Powered By Blogger
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Księżycowa Jaskinia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Księżycowa Jaskinia. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 4 maja 2026

Tajemnica Księżycowej Jaskini: Czy Słowacja ukrywa obcy artefakt?

 


  Franciszek Kovár

 

Słowacja to kraina tysięcy jaskiń, ale jedna z nich wyróżnia się ponad całą resztą. Jednak nie szatą naciekową, lecz materiałem, który zaprzecza geochemii ziemskiej. Historia Księżycowej (względnie Półksiężycowej) Jaskini (znanej również jako Moonhaft w literaturze zachodniej) nadal uznawana jest za największą tajemnicę naszych gór. Dla jednych fascynujący fakt, dla innych precyzyjnie przemyślany oszustwo. Co właściwie o tym wiemy i gdzie poszukiwania trafiły w ślepy zaułek?

 

    Strzały i niespodziewane zatuszowanie sprawy

 

    Wszystko zaczęło się w dramatycznych dniach Słowackiego Powstania Narodowego. W październiku 1944 roku kapitan oddziału partyzanckiego kpt. dr Antonín T. Horák po zderzeniu z niemieckim patrolem znalazł się w sytuacji paskudnej. Ranny i wyczerpany szukał schronienia w gęstym lesie, dopóki lokalny dzik nie doprowadził go do nic nie podejrzewającej dziury w skale. Horák nie miał wtedy pojęcia, że ta kryjówka zmieni jego życie na zawsze.

    Kiedy po chwili odważył się wniknąć głębiej w układ jaskiniowy, spotkał się z czymś, czego według wszystkich zasad natury nie powinno tam być. Opisał pionowy wał w kształcie półksiężyca z gładkimi ścianami wykonany z niebiesko-czarnej substancji przypominającej metal.

    Wyciągnąłem pistolet i strzeliłem. Kula odbiła się ogłuszającym trzaskiem, ale nie zostawiła ani jednej zadrapania na ścianie – powiedział Horák w swoim pamiętniku.

    Próbował naciąć ścianę bagnetem, ale narzędzie odbiło się, jakby uderzało w najtwardszą zbroję.

 

    Praca detektywistyczna w ślepej uliczce: Czego się (nie) dowiedzieliśmy?

    Opowieść mogłaby obrócić się w pył, gdyby nie słowacki pisarz i enigmolog dr Miloš Jesenský. Spędził lata na badaniu zeznań Horáka, ale zamiast jasnych odpowiedzi uderzył w fascynującą ścianę niejasności.

    1. Upiór o imieniu Horák

    Największym "nieodkryciem" pozostaje tożsamość samego odkrywcy. Chociaż nazwisko Antonín Horák pojawia się na listach uczestników SNP, żaden z nich nie pasuje do profilu wykształconego oficera, który po wojnie wyemigrował do USA, a w 1963 roku opublikował swoją historię w „National Speleological Society News”. Jesenský dowiedział się, że nazwa "Antonín T. Horák" mógł być jedynie tajnym pseudonimem, którym autor używał, aby chronić swoją rodzinę przed ówczesnym reżimem. (Szczególnie że był on żydem.)

    2. Zagubiona lokalizacja

    Notatki Horáka pełne są punktów orientacyjnych - strumyki, grzbiety i dane czasowe marszu. Problem w tym, że te dane nie pasują idealnie na mapie. Wiele wypraw przeczesało Levočské wzgórza wokół góry Simina, ale znalazły się tylko zwykłe jaskinie. Speleolodzy twierdzą, że wapienna czy piaskowcowa podstawa naszych gór nie pozwala na tworzenie tak gładkich konstrukcji. Czy to oznacza, że wał nie istnieje, czy po prostu kraj zdecydowanie zakopał wejście przez dekady erozji i prac leśnych?

 

    Milczenie tajnych służb i fantastyczne teorie

 

    Jednym z najbardziej irytujących pytań jest to, dlaczego władze państwowe z czasem zainteresowały się tą historią. Chociaż nie ma oficjalnie odtajnionego zapisu o ŠTB czy KGB, to są dowody na dziwne grupy "geologów", które urodziły się w 70. od lat poruszają się w terenach ewentualnego zdarzenia bez oficjalnych zapisów. Czy tajne służby szukały strategicznego materiału? NB, w Polsce we wczesnych latach 90. Tatry były penetrowane przez amerykańskich studentów geologii z Uniwersytetu Utah w Salt Lake City (UT). Czego oni tam szukali możemy tylko zgadywać.

    W swojej książce „Tajemnice Księżycowej jaskini” Jesenský przyznaje, że jeśli szyb naprawdę istnieje, to mamy do czynienia z dowodami na technologię, która jest poza naszym pojmowaniem. Teorie sięgają od rozbitego statku uwięzionego w kopalni do maszyny energetycznej starożytnej cywilizacji.

