Powered By Blogger
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pas Kuipera. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pas Kuipera. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 4 sierpnia 2019

15810 Arawn: zagadkowy plutonek


Orbita obiektu 15810 Arawn/1994 JR1

Jedna z zagadek odkrytych niedawno przez NASA jest dość duży plutonek, należący do TNO i znajdujący się już w Pasie Kuipera, a którego odkryto w 1994 roku nadając mu prowizoryczne oznaczenie 1994 JR1. Finalnie nadano tej miniaturowej planetce nazwę 15810 Arawn – w mitologii walijskiej jest to bóg wojny i śmierci. Jego średnica wynosi 133 km, a jasność +7,2 mag. przy albedo równym 0,1. Jego kolor jest silnie czerwony. Arawn rotuje raz na 5h28m12s.

Jego orbita jest bardzo ciekawa – jej wielka półoś wynosi 39,4 AU i okrąża on Słońce raz na 248,07 roku. Jego peryhelium wynosi 34,7 AU, zaś aphelium – 44,1 AU. Ekscentryczność orbity wynosi 0,12 - zaś jej nachylenie do płaszczyzny ekliptyki wynosi tylko 4°. Jest to tzw. plutonek, który porusza się na orbicie pozostającej w rezonansie 2 : 3 z Neptunem – to znaczy, że na każde 3 pełne obroty Neptuna, Arawn wykonuje 2 pełne obroty wokół Słońca. Aktualnie Arawn znajduje się w pobliżu Plutona w odległości ok. 2,7 AU od niego.

Arawn z pokładu sondy New Horizons

Arawn jest unikalny też dlatego, że jest to pierwszy kuiperowiec, do którego zbliżył się ziemski statek kosmiczny na minimalną odległość 111 mln km czyli 0,74 AU – czyli mniej więcej taką, jak odległość z Ziemi do Merkurego. Jak na dystans dzielący Ziemię od tego obiektu, to było bardzo bliskie spotkanie.[1]

W jednym z odcinków filmu „Z archiwum tajemnic NASA” podano niezwykle ciekawą informację, a mianowicie: Arawn spełnia wszelkie warunki, by być zamieszkałą stacją kosmiczną czy nawet kosmolotem, który krąży wokół Słońca na odległej orbicie i będąc niewidzialnym może śledzić wszystko to, co dzieje się w Układzie Słonecznym. Ale skąd takie przypuszczenie?

Okazuje się, że w czasie podejścia sondy New Horizons do asteroidy, na pokładzie sondy padła cała łączność i sonda nie mogła przesłać na Ziemie obrazów tego obiektu! I co najciekawsze – łączność powróciła sama, kiedy sonda oddaliła się od Arawna, dziwne – nieprawdaż?

Arawn przesuwający się wśród gwiazd

Ano właśnie – dziwne. To tak, jakby ktoś sobie nie życzył, by obrazy tego obiektu nie dotarły na Ziemię. Oczywiście wniosek jest prosty – tam ktoś jest! A skoro jest i nie chce być wykryty i pokazany, to jest podejrzane. Być może są to jacyś krwiożerczy Kosmici, którzy szykują się do inwazji/zniszczenia/skolonizowania Ziemi i innych ciał niebieskich Układu Słonecznego i dlatego tak się zachowują, ale…

…ale poprzez wyłączenie łączności z sondą New Horizons właśnie zdradzili nam swoją obecność. Być może Oni nie życzyli sobie kontaktu z nami, a korzystając z bliskości ziemskiego pojazdu postanowili go sobie dobrze obejrzeć…? Zresztą Oni znajdują się w odległości ok. 6 x 10^9 km czyli 5h33m biegu światła od Ziemi, więc nie muszą się nas obawiać. A skoro tak, to mają jakieś pojęcie o naszych technologiach. NB, ciekaw jestem, czy także obejrzeli sobie nasze Pioneery i Voyagery? Wszak one też opuściły już Układ Słoneczny i lecą poprzez Pas Kuipera i Obłok Oorta w otwarty kosmos, a właściwie w przestrzeń międzygwiezdną. Tego niestety nie wiemy: Pioneery już nie działają, Voyagery wciąż pracują podobnie jak New Horizons. Ciekawe, bo NASA podała, iż były kłopoty z łącznością także i u nich, a więc…?
Ciekawie wygląda to na rozpisce podanej przez HeavensAbove.com, którą podam w skrócie:

Pojazd
Odległość od Słońca
(AU)
Gwiazdozbiór
Czas biegu światła
(h)
Prędkość względem Słońca (km/s)
PIONEER 10
125,061
Byk
17,28
11,939
PIONEER 11
102,649
Tarcza Sobieskiego
14,11
11,232
VOYAGER 2
121,340
Paw
16,72
15,332
VOYAGER 1
146,455
Wężownik
20,24
16,971
NEW HORIZONS
45,002
Strzelec
6,11
14,017

Jak widać, pojazdy te odsadziły się już kawał drogi od Ziemi, ale nie zapominajmy, że startowały one z niej jeszcze w latach 1972, 1973 i 1977, a zatem w poprzednim wieku! Tylko New Horizons poleciał w 2006 roku. To daje nam niejakie pojęcie o rozległości naszego obejścia, jakim jest Układ Słoneczny.

Loty ziemskich sond pozaukładowych

A zatem czy jesteśmy tutaj sami? Myślę, że warto się nad tym zastanowić i objąć ten skrawek nieba, w którym znajduje się Arawn zintensyfikowanym nasłuchem radiowym, a nuż Obcy popełnią błąd i odezwą się otwartym tekstem??? Aktualnie Arawn znajduje się Strzelcu, więc tam należałoby skierować nasze radioteleskopy i ustalić czy jest to ciekawy plutonek czy międzygwiezdna sonda kosmiczna lub nawet stacja orbitalna z żywą czy automatyczną załogą na pokładzie?  


Komentarze Czytelników



Bardzo fajny materiał, ale przepuściłeś jedną możliwość, a mianowicie: Arawn może być także jakąś stacją naukowo-badawczą jednej z ziemskich cywilizacji – np. Atlantydy czy Atlantyki, która umieściła ją na transplutońskiej orbicie w Pasie Kuipera czy nawet Obłoku Oorta i tkwi tam ona do dziś dnia. Tak już nawiasem, czy ma to coś wspólnego z rozbłyskami wybuchów jądrowych na peryferiach Układu Słonecznego? Pisałem o nich w opowiadaniu  NA FALI 4306 KHZ – zobacz na stronie - https://daniel-laskowski.blogspot.com/2018/06/opowiadania-wakacyjne-101.html. (Daniel Laskowski)




[1] Wg Wikipedii.

wtorek, 18 lipca 2017

Planeta numer 9: nowe hipotezy „za” (2)

Dziewiąta Planeta w wizji artysty


*

W 2016 roku astronomowie ogłosili istnienie nieznanej planety w naszym układzie planetarnym. Jednakże ta hipoteza została poddana w wątpliwość ze względu na błędy w danych obserwacyjnych, które wykryto. Teraz hiszpańscy astronomowie użyli najnowszej techniki do analizy orbit tzw. ETNO i w końcu oznajmili, że jest tam coś, co je zakłóca – a mianowicie planeta znajdująca się na dystansie 300-400 AU, czyli od 4,5 x 10^10 do 6 x 10^10 km.

Na początku 2016 roku, badacze z Caltech obwieścili, że mają dowód na istnienie tego obiektu zlokalizowanego w odległości 700 AU czyli 1,05 x 10^11 km i o masie 10 x większej od masy Ziemi – czyli wynoszącej 6 x 10^24 ton. Ich obliczenia były motywowane przez badanie orbit ETNO w Pasie Kuipera, które sugerują istnienie Planety 9 w Systemie Słonecznym.

Jednakże uczeni z kanadyjsko-francusko-hawajskiego Projektu OSSOS wykryli błędy w swych własnych obserwacjach orbit tych ETNO, które systematycznie zmierzają w kierunku tego samego regionu nieba i uważają, że inne grupy badawcze, w tym ta z Caltech, może doświadczyć tego samego wrażenia. Zgodnie z tamtymi uczonymi, nie będzie konieczności proponowania istnienia masywnego ciała perturbującego ich ruch w celu wyjaśnienia tych obserwacji.

