Powered By Blogger
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą archeologia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą archeologia. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 24 maja 2026

Wąwóz Stolarza - Labirynt strachu czy prehistoryczne sanktuarium?


 

Franciszek Kovár

 

Są miejsca, które natura zrobiła jakby na zamówienie dla tych, którzy muszą zniknąć ze świata. Wąwóz Stolarza pod Krupiną to jednak nie tylko geologiczny unikat. To miejsce, gdzie zapierająca dech w piersiach moc wody spotyka się z niestrudzonym dziełem ludzkich rąk, które wyrzeźbiły tajemniczą „Dúpencję” w miękkim wulkanicznym tufie.

 

Zagadka rolnika w pyle wulkanicznym

 

Kiedy Andrzej Kmet’ poznawał to miejsce, zafascynował go kontrast między dziką przyrodą a śladami ludzkiego osadnictwa. Sam wąwóz zachowuje się jak wąska blizna w ziemi, gdzie ściany rozciągają się do kilku metrów wysokości. Prawdziwa tajemnica zaczyna się jednak w skalnych kryjówce zwanych Dúpence. Burmistrz zadał sobie pytanie, które zadałby sobie każdy odwiedzający: Kto miał tyle cierpliwości, żeby wnieść dom bezpośrednio w trzy ściany i kiedy to się stało?

 

Czy oficjalna historia to tylko wierzchołek góry lodowej?

 

Chociaż podręczniki mówią głównie o antytureckich kryjówce z XVI wieku, patrząc na precyzję i atmosferę tego miejsca, wyłania się bardziej śmiała teoria. Wiele wskazówek sugeruje, że historia wąwozu Tesary jest znacznie starsza niż nam się wydaje.

Miękki tuf wulkaniczny był idealnym materiałem dla osób z epoki brązu lub żelaza. Możliwe, że to, co teraz uważamy za średniowieczne kryjówki, to właściwie fundamenty prehistorycznych sanktuariów lub miejsc kultu, które wykorzystywali nasi przodkowie przez tysiące lat przed przybyciem Ottomanów. Podobnie jak w skalistych miastach świata, tutaj kamień mógłby służyć również jako brama między światami.

 

Tajemnica zalanego pałacu: Gdzie jest Dwunasta dziura?

 

Oprócz trzech znanych obiektów (Jednodziura, dwudziura, ósemka) wśród mieszkańców wędruje fascynująca legenda. Mówi się o istnieniu innej, znacznie większej przestrzeni - podobno aż 12-komorowego pałacu skalnego, który miał być sercem całego kompleksu.

Plotka głosi, że to wejście było:

• Celowo zasypane przez samych mieszkańców, aby chronić swoje największe sekrety przed wrogami.

• Zakopane pod gruzami przy potężnym zawaleniu się skały, które na zawsze wymazało wejście z mapy.

Również Andrzej Kmet’ zauważył w swoim czasie pewne luki terenowe, które wskazywały na ubytki głęboko pod powierzchnią, ale zagadka pozostała nierozwiązana.

 

Atmosfera, która trwa od wieków

 

Wejście do wąwozu Tesary oznacza spacer po linii czasu, której początek nie jest znany. Jeśli Dupence to naprawdę tysiącletnie sanktuaria, to ta zalana „wielodziura” może być najważniejszym świadectwem, czekającym jeszcze na swe odrodzenie. Być może jesteśmy kolejnym pokoleniem próbującym wyjaśnić coś, co było tu długo przed nami – dziedzictwo kultury, które lepiej niż my rozumiało skałę i ciszę.

Opracował - ©R.K.Fr. Sas - Leśniakiewicz

poniedziałek, 15 maja 2023

Nowy korytarz w Wielkiej Piramidzie

 


W prasie ukazały się newsy z Egiptu, np. :

Władze Egiptu poinformowały w czwartek o odkryciu w Wielkiej Piramidy w Gizie ukrytego, dziewięciometrowego korytarza — pierwszej tego rodzaju struktury, znalezionej po północnej stronie tej sławnej budowli.

A pamiętacie mój mail z 12.10.2022 roku ?

Pisałem :

Jakiś czas temu, a będzie to już parę dobrych lat doborowy zespół naukowców z Japonii, Francji, Wielkiej Brytanii oraz Egiptu po raz kolejny „badał” piramidę Cheopsa w pobliżu Gizy w Egipcie. Naukowcy korzystali z najnowocześniejszych urządzeń jakimi dysponuje nauka i prześwietlili piramidę korzystając z promieniowania kosmicznego. Jego aktywne cząstki , czyli miony, przenikają przez wszystko na swej drodze.  Oczywiście gdy natrafią na zbitą i gęstą materię to zwalniają nieco. Przez piramidę Cheopsa, ogromną bryłę głazów i kamieni, powinny odczuwalnie zwolnić. I tu naukowców spotkała niespodzianka, były takie strefy i rejony gdzie miony przyspieszały, co świadczyło, że natrafiono na przestrzenie puste ! Odkryto, że nad korytarzem prowadzącym do Komory Królewskiej znajduje się pusta przestrzeń. Po przekształceniu danych na obraz komputerowy odkryto puste pomieszczenie o powierzchni około 30 metrów kwadratowych.

