczem Tyrfingiem przeciw Hunom w bitwie na Polach Katalunijskich i zasypia utrudzony tą wielką bitwą. Młody herulski wojownik Odoaker podkrada się i zabija go, zabiera mu cudowny miecz i zostaje królem plemienia Herulów…

456 – Ottar Waleczny zostaje królem Szwedów w Uppsali po śmierci Egilla.

460 – Adils Wielki czyli Ale królem Szwedów po śmierci Ottara Walecznego. Merlin ustawia krąg Stonehenge.

464 – narodziny wojownika Egtheowa syna Hrethela ojca Beowulfa. Narodziny Arthura vel Artura Pendragona na zamku Tintagel, dzięki Merlinowi, syna Uthera vel Uthyra i Ygerny z Avalonu.

469 – narodziny gockiego króla Hygelaca - pierwszego Wikinga potwierdzonego źródłowo.

477 – początek budowy klasztoru Shaolin i zasadzenie bambusowego lasu wokół niego.

480 – Arthur Pendragon wyciąga Miecz W Kamieniu (Excalibur) i z pomocą Merlina zostaje królem-pendragonem Brytanii.

482 – narodziny Brendana Żeglarza syna. Zmarł Chileryk Długowłosy ostatni plemienny król-wojownik Franków epoki heroicznej. Jego żona Basina Młodsza obejmuje regencję zamiast młodego Clovisa (Wielkiego) ich młodego syna. Arthur oddala od siebie swoją starszą siostrę Morgainne vel Morganę, która go bardzo kocha.

486 – frankoński król Clovis staje się Chlodwigiem Wielkim po pokonaniu ostatnich Rzymian w Galii. Frankowie pod jego przywództwem przekształcają Galię [czyli prowincję Rzymu] we Francję.  On sam zaczyna chyba poszukiwać świętego Graala??? Arthur Pendragon poślubia Ginevrę córkę Pellinoire’a i zaczyna skłaniać się ku chrześcijaństwu. Merlin coraz bardziej zagrożony w swej pozycji arcudruida przez chrześcijan w Camelocie.

487 – narodziny Beowulfa syna Egtheowa. Percewal vel Persifal alias Persiwal Syn Wdowy  rusza na poszukiwania Graala i przybywa na dwór Arthura Pendragona. Powstaje Bractwo Okrągłego Stołu na dworze Arthura w Camelocie.

489Cormac i Wulfhere  już są dowódcami hyrdu (hyrd, hird – drużyna, świta) wikińskiego. („Tygrysy morza”)

490 – umiera Halfdan Stary, król Dunów, Hrothar jego następcą… („Miecze Morza Północnego”).

491 – Cormac i Burla, wódz Piktów, dokonują zemsty na wikińskim wodzu… („Noc wilka”). Umiera Basina Młodsza, ostatnia plemienna władczyni Turyngów i Franków.

 

CDN.

piątek, 8 stycznia 2021

„UFO W BIBLII” - CZY ABY NA PEWNO?



 

 

Jarosław „Fox Mulder” Krzyżanowski (LKBZN)

 

