sobota, 16 lipca 2011

HAARP: straszak czy broń? (2)



video

Czy HAARP jest bronią ASAT?

Kilka dni temu na czacie ufologicznej organizacji INFRA rozmawiałem m.in. na temat możliwości instalacji HAARP i jej wykorzystania. Przypomnę krótko, co to takiego: HAARP (ang. High Frequency Active Auroral Research Program) – to program wojskowych badań naukowych prowadzonych wspólnie przez US Air Force, US Navy i DARPA, oraz budowany przez BAE Systems. Celem projektu jest, według słów jego twórców: Zrozumienie, symulowanie i kontrola procesów zachodzących w jonosferze, które mogą mieć wpływ na działanie systemów komunikacji i nadzoru elektronicznego.

 Opis projektu

Anteny badawcze projektu HAARP pracujące z częstotliwością 30 MHz. W ramach projektu bada się wpływ działania rozmaitych urządzeń elektronicznych na dynamiczne procesy zachodzące w jonosferze. Używany jest duży zestaw różnych urządzeń diagnostycznych i nadawczych, przy pomocy których można symulować oddziaływanie różnych źródeł promieniowania na jonosferę. Przedsięwzięcie jest popularnym tematem rozmaitych teorii spiskowych, mimo że znaczna część prowadzonych badań jest całkowicie jawna i prowadzona przez cywilny, interdyscyplinarny zespół specjalistów publikujący rezultaty badań w ogólnodostępnych czasopismach naukowych. Główne centrum badawcze HAARP znajduje się niedaleko miejscowości Gakona na Alasce. W projekcie bierze udział kilka mniejszych ośrodków w Platteville, w stanie Kolorado, Fairbanks na Alasce oraz Obserwatorium Arecibo w Portoryko. W 2005 naukowcy pracujący w HAARP opublikowali informację o wytworzeniu sztucznej zorzy polarnej za pomocą silnych, zogniskowanych fal radiowych wysokiej częstotliwości.

 Instalacje podobne

Istnieją także podobne instalacje do HAARP (bada się tam różne zjawiska związane z użyciem fal elektromagnetycznych i ich wpływem na atmosferę ziemską) np.:

- Sura – Instytut Badawczy Radio-Fizyczny (Niżny Nowogród, Rosja). Bada m.in. zjawisko obłoków srebrzystych, wg rosyjskiej telewizji, bombowiec Tu-16 w ramach eksperymentu wleciał w taki obłok, co doprowadziło do awarii elektroniki, samolot z wielkim trudem wylądował na lotnisku.
- EISCAT (Szwecja).
- ARECIBO (Portoryko).
- EISCAT (Norwegia)
- VOA (Delano, stan Kalifornia, USA).

 Teorie spiskowe

HAARP jest przedmiotem wielu teorii spiskowych, np.:

*                       HAARP to broń elektromagnetyczna, która potrafi skumulować energię elektromagnetyczną w niewielkim obszarze, znane wyłączenie prądu w Nowym Jorku było następstwem testów tej broni (oparta na pracach dotyczących bezprzewodowego przesyłu energii Nikoli Tesli).
*                       HAARP to broń geofizyczna – może powodować: trzęsienia ziemi, cyklony, tsunami itp.
*                       HAARP to urządzenie potrafiące sterować myślami ludzi.
*                       HAARP to urządzenie mające wyżej wymienione cechy + możliwość: zniszczenia wszystkich satelitów na orbicie i międzykontynentalnych pocisków balistycznych, podziemnej tomografii, łączności z okrętami podwodnymi, sprowadzania na wybrany dowolny cel fali promieniowania o sile 20 megaton.

Część tych teorii spiskowych budowanych jest przez analogię do systemu Echelon, który ostatecznie okazał się rzeczywistą instalacją podsłuchową. (Wikipedia)

My skupimy się na tej ostatniej możliwości – niszczenia SSZ i ICBM poprzez sprowadzania na wybrany cel fali promieniowania EM o mocy 20 Mt TNT.

Wykorzystanie silnego strumienia fal elektromagnetycznych – EM – rozważano już w początkowej fazie opracowania projektów Gwiezdnych Wojen. Jak pisze prof. dr inż. Zbigniew Schneider – bronie elektromagnetyczne – w tym lasery – są przyszłością broni kosmicznych. Spójrzmy, co maja one do zaoferowania:

Działanie lasera polega na wytworzeniu smugi światła, a raczej DOWOLNEGO PROMIENIOWANIA, jak np. roentgena, lub EM, jako monochromatycznego o jednej długości fali, którą to strugę można „doładować” – czy jak się to teraz mówi – „dopompować” dodatkową energią z zewnątrz, uzyskując w ten sposób strumień promieni o bardzo wysokiej energii. Inaczej mówiąc, można indukować z zewnątrz energię, która w laserze wywoła spontaniczną, silną emisję.

