Powered By Blogger
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ZSRR. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ZSRR. Pokaż wszystkie posty

sobota, 13 czerwca 2026

CE z Dzwonem w Woroneżu – w ZSRR

 


Wieczorem 27 września 1989 roku kilkoro dzieci i dorosłych w parku publicznym w Woroneżu, zgłosiło obserwację świecącego na czerwono obiektu zstępującego z nieba. Gigantyczne humanoidy. Lądujące UFO. Radzieccy naukowcy badający to miejsce.

Humanoidy stały się głównym tematem opowieści, ale wielu rosyjskich badaczy UFO nadal interesowało się samym obiektem – dużym, brązowo-czerwonym, powoli obracającym się obiektem w kształcie dzwonu, który podobno wylądował na oczach licznych świadków.

To, czy zdarzenie miało miejsce dokładnie tak, jak opisano, pozostaje kontrowersyjne, ale pozostaje jednym z najsłynniejszych domniemanych spotkań humanoidów w historii UFO i jednym z niewielu przypadków, w których odnotowano jednocześnie obecność dzwonowatego UFO i humanoidalnych pasażerów.

Wieczorem 27 września 1989 roku kilkoro dzieci i dorosłych w parku publicznym zgłosiło, że widziało świecący czerwony obiekt zstępujący z nieba.

Świadkowie zeznali, że obiekt:

·        Wyglądał jak jaskrawe, czerwono-pomarańczowe światło.

·        Powoli opadał w dół parku.

·        Unosił się w niewielkiej odległości nad ziemią.

·        Wylądował na krótko.

·        Był cichy lub prawie bezgłośny.

·        Chociaż niektórzy opisywali go jako kulę, późniejsze rekonstrukcje radzieckich badaczy UFO przedstawiały go jako brązowy obiekt w kształcie dzwonu, przypominający odwrócony dzwon kościelny z zaokrąglonym kopulasty szczyt i szersza dolna krawędź."

 

Humanoidy

 

Historia zyskała światową sławę, ponieważ świadkowie twierdzili, że z pojazdu wyłonili się pasażerowie.

Według doniesień:

·        Pojawił się właz lub otwór.

·        Wyszło kilka wysokich humanoidalnych postaci.

·        Istoty szacowano na 2,4–3 metry wzrostu.

·        Nosili obcisłe, metaliczne kombinezony.

·        Świadkowie opisywali niezwykle duże głowy.

·        Jedna postać miała podobno troje oczu ułożonych poziomo.

·        Istoty rzekomo przez krótki czas chodziły po lądowisku."

 

Dziwna Kula

 

„Często zapominanym szczegółem jest to, że świadkowie twierdzili, że z pojazdu wyłoniła się mała, świecąca kula.

Kula podobno:

·        Unosiła się niezależnie.

·        Poruszała się po lądowisku.

·        Wydawała się badać otoczenie.

·        Powróciła do większego obiektu.

Niektórzy badacze porównują to do współczesnych doniesień o mniejszych obiektach typu „drony” towarzyszących większym UFO.

 

Odlot

 

Po kilku minutach:

·        „Humanoidy ponownie weszły do ​​pojazdu.

·        Obiekt uniósł się pionowo.

·        Gwałtownie przyspieszył.

·        Zniknął w powietrzu”.

Dlaczego sprawa stała się sławna:

Radziecka agencja informacyjna TASS ujawniła tę historię na całym świecie w ostatnich latach zimnej wojny.

Gazety na całym świecie publikowały nagłówki o: Gigantycznych humanoidach. Lądującym UFO. Radzieckich naukowcach badających to miejsce.

Humanoidy stały się głównym tematem opowieści, ale wielu rosyjskich badaczy UFO nadal interesowało się samym statkiem – dużym, brązowoczerwonym, powoli obracającym się obiektem w kształcie dzwonu, który podobno wylądował na oczach licznych świadków. Kwestia, czy zdarzenie przebiegło dokładnie tak, jak opisano, pozostaje kontrowersyjna, ale pozostaje jednym z najsłynniejszych domniemanych spotkań humanoidów w historii UFO i jednym z niewielu przypadków, w których dzwonowate UFO i humanoidalni pasażerowie byli zgłaszani razem.

 

Moje 3 grosze

 

I znów UFO w kształcie dzwonu. Wydaje się, że takich lądowań będzie jeszcze więcej. Co do humanoidów, to cóż – jak mówi polskie przysłowie – strach ma wielkie oczy. Ale oczywiście nie neguję tego, że te humanoidy mogły być większe niż przeciętni ludzie. Przypominają się od razu incydenty z głębin Bajkału, gdzie dzielni chłopcy z Morskiego SPECNAZ-u GRU zostali zaatakowani przez właśnie takie wysokie na 3 m istoty. Podobne istoty latające w powietrzu widziano w Gruzji i na Kaukazie.

