Powered By Blogger
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Issyk-kul. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Issyk-kul. Pokaż wszystkie posty

środa, 8 października 2025

CE0 nad Issyk-kul

 


Albert Rosales

 

Lokalizacja: Issyk-kul, Kirgistan

Data: wrzesień 1991

Godzina: wieczór

Opis incydentu:

Starszy robotnik, N. N. F., wracał do domu po wizycie u znajomych i szedł opustoszałą ulicą, gdy nagle zauważył dwie dziwne postacie kobiece zbliżające się do niego. Zwrócił uwagę na to, co miały na sobie – obcisłe kombinezony, które emitowały pulsujące światło, jakby oddychały. Dziewczyny podeszły do ​​niego, a on próbował je ominąć, ale jedna z nich stanęła przed nim i zapytała: Czy możecie mi powiedzieć, która godzina?”.

Wciąż próbując odejść, udzielił im odpowiedzi. Jednak nieznajomi zablokowali mu drogę. „Chodźcie z nami” – powiedziała jedna z nich. „Dokąd?” – to było rozsądne pytanie. „Na inną planetę” – to była niewiarygodna odpowiedź. Zapytał, czy są kosmitkami, a one potwierdziły. Zdziwiony, zapytał: „Dlaczego ja?” Był szanowanym ojcem dwójki dzieci, wcale nie przystojnym i starszym. Ich odpowiedź brzmiała, że ​​nie szukają przystojnych mężczyzn, ale że wie dużo. W tym momencie świadek zauważył ich rysy twarzy, które wydawały się normalne i ludzkie. Mieli zwyczajne twarze, szerokie brwi, długie, ciemne włosy. Z jakiegoś powodu ich wygląd wydał się świadkowi nienaturalnie „odpychający”.

Na początku próbowały go przekonać „polubownie”, jedna nawet próbowała pogłaskać go po dłoni. Z zaskoczeniem zauważył, że temperatura dłoni nieznajomej była inna, nieprzyjemna i „obrzydliwa”. Nagle „dziewczyny” stały się bardziej agresywne. Próbowały spleść jego dłonie, tak jak policjant zakłada więźniowi kajdanki. W obronie świadek musiał użyć całej siły. Wtedy jedna z dziewcząt chwyciła go od tyłu, a druga próbowała udusić. Ich ciała wydawały się jędrne i silne, tylko ich głosy były kobiece. Walcząc z nieznajomymi, świadek krzyknął: „Nie, powiedziałam nie! I syn Ziemi!”. I wtedy wydarzyło się coś zupełnie niezrozumiałego. Poraził go rodzaj „prądu elektrycznego”, świadek stracił równowagę i upadł. Zdjął okulary i zauważył, że wszystko wokół niego zdawało się być spowite dziwną mgłą. W rezultacie poczuł się, jakby był w gęstym kokonie i poczuł przypływ sił, a także jakby stał się lżejszy. Nastąpiła pewna jasność umysłu i teraz wiedział już, co robić. Działo się coś dziwnego, równowaga sił uległa zmianie. Dziewczyny zaczęły się od niego oddalać. Zachował się automatycznie, wskazując prawą ręką w ich stronę i zakreślając krąg. Zanim dokończył krąg, jedna z dziewczyn krzyknęła rozpaczliwie: „Nie, nie rób tego!”. Obawy świadka nie były daremne; gdy krąg się zamknął, z jego dłoni wyłonił się fluorescencyjny, biały promień światła. Nieznajome ucichły i zdawały się desperacko walczyć. Po tym świadek powoli się wycofał, a następnie, wykorzystując tę ​​chwilę, rzucił się do ucieczki. Chciał wypuścić kolejny promień ostrzegawczy, ale jego dłoń rozbłysła jedynie kolorowymi światłami. Zbliżając się do domu, świadek oparł się o drzwi i z nadmiarem energii i zalany światłem wpadł do środka. Natychmiast zasnął i spał bez śnienia. Po tym incydencie świadek kilkakrotnie miał wrażenie, że ktoś go obserwuje. Dziesięć dni później doznał urazu w pracy, gdy spadły na niego dwie ciężkie metalowe kraty. Był przekonany, że wypadek spowodował ktoś niewidoczny.