Pominę szczegóły techniczne budowy lasera, bo są powszechnie znane, ale za to przytoczę kilka bardzo ciekawych informacji na temat broni laserowej, nad którą pracowano w latach 80. XX wieku. Otóż badania nad laserami o dużej mocy przeprowadza się w Lawrence Livermore Laboratory w Kalifornii. Poza tym pracuje się nad nimi w Instytucie Lebiediewa w Moskwie i Laboratory de Spectroscopie Atomique et Ionique w  Orsay we Francji.

Promień lasera może niszczyć cel w rozmaity sposób. Może stopić czy nawet odparować jego osłonę. Stopiona osłona zamienia się w wysokoenergetyczną plazmę, która z kolei pochłania promienie lasera, ale w zamian emituje promienie X, które z kolei niszczą urządzenia pocisku lub satelity, wywołują jonizację i niszczą mikroprocesory. Mogą też spowodować efekty biologiczne – np. oślepiać kosmonautów. Podobno próby takie były prowadzone w czasie wojny pomiędzy ChRL a Wietnamem.

Bardzo ciekawe – nieprawdaż? I dalej:

Ażeby promień lasera mógł zniszczyć cel, potrzeba promieniowania o dużej mocy, liczonej w kilkuset megawatów (MW) czyli mocy normalnej elektrowni. Obecne[1] lasery osiągają moce tysiąckrotnie mniejsze. Takie eksperymentalne „działo laserowe” pod nazwą „Aurrora”[2] skonstruowano przed paru laty w laboratorium Harry Diamond. Moc jego wynosiła 5 MW, a na strzał zużywał on 12 MeV o natężeniu 16 MA. Strzał trwał 1/5000 s. Gdyby takie „działo” przekonstruować do niszczenia satelity czy pocisku rakietowego, to w celu umożliwienia „napompowania” musiałoby mieć długość 500 m i masę 250 t. Efekt takiego strzału równałby się eksplozji 15.000 kg trotylu (TNT). Obecne lasery mają małą wydajność, równającą się od 0,2 do 6% własnej energii. Najbardziej wydajne są lasery na CO2 i one są przede wszystkim przedmiotem zainteresowania militarnego. W próbach nie przekroczono mocy 100 MW i zwierciadeł (ogniskujących) o średnicy 1 m.

Należy do tego dodać, że nad laserami i ich militarnym zastosowaniem pracuje się w specjalnym ośrodku badawczym w San Francisco i nosi on nazwę Defency Advanced Research Project Agency – DARPA.

A to już brzmi dziwnie znajomo – czyż nie?  Autor podaje jeszcze jeden, smakowity kąsek dla wszystkich poszukiwaczy rozwiązań dla dziwnych zagadek kosmonautyki wojskowej, a mianowicie:

Związek Radziecki prowadzi również intensywne badania nad bronią laserową, przede wszystkim w Instytucie im. Lebiediewa w Moskwie, pod kierownictwem laureatów Nobla – Basowa i Prohorowa oraz w Sary-Chagan. Zajmuje się również wykorzystaniem eksplozji nuklearnych do pobudzenia lasera. Radziecki „Żurnal Elektroniki” podał ewentualny przebieg takiej reakcji: eksplozja bomby o mocy do kilkudziesięciu kt emituje promienie γ, X i neutronowe, które przechwytują pręty cynkowe o długości 100 cm sterczące z satelity. W wyniku wysokiej temperatury przechodzą one w stan plazmy, a ta z kolei emituje promienowanie X. taki satelita mógłby w 50 ns emitować energię 100 TJ. Przyznać trzeba, że ten opis jest niejasny.

No pewnie, że niejasny. Zdziwiłbym się, gdyby był jasny. I dalej, następne smakowite kąski:

Jak dotąd – 1 stycznia 1983 roku – zdarzyło się pięć przypadków czterogodzinnego oślepienia satelitów obserwujących odpalenia radzieckich i chińskich rakiet. Były to trzy satelity z serii Elary Warning System-647. Dwa z nich są zawieszone na geostacjonarnej orbicie nad Oceanem Indyjskim, a jeden nad Pacyfikiem. Satelity te posiadają czujniki na promienie podczerwone, jakie emitują rozgrzane gazy przy odpale rakiety (fale o długości 2,7 μm)./ Zauważony odpał rakiety jest meldowany do dwóch ośrodków – na wyspie Guam i w Alice Springs w Australii. Stąd informacja via satelita przekazywana jest do centralnego ośrodka kontroli w Denver, CO.