Co odkryto ? Opinii jest wiele. Być może jest to jakiś korytarz, może inna  galeria, może pomieszczenie gdzie pochowano mumię faraona. A może jest to korytarz prowadzący do głębiej krytych pomieszczeń. Gdyby do środka wprowadzić sondę lub jakieś inne urządzenie penetrujące to kto wie co byśmy odkryli. Ale, choć minęło już parę lat to nic się nie dzieje. Podobnie jak z rewelacjami profesora Dobsona, który badał komorę grobową w dolinie grobowców i stwierdził, że obok komory grobowej Tutenchamona znajduje się zamurowane pośpiesznie przejście do dalszych korytarzy …

Lata biegną nieubłaganie i wygląda na to , że nie doczekam się odpowiedzi na pytania, których mam mnóstwo...

 

S.S.

 

Moje 3 grosze

 

Kiedy patrzę na te wszystkie „badania” i badania piramid i innych megalitów, to widzę, że komuś bardzo zależy na tym, by z tych badań nic nie wyszło… Dlaczego? Po prostu dlatego, że naukowy beton nie zamierza zejść z wieży z kości słoniowej, na który wylazł przed laty. Nie wyobraża on sobie sytuacji, w której musiałby pisać podręczniki historii od nowa i na dodatek wyrzucać z nich ukochane teorie i teoryjki.

Swoją drogą powinniśmy być wdzięczni dr. Zahi Hawassowi za to, że żelazną ręką trzyma w Egipcie skarby kultury starożytnej i nie pozwala na ich rabunek różnym Indiana Jonesom i im  podobnym. Pół biedy, gdy skarby te znajdą się w muzeum a nie w prywatnych kolekcjach.

Piramidy są zbadane w znikomym procencie i na razie lepiej, niech tak zostanie. Obawiam się bowiem, że nowe odkrycia mogą być spożytkowane nie na korzyść Ludzkości lecz przeciwko Niej. Nie wiem, co tam się kryje i obawiam się, że nic dobrego – np. przetrwalniki zarazków chorobotwórczych, które wyrwawszy się na wolność mogłyby wywołać kolejną pandemię jakiejś paskudnej infekcji – podobnie jest zresztą z mikrobami zamrożonymi w okolicach biegunów Ziemi. Wystarczy nam na razie COVID-19 δ…

Już raz tak było w historii nauki, że mikrospory grzyba Aspergillus aureus zabiły kilkanaście osób, które naruszyły spokój władców Egiptu i… Polski! Swoją drogą zastanawiające jest to, czy starożytni Egipcjanie nie wprowadzali celowo do grobowców zarodniki tego kropidlaka w celu zabicia hien cmentarnych?

Przy ich wielkiej wiedzy medycznej to jest całkiem możliwe…   

piątek, 2 grudnia 2022

Ogromna sieć tuneli pod Saharą

 


Natálie Borůvková

 

Ogromna sieć tuneli pod Saharą zaskoczyła uczonych. Stworzyła ją tajemnicza cywilizacja o dziwnej płci. Miasto zostało dosłownie zasypane tonami saharyjskiego piasku. Według wstępnych badań okazało się, że powstał prawdopodobnie za panowania króla Amenhotepa III. Ale eksploracja tego miejsca z pewnością na tym się nie kończy. - To praca na kilka lat – powiedział Mohammed Al-Abalah, francuski archeolog pracujący na tym stanowisku.

Miasto zostało pogrzebane pod piaskami Luksoru w Górnym Egipcie. W miejscu wciąż w dużej mierze nieznanym badaczom. Jakaś niewielka część niezbadanej Sahary, która stanowi około 30% kontynentu afrykańskiego i naukowcy nie mogą i nie chcą do niej dotrzeć. Ale teraz, jak się wydaje, wreszcie nadszedł długo oczekiwany przełom.

To, co zapoczątkowali archeolodzy z XVIII wieku oraz kartografowie i geodeci wojskowi z początku XX wieku, ma szansę na dokończenie. Niemniej jednak wciąż jest wiele rzeczy, z którymi naukowcy nie do końca wiedzą, jak sobie radzić.

 

Zostały stworzone przez starożytną cywilizację z dymorfizmem płciowym

 

Naukowców zaskoczyła na przykład starożytna sieć komunikacji podziemnej. Leży na środku Sahary w pobliżu oazy Ghat. Pierwsze zachowane wzmianki pochodzą z pierwszej połowy XX wieku. Od czasu, gdy na to miejsce trafiła ekspedycja francuska.

Jednak miejsce o charakterystycznej nazwie Last Oasis kryje w sobie znacznie więcej. Należą do nich kilka klasztorów, kurhany i inne stanowiska archeologiczne.