Dodatek HC

Źródło: Władimir Ażaża w http://vavilon-plen-ru/publ/statistika/nlo/nlo_v_kirgizii

Typ: E lub X

Komentarze:

1.    Trudno to jednoznacznie sklasyfikować. Czy jakaś niewidzialna i dobroczynna siła przyszła świadkowi na ratunek i dlaczego? (A.Rosales)

2.   To jeden z najdziwniejszych przypadków usiłowania porwania przez Obcych o jakim słyszałem. Być może to była próba uprowadzenia do Agharty, której zapobiegły jakieś wrogie im siły? Być może nawet i z Kosmosu? (Daniel Laskowski)

Opracował - ©R.K.Fr. Sas - Leśniakiewicz

wtorek, 22 stycznia 2013

Tajemnice jeziora Issyk-Kul


Tajemnicze jezioro Issyk-Kul z wysokości orbity...


Erik Aubakirow

Kirgiski epos „Manas” składa się z 500.000 wersów i jest objętościowo większy od takich światowych eposów jak „Iliada” i „Odyseja” (20-krotnie), „Szachname” (5-krotnie) czy „Mahabharata” (2,5-krotnie).

O jeziorze Issyk-Kul istnieje wiele legend. W każdym nabrzeżnym osiedlu możecie usłyszeć swoje własne, inne od wszystkich, legendy i mity. Są to opowieści o pięknych dziewczynach, które tęskniąc do prawdziwej miłości rzucały się ze skały; o smokach zamieszkałych w jeziorze; o młodzieńcach, którzy przekształcili się w wiatry… Niektóre z tych legend mają swoje realne podstawy.

... i na mapie


Mogiła Czyngiza Chana


Istnieje kilka faktów historycznych, świadczących o tym iż wspaniałe pogrzeby Czyngiza Chana na Ordosie były inscenizowane, zaś ciało wielkiego wodza wraz z nieprzeliczonymi bogactwami zostało ukryte w nieznanym miejscu. Gdzie archeolodzy i łowcy skarbów ich nie szukali tej mogiły! – i w Mongolii, i w Chinach, i w Kazachstanie. Ale kirgiscy staruszkowie są przekonani, że mogiła wielkiego wodza znajduje się pod falami jeziora Issyk-Kul.

Opowiadają, że syn chana Czagataj wywiózł ciało ojca do podlegających mu ziem issyk-kulskich, kazał wykonać mu trumnę z bardzo rzadkiego drzewa – górskiej arczy, do której złożono doczesne szczątki wielkiego zdobywcy. Widziałem nawet deski z arczy, którą tutaj nazywają tał. Koszyki wyplatane z tału dobrze trzymają wodę i są bardzo odporne.

Grób władcy i jego skarby złożono w jakiejś jaskini, zamurowano a następnie zalano wodą jeziora. Jak mówi legenda, wszystkich uczestników pogrzebu zamordowano, by tajemnica nie została wyjawiona. Z ich głów został zrobiony na brzegu kurhan. Takie to czasy i takie też prawa…

Czy jest to prawda, czy nie – nie wiadomo. Ale kiedy tylko mówią o grobie wielkiego zdobywcy, to ja zawsze wspominam uśmieszek i słowa jednego z torie (tak w Kazachstanie nazywają potomków Czyngiza Chana):
- Gdzie znajduje się prawdziwa mogiła Czyngiza Chana wie wielu ludzi. Setki a może i tysiące. Ta tajemnica jest przekazywana z pokolenia na pokolenie, z ojca na syna, z dziadka na wnuka. Wiedzą, ale nic nie powiedzą, a to dlatego, że jej otwarcie wyzwoliłoby krwiożercze duchy wojny, nienawiści, śmiercionośnych chorób i innych nieszczęść i bestialstwa. Kiedy otwarto grób Tamerlana w Samarkandzie, to na drugi dzień zaczęła się dla nas Wielka Ojczyźniana Wojna. (22 czerwca 1941 roku – przyp. tłum.) A przecież Czyngiz Chan był o wiele potężniejszy od „Żelaznego Timura”…

Jezioro urzeka ludzi swym majestatycznym pięknem


Zatopione miasta


Tamerlan był na Issyk-Kulu co najmniej trzy razy – w 1376, 1389 i 1392 roku. Długo i bezskutecznie usiłował on podbić tamtejsze plemiona, a wszystkie jego pochody kończyły się jednym i tym samym – kiedy pojawiały się jego wojska, plemiona udawały się na koczowiska, kiedy odchodziły – plemiona powracały. Tak więc „żelazny kulawiec” na jednej z wysp zbudował twierdzę, gdzie – wedle pogłosek – trzymał swe skarby i znacznych jeńców wojennych. Potem ta wyspa poszła pod wodę.