    INFOBOX: Szybkie fakty na temat Księżycowego Szybu:

    * Data odkrycia: 23.X.1944

    * Kształt: pionowy półksiężyc (wygląda jak wielki cylinder w skale)

    * Materiał: nieznany niebiesko-czarny materiał, absolutnie twardy i gładki

    * Możliwe lokalizacje: Lewocza, Tatry Bielskie, Tatry Niskie (okolice Żdiaru)

 

    Tajemnica, która czeka na technologię przyszłości

 

    Księżycowa jaskinia pozostaje otwartą raną słowackiej zagadki. Sprzeczność pomiędzy szczegółowym opisem technicznym żołnierza a absolutną niemożnością współczesnej nauki do odzyskania przedmiotu tworzy fascynującą próżnię. Niezależnie od tego, czy to największe słowackie oszustwo, czy artefakt czekający na odkrycie przez współczesne skanowanie pola laserowego (LiDAR), legenda żyje dzięki takim badaczom jak Miloš Jesenský.

    Może Księżycowy Szyb to tylko mit, ale w ciszy słowackich dolin wciąż przypomina, że największe sekrety są czasem tuż pod naszymi stopami.

    W dalszym ciągu przeniesiemy się na granicę słowacko-polską, do podziemi Babiej Góry, gdzie będziemy szukać tajemnicy szklanych tuneli.

    Jeśli zaintrygowały Was poszukiwanie słowackich zagadek podziemia, najwięcej informacji i szczegółowych analiz można znaleźć w dziełach Milosza Jesenského i jego współpracowników. Oto kluczowe tytuły na temat jaskini Księżycowej i tuneli pod Babą:

    • Miloš Jesenský: „Sekret Księżycowej Jaskini” - Podstawowe dzieło poświęcone kpt. Horák i jego znaleziska na Levočských wzgórzach. Tutaj autor omawia nie tylko pamiętnik odkrywcy, ale także szersze powiązania ze współczesną nauką.

W Polsce: Robert Leśniakiewicz & Miloš Jesenský: „Tajemnica Księżycowej Jaskini” oraz „Powrót do Księżycowej Jaskini”.

    • Miloš Jesenský & Robert Leśniakiewicz: „Wunderwaffe: Tajna broń Trzeciej Rzeszy” - książka, w której autorzy odkrywają związek między nieznanymi technologiami podziemnymi tunelami a nazistowskimi

    • Miloš Jesenský: „Największe tajemnice i tajemnice Słowacji” - Dzieło, które w jednym rozdziale mapuje najważniejsze fakty o wale Księżycowym i umieszcza je w kontekście naszych narodowych legend.

    • Miloš Jesenský: „Bogowie i astronauci” - Jeśli interesuje Cię hipoteza dotycząca pozaziemskiego pochodzenia artefaktów pod naszymi górami, to dzieło oferuje szersze spojrzenie na teorie paleokontaktu.

Opracował - ©R.K.Fr. Sas - Leśniakiewicz

 

środa, 21 września 2022

Rozwiązana zagadka Księżycowej Jaskini

Jitka Lenková

 

Spotkanie badawcze Phoenix 2022, które odbyło się w ten weekend, tj. 16-18 września 2022 r. SAVPJ (Słowackie Stowarzyszenie Badań Paranormalnych) we wsi Zázrivá na Słowacji przyniosło dwa nieoczekiwane odkrycia. W sobotę konna przejażdżka zabrała mnie do miejscowego kamieniołomu. W niedzielę przed śniadaniem udałam się tam ponownie, już na piechotę, w towarzystwie mojego kolegi badacza Karela Dudka, który odkrył tam niezwykły szklisty minerał, najbardziej przypominający obsydian. Być może jest to zupełnie nowy minerał, dla którego wymyśliłam roboczą nazwę obsydian fatransky (FO).






A ponieważ jest to obszar w pobliżu Lubochni, gdzie powinna znajdować się tajemnicza Jaskinia Księżycowa, której tylna część ma formę szklanego tunelu, właśnie teraz przyszło mi do głowy, że może to być ten FO, w jakimś pęknięciu. Przełom FO jest tak gładki, że łatwo można je pomylić ze szkłem dotykiem i przy słabym oświetleniu. Gdyby w jaskini rozbiła się większa masa tego minerału, łatwo można by stworzyć wrażenie tunelu o szklanych ścianach.

Gdybym nie trzymała w ręku FO, nigdy bym o tym nie pomyślała. Ale stało się...

A tajemnica Księżycowej Jaskini zostaje rozwiązana nawet bez kosmitów.