Prawdopodobnie najbardziej tajemniczą częścią są tunele, pomysłowo połączone z pomieszczeniami, szybami i innymi przestrzeniami wykutymi bezpośrednio w skale. Tworzą kilometry długich dróg o łącznej długości 1600 km.

Chociaż nadal nie jest jasne, jaki był cel tej podziemnej sieci i jaki był powód jej powstania, jedna rzecz jest całkowicie niezapomniana. Stojąca za tym starożytna cywilizacja musiała włożyć ogromny wysiłek w stworzenie tak rozbudowanej komunikacji. Szacuje się, że budowa tej sieci była bardziej wymagająca niż budowa samej piramidy.

- Fakt, że zostali stworzeni przez ludzi w trzecim tysiącleciu p.n.e. bez narzędzi do układania torów, sprzętu górniczego, oświetlenia, wentylacji, wydaje nam się fantazją – powiedział James Wellard, badacz i podróżnik, który odwiedził to miejsce w drugiej połowie XX wieku.

Uważa się, że to Garamanci są rzekomymi twórcami. Zaawansowana cywilizacja rasy kaukaskiej, ocaleni z Atlantydy, charakteryzująca się dymorfizmem płciowym.

 


Tunel do Morza Śródziemnego

 

Także z północnego Egiptu napłynęła ciekawa informacja o tym, że w Aleksandrii odkryto wylot 1300-metrowego tunelu wiodącego do Morza Śródziemnego. Na jego północnym końcu uczeni spodziewają się znaleźć grobowiec Kleopatry albo Aleksandra Wielkiego. Jak na razie sprawa pozostaje otwarta…

 

Źródło - https://www.msn.com/cs-cz/zpravy/historie/ob%C5%99%C3%AD-s%C3%AD%C5%A5-tunel%C5%AF-pod-saharou-zasko%C4%8Dila-v%C4%9Bdce-stvo%C5%99ila-je-tajemn%C3%A1-civilizace-s-podivn%C3%BDm-pohlav%C3%ADm/ar-AA14IDGb?ocid=sf&cvid=9070d69b6fd941aeb3ccc4053b6be799

Przekład z czeskiego - ©R.K.F. Sas - Leśniakiewicz

sobota, 4 czerwca 2022

Podróż uczona do Wadowic i Suchej Beskidzkiej

 


W dniu dzisiejszym odbyliśmy kolejną podróż uczoną pod znakiem geologii i archeologii do Wadowic i Suchej Beskidzkiej. Mimo niezbyt dobrej pogody – padającego deszczu z niskich chmur, ale i temperatury +22°C oraz pod wyżem LEOCARDIA – wybraliśmy się, by zwiedzić ekspozycje muzealne.

Wyjechaliśmy o godzinie ósmej rano i w Wadowicach byliśmy parę minut po 9-tej. Tam udaliśmy się do Muzeum Miejskiego na ul. Kościelnej 4, gdzie znajdowała się ekspozycja pt. „Skarby Ziemi”, chociaż nazwałbym ją raczej „Cuda Ziemi” pod auspicjami Muzeum Miejskiego w Wadowicach i Muzeum Geologicznego WGGiOŚ AGH w Krakowie, I LO w Wadowicach oraz Towarzystwa Miłośników Ziemi Wadowickiej, bowiem ukazane tam zostały piękne minerały i skamieliny ze zbiorów AGH oraz amatorów geologów i mineralogów – m.in. prof. Andrzeja Maneckiego, dr. Krzysztofa Szopy, Jerzego Strzei, Bogusława Wajdzika i Andrzeja Kotowieckiego, który jest pomysłodawcą i współorganizatorem wystawy. Wstęp na tą ekspozycję jest bezpłatny.


Co tam widzieliśmy? Przede wszystkim wspaniałe skamieniałości różnorakich amonitów, małży i ślimaków, koralowców w skałach wapiennych z Ery Paleozoicznej i Mezozoicznej. Nie zapominajmy, że w Mezozoiku było tutaj dno Oceanu Thetys, stąd obfitość skamielin zwierząt morskich na terenie Małopolski

Minerały reprezentowały najróżniejsze odmiany kryształów kwarcu – SiO2 i kalcytu – CaCO3, ametysty i agaty, jaspisy i kwarc dymny – wszystko odmiany krzemionki SiO2. Poza tym sól kamienna – NaCl, gips i anhydryt – CaSO4 · 2H2O i CaSO4 z kopalni soli w Wieliczce i Bochni, tworzące piękne kryształy. Do tego jeszcze krystaliczna galena – PbS i monacyt – (REE[1])PO4, i innych, które tworzą zaczarowany świat krystalicznych minerałów z Małopolski oraz tak egzotycznych krajów jak Indie czy DRK i Niemcy.[2]

Przyznaję, że z całej ekspozycji największe wrażenie wywarł na mnie odcisk lewej stopy małego dinozaura, który nadepnął na muszlę jakiegoś amonita (chyba) w mule, który potem skamieniał. Pomyślałem, że być może i nasze stopy zostawiają ślady, które objawią się po kilkunastu milionach lat naszym potomnym…


Po opuszczeniu Muzeum Miejskiego udaliśmy się jeszcze na plac przykościelny, by zobaczyć per curiosite słynny pomnik Jana Pawła II, z którego laski płynie cudowna woda. Niestety woda nie płynęła, więc nieco zawiedzeni udaliśmy się w dalszą część naszej podróży uczonej.


