Powered By Blogger
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą asteroidy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą asteroidy. Pokaż wszystkie posty

sobota, 24 maja 2025

Meteoryty starsze od Ziemi

 


Robby Berman

 

Meteoryt starszy od Ziemi prawdopodobnie pochodzi z „protoplanety”. Skała znaleziona na Saharze prawdopodobnie pochodzi z dawno zaginionej protoplanety.

·        Erg Chech 002 to meteor niepodobny do żadnego innego, jaki kiedykolwiek znaleziono.

·        Jest starszy od Ziemi, a jego skład budzi ciekawe wątpliwości.

·        Meteoryt prawdopodobnie pochodzi z wczesnej planety w naszym układzie słonecznym.

Naukowcy odkrywają mnóstwo niesamowitych historii, które opowiadają meteoryty rozrzucone po powierzchni Ziemi. Teraz zespół kierowany przez Jean-Alix Barrat, geochemika z University of Western Bretania we Francji, ogłosił w badaniu, że jedna z takich skał jest najwyraźniej niesamowicie stara, starsza od Ziemi. Uważają, że pochodzi z dawno zaginionej protoplanety, planety-dziecka, która nigdy nie miała szansy dorosnąć, że tak powiem.

Erg Chech 002, lub EC002, został znaleziony w Adrar w Algierii w maju ubiegłego roku w niemal niezamieszkanym regionie Erg Chech na Saharze. Był to jeden z kilku odkrytych kawałków meteorytu — razem ważyły ​​32 kilogramy (około 70 funtów). Lunar and Planetary Institute opisuje EC002 jako stosunkowo gruboziarnisty, o jasnobrązowym i beżowym wyglądzie ze sporadycznie większymi zielonymi, żółtozielonymi i rzadziej żółtobrązowymi kryształami”.

Przybliżona identyfikacja EC002 sklasyfikowała go jako achondryt, co natychmiast odróżniało go od większości meteorytów, które są chondrytami.

Chondryty to przedplanetarne, skaliste skały powstałe miliardy lat temu z pyłu i ziaren mineralnych wczesnego Układu Słonecznego.


Achondryty to skały oderwane od powierzchni ciał planetarnych, więc są nowsze. Ich skład może dostarczyć wskazówek dotyczących procesów formowania się ich źródeł, ponieważ wykazują cechy zgodne z okresem wewnętrznego topnienia, który oddziela jądro od skorupy młodej planety. Są również stosunkowo rzadkie. Spośród dziesiątek tysięcy meteorytów wymienionych w bazie danych Meteroitical Bulletin, zaledwie 3179 z nich to achondryty.

Większość znalezionych meteorytów, około 95 procent, pochodzi zaledwie z dwóch ciał w kosmosie, a około 75 procent może pochodzić z pojedynczej, dużej asteroidy o nazwie (4) Westa.

Oto, gdzie przechodzimy od nietypowych do bardzo nietypowych. Achondryty są zwykle bazaltowe, powstają w bazaltowej skorupie ciała planetarnego. EC002 nie jest. Jest wulkaniczny, to rodzaj skały zwanej andezytem. Naukowcy zmierzyli radioaktywne izotopy aluminium i magnezu, które zawiera, i doszli do wniosku, że minerały skrystalizowały się około 4,566 miliarda lat temu. Ziemia, dla porównania, ma zaledwie 4,54 miliarda lat.

Ten kawałek schłodzonej magmy jest samotnym ocalałym z zamierzchłej przeszłości. Autorzy piszą, że żadna asteroida nie ma takich samych cech widmowych jak EC002, co wskazuje, że prawie wszystkie te ciała zniknęły, ponieważ albo stały się budulcem większych ciał lub planet, albo zostały po prostu zniszczone.

Andezyt w EC002 jest interesujący. Na Ziemi bogate w sód krzemiany andezytu znajdują się w strefach subdukcji, gdzie jedna płyta tektoniczna zapada się pod drugą. (Materiał przypominający bazalt w większości chondrytów powstaje, gdy bogata w magnez i żelazo lawa stygnie).

Mimo to EC002 nie jest pierwszym znalezionym meteorytem andezytowym, a badanie dwóch z nich (Graves Nunataks 06128 i 06129) odkrytych na Antarktydzie podnosi prawdopodobieństwo, że powstały one w wyniku stopienia ciał planetarnych składających się z chondrytów.

Niektórzy teoretyzowali, że jeśli tak jest, a chondryty są tak powszechne, to ich stopienie w skorupę andezytową mogło być powszechnym zjawiskiem podczas formowania się planet. Rzeczywiście, badanie Barratta mówi: Można rozsądnie założyć, że wiele podobnych ciał chondrytycznych narastało w tym samym czasie i było przykrytych tym samym typem pierwotnej skorupy.

 

To interesująca koncepcja, choć z dwoma problemami…

 

Po pierwsze, właściwości reaktywne światła EC002 nie przypominają niczego innego we wszechświecie spośród 10.000 obiektów w bazie danych Sloan Digital Sky Survey.

Po drugie, nie znaleziono aż tak wielu meteorów andezytowych, co sprawia, że ​​można się zastanawiać, gdzie one wszystkie mogły się znaleźć. Mogły zostać rozbite i rozbite. Albo może zostały wchłonięte podczas formowania się późniejszych planet. Takich jak nasza Ziemia.

 

…a może z innego wszechświata?

 

Zastanawiam się, czy materia z innego Universum mogłaby przenikać do naszego i vice-versa? A dlaczegóżby nie? Być może takimi dowodami na powyższe są nietypowe asteroidy jak (33) Polihymnia oraz (16) Psyche, których fizyczne właściwości odbiegają od normy. Polihymnia jest gęstsza od osmu i może zawierać pierwiastki o liczbie atomowej Z > 200 czy nawet 300. U nas to ewenement, ale w innym wszechświecie to może być norma…

Podobnie jest z Psyche. Ta asteroida składa się niemal wyłącznie z metali i w przyszłości może być eksploatowana przez Ludzkość. Oczywiście kiedy Ludzkość będzie w stanie eksploatować surowce z innych ciał niebieskich.   

 

Źródło: https://bigthink.com/hard-science/ancient-meteorite-ec-002/#rebelltitem2

Opracował - ©R.K.Fr. Sas - Leśniakiewicz

wtorek, 15 kwietnia 2025

Czy 2024 YR4 uderzy w Księżyc?