Jednakże teraz, dwaj astronomowie z Complutense Universidad w Madrycie wprowadzili nową technikę badania tzw. ETNO, znajdujących się na dystansie 150< AU i które nigdy nie przecinają orbity Neptuna. Najpierw te wszystkie wnioski zostały opublikowane w magazynie MNRAS, wskazując na istnienie planety poza Plutonem.

Punkty węzłowe orbity to są punkty, w których orbita danego ciała niebieskiego przecina się z płaszczyzną Układu Słonecznego. Są to dwa punkty, w których interakcja pomiędzy ciałami a resztą planet Układu Słonecznego jest najbardziej możliwa i właśnie dlatego w tych właśnie punktach obiekty ETNO mogą doświadczać drastycznych zmian swych orbit, a nawet kolizji.


Tak jak komety wchodzą w interakcję z Jowiszem


- Jeżeli nie ma tam czegoś, co zakłócałby ich ruch, to węzły ETNO powinny być nienaruszone i stałe, bo nie ma czegoś dla nich do uniknięcia, ale jeżeli jest tam jeden lub więcej obiektów zakłócających ich ruch, to dwie sytuacje mogą powstać – wyjaśnia Carlos de la Fuente Marcos, jeden z autorów do SINC. – Jedna możliwość jest taka, że ETNO są stabilne, i w tym przypadku, węzły będą miały tendencję trzymania się z daleka od orbity możliwego ciała perturbującego. Ale jeżeli one są niestabilne, to one będą jak komety w interakcji grawitacyjnej z Jowiszem, z tendencją do zbliżenia się jednego z węzłów do orbity możliwego ciała perturbującego.

Używając obliczeń i banku danych, hiszpańscy astronomowie odkryli, że węzły 28 analizowanych ETNO (i 24 ekstremalnych Centaurów[1], których średnie odległości od Słońca wynoszą <150 AU) znajdujących się w dużej odległości od Słońca, poza tym znaleźli oni korelację, w której nie ma miejsca miedzy położeniami węzłów a nachyleniem orbit, jednym z parametrów, który definiuje orientację tych lodowych obiektów w kosmosie.

- Zakładając, że ETNO są w swej dynamice podobne do komet, które wchodzą w interakcję z Jowiszem, interpretowaliśmy te rezultaty jako sygnały istnienia planety, która aktywnie wpływa na ich orbity na dystansie rzędu od 300 do 400 AU – mówi de la Fuente Marcos. – Wierzymy, że to co widzieliśmy nie może być przypisane błędom obserwacyjnym.

Do tej pory badania, które zostały wywołane możliwością istnienia Dziewiątej Planety, przy użyciu danych dostępnych dla tych ETNO, argumentując iż były i są systematyczne błędy dotyczące orientacji ich orbit (opisanych przez trzy kąty) ze względu na sposób obserwacji. Niemniej jednak, odległość od węzłów zależy głównie od wielkości i kształtu orbity, parametrów, które są względnie wolne od obserwacyjnych błędów.

- Jest to pierwszy raz, kiedy użyto punktów węzłowych w celu spróbowania zrozumienia dynamiki ruchów ETNO – mówi de la Fuente Marcos dodając, że odkrycie więcej ETNO (w tym momencie znano ich tylko 28) pozwoli na potwierdzenie scenariusza i co za tym idzie, wymusi znalezienie orbity nieznanej planety poprzez analizy położenia węzłów.

Autorzy odnotowują, że ich badania popierają istnienie planetarnego obiektu położonego w odległości z hipotezy o 9. Planecie Mike’a Browna i Konstantina Batygina z Caltech’u, a także początkowo zaproponowana w 2014 roku przez Scotta Shepharda z Instytutu Carnegiego i Chadwicka Trujillo z Uniwersytetu Pn. Arizony; co także koresponduje z jego wcześniejszymi badaniami, które sugerują to, że jest więcej niż jedna nieznana planeta w Układzie Słonecznym.

ETNO na peryferiach Układu Słonecznego - wizja artysty

Czy istnieje także Dziesiąta Planeta?