 

Opracował - ©R.K.Fr. Sas - Leśniakiewicz

wtorek, 28 kwietnia 2026

CE4X(?) z Nimfami w ZSRR

 


Albert Rosales

 

Lokalizacja: Cłaczetczwo, obwód moskiewski, Rosja

Data: 28.VI.1980

Godzina: 14:00 MSK

Opis incydentu:

W sierpniu 1979 roku Władimir Pawłowicz Bogaczew natknął się na dziwną, niewidzialną barierę na polu niedaleko domu. Wcześniej tego dnia siedział na zewnątrz z młodą córką, gdy oboje usłyszeli głośny dźwięk przypominający helikopter przelatujący nad pobliskimi drzewami. Nic nie widzieli. Później, idąc polem w pobliżu wioski, ponownie natknął się na niewidzialną barierę i zmęczył się, a w gardle zaschło mu w gardle. Usiadł na polanie i nagle usłyszał donośny, piskliwy głos po rosyjsku: „Chcesz zobaczyć dziewczyny?”.

Spojrzał w górę i zobaczył bardzo wysoką, męską postać ubraną w coś, co przypominało ciężki strój mnicha. Postać uśmiechnęła się do Bogaczewa, a on wstał. W tym momencie humanoidalny stworek zaczął znikać mu z oczu, najpierw zmieniając się w pionowe pasy, a potem całkowicie znikając. Chwilę później humanoid pojawił się ponownie, tym razem ubrany w coś, co wyglądało na obcisły, błyszczący, zielony „skafander kosmiczny”. Skafander zakrywał go całkowicie, z wyjątkiem głowy. Nieznajomy był tęgi i miał europejskie rysy twarzy. Miał spiczasty podbródek, wysokie kości policzkowe i coś, co wyglądało na rzadki zarost. Powtórzył swoje pierwotne pytania o dziewczyny i znów zniknął. W jego miejscu świadek mógł teraz zobaczyć łąkową panoramę, niebiesko-białą, przypominającą prostokątny ekran. Na nisko przystrzyżonej trawie stała grupa uroczych dziewcząt, ubranych w cienkie, białe ubrania i nakrycia głowy. Miały piękne, długie, czarne włosy i były bose. Ich skóra była śnieżnobiała, a wszystkie miały cudowne, proporcjonalne i zmysłowe ciała. Przypominały nieco Japonki, ale o europejskich rysach twarzy, w wieku około 17 lat.

Jedna z nich przemówiła melodyjnym, lecz niezrozumiałym językiem. Świadek usłyszał syk i scena zniknęła. Ogarnęła go mgła i zdawał się tracić przytomność. Wkrótce znalazł się w obiekcie o ścianach pokrytych białym linoleum. Na ścianie wisiał plakat, podobny do ręcznie malowanego rysunku; na nim znajdowała się pięcioramienna gwiazda. Po prawej stronie pokoju zobaczył duże zielone zasłony prowadzące do większego pomieszczenia. Za zasłonami natknął się na dwa urządzenia przypominające aparaty i stół pośrodku, a po obu stronach na coś, co wyglądało na wygodne sofy. Na suficie znajdowała się okrągła lampa z jasnym światłem. W tym pokoju zobaczył bardzo wysokiego mężczyznę, około 2 metrów wzrostu, z krótkimi czarnymi włosami po bokach i łysiną na czubku głowy, ubranego w wąskie spodnie z paskiem i brązową koszulę w paski z krótkim rękawem. Po prawej stronie stał inny mężczyzna w szarym ubraniu, który całkowicie ignorował świadka. Wysoki Kosmita zwrócił się do Bogaczewa, pytając go, czego najbardziej się boi, a świadek natychmiast odpowiedział: „Wojny nuklearnej”. Kosmici obiecali zaangażować się w sprawy ludzkie i zapobiec katastrofie. Po obietnicy skontaktowania się z lokalnym środowiskiem naukowym Bogaczew został oddelegowany z powrotem na to samo pole. Potem nie widział już Kosmitów.

Dodatek HC nr 1468

Źródło: Boris Szurinov, „Cuadernos De Ufologia” tom. 15 # 2 1993 & Viktor Orlov, „Contact & Contactees” 1990. Archives of Felix Zigel https://cloud.ufo-forschung.de/s/cEqcmy3x55feHyJ?dir=undefiniowane&path=%2FRussia%2FAIAUFO&openfile=767156  

Typ: G

Opracował - ©R.K.Fr. Sas - Leśniakiewicz

środa, 22 kwietnia 2026

CE1 w ZSRR

 


Albert S Rosales 

 

Miejsce: Konancewo, obwód wołogodzki, Rosja

Data: 6 czerwca 1989

Godzina: 14:30 MSK

Opis incydentu:

Uczniowie: Sierioża Belewski, Swieta Katerina, Ira Bawszewa, Marina Szirajewa i Luda Rybakowa spacerowali w pobliżu swojej wioski Konancewo, gdy nagle zauważyli żółty błysk na czystym, bezchmurnym niebie. W międzyczasie świecąca plamka zaczęła opadać ku ziemi, stając się coraz większa. Kula przeleciała nad malowniczymi domami Konancewo, a następnie potoczyła się po pobliskiej łące. Zatrzymała się w pobliżu kępy zarośli, około 50 metrów od łąki. Na polach ani w wiosce nie było żywej duszy. Młodsze dziewczęta – Swieta, Katerina i Ira Bawszewa – zbiegły z niewielkiego wzgórza, płacząc z przerażenia.