Amerykanie podają, że jeszcze w 1973 roku zestrzelili z Ziemi promieniem lasera gazowego na CO2 samolot bez pilota, lecący na niskiej wysokości i z prędkością 300 km/h. W 1976 r. zestrzelono dwa samoloty i helikopter na małych wysokościach. W 1978 roku zestrzelono rakietę przeciwlotniczą. Ostatnio – 23.07.1983 r. – próbnie zainstalowano działo laserowe z laserem gazowym CO2 o mocy 400 kW na samolocie-cysternie Boeing KC-135. Działo to strąciło pięć rakiet przeciwlotniczych klasy powietrze/powietrze Sidewinder odpalonych z myśliwca bombardującego A-7. Strącenie polegało na oślepieniu urządzeń elektronicznych rakiety lecącej na niskiej wysokości z prędkością 3500 km/h. […]

Prowadzone są też badania nad promieniami innymi, niż światło widzialne. ZSRR prowadzi badania nad wykorzystaniem promieni γ. W RFN i na uniwersytecie Stanforda, MO, prowadzi się badania nad laserami na promieniowanie podczerwone – iraserami. Francja posiada własny program zastosowania lasera pod nazwą ARMEL (Armed Laser). Oparty on jest na amerykańskim laserze Excimer. […] W czasie wojny wietnamskiej prawdopodobnie użyto eksperymentalnie lasera do oślepienia żołnierzy wietnamskich (z Vietcongu). […]

Oprócz dział protonowych [i neutronowych] bierze się pod uwagę możliwość wytworzenia strugi jonów, które jonizując powietrze lub w ogóle przestrzeń wokół urządzeń elektronicznych spowodują ich rozładowanie (takie zjawiska mają zachodzić w pobliżu UFO). Bada się również możliwość wykorzystania promieni γ. (Zb. Schneigert – „Zagrożenie z Kosmosu”, Warszawa 1987, op. cit. ss. 315 – 328)

Celowo wytłuściłem passus mówiący o UFO, bowiem oczywistym jest, że napęd UFO ma jakiś związek z jonizacją ośrodka, w którym te pojazdy się poruszają, i albo jest to napęd jonowy – jak chce tego prof. dr inż. Jan Pająk, albo są to obłoki wysoko zjonizowanej plazmy pochodzenia słonecznego lub ziemskiego poruszające się w atmosferze i przestrzeni kosmicznej – jak chce tego Krzysztof Piechota. Zainteresowanych odsyłam do lektury ich prac w tym zakresie. Jak widać, wiele obserwacji UFO lub zjawisk związanych z UFO można wytłumaczyć działaniem urządzeń laserowych lub emitujących fale EM.

A my tymczasem powróćmy do HAARP i kosmicznych systemów obronnych.

* * *

Ciekawe informacje na temat samej DARPA przekazują Andrzej Jacewicz i Jerzy Markowski w swej książce, w której piszą oni, że:

W USA rolę koordynatora wszelkich prac nad nowymi broniami spełnia agencja rządowa – DARPA, która ponadto realizuje ogromne przedsięwzięcie pod kryptonimem TRIAD. Jego celem ma być bojowa stacja kosmiczna z nową bronią na pokładzie, której podstawowym celem będzie zwalczanie ICBM przeciwnika, ale również satelitów. […]

(A. Jacewicz & J. Markowski – „Kosmos a zbrojenia”, Warszawa 1988, ss.250 – 267)

I dalej opisuje się wszystkie programy zbrojeniowe kierowane przez tą agencję. A co to oznacza? Oznacza to, że DARPA jest instytucja pracującą od samego początku nad powstaniem i rozwojem zaawansowanych technologii wojennych w kosmosie. I nie ma i być nie może mowy o cywilnym zastosowaniu instalacji HAARP. Jego przeznaczenie musi być wojskowe i ma związek z siłami powietrznymi i kosmicznymi USA.