De la Fuente Marcos wyjaśnia, że hipotetyczna 9. Planeta zasugerowana w jego studium nie ma niczego do czynienia z inną możliwą planetą czy planetoidą znajdującą się o wiele bliżej od nas i wskazywana przez inne wcześniejsze odkrycia. Również wykorzystanie danych orbit ETNO z Pasa Kuipera, astronomki Kathryn Volk i Renu Malhotra z Uniwersytetu  Arizona odkryły, że płaszczyzna, na której obiekty te poruszają się wokół Słońca są lekko zwichrowane - fakt, który może być wyjaśniony, tym że istnieje jakiś zakłócający ich bieg obiekt o wielkości Marsa, w odległości 60 AU czyli 9 x 10^9 km od Słońca. 

- Według aktualnej definicji planety, ten inny obiekt może nie być prawdziwą planetą, nawet jeżeli jest on rozmiarów Ziemi, bo może być otoczony przez duże asteroidy albo planety karłowate – wyjaśnia hiszpański astronom – w każdym razie jesteśmy przekonani, że prace Volka i Malhotry mają solidne umocowanie w dowodach na istnienie masywnego ciała niebieskiego poza Pasem Kuipera – i tzw. Kuiper Cliff – najdalszym punktem Pasa Transneptunowego, w odległości 50 AU od Słońca, i mamy nadzieję, że wkrótce przedstawimy nową pracę popierającą jej istnienie.


Moje 3 grosze


Kwestia istnienia 9. i 10. Planety jest dla mnie o tyle ciekawa, że byłyby to dwa doskonałe przyczółki do ekspansji Ludzkości w Kosmos. I co ciekawe – jeszcze w XX wieku pisał o nich w swych mrocznych opowiadaniach grozy H.P. Lovecraft, który nadał im nawet nazwy: Yuggoth i Shaggai. Wprawdzie Yuggothem był Pluton, ale że ten ostatni przestał być pełnoprawną planetą, więc nazwa może być przeniesiona na Planetę 9.

Czy na tych planetach mogą istnieć jakieś formy życia? Białkowego na pewno nie. Jeżeli już, to jakieś kriobakterie ekstremofile, albo istoty, które – podobnie jak na dnie ziemskiego Wszechoceanu u wylotów kominów hydrotermalnych – czerpią energię nie ze światła słonecznego, ale z przemian chemicznych. Tak czy inaczej, odkrycie tych dwóch planet byłoby tryumfem astronomii obliczeniowej porównywalnym z odkryciem planet poza orbitą Saturna.


Więcej informacji zob.: C. de la Fuente Marcos, R. de la Fuente Marcos -  “Evidence for a possible bimodal distribution of the nodal distances of the extreme trans-Neptunian objects: avoiding a trans-Plutonian planet or just plain bias?”. Monthly Notices of the Royal Astronomical Society: Listy, lipiec 2017. DOI: 10.1093/mnrasl/slx106, Preprint http://adsabs.harvard.edu/abs/2017arXiv170606981D


Opracował - ©R.K.F. Leśniakiewicz



[1] Rodzaj ciał niebieskich obiegających Słońce pomiędzy orbitami Jowisza i Neptuna a nawet dalej, stanowiących stadium pośrednie pomiędzy planetoidami a kometami. Niektóre z Centaurów mają nawet słabą komę.  

wtorek, 11 lipca 2017

Tajemnica (471325) 2011 KT19 Niku

Wygląd typowej asteroidy

Obiekt 471325 albo 2011 KT19 Niku został ponownie odkryty w 2016 roku w obserwatorium astronomicznym na Hawajach, gdzie zauważono dziwne zachowanie się jednego z obiektów w Układzie Słonecznym. Obiekt ten nazwano Niku (z j. chiń.: buntownik) i ustalono, że znajduje się poza Neptunem, zaś jego jasność sugeruje, że mierzy on 125 mi/200 km średnicy. Ale najdziwniejsza jest jego orbita, nachylona pod kątem 110° do płaszczyzny ekliptyki - zupełnie inaczej, niż pozostałe ciała niebieskie Układu Słonecznego, których orbity (poza 134340 Plutonem - 17,16°) są nachylone pod tym samym kątem do ekliptyki i poruszają się w tym samym kierunku - tymczasem Niku orbituje ruchem wstecznym! (Ruch wsteczny nie jest niczym dziwnym, jako że np. większość księżyców gazowych olbrzymów porusza się ruchem wstecznym, co spowodowane jest wychwytem grawitacyjnym tych obiektów przez duże planety – przyp. tłum.)