Kula okazała się masywna – większa niż samochód, miała około trzech do czterech metrów średnicy. Niespodziewanie rozdzieliła się na dwie połowy; połowy te rozstąpiły się, a z przestrzeni między nimi wyłonił się ciemny stwór. W tej samej chwili latający pojazd zdawał się rozpływać w powietrzu. Gość miał wzrost znacznie wyższy od człowieka, a jednocześnie krótkie, krępe ciało. „Ręce” – długie i zwisające – zwisały poniżej kolan, sięgając aż do trawy. Ale najbardziej uderzający był obszar, w którym człowiek zazwyczaj ma ramiona i głowę: stworzenie to miało owalny, zaokrąglony występ na szczycie tułowia, z którego ręce biegły prosto w dół. I jeszcze jeden szczegół: gdy stworzenie zbliżało się do Konancewa na sztywnych, nieugiętych nogach, świadkowie byli zdumieni faktem, że widziane z profilu, istota wydawała się całkowicie płaska – jak deska. Co więcej, na jego „piersi” jarzył się dysk emitujący to samo oślepiające światło, co kula, która zstąpiła z nieba. Wkrótce potem na niebie pojawił się drugi obiekt, dokładnie w tym samym miejscu. Cała sekwencja powtórzyła się: wylądował na skraju Konancewa, potoczył się po łące i dotarł w innym miejscu. Półkule ponownie się rozstąpiły i wyłoniła się z nich istota. Kula zamknęła się, zamigotała na chwilę i zniknęła bezszelestnie. Istota, po zrobieniu kilku kroków w kierunku pobliskich linii energetycznych, również zniknęła. Wszystko działo się w absolutnej ciszy. Trzeci obiekt pojawił się w tym samym punkcie nieba. I znów rozegrał się podobny scenariusz – lądowanie i późniejsze zniknięcie kuli i jej „pasażera”. Z czwartego, UFO, które wylądowało zaraz potem, nikt się nie wyłonił; po otwarciu i zamknięciu – ono również zniknęło. Odległość między młodzieżą a wylądowanymi kulami wahała się od pięciuset do stu pięćdziesięciu metrów. Trudno dokładnie określić, ile minut spędzili na obserwowaniu tej fantastycznej sceny; najprawdopodobniej około pół godziny.

Dodatek HC nr 542

Źródło: Timothy Good, Raport UFO 1991, „Komsomolskaja Prawda” (25 lipca 1989) i Magazyn „Junyi Tiechnik” (nr 10, 1989)

Typ: B

Opracował - ©R.K.Fr. Sas - Leśniakiewicz

czwartek, 19 marca 2026

O tajnych projektach i miastach-widmach w ZSRR

 


Patrząc na to, co się dzieje na świecie, wspominam wczesne lata 80. ubiegłego stulecia, kiedy to peerelowska propaganda karmiła nas wizjami Armagedonu spowodowanego przez Amerykę i jej sojuszników przy pomocy BMR – oczywiście triady ABC a także bardziej egzotycznymi D, N, DEW, RFDEW, LBR, MWW, ADS, etc. etc. no i oczywiście kosmiczne ASAT i te z programu High Frontier, którym straszył nas Ronald Reagan. Natomiast niczego się nie mówiło o broniach i bazach stworzonych przez ZSRR. Temat był zakazany jako że Rosjanie i w ogóle Sowieci mieli być gołąbkami pokoju powstrzymującymi szaleńców z Zachodu straszących nas wojną i totalnym końcem świata. Na temat radzieckich środków prowadzenia wojny nie mówiło się i nie pisało w krajach demokracji ludowej, bo rzecz była ŚCIŚLE TAJNE/POUFNE/PRZED ODCZYTANIEM SPALIĆ – sic! Tylko kilkunastu wtajemniczonych wiedziało co tam, w ZSRR się znajdowało i co gotowano do walnej rozprawy z Zachodem. I tak na temat radzieckich/rosyjskich broni kosmicznego bazowania zaczęło się pisać pod koniec lat 80-tych.