Żyjemy w czasach, kiedy umysł nakazuje tłumaczyć każdy przejaw aktywności Nieznanego w sposób racjonalny. Opowieści o czarownicach na miotłach lub straszydłach leśnych zastąpiły obserwacje technicznych pojazdów - UFO. Taki pogląd reprezentuje część socjologów lub etnologów, którzy sądzą, że legendy, a właściwie ich treści oraz biorące w nich udział postacie  w całokształcie swym zależą m. in. od poziomu technicznego, w jakim akurat dane społeczeństwo się znajduje. Natomiast nie bierzemy jeszcze powszechnie pod uwagę tego, że już kiedyś etnologowie próbowali porównywać relacje o upiorach i krasnoludkach do relacji o prawdopodobnych kosmitach bez odrzucania możliwości ich realnego istnienia. Były to więc pierwsze próby wyjaśniania relacji folklorystycznych w kategoriach naukowych, czyli ziemskich albo pozaziemskich (czytaj: ufologicznych!) zjawisk. Gdyby bowiem dokładnie przyjrzeć się wszystkim opowieściom o niesamowitych postaciach zauważonych gdzieś w przeszłości, to okazuje się, że wiele z nich jest łudząco podobnych do obserwowanych współcześnie przez nas Obcych. Nawet opisywane w legendach zachowanie i sposób postępowania wobec ludzi przypomina reakcje istot z UFO. My natomiast, ludzie współcześni, w dużej mierze obserwatorzy UFO, nie nazywamy tych zjawisk dzisiaj siłą nieczystą, lecz „tylko” technicznymi produktami. Dla porównania: niektóre jeszcze jednostki spośród oddalonych od cywilizacji plemion skłaniają się do czczenia współczesnych wytworów myśli ludzkiej. I na przykład bardzo dokładna analiza relacji o samolotach uzyskanych od członków prymitywnych wspólnot plemiennych wskazuje na ich niewysoki intelekt wobec naszych faktycznych osiągnięć technicznych. A więc każdą wiarygodną obserwację nieznanego obiektu lub istoty mającej miejsce w przeszłości możemy dzisiaj uznać za wytłumaczalną. Idąc dalej tą drogą daleko w przeszłość któryś z współczesnych analityków zaczął przyglądać się różnym folklorystycznym relacjom o niezwykłych zdarzeniach mających zdarzyć się naszym przodkom. I wtedy zaczęło się. Jak grzyby po deszczu wyrastały coraz to nowe teorie obalające wiele mitów oraz legend. Ich miejsce zajęły racjonalne wyjaśnienia naukowe. Krytyka zaczęła sięgać coraz dalej dotykając również ogólnie przyjętych kanonów religijnych oraz wierzeń

W podobny sposób potraktowano Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu. Istnieje dzisiaj wielu publicystów utrzymujących, że nasza rasa, czyli Ziemianie, powstała dzięki Kosmitom. Nagłe skoki cywilizacyjne mozolnie wspinającej się po drabinie postępu ludzkości zawdzięczać mamy m. in. istotom z kosmosu. Osiągnięcia te nie odbyły się bez zaistnienia bezpośrednich kontaktów pomiędzy Obcymi a Ziemianami. Nasi mało inteligentnie rozwinięci przodkowie potraktowali lądujących kosmitów jak bogów lub aniołów, a ich pojazdy jak „ogniste rydwany”. Jak powiedziano na początku, nieznajomość m.in. techniki, czyli niski poziom cywilizacyjny, kazał potraktować lądujących tu gościnnie Obcych jak istoty duchowe. Wielu także zakłada, że podobna sytuacja miałaby miejsce, gdyby ziemski kosmonauta wylądował na planecie zamieszkałej przez prymitywnych ludzi.

Jeden z największych popularyzatorów tej teorii, a jednocześnie znanych pisarzy, Erich von Daeniken twierdzi wprost w wielu swoich publikacjach, że taki kontakt został kiedyś rzeczywiście osiągnięty. Według niego doszło do długiej serii takich kontaktów w przeszłości, a wiele z nich zostało spisanych w świętych księgach największych religii. Również w Biblii takie spotkanie według Daenikena miało zostać opisane w starotestamentowej księdze proroka Ezechiela. Tam rzekomo znajdujemy opis przyziemienia Nieznanego Obiektu Latającego, zinterpretowanego przez mało intelektualnie rozwiniętego proroka jako anioł Boży. Początek księgi Ezechiela rzeczywiście przypomina lądowanie czegoś „technicznie” zaawansowanego. Na pierwszy rzut oka zdaje się to coś przypominać lądownik statku Apollo-11, który w 1969 roku wylądował na Księżycu. Następnie czytamy opis widzenia Bożego, przedstawionego w wielu przenośniach, pomiędzy którymi możemy zauważyć coś znajomego: ogień buchający, unoszący się dym, wirujące z szumem skrzydła, poruszające się koła. Tak więc rzeczywiście znajdujemy tam opis czegoś niezmiernie pasującego do wysyłanych współcześnie na Księżyc oraz Marsa specjalnych pojazdów - od Łunochodu począwszy, a na Pathfinderze skończywszy. Pojawiają się jednak opisy problematyczne - no bo jak potraktować zauważone postacie zwierząt  znajdujące się na spodniej stronie rzekomego obiektu? Na to pytanie autor Erich von Daeniken nie daje żadnej odpowiedzi. Omija on pewne szczegóły idąc dalej. Pośrodku czterech postaci zwierząt (każda miała z przodu oblicze ludzkie, z prawej twarz lwa, z lewej twarz wołu, a z tyłu orła - zapamiętajmy ich wygląd), zauważamy coś jak węgle rozżarzone, z wyglądu jakby pochodnie, które strzelały błyskawicami. Według Daenikena, Blumricha oraz innych powtarzających po nich autorów miał to być pokładowy reaktor atomowy. Uwagę zwraca również opis kół- poruszały się one we wszystkie strony, jakby zostały zbudowane z walcowatych segmentów umożliwiających kołom ruch, gdy te były nieruchome. Wszystkie koła miały obręcze – wysokie i straszliwe i były dookoła pełne oczu - zapamiętajmy również ten szczegół. Następnie dochodzi do obserwacji sklepienia błyszczącego jak niesamowity kryształ, rozciągniętego w górze nad głowami zwierząt, a nad sklepieniem kamień szafirowy w kształcie tronu (inaczej fotel- przypis mój, J.K.), na nim zaś kogoś z wyglądu podobnego do człowieka (może pilot?). Nie koniec na tym skojarzeń, bowiem człowiek ten według proroka Ezechiela był otoczony tęczą, powstałą z blasku ognia wokół jego bioder. Nic to innego, twierdzi Erich von Daeniken, jak „tornister rakietowy”, dzięki któremu potencjalny pilot wylądował w pobliżu przestraszonego proroka.