Naszym drugim celem było Muzeum w Zamku w Suchej Beskidzkiej i jego dwie ekspozycje: ogólna ukazująca dzieje miasta Sucha Beskidzka i właścicieli tutejszego Zamku zwanego – ze względu na architekturę – Małym Wawelem. Druga ekspozycja – ta bardziej interesująca – ukazuje odkrycia archeologiczne dokonane w czasie budowy tamy i sztucznego jeziora zaporowego w Mucharzu – Świnnej Porębie na rzece Skawie.

Ciekawostką są zachowane portrety cesarza Franciszka Józefa I Habsburga i jego żony Elżbiety Amelii Eugenii von Wittelsbach vel Elżbiety Bawarskiej znanej jako Sisi. Portret ukazuje ją z jej tajemniczym, magnetycznym, hipnotyzującym spojrzeniem. Dr Miloš Jesenský w jednej ze swych książek opisuje jej dzieje, które słusznie kwalifikują się do dziewiętnastowiecznego Archiwum X.[3] Poza tym ukazane są obrazy, stroje, meble i inne artefakty z epoki CK Imperium Austrowęgierskiego.  

Mamy tam także ciekawy pokój astrologiczny z mapami nieba i gwiazdozbiorów oraz horoskopami dla poszczególnych znaków Zodiaku, co można traktować jako ciekawostkę zabawną i pożyteczną.


Druga ekspozycja ukazuje artefakty wydobyte z głębin ziemi w czasie kopania jeziora zaporowego w Mucharzu i zapory Świnna Poręba przez krakowskich archeologów. Jak się okazuje, ta okolica była zasiedlona już w I w. n.e., na co wskazują znalezione rzymskie i arabskie monety, których kolekcja znajduje się w Muzeum Archeologicznym w Krakowie. Mało tego – Mucharz znajdował się na Bursztynowym Szlaku, który wiódł od Imperium Rzymskiego do basenu Morza Bałtyckiego, co podaję pod rozwagę dr. Jesenský’emu. Wskazują na to znalezione artefakty: przedmioty codziennego użytku, paciorki, broń, itp. A jeszcze wcześniej bytowali tutaj w Puszczy Karpackiej ludzie pierwotni, po których pozostały prymitywne krzemienne skrobaczki, toporki, pięściaki, groty strzał i oszczepów. Jak już powiedziałem, obie te ekspozycje są nadzwyczaj ciekawe i warto je zwiedzić choćby dlatego, żeby być pewnym, że nie wypadliśmy komecie spod ogona i że stoimy tutaj od wieków. Warto jest tu wpaść by to zobaczyć za jedyne 20,- PLN.

No a potem jeszcze wpadliśmy do samu na zakupy i pełni wrażeń wróciliśmy do domów.        



[1] Pierwiastki ziem rzadkich.

[2] Wg „Skarby Ziemi”, folder Muzeum Miejskie w Wadowicach, Wadowice 2022.

[3] Niektóre wątki z niej zostaną wykorzystane w naszym wspólnym opracowaniu pt. „Zamachowcy, terroryści i szare eminencje”, która ukaże się pod koniec tego roku.

poniedziałek, 21 marca 2022

Tajemnicza Słowacja

 


Milan Cigánik

 

Ciekawe stanowiska archeologiczne na Słowacji. Czy wiedziałeś o tych wyjątkowych miejscach?

Terytorium Słowacji jest zamieszkane od czasów prehistorycznych, o czym świadczą znaleziska z różnych okresów historycznych przed naszą erą. Wiele odkrytych stanowisk archeologicznych jest unikalnym świadectwem obecności prehistorycznych ludzi na tym terenie.

W kolejnych akapitach przedstawimy kilka z nich.

 

Skansen archeologiczny Havránok

 

Unikalne muzeum archeologiczne w przyrodzie, z pięknym widokiem na sztuczne jezioro zaporowe Liptovská Mara, znajduje się we wsi Liptovská Sielnica – N 49°06’ – E 019°29’. Dokumentuje najstarszą osadę celtycką na tym terenie, od IV do I wieku p.n.e. Znaleziono tu pozostałości osady z późnej epoki żelaza, zwanej też okresem La Tène. Archeolodzy odkryli w tym miejscu szereg przedmiotów żelaznych, biżuterii i fragmentów ceramiki. Ciekawe, że w swojej pracy archeologicznej zastosowali tzw. archeologię eksperymentalną (naśladującą techniki i życie prehistoryczne). Wiele budynków zostało zrekonstruowanych lub zbudowano repliki. Dziś można podziwiać pozostałości murów, odrestaurowane oryginalne mieszkania, piec ceramiczny, miejsce ofiarne i wały z bramą.

