W dniu 25.VII
portal Onet.pl podał następującą wiadomość:
Niespotykane topnienie grenlandzkiej pokrywy lodowej
Niespotykany
proces topnienia pokrywy lodowej na Grenlandii zarejestrowały w ciągu kilku dni
lipca satelity NASA. Lód na praktycznie całej wyspie w pewnym stopniu uległ
topnieniu, czego nie odnotowano w ciągu 30 lat obserwacji satelitarnych –
podała na swojej stronie amerykańska agencja kosmiczna. - Analizy pokazują, że
tego typu zjawiska zdarzają się raz na 150 lat - mówiła glacjolog NASA Lora
Koenig. Skomentowała ona fakt, iż nawet na wysokości ponad 3200 m n.p.m. w
rejonie bazy polarnej Summit, znajdującej się w pobliżu najwyższego punktu
wyspy, zarejestrowano topnienie.
W lecie średnio
około połowy powierzchni lądolodu topnieje w sposób naturalny. Na większych
wysokościach powstała w ten sposób woda szybko zamarza z powrotem. Bliżej
wybrzeża część wody spływa z lodowców i wpada do oceanu. Jednak tegoroczny
poziom topnienia lodu drastycznie się zwiększył. Zgodnie z danymi satelitarnymi
około 97 proc. powierzchni pokrywy lodowej w połowie lipca uległo
powierzchniowemu topnieniu.
Badacze nie
wiedzą jeszcze, czy to zjawisko wpłynie na końcową letnią utratę lodu i czy
podniesie się w związku z tym poziom mórz.
Zmiany zauważył
Son Nghiem z laboratorium NASA w kalifornijskiej Pasadenie. - Było to tak
niespotykane, że w pierwszej chwili wyglądało na błąd pomiaru – powiedział o
procesie topnienia powierzchni lądolodu na Grenlandii, widocznym na zdjęciach z
12 lipca. Skonsultował się ze specjalistami w innym centrum badawczym, którzy
potwierdzili występowanie na wyspie wyjątkowo wysokich temperatur i rozległego
procesu topnienia.
Zjawisko
zaobserwowali także naukowcy z University of Georgia i City University of New
York. Proces przebiegał bardzo szybko. 8 lipca topnieniu ulegało zaledwie 40
proc. powierzchni pokrywy lodowej, a 12 lipca – już 97 proc. Nawet na wysokości
ponad 3200 m n.p.m. w rejonie bazy polarnej Summit, znajdującej się w pobliżu
najwyższego punktu wyspy, zarejestrowano topnienie, jakiego nie było tam od
1889 roku.
- Analizy
pokazują, że tego typu zjawiska zdarzają się raz na 150 lat. Jeśli ostatnie miało
miejsce w 1889 roku, to wszystko się zgadza. Gdyby jednak wystąpiły niebawem
kolejne, będzie to niepokojące – zauważyła glacjolog NASA Lora Koenig.
Nietypowe
topnienie pokrywy lodowej zbiegło się z pojawieniem się niezwykle potężnej masy
ciepłego powietrza nad Grenlandią. Było to tylko jedno z tego typu zjawisk,
które wpłynęły na pogodę na wyspie od końca maja. Ostatnie rozpoczęło się 8
lipca. Przed 16 lipca masa ciepłego powietrza zaczęła się rozpraszać. (Onet.pl)
* * *
Ilustracja ukazująca tempo topnienia lodowców Grenlandii
Podobne info pojawiło sie także na stronie „We Must Act Now
Together” - http://www.planetextinction.com/planet_extinction_greenland.htm A oto ono:
Zapaść grenlandzkich lodowców
Grenlandzkie lodowce
pokrywające tą wyspę zawierają tyle wody, że mogłaby ona podnieść poziom
Wszechoceanu o 20 stóp/7 metrów. Tak sadzono, a było to 6 lat temu, że lodowce
utrzymają się nawet w podgrzanym świecie, a to ze względu na ogromną masę lodu
w nich zawartą.