 

Moje 3 grosze

 

To wszystko brzmi nawet logicznie i całkiem prawdopodobnie, jednakże jest pewne małe, ale wredne „ale”, a mianowicie: moja koleżanka po piórze i jej kolega znaleźli najprawdopodobniej kawałki… szlaki wielkopiecowej z pieca hutniczego. Szlaka wielkopiecowa albo żużel wielkopiecowy jest to produkt odpadowy procesów hutniczych metali, stop zawierający zanieczyszczenia rud (żużel wielkopiecowy, żużel stalowniczy, żużel szybowy), topniki i pewną ilość tlenków metali lub pozostałość po spaleniu np. węgla, koksu, stanowiąca masę szklistego spieczonego popiołu. Rozróżnia się m.in. żużel:

·        martenowski, powstający przy wytopie stali w piecach martenowskich (wykorzystywany jako namiastka rudy żelaza i manganu),

·        tomasowski, powstający w konwertorach Thomasa (stosowany jako fosforowy nawóz sztuczny, tzw. tomasyna),

·        wielkopiecowy (wapno wielkopiecowe), powstający przy wytopie rud żelaza w wielkim piecu (wykorzystywany jako nawóz wapniowy),

·        spieniony (pumeks hutniczy), otrzymywany przez odpowiednie chłodzenie stopionego żużla wielkopiecowego z dodatkiem wody (stosowany do izolacji cieplnej oraz jako dodatek do lekkich betonów).[1]

Szlakę wykorzystuje się do utwardzania dróg gruntowych oraz, po zmieleniu, do posypywania zalodzonych dróg w zimie, bowiem jest to środek lepszy i bardziej ekologiczny od soli. Jej kolor jest od czerwonawego (miedź – Cu) do niebieskiego (żelazo – Fe) poprzez zielony (metale alkaliczne) i zależy on od zawartości tychże metali. Połysk szklisty, przełom lśniący. Czasami przypomina obsydian, czasami krzemień.




W przypadku Księżycowej Jaskini może chodzić o niektóre odmiany krzemionki SiO2, które przypominają wyglądem szlakę wielkopiecową – o czym pisaliśmy w naszych książkach na ten temat.[2] Myślę, że analiza chemiczna potwierdzi lub zaneguje moją hipotezę.

Oczywiście bardzo bym się ucieszył, gdyby ją znaleziono, ale sądzę, że nie ma jej w tym rejonie Małej Fatry i jeżeli już, to raczej w Wielkiej Fatrze…   



[1] Wikipedia.

[2] M. Jesenský, R. Leśniakiewicz – „Tajemnica Księżycowej Jaskini” i „Powrót do Księżycowej Jaskini”.


niedziela, 23 września 2018

Sekrety Królowej Beskidów (8)


Babia Góra na tle zorzy wieczornej - widok z Jordanowa

Poszukując sekretów Babiej Góry zapytałem także znanego słowackiego zagadkologa – dra Miloša Jesenský’ego o to, co mówi się na Słowacji na temat tej góry. W odpowiedzi przysłał mi bardzo ciekawy materialik na temat diabłów i diabelstw tam działających, autorstwa E. Bombovej. Pisze ona co następuje:

Swoją nazwę Babia Góra zawdzięcza pewnej złośliwej czarownicy. Zamieszkała ona na tej górze i chciała mieć jak najlepszy wzgląd na okolicę. Ale jako że na sąsiednim Pilsku (1551 m n.p.m) i także na królewskiej górze Choczskich Wierchów – Vel’kom Choči (1611 m) usadowiła się już konkurencja, to monitoring musiał być jak najlepszy.

W niewoli u wiedźmy

Babizna to zrobiła. Uwięziła kilku biednych ludzi i zmusiła ich by przez całe dni znosili jej na górę skały i kamienie. Czarownicy wciąż się wydawało, że ma daleko do obłoków, co było dla jej niewolników bardzo męczące. Kiedy niewolnicy podwyższyli Babią Górę o jakieś 110 m, dobrzy ludzie poradzili im, jak się uwolnić. Umieścili na skałach krzyż, a kiedy czarownica wpadła w szał, wszyscy uciekli.

Orawiacy mówią, że wściekła wiedźma jest tam do dzisiaj – Babia Góra ma aż 200 dni w roku bardzo nieprzyjemną pogodę. Szaleją tam dzikie burze, ulewy i gradobicia, wielkie mrozy, potężne śnieżyce, mgły, wieją potężne wiatry i inne paskudztwa nieprzyjaznej pogody. Piękna beskidzka góra ma niemiłą nazwę – Babia Góra – Matka Złej Pogody.

Matka Złej Pogody - widok z Trsteny

Czarownica z Babiej Góry ma w naszej czarnej magii wcale poczesne miejsce. Miejscowi twierdzą, że w wiosenną Noc Walpurgii – 30.IV/1.V – jest zawsze terminem jej narady roboczej z koleżankami z Czechosłowacji (i Polski też! – dop. tłum.). I wtedy tą górę pełną parchatych bab lepiej omijać szerokim kołem.

Gdzie diabeł ma kuchnię?

Znane są także inne daty, które związane są z ryzykiem dla ludzi. Poza wiedźmami na tym terenie pałętają się także i diabli. W okolicach Babiej Góry znajduje się Piekielny Zamek, Piekielny Tron, Diablak, Diabla Kuchnia, a w okolicach jeszcze Zła Dolina i Śmierdząca Woda. Ta ostatnia nazwa kojarzy się nam z piekielną kuchnią. Pasterze często widzieli tam błyski płomieni, a potem cuchnące opary jak z garnków. Diabli mieli poprzez jezioro Hunt połączenie z morzem i do dziś dnia traktują tą część Beskidów jak swój dom.  Kilka źródeł wskazuje na interesujący fakt - w słowackich i polskich wioskach beskidzkich znajduje się duża liczba obrazów, rzeźb i innych wizerunków mieszkańców Piekła.