 


Patrick Pester

 

Asteroida „zabójca miast”, która może uderzyć w Księżyc, i ma „nieoczekiwany” kształt - twierdzą astronomowie

Kiedyś nazywana „zabójcą miast” asteroida 2024 YR4 zaskoczyła naukowców swoim „niezwykłym” kształtem, ponieważ szybko obraca się w przestrzeni kosmicznej po trajektorii, która może doprowadzić do uderzenia w księżyc.

Naukowcy ujawnili niezwykły kształt dużej asteroidy, która ma potencjał uderzenia w księżyc w roku 2032, zgodnie z nowymi badaniami.

Asteroida 2024 YR4 wywołała falę zainteresowania na początku tego roku, po tym jak NASA ustaliła, że ​​istnieje szansa, że ​​uderzy w Ziemię. Ryzyko uderzenia w Ziemię spadło od tego czasu do zera, ale nadal istnieje niewielka szansa, że ​​2024 YR4 uderzy w Księżyc w 2032 roku 3,8% prawdopodobieństwa na początku kwietnia.

Zespół astronomów niedawno zbadał asteroidę bardziej szczegółowo za pomocą teleskopu Gemini South w Chile. Naukowcy odkryli, że 2024 YR4 prawdopodobnie pochodzi z pasa asteroid między Marsem a Jowiszem i ma niezwykle płaski, dyskowaty kształt, podobny do krążka hokejowego, zgodnie z oświadczeniem wydanym przez National Optical-Infrared Astronomy Research Laboratory (NOIRLab) Narodowej Fundacji Nauki.

- To odkrycie było dość nieoczekiwane, ponieważ uważa się, że większość asteroid ma kształt ziemniaków lub bąków zabawek, a nie płaskich dysków — powiedział w oświadczeniu główny autor badania Bryce Bolin, naukowiec badawczy w Eureka Scientific, kalifornijskiej korporacji badawczej zajmującej się astrofizyką i astronomią.

Naukowcy umieścili swoje odkrycia w bazie preprintów „arXiv” i wkrótce opublikują je w „The Astrophysical Journal Letters”.

Astronomowie odkryli asteroidę 2024 YR4 w grudniu 2024 r., stąd „2024” w jej nazwie. W lutym prawdopodobieństwo uderzenia 2024 YR4 w Ziemię w 2032 r. wzrosło do 1 do 32, czyli 3,1%, co było najwyższym prawdopodobieństwem uderzenia, jakie NASA kiedykolwiek zarejestrowała dla obiektu kosmicznego o rozmiarach 2024 YR4 lub większego.

Jednak astronomowie zawsze spodziewali się, że poziom zagrożenia spadnie, gdy dowiedzą się więcej o trajektorii 2024 YR4. W ciągu kilku dni prawdopodobieństwo spadło do praktycznie zera i w momencie pisania tego tekstu wynosi 0,00078% szansy na uderzenie w Ziemię w 2032 r. Jednak nadal istnieje ryzyko dla Księżyca — nie jest tak, że asteroida znacząco uszkodziłaby Księżyc, nawet jeśli uderzy.

W ramach nowego badania naukowcy wykonali zdjęcia skały kosmicznej przy różnych długościach fal światła. Zespół wykorzystał wzór emisji światła 2024 YR4 w czasie, czyli krzywą blasku, do zbadania kształtu, składu i charakterystyki orbity asteroidy, zgodnie z oświadczeniem.

Możliwe cele impaktu asteroidy 2024 YR4

Na podstawie odblaskowego wzoru skały naukowcy wywnioskowali, że 2024 YR4 jest prawdopodobnie asteroidą typu S, co oznacza, że ​​jest bogata w krzemiany klasę minerałów, do której należy kwarc. Zespół ustalił również, że asteroida obraca się bardzo szybko, mniej więcej raz na 20 minut, i oszacował jej rozmiar na 98 do 213 stóp (30 do 65 metrów) szerokości, zgodnie z badaniem.

Naukowcy próbowali dokładnie obliczyć rozmiar 2024 YR4 od czasu jego odkrycia, a to najnowsze przybliżenie jest podobne do poprzednich szacunków. Najnowsze dane z Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba sugerują, że może być on nieco większy, 174 do 220 stóp (53 do 67 metrów), jak wcześniej informował „Live Science”.

2024 YR4 jest jednym z największych obiektów w niedawnej historii, który ma potencjał uderzenia w Księżyc, zgodnie z oświadczeniem. Kiedy wzrastało prawdopodobieństwo uderzenia 2024 YR4 w Ziemię, nazywano go potencjalnym „zabójcą miast”, ponieważ był wystarczająco duży, aby zniszczyć duże miasto.

Chociaż mało prawdopodobne, uderzenie w Księżyc dałoby naukowcom bezprecedensową okazję do zbadania, w jaki sposób rozmiar asteroidy odnosi się do rozmiaru krateru, który tworzy, zgodnie z oświadczeniem.

 

Źródło: https://www.livescience.com/space/asteroids/city-killer-asteroid-that-might-hit-moon-has-unexpected-shape-astronomers-say?utm_source=facebook&utm_medium=social&utm_campaign=dhfacebook&utm_content=null

Opracował: ©R.K.Fr. Sas - Leśniakiewicz

poniedziałek, 8 stycznia 2024

Sekret (33) Polihymnii

 


 

James Felton

 

Asteroida (33) Polihymnia może zawierać pierwiastki spoza Tablicy Mendelejewa. Ta asteroida jest tak gęsta, że fizycy twierdzą iż może ona zawierać pierwiastki spoza układu okresowego pierwiastków, jakich jeszcze nie widziano na Ziemi.

Niektóre asteroidy są gęste. W rzeczywistości tak gęste, że według nowego badania gęstości masy mogą zawierać ciężkie pierwiastki spoza układu okresowego. Zespół fizyków z Uniwersytetu w Arizonie twierdzi, że motywacją była dla nich możliwość powstania kompaktowych obiektów ultragęstych (Compact Ultradense Objects - CUDO) o gęstości masowej większej niż osm, najgęstszy z naturalnie występujących, stabilny pierwiastek, posiadający w jądrze 76 protonów 76Os – z najbardziej stabilnymi izotopami:  187-190, 192Os. Gęstość osmu wynosi ok. 22,5–22,6 g/cm³.