Nie tak dawno, dzięki Krzysztofowi Piechocie, miałem okazję zaznajomić się z niezwykle ciekawą pracą pt. „ZATO – Miasta zamknięte w Związku Radzieckim i w Rosji” (wyd. Czarne, Wołowiec 2025) autorstwa Alice Lugen. A nad czym się tam pracowało, to pokazuje lista 20 tajnych oczywiście, projektów broni i technologii:

v Car Tank z czasów I Wojny Światowej to projekt z lat 1914-1915. W czasie prób utknął w bagnie i projekt ten zarzucono. Poza tym był technicznie niemożliwy do wprowadzenia go na pole walki.

v Samolot z projektu Zweno z lat 30. Konstrukcja nawet ciekawa, ale nieużyteczna. Jeden duży samolot miał podwieszone 3 myśliwce I-16. Wypróbowano je w 1941 roku w Rumunii, ale pod względem taktycznym był to niezbyt udany projekt i go porzucono.

v Transportowiec morski A-90 Orionok – był to ekranoplan transportowy z lat 1972-1979. Zob. także: https://wszechocean.blogspot.com/2013/07/wodoloty-i-ekranoplany.html

v Samolot z projektu Ekip – radzieckie UFO z lat 1970-1990. Pisze szerzej o tym na stronie: https://wszechocean.blogspot.com/2011/07/ekip-czy-ufo-startuja-z-newady.html

v Latająca twierdza K-7 Kalinin. Projekt z lat 30-tych ub. stulecia. Ogromny wielosilnikowy bombowiec, którego prototyp uległ katastrofie, w której zginęło 12 z 16 osób i projekt zarzucono.

v Statki i okręty porzucone na cmentarzysku jednostek pływających w okolicach osady Teriberka – 130 km od Murmańska.

v Kolejny ekranoplan i samolot VVA-14 De Bartini Berriew. Była to maszyna do zwalczania okrętów podwodnych. Projekt z lat 80-tych upadł z powodów ekonomicznych.

v Superciężki ekranoplan MD-160 Łuń. Szybki i uzbrojony w 6 pocisków przeciwokrętowych. Wykończyła go ekonomia. Opisany na stronie: https://wszechocean.blogspot.com/2013/07/wodoloty-i-ekranoplany.html oraz https://wszechocean.blogspot.com/2020/02/co-sie-stao-z-radzieckimi-potworami.html. 

v Odrzutowy dwupłatowiec M-15 Belphegore. Samolot rolniczy kompletnie nieprzystosowany do tych zadań. Jako polonicum dodam, że produkowano go też w Polsce. Zachłystywała się nim propaganda z czasów E. Gierka.  

v Lotniskowiec Mińsk – kompletnie nieprzydatny dziś lotniskowiec i helikopterowiec. Sprzedano go Chińczykom i teraz rdzewieje gdzieś w okolicach Nantongu k./Szanghaju u ujścia Jangcy-kiang. Chińczycy ponoć go zezłmowali.

v Kolejny przykład LBR – laserowej broni radiacyjnej: działo laserowe na podwoziu czołgowym 1K17 Szapik. Służyło ono do oślepiania i niszczenia wrogich instalacji optycznych wykrywania i naprowadzania broni. Użyto go w czasie wojny radziecko – chińskiej nad Amurem we wczesnych latach 70-tych. Na ten temat pisano na stronie: https://wszechocean.blogspot.com/2011/07/strzay-nad-ussuri-i-radziecka-lbr-2.html

v Baza samolotów myśliwskich w Smirnym na Sachalinie. Była to wysunięta rubież obronna ZSRR chroniąca przed atakiem bombowym ze strony USA i Japonii. Dziś jest to rozpadająca się ruina…

v Porzucone helikopterowiska w europejskiej części ZSRR – m.in. w miejscowości Goriełowo k./Sankt Petersburga.

v Super haubica atomowa 2B1 Oka strzelająca pociskami jądrowymi o kalibrze 420 mm. Opisy na stronie: https://wszechocean.blogspot.com/2017/01/atomowe-dziao-w-sowackich-koszycach.html

v Okręt podwodny SSBN K-84 Jekaterynburg klasy Delta IV uzbrojony w wielogłowicowe pociski rakietowe. Okręt końca świata à la SSGN Czerwony Październik z powieści Toma Clancy’ego. 

v Latający dźwig MIL Mi-10 do przenoszenia ciężkich pojazdów lub elementów konstrukcyjnych.  

v Radiolokator DUGA w Czarnobylu na Ukrainie i na Dalekim Wschodzie ZSRR, zwany „rosyjskim dzięciołem”. Miał on za zadanie podhoryzontalne wykrywanie odpaleń wrogich ICBM. Aktualnie rozsypuje się w rdzę… Pisze się o tym na stronie: https://wszechocean.blogspot.com/2012/12/czarnobyl-2-albo-rosyjski-dziecio.html

v Cmentarzysko radzieckich atomowych okrętów podwodnych w okolicy Murmańska – m.in. Zatoka Andriejewa.