 W dalszej kolejności dochodzi do rozmowy pomiędzy „pilotem” a Ezechielem. Prorok uważa, że ma do czynienia z aniołem Boga Najwyższego. Anioł podaje mu zwój księgi, wypisany z obu stron skargami oraz jękami na lud izraelski. Ezechiel ma niezwykłe zadanie: powinien zjeść ten zwój, aby następnie móc przemówić do przekornego i zbuntowanego narodu wybranego. Materiał okazał się możliwy do zjedzenia i w ustach proroka wydał się słodki jak miód.

I w tym momencie nasuwa się pytanie: Jeżeli byłby to „prawdziwy” Kosmita, to dlaczego dla przekazania tak ważnych dla ludu izraelskiego wiadomości nie „zaszczepił” on proroka np. implantem albo nie zasugerował mu tych informacji pod wpływem hipnozy lub wywarł wpływ odciskając się na podświadomości w inny sposób? Dlaczego zamiast bardziej skutecznych i trwałych metod podaje mu do dosłownego spożycia zwój księgi? Czy pan Daeniken znalazł odpowiedź na to pytanie? Okazuje się, że nie, natomiast „tłumaczy” on inne kontrowersyjne kwestie, widocznie wybierając to, co jemu najbardziej odpowiada. Ale czy taki styl można przyjąć zakładając status rzetelnego badacza? Dlaczego nikomu wyżej opisany epizod nie kojarzy się z Objawieniem Św. Jana - Ap 10,9 - kiedy to apostoł Jan przyjął książeczkę z rąk anioła Bożego i zjadł ją, aby prorokować ludom o narodach, językach i królach? Identycznie jak w przypadku Ezechiela Jan poczuł słodki smak w ustach, zaś gorzkością wypełnił się jego żołądek. I dlaczego nikt, nawet Daeniken, nie nawiązuje do tego fragmentu?

Inny temat to mianowicie opis tronu Bożego oraz postaci wokół niego zawarty w tej samej (ostatniej) księdze Nowego Testamentu pod tytułem „Wizja Nieba”. Niech mi będzie wolno przytoczyć część opisu w całości: ...A oto tron (fotel w widzeniu Ezechiela- przypis mój, J.K.) stał w niebie, na tronie zaś siedział Ktoś (...), a wokoło tronu tęcza podobna do szmaragdu (...), a z tronu wychodziły błyskawice, głosy i grzmoty.... Dalej: ... Wokoło tronu stały cztery postacie pełne oczu z przodu i z tyłu. Postać pierwsza była podobna do lwa, postać druga do cielca, trzecia miała twarz jakby człowieczą, a postać czwarta była podobna do orła w locie. A każda z tych postaci miała po sześć skrzydeł, a wokoło i wewnątrz były pełne oczu i nie odpoczywając ani w dzień ani w nocy śpiewały.