Teraz wiemy, że
krawędzie lodowców topią się prędzej, ale topi się także ich cała powierzchnia
i wsiąkająca w szczeliny woda przenika pomiędzy lód a skałę, na której się
znajduje przyspieszając topnienie. Ten nieprzewidziany czynnik przyciągnął
uwagę uczonych i dokonał eskalacji problemu.
Wygląda na to, że
lodowce grenlandzkie są podziurawione przez szczeliny, pęknięcia, uskoki,
jaskinie, groty i tunele, przez które przesiąka woda z górnych warstw lodowca i
grozi zerwaniem kruchej równowagi pomiędzy masą lodu a skałą na której się
znajduje.
Kiedy to się
dzieje, ogromne ilości wody wpływają do morza. Niemal 21 wielkich mas lodowych
spływają w kierunku morza 8 razy szybciej niż 10 lat temu i dezintegrują się 3
razy szybciej, niż w poprzednich 5 latach.
Wyglądałoby więc
na to, że jesteśmy tuż przy punkcie bez powrotu
wielkich zmian klimatycznych, jeżeli już nie osiągnęliśmy go. Ostatnie
pomiary dokonane przez US Navy sugerują, że morskie lody zanikną w Arktyce już
w lecie 2016 roku. Będzie to rzecz bez precedensu w historii całej
Ludzkości.
Co możemy przewidzieć mając te dane?
Lody Grenlandii,
Alaski i Zachodniej Antarktydy zawierają 25% zasobów słodkiej wody na naszej
planecie. Efekty stopienia tych mas lodu będą znaczące. Kiedy stracimy chociaż
jeden z tych zbiorników lodu, nie będzie on w stanie odtworzyć sie przez
tysiące lat, o ile w ogóle.
Kiedy zniszczymy
je całkowicie, to poziom Wszechoceanu podniesie się o 20 m, najprawdopodobniej
w okresie 10 lat. To pogrąży większość miast i portów morskich, a także
obszarów rolniczych. (Widzieliśmy właśnie coś takiego w czasie ataku fal
tsunami na prefekturę Sendai w Japonii w dniu 11 marca 2011 roku – uwaga aut.).
A co będzie z 6 mld
ludzi?
Jednym z powodów
jest wzrost temperatury Arktyki, który sięga około o,66°C w ciągu 10 lat. Gdy
globalna średnia wynosi 2°C, to w Arktyce wynosi ona 4°C, a jeszcze więcej nad
Grenlandią. Końcowa deglacjacja Grenlandii będzie wyzwolona przy temperaturze
2,7°C lokalnie. W ciągu mniej niż 30 lat nastąpiła tam 40% strata morskiej
pokrywy lodowej.
Podobnie w
Antarktydzie Zachodniej następuje utrata lodu wynosząca 240 km3/rok.
Na dodatek zubożenie warstwy ozonowej powoduje napływanie cieplejszych mas
powietrza nad Antarktykę i powodują one znikanie masy lodu z Lodowca Larsena.
Globalny skok
temperatury o 2°C na wykresie wskazuje na 55-metrowy wzrost. To jest znacznie
więcej, niż miało to miejsce w Pliocenie, 3 MA, kiedy to północna hemisfera
Ziemi była cieplejsza o 8°C, a południowa o parę stopni chłodniejsza. Wskaźniki przyspieszyły w roku 2004. Antarktyda
zawiera 70% zasobów słodkiej wody.
Konsekwencje podniesienia się poziomu morza
Jeżeli poziom wód
morskich podniesie się powoli tylko o 400 mm, to 22% nabrzeżnych równin zniknie
pod wodą, i trudno będzie przewidzieć konsekwencje takich zmian dla ludzi.
Podniesienie się poziomu o 1 m może spowodować straszny problem dla 6 mln
Egipcjan, którzy stracą 15% obszarów rolniczych, 13 mln mieszkańców Bangladesz
z ich 16% stratą produkcji ryżu i 72 mln Chińczyków, którzy stracą dziesiątki
tysięcy ha ziemi uprawnej.