Niektórzy spekulują, że taki dziwny ruch Niku ma związek z oddziaływaniem grawitacyjnym mitycznej Dziewiątej Planety (Planety X, Nemezis, Nibiru – przyp. tłum.) - hipotetycznej planety obiegającej Słońce raz na 10.000 - 20.000 lat.

Jeżeli planeta ta istnieje, to ocenia się, że jej masa wynosi 10 mas Ziemi i znajduje się w odległości 1000 AU od Słońca. Jej bardzo wydłużona orbita może wieść przez niebo południowe i tam koncentrują sie jej poszukiwania. Przeszukuje się 90% tego obszaru i wytypowano 4 obiekty mogących mieć wielkość planety Neptun. Wszystkie cztery mają charakterystyki kwalifikujące je do największych planet Układu Słonecznego. Jeżeli nie jest to Dziewiąta Planeta, to będą to planety karłowate lub duże asteroidy.

Kolejnym dziwnym obiektem Układu Słonecznego jest obiekt oznaczony 486958 albo 2014 MU69. Planetoida (486958) 2014 MU69 została odkryta w czerwcu 2014 r. w wyniku testowego poszukiwania w Pasie Kuipera przyszłego celu dla sondy New Horizons przez Kosmiczny Teleskop Hubble’a (HST). Wykonano wtedy około 200 zdjęć fragmentu nieba w konstelacji Strzelca. Dostrzeżenie 2014 MU69 możliwe było po zastosowaniu przez naukowców złożonych metod obróbki obrazu, żeby zablokować światło gwiazd widocznych w tle. (486958) 2014 MU69 nie posiada jeszcze formalnej nazwy, a jedynie oznaczenie prowizoryczne 1110113Y i numer 486958. W przyszłości może otrzymać oficjalne oznaczenie numeryczne od Minor Planet Center (już ma), a później zindywidualizowaną nazwę własną. Zespół misji sondy New Horizons nieformalnie określa tę planetoidę jako „PT1” (Potential Target 1). Obiekt (486958) 2014 MU69 porusza się po orbicie zbliżonej do okręgu i leżącej w płaszczyźnie bardzo nieznacznie odchylonej od ekliptyki.

Ta odległa planetoida ma średnicę szacowaną na 30 do 45 km. Jej obserwowana wielkość gwiazdowa wynosi zaledwie 26,8m. Średnica tego obiektu stanowi od 1 do 2% średnicy Plutona. 2014 MU69 może być dobrze zachowanym, zimnym (nigdy nie ogrzanym przez Słońce) reliktem z czasów powstawania Układu Słonecznego. Natomiast niewielki rozmiar tej planetoidy może sugerować, iż jest ona pozostałością po kolizji większych obiektów.

Obserwacje (486958) 2014 MU69 z użyciem HST w sierpniu 2014 r. pozwoliły jednoznacznie potwierdzić, że New Horizons może przelecieć w jego pobliżu. Pod uwagę brane były jeszcze dwa inne obiekty wykryte przez Teleskop Hubble’a: 2014 PN70 (PT3) oraz 2014 OS393 (PT2), dla których szanse, iż New Horizons może się do nich zbliżyć, oszacowano odpowiednio na 97% i 7%. Zarówno planetoida PT3, jak i PT2 są nieznacznie jaśniejsze od PT1. Prawdopodobnie są zatem od PT1 większe i potencjalnie bardziej interesujące pod względem naukowym. 28 sierpnia 2015 roku NASA poinformowała jednak, że to właśnie 2014 MU69 zostało wybrane jako kolejny cel sondy New Horizons. Decyzja taka została podjęta z uwagi na najmniejsze zużycie paliwa, które będzie potrzebne, by dostać się do obiektu, według szacunków sonda miałaby zużyć na to ok. 1/3 paliwa pozostałego jej po przelocie obok Plutona. New Horizons przeleci obok planetoidy 1 stycznia 2019 przebywając 621.000 mi/1 mln km dziennie.[1][2]