Osm - najgęstszy ze znanych pierwiastków

W szczególności niektóre obserwowane asteroidy przekraczają ten próg gęstości masy. Szczególnie godna uwagi jest asteroida (33) Polihymnia – pisze zespół o swoim badaniu dodając, że - ponieważ gęstość masy asteroidy (33) Polihymnia jest znacznie większa niż maksymalna gęstość masy znanych mas atomowych, można ją sklasyfikować jako CUDO o nieznanym składzie.

Zespół przyjrzał się właściwościom potencjalnych pierwiastków o liczbie atomowej (Z) wyższej niż najwyższa liczba atomowa w bieżącym układzie okresowym. Chociaż osm jest najgęstszym stabilnym pierwiastkiem, pierwiastki o wyższej liczbie atomowej zostały wytworzone eksperymentalnie.

Oganesson (294Og), zsyntetyzowany po raz pierwszy w 2002 r. w wyniku bombardowania kalifornu-249 (259Cf) atomami wapnia-48 (48Ca), ma liczbę atomową 118Og i jest najgęstszym pierwiastkiem w układzie okresowym. Pierwiastki znajdujące się w górnej części tabeli są zwykle niestabilne, radioaktywne i mają niewiarygodnie krótkie okresy półtrwania – T1/2.

Modelowano pierwiastki spoza układu okresowego, a fizycy przewidywali ich właściwości. Zespół z Arizony zrobił to samo, korzystając z relatywistycznego modelu atomu Thomasa-Fermiego, próbując oszacować gęstość masową pierwiastków o Z = 110 i wyższych.

Patrząc na pierwiastki znajdujące się nadal w układzie okresowym, nie udało im się znaleźć pierwiastków o wystarczająco dużej gęstości mas, aby wyjaśnić obserwacje asteroidy (33) Polihymnia, nawet jeśli były wystarczająco stabilne, aby można je było uznać za kandydata.

Jednak pierwiastki z drugiej teoretycznej wyspy stabilności jądrowej w pobliżu Z = 164, dla których, jak przewidujemy, będą zawierać wartości gęstości masy pomiędzy 36,0 a 68,4 g/cm³, są rozsądnymi kandydatami – napisał zespół.  - Jeśli znaczna część asteroidy byłaby zbudowana z tych metali superciężkich, prawdopodobne jest, że większa gęstość masy mogłaby być bliska wartości zmierzonej eksperymentalnie.

Nasze wyniki dotyczące gęstości masy pozwalają nam postawić hipotezę, że jeśli superciężkie pierwiastki są wystarczająco stabilne, mogą istnieć w jądrach gęstych asteroid, takich jak (33) Polihymnia – dodał zespół w artykule.

Trudno jednak zaprzeczyć, że nie ma to jak określenie mianem obiektu nie z tego świata, takiego, który składa się z pierwiastków nie wykrytych wcześniej na Ziemi, ani w trakcie naszych badań Kosmosu. Takim obiektem może okazać się asteroida (33) Polihymnia, której ogromną średnią gęstość 75 g/cm³ wyznaczono już w 2012 roku, przy założeniu, że nie jest ona zbudowana z egzotycznej materii, daje się najlepiej wyjaśnić istnieniem wcześniej nie wykrytych pierwiastków o dużych liczbach atomowych.[1]

Choć to wstęp, jest to jednak ekscytujące dla każdego, od osób niejasno zainteresowanych fizyką po braci technologicznych z planami wydobycia kosmicznego.

Wszystkie superciężkie pierwiastki – zarówno te wysoce niestabilne, jak i te, których po prostu nie można zaobserwować – wrzucono do jednego worka, tworząc „unobtainium”[2] – dodał w notatce prasowej Jan Rafelski, autor artykułu. - Pomysł, że niektóre z nich mogą być na tyle stabilne, że można je uzyskać z Układu Słonecznego, jest ekscytujący.[3]

 

Moje 3 grosze

 

I znów jak bumerang wraca sprawa istnienia radioasteroid, które mogłyby zawierać w sobie superciężkie REE będących poza Tablicą Mendelejewa. Myślę, że nie musimy szukać ich tak daleko, bo znajdują się one już na – a właściwie w naszym naturalnym satelicie – Księżycu. A konkretnie w co najmniej dwóch miejscach – pierwsze z nich to Basen Aitken, pod którym znajduje się ogromna masa – najprawdopodobniej metalu, która dawno temu uderzyła w Księżyc i spowodowanie powstania tam ogromnego basenu uderzeniowego i dodatkowego maskonu. Drugim miejscem jest tajemnicza kraina pomiędzy kraterami Bel’kovich i Compton oznaczona jako CBVC – od słów Compton-Bel’kovich Volcanic Complex, która nie ma charakteru uderzeniowego, a powulkaniczny. Rzecz w tym, że na tym miejscu zaobserwowano zwiększoną ilość toru (Th), pierwiastka bardzo ważnego dla energetyki atomowej. Być może w tym miejscu doszło do impaktu radioasteroidy, który spowodował lokalne rozgrzanie się gruntu i zjawiska wulkaniczne…

Tak czy inaczej, sprawa istnienia takich asteroid jak (16) Psyche czy wzmiankowana (33) Polihymnia składających się z metali lub nawet zawierających duże ilości REE. Takie asteroidy spadając na planety mogłyby powodować lokalne napromieniowanie ich obszarów i co za tym idzie powodować zmiany w genomach istniejących tam istot żywych. Czyżby więc radioasteroidy były lokomotywami ewolucji?   

 

Opracował - ©R.K.F. Sas - Leśniakiewicz



[2] Unobtainium (z ang. unobtainable – „nieosiągalny”, „niedostępny” + sufiks łac. ium, jako parafraza nazewnictwa IUPAC dla nowych pierwiastków chemicznych, np. ununoctium) – określenie stosowane w naukach inżynieryjnych, science fiction i eksperymentach myślowych, opisujące bardzo rzadki, drogi lub nawet fizycznie niemożliwy do wykonania materiał, którego właściwości są niezbędne do uzyskania zakładanego rezultatu. (Wikipedia)

środa, 17 sierpnia 2022

Pięć asteroid przeleciało w czasie jednego tygodnia!