W powołanej tu pracy pisze się także o badaniach nad bronią wykorzystującą puls elektromagnetyczny – efekt EMP, która zrazu była znaną tylko i wyłącznie z badań na bronią jądrową i termojądrową. Jej działanie polega na:

… Największa część energii [wybuchu jądrowego] jest wyzwalana w postaci promieniowania EM: promieni γ, promieni X, światła widzialnego i ewentualnie promieniowania podczerwonego. Ten koktajl promieniowania został nazwany pulsem elektromagnetycznym – EMP. W przestrzeni kosmicznej, gdzie brak jest powietrza transmitującego wybuch, to właśnie EMP niszczy systemy zbliżającej się rakiety czy satelity. Promieniowanie γ oraz to, które jest wywoływane przez neutrony po eksplozji, reagując z atomami materiału z jakiego wykonana jest broń lub obiekt, wyzwalają bardzo krótki puls promieniowania EMP. […] Parametry EMP zależą od mocy eksplozji i wysokości na jakiej została przeprowadzona.

EMP niszczy wszelkie nie chronione w specjalny sposób układy elektroniczne, a przecież współczesne systemy broni są wręcz nasycone elektroniką. […] Na działanie EMP narażone są nie tylko obiekty znajdujące się w przestrzeni kosmicznej, ale także naziemne centra komputerowe oraz ośrodki kierowania satelitami i rakietami strategicznymi, cała wojskowa i cywilna sieć łączności, stanowiska dowodzenia, łącznie z latającymi, źródła zasilania i wiele innych. Naukowcy obliczyli, iż 10-Mt wybuch na wysokości 400 km może spowodować wymienione skutki na obszarze o średnicy 3000 km. Kilka takich ładunków jądrowych, w których byłoby ograniczone promieniowanie świetlne i cieplne na rzecz zwiększenia promieniowania jądrowego [czyli α, β, γ i n] może objąć zasięgiem swego oddziaływania całe kontynenty. Jednym słowem, kręgi wojskowe upatrują w bombach EMP nowej generacji broni z gatunku broni N, lecz o znacznie większych możliwościach. Wprowadzenie takiej broni musiałoby doprowadzić do rewizji dotychczasowych strategii nuklearnych. Ochrona przed EMP jest możliwa, ale koszty jej wprowadzenia we wszystkich systemach byłyby tak olbrzymie, że zadanie to staje się praktycznie niewykonalne.

Stosunkowo niewiele informacji o tej nowej technologii zbrojeniowej przedostało się do wiadomości opinii publicznej, ale następstwa jakie wywołałoby jej wyprodukowanie i użycie, wydają się oczywiste, niestety, tylko w negatywnym tego słowa znaczeniu. Podobnie rzecz się ma z broniami mikrofalowymi i innymi broniami o ukierunkowanej energii.  (A. Jacewicz & J. Markowski –  ibidem)

To właśnie było celem serii eksperymentów amerykańskich pod kryptonimem „Rainbow Bomb”, w czasie których odpalano ładunki nuklearne w górnych warstwach atmosfery. Wytłuściłem specjalnie ostatnie zdanie, bowiem jak widać z powyższego, eksperymenty nad HAARP wystartowały mniej więcej w tym samym czasie, co eksperymenty nad pozostałymi broniami kosmicznymi reaganowskich „Gwiezdnych Wojen”. A może nawet o dekadę wcześniej.   

Kolejną ciekawą informację na temat DARPA podaje Jerzy Markowski:

… W opracowywanych technologiach laserowych, podzielonych na dziesiątki szczegółowych programów badawczych na szczególną uwagę zasługują też te kryjące się pod kryptonimami Skylight i Fire Pond. Bez wnikania w techniczne szczegóły można powiedzieć tylko tyle, że przewidują one rozmieszczenie na Ziemi dział laserowych o dużej mocy, a ich energia kierowane byłaby na obiekty kosmiczne (satelity, ICBM) za pomocą zaparkowanych na różnych orbitach wielu zwierciadeł transmisyjnych i aktywnych, kierujących promieniowanie bezpośrednio na cel. Przedsięwzięciom tym patronuje Pentagon, a głównym wykonawcą jest DARPA. (J. Markowski – „Czas Gwiezdnych Wojen”, Warszawa 1986, s. 97)

Bez komentarza.    

* * *

Jak widać ze schematów i rysunków – każdy wariant systemu obronnego – co jest eufemizmem, bowiem może być on łatwo przekształcony w system agresywny i wykorzystany do ataku każdego naziemnego czy nawodnego celu – składa się z emitora promieniowania EM i latających na orbitach zwierciadeł, które mogą razić dowolny cel na powierzchni Ziemi jak i na orbicie.