v Krążownik Murmańsk – uzbrojony w 10 dział kalibru 152 mm miał bronić radzieckiej Arktyki przed zakusami NATO. Dzisiaj rdzewieje od 1994 roku w Morzu Barentsa.

v Promy kosmiczne Burań – jeden z nich odbył bezzałogowy lot orbitalny 2-krotnie okrążając Ziemię w 1987 roku. Aktualnie 2 egzemplarze rdzewieją w muzeum i nie ma środków na ich konserwację.[1]

No i do tego należałoby dodać dwie najnowsze konstrukcje morskie i jedną lotniczą:

v Okręt podwodny AS-12 Łoszarik, który uległ katastrofie w Morzu Barentsa – zob.: https://wszechocean.blogspot.com/2019/07/atom-na-dnie-morza.html   

v Jądrowy podwodny super dron z projektu Posejdon – zob.: https://wszechocean.blogspot.com/2022/05/maszyny-konca-swiata-ai-moze-wywoac-iii.html i https://wszechocean.blogspot.com/2018/08/posejdon-bron-sadu-ostatecznego.html oraz: https://wszechocean.blogspot.com/2016/05/nowa-rosyjska-bron-podwodna.html;       https://wszechocean.blogspot.com/2018/02/icnt-miedzykontynentalna-torpeda-atomowa.html;

 https://wszechocean.blogspot.com/2018/02/odkrycie-rosyjska-ultratajna-torpeda.html;  https://wszechocean.blogspot.com/2018/02/gebokowodny-problem-radzieckarosyjska.html.

v Jądrowy pocisk rakietowy z atomowym napędem – zob.: https://wszechocean.blogspot.com/2019/09/buriewiestnik-tajemnica-morza-biaego.html  https://wszechocean.blogspot.com/2019/09/tajemnica-morza-biaego-buriewiestnik.html i   https://wszechocean.blogspot.com/2024/09/gdzie-jest-buriewiestnik.html   

       

Supersoniczny pocisk balistyczny "Oriesznik" 

To zaledwie kilka przykładów tego obłędnego pragnienia dominacji. Kiedyś wraz z kolegami próbowaliśmy obliczyć (a to były wczesne lata 80-te XX wieku) ile przypada ton trotylu na głowę Ziemianina. Wyszło nam wtedy jakieś 2 tony na osobę. 2 tony! A przecież wystarczy 75-gramowy nabój wiertniczy, by pozbawić życia człowieka… I nad takimi broniami i środkami (wektorami) ich przenoszenia pracowano w ZATO. Skrótowiec ten oznacza tyle, co Zakryto Administratiwno-Territorialno Obrazowanije czyli zamknięta jednostka administracyjno-terytorialna albo bardziej adekwatnie zamknięty wydzielony administracyjnie teren bez swobodnego dostępu. Krótko mówiąc – zona.  

Autorka wylicza ponad 30 takich zon i obszarów zamkniętych. To właśnie tam wykuwane są bronie i technologie wojenne ZSRR i Rosji. Najstarszą i najbardziej złowrogą z nich jest zona na Wyspie Odrodzenia na Jeziorze Aralskim - N 45°0930 - E 59°1747. Pracowano tam nad bronią B z triady BMR ABC. Najbardziej ucierpiały na tym zwierzęta doświadczalne, które konały w niewysłowionych mękach w tamecznych laboratoriach. Pracowano tam nad najbardziej zjadliwymi patogenami: ospą czarną, wąglikiem i dżumą, no i oczywiście różnymi innymi paskudztwami w rodzaju wirusa ebola. Być może to właśnie z ruin na Wyspie Odrodzenia pochodzą różne infekcje grypopodobne w tym COVID-19…

Jest książka autorstwa Roberta Jungka pt. „Państwo atomowe” (Warszawa 1982), w której opisuje on implikacje prac i posiadania broni i technologii jądrowych. Wszystkie te znalazły swe dokładne odzwierciedlenie w radzieckich/rosyjskich ZATO. Szpiegomania, paranoiczna podejrzliwość, kontrola dokumentów, przekonań, korespondencji, rozmów, itd. itp. – to wszystko miało i ma miejsce w miastach zamkniętych. Obłęd wprowadzony do realnej rzeczywistości w ZSRR. Obłęd ten trwał do czasy rozpadu Związku Radzieckiego. Pamiętam, jak w 1995 roku zaprosiliśmy do nas naszego znajomego z Federacji Rosyjskiej. Był zdumiony tym, że w sklepach można było dostać wszystko bez kartek, że ludzie mogli chodzić do kościoła bez problemów i że mieliśmy paszporty w domu a nie w urzędzie i mogliśmy wyjechać za granicą w każdej chwili… I cóż z tego, że latali w kosmos, jak nie można było kupić czy załatwić towarów zwyczajnych nawet nie luksusowych. Zdumiewał go nasz – przecież nie tak znów wysoki – standard życia. Nie mówiąc już o łączności telefonicznej i rozwijającej się sieci połączeń komórkowych. Tak właśnie było. A dla niego skończyło się fatalnie – odwołano go do Matuszki Rossiji i tyleśmy go widzieli. Nie odezwał się już nigdy. Takie są realia przyjaźni rosyjsko – polskiej jakby kto pytał… Patrząc na to wszystko daję wiarę opowieściom z Ukraińskich frontów, gdzie Rosjanie rabują wszystko co popadnie. Po prostu tego, co znajdowali na Ukrainie w ich kraju nie ma. Głód towarów luksusowych i głód pieniądza odpowiada za takie, a nie inne ich zachowania. 

