Powered By Blogger
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą NASA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą NASA. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 27 maja 2019

Księżyc jest zamieszkały: co ukrywa NASA?




Dmitrij Sokołow


W sierpniu 2018 roku specjaliści NASA odkryli na Księżycu w kraterze Arat (Artus – N 23.58°- E 4.51º)zupełnie nietypowy, kwadratowy otwór, przypominający najbardziej wejście. Ufolodzy uważają, że jest to wejście do podziemnej bazy Kosmitów.

Przedstawiciele dawnych cywilizacji na Ziemi jeszcze tysiąc lat temu byli przekonani, że Księżyc jest zamieszkały. Wydawałoby się, że w wieku kosmonautyki Ludzkość powinna otrzymać odpowiedź na to ważkie pytanie. Niestety, to nie jest tak. Mało tego: badacze na całym świecie podejrzewają, że NASA ukrywa przez Ludzkością prawdę o tym, jakie znaleziska i unikalne zdjęcia w rzeczy samej wykonano w czasie misji Apollo i cały czas jest podstawa dla różnorakich wywodów na ten temat.


Burzliwy żywot Srebrnego Globu


Ta jesień (2018 r.) była bogatą w obserwacje zadziwiających anomalii księżycowych. Cały szereg niezwykłych zdjęć fotograficznych obserwacji Księżyca w dniu 19.IX wykonała australijska fizyczka Tara Anderson. Na fotografiach, nad powierzchnią satelity Ziemi nieoczekiwanym sposobem pojawił się wielki łuk o gigantycznych rozmiarach. Wedle przybliżonych obliczeń – jego długość - wynosiła kilkaset kilometrów. Ten kosmiczny „most” nie mógł nim być, bowiem wcześniej niczego takiego nie widziano w tym zakątku Księżyca. Znaleźć logiczne wytłumaczenie tego fenomenu uczonym się nie udało. Z kolei ufolodzy przypuścili, że „most” jest budowlą Obcych albo jakimś gigantycznym stworzeniem zamieszkującym we wnętrzu Srebrnego Globu, które po prostu wyrwało się na jego powierzchnię. Do tego przedstawić sobie realnie żyjący organizm o takich rozmiarach raczej jest trudno. 

Niemniej zadziwiające zdarzenie miał miejsce latem 2018 roku, w dniu 29.VII. Astronom z Rzymu fotografując naturalnego satelitę naszej planety przy pomocy kamery o wysokiej rozdzielczości, ku swemu niebotycznemu zdumieniu stał się on świadkiem niezwykłego zdarzenia. Wprost na jego oczach, na powierzchnię Księżyca z orbity opuściło się kilkadziesiąt kulistych NOK. Schodząc do lądowania one przemieszczały się po gwiaździstym niebie po złożonej, nierównej trajektorii, kilka razy zmieniając kierunek lotu, co od razu odrzucało wersję o meteorytach. 

Powstaje pytanie: skoro astronomowie-amatorzy i astrofizycy z rozlicznych uniwersytetów naszej planety regularnie obserwują różne księżycowe zjawiska anomalne, to czemu o nich milczy NASA – wszak jednym z zadań tej organizacji jak raz jest monitoring gwiezdnego nieba? Najdziwniejsze jest to, że specjaliści NASA wcale nie milczą. Istnieje nawet oficjalny katalog niezwykłych anomalii księżycowych. Ale prawda jest taka, że ostatnie jawna jego część jest datowana na rok 1968. (!!!)


Katalog tajemnic


W rzeczywistości NASA nie mówi nawet dziesiątej części tego, co wie, a co można sądzić wedle skandalu, który wywołały zdjęcia wykonane przez chińskiego łazika księżycowego w grudniu 2013 roku. Ledwie Chińczycy otrzymali zdjęcia z powierzchni Księżyca, to sarkastycznie zapytali się swoich partnerów z USA, dlaczego na ich wszystkich zdjęciach Księżyc jest szaro-srebrzysty, podczas kiedy w rzeczywistości jest on buro-brązowego koloru. NASA odpowiedziała, że ich zdjęcia są zabezpieczone dla lepszego ich zbadania. Ale w takim razie dlaczego oni nie powiedzieli tego wcześniej? 