Tak więc system taki – w założeniach – może przechwycić i zniszczyć ICBM czy MRBM w każdym dowolnym punkcie ich trajektorii. To jest poza dyskusją. Eksperymenty nad nimi przeprowadzali Amerykanie i Rosjanie. Ci ostatni wykorzystali do tego celu 25-metrowe zwierciadło zainstalowane na stacji kosmicznej Mir w ramach eksperymentu Piatno 2 ½. Coś podobnego pokazał dość dokładnie Lee Tamahori reżyser filmu pt. „Śmierć nadejdzie jutro” (2002) – w którym nieustraszony James Bond zmierzył się komunistycznymi Koreańczykami, którzy umieścili na orbicie słoneczny laser na stacji kosmicznej Icarus będący w stanie razić wszelkie cele kosmiczne i naziemne wiązką ścieśnionego światła słonecznego.

Wynika z tego, że do skutecznego rażenia celów na powierzchni Ziemi, we Wszechoceanie i na orbitach wokółziemskich oraz w górnych warstwach atmosfery jest potrzebny poza emitorem EM także system ruchomych zwierciadeł mający na celu skierowania wiązki mikrofal lub promienia świetlnego w określony cel. System taki – by zdał egzamin – musi obejmować cała kulę ziemską. Idealnie nadaje się do tego celu system satelitów np. Iridium.  Czym on jest?

Iridium według Wikipedii – to system 66 sztucznych satelitów telekomunikacyjnych rozmieszczonych na sześciu orbitach okołoziemskich na wysokości 780 km. System ten pierwotnie miał posiadać 77 satelitów, a ponieważ pierwiastek chemiczny iryd ma liczbę atomową 77 stąd nazwa tego systemu. Logo systemu Iridium przedstawia układ Wielkiego Wozu, najjaśniejszych gwiazd gwiazdozbioru Wielkiej Niedźwiedzicy. Iridium umożliwia komunikację głosową oraz przesyłanie danych na całym świecie za pomocą urządzeń przenośnych.

Iridium rozpoczęło swoje działanie 1 listopada 1998 roku, a bankructwo przedsięwzięcia ogłoszono 13 sierpnia 1999. Przyczyn niepowodzenia tego systemu upatrywano w wysokich kosztach i niewygodzie użytkowania oraz w silnej konkurencji ze strony usług roamingowych operatorów GSM. Także nie bez wpływu były błędy w zarządzaniu firmą.

Satelity systemu Iridium pozostały jednak na orbicie i od roku 2001 firma Iridium Satellite LLC, podległa rządowi Stanów Zjednoczonych, wznowiła działanie systemu.

Obecnie telefony tej sieci dostępne w ciągłej sprzedaży w ramach ogólnoświatowej sieci przedstawicieli. W Polsce dystrybucję i wynajem telefonów Iridium prowadzą firmy TS2 Technologie Satelitarne i MARSAT.

Najnowszy aparat sieci ma rozmiary i wagę typowej komórki GSM to Iridium 9555, wcześniej produkowane i także działające modele to Iridium 9505a, Motorola 9505 i Motorola 9500.

10 lutego 2009, o godzinie 16:56 GMT Iridium 33 zderzył się nad północną Syberią z rosyjskim satelitą Kosmos 2251.

Flary Iridium

Dzięki zastosowanym w ich budowie trzem antenom, które prawie bez strat odbijają promienie słoneczne, satelita Iridium podczas przelotu może utworzyć na niebie silny błysk (flarę) o jasności nawet do -8m. Błyski o takiej jasności mogą być widoczne nawet w dzień. Flara Iridium jest jednym z piękniejszych zjawisk na nocnym niebie, trwającym jednak bardzo krótko (kilka sekund). Ze względu na to, że flary Iridium są nadzwyczaj jasne stały się problemem dla astronomów - Czuła aparatura teleskopów może ulec uszkodzeniu, gdy w polu widzenia pojawi się tak jasny obiekt. Na szczęście flary Iridium można przewidywać - Powstało kilka specjalistycznych programów, które na podstawie danych o orbicie, pochyleniu płaszczyzn anten, oraz pozycji słońca potrafią z bardzo dużą dokładnością przewidzieć moment błysku. Do grona tych programów należy między innymi polski Orbitron. Istnieje też kilka stron internetowych, które po podaniu dokładnego położenia obserwatora potrafią przewidzieć widoczne błyski.