W 1991 roku ZATO, które doskonale prosperowały za czasów czerwonych rządów, naraz podupadły. Skończyły się zamówienia, skończył się run na broń i loty kosmiczne… Mieszkańcy ZATO zostali zrównani i biedującą resztą ludzi radzieckich. I to ich bardzo zabolało. Skończyły się przywileje, skończyły się specjalne prawa, a zaczęła się szara rzeczywistość i bezrobocie. Zaczęły się wyjazdy za chlebem. Pamiętam doskonale ten okres lat 90., kiedy to zza wschodniej granicy ciągnęły masy „turystów” z asortymentem towarów – od szpilek po samochody, od kałasznika do różnego rodzaju wiatrówek i pistoletów. Za milion ówczesnych (dziś 100) złotych można było kupić na bazarze kałacha i wiadro amunicji. Oczywiście meldowaliśmy o tym komu trzeba, ale nikt się tym nie przejmował. „Co wy tam-wicie rozumicie na granicy” – przekonywał mnie pewien pułkownik z KG SG – „my tu w Warszawie wiemy najlepiej…” Akurat wiedzieli. Nie wiedzieli czy nie przyjmowali do wiadomości, że przybysze zza wschodniej granicy wymieniali złotówki na twardą walutę i tym sposobem wywozili nam co najmniej 16 mln US$ rocznie, a nasze zakłady przemysłu lekkiego padały jeden po drugim. Ale to był najmniejszy problem. Niektórym wreszcie oczy się otworzyły po kilkugodzinnej strzelaninie w Magdalence w 2003 roku, kiedy to dwóch bandytów szachowało pluton AT – zabijając dwóch i raniąc 17 funkcjonariuszy. Niestety – było już za późno, bo…

…kiedy skończyły się rządy Borysa Jelcyna na jego miejscu pojawił się tandem Władimir Putin – Dymitrij Miedwiediew. Ci doskonale wiedzieli czego chcą. Przede wszystkim restauracji ZATO i przywrócenia Rosji dawnej mocarstwowości oraz granic status quo ante 1914 a.D.,  a do tego potrzebna im była kolejna wojna, którą rozpętali w 2022 roku na Ukrainie. I taka jest geneza tego, co doprowadzi świat do III Wojny Światowej. I dlatego znów powrócono do tworzenia ZATO i kolejnych generacji broni – w tym BMR. Jak dotąd wojna rozlała się z Ukrainy na Izrael, Zachodni Brzeg, Strefę Gazy, Iran, Irak, Arabię Saudyjską, ZEA i inne kraje regionu. W Europie cały czas są niespokojne wschodnie granice UE i NATO, gdzie Rosja i Białoruś prowadzi szarpaną wojnę hybrydową realizowaną przez tzw. migrantów, a tak naprawdę to męty i szumowiny z całego świata, którym zachciało się lekkiego oraz łatwego życia w Unii. Oczywiście sprzyjają im różne śmieszne figury ze świata kultury, którym marzy się multi-kulti, mieszanie genów i inne idiotyzmy wymyślone przez różnych pseudofilozofów od siedmiu boleści i zdziwaczałe stare panny. To, co się wyrabia w Europie Zachodniej jest ostrzeżeniem. W pierwszym rzędzie należy wyeliminować takich oszołomów z życia publicznego, bo to oni wspierają rzeczywistych szkodników z rządu i parlamentu, którzy łakną napływu migrantów do Polski, nie zdając sobie sprawy z konsekwencji.

A to jest właśnie plan na przywrócenie Imperium Rosyjskiego kosztem terytoriów Polski (i nie tylko Polski) o którym pisał już Lenin w 1922 roku po laniu jakie dostał w Polsce. I tak właśnie będzie, do tego dojdzie jeśli się nie opamiętamy.       