I rzeczywiście – na dnie jeziora znaleziono wielką ilość zatopionych średniowiecznych i starożytnych budowli. Pod wodami Issyk-Kulu znajduje się dawna stolica Skifousuńców - Czigu. Tam tez znajdują się rozmyte przez wody kurhany, w których chowano Skifosaków, a także cudownie zachowane przedmioty z ich czasów: brązowe toporki i naramienniki, samo-ostrzące się kindżały-akinaki, i inne artefakty w tym złote płytki funkcjonujące jako pieniądze.

Issyk-Kul ma swój unikalny, mało zbadany, obieg wody, której poziom już to podnosi się już to opada. Proces ten może przebiegać powoli lub szybko- jako rezultat procesów tektonicznych, których efektami jest przemieszczanie się gigantycznych mas wody z jezior leżących powyżej. Przy tym dochodzi do zatapiania terenów przybrzeżnych. Przychodzi czas, i woda odchodzi, ludzie powracają na brzegi jeziora, a za jakieś 500-700 lat wszystko znowu znajduje się pod wodą.

Zdumiewająca przeźroczystość wody pozwala dostrzec budowle, które znajdują się na dnie wielometrowej głębiny. Dzięki oszukańczemu efektowi załamania światła wydaję się one całkiem blisko. Zanurkuj – i dosięgniesz je ręką.

Płyta kamienna z wyrytym na niej krzyżem Nestorian. Dziwnie przypomina on krzyż jaki był na herbie Ubogich Rycerzy Świątyni Salomona - Templariuszy...



Skarb chrześcijan-nestorian


W 1218 roku, do Doliny Czujskiej wdarł się 25-tysięczny korpus Mongołów dowodzony przez jednego z najlepszych dowódców Czengiza Chana – Dżebe (Strzała). Wraz z nim znajdował się tam syn chana – Czagataj. Mnisi z chrześcijańskiego monastyru w mieście Sujab i co bogatsi mieszkańcy zdecydowali się na ucieczkę przed groźnymi najeźdźcami. Załadowali złotem, srebrem i innymi drogocennymi przedmiotami karawanę z 200 jucznych wielbłądów oni ruszyli północnym brzegiem Issyk-Kulu w kierunku Kaszgary. Ale Mongołowie mieli wyczulony węch na złoto. Jeden z konnych oddziałów zablokował drogę i mieszkańcy miasta znaleźli się w okrążeniu wraz z nestoriańskimi mnichami.

Nocą wspólnie ukryli na brzegu lub zatopili na płyciźnie część swoich skarbów. Rankiem karawana ruszyła w góry i zatrzymała się przy jaskini, z której wypływała bystra rzeka. Na czas jakiś puścili jej wody innym korytem, a pozostałe skarby ukryli na dnie rzeki i przykryli kamiennymi płytami, poczym znów przywrócili rzece jej dawny bieg. Na jednej z płyt pozostawili swój znak – krzyż. Skarb był zatopiony.

A po Rewolucji Październikowej w 1917 roku, w krajach tych pojawił się jakiś awanturniczy prorok, który miał mapę Issyk-Kulu, na którą naniesiono miejsce ukrycia tych skarbów.

W latach 20. pojawili się poszukiwacze z takąż mapą. Pokazali ją w miejscowym Urzędzie Geologicznym i nawet otrzymali licencję na poszukiwania. W jaskini, która na mapie została oznakowana krzyżem znaleźli oni złoty młotek, który przekazali władzom. I na tym się to skończyło. Dalszych robót poszukiwaczom zabroniono, cofnięto licencję, a wszystkie informacje o tym utajniono.