 


Ten tydzień (8-14.VIII) jest pełen serii ekscytujących wydarzeń na niebie – oczekuje się, że ogromna asteroida przeleci dziś nad Ziemią, a następna następnego dnia… i następnego dnia… i jeszcze kilka w przyszłym tygodniu. Ale czy te asteroidy zmierzają w kierunku Ziemi?

Chociaż NASA klasyfikuje wszystkie pięć z tych asteroid jako „potencjalnie niebezpieczne”, na szczęście nie kierują się one tak bardzo w kierunku Ziemi, jak zbliżają się do Ziemi. Zasadniczo nie grozi nam żadne niebezpieczeństwo, a fabuła z „Don’t Look Up” nie ma się w najbliższym czasie urzeczywistniać. Uff…

To powiedziawszy, badanie asteroid, które zbliżają się tak blisko Ziemi, jest ważnym sposobem na poznanie Wszechświata. Oto spojrzenie na ostatnich pięć przelotów asteroid.

W piątek, 12 sierpnia, asteroida 2015 FF ma przelecieć nad Ziemią w odległości 2.660.000 mi/4.256.000 km, według NASA Jet Propulsion Laboratory (JPL), które wyszczególnia pięć kolejnych zbliżeń asteroid.

„Live Science” zauważa, że odległość ta jest prawie ośmiokrotnie większa niż średnia długość między Ziemią a Księżycem, czyli bliżej niż się wydaje; ponadto będzie się poruszał około 27 razy szybciej niż dźwięk.

JPL dodał, że 2015 FF ma około 53 ft/~18 m długości, czyli mniej więcej rozmiar skromnego domu.

Według JPL, asteroida 2015 FF zbliżyła się do Ziemi i Wenus co najmniej 16 razy; oczekuje się również, że ponownie przejdzie obok Ziemi w 2025, 2066, 2069 r., a następnie przejdzie obok Marsa w 2069 r.

 

Cztery inne asteroidy przelecą koło Ziemi nieco później

 

Następnego dnia, w sobotę, 13 sierpnia, asteroida dwukrotnie większa od 2015 FF miała ponownie zbliżyć się do Ziemi. Zgodnie z JPL, ten obiekt, zwany 2022 OT1, ma około 110 ft/~37 m długości, czyli mniej więcej długość mniejszego samolotu komercyjnego. Ta asteroida znalazła się w odległości 2.960.000 mi/4.736.000 km od Ziemi i minęła ją w niedzielę rano.

Następnie, w niedzielę, 13 sierpnia, asteroida 2022 OA4, o długości około 71 ft/~24 m, zbliżyła się do Ziemi z odległości 4.320.000 mi/6.912.000 km. Po zakończeniu weekendu będziemy mieli przerwę w poniedziałek, ale potem nadszedł wtorek, 16.VIII, i dwie kolejne asteroidy zbliżyły się do nas. Pierwsza to asteroida 2022 PW o długości 93 ft/31 m przeleciała w odległości 329.000 mi/526.400 km, co jest zdecydowanie największym zbliżeniem tygodnia. Następnie asteroida 2022 PJ1 o długości około 60 ft/20 m przeleciała obok Ziemi w odległości około 2.630.000 mi/4.208.000 km.

 

Jakie są szanse, że asteroida zniszczy Ziemię?

 

Zgodnie z "Mint", NASA stwierdziła, że gdyby asteroida wielkości 2022 OT1 (druga co do wielkości z tej serii pięciu asteroid) uderzyła w Ziemię, pozostawiłaby krater wielkości Paryża. Dodatkowo, „Live Science” zauważył, że NASA klasyfikuje każdy szybko poruszający się obiekt kosmiczny przechodzący przez Ziemię w odległości 4,65 miliona mil/7.440.000 km jako „potencjalnie niebezpieczny”. Na szczęście NASA wcale nie spodziewa się, że ta asteroida (lub jakakolwiek inna nadlatująca asteroida) naprawdę stanie się niebezpieczna i zderzy się z naszą planetą — lub żeby zniszczyć naszą planetę, jeśli o to chodzi. To było tylko w „Don’t Look Up”.

Jednak w przeszłości miało miejsce kilka znaczących uderzeń asteroid w ziemską atmosferę. Na przykład „Live Science” zauważył, że w 2013 roku asteroida uderzyła w Czelabińsk w Rosji, co wywołało duży wybuch, spowodowało wybuch pożarów w całym mieście i zostało rannych około 1200 osób.

 

Źródło: https://blog.sci-nature.vip/2022/08/five-asteroids-are-zooming-past-earth.html?fbclid=IwAR377QeLcSqMTrYxeiz6iwWJyQXmVJAwNjP9wa7mEukdotgkl8tAQm9Cl6M

Przekład z angielskiego: ©R.K.F. Sas - Leśniakiewicz

 

czwartek, 17 marca 2022

Jeśli chodzi o masowe wymieranie, wielkość meteorytu nie ma znaczenia

 


Alison Klesman 

 

Nowe badania pokazują, że to skład skały, w którą uderza meteoryt, a nie rozmiar impaktora, powoduje zdarzenie na poziomie wyginięcia.

To dobrze znana historia z przeszłości naszej planety: gigantyczna skała kosmiczna uderza w Ziemię, powodując katastrofę, która kończy się masowym wyginięciem. Można by pomyśleć, że jeśli chodzi o określenie, które trafienia spowodują tak rozległe zniszczenia, liczy się rozmiar nadlatującego impaktora. Ale nowe badania sugerują, że coś innego może mieć większe znaczenie: skład gruntu, w który uderza meteoryt.

Praca, opublikowana 1 grudnia 2021 r. w „Journal of the Geological Society”, koncentruje się na wyjaśnieniu, dlaczego niektóre uderzenia meteorytów powodują masowe wymierania, podczas gdy inne nie. Na przykład słynne uderzenie, które zabiło dinozaury i utworzyło krater Chicxulub, było znacznie mniejsze niż wiele innych uderzeń, które nie spowodowały masowej utraty gatunków. Dlaczego tak może być?