Mimo wszystko najbardziej interesującym z tych wszystkich obiektów jest Niku, który został odkryty pewnego razu w 2010 roku, ale jego odkrycie potwierdzono i ogłoszono dopiero w sierpniu 2016 roku, przez ekipę badaczy pracujących przy pomocy teleskopu Pan-STARRS. Został on wcześniej połączony z prawdopodobnie poruszającym się ruchem prostym asteroidem 2011 KT19 Centaur o inklinacji wynoszącej 38° i wielkiej półosi mierzącej 28 AU, który został utracony z powodu krótkiego czasu obserwacji. NB, jest to część grupy obiektów, które okrążają Słońce na bardzo wydłużonych orbitach; przyczyny takiego wydłużenia orbit są nieznane także w sierpniu 2016 roku.



Wygląd orbity Niku na tle Układu Słonecznego

Charakterystyka orbitalna asteroidy 2011 KT19 została porównana z charakterystyką innej planetki 2008 KV42 Drac. Orbity so11 KT19, 2008 KV42 i czterech innych obiektów wydaje się znajdować się na wspólnej płaszczyźnie, z czego trzy poruszają się ruchem prostym, zaś pozostałe trzy wstecznym. Prawdopodobieństwo tego, że wydarzyło się to przypadkowo wynosi 0,016%. Orbity te opuszczą wspólną płaszczyznę w czasie kilku milionów lat ponieważ precesja prostych i wstecznych orbit jest w przeciwnych kierunkach. Symulacje włączające oddziaływanie hipotetycznej Dziewiątej Planety wykazały, że nie ono znaczenia. Inne symulacje z planetą o masie kilku Ziem na bardzo nachylonej orbicie także nie dały pożądanego rezultatu.

Wikipedia podaje podstawowe dane orbitalne tej asteroidy:
v Kategoria – małe planety,
v TNO (obiekt transneptunowy)
v Aphelium – 47,427 AU
v Peryhelium – 23,7805 AU
v Wielka półoś orbity – 35,604 AU
v Mimośród – 0,33208
v Czas obiegu – 212,45 roku
v Inklinacja – 110,1537°
v Wymiary – 75 x 250 km
v Jasność widoma  +22 mag.
v Jasność absolutna  +7,2 mag.

Ten obiekt poza orbitą Neptuna jest dziwny i narusza wszystkie tradycyjne reguły orbitowania i naukowcy nie potrafią tego dokładnie wyjaśnić. Ten obiekt TNO nazwano Niku – co po chińsku znaczy buntownik, rebeliant. Kiedy weźmiemy pod uwagę fakt, że Niku okrąża Słońce w odwrotnym kierunku niż niemal wszystkie ciała niebieskie w Układzie Słonecznym, to nietrudno zrozumieć nazwę, którą mu nadano. […]

Niku jest 160.000 razy słabszy od Neptuna, ale był on obserwowany 22 razy przez astronomów. […]

Niku orbituje na płaszczyźnie, która jest nachylona do płaszczyzny Układu Słonecznego pod kątem 110°. Jedna z teorii mówi, że istnieje wpływ grawitacyjny jakiegoś ciała niebieskiego powodując, że kąt jego orbity jest właśnie taki jaki jest i jego ruch stał się wsteczny. Różne hipotezy takie jak ukryta Super Ziemia znana jako Dziewiąta Planeta, niewidzialna karłowata gwiazda zwana Nemezis, czy wreszcie nieznana karłowata planeta z Pasa Kuipera są bardzo problematyczne, kiedy przychodzi wyjaśnić zagadkę orbity Niku, zgodnie z analizami opisanymi detalicznie w czasopiśmie  „arXiv”.   