Mogiła apostoła Mateusza


Z mnichami Nestorianami jest związana jeszcze jedna zagadkowa historia. Istnieje tzw. „Atlas Kataloński” sporządzony i wydany przez średniowiecznych autorów w 1375 roku, w którym dokładnie pokazano jezioro Issyk-Kul. A obok jeziora schematycznie wyrysowano klasztor. W języku katalońskim napisano tam, że miejsce to nazywa się Issykul, na brzegach którego znajduje się klasztor ormiańskich braci, w którym znajdują się doczesne szczątki św. Mateusza – apostoła i ewangelisty. (Jak podaje to Wikipedia - Nie wiadomo, gdzie i w jaki sposób zmarł apostoł. Według niektórych autorów poniósł męczeńską śmierć w Etiopii, według innych w Persji, będąc ścięty mieczem. Cerkiewna historiografia podaje jako datę jego śmierci rok 60, chociaż jest ona tylko przybliżona. Od X wieku jego grób znajduje się w Salerno – przyp. tłum.) Skąd pojawiły się te informacje u Hiszpanów, tego nie wiadomo.

Jak wiadomo, po wniebowstąpieniu Jezusa, jego uczniowie rozeszli się jako misjonarze w różne strony, do różnych krajów, niosąc wiarę chrześcijańską na cały świat. Ktoś tam poszedł do Rzymu, ktoś tam poszedł na Zachód, do Galii i Brytanii, a apostoł Mateusz – ten sam od Ewangelii – poszedł na południe, do afrykańskiej Etiopii. Po jego śmierci, jego ciało zamknięto w srebrnej trumnie i ona za jakiś czas została przetransportowana do klasztoru na brzegach Issyk-Kulu.

W 1850 roku, kataloński atlas znajdujący się w Wenecji, dokładnie zbadał młody rosyjski kartograf Piotr Siemienow. Jego ciągnęło coś na Wschód. Zwiedził on całą Azję Środkową, jako pierwszy z europejskich uczonych zbadał góry Tiań-Szań, za co otrzymał zaszczytny przydomek do swego nazwiska: Siemienow – Tiańszański.

Stworzył on bazę w mieście Wiernyj (Ałma-Ata) i co roku odbywał ekspedycje nad Issyk-Kul. Istnieje hipoteza, że został on członkiem jakiegoś tajnego, okultystycznego stowarzyszenia i szukał w jeziorze potężnego przez swe moce artefaktu – tej samej srebrnej trumny doczesnymi pozostałościami św. Mateusza Ewangelisty. Czy Siemienowi – Tiańszańskiemu udało się znaleźć mogiłę apostoła, czy ona wraz z monastyrem Nestorian skrywa się pod wodą – nie wiadomo.


Torpeda – widmo


Opowieści o smoku mieszkającym w głębinach jeziora istniały od zawsze, choć mało kto w nie wierzył. Jednak w czasie ostatnich 40 lat na wskroś pragmatyczni i realistyczni ludzie zaczęli twierdzić, że w jeziorze znajduje się jakiś duży obiekt, jakaś duża kryptyda. W mitycznego potwora wierzyli jednak tylko turyści przybywający z daleka. Miejscowi szeptali pomiędzy sobą o drugim, jeszcze groźniejszym monstrum.

W czasie II Wojny Światowej, do Ałma-Aty ewakuowano cały szereg zakładów przemysłowych, w tym także Taganrożską Fabrykę im. S. M. Kirowa wyspecjalizowanej w produkcji torped. Po wojnie fabryka ta pozostała już w mieście, z czasem zostając jednym z wiodących zakładów produkujących ten rodzaj broni w ZSRR. Ale zanim oddano torpedy do produkcji, przeprowadzano z nimi doświadczenia na wodzie. Idealnym poligonem doświadczalnym był Issyk-Kul. W oddalonym miejscu na jego południowym brzegu stworzono bazę Marynarki Wojennej, w której prowadzono doświadczenia. Do wyławiania zatopionych torped istniała specjalna brygada nurków. Pewnego razu tajna torpeda zatonęła i oni nie mogli jej znaleźć. Od tej pory wszystkie torpedy zaczęto oznaczać światłami odblaskowymi.

A tymczasem zatopiona torpeda w czasie silnych sztormów wypływa na powierzchnię wody i kiwa się jak boja na falach. Nie przedstawia ona niebezpieczeństwa, bowiem nie ma głowicy bojowej, ale stwarza ona iluzję jakiegoś morskiego potwora.