 

Chodzi o kurz

 

Międzynarodowy zespół naukowców, w tym eksperci w dziedzinie mineralogii, klimatu, składu asteroid i paleontologii, zajął się tym problemem, badając 33 zderzenia w ciągu ostatnich 600 milionów lat. W szczególności przyjrzeli się minerałom w ogromnej ilości pyłu, który nadlatujący meteoryt wyrzuca do atmosfery. Ten pył może dogłębnie zmienić klimat Ziemi — i jest to zmiana klimatu, którą naukowcy uważają za główną przyczynę masowych wymierań w następstwie uderzeń.

To badanie ujawniło coś intrygującego: za każdym razem, gdy pospolity minerał zwany skaleniem potasowym (określany również jako skaleń K lub Kfs) - (KAlSi3O8–NaAlSi3O8–CaAl2Si2O8) był obecny w wysokich stężeniach w skałach, w które uderzył nadchodzący meteoryt, uderzenie powodowało masowe wyginięcie. W 33 zderzeniach, które zbadali, miało to miejsce niezależnie od wielkości impaktora, co oznacza, że ​​mniejsze meteoryty, które uderzają w obszary bogate w Kfs, z większym prawdopodobieństwem spowodują masowe wymieranie niż większe, które uderzają w regiony bez dużej ilości Kfs.

 


Dlaczego miałoby to być? Okazuje się, że Kfs jest czymś, co nazywa się minerałem zarodkującym lód, co oznacza, że ​​wokół niego tworzy się lód, tworząc kryształki lodu w atmosferze. Te kryształki lodu mają ogromny wpływ na chmury, które odgrywają kluczową rolę w równoważeniu klimatu Ziemi. W szczególności Kfs sprawia, że ​​chmury są bardziej przezroczyste i przepuszczają więcej światła słonecznego, ogrzewając powierzchnię Ziemi.

Ma to również efekt domina, który może jeszcze bardziej zepsuć klimat Ziemi. Zazwyczaj ocieplający się klimat topi kryształki lodu w chmurach, co zmniejsza ich przezroczystość — blokując światło słoneczne i działając w celu zrównoważenia klimatu. Jednak nadmiar Kfs w atmosferze utrudnia topnienie kryształków lodu w chmurach, co może jeszcze bardziej zwiększyć globalne ocieplenie.

Kopuła Vredefort to pozostałość po uderzeniu meteorytu sprzed 2 miliardów lat.  Pełny krater, który od tego czasu uległ erozji, ma średnicę około 190 mil (300 kilometrów).

Kopuła Vredefort to pozostałość po uderzeniu meteorytu sprzed 2 miliardów lat. Pierwotny krater, który od tego czasu uległ erozji, miał średnicę około 190 mil (300 kilometrów).

 

Podkręcam ciepło

 

Natychmiast po każdym dużym uderzeniu ogromna ilość wyrzuconego kurzu może spowodować ochłodzenie, ponieważ blokuje światło słoneczne. Ale naukowcy twierdzą, że ten efekt – zwany zimą uderzeniową – jest niewielki, często trwa krócej niż rok. Większy efekt, jak mówią, występuje w ciągu 1000 do 100 000 lat, kiedy bogaty w Kfs pył nadal zasiewa kryształki lodu w atmosferze. Ostatecznie zderzenia w bogatych w Kfs regionach Ziemi powodują długotrwałe globalne ocieplenie, które z kolei jest związane z masowymi wymieraniami. Wygląda więc na to, że mineralogia miejsca uderzenia ma większe znaczenie niż wielkość impaktora.

- Kiedy zebraliśmy dane, życie toczyło się normalnie podczas czwartego co do wielkości uderzenia [w badaniu] o średnicy krateru [około] 48 kilometrów [30 mil], podczas gdy uderzenie o połowę mniejsze było związane z masowym wyginięciem zaledwie 5 milionów lat temu - powiedział współautor badania Chris Stevenson z University of Liverpool w Wielkiej Brytanii w komunikacie prasowym.

Ta praca pokazuje, że to nie rozmiar uderzenia, ale zawartość Kfs w pyle wyrzucanym impaktem koreluje między uderzeniami meteorytów a masowymi wymieraniami, stwierdza artykuł. Następnym krokiem jest oczywiście określenie, jak dokładnie wymieranie zachodzi podczas tych epizodów ocieplenia i jak długo naprawdę trwają efekty.

 


Artykuł kończy się głęboką – i być może złowrogą – notatką: Dostępne dowody sugerują, że do czasów współczesnych tylko uderzenia meteorytów mogły zmienić mineralogię atmosfery z taką (geologiczną) gwałtownością i trwałością - czytamy. Ale teraz sprawy mają się inaczej. Współcześni ludzie mają zdolność napędzania zmian klimatycznych – i masowych wymierań – poprzez zmiany, które wprowadzamy w naszej atmosferze w sposób, który wcześniej był osiągalny tylko poprzez gigantyczne uderzenia. A to nakłada na współczesne społeczeństwo pewien obowiązek rozważenia władzy, jaką posiadamy nad naszą planetą.

 

Moje 3 grosze

 

Owszem, to jest jakieś rozwiązanie problemu. Osobiście jednak przychylam się do zdania, że owszem, hipoteza o skaleniach jako czynniku wyzwalającym zmiany termiki atmosfery, ma sens, ale…

…ale ważne jest to, w co uderza impaktor – innymi słowy co eksplozja wyrzuca do atmosfery. W cytowanym przypadku impaktu Chicxulub z granicy K/Pg, 10-kilometrowa asteroida uderzyła w pokłady gipsu - CaSO4 · 2H2O. Wyzwolone w tym impakcie ogromne ilości dwutlenku i trójtlenku siarki – SO2 i SO3 – odbijającego promieniowanie słoneczne stworzyły warunki do powstania zimy poimpaktowej trwającej kilka lat. Coś podobnego zaobserwowano po erupcji Krakatau w 1883 i Pinatubo w 1991 roku, kiedy to średnia temperatura Ziemi obniżyła się o 0,5°C. Podobne efekty zaobserwowano w 1783 roku, kiedy to nastąpiła erupcja wulkanu Laki (Lakagigar, Skaftarsjökull), a która wyrzuciła w powietrze 12,3 km³ materiałów piroklastycznych i gazów – w tym także tlenków siarki, co obniżyło temperaturę północnej półkuli o 1, zaś Islandii aż o 5°C. W Europie i Ameryce Pn. był to rok bez lata, co sprowadziło klęskę głodu. Na Islandii zmarło wskutek tej erupcji 100.000 ludzi – ok. ¼ jej ludności.