Łączność systemu

System Iridum komunikuje się obecnie z sieciami naziemnymi za pomocą 250 stacji naziemnych i dwóch stacji kontroli. Takie rozwiązanie pozwala na działanie systemu z zachowaniem odpowiedniego stopnia bezpieczeństwa. W ramach unowocześniania sieci, przewiduje się otwarcie jeszcze piętnastu stacji. Każda z nich będzie dysponować dwoma antenami komunikacyjnymi działającymi w paśmie 20-30 GHz - pierwsza będzie utrzymywała kontakt z bieżącym satelitą, a druga z nadchodzącym. Dzięki już funkcjonującym stacjom naziemnym istnieje możliwość komunikacji z publiczną siecią PSTN.

Transmisja i łączność

System Irydium stosuje metodę dostępu FDMA i TDMA z transmisją dupleksową i podziałem czasu TDD. Łączność satelity z terminalem ruchomym odbywa się w przydzielonym paśmie L. Wykorzystywany sygnał modulowany jest za pomocą modulacji QPSK. Podstawowa usługa realizowana jest za pomocą kodera i dekodera mowy, poprzez strumień głosowy o wartości 4,8 lub 2,5 kbit/s. Oprócz mowy system Iridium transmituje też dane z szybkością do 2,4 kbit/s.

Koncepcja systemu

System Iridium był jedynym systemem w 2001 roku, którego zasięg był w pełni globalny. Inne systemy nie pozwalały transmisję wokół biegunów ziemskich. Utrzymanie systemu i koszty prowadzenia usług były jednak bardzo drogie. System powoli upadał ponieważ rozwijająca się telefonia komórkowa przejmowała stopniowo jego główny rynek. Ostatnio system Iridium wznowił działanie pod nowym zarządem Irydium Satellite LLC. Ceny usług zostały obniżone, a głównym odbiorcą usług zostali klienci z USA.

Docelowi użytkownicy systemu:

Wojsko
Lotnictwo
Marynarka i żegluga
Wydobywcy surowców naturalnych
Firmy budowlane
Leśnictwo
Organizacje rządowe

* * *

To jest tylko przykład takiego systemu i oczywiście nie twierdzę, że satelity systemu Iridium są właśnie zwierciadłami pośrednimi i bojowymi systemu broni mikrofalowej HAARP, ale mogą nimi być. Aktualnie rozmieszczenie takiego systemu satelitów na orbitach nie stanowi większego problemu technicznego. System taki pokrywa dokładnie całą kulę ziemską od biegunów do równika – jak widać na rycinie – i może w każdej chwili razić każdy dowolny cel w przestrzeni kosmicznej i na Ziemi.

Czy wykorzystano już kiedyś HAARP jako broń mikrofalową? Niektóre dziwne zdarzenia z ostatnich lat zdają się wskazywać na to, że tak, a mianowicie:

*                     Eksplodujące ropuchy w Altonie (Niemcy) i Løssby (Dania);
*                     Eksplodujące termometry rtęciowe w składach aptecznych w Rzymie i Aosta (Włochy) – których pisałem na łamach „Nieznanego Świata” i blogu CBZA;
*                     Niepowodzenia rosyjskich testów rakietowych ICBM Topol-M morskiego systemu Buława – co opisałem na blogu CBZA.

Ostatnie spektakularne niepowodzenie takiego testu mieliśmy okazję zaobserwować w dniu 9 grudnia 2009 roku nad norweskim Tromsø. od razu pojawiły się głosy, że za to niepowodzenie jest odpowiedzialny HAARP.

Istnieje w Australii cała grupa ludzi wierząca bezkrytycznie we wszechmoc i wszechobecność HAARP i jego wpływ na to, co się dzieje na tym świecie. To, co oni głoszą podpina się pod STD – Spiskową Teorię Dziejów. I chociaż brzmi to wszystko niewiarygodnie, to jednak w tym przypadku muszę się zgodzić z ich poglądem głoszącym, że HAARP może być taką właśnie bronią mikrofalową służącą do niszczenia ICBM i sztucznych satelitów Ziemi i którą można użyć w przyszłych działaniach „Gwiezdnych Wojen”. Bowiem, jak twierdził swego czasu prof. Schneigert – działania kolejnej wojny światowej mogą zacząć się nie na Ziemi, ale właśnie w kosmosie…  


[1] W I połowie lat 80. ubiegłego wieku.
[2] Oryginalna pisownia autora.