 

Zamek Nitriansky Hrádok, Šurany

 

W miejscowości Zámeček niedaleko Nitrianskego Hrádku powstał park archeologiczny Slovenská Trója – N 48°04’ – E 018°12’. Z powierzchnią 15 hektarów jest jednym z największych i najbogatszych stanowisk archeologicznych w Europie Środkowej. Liczba odkrytych obiektów świadczy o osadnictwie tego obszaru od Neolitu do okresu przybycia tu Słowian. Najsłynniejszym znaleziskiem jest rzadka rzeźba Wenus Hrádocká. Jest to replika małego posągu bogini płodności Magna Mater, który jest jednym z najsłynniejszych znalezisk archeologicznych na Słowacji. Inne historyczne artefakty pochodzą z Lengyel, Baden, Węgier, Haltaš lub kultury słowiańskiej. W parku znajduje się siedem tablic informacyjnych, które szczegółowo opisują życie naszych przodków w danej miejscowości.

 

Twierdza Kelemantia, Iža

 

Jednym z naszych najciekawszych stanowisk archeologicznych jest rzymska twierdza wojskowa Kelemantia we wsi Iža – N 47°45’ – E 018°12’. Została zbudowana w II wieku jako część linii obronnej Limes Romanus, która zabezpieczała granice Cesarstwa Rzymskiego przed najazdami barbarzyńców, zwłaszcza Germanów. Dziś na terenie obiektu znajduje się muzeum, dostępne dla zwiedzających przez cały rok bezpłatnie. Zobaczysz tu fragmenty oryginalnych i odrestaurowanych budynków, symboliczną rekonstrukcję całej południowej części obwarowań, rzut bramy północnej, wieżę narożną, koszary z III wieku, studnię czy cysternę. Na tym terenie odnaleziono również inne ciekawe obiekty - wyjątkowy jest zwłaszcza złoty pierścionek, niewielka rzeźba antycznego aktora czy tors z płaskorzeźbionej trawertynowej rzeźby nagiego mężczyzny.

 

Ruiny na Molpír, Smolenice

 

Na wzgórzu Molpír, w pobliżu wsi Smolenice – N 48°31’ – E 017°26’, leżą pozostałości prehistorycznej, a później słowiańskiej twierdzy. Pierwotnie był to zespół obronny, pochodzący z VII wieku p.n.e., który składał się z trzech dziedzińców chronionych murami obronnymi. Fortyfikacja została zbudowana z luźnych kamieni, a następnie wzmocniona nasypami i drewnianymi konstrukcjami. Odnaleziono tu pozostałości baszt, ufortyfikowanych bram, okrągłą basztę oraz dwie imitacje zabytkowych chat z bali. Przez obiekt prowadzi ścieżka edukacyjna, gdzie zwiedzający mogą dowiedzieć się ciekawostek o różnych typach istniejących budynków poprzez tablice informacyjne, a także poznać sposób życia naszych przodków. W Smolenicach znajduje się muzeum o tej samej nazwie, w którym gromadzone są przedmioty zebrane podczas prac archeologicznych na terenie wsi.

W pobliżu znajduje się także Jaskinia Driny – N 48°30’ – E 017°24’, która jest czasowo zamknięta.

 

Obóz wojskowy Gerulata, Rusovce

 

Miejsce, w którym stał rzymski obóz wojskowy Gerulata, znajduje się w bratysławskiej wiosce satelickiej Rusovce – N 48°03’ – E 017°09’. W różnych jego częściach odkryto pozostałości budynków z wczesnej epoki brązu po kulturę La Tène. Obóz był częścią granicy rzymskiej Limes Romanus na północy cesarstwa. Wokół niego leżała osada, a za nią znaleziono cmentarzyska. Części oryginalnych budynków pochodzą z II i IV wieku. Muzeum Starożytnej Gerulaty wystawiło znalezioną biżuterię, broń, fragmenty ceramiki, monety, zwykłe przedmioty i tym podobne. Przechowywane są w gablotach wraz z unikatową kolekcją kamiennych dzieł sztuki. Na zewnątrz znajdują się kamienne mury obwarowań II etapu budowy oraz filary późnego fortu.

 

Osada obronna Kostolec-Ducové

 

Nad miejscowością Ducové koło Pieszczan znajduje się wielkomorawska osada obronna Kostolec z IX wieku – N 48°38’ – E 017°52’, będąca jednocześnie ważnym stanowiskiem archeologicznym. Obszar ten był historycznie dogodnie położony, ponieważ znajduje się w pobliżu ważnych szlaków handlowych. Dlatego jest zamieszkana od czasów prehistorycznych. Stał tu wielkomorawski dwór szlachecki, z którego zachował się kościół w kształcie rotundy wraz z historyczną budową części zagrody kołowej. Miejscowość jest jednym z najważniejszych, dziś znanych zabytków kultury wielkomorawskiej na Słowacji i jest narodowym zabytkiem kultury. Na terenie kompleksu znajduje się jeden z przystanków ścieżki dydaktycznej Považský Inovec. Ziemia jest własnością Kościoła rzymskokatolickiego i jest otwarta dla ogółu społeczeństwa.