Tak więc wynikałoby z tego, że nie tylko astronomia, ale także wulkanologia ma tu cos do powiedzenia i wymierania poimpaktowe są skutkiem synergicznego działania tlenków siarki (i innych exhallacyi wulkanicznych) oraz Kfs, które wydzieliły się w zderzeniu impaktora z Ziemią. Takim odpowiednikiem impaktu byłaby erupcja superwulkanu Yellowstone, Laacher See czy Campi Flegrei, co może nastąpić w krótkim czasie…        

 

Źródło - https://astronomy.com/news/2022/01/when-it-comes-to-mass-extinction-meteorite-size-doesnt-matter

Opracował - ©R.K.F. Sas-Leśniakiewicz

niedziela, 19 grudnia 2021

Czy NASA odkryła ślady kopalni na asteroidzie?

 


Asteroida 433 Eros jest jedną z najdziwniejszych i najbardziej kontrowersyjną w ciągu ostatnich lat. Po pierwsze dlatego, że ma dziwny kształt orzeszka arachidowego, a po drugie – ze względu na tajemnicze znaleziska znajdujące się na jej powierzchni.  

Utworzona przede wszystkim z krzemianów magnezu i żelaza, pierwiastków pospolitych w wewnętrznym Pasie Asteroid, asteroida 433 Eros wciąż powoduje kontrowersje.

Została ona odkryta ponad stulecie temu przez astronoma Carla Gustava Witta i Auguste’a Charloisa w Niemczech. Ale w 2001 roku, kiedy lądownik NASA NEAR Shoemaker wylądował na jej powierzchni, to stała się ona jeszcze bardziej „sławna”.

Na 160.000 zdjęć zrobionych przez tą sondę, zidentyfikowano co najmniej 100.000 kraterów. No i eksperci odkryli, że asteroida ta jest solidnym obiektem, a nie kupą gruzu, jak to początkowo sądzono.

Zaczęto dokładne badania tego obiektu, szczególnie w celu wyliczenia możliwości uderzenia w Ziemię w przyszłości.

Jednakże, na jednym ze zdjęć znajdowała się uchwycona przez kamery bardzo dziwna rzecz, pewne dziwne anomalie zignorowane przez NASA.

W rzeczy samej, NASA zapewnia, że anomalie te nie są niczym innym jak po prostu skałami. Ale na pierwszy rzut oka, morfologia tych obiektów nie jest naturalną strukturą.

To zdjęcie Erosa, wykonane 1.V.2000 roku przez kamery sondy NEAR Shoemaker z wysokości 53 km nad powierzchnią asteroidy. Według NASA ukazuje ono jedynie dokładnie regularny prostokątny blok skalny mający 45 m średnicy. Czy jest możliwe, by blok skalny był aż tak regularny?


Stara maszyna wydobywcza

 

Z powodu tego dziwnego kształtu, wielu teoretyków analizowało to zdjęcie dochodząc do wniosku, że mimo tego, że jest zdumiewające i całkowicie wykonalne dla NASA. Jest to bowiem stara maszyna wydobywcza, kopalniana, jakich używa się w kopalniach odkrywkowych. Teoria ta jest poparta przez dane zebranych na asteroidzie w grudniu 1988 roku.

Zgodnie z tymi informacjami, 433 Eros zawiera około 20 mln ton aluminium, i na dodatek kolosalną ilość innych rzadkich metali na Ziemi takich jak złoto i platyna.

Czy znając te dane nie jest łatwiej przyjąć, że są to obiekty sztuczne a nie naturalne? Obca cywilizacja być może używa asteroidy do wydobywania z nich rzadkich a wartościowych metali.

Jeżeli dodamy do tego, że inicjatywy prywatnych kompanii zmierzają do kopalnictwa i sprowadzania surowców spoza Ziemi, to wszystko wskazuje na to, że nasza cywilizacja dokładnie zmierza tą samą drogą.

Czy jest możliwe, że znajdują się tam inne okazy dawnych maszyn w innych częściach Wszechświata? I dlaczego NASA chce ukryć tego typu informacje przed szeroką publicznością???



Moje 3 grosze

 

Ależ to oczywiste, bo w takim przypadku musimy wreszcie przyznać, że nie jesteśmy sami we Wszechświecie, a rządzący nami bardzo by tego nie chcieli z wiadomych względów.

Tym niemniej pomysł eksploatacji cennych rud i czystych metali z asteroidów nie jest nowy i ostatnio wiele się mówi na temat eksploatacji asteroidy 16 Psyche, która wydaje się być utworzona z czystego żelaza, niklu i innych cennych metali – zob.:  https://wszechocean.blogspot.com/2021/06/asteroida-16-psyche-nie-musi-byc-tym.html, https://wszechocean.blogspot.com/2018/08/tajemnica-asteroidy-16-psyche.html, gdzie przytoczone są konkretne wyliczenia ilości i wartości tych minerałów.

Jest jeszcze druga strona tego medalu, a mianowicie – jeżeli to, co napisano powyżej o tajemniczych koparkach na Erosie jest prawdą – to Kto je tam eksploatował? Osobiście stawiam na jedną z przeszłych cywilizacji ziemskich, a nie na Kosmitów. No chyba że Kosmici byli tam przelotem, wydobyli co im było potrzebne, i polecieli dalej w czerń Kosmosu. Ale będziemy wiedzieli na pewno, kiedy dopadniemy do tych koparek, rozbierzemy je na części i przebadamy. A na razie możemy tylko teoretyzować i snuć hipotezy…    

 

Źródło: https://news24hs.net/d%C9%AA%E1%B4%85-nasa-c%E1%B4%80%E1%B4%98%E1%B4%9B%E1%B4%9C%CA%80%E1%B4%87-%E1%B4%80%C9%B4-a%C9%B4%E1%B4%84%C9%AA%E1%B4%87%C9%B4%E1%B4%9B-m%C9%AA%C9%B4%C9%AA%C9%B4%C9%A2-m%E1%B4%80%E1%B4%84/?fbclid=IwAR29wTiPI3M0ii038dqZRcgNFig4rYgyhm3L89WUAHQK5Xd6LTybS_tocRY

Film na YT: https://youtu.be/QREwfHYD0wE

Przekład z angielskiego - ©R.K.F. Leśniakiewicz

niedziela, 28 listopada 2021

Operacja DART

 

Impaktor DART na wyrzutni

Joey Roulette

 

NASA właśnie wystrzeliła statek kosmiczny, który uderzy w asteroidę. Wczesnym rankiem został wystrzelony DART w ramach pierwszej misji mającej na celu wypróbowanie statku kosmicznego, który pewnego dnia ocali Ziemię przed śmiercionośną skałą z Kosmosu.