Niebo, Piekło, UFO?

Nowe czasy odsyłają w niebyt czarownice i piekielników, a zamiast bohaterów starych legend stawia na Przybyszów z Kosmosu. Najpierw speleologów a teraz i zagadkologów od dziesięcioleci intryguje legenda o Księżycowym Szybie. Podczas II Wojny Światowej odkrył ją kpt. dr Antonín Horák. Po latach już jako emigrant w USA napisał o niej w amerykańskim czasopiśmie speleologicznym. Ukrywał się on przez pewien czas w tajemniczej jaskini, gdzie znalazł ten zagadkowy szyb. Nazwał on go - Mesačná šachta czyli Księżycowy Szyb[1] – a hipotez na temat tego, co właściwie dr Horák tam widział, przybywa do dziś dnia. Według nich ta formacja o ciemnym pochodzeniu i przeznaczeniu jest np. i tunelem zbudowanym przez Ufiastych, częścią ogólnoświatowego systemu korytarzy tajemniczych cywilizacji, wrakiem pozaziemskiego statku kosmicznego, który tu uległ katastrofie czy tworem podobnym do Czarnego Monolitu z kultowej powieści i filmu „2001: Odyseja kosmiczna”.


Do dziś dnia nie udało się odpowiedzieć dokładnie na pytanie, czym ten Księżycowy Szyb właściwie jest, i spory na ten temat wciąż trwają. Z prostej przyczyny – wielu szukało tego miejsca i dotąd nie znalazło. Śladem, na którym się badacze opierają jest bliskość miejsca, które w nazwie ma słowo Babie. Tak więc może to być Babia Dolina w Tatrach Bielskich albo orawska Babia Góra ze swymi legendami i opowiastkami o wiedźmach i diabłach.

Jeszcze nie wiadomo

Wiemy na pewno, że na bajkową Babią Górę idzie się koło chaty Hviezdoslava[2] , w której napisał „Hájnikovu ženu”. Na górze znajdowała się tablica pamiątkowa przypominająca, że wspiął się na nią w 1912 roku W.I. Lenin. A kiedy Karol Wojtyła był krakowskim arcybiskupem (późniejszy papież Jan Paweł II) to często chodził na legendarną górę.   

Prominentni zwiedzający słynną górę – Matkę Złej Pogody – wszakże nie mówili o tym, że kontaktowali się z czarownicami, diabłami czy Ufitami. Ale wszystko to można szybko zmienić, przed nami wiosenna Noc Walpurgii, która ma klucze do dawnych tajemnic…
(Źródło -
https://korzar.sme.sk/c/5869512/babia-hora-bosorky-diabli-tunel-ufonov-ale-aj-karol-wojtyla.html)

No, to nie jest całkiem tak, jak twierdzi autorka tego artykułu. W naszych książkowych opracowaniach pt. „Tajemnica Księżycowej Jaskini” (Cackatoo 2006) i „Powrót do Księżycowej Jaskini” (Tolkmicko 2010) podaliśmy Babią Górę jako jedną z wielu możliwości istnienia tam tegoż dziwu – artefaktu czy dzieła Natury. W tym przypadku chodzi mi o opisaną przez prof. dr. Jana Pająka formację, którą on nazwał Tunel o Szklistych Ścianach, a który został rzekomo wykonany przez eonami przez wszechmocne istoty zamieszkujące głębiny Ziemi, a posługujące się tymi tunelami do komunikacji pomiędzy sobą.


Jakże dziwnie ów tajemniczy Tunel kojarzy się z siecią tuneli, którą posługują się mieszkańcy legendarnej tybetańskiej Agharty do komunikacji z resztą świata! – o czym napisał ongi polski podróżnik Antoni Ferdynand Ossendowski w swej kultowej powieści „Przez kraj ludzi, zwierząt i bogów” (Warszawa 1923). I tutaj znów rodzi się paskudne podejrzenie – czy ktoś nie wykorzystał motywu Agharty do legendy o Tunelu o Szklistych Ścianach? Nie zapominajmy, że początek XX wieku to rozkwit mody na wszelkie ezoteryczne sensacje: psychotronika, spirytyzm, wszelkiego rodzaju sztuki mantyczne święciły tryumfy. Bohaterami tłumów byli przepowiadacze przyszłości i media kontaktujące się z duchami. W III Rzeszy oberarcyzbrodniarz SS-Reichsführer Heinrich Himmler wysyłał ekipy „uczonych” z SS na wyprawy do Ameryki Pd., Afryki i Tybetu nie tylko po to, by udowodnić pokrewieństwo Niemców z Ariami, ale przede wszystkim w poszukiwaniu nowych broni i narzędzi zniszczenia.  