Wprawdzie w obronę NASA można powiedzieć, że pracownicy agencji dokładnie rejestrują wszelkie księżycowe anomalie, z których część znalazła się w specjalnym katalogu do wykorzystania wewnętrznego do 1968 roku. Do niego zaliczono niezwykłe obiekty, najprawdopodobniej sztucznego pochodzenia obserwowane na Srebrnym Globie od 300 lat. Zebranych jest tam dokładnie 579 zadziwiających anomalii księżycowych. Pierwszymi są poruszające się światła, które zaobserwował na Księżycu astronom z XVIII wieku William Herschel i pochodzenie których nie miało logicznego wyjaśnienia. Pierwszeństwo odkrycia księżycowych kanałów przypada także temu uczonemu i są one zarejestrowane w katalogu. Ale najdziwniejsze świadectwa, które znalazły się w tym dokumencie, pochodzą od kierownika Oddziału Fotograficznego Laboratorium Księżycowego NASA Kena Johnstona. Na nich widać ruiny jakichś księżycowych miast! Później o swych obserwacjach urzędnik ów opowiedział autorom książki „Ciemna misja: tajna historia NASA”, którą na podstawie jego wywiadu napisali Richard Hoagland i Mike Bara.[1] Jak oświadczył Johnston na konferencji prasowej, zabroniono mu dołączyć zdjęć księżycowych miast do książki, chociaż są one umieszczone w tajnych katalogach.


Księżycowe megapolisy


W latach 50-tych,na początku badań kosmicznych, władze USA dalekowzrocznie zajęły się kwestią co to będzie, kiedy na planetach Układu Słonecznego astronauci naraz odkryją ślady istnienia rozwiniętych cywilizacji. Do kwestii tej podeszli poważnie: Brooklyński Instytut w Waszyngtonie przygotował na zlecenie NASA specjalny referat pt. „Prognoza następstw dla Ludzkości pokojowej działalności w Kosmosie”. W nim przede wszystkim mówiło się o tym, że w przypadku odkrycia w Systemie Słonecznym rozumnego życia czy jego śladów z przeszłości, albo artefaktów z rozumnych cywilizacji z Kosmosu, to daną informację należy bezwzględnie utajnić i trzymać w tajemnicy przed mieszkańcami naszej planety.
 
Ale nie wszyscy w NASA dotrzymali zmowy milczenia. Jednym z buntowników stał się pisarz, kierownik naukowy niezależnej organizacji naukowej Enterprise Mission, zajmującej się analizowaniem danych z NASA, już tutaj wspomniany Richard Hoagland. Członkowie jego organizacji zebrawszy maksymalną ilość zdjęć powierzchni Srebrnego Globu, które wykonała NASA, dokonali komputerowych analiz możliwości występowania dowodów na istnienie rozumnego życia na satelicie Ziemi. Rezultaty przeszły wszelkie oczekiwania! Na zdjęciach odkryto „księżycowe kopuły”- zagadkowe wzniesienia sztucznego pochodzenia. Ale najdziwniejszym okazał się obiekt na jednym ze zdjęć ogromnej wieży, jawnie nienaturalnego pochodzenia i liczącej sobie 11 km wysokości!!! A do tego wszystkiego, wieża ta emitowała światło![2] Współpracownicy Hoaglanda wysunęli przypuszczenie, że jest to czynna baza pozaplanetarnych istot. Interesujące jest to, że projekty baz księżycowych, które w ubiegłym stuleciu projektowano w USA i ZSRR miały kopuły z kwarcowego szkła,[3] które świeciłyby się dokładnie tak w czasie obserwacji z Ziemi.