Ryby-monstra i cyjanamid


W latach 30. ubiegłego wieku uczeni-ichtiolodzy wpuścili do jeziora kilka gatunków ryb, z których większość zginęła, ale kilka gatunków przeżyło. Doskonale poczuł się w Issyk-Kulu pstrąg z armeńskiego jeziora Sewan. Potem ryba zmutowała się i stała się agresywna i zębata – pożera przede wszystkim miejscowe endemiczne gatunki ryb. Z tego powodu pstrągi stały się duże – nurkowie twierdzili, że napotykali w głębinie na dwumetrowe sztuki!

Pod koniec maja 1998 roku, do rzeki Barskoon wpadającej do jeziora wskutek awarii wpadł dwutonowy kontener z cyjanamidem (CaCN2 – cyjanamid wapnia znany także jako azotniak – przyp. tłum.) – zgodnie z oficjalnymi danymi zmarły cztery osoby, a ponad 2000 uległo zatruciu w różnym stopniu. I na próżno minister od ekologii Kirgizji występował w TV twierdząc, że cyjanamid szybko się zneutralizuje, pił szklankami wodę z rzeki, a nawet się wykąpał w zimnej wodzie. Sezon turystyczny tego roku był do niczego.

Wiele tajemnic i zagadek kryje jezioro Issyk-Kul i nie ma ono żadnego interesu w tym, by objawić je człowiekowi.

Jego przejrzysta, krystaliczna woda, chłodne górskie powietrze, gorące słońce – są wieczne. Były tutaj przed nami i będą także po nas. Nad jego gładzią rozpostarła się aura spokoju, wyciszenia i miłości…


Źródło – „Tajny XX wieka” nr 36/2012, ss. 26-27
Przekład z j. rosyjskiego –
Robert K. Leśniakiewicz ©

piątek, 10 czerwca 2011

Tajemnice jeziora Issyk-kul


Michaił Taranow

Ufozjawisko przybiera różne formy. Ziemska atmo- i hydrosfera (niektórzy mówią nawet o litosferze i astenosferze) jest penetrowana przez Nieznane Obiekty Latające i Podwodne – UFO i USO. Niniejszy materiał jest poświęcony tajemnicom jeziora Issyk-kul w Republice Kirgistanu – dawnej Kirgiskiej SSR i niezwykłym wydarzeniom, które tam się rozegrały. Materiał ten pod tytułem „Strannyje wodołazy oziera Issyk-kul” ukazał się w „NLO” nr 3/2011, s. 3. A oto ten tekst…

CNOL-e nad jeziorem

Największe i najgłębsze jezioro Kirgistanu – Issyk-kul (Ysyk-Köl, Issyk Kol’) jest położone w północno-wschodniej części tej republiki, pomiędzy dwoma grzbietami północnego Tiań-Szanu: Kuniej Ała-Too i Terskiej Ała-Too na wysokości 1609 m n.p.m. Jest to jezioro bezodpływowe, i niesie do niego wodę około 80 niedużych rzek. Jezioro to jest słynne nie tylko dzięki swym zagadkom historycznym (niektórzy uczeni sądzą, że na jego dnie znajduje się zatopiony klasztor, w którym pochowano Ewangelistę Mateusza, a w górach znajduje się skarb Czyngiz-Chana), ale także zjawiskom anomalnym.

Nad jego wodami można ujrzeć różnorakie niewyjaśnione fenomeny, i tak np. w roku 2002 mieszkańcy osiedli nad brzegami Issyk-kulu widzieli ogromne, świecące krzyże na niebie nad jeziorem. Wyznający prawosławie ludzie nazwali to Znakiem Bożym, zaś ufolodzy – manifestacją obecności Kosmitów.

Prawdą jest, że od niedawna nawet ludzie religijni przy okazji obserwacji pojawiających się na niebie obiektów mówią o UFO, a nie o Bogu. I tak na przykład  oto co powiedział o tym o. Michaił:

W letnie wieczory wraz z żoną lubimy siedzieć przy herbacie na werandzie naszego mieszkania na piętrze…  Góry widać doskonale, na wyciągnięcie ręki. Od Issyk-kulu ciągnie świeżością wody. A nad głowami gwiazdy, tak czyste, ogromne i o wielkiej jasności nam migocą. Jednym słowem – coś magicznego!

I tak pewnego razu, w taki właśnie czarowny wieczór, nad górskim grzbietem pojawiła się ogromna sylwetka czegoś, co przypominało sterowiec. Płynął nad górami powoli. Poza tym świecił niebieskimi promieniami z dolnej części, jakby czegoś tam szukał. Obserwowaliśmy to niezwykłe zjawisko przez jakieś 15 minut. Potem statek powietrzny znikł za górą.