Źródło – InStacks - https://instacks.sk/zaujimave-archeologicke-lokality-na-slovensku-o-tychto-unikatnych-miestach-ste-tusili?fbclid=IwAR0LbFs2ZlJmwE4H4bvztnhcP62X0lQIkm6CR9HNA68-Gz-sV3v1w49X4Jc

Opracował - ©R.K.F. Sas-Leśniakiewicz

wtorek, 24 listopada 2020

Człowiek z Santiago

 


W okolicach Santiago de Chile archeolodzy znaleźli ludzkie szczątki.

W czasie wykopalisk archeologicznych w okolicach miasta Santiago de Chile odkryto ludzkie kości. Badania wykazały, że liczą one sobie 13.000 lat. Wykopaliska były prowadzone w ramach archeologicznego projektu.

Wcześniejsze źródła szacowały, że nieopodal Chile znajdowały się dawne siedziby najpierwotniejszych ludzi, i dzięki znalezisku archeologów dane te się potwierdziły. 

Źródła te twierdzą także, że na tych terenach była wielka bioróżnorodność zwierząt, dzięki czemu mogły one być dobrym siedliskiem dla ludzi przez kilka tysięcy lat.

Archeolodzy uważają, że po przeprowadzeniu eksperymentów i doświadczeń na terenach sąsiadujących z Santiago, uczeni mogą dowiedzieć się więcej o Przeszłości tych terenów, wyjaśnić teraźniejszą sytuację i odchylić kurtynę w Przyszłość.

 

Moje 3 grosze

 

Od dawien dawna w archeologii istnieje dogmat mówiący, że pierwsi mieszkańcy Ameryk przybyli tam z Azji, korzystając z lodowca i lądowego „mostu” w Cieśninie Beringa, i że stało się to 5-10 tys. lat temu. Odkrycie z okolic Santiago de Chile potwierdzałoby dwie rzeczy, a mianowicie:

1.     Ludzie zasiedlili Amerykę znacznie wcześniej, niż to się przypuszcza.

2.    Ludzie przybyli do Ameryki Południowej z innego kierunku, niż północny (od Cieśniny Beringa).

 

Kolonie Atlantydy


Co z tego wynika? Ano to, że jedyną możliwością było zasiedlenie jej z kierunku wschodniego – z Atlantydy, lub zachodniego – z Mu/Pacyfidy.

Na załączonej mapce widzimy pierwotną lokalizację Atlantydy – wedle Platona i podaną nam przez Athanasiusa Kirchera. Zaś w dziele „Atlantis – The Antediluvian World” Ignatiusa Donnelly’ego widzimy inną projekcję wyglądu Atlantydy sporządzona w oparciu o wyniki sondowań dna Atlantyku. Należy pamiętać, że jest to stan wiedzy z końca XIX wieku. Wtedy jeszcze nikomu się nie śniło o Atlantyckim Grzbiecie Śródoceanicznym i tektonice płyt kontynentalnych. Wyróżniłem na niej trzy punkty: miejsce znalezienia szkieletu Człowieka z Santiago oraz dwóch miejsc na polskim wybrzeżu: Vinety alias Jomsborga i Thruso/Truso nad Zalewem Wiślanym. Wedle atlantologów tam także znajdowały się kolonie atlantydzkie, ale… 13.000 lat temu był tam teren polodowcowy, więc trudno sobie wyobrazić, by ludzie mogli tam żyć. Nie zapominajmy, że sam Bałtyk jako morze liczy sobie dopiero 6000 lat. Wcześniej, czyli 13-14 tys. lat temu były tam tylko słodkowodne jeziora powstałe ze stopionego lodowca. W każdym razie sprawa jest problematyczna, ale nie niemożliwa.

Na drugiej mapce z dzieła Donnelly’ego widzimy zasięg Imperium Atlantydzkiego. Wynika z niej, że w rejonie Santiago de Chile znajdowała się kolonia atlantydzka, która musiała prosperować tam przed i po zagładzie atlantydzkiej metropolii, czyli właśnie owe 12.000 lat temu. Uważam, że ten szkielet – i zapewne o wiele więcej – znaleziony w okolicach Santiago de Chile stanowi kolejny z długiego łańcucha dowodów świadczących za tym, że dawno, dawno temu istniało Imperium Słońca opisane przez Aristoklesa Ateńczyka.    

  

Źródło - https://planet-today.ru/novosti/nauka/item/128513-vblizi-santyago-arkheologi-nashli-chelovecheskie-ostanki

Przekład z rosyjskiego - ©R.K.F. Leśniakiewicz

sobota, 25 lipca 2020

Zmiana znaków Zodiaku?




To jest artykuł z końca 2016 roku, ale wciąż budzi kontrowersje. NASA zmieniła znaki Zodiaku i wywołała tym panikę. Przecież używaliśmy matematyki – bronią się naukowcy.