Poza „drapaczem chmur” na zdjęciach z 1967 roku znaleziono także pięć innych kamiennych piramidalnych budowli. Mało tego! Zdjęcia z pokładu Apolla-10 przedstawiały ogromną sferyczną kopułę o wysokości 1,5 km. Amerykańscy uczeni przypuścili, że kopuła ta chroni jakieś księżycowe miasto przed meteorytami i innymi nieprzyjemnymi „prezentami” z Kosmosu.po zbadaniu ogromnej ilości zdjęć drużyna Richarda Hoaglanda doszła do wniosku, że na Księżycu albo istnieją bazy Ziemian, albo jest on zamieszkały przez Obcych.


Tutaj nie chodź, idź tam!


W tym czasie – być może – tajemnica Księżyca i jego niezwykłych budowli ma swą inną naturę. Kiedy kilka lat temu stało się jasne, że na Księżyc polecą Rosjanie, Chińczycy i Europejczycy, NASA na serio się zdenerwowała i oświadczyła, że zabrania zbliżać się do miejsc lądowania lądowników Apollo wszelkim łazikom badawczym i innym ziemskim środkom technicznym bliżej, niż na 5 km, a pieszym astronautom bliżej niż 100 m. Przyczyna kuriozalna i humorystyczna zarazem: aby nie zepsuć historycznych miejsc przebywania pierwszych ludzi na Księżycu! Przelotów na niskiej wysokości nad tymi miejscami NASA także zabrania. Oczywiste jest jedno: Amerykanie coś ukrywają na Księżycu.

Interesującym jest także to iż w USA od początku 1959 roku, w ramach Programu Horyzont trwały przygotowania do budowy bazy księżycowej i rozpoczęcie regularnej eksploracji, którą zaplanowano na jesień 1966 roku, do tego bazę miano uzbroić, zaminować jej perymetr minami przeciwpiechotnymi, a także wyposażyć w rakiety z głowicami jądrowymi o niewielkiej mocy. Ciekawe, czyjego ataku spodziewali się Amerykanie?[4] Hipotez na temat tego, co może ukrywać NASA na Srebrnym Globie nie jest tak wiele. Najbardziej logicznie wygląda założenie, że Amerykanie nie byli na Księżycu i żeby uniknąć blamażu nie pozwalają nikomu zbliżać się do rzekomych miejsc lądowania. Druga hipoteza zakłada, że na Srebrnym Globie, wbrew prawu międzynarodowemu i porozumieniom o demilitaryzacji Kosmosu, USA założyły bazę wojskową. I na koniec trzecia przyczyna: ukrycie przed Ludzkością artefaktów pozaziemskiego pochodzenia.

Stenogram rozmowy Neila Armstronga z Ziemią, w czasie której on oświadczył, że widzi statki kosmiczne Obcych, jest doskonale znany. Ponadto wedle słów astronauty, widział on na Księżycu kamienne bloki z dawnego, zburzonego miasta. Najwidoczniej Księżyc był kiedyś zamieszkały, ale jego mieszkańcy nie chcą widzieć Ziemian. To właśnie dlatego zawieszono wszelkie amerykańskie programy księżycowe, zaś strażnicy tajemnicy naszego naturalnego satelity na Ziemi z jakichś przyczyn nie chcą, by poznali je Rosjanie, Chińczycy czy Europejczycy.



Opinie Czytelników


Szanowny Panie,
w nawiązaniu do wpisu http://wszechocean.blogspot.com/2019/05/ksiezyc-jest-zamieszkay-co-ukrywa-nasa.html przesyłam linki do nagrania, które zarejestrowałem w dniu 19 maja 2019 r.