Analogie pomiędzy „Widzeniem Bożym” proroka Ezechiela a wyżej przedstawionymi wersetami z Objawienia Św. Jana rzucają się w oczy same. Tyle, że nie mają tym razem nic wspólnego z lądowaniem statku kosmicznego oraz kontaktem z przedstawicielem obcej cywilizacji. Być może czytelnik zwrócił już uwagę do czego zmierzam.

 

Pragnę być w tym momencie zupełnie konsekwentny wobec całości Pisma Świętego i zadać najważniejsze pytanie: Czy Obcy istnieją i są obserwowani na naszym niebie od wieków? Jeżeli tak, to czy możliwe jest, aby np. w Biblii zostawili po sobie pamiątki jako aniołowie Boga i sam Bóg? Czy śmierć i ukrzyżowanie Chrystusa to tylko wyreżyserowany akt? Wielu publicystów odpowiada dziś na to pytanie twierdząco. W takim wypadku, skoro Oni odegrali swoje role okazując się jedynie materialnymi istotami, to czy istnieje możliwość zamiany czci wiekuistego Boga na cześć niedoskonałego stworzenia Bożego? Inaczej mówiąc, czy istoty stworzone tak jak chociaż biblijny Adam mogą żyć wiecznie? Jeśli to jest prawdą, to czy one stworzyły ziemię i człowieka? Wydaje się to wielce nieprawdopodobne. Dlaczego? Ponieważ jeżeli jesteśmy konsekwentni wobec logicznych odpowiedzi i z należytą uwagą traktujemy WSZYSTKIE wersety Pisma Świętego, a nie tylko te pasujące do wyciągania określonych teorii, to zauważymy wiele niezgodności z  wykładniami Daenikena. Jeżeli z głęboką uwagą traktujemy te wersety, na podstawie których wyciągamy wnioski o Kosmitach, to dlaczego unikamy tych, które wskazują nam na coś innego? Osobiście uważam, że nie możemy być nastawieni wybiórczo do kart Biblii. Tym bardziej, że nawet Erich von Daeniken i jemu podobni nigdy nie wyrażali pełnych 100% pewności i nawet o widzeniu proroka Ezechiela wypowiadali  się wstępnie dosyć powściągliwie, że historia ta tylko najbardziej przypomina lądowanie statku kosmicznego. Przynajmniej tak to wyglądało na początku w ich publikacjach o tym temacie, co oczywiście nie przeszkadzało w kolejnych pracach przedstawiać „dowody” na kosmiczne pochodzenie Pisma Świętego. Jeżeli nawet to istoty z kosmosu stworzyły rasę ziemską i przylatując tu co jakiś czas kontrolowały jej rozwój, to pytam - skąd one same się wzięły? Powtarzam: czyżby były wieczne? Na pewno nie! Nawet jeżeli, według pewnej teorii, każda kosmiczna rasa w złożonym łańcuchu rozwoju życia we wszechświecie dawała początek życia kolejnej rasie, która załóżmy hipotetycznie tak jak każda poprzednia dochodzi do krytycznego punktu swego rozwoju technicznego i ulega samounicestwieniu w wyniku chociażby wojny nuklearnej, to gdzieś ktoś musiał dać kiedyś temu całemu łańcuchowi początek. I osobiście nie wierzę, że Oni sami się stworzyli. Ta odpowiedź wynika z konsekwentnego pytania: skąd Oni przyszli? Jaki był Ich początek? Tego nie wie ani Daeniken ani inni. Takie wyjaśnienie wynika z prostej logiki - to nie jest możliwe.

 