A że to niemożliwe? OK., dam tylko jeden przykład, ale ciekawy – w latach 60-tych, w trakcie remontu jednego z domów przy ul. Mickiewicza w Jordanowie na ścianie pod warstwą papy znaleziono wielki rysunek techniczny wykonany na płycie twardej tektury. Rysunek ten przedstawiał szczegółowy plan niemieckiego U-boota typu VII lub IX – z charakterystycznym koszem przy kiosku. Usiłowałem się dowiedzieć, kto i kiedy wykonał ten rysunek. Nigdy nie udało mi się tego ustalić… No bo gdzie Rzym, gdzie Krym – gdzie Jordanów, a gdzie najbliższa baza U-bootów? Najbliższa baza niemieckich okrętów podwodnych znajdowała się ponad 700 km na północ… Nie mówiąc już o tym, kto w podhalańskim miasteczku się interesował takimi rzeczami? Ot, kolejna zagadka, do której nie ma odpowiedzi.

A takich jest więcej.

CDN.       



[1] W polskim piśmiennictwie Księżycowa Jaskinia.
[2] Pavol Országh ps. Hviezdoslav czyli Gwiazdosław (1849-1921) – był słowackim poetą, dramatopisarzem, tłumaczem, i przez krótki czas członkiem parlamentu Czechosłowacji.

poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Jeszcze o Księżycowym Szybie (3)



Opinie z KKK


W Sieci napotkałem na taką informację o szkłopodobnym tworzywie o charakterystyce ciała gumowego i pewnych właściwościach akustycznych:
Cokolwiek/ktokolwiek zbudowało tę konstrukcję, przewyższało nas technologicznie.
Z początku kojarzy się to z szybem wentylacyjnym, który by pozwalał na redukcję poziomu hałasu i był elastyczny, ale ta szczelina oznacza, że zadziałały nań siły przekraczające maksymalne naprężenia. Siły natury bądź efekt zadziałania jakiegoś ładunku energetycznego to opcje narzucające się same, jeśli iść tym tropem.
Moje luki gnostyczne tyczą natomiast tego, jak zbudowany jest strop (czy to pokrywa naturalna, sztuczna, mająca tam być, czy przypadkowa [niedźwiedź], itp.), gdzie wiedzie w górę i w dół, a może nie jest w naturalnej sobie pozycji i to, co bierzemy za ścianę, jest tak naprawdę górą lub dołem? Co więcej, czy nie mógłby to być obiekt ruchomy swego czasu świetności? (Smok Ogniotrwały)

Tego niestety nie wiemy, nie wiemy także, kiedy ów obiekt miał „czasy świetności”… Możemy tylko gdybać.  (Aristokles)

Opinia geologa. 
Abstrahując od domniemanych śladów ludzkiej działalności jestem przekonany że jaskinia ta jeśli istnieje to musiała być uformowana w skałach węglanowych , gdyż tylko tam "zdobnictwo jaskini może być ta bogate. Różne ogniwa wapienne przybierają rozmaite kolory od czarnego ( np. wapien dębnicki) , po zielony ( wapień calpionellowy ) , czerwony (wapien bulasty).Ponadto tylko tam mogą być tak bogate formy naciekowe , lustra ześlizgowe , ślady działalności polerowania przez wodę..W ogniwach wapiennych szczególnie w Pienińskim Pasie Skałkowym kolorystyka jest różnorodna ,łącznie z ogromnymi wkładkami radiolarytów . Pod tym względem jaskinie tatrzańskie jeśli chodzi o kolorystykę i obecność radiolarytów i rogowców są uboższe , ale formy krasowe są dobrze rozwinięte..  Wykluczam jaskinie fliszowe gdyż są to formy szczelinowe , ubogie bez wystrojów , monotonne i speleologicznie nieciekawe, traktowane są wyłącznie jako ciekawostka. (Stanisław Bednarz)


Na zakończenie


Tak by to właśnie wyglądało, ale to jeszcze nie wszystko, bowiem Księżycowa Jaskinia – jak piszemy to w drugiej książce pt. „Powrót do Księżycowej Jaskini” (Tolkmicko 2010) mogłaby istnieć w … Beskidzie Sądeckim, w okolicach Krynicy Górskiej. Domniemanie to opieram przede wszystkim o analizę drogi pokonanej przez kpt. Horaka i jego towarzyszy. A z tejże analizy wynika, że kpt. Horak został przeprowadzony przez bacę Slavka przez granicę z GG na terytorium GG (teraz Polski) i tamże znajduje się Księżycowa Jaskinia.

Księżycowy Szyb znajduje się najprawdopodobniej gdzieś na terenie Beskidu Sądeckiego...