We środę (24.XI.2021 r.) NASA wystrzeliła statek kosmiczny w tylko jedną prostą misją: uderzyć w asteroidę z prędkością 15.000 mph/~6,67 km/s. Ta misja DART, co znaczy Double Asteroid Redirection Test  (Próba Zmiany Kierunku Podwójnej Asteroidy) opuściła Ziemię, aby sprawdzić, czy uderzenie statku kosmicznego w asteroidę może popchnąć ją na inną trajektorię. Wyniki testu, jeśli się powiedzie, przydadzą się, jeśli NASA i inne agencje kosmiczne będą kiedykolwiek musiały odbić asteroidę, aby uratować Ziemię i zapobiec katastrofalnemu uderzeniu.

 

Kiedy odbył się start i co dalej?

 

Sonda DART wystartowała na szczycie rakiety nośnej SpaceX Falcon 9 w środę o 01:21 EST (lub 22:21 PST/07:21 CET) z bazy sił kosmicznych Vandenberg w Kalifornii. Rakieta dotarła w kosmos, zanim odesłała swój booster wielokrotnego użytku z powrotem w stronę oceanu, aby wylądował na statku-tendrze SpaceX. Umieszczenie statku kosmicznego na orbicie zajmie około godziny, a kolejne na godziny rozwinie panele słoneczne, aby zasilić [w energię] pojazd w jego podróży.

NASA prowadziła transmisję na żywo ze startu na swoim kanale YouTube, która rozpoczęła się we środę, o godzinie 00:30 EST. […] SpaceX miał również własny przekaz wideo na żywo z wyrzutni.

Jeśli nocne niebo nie będzie zbyt zachmurzone, NASA dostarczyła przewodnik, gdzie ludzie w południowej Kalifornii mogą zobaczyć statek kosmiczny opuszczający atmosferę.

 

Dlaczego NASA uderza w asteroidę?

 

NASA uderza DART-em w asteroidę, aby po raz pierwszy przetestować metodę obrony planety, która pewnego dnia może uratować miasto, a może całą planetę, przed katastrofalnym uderzeniem asteroidy.

DART jest czymś w rodzaju powtórki filmu Bruce'a Willisa „Armageddon”, chociaż był to całkowicie fikcyjny – powiedział w wywiadzie Bill Nelson, administrator NASA.

Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem z DART, NASA będzie miała konkretną broń w swoim arsenale obrony planetarnej. Gdyby inna asteroida kiedykolwiek znalazła się na kursie kolizyjnym z Ziemią, światowe agencje kosmiczne miałyby pewność, że pocisk anty-asteroidowy, taki jak DART, odepchnie kosmiczną skałę.

 

Jak będzie działać misja?

 

Po wystrzeleniu w kosmos statek kosmiczny wykona prawie jedną pełną orbitę wokół Słońca, zanim przetnie trajektorię z Dimorphos, asteroidą wielkości boiska do piłki nożnej, która krąży blisko większej asteroidy, zwanej 65803 Didymos, co 11 godzin i 55 minut. Astronomowie nazywają te dwie planetoidy układem podwójnym, w którym jedna jest miniksiężycem drugiej. Razem obie asteroidy wykonują pełny obieg wokół Słońca co dwa lata.

Dimorphos nie stanowi zagrożenia dla Ziemi, a misja jest zasadniczo treningiem celowania. Uderzenie DART nastąpi pod koniec września lub na początku października przyszłego roku, kiedy asteroida podwójna znajdzie się w najbliższym punkcie Ziemi, około 6,8 miliona mil/10,88 mln km od niej.

Cztery godziny przed zderzeniem, statek kosmiczny DART, formalnie nazywany impaktorem kinetycznym, autonomicznie skieruje się prosto w kierunku Dimorphosa, aby zderzyć się czołowo z prędkością 6,67 km/s. Wbudowana kamera będzie rejestrować i przesyłać zdjęcia na Ziemię w czasie rzeczywistym do 20 sekund przed uderzeniem. Malutki satelita Włoskiej Agencji Kosmicznej, rozmieszczony 10 dni przed uderzeniem, zbliży się na odległość 34 mil/~54 km od asteroidy, aby robić zdjęcia co sześć sekund w chwilach przed i po uderzeniu DART.

 

Skąd NASA będzie wiedzieć, czy DART odniósł sukces?

 

Teleskopy na Ziemi ustawią swoje soczewki na miejsce impaktu, ukazując nam dwie asteroidy jako maleńkie kropki odbitego światła słonecznego. Aby zmierzyć, czy uderzenie DART-a zmieniło orbitę Dimorphosa wokół Didymosa, astronomowie będą śledzić czas między jednym migotaniem światła – co wskazuje, że Dimorphos przeszedł przed Didymosem – a drugim, który wskazuje, że Dimorphos krążył za Didymosem.

Jeśli orbita Dimorphosa wokół Didymosa zostanie przedłużona o co najmniej 73 sekundy, to będzie oznaczać, że DART pomyślnie wykonał swoją misję. Jednak kierownicy misji spodziewają się, że uderzenie wydłuży orbitę asteroidy jeszcze bardziej, o około 10 - 20 minut.

 

Cel: asteroida Dimorphos

Dlaczego Ziemia nie może po prostu rozwalić asteroid, które zagrażają planecie?

 

Samo uderzenie w niebezpieczne skały kosmiczne bronią nuklearną, jak w „Armageddonie” i innych katastroficznych filmach science fiction, może stworzyć rój bardziej niebezpiecznych skał kosmicznych, zwielokrotniając zagrożenia dla Ziemi, zamiast je eliminować.