A teraz pragnę przedstawić kilka biblijnych dowodów na uniżenie wszystkiego  stworzenia Bożego wobec Stwórcy. Sądzę, że jeśli Oni sami z siebie nie powstali, to należy przyjąć wniosek, że stworzył ich Bóg. Ten sam, który stworzył nas. Na pewno tym poglądem narażę się wielu czytelnikom, ale niech mi będzie wolno przedstawić moją tezę. Jak powiedziałem wcześniej, tak teraz zamierzam powtórzyć, jeżeli przyznajemy wartość poznawczą tylko tym wersetom, dzięki którym udaje nam się stworzyć teorie „kosmicznego” pochodzenia Boga, to potraktujmy w ten sposób i szerzej CAŁĄ Biblię. Istnieje moim zdaniem masa biblijnych wersetów, które uważam że nie tylko nie zaprzeczają istnieniu pozaziemskich cywilizacji, ale też zdecydowanie mówią o ich zupełnym poddaństwie wobec naszego Stwórcy. I tak gdy popatrzymy na list apostoła Pawła do Efezjan - Ef 3,15 - możemy tam przeczytać: ...Zginam moje kolana przed Ojcem, od którego WSZELKIE ojcostwo na niebie i na ziemi bierze swoje imię. Wynika z niego jasno, że Bóg Stwórca jest początkiem wszechrzeczy, także ewentualnych obcych ras w kosmosie. A wcześniej w Ef 1,21 czytamy o tym, jak ...Bóg (...) okazał moc w Chrystusie, gdy (...) posadził go po prawicy swojej w niebie ponad WSZELKĄ nadziemską władzą i zwierzchnością, mocą, panowaniem i WSZELKIM imieniem, jakie może być wymienione nie tylko w tym wieku, ale i w przyszłym. Ponadto w innym fragmencie Nowego Testamentu możemy znaleźć odniesienie do osoby Pana Jezusa jako współtwórcy wszechrzeczy. Treść ową czytamy w Liście do Kolosan, Kol 1,16 – Ponieważ w nim (Jezusie) zostało stworzone wszystko, co jest na niebie i na ziemi, RZECZY WIDZIALNE I NIEWIDZIALNE, trony, panowania, nadziemskie władze i zwierzchności, WSZYSTKO przez niego i dla niego zostało stworzone. On też jest przed wszystkimi rzeczami i wszystko na nim jest ugruntowane. A w Liście do Filipian jest już wyraźnie mowa o czci Jezusa przez WSZELKIE stworzenie- przeczytajmy Flp 2,9: Bóg Jezusa wielce wywyższył i obdarzył go imieniem, które jest ponad WSZELKIE imię. Aby na imię Jezusa zginało się WSZELKIE kolano na niebie, na ziemi i pod ziemią i aby WSZELKI język wyznawał, że Jezus Chrystus jest Panem ku chwale Boga Ojca. Dodatkowo w Objawieniu świętego Jana znajdujemy ciąg dalszy czci Boga i Jezusa, dokładnie w Ap 5,13: I słyszałem, jak WSZELKIE stworzenie, które jest w NIEBIE (duchowym i fizycznym), na ziemi i pod ziemią i w morzu i WSZYSTKO co w nich jest, mówiło: Temu, który siedzi na tronie i Barankowi, błogosławieństwo i cześć i chwała i moc na wieki wieków.

Jaki z tego wynika wniosek? Skoro nawet ryby morskie i dżdżownice wspólnie z ludźmi oddawały cześć wszechmogącemu Bogu oraz Jezusowi Chrystusowi, to tym bardziej powinni oddawać ją Kosmici! Powstaje oczywiście ważne pytanie: Czy oni zostali zbawieni przez krzyż Golgoty? Czy byli tak jak my obciążeni grzechem pierworodnym? Czy w ogóle w związku z nimi miała być mowa o odkupieniu, które dokonało się tak jak w przypadku człowieka?