Jesteśmy przekonani, że baca Slavek nie był ani Słowakiem, ani Polakiem, ale Rusinem czyli po naszemu Łemkiem. To wyjaśnia wszystkie – no prawie wszystkie – tajemnice dotyczące tej postaci i jego dwóch córek. Niestety – nie udało się ustalić niczego na ich temat – to jest oczywiste, bowiem po wojnie Łemkowie albo uciekli do Słowacji albo zostali deportowani na polskie Ziemie Odzyskane w ramach Akcji Wisła, by nie stanowili wsparcia dla zbrojnych band OUN i UPA, które grasowały tam do 1948 roku.
Księżycowy Szyb może znajdować się właśnie w Beskidzie Sądeckim, gdzieś w trójkącie pomiędzy Krynicą Zdrojem, Piwniczną Zdrojem a Andrzejówką. Dlaczego tam? – z dwóch ważkich względów: primo – to tam właśnie występują jaskinie i po drugie – to właśnie tam znajdują się źródła wód mineralnych, znanych bardziej jako Kryniczanka, Muszynianka, Piwniczanka… i są to wody naturalnie gazowane, zawierające dwutlenek węgla w ilości ponad 1000 mg/l. CO2 jest gazem trującym…

Poza tym ten rejon GG był stosunkowo najspokojniejszym rejonem w okupowanej Polsce i tam właśnie mogli się ukrywać wszelkiej maści partyzanci i bojownicy. To tam właśnie biegły szlaki kurierów polskiego państwa podziemnego i to właśnie tam granica była szczególnie aktywna. Dlatego Slavek mógł stosunkowo łatwo ją przekraczać nie narażając się na ryzyko ujęcia i aresztowania. 

Reasumując – jeżeli mamy gdzieś szukać tej tajemniczej formacji czy jak wolą entuzjaści konstrukcji – to właśnie tylko tam. Osobiście jednak wraz z dr Jesenskym nie chcielibyśmy, by ta jaskinia została odkryta choćby dlatego, że stałaby się ona Mekką różnego rodzaju ludzi – nie zawsze w celach turystycznych. Przykład zniszczenia szaty naciekowej w Jaskini Oblica w Paśmie Babiogórskim czy zniszczenie Jaskini Obłazowej k./Nowego Targu nauczył nas, że takich sekretów się nie rozgłasza i powinni dotrzeć do nich przede wszystkim uczeni i historycy.


I tak właśnie to widzimy.         

sobota, 8 sierpnia 2015

Jeszcze o Księżycowym Szybie (2)



Historia ta zainteresowała badacza zjawisk niezwykłych, Pana Krzysztofa Dreczkowskiego, który nawiązał ze mną taką korespondencję na temat Księżycowego Szybu, a oto i ona:

Opinia Krzysztofa Dreczkowskiego

Po przeczytaniu Pana artykułu na Onecie[1], przypomniało mi się że o znajdowaniu starych kości w tatrzańskich jaskiniach, pisał w XIX wieku min. Alfred Grosz. Ludzie nieznane kości interpretowali niegdyś jako kości smoków. Opis zamieszczam pod listem. W podaniach słowackich bardzo często mówi się o górniczych tunelach które kopano w Tatrach od Średniowiecza, w poszukiwaniu złota i innych cennych metali. Myślę że jeśli górnicy ci natknęli się na jakieś niezwykłości to będzie to opisane w mapach i kronikach w kilkusetletniej bibliotece w Kezmarku, która jest prawdziwą kapsułą dawnej wiedzy o świecie i tamtych okolicach. Badacze Tatr, czerpali z archiwów w niej zamieszczonych. Możliwe że o Księżycowej Jaskini, właśnie w tej bibliotece mogą być wskazówki.
Chciałbym jeszcze dodać to że pod Tatrami, istnieją słone źródła, w których woda jest niemal tak słona jak słona jest woda w morzach. Podejrzewam że legendy o Morskich Oczach, wiążą się właśnie z sytuacjami, gdy takie podziemne słone źródła, wybijały na zewnątrz wywołując powodzie.
 
Z opisów Alfreda Grosza:
 