Podniesienie się
poziomu morza o 7 m, będzie o wiele gorsze i dotknie od 0,3 do 1 mld ludzi, czyli
jakieś 15% populacji Ludzkości. Rykoszet tego ciosu będzie miał bardzo daleki
zasięg i będzie nieobliczalny.
Zmniejszenie się
północnej czapy lodowej wokół Bieguna Północnego widocznie przyspieszyło w roku
2003, wzbudzając obawy iż cały ten region znajduje się już w punkcie bez
powrotu. Jak cieplejsze powietrze topi lodowce, to podnosi ono także
temperaturę, bowiem ciemne wody pochłaniają także energię słoneczną. A to z
kolei powoduje, że globalne ocieplenie wymyka się spod jakiejkolwiek kontroli…
…i wszędzie… A oto przykłady
Jak oceany sie
nagrzeją, to wzrosną obszary akwenów ubogich w sole mineralne i substancje
odżywcze powodując, że Wszechocean będzie mniej przyjazny dla planktonu i alg.
To z kolei zredukuje możliwości absorbowania węgla przez ocean i jego ilość. Granica,
za którą nastąpi całkowity zanik alg wynosi ok. 500 ppm węgla. Przy aktualnym
wzroście ilości węgla w atmosferze ten poziom zostanie osiągnięty i
przekroczony za 40 lat…
Redukcja
antarktycznego lodu morskiego powoduje 80% spadek populacji kryla od 1970 roku.
Kryl jest podstawą
południowego łańcucha pokarmowego. Wzrost temperatury o 1,8°F może spowodować
intensywne wymieranie korali. To z kolei może zniszczyć
środowiska rozrodu ryb na Karaibach i Azji Południowo-Wschodniej.
Lodowce z
Tybetańskiego Plateau znikają w tempie
50% w każde dziesięciolecie. Zawiera on szósty co do wielkości lodowiec i
zaopatrują w wodę większość z wielkich rzek Azji, w tym Jangcy-kiang, Indus,
Ganges, Brahmaputra, Mekong i Huang-ho. Znikniecie lodowców będzie miało
poważne implikacje dla Chin, Indii i Pakistanu, które są uzależnione od właśnie
tych rzek. Woda pitna
i nawadniająca pola zniknie. Miliardy ludzi zostaną
poszkodowane wskutek ich wysychania, powodującego mordercze susze i burze
piaskowe.
W 1983 roku,
przepowiedziano, że pięć głównych lodowców Kolumbii zniknie w ciągu następnych
300 lat. Ostatnie obliczenia wykazały, ze stanie się to w ciągu upływu lat 15,
pozbawiając wody miasta i wystawiając ich ludność na ryzykowne życie w warunkach
pustynnych.
Śniegi i deszcze
w Południowej Ameryce i na Karaibach staja się mniej przewidywalne i bardziej
ekstremalne. W roku 2005, susza w basenie Amazonki była najgorszą, od czasu
prowadzenia regularnych zapisów stanu pogody.
* * *
A oto komentarze
polskich internautów – czyli domorosłych tytanów intelektu, specjalistów od
klimatu, ekologii i glacjologii (zachowano styl oryginału):
v Czy ty umiesz czytać ze
zrozumieniem??? Przecież napisane jest wyraźnie: takie zjawiska zdarzają się
raz na 150 lat. Czyli zdarzają się, są czymś normalnym w dziejach Ziemi i nie
doprowadzą do żadnego kataklizmu i nie mają nic wspólnego z działaniami ludzi.