[1] Na podstawie filmu „20 radzieckich maszyn, które Rosja ukrywa przed światem”.

sobota, 14 marca 2026

CE1: UFO ciągnie pociąg w ZSRR

 


 

Fran Ridge

 

Kolejny incydent z cyklu „pociągi – widma – widma w pociągach":

Lokalizacja: szlak kolejowy poprzez Pietrozawodsk i Suojarwi, ZSRR

Data: luty, 1985

Czas: 02:35 MSK

Opis incydentu:

2:35 rano. Pociąg towarowy składający się z 70 pustych wagonów i lokomotywy jechał do miasta Kostomuksza przez Pietrozawodsk i Suojarwi. Pociąg, prowadzony przez konduktora Orłowa i jego pomocnika Mironowa, minął stację Essoila, gdy nagle Orłow zauważył za drzewami jakiś dziwny obiekt poruszający się równolegle do pociągu. Obiekt wypuścił promień światła w kierunku ziemi, a następnie go przyciągnął. Mironow przez chwilę nie mógł wydusić słowa, widząc, jak kula przekracza tory kolejowe i zaczyna poruszać się 30-50 metrów przed pociągiem. Orłow próbował zatrzymać silnik i gwałtownie zahamować, aby uniknąć zderzenia z jasną kulą, ale pociąg nie chciał się zatrzymać. Mężczyźni poczuli się jak zahipnotyzowani i wpatrywali się w tajemniczy obiekt – regularną figurę geometryczną o średnicy około czterech metrów, która bezszelestnie unosiła się nad powierzchnią, jakby dryfowała. Gdy pociąg zbliżał się do stacji Nowyje Pieski, Orłow włączył przenośne radio i skontaktował się z dyżurną, która wyszła na spotkanie… Zbliżający się pociąg i ze zdumieniem zobaczyła lśniącą kulę, a za nią wibrujący obiekt przypominający wywróconą misę, a potem pojawił się pociąg, poruszający się z prędkością około 60 km/h. Wydawało się, że kula uderzy w stację, ale tuż przed zwrotnicą nagle oddzieliła się od lokomotywy spalinowej i ominęła budynek, ale pociąg nie zatrzymał się i przejechał tuż obok. Konduktor i pomocnik wspominają tylko o kuli, ponieważ z kabiny nie widzieli obiektu przypominającego wywróconą misę. Gdy tylko kula minęła zwrotnicę, natychmiast rzuciła się w stronę pociągu. Kiedy odjechała, jej prędkość spadła co najmniej o połowę. Lokomotywa spalinowa mocno szarpnęła, a mężczyźni w kabinie uderzyli w przednią szybę. Jednak lokomotywa zwiększyła prędkość, gdy lśniąca kula ponownie zbliżyła się do pociągu. Pociągowi udało się zatrzymać dopiero w pobliżu stacji Zastawa, a kula zniknęła za lasem. Załoga musiała czekać na pociąg jadący z naprzeciwka, z Pietrozawodska. Konduktor wysiadł z pociągu. Maszynista, aby zbadać koła, i gdy tylko obszedł lokomotywę, poczuł, jak jakaś dziwna siła przyciska go do maszyny. Nie mógł się ruszyć, a kiedy już mógł, mężczyzna ledwo dosięgnął kabiny. Gdy tylko dotarł do kabiny, pociąg ruszył, jakby czekał, aż mężczyzna zajmie miejsce. Pociąg jechał dalej przez jakiś czas, aż lśniąca kula zniknęła za lasem. Uczestnicy zdarzenia doświadczyli silnego szoku nerwowego. Automatyczne rejestratory lokomotywy i inne oficjalne dokumenty potwierdzają wiarygodność tego dziwnego zdarzenia. Świecącą kulę zauważono wcześniej na stacji Kutiżma, jeszcze zanim natknęła się na pociąg nr 1702. 1 godzina 20 minut) pociąg pokonał ponad 50 kilometrów.

NOTATKI HISTORYCZNE Z DOCHODZEŃ:

v Miało to miejsce w okresie Związku Radzieckiego (połowa lat 80.), kiedy rząd stawał się coraz bardziej otwarty na dokumentowanie „anomalii powietrznych” za pośrednictwem programów takich jak „Sietka” (tajny wojskowo-naukowy projekt badawczy dotyczący UFO). Dokumentacja przeszła z natychmiastowych oficjalnych raportów składanych w karelskim oddziale radzieckiego Ministerstwa Kolei do relacji w radzieckich mediach, takich jak „Gudok” i „Socjalistycznaja Industrija”. Zachodni badacze, w tym ci z MUFON, zaczęli dokumentować sprawę pod koniec lat 80.

v Zdarzenie to nieprecyzyjnie ująłem w książce „Pociągi – widma i widma w pociągach” (Jordanów 2025), wraz z kilkoma innymi przypadkami interakcji pociągów z UFO.

