piątek, 23 listopada 2012

Tajemniczy wrak w kosmosie




Przekazane przez Alberta Rosalesa

Informacja o tym została wzięta wprost z książki zatytułowanej „Mystery, Intrigue and Suspense” (Challencor Press, 1992) i jak sądzę, jest to kompilacja z kilku wcześniejszych tytułów. Wiem także, iż rozdział o niewyjaśnionych zbrodniach był opublikowany w „The World’s Greatest Unsolved Crimes”, zaś resztę publikowano tu i ówdzie.

Tym niemniej, ten incydent jest jednym z tych, na którego temat nie mogłem znaleźć dostatecznej ilości informacji. Być może rzecz cała jest jednym wielkim głupim kawałem – większość opisanych przypadków wydaje się takimi być. To jest jednak ciekawe i chciałbym znać twoja opinię na ten temat.

Poniższy tekst jest pod copyrightem Chalencor Press i nie mam żadnego zezwolenia na cytowanie go, ale jest wart tego.

Wrak statku kosmicznego z innej planety znajduje się na orbicie wokółziemskiej – i może zawierać ciała Obcych. Takie było zdumiewające oświadczenie rosyjskich naukowców opublikowane na frontowych stronach w 1979 roku.

Radziecki astrofizyk prof. Siergiej Bożicz ogłosił, że uczeni namierzyli wrak statku kosmicznego unoszący się 1240 mi/1984 km nad Ziemią jeszcze w latach 60. Oni zidentyfikowali 10 dużych odłamków, z których dwa mierzyły 100 ft/~33 m średnicy na różnych orbitach, a ich wyliczenia wspierał komputer o wielkiej mocy obliczeniowej [jak na owe czasy – przyp. tłum.], przy pomocy którego dokonano re-ekstrapolacji ich ruchów w celu ustalenia wieku tego wraka.
- Udało się nam odkryć, że wszystkie odłamki znajdowały się w jednym punkcie jednego dnia, dokładniej 18 grudnia 1955 roku. Oczywiście musiało tam dojść do silnej eksplozji.

Pierwsza rakieta zbudowana przez ludzi poleciała dopiero w 1957 roku.

Inny znany rosyjski astrofizyk, prof. Aleksandr Kazancew powiedział, że dwa największe fragmenty odłamków tego czegoś dają wyobrażenie o wielkości i kształcie tego obiektu.
- Uważamy, że to coś musiało być długie na co najmniej 200 ft/~67 m i szerokie na 100 ft. To coś miało małe kopułki  z teleskopami, talerzowate anteny do komunikacji radiowej i iluminatory. Rozmiary tego czegoś sugerują, że to miało kilka pokładów – najprawdopodobniej pięć. Uważamy także, że wciąż znajdują się tam ciała Obcych.

Moskiewski astrofizyk dr Władimir Ażaża obalał hipotezę, że te odłamki mogą być fragmentami meteoroidu.
- Meteoroidy nie mają swych orbit – powiedział – one poruszają się bez celu i błądzą w przestrzeni kosmicznej i nie wybuchają samoistnie. Wszystkie dowody, które zebraliśmy w ciągu ostatniej dekady, wskazują na to, że mamy do czynienia z jedną rzeczą – uszkodzonym statkiem kosmicznym Obcych. Może on mieć takie tajemnice, o których nawet nam się nie śniło.

Rosyjski geolog, prof. Aleksiej Zołotow, specjalista od eksplozji, dodaje:
- To nie może być wrak ziemskiego statku kosmicznego, jego eksplozja miała miejsce na dwa lata przed startem ziemskiego pierwszego satelity – Sputnika-1. Powinno się tam wysłać ekspedycję poszukiwawczo-ratowniczą. Ten statek, czy co to tam jest, powinien zostać sprowadzony na Ziemię. Benefity dla Ziemian będą oczywiste.

Wiodący amerykańscy naukowcy początkowo byli zdumieni, a potem podnieceni przez te rewelacje. Dr Henry Monteith, fizyk pracujący w supertajnym ośrodku badań jądrowych przy Sancia Laboratories w Albuquerque (NM) powiedział, że dowody są wystarczające do prowadzenia dalszego dochodzenia.
- To wygląda na rzeczywiście solidne studia zrobione przez Rosjan – dodał on – to jest bardzo ekscytujące, moglibyśmy wysłać tam wahadłowiec. Jeżeli jest to statek Obcych, to byłoby to znalezisko stulecia. Dowodziłoby to wprost możliwości istnienia życia w całym Wszechświecie.

Dr Myran Malkin, dyrektor biura NASA Space Shuttle Office of Space Technology powiedział:
-                    Moglibyśmy rozważyć połączenie naszych wysiłków, jak tylko Rosjanie zbliżą się do nas.

I fizyk jądrowy Stanton Friendman powiedział:
- Jeżeli uda się nam ściągnąć jeden fragment, to damy radę ściągnąć resztę i poskładać ją w jedną całość.

Brytyjska reakcja była bardziej ostrożna. Dr Desmond King – Hele badacz kosmosu z Royal Aircraft Establishment w Farnborough Hants powiedział:
- Aktualnie ponad 4000 odłamków krąży po orbicie wokółziemskiej, każdy z nich ma numer katalogowy do jego identyfikacji. Chcielibyśmy znać numer katalogowy tego wraku. Oczywiście jest możliwe zidentyfikowanie tego wraku po dostatecznej ilości obserwacji. Podobnie jak Amerykanie, bylibyśmy zainteresowani obejrzeniem tego czegoś, jeżeli informacje od Rosjan są wiarygodne.