YouTube - https://www.youtube.com/watch?v=2fvKJpudIsY   plik oryginalny w formacie MTS - https://szybkiplik.pl/download/0f2b82d60e2f89d9f819d791ef2a5581.html *Starachowice* - hasło do otwarcia pliku
Nie wiem, co to było, ale warto odnotować takie zdarzenie.
Z poważaniem - R72


Źródło – „Tajny XX wieka” nr 1/2019, ss. 4-5
Przekład z rosyjskiego - ©R.K.F. Leśniakiewicz                     

                  


[1]  „Dark Mission: The Secret History of NASA”, Port Townsend, Feral House, 2009.
[2] Zob.: „Księżyc tajna baza Kosmitów?” - https://wszechocean.blogspot.com/2015/11/ksiezyc-tajna-baza-kosmitow.html i R.K.F. Leśniakiewicz - „Księżycowe sekrety” – referat na Międzynarodowy Kongres Ufologiczny, Piramida ’98 w Pradze w dniach 2-3.V.1998 r. -  https://wszechocean.blogspot.com/2013/04/ksiezycowe-sekrety-1.html i dalsze.
[3] Zob. St. Lem – „Odruch warunkowy”.
[4] Ostatnio ujawniono, że Amerykanie zamierzali wykorzystać Księżyc do budowy stałej bazy ICBM – a właściwie pocisków rakietowych głowicami A i H klasy przestrzeń kosmiczna – ziemia, przestrzeń kosmiczna – woda do niszczenia celów na kontynentach i na/we Wszechoceanie.

wtorek, 9 stycznia 2018

NASA: obrona planety przed realnym zagrożeniem



George A. Filer III (MUFON)


- To wydarzenie było dobrym sposobem na pokazanie „naszych możliwości wspólnego działania w odpowiedzi na znalezienie potencjalnie zagrażającej asteroidy” – oświadczyła NASA. Jakieś 250.000.000 asteroidów krąży w Układzie Słonecznym. Wygląda na to, że periodycznie duża asteroida uderza w Ziemię powodując wielkie kataklizmy i być może wyginięcie dinozaurów.

Asteroida oznaczona 2011 UW158 przeleciała w odległości 1,5 mln mi/2,4 mln km od Ziemi w październiku 2017 roku. NASA przetrenowała działania na wypadek przelotu koło Ziemi zagrażającego jej kosmicznego pocisku. Jak zwykle, NASA wykorzystała sytuację do badań asteroidy, kiedy ta zbliżyła się do Ziemi, bliższego przyjrzenia się jej i uzyskania danych. Ale w tym samym czasie przetestowano systemy, by zobaczyć jak są one efektywne we wspólnej pracy w celu zabezpieczenia naszej planety na wypadek pojawiania się śmiercionośnej asteroidy.

Inna asteroida obserwowana przez NASA i oznaczona jako 2012 TC4 mogła się zderzyć z Ziemią w październiku 2017 roku i różne agencje ostro pracowały nad koordynacją naszej odpowiedzi na jej potencjalny atak. Polegać należało na organizacjach na całym świecie, czego nie dałoby się wypróbować, a ten asteroid dawał po temu okazję. Asteroid 2012 TC4 jest niewielki – wszystkiego 10 m średnicy. Uczeni szacowali, że przeleci on w odległości 4200 mi/6720 km od Ziemi. 2012 TC4 minęła Ziemię 12.X.2017 roku w odległości 47.000 km. Jej średnicę wyliczono na 40 m.

Chociaż filmy o planetarnych katastrofach często wydają się być zbyt daleko idące, to zderzenia Ziemi z ciałami niebieskimi już nie. W rzeczywistości Ziemia jest bombardowana 91-181 tonami materiału meteorytowego dziennie. Jego większość stanowi pył i niewielkie odłamki skalne, które spadają niezauważone.

W historii naszej planety, tysiące impaktów utworzyło kratery, a kilka z nich mierzy 100 mi/160 km i więcej średnicy. Aktualnie znane jest więcej niż 160 astroblemów na powierzchni Ziemi. Wiele z kosmicznych pocisków trafiło do Wszechoceanu powodując gigantyczne fale.   