Typowy Cygarokształtny Nieznany Obiekt Latający – CNOL. A oto jeszcze jeden przypadek:

Od strony Grigoriewskiego Wąwozu pojawił się niezwykły obiekt latający. Swym kształtem przypominał podługowatą sferoidę. Kiedy się zbliżył, to skądś z rejonu Aralskiego Uroczyska w jego stronę z ziemi wystrzelił zielonkawy promień. NOL się zatrzymał w miejscu. Potem zaczął zmniejszać wysokość, przygasł i zniknął za drzewami. Wszyscy czekaliśmy na to, że „cygaro” znów wzbije się w powietrze. Ale po nim literalnie znikły nawet ślady. Co to było takiego, to zgadujemy do dnia dzisiejszego.

Nieznani pływacy

Tymczasem UFO w rejonie Issyk-kulu nie ograniczało się tylko do przelotów, ale powoduje także zaistnienie nieprawdopodobnych, niecodziennych zjawisk. I tak 9 lutego 1990 roku, starszy czaban[1] Beken Usubakunow z sowchozu „Araszan” znajdującego się w pobliżu jeziora, zobaczył unoszącą się ognistą kulę. Naraz BOL rozdzielił się na cztery części, które rozleciały się w cztery strony świata. Potem te części znów połączyły się po to, by znów się rozdzielić… I tak było trzykrotnie. Potem ognisty BOL przybrał pierwotny kształt i odleciał w stronę jeziora Issyk-kul.

Ale najczęściej pojawianie się BOL-i przerażających ludzi ma najczęściej miejsce nad akwenem jeziora.
- Jakich to cudów nie widzi się w czasie nocnego połowu ryb – opowiada Żuman Karimow. – Pewnego razu omal na śmierć nas przestraszył jakiś diabelski pocisk. Była jakaś druga w nocy. Naraz nad bliższym nam południowym grzbietem górskim pojawiło się jakieś niebieskawo-zielonkawe świecenie. A potem na jego tle pojawiło się właśnie TO. Podobne to było do ogromnego cygara. W dolnej części tej ogromnej machiny świeciły różnokolorowe światełka. Nocny gość przesuwał się powoli na południowy-zachód w kierunku Koczkorki i prawie nad naszymi głowami przeleciał na niedużej wysokości. W powietrzu słychać było jakieś trzaski jak przy pracującej maszynie elektrostatycznej.

Nie dolatując do południowej górskiej zapory, „cygaro” wydzieliło z siebie kilka jaskrawych błysków świetlnych i rozpadło się na segmenty. Przez kilka sekund poruszały się one w niewielkiej odległości jeden od drugiego, a potem w jednej chwili po prostu znikły! Jakby rozpłynęły się w powietrzu! Od innych rybaków słyszałem potem, że takie rzeczy często zdarzają się nad jeziorem.

Żeby zrozumieć to, co się dzieje nad wodą, trzeba spojrzeć pod wodę jeziora…

W roku 1982, jeziorem zainteresowało się wojsko. Została tu sprowadzone drużyny zwiadowców-płetwonurków. Nieoczekiwanie przyleciał tu także dowódca służb podwodnych Wojsk Inżynieryjnych ZSRR – generał-major[2] W. Demjanienko. Przekazał on dowódcom drużyn płetwonurków informacje o nadzwyczajnych zdarzeniach, które miały miejsce na zachodnim brzegu innego jeziora – Bajkału. Tam właśnie w czasie ćwiczeń wojskowych płetwonurków spotykali się oni niejednokrotnie z jakimiś podwodnymi istotami podobnymi do ludzi wielkiego wzrostu, odzianych w srebrzyste kombinezony. Oni pływali na głębokościach 50 metrów, bez akwalungów czy innych aparatów do oddychania. Ci nieznani „wodni ludzie” przemieszczali się pod wodą z ogromnymi prędkościami. Miejscowe dowództwo postanowiło wykazać się sprawnością swych podwładnych i ująć jednego z Nich. Wszystko zakończyło się tragedią, a mianowicie śmiercią naszych nurków.