ZDJĘCIE: AI i Emile Kelly Gauthier

https://www.facebook.com/groups/43941612171/

Opracował - ©R.K.Fr. Sas - Leśniakiewicz

środa, 31 grudnia 2025

CE0 z Krasnoludem w ZSRR

 


Albert Rosales

 

Lokalizacja: Omsk, ZSRR

Data: 1938

Czas: różny

Opis incydentu:

Nina Ksenofontowna Niepomniaszczaja pamięta, że ​​gdy miała około 5 lub 6 lat i mieszkała z matką i babcią, przeżyła kilka dziwnych spotkań. Podczas pierwszego spotkania została sama w domu i szła z kuchni do sypialni, gdy zobaczyła małe stworzenie zbliżające się z kąta w jej kierunku. Opisała stworzenie jako wyglądające jak „staruszek”, około metra wzrostu, może trochę większy (wydawał się wyższy od niej). Nieznajomy miał jasną brodę sięgającą poniżej pasa, blond włosy i był ubrany w lekkie ubranie. Szedł w jej kierunku z pobliskiej szafki nocnej w rogu. To ją przestraszyło i wybiegła z domu. Kiedy wróciła, małego mężczyzny już nie było.

Jej drugie spotkanie miało miejsce kilka dni później, gdy szła sama ciemnym korytarzem prowadzącym do ogrodu, gdy pojawił się ten sam staruszek, idący w jej kierunku. Przerażona, wyskoczyła do ogrodu z krzykiem. Z domu sąsiadki wybiegła dziewczyna i zapytała ją, co się stało. Opowiedziała jej, co widziała, i obie weszły do ​​środka, by poszukać stworzenia, ale w ciemnym korytarzu nic nie było widać. To był ostatni raz, kiedy widziała stworzenie.

Dodatek HC

Źródło: Michaił Gersztejn, Rosja

Typ: E

Opracował - ©R.K.Fr. Sas - Leśniakiewicz

piątek, 5 grudnia 2025

CE0/BV w Aszchabadzie


Albert Rosales

 

Lokalizacja: Aszchabad, Turkmenistan

Data: listopad lub grudzień 1989

Godzina: noc

Opis incydentu:

Sześcioletnia dziewczynka, Tania Kuzina, twierdziła, że ​​pewnej nocy odwiedziły ją istoty pozaziemskie. Rano opowiedziała o tym swojej 30-letniej matce, pani Natalii Kuzinie. Według Tani, do jej sypialni w jakiś sposób weszło kilku humanoidalnych mężczyzn-kosmitów. Wszyscy mieli na głowach duże, przezroczyste hełmy sięgające do ramion. Na hełmach widoczne były metalowe anteny przypominające małe rogi. Mężczyźni powiedzieli dziewczynce: „Zostańmy przyjaciółmi”. Przerażona Tania zapytała mężczyzn, kim są. Powiedzieli jej, że pochodzą z innego świata, po czym odeszli. Jej matka nie uwierzyła w jej historię. Jednak kilka dni później, według Tani, obcy „mężczyźni” powrócili. Przybysze wyjaśnili Tani, że żyją w innym, piękniejszym świecie, który ma bardzo przyjemną naturę. Tania zapytała, czy w ich świecie są drzewa, a kosmici powiedzieli, że ich drzewa przypominają wielkie „ogórki”. „Co tam macie, poza tym?” – zapytała Tania. Kosmici wyjaśnili, że mają specjalne urządzenia, których używają do „przebijania dziur między światami” (do podróżowania?). Powiedzieli, że ich świat jest równoległy do ​​Ziemi. Powiedzieli nic nie rozumiejącej dziewczynce, że po przebiciu dziury przestrzeń zmienia się” w coś na kształt zapadnięcia grawitacyjnego. Kosmici zwrócili uwagę Tani, że jest grzeczną dziewczynką i ma niezbędne „częstotliwości rezonansowe”. Zapytano ją, czy chce odwiedzić ich statek, odpowiedziała twierdząco i po chwili pojawiła się w ich statku kosmicznym. Mężczyźni wskazali na konsolę z licznymi przyciskami i zapytali Tanię, czy chce nacisnąć przycisk (!). Zgodziła się i powiedziano jej, aby nacisnęła konkretny przycisk, ale nie dotykała pozostałych. Powiedziano jej, że pozostałe przyciski odpowiadają za przesunięcie czasowe i „przekształcanie przestrzeni”. Obcy powiedzieli również, że na Ziemi jest bardzo mało osób, z którymi mogliby się komunikować, a Tania była jedną z nich. Jako powód podali jej „niedorozwój”. Że w jej ciele występuje rzadki „atawizm”. Obcy wyjaśnili Tani, że atawizm jest ukryty w jej głowie jako „trzecie oko”. Na koniec powiedzieli Tani, że zabiorą ją ze sobą, gdy osiągnie dorosłość.

Dodatek HC

Źródło: Aleksiej K. Prijma „Nieznane światy” Moskwa 1996

Typ: G

Opracował - ©R.K.Fr. Sas - Leśniakiewicz