Internet w ostatnich dniach żył problemem, że amerykańska agenda do spraw badań przestrzeni kosmicznej NASA zmieniła nazwy znaków Zodiaku, i aż 86% ludzi urodziło się pod innym znakiem Zodiaku. Jak wyjaśniło to BBC, chodziło tam o objaśnienie artykułu dla dzieci, w którym naukowcy objaśnili matematyczne zasady astrologii. I to właśnie poprzez Internet rozleciała się po świecie informacja, że aż 86% osób urodziło się pod innym znakiem zodiaku, co wywołało niejaką panikę w sieciach społecznościowych.


Tak więc w artykule w czasopiśmie „Cosmopolitain” pisze się, że istnieje 13., „zapomniany” znak Zodiaku – Wężownik (Opiuchus), które NASA dodała do Zodiaku. A oto nowy Zodiak według NASA:

v Koziorożec (Cap) – 20.I – 16.II
v Wodnik (Aqr) – 16.II – 11.III
v Ryby (Psc) – 11.III – 18.IV
v Baran (Ari) – 18.IV – 13.V
v Byk (Tau) – 13.V – 21.VI
v Bliźnięta (Gem) – 21.VI – 20.VII
v Rak (Cnc) – 20.VII – 10.VIII
v Lew (Leo) – 10.VIII – 16.IX
v Panna (Vir) – 16.IX – 30.X
v Waga (Lib) – 30.X – 23.XI
v Skorpion (Sco) – 23.XI – 29.XI
v Wężownik (Oph) – 29.XI – 17.XII
v Strzelec (Sag) – 17.XII – 20.I

Jednakże jak pisze się na stronie BBC Trending – rzeczywistość jest zupełnie inna. Pracownicy NASA napisali w artykule dla dzieci, w którym wyjaśniają, że od czasów starożytnych Babilończyków, którzy Zodiak wynaleźli przed 3000 lat, zmieniła się droga Słońca na niebie i zmieniły się także znaki, przez które ona przebiegała.
- Nie zmieniliśmy żadnego znaku Zodiaku tylko użyliśmy matematyki. Nasz artykuł był o różnicach astronomii i astrologii, która jest pozostałością po dawnych czasach. Chcieliśmy tylko wskazać na naukowe i matematyczne przesłanki z obserwacjami nocnego nieba – oświadczył rzecznik NASA Dwayne Browne dla strony internetowej Gizmodo.

„Zapomniany” znak Wężownika był – wedle NASA – znany babilońskim astrologom, ale ci go po prostu nie brali pod uwagę w celu lepszej organizacji Zodiaku. Ludzie nie muszą się obawiać tego, że z powodu NASA ich charakter i horoskopy nie przystają do rzeczywistości, zaś agencja kosmiczna nie wydała żadnego oświadczenia. NASA całą rzecz skwitowała stwierdzeniem, że astrologia nie jest żadną wiedzą.
- Nikt nie udowodnił tego, że astrologia może przepowiadać przyszłość według tego, w jakim dniu się urodziliśmy – napisali autorzy artykułu. 


 Zodiak z Bodmin Moor
Zodiak z Kingston

Moje 3 grosze


Brzmi to całkowicie nieprzekonywująco. Mimo mego racjonalizmu jestem przekonany, że w astrologii jest jednak to coś, co nie pozwala odrzucić jej i potępić w czambuł.

Było wiele prób jej ulepszenia, także poprzez dodanie nowych znaków Zodiaku, bowiem niektóre planety brane pod uwagę w horoskopach zawadzają o jeszcze inne konstelacje, tak jak np. 134340 Pluton, którego duże nachylenie płaszczyzny orbity do ekliptyki - 17° - powoduje, że przechodzi on przez konstelacje, których nie ma w Zodiaku. Aktualnie znajduje się on pomiędzy Jowiszem a Saturnem, w konstelacji Strzelca na pozycji: 19h43m22.8s i -22°23’05.7” w odległości 33,09 AU od Ziemi, jego jasność wynosi zaledwie +14,91 mag., ale za kilkadziesiąt lat wyjdzie on poza ekliptykę i wtedy będzie się opracowywało horoskop dla znaku, który znajduje się nad lub pod Plutonem.

W astrologii jest pewien racjonalny aspekt i ma on związek nie z położeniem gwiazd i planet, ale raczej z porą roku i rytmami biologicznymi człowieka, który przychodzi na świat. I ta rzecz jest warta zbadania, bo ma swój sens. Ciekawy jestem, czy w antycznych przedstawieniach Zodiaku istnieje ten trzynasty „zapomniany” znak?

W tzw. Zodiaku z Somerset – o czym pisze m.in. sir Brinsley le Poer-Trencha – Zodiak jest rozszerzony o kilka innych znaków – m.in. o Oriona, Orła czy Wielkiego Psa, co wedle niego może wynikać z ruchów precesyjnych i nutacyjnych osi ziemskiej – o czym pisze w „Temple of the Stars” (Londyn, 1976). Ale Wężownika tam nie ma…Podobnie jest w Zodiaku z Bodmin Moor. Tam też nie ma trzynastego znaku Zodiaku.