Siódmym co do wielkości astroblemem jest krater Popigaj na Syberii w Rosji. Jego średnica sięga 60 mi/100 km i pochodzi on sprzed 35 mln lat. Astroblem ten jest wpisany na listę parków Światowego Dziedzictwa Geologii UNESCO.


Chociaż ten krater nie jest największym, to jest on jednym z najbardziej zerodowanym obiektem tego rodzaju. Obszar ten znany jest także z tego, że znajduje się tam największa kopalnia diamentów na świecie. Zazwyczaj krater jest 20 razy większy od meteorytu, który go wybił. […]



NASA zamierza wystrzelić pocisk do asteroidy, która będzie zagrażać Ziemi.  agencja przedstawiła plany swej misji DART – która zakłada wysłanie kapsuły o wielkości lodówki w kierunku asteroidy w celu zbicia jej z kursu. Jak na razie, misja jest w trakcie prób, ale w przyszłości będzie ona używana do uratowania Ziemi od tzw. zagrożenia asteroidami.

Misja ta jest zaaprobowana przez NASA i przeprowadzono wstępne planowanie przygotowujące do testowania w następnych kilku latach. NASA ma zamiar wystrzelić pocisk w asteroidę w celu uratowania Ziemi. Celem tego testu będzie system asteroidów z NEO[1] i zaliczanych do PHA[2] zwany 65803 Didymos – co po grecku oznacza „bliźniak” – jest to system dwóch asteroidów składający się z większego Didymos A i mniejszego Didymos B, który orbituje wokół większego asteroidu. Misja ta jest w okresie próbnym, ale w przyszłości będzie ona użyta do uratowania Ziemi przed niebezpiecznymi asteroidami. Małe asteroidy wpadają w ziemską atmosferę każdego dnia, ale są zbyt małe i spalają się w atmosferze. NASA spędza czas wypatrując większych kosmicznych pocisków mogących spowodować zniszczenia na Ziemi i spodziewa się wykrycia 93% z asteroidów tej wielkości.


NASA powołała do życia biuro zwane Biuro Koordynacyjne Obrony Planetarnej – PDCO, w celu zapewnienia Ziemi bezpieczeństwa we wciąż wzrastającym poczuciu zagrożenia naszej planety ze strony asteroidów. Wszystko zależy to od tego, ile małych fragmentów spadnie kiedy i gdzie – jednak te małe impakty będą bezpieczniejsze niż jeden duży. […]

Być może, że w pewnym punkcie czasowym w przyszłości bardziej niebezpieczny niż 2012 TC4 asteroid może podlecieć bliżej nas. A uczeni chcą być przygotowani, kiedy to się stanie.
- Tym razem dodajemy kolejną porcję wysiłku, wykorzystując tę asteroidę do testowania światowej sieci wykrywania i śledzenia asteroidów, oceniając naszą zdolność do współpracy w odpowiedzi na znalezienie potencjalnego realnego zagrożenia asteroidą.

NASA wystrzeliła próbnik w celu zbadania „Armagedonowej” asteroidy , który pracuje dla wszystkich miejsc na Ziemi i to jest bardzo ważne wiedzieć, jak poszczególne stacje są w stanie śledzić asteroidy i komunikować ich przeloty.
- To jest zbiorowy wysiłek, w który zaangażowano powyżej tuzina obserwatoriów, uniwersytetów i laboratoriów na całym globie po to, byśmy mogli kolektywnie badać zagrożenia i ograniczyć się tylko do możliwości obserwacji NEO – powiedział Vishnu Reddy, który prowadzi kampanię śledzenia asteroidów z Księżycowego i Planetarnego Laboratorium przy Uniwersytecie Arizona w Tucson.
- Ten wysiłek sprawdzi cały system, obejmując początkowe i kontynuowane obserwacje, doprecyzuje obliczenia orbit i łączność międzynarodową.
Czy NASA zamierza wystrzelić pocisk do statków kosmicznych orbitujących wokół Ziemi?