Mimo to „urządzenie nuklearne”, jeśli jest używane we właściwy sposób, jest jednym z niewielu koncepcyjnych narzędzi w zestawie narzędzi obrony planetarnej NASA.

W przypadku każdej małej i odległej asteroidy, która może zagrozić Ziemi w ciągu najbliższych kilku dekad, misja taka jak DART „ma całkiem spore prawdopodobieństwo wykonania zadania” – powiedział Brent Barbee, inżynier lotniczy z NASA Goddard Space Flight Center.

- Ale jeśli asteroida jest większa lub jeśli czas ostrzeżenia jest nieco krótszy, wtedy przechodzisz od użycia impaktorów kinetycznych do „urządzeń jądrowych” – powiedział Barbee.

Astronomowie i pracownicy różnych agencji kosmicznych symulowali odepchnięcie asteroidy od Ziemi przy użyciu eksplozji nuklearnych.[1]

Inne symulacje zniszczenia asteroidy ukazały, że eksplozje nuklearne mogą być użyte do zniszczenia małych asteroid na dwa miesiące przed impaktem, kiedy przedstawia to niewielkie niebezpieczeństwo dla Ziemi.

- Istnieje wiele trudnych aspektów misji nuklearnej, poza samą fizyką urządzenia i sposobem interakcji urządzenia z asteroidą – powiedział Barbee.

Traktaty zakazujące użycia broni jądrowej oraz Traktat o Przestrzeni Kosmicznej, fundamentalny zbiór międzynarodowych praw kosmicznych podpisanych w latach 60., zabraniają umieszczania lub używania broni jądrowej w kosmosie

Sugeruje to, że awaryjne użycie statku kosmicznego z głowicą nuklearną przez dowolny kraj do odparcia zabójczej asteroidy stanowiłoby naruszenie traktatu. Ale ta sytuacja prawna mogłaby zostać rozwiązana na nadzwyczajnym posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Organizacji Narodów Zjednoczonych. 

 

Czy w naszym kierunku zmierzają teraz jakieś asteroidy?

 

Nagłówki o asteroidach przelatujących blisko naszej planety to rutyna. Ale według NASA Ziemia powinna być bezpieczna przed niebezpiecznymi skałami kosmicznymi przez następne stulecie.

Agencja prowadzi bazę danych obiektów bliskich Ziemi, które znajdują się w odległości około 28 milionów mil/44.800.000 km od Ziemi. Najbliższym obiektem do śmignięcia przez Ziemię w ciągu najbliższych kilku dni będzie asteroida o szerokości od 50 do 100 stóp (do 33 m), zbliżająca się do 511.246 mil/817.994 km w Święto Dziękczynienia. (To około dwa razy większa odległość od Księżyca).

Do tej pory NASA wyśledziła około 27.000 takich obiektów, co stanowi zaledwie 40% całkowitej ilości, którą agencja ma za zadanie znaleźć w ramach programu obserwacji obiektów bliskich Ziemi – czyli NEO.

NASA prowadzi również Tablicę Ryzyka, która jest oddzielną listą asteroid, które mają większą szansę na uderzenie w Ziemię (chociaż szanse pozostają bardzo niskie). Jedną z celebrytów na tej liście jest Bennu, żwirowa asteroida w kształcie żołędzia wielkości drapacza chmur. Ma 0,057% szans na uderzenie w Ziemię między 2178 a 2290 rokiem.

NASA wysłała statek kosmiczny o nazwie OSIRIS-REx do Bennu w zeszłym roku, aby zebrać próbki skał z jej powierzchni i sprowadzić je z powrotem na Ziemię we wrześniu 2023 roku.

Oczywiście kosmiczne skały, duże i małe, cały czas zaskakują ludzi na Ziemi, czy to lądując na łóżku Kanadyjki, czy też rozbijając okna podczas ponownego wchodzenia w atmosferę nad rosyjskim miastem.[2]

 

Moje 3 grosze

 

Do tego materiału mam kilka swoich uwag, a mianowicie:

Wpadający w ziemską atmosferę rój kosmicznych skał, po rozwaleniu asteroidy głowicami jądrowymi spowoduje jej zmętnienie, a co za tym idzie mniejsza ilość światła słonecznego dotrze do Ziemi. Produkty eksplozji jądrowej spowodują skażenie promieniste. Poza tym pył opadając na Ziemię będzie kondensował parę wodną i powodował zwiększoną ilość opadów na dużych połaciach naszej planety.

Najlepszą metodą użycia broni jądrowej w stosunku do asteroid jest zdetonowanie kilku ładunków nuklearnych na powierzchni asteroidy i spowodowanie „odrzutu” materii asteroidy i co za tym idzie zmianę jej orbity, by ominęła Ziemię w bezpiecznej odległości, ale także by zmiana trajektorii nie spowodowała wysłanie jej na kurs kolizyjny z Ziemią przy następnym nawrocie ku Słońcu.

Nikt nam nie zaręczy, że nie możemy być zaskoczeni przez obiekty pozaukładowe poruszające się z v VIII czy nawet v >> VIII tak jak możemy być zaskoczeni przez kosmiczną skałę spoza Układu Słonecznego, jak np. 1I/’Oumuamua czy kometa 2I/Borisov, które wykryto niedawno. Dla przykładu podam tylko, że ‘Oumuamua poruszał się z prędkością 26 km/s względem Słońca, a w peryhelium osiągnął nawet 87,7 km/s! Obecnie jego prędkość wynosi ok. 40 km/s i będzie zwalniać do prędkości podróżnej 26 km/s względem Słońca.

 

Źródło – NYT - https://www.nytimes.com/2021/11/23/science/nasa-dart-launch-asteroid.html?fbclid=IwAR0GuDYfEBwHE_AGPMnTbGgAGH3lH6wW9axxyFuBskm3r4CLykylQhgTrBg

Przekład z angielskiego - ©R.K.F. Leśniakiewicz



[1] Chodzi o zdetonowania kilku ładunków nuklearnych na powierzchni asteroidy i spowodowanie „odrzutu” materii asteroidy i zmianę jej orbity.

[2] Tak jak możemy być zaskoczeni przez kosmiczną skałę spoza Układu Słonecznego, jak np. 1I/’Oumuamua czy kometa 2I/Borisov, które wykryto niedawno.