Podobnie w egipskim Zodiaku z Dendery też mamy tylko 12 znaków.

No cóż, wyjaśnienie dobre jak każde inne. Osobiście uważam, że dwunastoznakowy Zodiak jest sprawdzony i wystarczający, i wszelkie ulepszenia jak opisane powyżej tylko zaciemniają jego klarowność sprawdzoną od tysiącleci. Poza tym trzynastka to trzynastka – w astrologii egipsko-chaldejskiej na każdy znak przypada 30°, bowiem 360° : 12 = 30°. W przypadku 13 znaków już nie jest tak klarownie, bowiem w takim układzie na 1 znak przypada 360° : 13 = 27,69230769°… A w astrologii różnica 2,3° ma wielkie znaczenie. Nie mówiąc już o tym, że znacznie by to skomplikowało obliczenia astrologiczne, położenie planet w domach i same domy, których byłoby 13.

Zodiak Atlantydy

Kiedyś poruszyłem sprawę tzw. Zodiaku Atlantydy, który składał się z dwunastu znaków, ale zgrupowanych po dwa w sześciu domach. Pytałem o to Mistrza Weresa w 1988 roku, na co dostałem odpowiedź, że najprawdopodobniej był to bardzo prymitywny stopień rozwoju astrologii i kosmogramy tak stawiane nie miały większego znaczenia i precyzji. Być może, a że złapałem bakcyla, i dzięki temu że przeczytałem prace dr Leszka Szumana (1903-1987), to zabrałem się za obserwacje. Najpierw zainteresowała mnie astrologia partnerska (=> L. Szuman – „W kręgu znaków Zodiaku”, Warszawa 1991), a że czas był niespokojny – III Wojna Światowa wisiała na włosku, także i astrologiczne przepowiednie (=> L. Szuman – „Tajemnice astrologii” Warszawa 1992, w I wydaniu „Astrologia i polityka” Gorzów Wkp. 1980). Służyłem wtedy w Wojskach Ochrony Pogranicza (dzisiaj Straż Graniczna) na przejściach granicznych na Bazie Promów Morskich PŻB w Świnoujściu, a po 1987 na Łysej Polanie k./Zakopanego, gdzie pracowałem w kontroli paszportowej. Przeglądając daty urodzenia małżonków stwierdziłem, że mniej więcej w 80% dobór partnerów pokrywa się z tym, co pisał dr Szuman. Nie prowadziłem żadnej statystyki, bo nie miałem na to czasu, a szkoda, bo byłby to doskonały materiał badawczy. Ale rzecz jest do odzyskania – wystarczy zbadać np. archiwa USC, biur paszportowych, ksiąg parafialnych, itd., by uzyskać podobny materiał badawczy. I rzeczywiście – małżeństwa dobierały się według klucza astrologicznego: i tak np. znaki powietrzne najczęściej wiązały się z powietrznymi lub ognistymi, rzadko z wodnymi i bardzo rzadko z ziemskimi. Przekładając to na Zodiak z Atlantydy znaki solarne wiązały się z solarnymi, a znaki lunarne z lunarnymi. To mnie raczej nie dziwiło i się tego spodziewałem. Zamierzam powrócić do tego badania, na przykładzie zapisów z USC w Jordanowie. A zatem jakimże znakiem byłby Wężownik? Lunarnym czy solarnym? Za co odpowiadałby XIII dom?

Wracając do 13. znaku Zodiaku, to Amerykanie popełnili błąd, bowiem zaczęli od 1 stycznia – od Koziorożca, a astrologiczny Zodiak liczy się od znaku Barana - co stawia ich obliczenia na głowie. Tym niemniej Wężownik ma swój znak graficzny – U przekreślone falistą linią ~. Tak czy inaczej, byłby z tym straszliwy bałagan. Powiedziałem tutaj, że w astrologii jest jakiś sens i zamierzam to udowodnić, ale to już temat z innej ballady…        

Opinie z KKK

 

Na ten temat jest cały film z serialu „Efekt Nostradamusa” (2009) w którym mówi się o 13-tym znaku Zodiaku – zwanego Wężownikiem – i jego znaczeniem jako indykatora ważnych a groźnych wydarzeń w latach 1999-2012 – to właśnie wtedy miał nastąpić generalny Koniec Świata i Armagedon. Jak widać na załączonym obrazku, mamy już 2020 i nic się nie stało. Swoją drogą jestem ciekawy, co teraz robią debile-Geryle i inne przygłupie Kassandry wieszczące powszechną zagładę. Z tego, co widzę, to sama Matka-Ziemia dokonuje eksterminacji naszego gatunku na wiele sposobów, co widać na Waszych comiesięcznych raportach pogodowych i okołopogodowych… Ale z 13-tym znakiem Zodiaku ma to niewiele wspólnego. (Daniel Laskowski)       


Opracował – ©R.K.F. Leśniakiewicz