Georg Bohush, wspominany kierownik gimnazjum w Kežmarku (funkcję rektora miał w latach 1711-1722) namawiał ludzi aby w jaskiniach wschodnich Tatr szukali smoczych pozostałości. Osobiście uczestniczył w wykopaliskach i w swych zapiskach dokładnie zaznacza, że przy tych badaniach odnalazł osiem sztuk kształtem i wielkością całkowicie zgodnych ze sobą "smoczych czaszek".
 W swojej książce „Historyczny i geograficzy opis sławnego górnowęgierskiego[2] Spišskego regionu” Juraj Bosuch na temat smoków pisze:
     Kiedyś na Spiszu powszechnie się twierdziło, że tu widywało się smoki (...) Z kości które kežmarski fizyk Johann Fisher osobiście znalazł w Smoczej jaskini na Haligovskych wierchach, złożył bowiem doskonały szkielet, który nie pasuje do żadnego tu żyjącego stworzenia.
     Ten szkielet później przekazał jako dar najjaśniejszemu cesarzowi Leopoldowi I (panował od roku 1658 do 1705). Aby to jednak nie brzmiało jak jakieś słowa rzucane na wiatr, zostawiam na uczonych przyrodnikach przebadanie tego, do jakiego zwierzęcia te kości należały.
      Jego wysokość cesarz przyjął łaskawie te kości, które ofiarodawca nazwał kościami Peletona albo Smoka, tak iż mu nadał tytuł szlachecki i odznaczył tytułem Aulae Familiaris [dosłownie: rodzinny członek dworu]. Później jeszcze wielu wykopywało w tej jaskini podobne kości i sprzedawano je jako lek przeciwko zgubnej gorączce.
J.A Czirbesz, były ksiądz w Spišskej Novej Wsi, dokończył w 1772 opis Tatr. W 10. rozdziale, w części poświęconej jaskiniom naszych wielkich gór, pisze:
     W niektórych tych właśnie podziemnych jaskiniach znaleziono kości cudacznych kształtów i wielkości, które to pospolity lud uważa za smocze kości i otacza je rozmaitymi bajkami. Narazie pewnym jest jedno, że to muszą być kości całkowicie nieznanych nam zwierząt, które były według wszystkiego wyjątkowo wielkiego wzrostu i straszliwego wyglądu.
     Ponieważ już na pierwsze spojrzenie jest całkowicie wyraźnie jasne, że to musiało być olbrzymie zwierze po którym zostały owe ostatki kości, nie poddające się upływającemu czasowi i będące wciąż takie wielkie.
     Kieżmarski tatrzański badacz Jakob Buchholz wspomina [-„Węgierski magazyn” z 1787r. dział IV, str.45 ], że jego brat Georg w roku 1719 odnalazł cały szkielet smoka i posłał go przez Polskę do Draždan [=Drezna] królowi Augustowi II, za co król wynagrodził go złotą pamiątkową monetą.
     Sławny historyk i geograf Matej Bel w swoim dziele „Hungariae antiquae et novae prodomus”, wydanym w roku 1723 w Norymberdze pisze o Tomanovskom sedle (Tomanowa Przełęcz) w zachodnich Tatrach:
     Po stronie zwróconej w kierunku Polski znajduje się przestronna jaskinia, w której odnaleziono nadzwyczaj wielkie kości - uważają je za smocze, wykopano ich tu wielkie mnóstwo.
     Angielski przyrodnik Robert Towson, który w roku 1793 odwiedził Wysokie Tatry, w związku z liptowskimi jaskiniami przy Demänovej pisze:
     Podczas kolejnego badania podziemnych jaskiń odnalazłem całe gromady tak zwanych smoczych kości, dzięki którym jaskinie te otrzymały miano Smoczych Jaskiń. Tych kości było takie mnóstwo, że by się dało wypełnić nimi cały ciężki wóz.
     W 1807 r. Christian Genersisch w publikacji Samuela Bredetzkiego „Nowe dodatki do topografii i statystyki Węgierskiego królestwa” w części o wschodnich Tatrach, pisze o dwóch jaskiniach naprzeciw Bielovodskej doliny (Doliny Białej Wody):
     W części tego pogórza, która nazywa się Havkana, znajdują się dwie jaskinie, z których każda ma swój wodospad. Oprócz rozmaitych stalaktytów znajdują się tu i szkielety, o których są niektórzy ludzie przekonani, że są to szczątki jaszczurów i smoków.
Odnośnie tajemniczych powodzi które wynikały z podziemnych źródeł, pisał on jeszcze tak:
    Christian Genersisch w swoim „Opisie Tatr”, który wydano w 1807 roku, na stronie 23 pisze:
     Dnia 2 sierpnia anno Domini 1662r nad Wielkim Slavkovem, oderwała się część skaliska i spod niej zaczęła tak gwałtownie płynąć woda, że łamała skały i zrywała je ze sobą, wywracała najgrubsze świerki i jodły i spływała w dół.
     Rozlewała się we wszystkie strony naprzeciw Węgier i Polski, przenikała do miast, wyrywała zmarłych z grobów, burzyła domy i utonęło w niej wiele ludzi i bydła.
     Zaś ksiądz Andreas Jonas Czirbesz na 20 stronie swojego rękopisu „Opisu Tatr” z roku 1772, zamieszcza cytat ze starego rękopisu, w którym pisze:
     Przez skalne ściany Karpackich gór przebiły nagle tak olbrzymie prądy wody, aż pękały na połowę; była to taka siła, że te pęknięcia widać aż po dzień dzisiejszy.
     Czirbes do tego dodaje:
    Lecz który przyrodoznawca w to uwierzy? 

Mnie się to kojarzy ze zjawiskiem nagłego znikania i pojawiania się jezior - możliwe że w Tatrach co kilkaset lat dochodziło do podobnych zdarzeń. Możliwe że trzęsienia ziemi lub jakieś podziemne napięcia, uwalniają co kilkaset lat takie podziemne pokłady wody. W podaniach z Tatr oplecionych różnymi legendami, mowa też np. o podziemnych jeziorach np. Pod Krivaniom (Pod Krywaniem), które kiedyś tam było, ale później zniknęło.
O tym co pisał Alfred Grosz odnośnie powodzi z 1662 roku w „Opisie Tatr” przez Christiana Genersischa, w innej słowackiej książce z podaniami „Tatranske Povesti” - Anton Marec, pisze o owej katastrofie tymi słowy:
Czy wiecie jakim niszczycielskim przyrodniczym żywiołem, potrafi być woda waląca się potokami, co wypływają właśnie z tatrzańskich jezior? Roku 1662 na przykład dosięgło Batyżowiecką i Wielicką Dolinę, a także wschodnią część Sławkoskiego Szczytu, silne trzęsienie ziemi. Wtedy się ponoć zwaliły z niego bałwany tworzące jego pierwotnie ostry wierzchołek. Trzęsieniu ziemi towarzyszyło i oberwanie chmury. Według zapisów z tamtego czasu, zginęło wtedy w Wielkiej Łomnicy dwóch ludzi, a było zniszczonych 30 "usadlosti". W Wielkim Slawkowie katastrofa uderzyła w 27 rodzin.[3]
W sumie do dziś dochodzi najwyraźniej do podobnego typu zjawisk:

O Morskich Oczach i wierze ludzi odnośnie ich - z książki: „Tatranske Povesti” pisze Anton Marec:
Wierzyli bowiem, że są podziemnymi tunelami połączone z Morzem Bałtyckim.[4] Wierzył w to i szanowany rektor kieżmarskiego liceum Juraj Bohuś, nie wątpił w to i znawca Tatr Jakub Buchholtz też z Keżmarku. Ten nawet posłał na cesarski dwór do Wiednia, serię "dowodów" związanych z połączeniem tatrzańskich jezior z morzem. A przekonywał później panującego o swojej prawdzie tak długo, aż ten posłał do Tatr komisję, aby przebadała, ile jest w twierdzenia Buchholza prawdy. Komisja nie wybadała nic, ale też nic, co by temu zaprzeczało. Obdarzyła więc starania keżmarskiego "ihlara" niewielką sumą pieniędzy.
Swoją drogą ciekawe co się stało z przedmiotami dotyczącymi zjawisk niewyjaśnionych, jakie zbierali tak Polscy jak i Austriaccy władcy:
Alfred Grosz:
  Powiada się, że morska woda płynąca podziemnymi kanałami, wybija cała z głębin gór z taką siłą, że wyrzuca na powierzchnię tatrzańskich jezior deski i maszty statków, co porozbijały się w burzach na morzu albo zatonęły na dalekich oceanach.


Tu jest o tym, że jedno ze słonych źródeł, wypływało spod południowej strony Babiej Góry:
Ale takich słonych źródeł w północnej Słowacji jest więcej, i nawet w telewizji słowackiej pokazywali program jak ludzie nabierają ze studni słonej wody, która przebadana wykazała prawie takie zasolenie jak woda morska. Ludzie z tej wioski, już nie pamiętam czy się nazywała Sol czy Solna mówili że tą wodą nie da się podlewać roślin, bo usychają. W innych podaniach też mowa że ludzie z takich słonych źródeł, odparowywali sól, czym sobie polepszali standard życia. Niedaleko Vranova, gdzie jest właśnie wioska Sol podanie mówi że słone źródło odnaleziono przypadkiem, gdy zauważono owce które zbyt łapczywie z niego piły wodę. Tak czy siak „morskie oka” - choćby niezależnie skąd pochodziły ich wody - czy z kanałów podmorskich, czy podziemnych złóż soli - legendy mają pełne prawo mieć racje w tym, że podczas katastrof z nimi związanych, wypływająca z nich woda mogła być słona.

Wymiana korespondencji

Krzysztof Dreczkowski:
Tu jeszcze odnośnie przykładów słonych źródeł. Naukowcy tłumaczą że sól pochodzi z pokładów mórz które kiedyś zalewały Tatry:

W innej książce czytałem o śladach dinozaurów odnalezionych po słowackiej stronie Tatr - być może to właśnie na ich kości - jako kości „smoków” natykali się niegdyś ludzie.
Pewnie w tatrzańskich jaskiniach, których wejścia są ukryte - jeszcze wiele tego typu odkryć może czekać na swój czas.

Moja odpowiedź:
Też czytałem na temat tych kości, ale w ostatecznym rezultacie po badaniach SAV okazało się, że były to kości paleogenowego wieloryba pod Gerlachowskim Szczytem.

Krzysztof Dreczkowski:
O kościach mamutów i tych niedźwiedzi słyszałem, ale o kościach wielorybów w Tatrach - to dla mnie nowość.
_____________________

Cytaty pochodzą z:

Horák A., “The Moonshaft”, NSS News, marzec 1965.

Leśniakiewicz R., Jesenský M., „Tajemnice Księżycowej Jaskini”, Cockatoo 2006.

-------

CDN.




[1] Autorem powyższego artykułu jest Piotr Cielebiaś.
[2] Węgrzy zaliczali Słowację do jednej ze swych prowincji i zwali ją Górne Węgry.
[3] Niektórzy autorzy twierdzą, że trzęsienie ziemi było wynikiem uderzenia w kopułę Slavkoskiego Szczytu jakiegoś obiektu latającego: meteorytu albo… UFO.
[4] Natomiast po naszej stronie Tatr mówi się o podziemnym połączeniu z Adriatykiem.
[5] Polecam także opracowanie Marcina Leśniakiewicza – „Babia Góra i okolice”, Sucha Beskidzka 2015.