Podwodni olbrzymi

Generał-major przyleciał specjalnie nad Issyk-kul po to, by uprzedzić swych kolegów o niebezpieczeństwach związanych z ich ćwiczeniami. Chociaż Issyk-kul (702 m) jest płytsze od Bajkału (1642 m), to jest ono dostatecznie głębokie, że i tutaj mogłaby się zalęgnąć jakaś fantastyczna stwora – stwierdził on. I rzeczywiście, już po kilku dniach radzieccy płetwonurkowie spotkali się pod wodą z tajemniczymi, srebrzystymi pływakami, ale na szczęście nie próbowali ich chwytać.

O podwodnych olbrzymach żyjących w głębinach jeziora opowiadają także legendy krążące wśród miejscowych mieszkańców. Olbrzymy te odznaczały się pokojowym usposobieniem i nie napadały na ludzi, do których byli Oni podobnymi. Tylko Ich głowy różniły się bardziej wypukłym ciemieniem, niż u człowieka.

Istnienia tych gigantów dowodzą choćby znaleziska w tutejszych jaskiniach. W książce badacza zjawisk anomalnych B. Grabowskiego z Frunze pt. „Kosmiczieskij biofaktor” („Kosmiczny czynnik biologiczny”) przytacza on ciekawy fakt. Przed II Wojną Światową autor mieszkał na sąsiedztwie z pewnym robotnikiem. W czasie długich rozmów opowiedział on autorowi niezbyt zresztą chętnie (wiadomo, jakie to były czasy wielkich czystek w ZSRR) jak był dzieckiem, to wraz z swymi koleżkami poszli do jednej z jaskiń w pobliżu jeziora Issyk-kul i tam znaleźli trzy ludzkie szkielety. Wszystkie one miały wzrost powyżej trzech metrów. Obok nich znajdowały się srebrne figurki przedstawiające coś w rodzaju nietoperza. Widok ogromnych kości tak nastraszył młodych „badaczy” ciemnej pieczary, że nie mówili nikomu o swoim odkryciu przez dziesiątki lat. Figurki oni zabrali i przetopili, a następnie sprzedali jako srebrny złom, ale jedną z nich zostawił on sobie na pamiątkę. Uczeni długo ją badali, ale nie udało się im ustalić, w której epoce została ona wytworzona.

Skąd to pojawiają się te giganty, z którymi wojskowi płetwonurkowie spotkali się pod wodą, miejscowi spotykają w lasach i gigantyczne szkielety, które zostały znalezione w jaskini?

Gazeta „Wiecziernyj Biszkiek” Jurij Aleksandrow opublikował artykuł o Wiktorze Ostankinie. Wioska Kara-Oj Issik, w której mieszka, znajduje się nieopodal uroczyska Karagaj-Bułak. Pewnego razu, po obiedzie, Wiktor zaczął obserwować jezioro przez lornetkę. Naraz w odległości jakichś 2 km od brzegu, jego wzrok przyciągnął jakiś dziwny, długi na 40 metrów, znajdujący się pod wodą cygarokształtny przedmiot srebrzystego koloru. Można go było dostrzec pod dwumetrową warstwą wody tylko z jakiegoś wysokiego punktu. [Obserwacja typu POSSUB/IIa]

Zagadkowe łodzie podwodne

Wśród rybaków Issyk-kulu od dawna krążą opowieści o istniejących w wodach jeziora ogromnych łodziach podwodnych. Od czasu do czasu pokazują się one miejscowym mieszkańcom. I tak np. spotkał ją w czasie nocnego połowu mieszkaniec wsi Bajet Issyk – Syrgak Abdrajew. Zarzucił on sieci w odległości około kilometra od brzegu. Naraz w odległości około 100 m od niego usłyszał on silny szum wody. z wody podnosiła się ciemna sylwetka owalnego kształtu. Długość tej „łodzi podwodnej” wynosiła około 40 m. Wynurzając się wydała ona dźwięk przypominający coś pośredniego pomiędzy hukiem pioruna a wybuchem. Wokół „łodzi podwodnej” woda świeciła się niezbyt silnym światłem. Rybak ze zdumieniem zobaczył, że w czasie huku gromu pogasły wszystkie światła w najbliższej osadzie na brzegu jeziora… [Obserwacja typu POSSUB/Id]

