Albert Rosales
Miejsce: Londyn,
Anglia
Data: listopad
1962
Godzina: 18:00 -
19:00 GMT
Opis
incydentu:
Świadek, Janice Georgiou (uczestniczka innych spotkań), miała wówczas 13
lat. Na zewnątrz było ciemno, bo była zima. Wysoko na ścianie w jej sypialni
wisiał kominek elektryczny. Był wyłączony, ponieważ wolno jej było go trzymać
włączonego tylko przez pół godziny, przebierając się do łóżka… I już to zrobiła
i pamiętała, że go wyłączyła.
Ponieważ nie wolno jej było
zapalać światła, jedynym źródłem światła w jej sypialni była latarnia uliczna,
która znajdowała się na zewnątrz, a nie w pobliżu, ponieważ jej sypialnia
wychodziła na inne domy. Miała przy sobie małą latarkę, o której istnieniu
rodzice nie wiedzieli, i często używała jej do czytania pod kołdrą w nocy. Tej
nocy była trochę zirytowana nieporozumieniem z ojcem, a także trochę
zmarznięta, więc położyła się do łóżka z książką i wsunęła się pod kołdrę, żeby
poczytać. Po chwili, gdy wciąż leżała pod kołdrą, ogarnęło ją dziwne uczucie,
że nie jest już sama. Ogarnął ją strach. „Może to tata. Dowie się o latarce,
zabierze ją, a ja będę udawać, że śpię”. Cicho zgasiła latarkę. Ostrożnie się
wyciągnęła, wsuwając książkę pod siebie, ale pozostając nieruchomo z twarzą
zakrytą prześcieradłem. Wciąż czuła czyjąś obecność. W końcu ciekawość wzięła
górę, jak zawsze, i musiała zajrzeć. Powoli wysuwając oczy spod kołdry,
zauważyła, że ogień na ścianie po jej prawej stronie zdawał się rozświetlać na
niebiesko bar. Wypełniał całe
pomieszczenie dziwnym niebieskim światłem. Zdawało się, że
dochodził z niego jakiś dźwięk. Światło zdawało się świecić coraz jaśniej, aż wyglądało, jakby miało eksplodować,
a potem nagle zniknęło. Potem zauważyła na suficie, daleko po lewej stronie,
coś, co wyglądało na odbicie wody w poruszającej się szklance, ale nie było tam
wody, lustra ani niczego innego, co mogłoby wywołać ten efekt, i nie mogło to
pochodzić z zewnątrz. Kiedy to obserwowała, z plamy spływała jakaś srebrzysta
ciecz. Spadała lekko, nie dotykając podłogi, aż uformowała kształt
przypominający mężczyznę o wzroście ponad dwóch metrów, pokrytego jakąś
sztuczną skórą. Nie było dźwięku, nie wiedziała, jak mogła uznać to za
mężczyznę, bo nie było widać żadnych rysów twarzy. Wtedy przemówił prosto do
jej umysłu:
„Nie bój się, jestem twoim
przewodnikiem”.
Nie mogła się poruszyć, patrząc
tylko na oczy i usta; była zamrożona, i to nie z zimna. Nie sądziła, żeby to
był strach, ponieważ pamiętała, że nie czuła strachu, tylko ciekawość. Może cokolwiek to było, w jakiś sposób wprowadziło ją w ten stan. Kiedy przemówiła,
przypomniała sobie, że pomyślała: „Dlaczego
tak długo ci zajęło, żeby
wrócić do formy?”. Przemknęła jej więc myśl, że jakimś sposobem spotkała tego
gościa na wcześniejszym etapie życia i w ogóle nie mogła go sobie przypomnieć.
Była na niego bardzo zła, że zostawił ją na tak długo. Nie powiedziała tego wprost, tylko tak pomyślała, ale on to
podchwycił. Nadal powstrzymując jej ruchy, kontynuował rozmowę. Potem wydarzyło
się coś jeszcze, co wydawało się logicznie niemożliwe. Łóżko zdawało się
zmieniać położenie, a łóżko albo stało się mniejsze, albo pokój większy, ale
wiemy, że to niemożliwe, prawda? Wtedy na podłodze, tuż przed nią, pojawił się
duży krąg, rzucony przez snop światła. Przeobraził się w miniaturowe miasto pod
szkłem. Przypominał jej szklane ozdoby w kształcie kopuły z płatkami śniegu,
którymi się potrząsa. A przez cały czas istota mówiła jej, że to pierwsza część
jej lekcji i pokazuje jej coś, co powinna rozpoznać. Nadal nie mogła się ruszyć
i w pewnym momencie miała ochotę krzyknąć, ale chociaż mogła otworzyć usta, nie
wydobył się z nich żaden dźwięk. Myśli, że w tym momencie poczuła łzę w kąciku
oka. Nie wie, czy to zimno ją spowodowało. Widziała wszystko i widziała
wszystko, co się działo. Potem zobaczyła maleńką rudą główkę wyskakującą zza
uchylonych drzwi; to była jej młodsza siostra. Potem zniknęła. Nie pamięta,
żeby ta istota zniknęła, ani żeby pokój odzyskał swój kształt. Musiała zasnąć.
Dodatek
HC
Źródło: John Spencer, „Dar Bogów?”, str.
218–221
Typ: E
Komentarze:
·
Interesujący raport
Jallal Mouls
·
Jej rodzice wydawali się dość pazerni i skąpi, jeśli
chodzi o ogrzewanie i oświetlenie! Donna
Johnson
Opracował - ©R.K.Fr. Sas - Leśniakiewicz