Te pytania niech pozostaną wyzwaniem dla teologów różnych wyznań. Warto się natomiast zastanowić, czy Obcy mogli mieć jakąkolwiek wiedzę na temat Boga w Jezusie Chrystusie. I oto odpowiedź  znajduje się ponownie w Biblii. We wspomnianym już Liście apostoła Pawła do Kolosan, Kol 1,23 jest napisane: ...Jeśli tylko wytrwacie w wierze opartej na ewangelii, którą usłyszeliście, która jest zwiastowana WSZELKIEMU stworzeniu pod niebem.... Proszę bardzo, niech każdy wyciągnie wniosek samodzielnie. Powyższe wersety dedykuję tym dociekliwym badaczom, którzy z uwagą studiują Biblię w nadziei na znalezienie dodatkowych potwierdzeń „kosmicznych” teorii o Bogu. Warto bowiem w tym momencie poważnie się zastanowić, czy niedoskonały umysł ludzki potrafi zrozumieć doskonałość Boga, który wszystko mu objawił we wszelkim stworzeniu i Piśmie Świętym. Zamiast pokory wobec niego, człowiek tworzy własne karkołomne teorie, które jednak nie wytrzymują krytyki. Powszechnie mówi się, że podczas niezliczonych kontaktów z obcymi istotami na przestrzeni ostatniego 50-ciolecia dochodziło do rozmów na tematy teologiczne. Wówczas niektóre istoty rzekomo przekonywały  uczestników tych zdarzeń, że tak naprawdę osobowego Boga nie ma, że istnieje tylko wszechogarniająca moc, z którą należy zgodnie żyć i z której należy czerpać wszelkie siły życiowe niezbędne dla harmonii ducha i ciała. Jest to bardzo popularny pogląd w strukturach  bardzo kontrowersyjnego ruchu NEW AGE. Niezależnie od tego czy tak było, czy nie, chciałbym tutaj zadać pytanie: dlaczego i z jakiej przyczyny ktoś doszedł do wniosku, że należy pytać Obcych o istnienie Boga? Dlaczego autorytetem duchowym mają być obdarzone istoty materialne, egzystujące na tym samym poziomie co my ludzie i stworzone przez tego samego Kreatora wszechrzeczy? Analogicznie rzecz ujmując, skoro ani Marco Polo ani Krzysztof Kolumb nie pytali nowo odkrytych ludów zamieszkujących dalekie krainy jak to jest z biblijnym Bogiem, bo nie widzieli ku temu najmniejszej przyczyny, tak samo my obecnie nie możemy opierać naszej duchowości na rzekomych opiniach Obcych. Być może istoty te wyznają jakąś religię, ale czy to oznacza że musi być ona bardziej prawdziwa od Chrześcijaństwa? Uważam że nie powinniśmy traktować opinii omylnych istot rozumnych jako wyroczni, a ich samych jako aniołów, lub duchowych przewodników. Niestety może być nawet i tak, że niektóre z nich celowo nas zwodzą. Apostoł Paweł zaś przestrzegał: Choćbyśmy nawet my, albo anioł z nieba zstąpił i zwiastował wam ewangelię odmienną od tej, którą otrzymaliście, niech będzie przeklęty - List do Galatów, Ga 1,8. Jest to wyraźne ostrzeżenie nie tylko przed dokonywaniem jakichkolwiek zmian w Słowie Bożym, ale również zwrócenie uwagi na zwodnicze działanie złej mocy, która, aby przekonać nieugruntowanych w wierze ludzi, przybiera postać anioła światłości i potrafi deklamować wersety z Pisma Świętego.

 

Teraz mogę ze spokojnym sumieniem przedstawić mój osobisty pogląd na ten kontrowersyjny temat, który podjąłem się opisać. Osobiście głęboko wierzę, że nie jesteśmy sami we Wszechświecie. Na pewno istnieją jeszcze inne, wysoko rozwinięte cywilizacje, odwiedzające nas w latających talerzach. Przylatują tu, aby tylko obserwować, w żadnym wypadku ingerować w nasze życie i rozwój. I nigdy tego nie robili. Gdyby np. były to istoty wrogie, już dawno temu mogły nam zrobić krzywdę, np. kiedy jeszcze nie posiadaliśmy wysoko rozwiniętej techniki lotniczej, kosmicznej, broni atomowej, laserów, itp. Nie wykluczam paleokontaktów z Kosmitami w odległej przeszłości, które swym charakterem nie wychodziły poza obręb współczesnych Bliskich Spotkań i nie uważam również po 10-ciu latach poważnego zajmowania się ufologią, że istoty te przewyższają nas duchowo lub moralnie. Mają wyłącznie przewagę techniczną nad nami. Ich istnienie i duchowa egzystencja odbywa się na takim samym poziomie jak nasz wobec Boga, Stwórcy całego Wszechświata. Być może to właśnie im trzeba zanieść słowa ożywczej Ewangelii. Być może jest to właśnie nasze zadanie. Tego oczywiście do końca nie wiemy. Ale wszystko jest możliwe, byleby bez fanatyzmu i zacietrzewienia właściwego sektom albo Radiu Maryja.