Wreszcie dr Chen i jego koledzy doszli do wniosku, że mechanizm powodujący i podtrzymujący ten ruch na takiej płaszczyźnie jest wciąż nieznany. Wydaje się prawdopodobne, że kolizja mogłaby spowodować, że Niku wyskoczyłby sam, albo że ten TNO został schwytany grawitacyjnie z innej części galaktyki, kiedy przeszedł wystarczająco blisko Słońca, ale czy to jest jakieś wyjaśnienie, bo zachowanie obiektu jest nadal niejasne. Ekipa rekomenduje dalsze badania, które dadzą jakiś rezultat.
- To jest wspaniałe, że jest to takie mylące – wypowiedział się dr Bannister dla „New Scientist”. – Nie mogę się doczekać do zobaczenia tego, co zrobią analitycy, kiedy się wreszcie dorwą do tego. [1][3]


Moje 3 grosze


Czy Niku jest aż takim dziwnym obiektem, jak się go robi w popularnych opracowaniach? Moim zdaniem nie. Wręcz odwrotnie – takich dziwnych obiektów – szczególnie w Pasie Kuipera powinno być więcej. Co więcej, jestem przekonany o tym, że obiekty takie zaśmiecają przestrzeń międzygwiezdną i od czasu do czasu któryś z nich wchodzi w pole grawitacyjne Słońca i pozostaje na właśnie takich silnie wyciągniętych orbitach.

Dr Chen ma najprawdopodobniej rację co do tego, że taka dziwna orbita Niku została spowodowana albo przez kolizję, albo wychwytem grawitacyjnym. Ja jestem tego pewnym: musimy pamiętać, że nasza Galaktyka jest pełna wędrownych planet, które poruszają się w przestrzeni międzygwiezdnej i od czasu do czasu wpadają w pola grawitacyjne słońc stając się nietypowymi planetami. Dokładnie takimi jak Niku. Moja hipoteza brzmi: Niku przybył do nas skądś z Galaktyki, podleciał do Układu Słonecznego i został „zakotwiczony” na nietypowej orbicie o nachyleniu 110° w stosunku do płaszczyzny ekliptyki. Swoją drogą podejrzewam, że te planety stanowić mogą stanowić „ciemną” materię Wszechświata i nie będzie potrzebna jakaś egzotyczna teoria ją wyjaśniająca… - ale to już temat z innej ballady.

Oczywiście prawdy dowiemy się wtedy i tylko wtedy, gdy ekipa ziemskich astronautów czy robotów wyląduje na Niku i pobierze próbki tamtejszych skał. No chyba, że…

Chyba że Niku jest sztucznym obiektem kosmicznym – w rodzaju tzw. „sondy Bracewella”, który obserwuje Układ Słoneczny od wewnątrz? I w przypadku lotu do niego może dojdzie do Kontaktu pomiędzy Ziemianami a autentycznymi Kosmitami – ale to też już jest inna ballada.    


Przełożył i opracował – ©R.K.F. Leśniakiewicz

Źródła:
1.       Wikipedia
2.     Five Most Mysterious Obiects in the Solar System – na YT: https://www.youtube.com/watch?v=AbYnpm6GGAk

3.     New Scientist

czwartek, 5 stycznia 2012

ŹRÓDŁO X A TRZĘSIENIA ZIEMI (4)



Kilka uwag na zakończenie

Artykuł ten powstał już z górą półtora dekady temu – w nauce to cała epoka. Jak dotąd nie udało się znaleźć ŹRÓDŁA X, które w tym czasie wykonało 1,5 obrotu na swej orbicie i zapewne byłoby w stanie oddziaływać zarówno na gruz skalny znajdujący się wewnątrz Pasa Asteroidów, jak i na najdalsze księżyce Jowisza. To z kolei musiałoby się objawić zmianami w trajektoriach ich ruchu, a tych (na razie) nie stwierdzono – szczególnie, że mamy do czynienia z hipotetyczną czarną dziurą – kolapsarem, którego grawitacja działa dosłownie jak odkurzacz wsysający materię do centrum osobliwości. Wsysana materia rozgrzewa się i emituje promieniowanie X, co z kolei musiałoby zostać zauważone przez satelity i obserwatoria astronomiczne specjalizujące się w astronomii rentgenowskiej. Tego nie zauważono.

Gdyby była to planeta o wielkości Ziemi czy Księżyca, to zostałaby już dawno zaobserwowana, choćby w czasie przejścia przez płaszczyznę ekliptyki. Takowej nie zauważono. Poza karłowatą planetą 1 Ceres i trzema mniejszymi: 10 Hyiageia, 4 Vesta i 2 Pallas, Pas Asteroidów jest kupą gruzu rozsmarowanego w przestrzeni pomiędzy Marsem a Jowiszem.  