John Leonard Walson – astronom-amator ma serię zdjęć floty statków kosmicznych UFO zrobionych przez teleskop. Możemy przypuszczać, że nasze satelity są także sfotografowane i podobne do statków kosmicznych (Obcych) orbitujących wokół Ziemi.


Opinie z KKK

Po pierwsze powinniśmy być pewni, że prędzej czy później jakiś obiekt z kosmosu zagrozi śmiertelnie Ziemi, po drugie dobrze, że Amerykanie wraz z niektórymi krajami próbują coś zrobić żeby naszą planetę uratować przed tym zagrożeniem, po trzecie ciekawe co będzie pierwsze uderzenie w Ziemię, czy unicestwienie życia na Ziemi przez człowieka?
Tak czy tak sama planeta przetrwa. Ciekawe jakie nowe życie powstanie? (K A ZE K)


Zapewne przetrwa tak, jak przetrwało w okresie Ziemi-śnieżki w Kriogenie pół miliarda lat tremu i po uspokojeniu się żywiołów zastartuje niemal od zera. Już tak było, a że historia lubi sie powtarzać... Nawet w czasie zimy nuklearnej są w stanie przeżyć niektóre bakterie, jak np. Deinococcus radiodurans. A życie...? No cóż - że zacytuję Michaela Crightona - "Życie zawsze znajdzie sposób..." Tylko szkoda byłoby zmarnować pół miliarda lat ewolucji! (Arystokles)


Opracował - ©R.K.F. Leśniakiewicz




[1] Obiekt bliski Ziemi.
[2] Potencjalnie niebezpieczny asteroid.

wtorek, 5 listopada 2013

Ktoś jest tu poza nami?

Jak NASA monitoruje sygnały wysyłane z wnętrza Ziemi: radiosygnały są wysyłane z głębokich warstw Ziemi i są wyłapywane przez satelity na całym świecie. Wyrywając się na powierzchnię Ziemi, sygnały te lecą dalej w kosmos. Satelity wychwytują je i przekazują do NASA. (PACIFIC RIM PRESS PHOTO)


NASA ujawniła, że we wnętrzu (na powierzchni) naszej Ziemi mieszka ktoś poza nami i wysyła sygnały radiowe.


NASA przyjmuje sygnały radiowe ze środka Ziemi


Cape Canaveral, FL, – NASA odbiera przekazy radiowe z miejsca, które się znajduje setki mil pod powierzchnią Ziemi. Eksperci twierdzą, że są one wysyłane przez szeroko rozwiniętą formę inteligentnego życia.
- To jest oczywiste, ze ktoś tam na dole usiłuje się z nami porozumieć – powiedział wysoko postawiony oficjel NASA, który zażyczył sobie anonimowość. – A kimkolwiek on jest, to ma do dyspozycji tak rozwiniętą technikę, która pozwala mu na wysyłanie sygnałów radiowych na powierzchnię Ziemi poprzez setki mil skał i gruntu.


Po raz pierwszy uczeni wychwycili te sygnały 30 października i to przy pomocy odpowiednio wyposażonych satelitów. Od tego czasu wysyłanie sygnałów w interwałach  przez cały czas – jak twierdzi to nasze źródło. Twierdzi ono, że emisje te mają formę matematycznego kodu, co jeszcze bardziej przeświadcza uczonych co do tego, że są one związane z kolonią istot, których inteligencja przewyższa naszą. Nasze źródło z NASA twierdzi, że zdekodowanie tych wiadomości nie przedstawiało uczonym większego problemu, ale stanowczo odmawiał odpowiadać na pytania o treść tych przesłań.  
- Nie powiedziałbym, że sygnały te są wrogiej natury, by informacje te mogłyby się stać źródłem niepokojów i sporów – oświadczył przedstawiciel NASA. – Ponieważ bardzo nam zależy na interpretacji, damy specjalistom czas jakiś aż się z nią uporają – jednak później uwolnimy pewne informacje, które mogłyby zaniepokoić społeczeństwo.


