Powered By Blogger

poniedziałek, 21 grudnia 2015

Zdarzyło się w nocy 11 października 1944 roku



Stanisław Bednarz


11 października 1944  śpiących głębokim snem mieszkańców Hajdówki, nad ranem, ale w całkowitych ciemnościach obudziły huki, zgrzyty stali dochodzące z linii kolejowej gdzieś w okolicach Rapaczówki. Gdy się rozwidniło niektórzy z nich udali się tam. Zastali wysadzony stalowy most dwa ciężkie pruskie parowozy leżące w korycie i na skarpie rzeki, osiem wykolejonych wagonów, cztery z końmi, cztery z działami artyleryjskimi. Druga połowa składu była nienaruszona jak i tylny trzeci parowóz wspomagający popych. Teren był otoczony przez żandarmów , wokół kręcili się żołnierze z wykolejonego pociągu. Kwiki rannych koni rozbrzmiewały nadal, niektóre z nich były dobijane przez Niemców.  Parowozy były dopiero wyciągnięte po wojnie prawdopodobnie w 1946 roku. Tyle relacja Władysława Bednarza, który spędził młodość na Hajdówce.



Ryc.1 Wykolejone parowozy na Rapaczówce.(zbiory . TMZJ)

   Tej nocy miała miejsce akcja partyzancka wykolejenia pociągu zdarzającego na front wschodni. Należy zaznaczyć że w tym czasie linia frontu przebiegała na Wisłoku w okolicach Jasła i dlatego trasą przez Chabówkę, Nowy Sącz przejeżdżały transporty wojskowe. Partyzanci starali się przeważnie wysadzenia mostów łączyć z wykolejeniem przejeżdżających pociągów aby przerwa w funkcjonowaniu trakcji kolejowej trwała jak najdłużej. Zastanawiające jest jacy partyzanci dokonali tej akcji dywersyjnej. W okresie PRL przyjmowano że dokonali tego partyzanci sowieccy stacjonujący w paśmie Policy. Teraz przyjęta jest wersja że akcji dokonał oddział AK „Chełm” we współpracy z partyzantką sowiecką (oddział „Walka” lub „Awangarda”). Zastanawiające jest, że dzienniku akcji bojowych oddziału „Chełm” nie ma wzmianki o tym wydarzeniu. Ale nie to jest celem tego artykułu. Problemu kto wysadził most w tym artykule nie rozwiążemy. Potrzeba jeszcze badań źródłowych. Ważne jest że dwa  dni linia kolejowa, była nieczynna, dwa parowozy wpadły do rzeki, osiem  wagonów wykoleiło się, dwóch żołnierzy zostało rannych. Potwierdza to oryginalny meldunek niemiecki.


Ryc.2 Meldunek niemiecki o wysadzeniu  (zbiory  Piotra Sadowskiego)


Sądząc z powyższych informacji można wysnuć wniosek że na front wschodni był przemieszczany pułk artylerii konnej. Świadczy o tym ilość wagonów około 15, działa artyleryjskie i duża ilość koni. Podobne spostrzeżenia ma dr Piotr Sadowski współautor naszej monografii. I jeszcze jedna sprawa zdaje się że wielka obława niemiecka w lasach nad Sidziną- 13 października 1944 mogła mieć związek z tą akcją, a nie z zaatakowaniem posterunku mostowego w Kojszówce. Ale jest to tylko domniemanie. Dzięki przedstawionym danym zwłaszcza relacji Władysława Bednarza  i treści meldunku niemieckiego otrzymanego od dr  Piotra Sadowskiego, wzbogaciły się nasze dane o tym szczególe lat wojny.