Amerykański fizyk William Corliss wspomniał artykuł napisany przez Johna Bagby’ego w amerykańskim „Magazine Icarus” w 1969 roku – a zatem w czasie, kiedy agencje rządowe właśnie oświadczyły wszem i wobec, że UFO nie istnieją. Napisał on, że tych 10 księżyców orbituje wokół Ziemi po, oderwaniu się od jednego ciała macierzystego. I podaje on datę tej dezintegracji – 18 grudnia 1955 roku.
-  Bagby nie wyjaśnia natury tej eksplozji – powiedział Corliss – on był tylko zainteresowany dowiedzeniem tego, że te odłamki tam są i nie uważa tego za naturalny fenomen. Wydaje się, że to była jedyna rzecz, jaką można było wykonać w tym czasie.

Inne UFO poruszały się bez szwanku w ziemskiej atmosferze, rozbijając się tylko – o ile wierzyć Amerykanom – o powierzchnię naszej planety. Ale dowiedzenie tego jest literalnie niemożliwe, bowiem rząd USA nałożył na to czapę i knebel, i trzyma wszystko w tajemnicy. 
     

Od tłumacza

Na temat „Czarnego Księcia” czy też Barona albo Rycerza (róznie o tym mówią) pisałem już na tym blogu – zob. - http://wszechocean.blogspot.com/2011/07/afera-czarnego-barona.html i dalsze. Fajnie to wszystko brzmi, i rzeczywiście jest coś na rzeczy, bowiem czytałem o tym w źródłach anglojęzycznych jak i radzieckich/rosyjskich, a także w kilku innych pracach, które powołują się na nie. Istotnie, coś niezwykłego mogło wydarzyć się w Kosmosie na orbicie 1984 w dniu 18 grudnia 1955 roku. Chciałbym bardzo wiedzieć, gdzie i o której godzinie to się wydarzyło. Skoro był to wybuch tak silny, że rozwalił ciało o wymiarach 67 x 33 x 33 m na co najmniej 10 odłamów, to musiał być widocznym z Ziemi. Co do tego nie ma dwóch zdań, i – niestety – nie ma żadnej relacji, która by potwierdziła ten fakt.

Opracowując książkę „Projekt Tatry” (Kraków 2002) też natknąłem się na wzmiankę o obserwacji NOL-a nad Tatrami, który przeleciał na nocnym niebie i był zaobserwowany przez astronoma w Obserwatorium Astronomicznym Skalnate Pleso na Łomnicy. A to było tak:



A teraz będzie o wydarzeniach, które miały miejsce po drugiej stronie granicy – na Słowacji. pierwsze z nich wydarzyło się w marcu 1957 roku, a jego bohaterem jest astronom – dr Antonin Mrkos, który zaobserwował w Obserwatorium Astronomicznym Skalnate Pleso, o godzinie 04:30 gwiazdopodobne Nocne Światło.

Ów NL poruszał się początkowo na tle konstelacji Korony Północnej – Corona Borealis, potem przemieścił się do Herkulesa – Hercules, by zniknąć definitywnie w konstelacji Lutni – Lyra. NOL miał kształt kręgu i obserwowano go przy pomocy silnej lunety. Nie ma żadnego wyjaśnienia alternatywnego, bowiem wtedy oficjalnie nie było jeszcze statków kosmicznych, ale to właśnie wtedy obserwowano na niebie coś, co nazwano na Zachodzie „Black Baron” a w ZSRR „Cziornyj Princ” – a co nie było z całą pewnością poza-atmosferycznym pojazdem ziemskim... 

  To było w marcu 1957 roku, na pół roku przed lotem Sputnika-1.Czy był to statek kosmiczny Ziemian czy Obcych? Trudno powiedzieć. Istnieją cztery odpowiedzi na to pytanie, które postaram się tutaj streścić, a zatem:
v Statek kosmiczny Obcych, który wszedł na orbitę wokółziemską (kiedy???) i orbitował dając się zaobserwować od czasu do czasu przez nasze instrumenty obserwacyjne.
v Statek kosmiczny pochodzący z innej, ale ziemskiej, cywilizacji – np. Atlantydów, Aghartyjczyków, itd., liczący sobie kilka czy nawet kilkadziesiąt tysięcy lat (!!!)
v Ziemski statek kosmiczny, będący rezultatem jakiejś próby – najprawdopodobniej rosyjskiej. Wszak wiadomo, że Rosjanie eksperymentowali z rakietami już co najmniej od połowy lat 40. XX wieku i mogli wystrzelić coś, co potem orbitowało wokół Ziemi i wreszcie uległo dezintegracji…
v Ziemski statek kosmiczny lub stacja orbitalna wyprodukowana i umieszczona na orbicie przez nazistowskich uczonych w czasie II Wojny Światowej. Brzmi to niewiarygodnie, bo gdyby Niemcy dysponowali takimi możliwościami, to przebieg wojny byłby zgoła inny. Ale odnotowuję taką możliwość z kronikarskiego obowiązku.

Czymże więc był „Czarny Baron”? - tego nie wiemy i o ile wierzyć Bożiczowi, to jego szczątki wpadły w atmosferę i spłonęły gdzieś w latach 60 ubiegłego stulecia i jako takie nie są już do odtworzenia – a zatem już się nie dowiemy. Nie wiem, czy istnieją choć jakieś kopie obliczeń z tego okresu, o zdjęciach czy notatkach z obserwacji już nie wspominam, bo to oczywiste.

Obawiam się, że będzie z tym jak z innymi tego rodzaju wydarzeniami – z biegiem czasu obrosną w legendy i im dalej w czasie, tym więcej sensacyjnych szczegółów będzie się w nich pokazywało – jak np. w przypadku katastrofy UFO w Roswell…

Przekład z j. angielskiego –
Robert K. Leśniakiewicz ©