Opowiadanie, że jak się stopi
lód na biegunach to poziom oceanów wzrośnie o 6 m i zaleje część wybrzeży to
kolejny idiotyzm. W epoce lodowcowej np cała Ameryka Północna była pokryta
lodem na grubość do CZTEREM TYSIĘCY METRÓW i co??? Przyszła potem epoka
ocieplenia (kurczę, jak to mogło się stać, przecież nie było wtedy dzisiejszego
przemysłu, który oskarża się o wszystkie zmiany) i to wszystko się stopiło i
co????? Zalało coś, podniósł się poziom oceanów i wszystko zatopił??? Wprost
przeciwnie - lądy odkryły się, bo skoro się ociepliło i lód się roztopił to
zwiększyła się również szybkość parowania i równowaga została zachowana.
zieloni nas straszą, aby wyciągnąć kolejne miliony na swoją cwaną działalność.
v Patrzcie i uczcie się, jak
działa lobby największego przekrętu świata pn. Globalne ocieplenie. Naturalne
topnienie lodowca, które występuje co roku w lecie, przedstawiono niemal jako
kataklizm, dowód na globalne ocipienie. Oczywiście w zimie, jak to wszystko z
powrotem zamarza, żadnych artykułów nikt nie pisze, bo wtedy nikt za to nie
płaci i jeszcze się można Wielkim Tego Świata narazić.
v Poziom morz pozostawal wtedy
wzglednie niski bo na antarktydzie lodowce notowaly rekordowe przyrosty i per
saldo wody w oceanach wiecej nie bylo, teraz jest inaczej topi sie na potege
wszedzie. Inna sprawa czy to naturalna kolej rzeczy czy ludzie dolozyli
cegielke. Z badan naukowcow, ktorych rzecz jasna sie wysmiewa i nie dopuszcza
do massmediow, jasno wynika, ze wkrotce swiat czeka kolejna epoka lodowcowa, a
dzialalnosc ludzi tylko nieco ja opozni. 5 lat temu odkryto, ze uklad sloneczny
w podrozy wokol centrum galaktyki wchodzi w obszar o bardzo wysokim poziomie
promieniowania kosmicznego. No i co z tego ? Otoz takie wysokoenergetyczne
czastki wlatujac w atmosfere ziemii powoduja powstanie osrodkow dysocjacji pary
wodnej, a poniewaz atmosfera ziemi jest osrodkiem, w ktorym para wodna
wystepuje w formie przesyconej powoduje to szybki wzrost zachmurzenia, im
wiecej chmur tym chlodniej, coraz wiecej opadow sniegu na dalekiej polnocy i
poludniu, snieg coraz dluzej lezy, zwieksza sie albedo ziemii i powstaje
mechanizm sprzezenia zwrotnego, ktory zniknie jak uklad sloneczny wyjdzie ze
strefy wysokiego poziomu promieniowania kosmicznego.
Z symulacji wynika, ze zima w
naszym rejonie bedzie trwala od konca pazdziernika do konca kwietnia, z mrozami
dochodzacymi do -50, lata beda krotkie ale upalne - normalny klimat
kontynentalny, da sie przezyc oczywiscie o ile przejscie ukladu slonecznego
przez owa strefe potrwa do 500 lat, bo jak bedzie dluzej to na nasze tereny
wroca lodowce.
PS.
Jak donosza naukowcy tym razem
juz wszyscy, z analizy danych wynika ze przejscia miedzy glacjalami i
interglacjalami sa w skali geologicznej praktycznie skokowe bo trwaja maks. ok.
10 lat. Jak sie zaczyna epoka lodowcowa ? Otoz zawsze od bardzo poznej wiosny
na półkuli polnocnej, symulacje wskazuja przy zalozeniu aktualnego poziomu
promieniowania kosmicznego, ze jesli snieg na polnocy po zimie wytrwa na 80%
maksymalnego zasiegu w zimie do polowy maja, zostanie przekroczony punkt
krytyczny i nieodwolalnie wejdziemy w kolejny glacjal. Prawdopodobienstwo, ze
to nastapi w ciagu najblizszych 20 lat okresla sie na 90%
v ALGORE – CWANIAKU – oddaj
nagrodę Nobla.