Niech mi będzie teraz wolno kontynuować przekaz mojego poglądu, który ukształtował się z osobistego doświadczenia wiary oraz tzw. zdrowej ufologii paranaukowej. Nie mam oczywiście zamiaru wyśmiewać lub pouczać innych badaczy, przedstawiających swoje czasem nawet bardzo oryginalne hipotezy. Być może w ich wspólnej konfrontacji opracujemy wspólny konsensus, który prawdopodobnie przybliży nas do poznania prawdy o zjawisku UFO. I tak jak uznaliśmy oraz przyzwyczailiśmy się do heliocentrycznej teorii Mikołaja Kopernika, wobec której chrześcijaństwo wcale nie ucierpiało, a wręcz przeciwnie, tym bardziej zaczęliśmy podziwiać dzieła Boże pomimo wcześniejszych głosów krytycznych, tak samo należy zapatrywać się na konfrontację przekazu Pisma Świętego wobec całej prawdy o fenomenie latających talerzy. Zakładanie bowiem, że Bóg nie mógł stworzyć obcych ras w kosmosie, byłoby - moim skromnym zdaniem - nakładaniem barier samemu Stwórcy. Bezsensownym również wydaje się pogląd lansowany przez niektórych niezdrowych fanatyków, że Bóg powiedziałby nam o Kosmitach w Starym albo Nowym Testamencie. Niby dlaczego miałby to robić? Czy możemy sami decydować za Boga? Powyższe słowa dedykuję tym wszystkim religijnym ludziom, którzy za nic w świecie nie chcą uznać dowodów na istnienie UFO. Biblia i wiara w Pana Jezusa obroni się sama, bez naszej pomocy. Bowiem w liście apostoła Pawła do Rzymian - Rz 8, 38 możemy przeczytać uspokajającą treść: Albowiem jestem tego pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani potęgi niebieskie, ani teraźniejszość, ani przyszłość, ani moce, ani wysokość, ani głębokość, ani ŻADNE inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Bożej, która jest w Jezusie Chrystusie, Panu naszym.

Innym, mianowicie zwolennikom „kosmicznego” pochodzenia Boga chciałem na koniec życzyć, aby nigdy nie łączyli treści jakiejkolwiek religii z tematyką UFO, ponieważ są to dwie całkowicie różne dziedziny. Osobiście uważam, że to postępujący masowo w naszym społeczeństwie regres chrześcijańskiej duchowości sprzyja skłanianiu się do takich fałszywych poglądów. I wówczas dla niektórych ufologia oraz wykładnie Daenikena stają się ich wyznaniem. Pierwsi z wyżej wymienionych uparcie utrzymują, że za zjawiskiem UFO kryje się szatan, drudzy, że sam Pan Bóg, natomiast prawda jest taka, że są to wyłącznie ludzkie spekulacje usiłujące za wszelką cenę wytłumaczyć obraz złożonego i na razie nieuchwytnego zjawiska, jakim jest UFO w kategoriach dwubiegunowej duchowości, poza tym obie te teorie nie są prawdziwe! Ponadto w dziedzinie ufologii nie ma mowy o temacie zbawienia człowieka, a takie ugrupowania jak „Antrovis” czy „Ruch Raeliański” to organizacje kłamców i ludzi niekompetentnych w temacie UFO, nauki i wiary.

                                                                                    

P.S. Przedstawione wyżej cytaty biblijne zostały zaczerpnięte z Pisma Świętego Starego i Nowego Testamentu Brytyjskiego i Zagranicznego Towarzystwa Biblijnego.


Opinie z KKK

 

Można by było się zgodzić jednak jest to punkt widzenia człowieka wierzącego w tegoż Boga. Świętość książki jaką jest Biblia jest dla mnie dyskusyjna a postać naczelnego Szefa w wierze judeo-chrześcijańskim nie dla wszystkich jest wiarygodna. Ruchy New Age tak samo jak chrześcijaństwo nie są nieomylne. Ludzkie poznanie jako niedoskonałe ma to do siebie że potrafi błądzić. Ale chyba po taką lekcje tu przyszliśmy. (L.O-O.)

Każdy ma swój pogląd na to wszystko, co się dzieje wokół nas w sprawach UFO i Obcych. Zgadzam się w jednym – Bóg i Obcy to są dwie różne sprawy, których nie powinno się ze sobą mieszać. Mieszanie tych dwóch spraw jest zwyczajnym nadużyciem i tu zgadzam się z Autorem. (Daniel Laskowski)

 

Legnicki Klub Badań Zjawisk Nieznanych

foxmulder5@wp.pl

https://foxmulder5.wixsite.com/lkbznkontakt