Nasze źródło stwierdziło, że uczonych frustruje fakt, że nie potrafią oni dokładnie namierzyć miejsca, z którego te sygnały są wysyłane i ta podziemna cywilizacja miałaby się znajdować, i nie posiadają technologii, która pozwoliłaby im odpowiedzieć na te sygnały.
- Kimkolwiek by oni nie byli, to wiedzą o nas więcej, niż my o nich. Znaleźli oni sposób na porozumienie się z nami, ale my nie wiemy, jak im odpowiedzieć. Poza tym mamy doskonały dowód na to, że bez słonecznego światła i tlenu może powstać i istnieć forma inteligentnego życia.
Nasze źródło w NASA powiedziało także, że chodzi tutaj o jedno z największych i najdonioślejszych odkryć w naszym stuleciu.
- Długi czas sądziliśmy, że Wszechświat jest tą najdalszą granicą. Teraz dotarło do nas, że we wnętrzu naszej planety znajduje się niezbadany obszar, który może okazać się jeszcze bardziej ważnym dla naszej przyszłości. (Charles George, 2.XI.2013 r.)


Moje 3 grosze


Przyznaję, że ta informacja nie zrobiła na mnie większego wrażenia. Ot, kolejny hoax z jakiegoś brukowca, który nie miał akurat niczego ciekawszego do swego piątkowego wydania. Ale przypomniał mi się materiał na temat radiosygnałów wychwyconych w Argentynie w Salinie i od razu skojarzyło mi się z tą informacją, co wcale nie przesądza autentyczności info podanego przez Slovensko.co.uk. i jej nie uwiarygodnia. A tak by the way, czyżby sygnały te pochodziły z mitycznego świata Agharti?

Z drugiej jednak strony nie zapominajmy, że Tybetańczycy i inne ludy z obszaru Azji Centralnej zapowiadają powrót Agartyjczyków na powierzchnię Ziemi – o czym pisał m.in. Antoni Ferdynand Ossendowski w swym bestsellerze „Przez kraj ludzi, zwierząt i bogów”, czyżby więc był to sygnał do Wielkiego Powrotu?  



Przekład z j. czeskiego i angielskiego –

Robert K. Leśniakiewicz © 

poniedziałek, 20 maja 2013

UOSO sfotografowane przez NASA


Kontrowersyjne zdjęcie wykonane przez jednego z astronautów na orbicie wokółziemskiej (NASA)


George A. Filer III (MUFON)


To zdjęcie wywołało intensywną dyskusję pomiędzy ufoentuzjastami a ufosceptykami. Wielu wierzy w to, że zdjęcie jest autentyczne i że NASA nie jest do końca uczciwa w stosunku do nas, zaś inni twierdzą, że to nie jest dowód i należy go pominąć.
- Najwidoczniej astronauci z NASA sądzili że to było na tyle interesujące, by to sfotografować, a jeden z nich zamieścił to zdjęcie na internetowej stronie NASA – dodaje Waring.

Ten Nieznany Obiekt Latający został sfotografowany jak wisiał nad powierzchnią Ziemi, a kiedy jego zdjęcie opublikowano na stronie NASA, to wywołało to żywą dyskusję pomiędzy obywatelami USA. Zdjęcie to wykonane na orbicie i pokazane na stronie NASA pokazuje potencjalnie pozaziemski statek kosmiczny.

To spektakularne zdjęcie zrobiono na dużej wysokości ponad wstęgami chmur, które widać daleko poniżej. Jednak orle oczy internautów ujrzały jeszcze coś w tym kadrze – niewielki dyskokształtny obiekt wiszący w lewej-górnej części kadru.
- Oglądając dokładniej to zdjęcie z NASA, można zobaczyć nie tylko UOSO, bo kiedy podkręcicie jasność monitora waszego komputera, to zobaczycie świecącą aurę wokół tego obiektu – mówi ufolog Scott C. Waring


Przekład z j. angielskiego –
Robert K. Leśniakiewicz ©