Nawet jestem w stanie
rozgrzeszyć wszystkich „Łynteligentow”od „(P)Du-plic relations”, rozumiem
dlaczego cholerni „oshołomwbiznesmeny ględzą bzdury . Powszechnie wiadomym jest
odsetek ”ibu- friantów” zdających na maturze kulturoznawstwo zamiast fizyki.
No, ale jest jakaś granica ignorancji.
CZŁOWIEK może się zatruć –
żrąc kraby pływające w rtęciowych ściekach
CZŁOWIEK może się poddusić
oddychając lokalnie spalinami i cząstkami opon
CZŁOWIEK może się lokalnie
podtopić – nikt nie kazał mu budować domów w starorzeczach
CZŁOWIEK nie jest w stanie
wyprodukować takiej ilości energii (pomijam możliwe zwielokrotnione wybuchy
broni jądrowej) by wpłynąć znacząco na procesy zachodzące w kosmosie. Wszak
słonce cząstką tegoż jest. Za klimat na ziemi to właśnie słoneczko i inne
gwiazdeczki ODPOWIEDZIALNE SĄ – KONIEC I BASTA.
To, co obserwujemy to
CZŁOWIEK, jako emocjonalna
istota może uwierzyć w bzdury – ogłaszane przez cwaniaczków typu ALGORE – i
całą rzeszę chcących się załapać – a dotyczące przyczyn ocieplenia NA ZIEMI.
v Przyroda sama reguluje swoje
procesy.
Namnożyło się nas w okresie
ocieplenia (ostatnie 10 tys lat), a teraz czas nie na ocieplenie, a na
zlodowacenie.
Jak się skończy (a
zlodowacenia trwają dłużej (średnio 100 tys. lat), to zostanie parę milionów
cofniętych do epoki brązu (bo łatwiej wytapiać niż żelazo).
v Topnienie lodowców wprowadzi
słodką wodę nad ciepła słona (cięższą) Golfsztromu i w Europie będą warunki syberyjskie...
Z upraw w takim rejonie nie wyżywi się nawet 10% ludności ...
Taki zwrot klimatyczny w
Europie może się dokonać w KILKA LAT!
v Przecież co 150-200 lat jest
ocieplenie planety i potem ochłodzenie. Działa to jak sinusoida. CZYM TU SIĘ
PODNIECAĆ? Pewnie jeszcze wcisną nam kita i będą zarabiać na globalnym
ociepleniu. Tak jak to się robi w autach wstawia DPF, FAP, a to syf
eksploatacyjny.
v Przecież rządzący świadomie
manipulują pogodą. Wczoraj nad miastem latało cały dzień trzy samoloty tak skutecznie
że całe niebo zostało pokryte rozsiewanymi przez nie środkami wiszącymi na
nieboskłonie również dzisiaj. Sztucznie spowodowane zachmurzenie ma niewątpliwy
wpływ na stan pogody i na tak wtłaczane ludziom ocieplenie. Najlepszy przykład
to garnek jak się go przykryje to woda szybko się zagotuje a jak odkryje to
para wyleci i w chłodnym otoczeniu szybko się skropli. W przyrodzie to ostatnie
zjawiska tornad i huraganów oraz w naszym "jonizowanym" przy użyciu
samolotów kraju ulewy i huragany.
v zjawisko zdarza się raz na 150
lat - więc nie jest niczym nadzwyczajnym.
co oznacza nazwa Grenlandia?
v eko oszołomy i lobby
wyłudzające kasę od podatników w imię walki z globalnym ociepleniem już nie wie
czego się chwytać żeby nastraszyć ludzi.
precz z limitami co2 precz z
ekoterorystami.
v Z przeprowadzonych obserwacji
wynika, że naturalne zmiany klimatyczne - ocieplenie klimatu - ma ogromny wpływ
na ocipienie tfu otumanienie umysłowe części ludzi podatnych na medialna
propagandę. Dzięki temu globalni złodzieje maja ułatwioną możliwość trzepania
ogromnej kasy bo pożyteczni idioci skutecznie ich w tym procederze wspierają...
v No pewnie! A 150 lat temu
naukowcy siedzieli na grenlandii i mierzyli grubosc pokrywy i wzrost i spadek
jej grubosci po kilka razy dziennie....