Czasami te tajemnicze łodzie podwodne nie tylko pokazują się na powierzchni, ale także… wzlatują w powietrze! W sierpniu 1965 roku pasażerowi i załoga MS Raduga w rejsie wycieczkowym po Morzu Czerwonym, w czasie zmierzchu obserwowali, jak spod wody wystartowała tajemnicza, świecąca się kula – BOL – o średnicy około 60 m, która wystrzeliła świecą w niebo podnosząc za sobą ogromny słup wody. na chwilę zawisła ona na wysokości około 150 m nad wodą, zalała wszystko dookoła jaskrawym światłem, a potem z ogromną prędkością znikła za horyzontem. [Obserwacja typu NOTSUB/Id]

Zaproszenie do dialogu

Charakter zadań wykonywanych przez Nich na naszej planecie jest wciąż nieznany, aczkolwiek wcale nie jest wykluczone to, że niektóre manifestacje – są swoistymi próbami zaproszenia Ludzkości do dialogu. Dlaczego ono odbywa się tak ekstrawaganckim sposobem, a nie kontaktem z przedstawicielami wszystkich Ziemian? Trudno powiedzieć. Przyjmuje się, że te demonstracyjne kroki zostały spowodowane tym, że Pozaziemscy Partnerzy już się dogadali sekretnie i zakulisowo z elitą Ludzkości i przypominają o sobie wszystkim narodom naszej planety.

I tyle ze strony Autora.

Nieco o klasyfikacji UAO/USO

Sprawa istnienia podwodnych UFO – czyli USO albo bardziej adekwatnie UAO[3] - interesuje mnie od 1978 roku, kiedy to po raz pierwszy spotkałem się z szerszym omówieniem tego fenomenu w pionierskich pracach Lucjana Znicza-Sawickiego, Arnolda Mostowicza, Lecha Niekrasza i Aleksandra Grobickiego. Później osobiście zetknąłem się z tym fenomenem na wodach Półwyspu Skandynawskiego w latach 80., kiedy to na bieżąco śledziłem „falę UAO” u wybrzeży Szwecji, Danii i Norwegii, apogeum czego wypadało na lata 1983 – 1985. Dlatego właśnie narodziła się potrzeba wprowadzenia klasyfikacji typów obserwacji Nieznanych Obiektów Podwodnych, i tak norweski badacz UFO i USO Ole Brænne z Drammen wyróżnia cztery podstawowe formy zjawiskowe UAO. Są to:
  1. CErtain SUBmarine (CESUB) – stuprocentowo pewny okręt podwodny naszej, ziemskiej konstrukcji;
  2. PRObable SUBmarine (PROSUB) – obiekt o znacznym podobieństwie do ziemskich okrętów podwodnych;
  3. POSsibile SUBmarine (POSSUB) – to obiekt w ogólnych zarysach przypominający okręt podwodny, i…
  4. NOT SUBmarine (NOTSUB) – czyli obiekt w niczym nie przypominający okrętu podwodnego. 

Klasyfikacja ta ma pewien mankament, bowiem nie określa ona sposobu zachowania się obiektu, dlatego pozwoliłem ją sobie uzupełnić w 1998 roku o następujące wyróżniki określające cechy dynamiczne UAO, i tak:
- Ia – obiekty nawodne stacjonarne
- Ib – obiekty nawodne ruchome;
- Ic – obiekty nawodne znikające (nie odlatujące) na powierzchni wody;
- Id – obiekty nawodne/podwodne wylatujące z wody/wpadające do wody;
- IIa – obiekty głębinowe stacjonarne;
- IIb – obiekty głębinowe mobilne;
- IIc – głębinowe obiekty ruchome znikające w toni wodnej;
- IIIa – obiekty denne nieruchome;
- IIIb – obiekty denne poruszające się po dnie;
- IIIc – obiekty denne znikające.

Połączenie obu tych klasyfikacji daje spójny i przejrzysty system klasyfikacyjny UAO[4], co widać na załączonych oznaczeniach, które w tekście zamieściłem w nawiasie kwadratowym.

Przekład z j. rosyjskiego i komentarz –
Robert K. Leśniakiewicz ©

Jordanów, 2011-05-01


[1] Czaban – kirgiski gospodarz, rolnik.
[2] Polski odpowiednik – generał brygady.
[3] Od słów Unknown Aquatic Object.
[4] Zob. R. Leśniakiewicz – „UFO nad granicą”, Kraków 2000,  s. 43-44.