Trudno jest uwierzyć także w to, że jakieś masywne ciało byłoby w stanie obiegać Słońce po orbicie o niemal prostopadłym nachyleniu do płaszczyzny ekliptyki. Prędzej czy później orbita ta zostałaby zmieniona i dostosowałaby się do reszty ciał niebieskich w Układzie Słonecznym. No chyba, że planeta ta mogłaby mieć wyłączność na nie podleganie prawom grawitacji i w takim przypadku można by się pokusić nawet o hipotezę o interwencji czynnika nie-astronomicznego…

Kolejny problem – ŹRÓDŁO X w Pasie Kuipera. Wbrew pozorom nie jest ono takie odkrywcze, bowiem Pas Kuipera to też kosmiczne gruzowisko, w którym w odległości 30 – 50 AU od Słońca znajdują się trzy małe planety: 134340 Pluton, 136108 Humea i 136472 Makemake. Poza nimi znajdują się jeszcze mniejsze okruchy takie jak np. 90377 Sedna, 20000 Varuna, 50000 Quaoar i inne, których odkrycia wiązano początkowo z obecnością hipotetycznego Transplutona – dużej planety znajdującej się poza afelium orbity Plutona, a którego także do dziś dnia nie odkryto. Jego przypuszczalna a = 66,66 AU, czy wyliczona z Prawa Titiusa-Bodego a = 154 AU, a zatem powinien się on znajdować już w wewnętrznym Obłoku Oorta.

Czy ŹRÓDŁEM X mogłaby być planeta – też hipotetyczna – Nibiru która okrąża Słońce raz na 3600 lat? No cóż, mogłaby być oczywiście, i przylecieć w 2012 roku by urządzić nam Armagedon i co tam jeszcze. Problem polega jednak na tym, że nawet najbardziej diaboliczna planeta MUSI trzymać się praw fizyki – a w szczególności trzech Praw Keplera, i poruszać się tak, jak one to opisują. Gdyby to ona teraz miała nam urządzić KONIEC ŚWIATA w dniu 21 grudnia 2012 roku, to musiałaby być już widoczna i dostrzegalna przez teleskopy, a od orbity Saturna także gołym okiem.

No to może karłowata gwiazda, znana jako Nemezis, a która okrąża barycentrum układu raz na 36 MA? Oczywiście może, tylko jak dotąd – zakładając, że jest ona tzw. brązowym karłem i emituje głównie promieniowanie cieplne – nikomu nie udało się jej zauważyć. A przecież masywne ciało niebieskie, poruszające się w przestrzeni Obłoku Oorta w swym afelium i Pasa Kuipera w peryhelium – skąd obrusza na wnętrze Układu Słonecznego grad komet – musiałoby być dostrzeżone prędzej czy później! I prawdę powiedziawszy, jeżeli gdzieś miałbym doszukiwać się obcego życia poza granicami Układu Słonecznego, to tylko w pobliżu tej infry. Ostatnio wiele mówiło się o dużej, większej od Jowisza, planecie Tyche, która miałaby krążyć na dalekich peryferiach Układu Słonecznego – piszę o niej w „Nieznanym Świecie” nr 1/2012, ale jak dotąd na sensacyjnych doniesieniach się skończyło…  

I to byłoby na tyle odnośnie ŹRÓDŁA X i jego możliwego położenia w Kosmosie. Oczywiście nie zamykam sprawy, ale uważam, że hipoteza ta w ogóle się nie broni i że żadne ciało niebieskie, poza Słońcem i Księżycem z ich oddziaływaniami grawitacyjnymi, nie ma żadnego wpływu na zjawiska tektoniczne na Ziemi, co widzieliśmy w ostatnich kilku latach, kiedy potężne „terremotos” spustoszyły kilka krajów i spowodowały katastrofę nuklearną porównywalną, czy nawet przewyższającą tą w Czarnobylu.

A co do UFO, to mam na ten temat wyrobione zdanie. Znacie je.    

Przekład z j. angielskiego –
Robert K. Leśniakiewicz ©