Zgadzam sie z opiniami, ze to
sprawka Slonca, nic dodac, nic ujac. A tak na marginesie, skoro zmniejsza sie
polac pokrywy polnocnej, to i na poludniu nie jest ciekawie, a cala masa wody,
ktora PARUJE musie sie gdzies przemiescic i ostatecznie opasc...
No i jeszcze wulkany, ale to osobny
temat(?)
* * *
I tak dalej, i temu
podobnie. Szkoda komentować tych wyziewów polskiej ciemnoty, którą widać choćby
z ortografii, o reszcie już nie mówiąc, bo przebija z niej propaganda szumowin,
które wzbogacają się na niszczeniu środowiska i mieszaniu w głowach polskim
ćwierćinteligentom, którym udało się dorwać do komputerów i przelewać swe
wypociny do Sieci. Jak ktoś pisze o ekoterrorystach i ekoterroryzmie, to
wiadomo, kim jest i z czyjego podpuszczenia działa… No cóż – to efekt uboczny
wolności słowa i straszliwej deprecjacji nauki w warunkach naszego włażącego w
miejsce, którego przy spotkaniu nie widać, Yankesom Katolandu, stającego się
zaściankiem już nawet nie Europy, ale całego
świata.
A Przyroda i tak zrobi
swoje, czy się to polskim ślepcom podoba, czy nie. Wymierza nam ciosy na ślepo
i bezlitośnie. Ciekawy jestem, co te półmózgi wypisujący powyżej cytowane
brednie by powiedzieli, gdyby powódź czy huragan zabrał im dorobek ich całego
życia czy zabił najbliższą im osobę/osoby? Co wtedy ci mędrkowie od siedmiu
boleści mieliby do powiedzenia? Nie życzę im tego, ale żywioły są ślepe i mogą
zniszczyć każdego. I żal tylko ludzi, którzy tą prawdę przećwiczyli na własnej
skórze…
Ale co kogo obchodzą ich
cierpienia, kiedy liczy się i tylko ważny jest zysk? Nic. I właśnie dlatego ci,
którzy są odpowiedzialni za ten stan rzeczy, pogarszający się z dnia na dzień,
będą bredzili o plamach słonecznych, o krwiożerczych i ciepłolubnych Kosmitach
podgrzewających naszą planetę, by się na niej osiedlić (a mało kto już pamięta,
że prekursorami tego pomysłu literackiego stali się dwaj Polacy: Krzysztof Boruń i Andrzej Trepka, którzy w swej rewelacyjnej powieści pt. „Kosmiczni bracia” [Warszawa
1956] ukazali sugestywny obraz inwazji z Kosmosu rozumnych krzemowców –
Silihomidów – sic!), o „naturalnych procesach” w Przyrodzie i inne tego rodzaju
ecie-pecie dla ludzi pozbawionych pamięci, elementarnej wiedzy, zdolności
kojarzenia faktów i wyciągania wniosków i wyobraźni – a czynią to nie sami, ale
poprzez sprzedajne kreatury z profesorskimi tytułami i mentalnością knajaków
rozmieniających swe tytuły i stopnie naukowe na brzęczącą monetę,
dziennikarskie hieny czy płatnych pismaków, albo telewizyjnych pokręconych
proroków i nawiedzonych kaznodziei widzących diabła w ekologach i ludziach
broniących Przyrody, zdających sobie sprawę z tego, że tak dalej być nie może.
I Wojna Światowa toczyła
się o imperia, II o Lebensraum, kolejne toczą się o ropę naftową i surowce
energetyczne, ale następna, ta IV będzie się toczyła o wodę…